Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Lounarie de Coudray szuka chętnych graczy do relacji między postaciami.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
- Silas Yuriev poszukuje swojej drugiej, męskiej połówki.
-Ceridwen Murray Poszukuje 1 osoby do byłego oddziału 7 z ligi dzieci.
-Gabriel O'Donnell Poszukuje brata/siostry.
-Summer Dawson Poszukuje relacji dla swoich postaci. Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy luty 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
Stacja benzynowa
Autor Wiadomość
Admin


Wysłany: 2016-08-10, 16:03   Stacja benzynowa [Cytuj]

Opuszczona, zaniedbana stacja benzynowa. Dystrybutory są oblepione kurzem, każda szyba, jaka kiedykolwiek była w okolicy została strzaskana tworząc na ziemi tęczowe kryształki odbijające rozszczepione w tęcze światło. W samym budynku stacji nie zachowało się nic, oprócz ścian, kilku poprzewracanych półek oraz lady, na której stoi zepsuta i pusta kasa fiskalna. Drzwi od zaplecza smętnie zwisają na zepsutych, cicho poskrzypujących przy każdym ruchu zawiasach. Często w środku można spotkać dzikie zwierzęta. Całe miejsce wygląda smętnie i na pewno nie przypomina tego samego miejsca w jego najlepszych dniach.
 
 
Hal Wayne
ain't no rest for the wicked


18

żółty




Wysłany: 2016-08-21, 16:40   
   Multikonta: Alannah, Wade & Danny
[Cytuj]

Dzisiaj była kolej Hala, żeby pójść na zwiady. Teoretycznie mieli chodzić w dwójkach, ale Wayne nie zdzierżyłby towarzystwa Evana sam na sam. Zdecydowanie wolał działać w samotności.
Nie wiązał wielkich nadziei, teren już od dawna był ograbiony ze wszystkiego, co było cokolwiek warte. Mimo wszystko postanowił zajrzeć do opuszczonej stacji benzynowej. Może znajdzie jakiegoś porzuconego batona?
Marzenie ściętej głowy.
Powoli wszedł do środka, uważnie rozglądając się po wnętrzu. Czuł mrowienie palców i dziwny dreszcz na plecach, jakby zaraz coś miało na niego wyskoczyć. I mówiąc szczerze... podobała mu się ta wizja. Ostatnie tygodnie były wyjątkowo spokojne. Trudne, bo zawsze jest trudno, ale spokojnie. Dawno nie używał swoich zdolności i czuł, jak energia rozsadza go od środka. Wiedział, że niezdrowo jest tak trzymać w uczucia czy moc, szczególnie już w przypadku żółtych czy czerwonych PSI. Wybuchy nigdy nie są przyjemne.
 
 
Wyatt Newell
MG - stażysta


Wysłany: 2016-08-21, 16:48   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

POST JAKO MG

Wybranie się samemu na zwiad, nie było takim dobrym pomysłem. Kiedy tylko Hal przekroczył próg rozwalonych drzwi, ktoś wiedział o jego przybyciu. Być może dzieciaki z mocami miały jakiś szósty zmysł, który mógł im powiedzieć o zagrożeniu. Mimo wszystko chęć znalezienia czegokolwiek, była dla Hala zbyt kusząca aby być ostrożniejszym.
Stacja była opuszczona, może faktycznie została splądrowana ale okazała się być idealnym schronieniem. W końcu nie każdy miał to szczęście aby znaleźć jakiś dach nad głową, niektórzy mieli dość spania pod gołym niebem. Dzieci nie mogły liczyć na pomoc dorosłych i radziły sobie same. Tak samo to dziecko, którego chlipanie mógł usłyszeć Hal. Dochodziło ono gdzieś z jego lewej strony, za podniszczoną ladą. W tym, że ktoś tam jest, utwierdził go niewielki stukot.
 
 
Hal Wayne
ain't no rest for the wicked


18

żółty




Wysłany: 2016-08-21, 17:05   
   Multikonta: Alannah, Wade & Danny
[Cytuj]

Odwrócił się gwałtownie w stronę źródła dźwięku. Ktoś tu jest, pomyślał.
Zrobił ostrożny krok w tamtą stronę. Było za późno na ucieczkę, cokolwiek to było, już wiedziało o jego obecności. Zacisnął mocniej dłonie, czekając aż coś na niego wyskoczy czy go zaatakuje. Przykucnął lekko, zaglądając pod zniszczoną ladę i zobaczył... dziecko.
Hal momentalnie rozluźnił mięśnie. Miał słabość do dzieci, głównie z powodu swojej siostry. Nie potrafił przejść obok nich obojętnie.
- Hej, hej, spokojnie, nic ci nie zrobię - powiedział uśmiechając się szeroko. Zastanawiało go tylko co to dziecko robi tutaj samo i czy faktycznie jest tutaj same.
 
 
Wyatt Newell
MG - stażysta


Wysłany: 2016-08-21, 17:18   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

POST JAKO MG //Weź tak oznaczaj każdy post, bo potem trudno jest ogarnąć - Lou

Dziecko wyglądało nieco dziwnie. Na początku nie mógł tego zauważyć ale jego oczy były nienaturalnie niebieskie. Dziecko wyglądało na około pięć lat i kiedy ujrzało chłopaka, chwyciło kurczowo jego dłoń. jego wzrok stał się pusty chociaż cały czas patrzył prosto na Hala.
- Twój... ból. - Powiedział zachrypłym głosem, takim jakby nie pił sporo czasu i nie odzywał się ani słowem. Nawet nie miał do kogo odkąd agenci go wyrzucili. Był jedynie zepsutym eksperymentem, który potrafił bardzo głęboko wniknąć w myśli człowieka.
- Mogę go usunąć. - Powiedział chłopczyk i Hal mógł poczuć dziwne uczucie. Jakby w jego umyśle działo się coś wyjątkowo niedobrego. Chłopiec nie zrobił jeszcze nic złego ale Hal miał ledwie kilka sekund zanim jego wspomnienia zostaną całkowicie skasowane.
Ostatnio zmieniony przez Lounarie de Coudray 2016-08-25, 13:49, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Hal Wayne
ain't no rest for the wicked


18

żółty




Wysłany: 2016-08-22, 14:41   
   Multikonta: Alannah, Wade & Danny
[Cytuj]

Ciało Hala zareagowało jeszcze zanim chłopak zdążył zorientować się, że coś tu nie gra. Odsunął się gwałtownie od dziecka, wyrywając przy okazji rękę z jego uścisku.
Hal pokręcił energicznie głową.
- N-Nie chcę - powiedział drżącym głosem.
Sam nie był pewien czy była to prawda. Wizja życia bez brzemienia, którym obdarowała go choroba była kusząca, jednak nie byłby w stanie zapomnieć o swojej siostrze. Jest jej to winien.
Przyglądał się uważnie chłopczykowi, zastanawiając się czy faktycznie jest chłopczykiem. Nie wyglądał na człowieka, nie było w nim nic ludzkiego. A co jeśli to PSI? Najprawdopodobniej pomarańczowy.
Tyle, że Hal widział już w swoim życiu pomarańczowych i żadne z nich nie wyglądało jak terminator na LSD. To musiało być coś więcej, jakiś eksperyment, cokolwiek, byle nie człowiek.
Bo jeśli to coś, było kiedyś jednym z nich, to znaczy, że Hala czeka taki sam los.
 
 
Wyatt Newell
MG - stażysta


Wysłany: 2016-08-22, 20:12   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

POST JAKO MG //i tu też brak oznaczenia - Lou

Niektóre komórki rządowe tworzyły swoiste projekty, eksperymenty na dzieciach posiadające konkretne zdolności. Chłopiec ewidentnie był wynikiem badań i eksperymentów, które je całkowicie zniszczyły. Został odebrany rodzicom i wzmocniono jego zdolności w nienaturalny sposób. De facto, mógł stanowić jednego z najpotężniejszych żyjących pomarańczowych. Niestety zniszczony umysł nie pozwolił funkcjonować tak jak życzyliby to sobie naukowcy, którzy to prowadzili politykę wyrzucania niepotrzebnych śmieci. Dziecko było jedynie śmieciem nasiąkniętym słowami naukowców, którzy wmówili mu, że musi usuwać ból z umysłów innych.
Kiedy Hal odsunął się, chłopiec wcisnął się w ladę i zwinął się w pozycję embrionalną. Musiał kasować, to był sens jego istnienia. Kasować bolesne wspomnienia, dawać nadzieję na lepsze jutro. W końcu rząd to chciał dać całemu światu, nadzieję. A czy nadziei nie można stworzyć usuwając wszelkie wątpliwości?
- Jeden z nich stracił brata, zabrałem mu wspomnienie. Nie pamięta go. Nie pamięta kim jest. - Mówiło dziecko ale jego głos był roztrzęsiony. To tak jakby był na głodzie narkotykowym. Nagle podniosło się i spojrzało prosto w oczy Halowi, któremu świat mógł zawirować przed oczami. Widział ogrom umysłu chłopca, który był niczym nieskończony, wzburzony ocean. Po chwili pojawił się obraz jak faszerowali go narkotykami za każdym razem kiedy usunął w innym obiekcie dane wspomnienie. Jak zadawali mu ból prądem za każdym razem kiedy coś źle zrobił.
- Daj. Mi. To. Usunąć. - Wysyczał wściekły a w jego oczach było szaleństwo. Rzucił się w kierunku Hala.
Ostatnio zmieniony przez Lounarie de Coudray 2016-08-25, 13:49, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Hal Wayne
ain't no rest for the wicked


18

żółty




Wysłany: 2016-08-22, 21:08   
   Multikonta: Alannah, Wade & Danny
[Cytuj]

Zdezorientowany wsłuchiwał się w słowa dziecka. Nie, nie dziecka. Rzeczy, poprawił się w myślach. Musiał przestać myśleć o nim jak o człowieku, wątpił, żeby cokolwiek ludzkie tam zostało. Nawet, gdy to coś kuliło się i skrzeczało coś pod nosem, Wayne pozostał niewzruszony. Zaciskał ręce w pięść, oddalając się o kilka kroków do tyłu. Więc tak wygląda wirus PSI, gdy zabierze się z niego człowieka, pomyślał.
Miał robić już kolejny krok, gdy coś podniosło wzrok. Hal nie mógł przestać patrzeć się w niesamowicie błękitne oczy, czuł, jakby go ktoś sparaliżował. Pamiętał jak wraz z tatą czytał książki o egzotycznych zwierzętach. Słyszał o wężach, które wzrokiem hipnotyzują swoje ofiary zaraz przed...
Skokiem.
Dopiero w ostatnim momencie udało mu się odzyskać zdrowy rozsądek i odskoczyć w drugą stronę. Czuł jak osłupienie znika z jego organizmu, a zastępuje je adrenalina. Pulsująca energia przedzierająca się przez jego palce i czekająca na właściwy moment, aby wybuchnąć.
- Spierdalaj - warknął, wyciągając w jego stronę prawą dłoń. Skupił się i wyobraził sobie jak pioruny z jego ręki uderzają to nieznośne dziecko.
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-08-25, 14:18   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

//Jako, że Wyatt gdzieś zniknął to przejmuję wątek.

Halowi w ostatniej chwili udało się uniknąć dziecka, które na niego skoczyło. Dzieciak zatrzymał się dobre kilka kroków dalej, gwałtownie się odwrócił i z szaleństwem wymalowanym na twarzy zaczął wrzeszczeć skrzeczącym głosem.
-Daaaj miii tooo USUNĄĆĆ...- Młody pomarańczowy wpadł w szał, kiedy nie dosięgnął Hala. Przez chwilę miotał się to w jedną, to w drugą stronę, niczym zwierzę w klatce. W tym czasie Hal próbował strzelić piorunem w dzieciaka, jednak metalowa, zepsuta kasa ściągnęła na siebie uderzenie pioruna. Coś w niej zgrzytnęło i gwałtownie otworzyła się jej pusta szufladka na pieniądze. To na chwilę odwróciło uwagę oszalałego dzieciaka. Przez chwilę wpatrywał się błękitnymi, nic niewyrażającymi oczami w kasę, jednak po chwili jakby się ocknął, a szał wrócił ze zdwojoną siłą. Dzieciak po raz kolejny, gwałtownie rzucił się w kierunku Hala starając się tym razem nie pozwolić mu na odskoczenie. Furia, która rozpętała się w umyśle pomarańczowego napędzała go, zmuszała wręcz do tego, żeby wykasować Halowi wszystkie wspomnienia, które sprawiały mu ból.
 
 
Hal Wayne
ain't no rest for the wicked


18

żółty




Wysłany: 2016-08-25, 14:41   
   Multikonta: Alannah, Wade & Danny
[Cytuj]

Hal nie miał zbyt dużo czasu na myślenie i całe szczęście, że nigdy i tak tego nie robił. Zazwyczaj działał instynktownie i jakoś udawało mu się wyjść obronną ręką. Czyżby to był już koniec jego ślepego szczęścia?
Nie mógł ryzykować kolejnego wypadku z mocą. Nie było sensu próbować ponownie, a przynajmniej nie teraz. Cofnął się kilka kroków do tyłu, rozdeptując stopą kawałek szkła. Wtedy chłopczyk znowu się na niego rzucił. Hal niewiele myśląc kopnął kawałki szkła do góry w stronę zjebanego bachora, a sam odskoczył na bok, chowając się za jedną z przewróconych szafek. Serce biło mu jak oszalałe. Dochodził do wniosku, że nie powinien przychodzić tutaj sam. Jakby był z nim Evan, to mógłby go chodziać zostawić jako odwrócenie uwagi.
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-08-25, 15:20   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Dzieciak był napędzany swoim szaleństwem. Kopnięte przez Hala fragmenty szła nic munie zrobiły, jedynie niektóre, malutkie fragmenty utkwiły w tkaninie jego koszulki i odbijały światło. Oszalały umysł pomarańczowego nie działał poprawie, więc zaczął wysyłać w kierunku Hala wszystkie wspomnienia dzieciaka. Cały jego ból, wszystkie tortury, których na nim użyto, gdy zrobił coś złego, albo nie chciał używać swoich umiejętności ta, jak chcieli tego naukowcy. Wszystkie bolesne wspomnienia, które zabierał innym. Wszystko to zaczęło pojawiać się w umyśle żółtego. Dzieciak złapał Hala za rękaw bluzy, który rozdarł się, kiedy ten odskoczył za jedną z półek.
- MUUUUSZĘ TOOOO WYYYKAAASOOOWAAAĆĆĆ...-Bachor wydarł się po raz kolejny swoim schrypniętym głosem. Żył tylko po to, by kasować bolesne wspomnienia, nie mógł zdzierżyć, że ktoś nie chce się ich pozbywać. Pomarańczowy czuł wręcz przymus, żeby ulżyć innym w ich bólu. Oszalały dzieciak zaczął iść w kierunku chowającego się Hala. Ślizgał się na roztrzaskanym szkle, jednak powoli, uparcie podążał za żółtym.
 
 
Evan Russell


Wysłany: 2016-08-25, 17:01   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Co ten Hal sobie wyobrażał wychodząc na zwiad bez niego? A wystarczyło poczekać minutę aż Evan załatwi się za pobliskim drzewem... Ci łysi to chyba wszyscy tacy niecierpliwi byli, a teraz biedny niebieski musiał się domyślać gdzie ten nieodpowiedzialny bachor poszedł! Przez chwilę zaczynał się zastanawiać, że może powinien to wszystko rzucić i wyjechać w... znaczy wrócić do reszty, ale jednak myśl o słownym zwyzywaniu przez "rodziców" skutecznie go od tego pomysłu odwiodła.
- Nie mógł odejść daleko... - przeszło mu przez myśl, kiedy naraz zdał sobie sprawę z bliskości pewnego obiektu, o której mówili w trakcie jazdy. Chodziło o jakąś stację benzynową, a dokładniej o rzeczach, które ewentualnie można by w niej znaleźć. To chyba było jedyne miejsce w okolicy warte przeszukania, czyli to najprawdopodobniej tam poszedł Hal. Cała ta dedukcja oczywiście mogła nie mieć żadnego przełożenia na rzeczywistość, w końcu Wayne zdawał się działać tak chaotycznie, jak prąd w jego ciele. Nie pozostało zatem nic innego jak się przekonać, przynajmniej będzie mógł mu dać w mordę za opuszczenie go w chwili słabości, czyli z rozsuniętym rozporkiem. W najgorszym przypadku jak go na stacji nie będzie, przywali mu drugi raz za to, że musiał go jeszcze szukać. Wykręcił mimowolnie usta w geście zadowolenia.
Dojście na miejsce zajęło mu trochę czasu, w końcu stacja od ich małego obozowiska była oddalona o kilkaset metrów, jak nie więcej. Zatrzymał się by złapać oddech, kiedy do jego uszu dotarły przeraźliwe krzyki jakiegoś... czegoś. Ostatni raz słyszał coś takiego w grze video czy jakimś horrorze i naprawdę liczył na to, że nie będzie musiał uciekać przed wendigo czy innym chupacabrą. Zbliżał się powoli i po cichu do wejścia, zwinnym ruchem przywierając plecami do jednej ze ścian. Wychylił głowę na tyle, aby mógł spokojnie dostrzec źródło tego okropnego hałasu, jednak w pierwszej kolejności zamiast skupić się na wrzeszczącym dzieciaku, kątem oka przewinęła mu się znajoma sylwetka.
- To ten ch*j! - wykrzyczał w głowie Evan i naraz zachciało mu się wracać do swoich. Tak, zrobił nawet dwa kroki w kierunku powrotnym, ale jednak się zawahał. Nie mógł tak postąpić, nie mógł zostawić kogoś na pastwę... wrzeszczącego dziecka? A poza tym... miał Halowi własnoręcznie obić twarz i żaden wendigo mu w tym nie przeszkodzi!
Szybki powrót pod ścianę przy wejściu i kilkusekundowy rekonesans po wnętrzu. Nie mógł zrobić wiele, ale mógł przynajmniej odwrócić uwagę napastnika i dać Halowi chwilę na ucieczkę, albo przynajmniej na ogarnięcie się i zrobienie czegoś pożyteczniejszego. Niestety, wnętrze stacji było niemal całkiem opustoszałe, toteż jedyną rzeczą jaka nadawała się do odwrócenia uwagi, była stara kasa fiskalna. Evan wychylił się, wyciągając lewą rękę w kierunku przedmiotu i przy pomocy telekinezy starał się cisnąć nim w łeb chłopca.
- Wiej dupku! - rzucił do żółtka, co było również jednym ze sposób na odwrócenie uwagi agresora.

Telekineza [6]
 
 
Hal Wayne
ain't no rest for the wicked


18

żółty




Wysłany: 2016-08-25, 17:39   
   Multikonta: Alannah, Wade & Danny
[Cytuj]

Hal nigdy w życiu nie czuł takiej ulgi na widok Evana. Właściwie dalej jej nie czuł, po prostu nie miał ochoty mu przywalić. Jeszcze.
Zerwał się na równe nogi, korzystając z faktu, że mały skurwiel odwrócił uwagę tego drugiego gówna. Musiał spróbować jeszcze raz, w końcu do miliona razy sztuka, aż w końcu milion pierwszy raz sprawi, że wykitujesz. Wyprostował rękę i posłał w stronę dzieciaka kolejny ładunek elektryczny.
Nie czekał jednak na jakiekolwiek wyniki i szybko zaczął przebijać się w stronę drzwi. Wątpił, żeby udało im się pokonać PSI na sterydach, więc trzeba było wziąć nogi za pas. Zatrzymał się jednak obok Evana. Jeśli stąd wyjdą, to to dziecko pójdzie za nimi. A wtedy znajdzie resztę ich załogi. Nie mógł na to pozwolić.
- Sam wiej, żaden szczyl nie będzie mnie terroryzował, nieważne czy pomarańcz czy kurwa ananas - warknął odwracając się przdoem do dzieciaka. Miał teraz jakieś wsparcie, marne, ale wsparcie.

rzut piorunem [2]
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-08-27, 13:49   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Oszalała pomarańcza stanęła gwałtownie i wlepiła wzrok w zewnętrzną ścianę. Dzieciak usłyszał krzyczące myśli Evana. On też na pewno miał jakieś bolesne wspomnienia. Każdy je miał. Więc dzieciak stał nie mogąc się zdecydować na to, którego z nich najpierw odciążyć ze zbędnych wspomnień.
W tej chwili zepsuta kasa fiskalna podniosła się i przeleciała prze pomieszczenie mijając o włos pomarańczowego, który widząc ruch skulił się. W ten sposób uniknął też pioruna, który po raz kolejny trafił w kasę. Piorun przeskoczył również w niedziałającą instalację elektryczną w na stacji benzynowej, powodując zwarcie i sprawiając,że ledwo trzymające się sufitu panele zaczęły spadać. Pomarańczowy nie zdołał umknąć przed jednym z tych paneli, przez co teraz leżał nieprzytomny i przygnieciony plastikową płytą.
Jedna z tych płyt śmignęła Halowi przed oczami, kiedy stał w drzwiach stacji benzynowej, jednak nic poważnego mu się nie stało. Mógł jedynie zauważyć, że część szklanych kryształków, które wszędzie się tutaj walały przyczepiła się do jego spodni, zmieniając je prawie w kulę dyskotekową.

// Ja na razie z.t, jeśli chcecie dalej mojej opieki, to dajcie znać.
 
 
Evan Russell


Wysłany: 2016-09-01, 17:17   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Udało im się zupełnie przypadkiem obezwładnić dzieciaka, przy czym Evan miał nadzieje, że dokonali tutaj żadnego morderstwa - choć być może śmierć dla tego eksperymentu byłaby najlepszym wyjściem. Nie było jednak czasu na rozważanie moralności ich decyzji, świat rządził się teraz innymi prawami i w pierwszej kolejności musieli dbać o siebie. Przekręcił wzrok na Hala, rzucając mu spojrzenie jednocześnie pełne gniewu, ale i niewysłowionej ulgi. Nie, teraz mu jeszcze nie przywali w twarz, szkoda ryzykować że mu tu zemdleje, a przecież na rękach go niósł nie będzie.
- Zadowolony? Ja stąd spadam, jak chcesz się jeszcze tu bawić, to sobie siedź. Podziękujesz mi później. - rzucił nerwowo i szybkim krokiem udał się w drogę powrotną do grupy. Nie miał zamiaru kusić losu i liczył również, że Hal pójdzie po rozum do głowy i również stąd odejdzie. Szkoda tylko, że nie udało im się znaleźć nic przydatnego, ale na swój sposób wypad można było uznać za udany. Najważniejsze, że żadnemu z nich nic się nie stało.

[z/t Evan]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,045 sekundy. Zapytań do SQL: 12