Strona Główna



  • ♣Forum powoli wraca do życia, niedługo zostaną pociągnięte rozgrywki mające na celu zamknięcie niektórych wątków.
    ♣Niedługo powstanie nowa grupa - rząd.
    ♣Niedługo zostanie zmieniony wygląd, do szablonu zostanie dodany nowy skład administracji. Jak na razie z przyjemnych wieści - możemy w nim powitać naszą starą userkę Summer Dawson.
    ♣Zaktualizowany został regulamin rzutów kośćmi.
    ♣Apelujemy o nieco szybsze odpisywanie w tematach - jeżeli ktoś ma podciągnąć fabułę, to jesteście to przede wszystkim wy.
    Obecnie na forum mamy luty, 2023 rok, -5 stopni celsjusza, lekkie opady śniegu.

  • Pryzmat: Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. - Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię. W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.


Poprzedni temat «» Następny temat
[Pandemonium] Balbina Coletti
Autor Wiadomość
Balbina Coletti


18 LAT

CZERWONY ODPAŁ




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-08-15, 19:49   [Pandemonium] Balbina Coletti
   Multikonta: Brak





Balbina


Coletti


17 Lat



× 168cm, 52kg
× Znana jest jako Bambina i tak się przedstawia.

× Od dzieciaka była dość rąbniętym dzieckiem, więc rodzicie zabierali ją do wielu gabinetów psychologicznych i wychodziła z różną diagnozą. Osobowość chwiejna emocjonalnie? Borderline? Schizofrenia? A może jeszcze osobowość sadystyczną dorzucić? Tak czy siak, nigdy nie miała poukładane w głowie, a najtrafniejszą diagnozą byłaby psychopatia. Rodzice nigdy nie podjęli się leczenie, gdyż po pierwsze nie podobały im się diagnozy (a czemu ich córeczkę mieli leczyć idioci?), a po drugie... no cóż, nie zdążyli. Myślę, że pasuje tutaj określenie "tykająca bomba".

× Ale mimo tego, że jest dość rąbnięta, Balbina nigdy nie była głupim dzieckiem. Jasne, do geniuszów nigdy się nie zaliczała, ale zazwyczaj łapała szybciej niż inni, a w dodatku jest całkiem kreatywna! Szkoda tylko, że nauka z książek strasznie ją nudziła - bo, generalnie, to ona strasznie szybko się nudzi - więc z wiedzy szkolnej za dużo nie wyniosła, nawet jak na szczeniaka. Tak czy siak, na swój sposób jest inteligentna, a jednocześnie głupia - i ogarnij to! Jest na tyle mądra, że wie, iż agentów - tym bardziej takim z zapaszkiem sadysty - nie powinno się za bardzo wkurzać, ale jest na tyle głupia, że w istocie, czasami przecenia swoje umiejętności... Nie zmienia to faktu, że jest lojalna swojej organizacji (co prawda, głównie przez to, że na początku miała za sobą porządny trening na posłuszeństwo, ale...), a treningi i akcje traktuje jako sposób na rozładowanie się. Beznadziejne zadanie, z którego prawdopodobnie nikt nie wróci żywy? Odsuńcie się, proszę państwa, Bambina idzie! I zawsze wraca.

× Jest dość temperamentna i niekiedy nie potrafi nad tym zapanować. Wszystko napędzane jest przez wewnętrzny ogień, charakterek i czystą, włoską krew.

× Jest zaznajomiona z metodą kijka i marchewki na tyle, że przede wszystkim działa na nią marchew. Na kij jest całkiem uodporniona, tak, zdecydowanie ma większą wytrzymałość niż większość. Nie zmienia to faktu, że metoda siły wciąż w jakimś stopniu ją przekonuje. No i sama lubi ją stosować.

× Nie lubi kontaktu fizycznego, jednak chętnie stosuje go w przypadku wybranych przez siebie jednostek. W przypadku wybrańców wystarczy krótki, przyjemny kontakt, żeby świat ponownie malował się w różowych barwach.

× Uwielbia koty. Chciałaby mieć takiego własnego.

× Kocha też nutellę. Najłatwiej przekupić ją słodyczami, serio.

× Poza misjami, nie jest wielce konfliktową osobą. Jasne, jest dość prowokacyjna i czasami może oberwać za coś więcej, niż twarzowe, ale... No cóż, zazwyczaj przeciwnik musi pierwszy zaatakować, wiadomo, akcja - reakcja. Z osobami, które są w stanie zaakceptować jej dziwactwa, trzyma sztamę jak cholera!

× Balbina posiada naturalny talent artystyczny. W szczególności lubi rysować i szkicować.

× Skutecznie posługuje się scyzorykiem.

× Zawsze chciała być piratem. A wyszło jak zwykle.

× Z racji włoskiego pochodzenia i wychowania się w Kaledonii, posługuje się angielskim, jak i włoskim. Wiadomo, w domu rozmawiali w języku swojej narodowości, a poza nim językiem angielskim.

× Jest w czepku urodzona, serio. Pani Farciarz!

W filmach zawsze w smutnych chwilach pada deszcz. Deszcz padał też tego dnia, gdy miało się okazać, że nadzieje rodziców zupełnie legną w gruzach, a ich nieco inne dziecko okaże się być jeszcze bardziej inne, niż podejrzewali. Dowiedzieli się o tym jako pierwsi i długo nie trzymali tej wiedzy. Jak porządni rodzice, chcieli pocieszyć swoje dziecko; tego dnia pobudzone bardziej niż inne, nieco bardziej agresywne i opryskliwe, bo ta krowa z przyrody dała jej dwa, a zdecydowanie umiała na pięć. Pokój księżniczki w jednorodzinnym domku, jedno niewłaściwe wysunięcie dłoni, żeby uspokoić swoje dziecko, chociaż ostatnio przejawiała dziwną awersję do dotyku... I jeden krzyk spostrzegawczej matki za dużo.
To była chwila. Jedna iskierka za dużo. Wybuch bomby, którą zawsze stanowiła Bambina. Nie wiedziała co robi, ba, nawet niewiele pamięta z tego wydarzenia, chociaż uczucie niemal wszechmocnej mocy, poczucie Wszechmogącego, do którego tak namiętnie modlili się jej rodzice, pamięta po dziś dzień. Ogień, który okazał się być całkiem przyjazny dla niej, onieśmielająca jasność, która oślepiła ją na dosłownie sekundę. Matka instynktownie chwyciła swoje dziecko i resztkami sił uciekała do drzwi, jak zwierzę w klatce, ale klamka okazała się za gorąca - wrzasnęła i się cofnęła. Balbina próbowała coś do niej powiedzieć, ale z jej ust dobiegły dziwne kłęby dymu, którym matka zaczęła się dosłownie dusić. Jako jedyna nie umarła od razu, a w męczarniach, jej płuca zaczęły zapełniać się tym dymem. Osunęła się na ziemię, a twarz zastygła w przeraźliwym wyrazie. Bambina porównała go do Krzyku Van Gogha.
A Balbina nie tylko się nim nie dusiła, fizycznie była zupełnie niewzruszona tym wszystkim. Psychicznie? Była zszokowana, czuła się niezwyciężona, silna jak cholera i nie bała się wcale. Zafascynowana, tak. Ale wiadomo, u niej instynkt to instynkt, zawsze działał prawidłowo i po kilku minutach, gdy usłyszała wycie syren, uciekła z miejsca zdarzenia. Nawet nie wiedziała gdzie, po prostu, gdzie nogi ruszyły i ile w nich siły.
Sama. Została sama. Towarzyszyło jej poczucie straty i zapach palonego mięsa, który pamięta do dziś. Uciekała, chociaż wcale nie czuła się, jakby to robiła, bo była silna, najsilniejsza, tak, tak...
Z oddali mogła słyszeć potężny wybuch; najwidoczniej, ogień dotarł do gazu.

Wiadomości z ostatniej chwili! Niespodziewany wybuch gazu w jednym z domu w prywatnych posiadłościach w Kaledonii. Strażacy walczą z ogniem i... hm, słucham? Jeśli w środku była rodzina, zginęli na miejscu. Prawdopodobieństwo, że znajdą ciała, jest znikome...

Balbina po dziś nie wie, czy nieoficjalnie uznano ją za zmarłą, bo oficjalnie jej rodzina, cała trójka, miała swoją minutę ciszy. Pieniędzmi podzielił się rząd, a były to kwoty nieprzyzwoite. Nie zasłużyli na oficjalne śledztwo, bo od razu stwierdzili, że to niezakręcony gaz, mimo że sąsiedzi byli zdziwieni. Przecież Coletti to porządna rodzina była!
I rozeszło się po kościach, bo to była po prostu kolejna tragiczna śmierć. A świat ponownie zaczął się kręcić.

Uciekaj. Uciekaj!, szeptał głosik w jej głowie; miało być prosto: rabunek na sklep, zagarnięcie jedzenia tyle, ile się dało i znaleźć kolejną kryjówkę na zaledwie kilka nocy. Jakie to ironiczne, że kiedyś jedzenia miała nadmiar, a teraz walczyła o każdy kęs i uciekała jak szczur, a niegdyś wchodziła do dowolnego sklepu z mamusią, kup mi to i jeszcze to! Kiedyś należała do grupy żyjącej ponad stan; mamusia chirurg, a tatuś prawnik z pokolenia na pokolenie. A teraz należała do żadnej, jak już to jedynie uciekających szczurów, szczurów, szczurów, chociaż przez jakiś czas trzymała się z trójką dzieciaków, ale je złapano. Szkoda, bo dogadywała się z nimi, a w kodeksie jasno pisało, że trzymamy się z daleka od dorosłych i najlepiej innych dzieciaków też, bo cholera go wie, czy to nie zdradliwi dranie? Kto wie, gdzie trafili jej kumple, ale porywacze mieli nadgarstki grubości dwunastoletniego uda Balbiny. Ona zawsze miała dobry instynkt, a wtedy nakazał jej uciekać. Kolejny raz okazał się być trafny. I wszystko byłoby w porządku, serio, gdyby nie jeden z gostków, który najwidoczniej widział lepiej niż inni w ciemnościach, skoro dostrzegł Balbinę zza krzaków. A teraz krzyczał:
- Wracaj tutaj, cholero! Przecież nie zrobię ci krzywdy!
Ale, proszę pana, ta spluwa wymierzona w moją stronę wcale nie jest zachęcająca.
Mała dobrze wiedziała, co zrobić w takiej sytuacji, wszak oglądała dużo filmów wojskowych, bo ojciec lubił. Biegła zygzakiem, wciskała się tam, gdzie przeciwnik nie powinien i starała się ukryć. Powinna była pozbyć się tego żarcia, którego z każdym metrem miała mniej, a nie dodatkowo się męczyć i próbować wciskać do kieszeni swoje ulubione chrupki, a mogła się tego pozbyć, wiedziała, że musi się tego pozbyć, ale wciąż była tylko wygłodzonym, małym dzieciakiem.
I wszystko byłoby w porządku, serio, zawsze miała farta, gdyby nie ten krótki odpoczynek, gdy wypluwała płuca, zgubiła niemal cały swój dobytek (tylko chrupki ocalały...) i leżała w jakimś lesie. Traciła przytomność.

Mamusiu, tatusiu... mogłam was słuchać i uczyć się, a nawet nie zasypiać na lekcji tej krowy, co uczyła przyrody. Może radziłabym sobie lepiej. Przepraszam, że umarliście i to przeze mnie. Teraz na pewno pomoglibyście mi. Może nie oddalibyście mnie, co głosiły wszystkie te zastrzeżone ulotki i inne śmieci, których miałam nigdy, przenigdy nie dotknąć. Mamo, tato. Nie chcę umierać. Już nie będę oszukiwać na testach psychologicznych, naprawdę...
Niechcęumieraćniechcęumieraćniechcęumierać!
Inne dzieci znikały z lekcji, jednego dnia były w szkole, drugiego już nie i tak do samego końca, a nauczycielka żałośnie próbowała nas oswoić z tym wszystkim, a ja nie słuchałam, bo się nie boję, nigdy się nie boję, ale chcę żyć, tak po prostu...

Nie ma nieba, nie ma piekła. Może powinnam uwierzyć, żeby się pocieszyć?

Może jakby została we Włoszech, nie byłoby tak źle. Może powinna była namówić rodziców, żeby tam zostać, powiedzieć mamusi, że posada w swojej narodowości jest bardziej cenna, że pieniędzy i tak mają dużo, że...

Bolało ją wszystko; nawet nabieranie powietrza było kłopotliwe, bolało, rozsadzało jej klatkę piersiową. W ustach czuła wiór, a pod palcami trawę. Przez dudnienie w uszach usłyszała ciężkie kroki. To z pewnością żaden z dzieciaków. Dzieci miały inne kroki. Była całkiem bystrą dziewczynką. Tak, z pewnością rodzice byliby z niej dumni, gdyby nie jeden szczegół, że zaraz zapewne zginie.
Ostatnie, co zobaczyła, były te piękne oczy.
Ostatnie, co poczuła przez długie dni, było szybsze bicie serca. Ach, tak, to chyba miłość.

Trafiła do Ligii Dzieci. Na początku nieposłuszna, ale była za cenna, żeby od razu pozbawić jej życia. Wystarczyło złamać, wytresować, co w końcu się udało, przynajmniej na tyle, że grzecznie wypełnia każde polecone zadanie. Bywały sprzeczki i będą sprzeczki, bo to normalne, tym bardziej z takimi charakterkami! Praktycznie wychowała się na nowo w Lidze i tam z entuzjazmem rozwijała swoje umiejętności. Jest tam od pięciu lat. I wciąż żyje, chociaż już dawno przestało jej bardzo na tym zależeć.
Nigdy nie pomyślała, żeby zdradzić swoją paczkę, ale słysząc opowieści dzieciaków, które uciekły SSP, stwierdziła, że mimo wszystko wciąż ma farta.
***

To tylko kolejny pieprzony dzień w cholernym więzieniu - Balbina ma już siedemnaście lat i odpowiada jej ten stan rzeczy. Z dnia na dzień czuje się coraz silniejsza, bo udoskonalanie umiejętności weszło jej w nawyk. Jest nieco chętniejsza do nauki i sięga po wiedzę, która może jej się przydać. Zdążyła zaprzyjaźnić się z kilkoma osobami - na ile psychopata może się przyjaźnić - i spalić włosy tym, którzy ją wkurzali.
Dostała za to lanie, ale było warto!
Ale wciąż, wciąż czuje dłonie na szyi, które pozbawiają jej tchu, próbuje znaleźć coś nie wiedząc czego, próbując udowodnić coś nikomu.
I kolejny dzień. Kolejny dzień.


Ostatnio zmieniony przez Annabeth O'Sullivan 2016-12-26, 02:29, w całości zmieniany 5 razy  
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-08-15, 21:17   
   Multikonta: MG, Willow, Lux


Akceptacja Karty
Cześć Witamy drugą czerwoną w Lidze :> Cieszę się, że do nas dołączyłaś, bo z pewnością Balbina to ciekawa osobowość i wniesie coś ciekawego do Ligi. Widać, że zapoznałaś się z tematami fabularnymi i wszystkimi samouczkami. Brawo! <3 Karta jest bardzo fajnie napisana, ostatnio coś miło czyta mi się opowieści innych :D Wracając - zostajesz członkinią oddziału pierwszego, jednak co to konkretnie znaczy i z czym się wiążę, dowiesz się w swoim czasie. Dalej... Skoro Twoja postać jest tutaj tyle i tyle lat to pewnie może kojarzyć inne osoby np. z oddziału Zero czy innych. Ale na 100% z Twojego oddziału, niedługo się zapełni :>
Miłej gry!
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-08-15. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,071 sekundy. Zapytań do SQL: 10