Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Syndykat poszukuje członków! Jeżeli chcesz odgrywać mafiozę bądź członka rodziny mafijnej, przestępce czy kogokolwiek innego, pasującego do grupy - zapraszamy. Więcej w linku
- Wednesday Sherman szuka całej paczki starych przyjaciół!
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Kelly McCarthy szuka swojego przyjaciela.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy styczeń 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
Ciekawe retro, mokre ciała, szał i ból.
Autor Wiadomość
Marceline Abadeer


19 lat

Czerwona




Wysłany: 2016-09-06, 13:13   Ciekawe retro, mokre ciała, szał i ból.
   Multikonta: -


Kto: Abigail Cain i Marceline Abadeer
Czas: Kilka miesięcy temu, jakiś czas po złożeniu oddziału Pierwszego.
Miejsce: Szatnia pod prysznicem.


To był jeden z tych dni, kiedy człowiekowi nic się, kurwa, nie chce. Nawet wejście pod prysznic było komentowane żałosnymi jęknięciami, oczywiście w głowie Marcysi, bo gdyby owe dźwięki wydawała z siebie na głos, ludzie dziwnie by na nią patrzyli. Nie, żeby już tego nie robili...
Późny wieczór. Większość ludu Ligii siedzi na stołówce, albo u siebie. Nieliczni pewno jeszcze trenują indywidualnie, bo po co siedzieć na tyłku. Ale i oni już powoli zbierali się do snu. A Marceline? Sama ćwiczyła swoją zgrabną dupencję, wiec teraz przyszła pod prysznice, uraczyć się jakże lodowatą wodą. Taki tam wieczór spa i te sprawy.
Rozebrawszy się, zawiesiła sobie ręcznik na ramię i jakby nigdy nic, poszła pod prysznic, ubrania uprzednio chowając w jednej z szafek w szatni. A żeby jakiego diabła nie kusiło do kradzieży jej zacnych szmatek. Pół biedy, gdyby to był uniform treningowy, ten ognioodporny, ale to były jej własne fatałaszki i nikomu ich nie odda! Są dla niej zbyt cenne, a i dzisiaj nie miała humoru do świecenie gołym tyłkiem przed ludźmi, co przeważnie nie robiło jej większej różnicy.
A jak kto weźmie, to mu dupę spali, ot.
Prysznic był szybki, bo ileż można myć się w zimnej wodzie. Wyszła spod niego zziębnięta i w jeszcze gorszym humorze niż wcześniej. Podreptała czym prędzej do szafki, ba, w podskokach, bo na boso. Gdzieś tam wyzezowała, że w jej polu widzenia znalazła się Abigail, ale póki nie ogrzeje czterech liter, świat dla niej nie istnieje. Nawet zlitowała się nad swoją towarzyszką i zakryła się ręcznikiem, coby nie wzbudzać w niej niepotrzebnego pożądania Marcysiowego ciała.
No więc, kiedy ta skromna czerwonowłosa istotka w końcu ubrała bieliznę, dresowe spodnie i luźną koszulkę, mogła w końcu skupić swój móżdżek na wszystkim wokół. Robiąc nieziemskie supły na tenisówkach, powiodła wzrokiem ku Abigail.
 
 
Abigail Cain
just a teenage dirtbag


dziewiętnastka

baby blue




liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2016-09-06, 16:15   
   Multikonta: Sierra


Od dłuższego czasu dreptała sobie po Lidze, to w lewo, to w prawo, bez większego planu czy celu, a było to tak mocno odmienne od jej typowego zachowania, że aż zmuszało do zastanowienia się, czy przypadkiem ktoś jej nie podmienił. Coś w tym mogło być, bo sama czuła się dziś wyjątkowo jak nie ona. Mogła spędzić wolny czas na treningach, co zresztą metodycznie robiła od kilku miesięcy, ale nie, wolała szwędać się jak jakieś bezmózgie zombie. Prawdopodobnie nie było to zbyt rozważne, jeśli tak sobie folgowała, siedząc po uszy w samej paszczy wroga. Wyjątkowo sobie na to pozwoliła; miała swoje powody, które dzisiaj namnożyły się błyskawicznie i odnosiła paskudne wrażenie, że jeśli dalej tak pójdzie, to ona nie zdzierży i w którymś momencie zawali. A w konsekwencji zawiedzie przede wszystkim tych, dla których to robiła. No i siebie też, choć w tym przypadku była możliwość, że nie zdąży nawet na pierwsze w jej życiu samobiczowanie się, bo prędzej skończy jako zimny trup wiele kilometrów pod ziemią. Liga z pewnością nie będzie dla niej na tyle łaskawa, by potraktować ją kulką – o nie, postarają się zapewnić jej świetną rozrywkę w ostatnich chwilach życia. I to całkowicie za darmo!
Nic dziwnego, że dzisiaj coś się w niej złamało. Wiedziała, że będzie się musiała pozbierać… ale w końcu nawet taka osóbka jak ona zasługuje na chwilę wytchnienia. Nie udawania, nie snucia beznadziejnych scenariuszy co do przyszłości, nie zważania na swoje ruchy… przynajmniej nie w tym stopniu, co zazwyczaj.
Przerwała swoją wpół lunatyczną wędrówkę dopiero, gdy doczołgała się do sypialni, przy okazji zauważając, że jest już całkiem późno. Nie była zmęczona, nie miała też ochoty na babskie pogaduszki z resztą jej oddziału. Właściwie to nie wiedziała, czy miała ochotę na cokolwiek. Było jednak coś, czego na stówę nie chciała - mianowicie na natknięcie się na jakąkolwiek osóbkę. Jeszcze taka zechce z nią porozmawiać i nóż widelec urwie jej od mózgu i stwierdzi, że wyżalenie się i opowiedzenie o swojej trudnej sytuacji to wspaniały pomysł... Musi kontynuować to unikanie ludzi. Mijane przez nią pomieszczenia były ich pełne, nawet pomimo wieczorowej pory. Zaraz. Tylko w jednym miejscu przez jakiś czas nie była, może to był jakiś znak? Nawet jeśli nie, musiała spróbować.
Wypełzła więc z pokoju i skierowała się w stronę pryszniców. Jak się okazało, podjęła dobrą decyzję. Nie wykryła w pomieszczeniu żadnej żywej duszy i od razu poczuła się przyjemniej. Jeszcze będąc w swoim pokoju uznała, że takie siedzenie w toalecie i nie robienie kompletnie nic doprowadzi ją do kolejnych idiotycznych myśli, także wzięła stamtąd jakieś dorodne tomiszcze – pewnie bogini, bo sama w swojej małej kolekcji wielu książek nie miała. Tak przygotowana, ukryła się za szafką, pacnęła na tyłek i zaczęła się ukulturalniać. Lektura nie była zbyt porywająca, ale przynajmniej zdziałała to, co zdziałać miała – zapełniła jej łepetynę obrazkami, wyrzucając niepotrzebne MYŚLI. I tak sobie czytała przez jakiś czas, w którymś momencie przerywając, bo usłyszała kroki. Wyjrzała dyskretnie zza książki, nie chcąc wyjść na jakąś chamówę, jeśli przemykająca osoba okaże się zbyt skąpo ubrana, a ona się będzie wgapiać jak ciele. Na nieszczęście przechadzającą się sarenką okazała się Marc, co poznała po tych jej wypalających oczy, czerwonych włosach. Dopiero po chwili zarejestrowała, że była kompletnie naga. Zanim zdążyła zdecydować, co z tym faktem zrobić, ta już zaczęła się ubierać. Może nie zauważyła, że Abs widziała to, co widziała, a co niekoniecznie widzieć chciała – może stwierdziła, że po prostu namiętnie czyta. Bo w innym wypadku nie wątpiła, że Marc wyskoczy zaraz z jakimiś głupimi tekstami i zrobi się troszeczkę niezręcznie. Nie chcąc jej niepotrzebnie prowokować - taa, dzisiaj faktycznie nie była sobą - po prostu udała, że jej nie ma i przeniosła wzrok z powrotem w lekturę. Tyle że teraz nie próbowała nawet zrozumieć sensu porozwalanych po kartce liter i znaków. Nasłuchiwała. Miała nadzieje, że Marceline jak najszybciej opuści to pomieszczenie… chociaż nie była na pewna, czy tak naprawdę, naprawdę tego chce.
 
 
Marceline Abadeer


19 lat

Czerwona




Wysłany: 2016-09-08, 09:42   
   Multikonta: -


Na zewnątrz nie wyglądała na taką, która miałaby zaraz robić furorę, bo Abigail okazała się być całkiem dobrą cwaniarą, przychodząc tu z książką. Cholera, że też ona o tym nie pomyślała, niekiedy przyłażąc tu z rana, żeby sobie popatrzeć!Zazwyczaj kończyło się na:
"- Marceline, podglądasz.
- Wcale nie.
- Siedzisz na środku szatni, na podłodze i molestujesz każdą dziewczynę wzrokiem...".
Cóż poradzić, taki typ. Nigdy nie była święta, nie jest święta i raczej tak pozostanie, choć pewno gdyby się kiedykolwiek zakochała, to zmieniłaby nieco to i owo. Choć z drugiej strony... Nigdy nie była specjalnie pewna, czy jej małe, zdebilniałe serduszko będzie kiedykolwiek zdolne doświadczyć tego swoistego drgnięcia na widok tej jednej, jedynej osóbki w jej życiu. Do tej pory czasami sobie "wmawiała", że się w kimś zadurzyła...
Przez krótką chwilę chciała sobie pójść, dając Abi w spokoju "czytać", choć może właściwie serio czyta. W końcu w tych godzinach rzadko kto tu przychodzi, więc co by tu dziewczyna robiła? Jednakże skierowawszy dwa pierwsze kroki ku wyjściu, Marcyś zawróciła do swojej towarzyszki z oddziału. Coś jej tu nie grało. Może i nie znały się jakoś długo, ale Abs wyglądała, jakby ją coś gryzło. Cóż, nie dało się ukryć, że czasami wyglądała, jakby miała mrówki w majtkach, ale tym razem to było bardziej widoczne. Mimo całej swej głupoty i wyjebanizmu, Marcyś to spostrzegawcza bestia.
- Pierwszy raz widzę, żeby ktoś czytał książkę w szatni. Gdyby nie ta pora, powiedziałabym, że jednak cicha woda brzegi rwie i nasza mała Absi jest zboczoną podglądaczką... Ale właśnie czas mi tu nie pasuje, bo nie ma kogo macać spojrzeniem... - stwierdziła, stanąwszy tuż przed dziewczyną i szczerząc się, niczym lis do gołębia - Choć mnie udało Ci się podejrzeć, hm?
Kiwnęła szarmancko brwiami. Jak widać, wisiało jej totalnie to, że ktoś właśnie widział ją nago. Prosz, jak raz (a nawet i wiece ja raz!) zdarzyło jej się spalić własne ubrania, to z gołą dupą pół bazy przechodziła do pokoju. Jedna para oczu to pikuś!
- Aż chciałoby się powiedzieć "Moja krew!" - oznajmiła, ocierając wyimaginowaną łzę wzruszenia i przysiadła się do Abi, ciekawsko przy tym zerkając, co ona tam w ogóle czyta. A nuż jakieś porno w książce ukrywa, to też jakaś możliwość! Ale nie, Absi dalej jest niewinna i czysta jak łza, bo Marcyś zobaczyła tylko drukowane literki...
- Coś Cię gryzie. - to było bardziej stwierdzenie, niźli pytanie. Oparłszy łeb na wspartej o kolano ręce, wbiła ślepia w Niebieską.
 
 
Abigail Cain
just a teenage dirtbag


dziewiętnastka

baby blue




liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2016-09-12, 10:44   
   Multikonta: Sierra


Ze zdziwieniem godnym kilkulatka odkryła, że metoda "jak się nie ruszasz, to jesteś niewidzialna" nie zadziałała. A mogło być tak pięknie! Cała sala dla niej, ale nie, musiało się toto przypałętać i teraz się łatwo pewnie nie odklei. To nie tak, że miała wobec niej coś przeciwko. Jasne, nie aprobowała kilku rzeczy, które wyprawiała, ale jak na standardy Ligii naprawdę nie była zła. No i każdy, kto miał oczy musiał przyznać, że była śliczniutka. A to w mniemaniu Abs była spora zaleta - to wystarczało, żeby przymykała oczy na różne krzywe akcje. Zazwyczaj. Ale dzisiaj nawet to nie potrafiło jej przekonać, że przebywanie w pobliżu czerwonej było zacnym pomysłem.
Czuła na sobie jej wzrok, który dalej umyślnie ignorowała. Przez myśl jej przeszło, że może tak świdruje ją spojrzeniem, bo wiedziała, że Cain widziała to i owo. Może nawet stwierdziła, że ona z tą książką to tak specjalnie przyszła, żeby pobawić się w profesjonalnego stalkera? Mimowolnie przypomniała sobie jej bezwstydny przemarsz w stronę szafek. I tak ni z tego, ni z owego jej blade lico zarumieniło się mocno, co próbowała zakryć, poruszając lekko głową i dając opaść swoim lokom na twarz. Zrobiła to na tyle szybko, że szansę na dojrzenie tego z pozycji Marcowej graniczyło z cudem. To, że buźka zmieniła jej się w piwonię znaczyło absolutnie nic – takie rzeczy się zdarzają i nie mają żadnego drugiego dna. Tak samo było i tu. Prawda? Nie mogło być inaczej. Poza tym, po co właściwie się tak tym przejmowała ; z zewnątrz można było uznać, że to pasjonująca lektura w taki sposób wpłynęła na jej aparycje. Tak też powinna pomyśleć Marc – jeżeli oczywiście jej bystre oczka zdążyły to zarejestrować - i absolutnie nie zamierzała wyprowadzać jej z błędu. Nie, żeby jakiś błąd tu w ogóle był.
Pfff. Niedorzeczna sytuacja. Zachowuje się jak jakaś pensjonarka, a, no cóż, nie ma chyba mniej pasującego do niej określenia. To wszystko przez to idiotyczne załamanie nastroju. Teraz jak o tym pomyślała, uświadomiła sobie, że przestała w końcu myśleć o problemach. Raczej chwilowo, ale zawsze coś. I to dzięki czerwonej, choć sposób, w jaki odpędziła Absowe zmartwienia pozostawiał wiele do życzenia. Mimo wszystko, powinna być jej chyba ociupinkę wdzięczna, nie?
Gdy Marc się odezwała, nie mogła dłużej udawać, że nie widzi świata poza książką. Słuchając tych jej niedorzecznych insynuacji, nie potrafiła się lekko nie uśmiechnąć. Nawet włączyła jej się typowa Abs i odpowiedziała z nonszalancją:
- Przejrzałaś mnie. - Wyrzuciła ręce do góry, jakby właśnie została przyłapana na jawnym grzeszeniu, po czym kontynuowała: - Od jakichś kilku godzin zaczajałam się tu na ciebie i w końcu moje wysiłki się opłaciły. Jeej. - Wyszczerzyła zęby, nie mogąc powstrzymać się od złośliwego dodania:
- Prawdę mówiąc myślałam, że będzie bardziej na co popatrzeć... a tu nic specjalnego. - Wzruszyła ramionami i wygięła usta w podkówkę.
- Taak, cóż… trzeba przyznać, że w molestowaniu lasek wzrokiem jesteś niekwestionowaną mistrzynią. – Zamilkła na chwilę, przyglądając się, jak dziewczyna się do niej dosiada i nie tak subtelnie zagląda jej przez ramie, sprawdzając, co tam sobie czyta. I choć to trochę ją zirytowało, to nie na tyle, co późniejsze marcelowe stwierdzenie. Chyba nie doceniła jej spostrzegawczości i teraz pluła sobie w brodę. Gdy przez chwilę musiało być okej, trzeba było niszczyć taki stan rzeczy zaledwie trzema słowami. Co za talent.
- To ten twój kolor włosów… kompletnie nie pasuje do bluzki. Mój wewnętrzny stylista aż wzdryga się z obrzydzenia. – Mówiła to osoba, która z modą toczyła odwieczną bitwę i gustu nie miała ani za grosz. Wciąż uśmiechała się niedorzecznie wesoło i sprawiała nienaganne wrażenie człowieka kompletnie niezdolnego do jakichkolwiek smętnych myśli.
Nie zamierzała dzielić się z nią osobistymi sprawami - takie przynajmniej było założenie. Czuła jednak, że Marceline nie da się tak łatwo oszukać. Ugh, idź już sobie, no.
 
 
Marceline Abadeer


19 lat

Czerwona




Wysłany: 2016-09-26, 22:49   
   Multikonta: -


Nie wierzyła jej ani trochę. No prosz, Marcysiowe włosy niepasujące do czegokolwiek? Toż to jawny skandal! Ten kolor rzadko do czego nie pasował, ok, zdarzało się, ale nie bądźmy aż tak szczegółowi! Mają pasować do osobowości, a nie ubrań... W końcu tych w każdej chwili mogła się pozbyć, he he.
- Wiedziałam, niewinnie wyglądająca, ale w środku zboczona do szpiku kości - wymruczała z zadowoloną minką, że odkryła prawdziwą tożsamość Abigail. Oczywiście, grała taką. W sensie Marcyś. Aż takim debilem nie jest, potrafi wyczuć ironię, sarkazm, a nawet niepoprawne żarty, które nie powinny wywoływać śmiechu, ale jednak Cysia rżnie z nich... No, tylko to ostatnie jej się zdarza zepsuć, reszta idzie dobrze!
- Hm, nic specjalnego? Za daleko byłaś, może chcesz z bliska popatrzeć? - zapytała kokieteryjnie, chwytając łapką za krawędź koszulki. Spoko morskie oko, może się rozebrać, nie wstydzi się własnej golizny. Gdyby tak było, za Chiny nie wyszłaby po dziś dzień ze stołówki, kiedy to spaliła sobie niechcący wszystkie ciuszki na sobie... A tak przeszła się po bazie z uniesioną głową, nawet pozując przed grupką chłopców. Aż sapali z chcicy!
Ale wiadomo, nie dla psa kiełbasa etc.
Na słowa pochlebstwa, aż się teatralnie lekko skłoniła na siedząco. Pomachałaby też chusteczką, ale takowej przy sobie nie miała... A co tam. Pomachała łapką z wyimaginowaną chusteczką, bo kto jej zakazuje być nienormalną? Czasami Liga, ale czy ją to obchodziło kiedykolwiek? Nigdy. Wyjebane na całej linii.
Znormalniała w końcu, bo ewidentnie tą duszyczkę coś gryzło, tylko nie chciała śpiewać. A szkoda, bo Marcie jest jak gąbka z Lidla, wsiąknie każde słowo i nie puści, póki jej ktoś bardzo mocno nie ściśnie. Ok, złe porównanie...
- A tak serio? Co Ci w duszy gra, maleńka? - wymruczała czule, kiwając brewką. Pozwoliła sobie przełamać bariery między nimi i ot tak, jakby znały się milion pinset lat, lekko ją łapką objęła w pasie, tym samym przybliżając swój niewyparzony pysk do jej twarzy. Ba, Marcyś rozgrzana była po cieplutkim prysznicu, to i chętka przyszła na to i owo... Biada tej, którą dopadnie w swoje łapska, bo na czułych słówkach nie skończy, oh wait. Cześć, Absi.
 
 
Kelly McCarthy


19 lat

Niebieska Matka Teresa




Wysłany: 2016-11-28, 00:08   
   Multikonta: Szejn, Mistrz Gry, Kai, Cookie


zamykam
_________________




VOICE


OUTFIT


RELATIONS


NOTES


 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,087 sekundy. Zapytań do SQL: 9