Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Lounarie de Coudray szuka chętnych graczy do relacji między postaciami.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
- Silas Yuriev poszukuje swojej drugiej, męskiej połówki.
-Ceridwen Murray Poszukuje 1 osoby do byłego oddziału 7 z ligi dzieci.
-Gabriel O'Donnell Poszukuje brata/siostry.
-Summer Dawson Poszukuje relacji dla swoich postaci. Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy luty 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
Podziemne laboratorium
Autor Wiadomość
John White
I'd call you genius, except I'm in the room.


19

Zieleń




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png owd-male http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2016-12-13, 23:10   
   Multikonta: Alice, Nathan
[Cytuj]

-Tak, wiem. A matka doskonałą matematyczką. I co to ma do rzeczy? - Wzruszył ramionami. -Częściej widywałem swoją nianię. To nie byli rodzice, to byli rodziciele. - Stwierdził, przegrywając dane do kart pamięci, po czym przesyłając je do soczewki, oczywiście odpowiednio szyfrując, by nikt nie miał do tych danych dostępu. No, przynajmniej póki co. Ale zawsze lepiej mieć więcej, niż nie mieć nic, szczególnie, że miał całkiem pokaźną przestrzeń dyskową.
Wkroczył do archiwum. -Ahh... Stare dobre książki. Uwielbiam ten zapach, wiesz? A nie, nie wiesz. Zapomniałem. Nie ważne. - W końcu jOsie była robotem, więc nie miała pojęcia czym był zapach. -Więc co, zaczynamy? To zajmie sporo czasu, pewnie kilka... A może nawet kilkanaście godzin... Nie, nie mam do tego głowy. Muszę znaleźć coś ciekawego... Na przykład... Historię badań... Albo może coś o znajomych nazwiskach? Gray... Albo White? Ciekawe, czy mają coś na mojego ojca. Całkiem nieźle mu się powodziło przed epidemią, może wynajęli go do pracy? - Zaczął przechodzić wzdłóż pułek, szukając jakichś interesujących informacji, na przykład czegoś o Laylii, o której nie mógł zdobyć informacji od jOsie, albo o jej siostrze Lynn, albo o kimś z rodziny prezydenckiej... Albo z jego własnej? Może była tu też teczka na niego? Może jakieś historie badań, może jakieś ogólne akta, wyniki badań, podsumowanie poprzedniego kwartału? Co ciekawego mógł znaleźć w archiwum? To była cała, ogromna historia. Gdyby mógł, przeczytałby wszystko. Ale nie mógł. Musiał zadowolić się tym, co wpadnie mu w oko. Cóż, może będzie miał trochę szczęścia, i akurat znajdzie coś ciekawego? Nie mógł tu jednak spędzić zbyt dużo czasu. To była tylko kwestia godzin, kiedy ktoś odkryje, że jakiś zielony myszkuje w Podziemiach. No a było jeszcze laboratorium do zwiedzenia. Musiał jednak wiedzieć, na co się mentalnie przygotować. Nie przepadał za niespodziankami. Szczególnie, że przez ostatnią skończył w piwnicy łowców.
-Przydałby się skan tego wszystkiego, ale to niemożliwe. Mógłbym zostawić tu drona, gdybym takiego miał... Ale nie mam. Cóż. Czasem trzeba mieć trochę szczęścia. - Stwierdził przeglądając jakieś okładki czy etykiety kolejnych plików, notesów czy innych głupot, które się tu znajdowały. -Kiedy ostatnio widziałaś Laylę? Na to chyba możesz odpowiedzieć, prawda?
_________________
To the rational mind, nothing is inexplicable; only unexplained.
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-14, 18:03   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
SI postanowiła posiedzieć cicho. Teraz już zupełnie nie wiedziała, co mogłaby mu odpowiedzieć. Łatwe to to nie było. Gdy chłopak zaczął przeglądać nazwiska osób, które były zaangażowane w cały ten przekręt, niestety nie znalazł personaliów swojej rodziny. Jednak czarno na białym widniało tam nazwisko Gray.
Layla Gray.
Brała udział? Nie można tego wykluczyć, jednak wiadome było to, że córka prezydenta miała dostęp do tego pokoju i do innych części kompleksu. Czy była tutaj kiedykolwiek? To już ciężej stwierdzić.
Lynn Gray.
Nazwisko znajdowało się na małym prostokąciku, który przyklejony był do jednej z teczek. Co tam się znajdowało? Przez wstrzyknięcie adrenaliny do żył agentki Pryzmatu o personaliach Lynn Gray, została ona usunięta z szeregów Pryzmatu i poddana egzekucji. Zostało to podpisane przez Donavana i Graya. Raczej były to nieco bardziej strzeżone informacje, jednak mimo to znajdowały się akurat w tamtym miejscu. Jakby chcieli, żeby każdy o tym wiedział. Był też ogólny wykres tego, jak adrenalina działała na ciało dziewczyny. Wszystkie rzeczy dotyczące jej stanu zdrowia, parametrów życiowych i tak dalej. A na samym końcu znajdował się akt zgonu.
Żadnych informacji o Layli Gray. Co do innych rzeczy, to były tam informacje o jakichś zupełnie nieznanych mu członkach Pryzmatu, takich jak Delilah Axford, Kerstin Karjan czy Jodie Clayton. Każdy był poddawany eksperymentom. Żadna z teczek nie zawierała jednak aktu zgonu. Były tam przede wszystkim parametry życiowe i różne wykresy dotyczące badań przeprowadzonych na nich z użyciem adrenaliny. Czyli to było to. To robił Pryzmat. Wstrzykiwali adrenalinę biednym dzieciakom, które potem szalały i rozwalały wszystko. To przynajmniej było napisane w przebiegu badań. Dzieci używały mocy bez żadnych oporów, zawsze wszystko im się udawało, jednak nie dało się zapanować nad takim stanem. Ponadto były informacje o tym, że silnie to uzależniało. Adrenalina w połączeniu z Białym Szumem była idealnym środkiem do tortur i karania innych. Wszystko to było niesamowicie dokładnie opisane.
- Te usta milczą jak grób - odezwała się jOsie po jakimś czasie. Jednak gdy chłopak przeglądał kolejne akta, SI znowu coś powiedziała. Kompletnie wybijając go z rytmu, a wręcz go przestraszyła.
- Jednak niektóre sekrety są warte głowy.
Kolejna dziwna sentencja. Można sądzić, że SI jest opętana czy coś w tym rodzaju. Znowu wypowiedziała dziwnie zaakcentowane zdanie, jakby nieswoim głosem.
_________________


 
 
John White
I'd call you genius, except I'm in the room.


19

Zieleń




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png owd-male http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2016-12-15, 23:31   
   Multikonta: Alice, Nathan
[Cytuj]

Gray. Córka prezydenta, którą poznał dawno temu. Wyglądało na to, że już więcej jej nie spotka. Nie był zbytnio smutny z tego powodu. Nie znał jej zbyt dobrze, po prawdzie, możliwe, że nie znał jej wcale. Te kilka spotkań za dzieciaka... Ciężko to nazwać znajomością. Przeanalizował jednak dokładnie wykresy działania adrenaliny. Ciężko mu było uwierzyć, że prezydent pozwolił na eksperymenty na własnej córce. Chciał więc sprawdzić, czy wyniki są wiarygodne, i czy naprawdę były szanse, że doszło do zgonu. Szczególnie, że wyglądało to tak, jakby chcieli wszystkim obwieścić, że ona nie żyje. To było trochę podejrzane. Po drugie chciał zobaczyć, jak w rzeczywistości działała adrenalina, i czym groziło podawanie jej. W tym celu jednak nie mógł kierować się tylko wynikami jednej osoby. Musiał więc sprawdzić teczki innych, tych, którym także podawano adrenalinę. Chciał zrozumieć, jak działało to na różne kolory. Znał się w końcu całkiem nieźle na medycynie, w młodości czytał wiele książek które leżały w prywatnej biblioteczce ojca. Oczywiście, większości z tych rzeczy nigdy użyć nie mógł, ale samą teorię znał doskonale. Choć nigdy specjalnie się tym nie interesował. Cóż, skutki pamięci fotograficznej.
Szczerze mówiąc, nie był szczególnie zdziwiony. Spodziewał się dużo gorszych eksperymentów. Nie znaczyło to, że był całkowicie spokojny. Eksperymenty a ludziach, i to widocznie nie na ochotnikach, były niedopuszczalne, szczególnie, jeśli doprowadzały do zgonu. Mimo to podejrzewał, że takie coś może się zdarzyć. Spodziewał się tego już kiedy tutaj przybył. W końcu to było zbyt piękne, żeby było prawdziwe. Rząd musiał eksperymentować na PSI, musiał poznać granice działania ich mocy. Rozumiał potrzebę, idącą w parze za takimi działaniami. Mimo to ich nie akceptował. Istniały inne sposoby. Mniej brutalne. Sposoby, w których ludzie sami zgłaszaliby się do takich eksperymentów. Bez ukrywania tego, co się tu dzieje, i bez zmuszania kogokolwiek. Mimo wszystko, to była nauka. To była wiedza. A odrzucenie jej byłoby nieuczciwe względem osób, które poświęciły tu swoje zdrowie i życie.
Wzdrygnął się, kiedy jOsie ponownie się odezwała. -Jezu, nie strasz mnie. Jesteśmy w środku niezłego bagna, dookoła trupy, w każdej chwili mogą nas złapać... No, ty pewnie się nie boisz, ale ja rzeczywiście mogę stracić głowę. - Pokręcił głową. -Jakie sekrety, jakiej głowy? Ktoś ci grozi? To jest niemożliwe. Jesteś SI, możesz dowolnie duplikować swój kod, twoje ciało fizyczne nie jest niczym więcej niż ciałem fizycznym, twoja dusza jest nieśmiertelna... Brzmi jakbym tworzył nową religię... Nie ważne. Chodzi mi o to, że nie powinno ci grozić nic po ujawnieniu mi tej tajemnicy. Dajesz mi wskazówkę? To coś ważnego? To coś mało ważnego? Twoim twórcą jest Layla. Ona żyje? A może umarła, bo chciała odkryć jakąś tajemnicę? A co z Laylą? Żyje? Wiesz coś o tym? Czemu tak się afiszują jej aktem zgonu? To nie ma sensu. - Stwierdził wracając do przeglądania statystyk.
_________________
To the rational mind, nothing is inexplicable; only unexplained.
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-16, 00:13   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
Adrenalina głównie wydzielała się wtedy, gdy jakikolwiek kolor Psi był "zagrożony". John mógł o tym przeczytać, było to zapisane w jednym z notesów. Całe badania rozpoczęły się wtedy, gdy zorientowano się, że moce określane jako psioniczne "aktywują się" kilka setnych sekundy przed bezpośrednim zagrożeniem życia danego psionika. Powiedzmy podczas wystrzelania pocisku w stronę Niebieskiego, gdy ten nie jest tego świadom, istnieje niemalże 70% szans, że jego tarcza pod wpływem wydzielenia dziwnej substancji aktywuje się, ochraniając go. Jeżeli zaś psionik sam będzie próbował bronić się przed nadlatującymi pociskami, szansa na wytworzenie tarczy jest zależna od refleksu. Wiadomo, wszystko to miało swoje połączenie z adrenaliną - gdy takiemu psionikowi poda się czystą adrenalinę dożylnie, jego zdolności do obrony zwiększają się. Jest zdolny do obrony w każdej sytuacji, jednak adrenalina powoduje też poczucie zagrożenia - co objawiało się częstym użyciem zdolności bez konkretnego powodu, a nawet bezwiednie. Psionicy nie potrafili nad tym zapanować.
Z badań samozwańczej doktor Layli Gray wynikało, że adrenalina podana Zielonym nie wywoływała żadnych skutków prócz nieco ulepszonej pracy mózgu. Nawet nie powodowała uzależnienia, jej skutki były praktycznie niewidoczne. Podała ją sama sobie.
Pomarańczowi? Jedyną osobą, której wyniki były przedstawione, to były wyniki Lynn. Nie było jednak podane żadne parametry i to, co właściwie wywołała u niej adrenalina. A to było dziwne, bo kilka teczek dalej znajdowała się sprawa Delilah Axford - również była pomarańczową. Jednak nie było tam nic o stosowaniu na niej adrenaliny. Jedynie kilka pomiarów, badań. Mimo to nadal była w szufladzie, gdzie były osoby, na których badania były przeprowadzane.
Niebiescy? Była ich dwójka - obie reagowały w podobny sposób. Po prostu nie panowały nad tym, co robiły. Po tym założono, że na każdy inny kolor tego typu, substancja powinna działać tak samo. Więcej badań na innych kolorach nie przeprowadzono. Zbyt dużo pytań w jednej chwili. SI pewnie przez moment chciała zarzucić swoje normalne hasło, jednak znowu posłużyła się poprzednią formułką:
- Jednak niektóre sekrety są warte głowy.
Zagadka. Z pewnością. Jedyna, której SI nie mogła mu pomóc rozwikłać. Cóż, jeżeli to Layla była twórczynią tej zabawy, to musiała ona być złożona. Tak czy siak ewidentnie miało to jakieś powiązanie z tym, co działo się tutaj. Skoro SI zaczęła gadać o tym właśnie w tym momencie. John dalej szukał, jednak ciężko było wpaść na cokolwiek innego, co mogło jakkolwiek poprawić tą sytuację. W jednym momencie na jego soczewce coś zaczęło... Migać.
Valerie. Dość szybko zaczęła przemieszczać się do innej części Pryzmatu. Niestety, John nie mógł zobaczyć niczego szczególnego - może sama poszła, bo znudziło ją to ciągłe czekanie? Tak czy siak po mniej niż minucie znalazła się skrzydle sygnowanym literą C, a po kolejnych sekundach w okolicach czegoś, co na mapie Pryzmatu stworzonej przez SI, nazywało się "więzienie". Chyba raczej nie poszła tam z własnej woli, co?
- Cześć - po chwili w jego soczewce pojawiła się wiadomość. Był to jak e-mail albo dziwny komunikator, który aktywował się gdy Valerie trafiła do tamtego sektoru. Zbieg okoliczności. Całkiem spory.
Wiadomość pochodziła od kogoś, kto sygnował się imieniem Layla. Po chwili nadeszła kolejna:
- Znalazłeś już to, czego szukałeś?
_________________


 
 
John White
I'd call you genius, except I'm in the room.


19

Zieleń




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png owd-male http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2016-12-16, 11:06   
   Multikonta: Alice, Nathan
[Cytuj]

-Nieźle. Wzmocnienie naszych mocy? - Zapytał, oczywiście sam siebie, nie liczył bowiem, że jOsie jakkolwiek mu odpowie. Póki co mówiła samymi zagadkami. Przeglądał kolejne wykresy, nie ukrywając zainteresowania. Choć badania były złe, wyniki były... Pasjonujące. To wiedza. Wiedza której nie można było zignorować. Mogła mu się kiedyś przydać. Szczególnie, że według tej dziewczyny, adrenalina nie powodowała negatywnych skutków w wypadku zielonych. Ale to, że jej tu teraz nie było, musiało coś oznaczać. Może miało to związek z zagadką SI? Na przykład jeśli Layla miała dostęp do tych badań, ale musiała zachować milczenie... "Niektóre sekrety warte są głowy". Być może postanowiła zdradzić komuś ten sekret. I za to straciła głowę. Miało to jakiś sens, ale równie dobrze można to było zinterpretować inaczej.
PSI nie potrafili zapanować nad mocą zyskiwaną przez wstrzyknięcie adrenaliny. Ale nie musieli nad tym panować. PSI mieli być tylko żołnierzami, mieli robić masakrę na pierwszej linii. Rząd chciał ich wykorzystać. Wykorzystać jako broń. A raczej jako chodzącą bombę.
Spojrzał na wiadomość otrzymaną na soczewce. Layla. Dziewczyna, która tu go sprowadziła. Mógł uwierzyć, że to ona? Nie. Nie powinien jej ufać. Jeszcze nie.
Val została złapana. Prawdopodobnie. To oznaczało, że miał mało czasu. Zbliżali się strażnicy. -Cześć. - Powiedział wpisując wiadomość do komunikatora. -To ty mnie tu sprowadziłaś? Możesz udowodnić swoją tożsamość? - Potrzebował jakiegoś potwierdzenia. Klucza publicznego podpisanego przez jOsie... Albo czegoś innego. Czegoś, co mogłaby wiedzieć tylko ona. Mógł też zadać jej kilka zagadek, które dla zielonych będą trywialne, a dla kogokolwiek innego mogłyby sprawić problem. Jeśli odpowiedź byłaby dostatecznie szybka, mógłby upewnić się, że rozmawia z kimś, kto jest zielony. To powinno wystarczyć, żeby potwierdzić, że to ona. -Zaszyfrujmy połączenie, nie chcę, żeby ktoś nas podsłuchał. - Dodał, wysyłając kolejną wiadomość. -jOsie? Jesteś w stanie potwierdzić, że to Layla? - Zapytał nie odrywając się od lektury.
_________________
To the rational mind, nothing is inexplicable; only unexplained.
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-16, 23:53   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
W jednej z szuflad, w małej, plastikowej walizce znajdowało się kilka maleńkich strzykawek po brzegi wypełnionych adrenalina. Znalazł je, przeglądając kolejne akta. Było ich pięć. Po jedną na każdy kolor? Możliwe.
- Layla... - powiedziała jOsie. Znowu używając jakiegoś dziwnego głosu, zupełnie do niej niepodobnego. Jednak John mógl to potraktować jako swojego rodzaju potwierdzenie. Po chwili SI zaszyfrowała ich połączenie, więc mogli rozmawiać już zupełnie spokojnie. Layla po chwili zostawiła kolejną wiadomość:
- SI mnie zna.
Czyli to musiało być wystarczające. Chociaż... Dziewczyna po chwili zdecydowała się na coś zupełnie innego. Po prostu... Zadzwoniła do niego? Widerozmowa, która była niestety jak na ten moment jednostronna pojawiła się na jego soczewce. Zobaczył ja - Layle Gray. Wyglądała naprawdę okropnie. Siedziała na jakimś drzewie, a za nią ciągnął się las. Jedną połowa jej twarzy była praktycznie w całości pokryta dziwnymi bliznami, jakby została oparzona. Na drugiej połowie było kilka plastrów i zadrapań. Była brudna, a jej włosy były ścięte tak, że wyglądała jak mały chłopiec. Ponadto była chuda. I uzbrojona.
- Nie mam czasu na gadkę - rzuciła, cały czas bezpośrednio patrząc się w kamerę. Oczywiście nie widziała Johna. Nie musiała, nie było jej to do niczego potrzebne.
- Odkryłeś już tajemnicę czy nie? - rzuciła, marszcząc lekko czoło. Cała ta sytuacja była dość skomplikowana. Właśnie zaczął rozmowę z córką prezydenta, która skontaktowała się z nim dopiero po tym, jak skończył czytać akta i doszedł do całego sedna sprawy. No i odnalazł adrenalinę, która teraz należała tylko do niego. On też nie miał teraz zbyt wiele czasu - skoro Valerie została... Zabrana do czegoś, co było określane jako więzienie, to nie dysponował jakąś pokaźną ilością czasu. Lepiej było się pośpieszyć, a nawet już teraz zabierać to co potrzebne i wyjść z tego miejsca jak najszybciej. jOsie potem już się nie odezwała, ale zrobiła coś, do czego nie była zupełnie upoważniona. Bez czyjegokolwiek polecenia, rozpoczęła namierzanie sygnału, z którego kontaktowała się Layla. Oczywiście, że połączenie było szyfrowane - nikt inny nie miał do niego dostępu a potem, gdy rozmowa się skończy, nie będzie po nim śladu. SI miała jednak taką możliwość i John przez kilka sekund mógł zaobserwować jakieś współrzędne geograficzne, które bez połączenia z mapą nie mówiły mu niczego interesującego. Layla po chwili szerzej otworzyła oczy, co chłopak mógł zaobserwować.
- Przestań! - warknęła, ewidentnie do SI. Współrzędne w tej samej sekundzie rozpłynęły się równie szybko, co pojawiły na ekranie. Nie chciała być namierzona. Ale jej twór widocznie przerastał ją już w zupełności. Zresztą. Życie w tej dziczy ją pewnie przerastało. Po chwili odezwała się znowu:
- Nie mam zamiaru dłużej tego ciągnąć. Jedynym celem było to, nic więcej. Po to jOsie Ci pomogła. Zależy mi tylko na tym, żebyś upublicznił tą informacje. Nic więcej. Będzie warta głów. Wszystkich ludzi, którzy skrzywdzili mnie, moją rodzinę i innych Psioników Pryzmatu. Zrobisz to czy nie? - zmarszczyła czoło, ściągając brwi.
- Zrobię co zechcesz - dodała.
Była podłamana. Było to widać. Przerażona. Prawdziwa Layla Gray, twórczyni tak wielu wspaniałych rzeczy, geniusz Pryzmatu... Zginął gdzieś tam daleko w dziczy, która ją przepełniła i pochłonęła w całości.
_________________


 
 
John White
I'd call you genius, except I'm in the room.


19

Zieleń




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png owd-male http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2016-12-17, 17:08   
   Multikonta: Alice, Nathan
[Cytuj]

Szyfrowane połączenie. Tak mógł pracować. Schował wszystkie igły do wewnętrznej kieszeni marynarki, odłożył resztę dokumentów na miejsce, po czym wyszedł z archiwum. Nie miał czasu szukać dalej, musiał kierować się do wyjścia, tylko jakimiś bocznymi korytarzami. -Oh, córka prezydenta. Miło mi spotkać. Dawno się nie widzieliśmy. Ładnie wyglądasz... A nie, mam zakłócenia. Jednak nie. Tak, odkryłem waszą małą tajemnicę. - Zapamiętał współrzędne, które dostał od SI. -Oh, twoja SI przestała cię słuchać. Widzisz, dlatego nie lubię SI. Mogą cholernie szybko nas przerosnąć. Mam nadzieję, że wpoiłaś jej prawa Asimova. No cóż. - Wzruszył ramionami przechodząc korytarzami, cały czas sprawdzając, czy dalsza część drogi jest bezpieczna. Nie chciał niepotrzebnie wpaść. Musiał się stąd jakoś wydostać. -Chcesz żebym upublicznił te informacje? Zraz, co? Czemu? Po co? Chcesz żeby pryzmat się rozpadł? To nie przyniesie nic dobrego. Zresztą... Czy masz prawo tak mówić? Widziałem, że miałaś dostęp do tych danych. Od dawna. Wiedziałaś o eksperymentach i nic nie zrobiłaś. Ty też jesteś winna ich krzywdzie. Krzywdzie ludzi, na których eksperymentowano. Nie zrobiłaś nic, żeby to powstrzymać. Ale teraz chcesz to zrobić... Nie. Ty chcesz się zemścić. - Uśmiechnął się delikatnie. W sumie nie wiedział czemu, ale był na nią zły. -To tylko głupia zemsta za to, że musisz się ukrywać po lasach. Za to, że robisz to, co większość PSI przez całe życie. Walczysz o przetrwanie. Ścigana przez rząd, bez żadnej pomocy, próbujesz uratować swoje życie. Ale zdajesz sobie sprawę z tego, że większość PSI właśnie tak żyje? Codziennie uciekając przed światem. Nie jesteś jedyna. Nie powiesz mi chyba, że od początku chciałaś to zrobić, tylko zachowywałaś pozory. A może odzyskałaś zdrowy rozsądek, kiedy eksperymenty zabiły twoją ukochaną siostrę? - Zamilkł na chwilę obserwując jej reakcję. -Więc...? Powiedz mi, czego tak naprawdę pragniesz. Powiedz mi, czy mam rację. Czy rzeczywiście nie obchodził cię los innych, dopóki to samo nie spotkało ciebie i twoich bliskich. Powiedz mi czy chcesz dobra tych ludzi, czy tylko zemsty. To jest mój warunek. Masz mi powiedzieć całą prawdę. O tym co robiłaś w tym miejscu. O tym, jakie eksperymenty przeprowadzałaś. I czemu tak skończyłaś. Wyznaj mi prawdę. Prawdę o tobie. O twoich myślach. - Uśmiechnął się lekko. Chciał wiedzieć. Wiedzieć, czy córka prezydenta naprawdę chciała pomóc ludziom, czy chciała jedynie zemsty. Czy brała udział w tych eksperymentach, czy przyglądała się w spokoju cierpieniu innych dopóki sama nie została skrzywdzona. Chciał znać prawdę o tej osobie. O prawdziwym powodzie, dlaczego został tu sprowadzony... I o tym, czego w rzeczywistości od niego oczekiwała.
_________________
To the rational mind, nothing is inexplicable; only unexplained.
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-17, 18:26   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
Layla przez dłuższy moment słuchała jego gadaniny w milczeniu. Zresztą, raczej przez większość czasu słuchała ludzi w milczeniu i potem albo kiwała głową albo wzruszała ramionami. Taki już jej urok. Poza tym wiedziała, że John zawsze miał dużo do powiedzenia. Taki już typ Zielonego. Ona siedziała cicho. Nawet po tym jak skończył, dziewczyna siedziała cicho. Ale... Zaraz? Dlaczego miałą mu się tłumaczyć, jaki był w tym sens? Swoją drogą dopięła swego, możliwe, że nie do końca, ale John wiedział już co jest na rzeczy. Przeniosła ten okropny sekret na inne sumienie, przez co mogła już spać spokojnie. Teraz to inny Zielony będzie siedział w tamtym syfie. Jeśli tego nie udostępni, to on w jakimś sensie będzie winny. Layla wiedziała jedno. Nie chciała mu się tłumaczyć.
Połączenie między Laylą Gray a Johnem White zostało przerwane. Po kilku sekundach ilość osób używających soczewki zmniejszyła się do dwóch. I zapewne nie była to soczewka, której używał Kyle.
Na całe szczęście Johnowi udało się przedostać do jednego z wyjść, które było oklejone taśmą. Nie było tam żadnych żołnierzy, ale John słyszał, że coś było na rzeczy. Ciemność stała się osłoną, dzięki której mógł przedostać się przez zakamarki Pryzmatu tam, gdzie tylko chciał. Jednak widział światła i słyszał krzyki. Żołnierze ewidentnie coś robili i bardzo dziwnie śmierdziało to spalenizną. Kropka sygnalizująca położenie Valerie zaczęła się dość szybko przemieszczać, a po chwili zupełnie zniknęła z radaru.
A od kiedy Layla rozłączyła się, SI nie odezwała się ani razu.
_________________


Ostatnio zmieniony przez Lynn Gray 2016-12-18, 11:47, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
John White
I'd call you genius, except I'm in the room.


19

Zieleń




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png owd-male http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2016-12-19, 14:22   
   Multikonta: Alice, Nathan
[Cytuj]

-Tak, najlepiej się rozłączyć. - Wzruszył ramionami. Widocznie miał rację. Layla to wiedziała, i nie była w stanie tego skomentować. Nie była w stanie się nawet kłócić. Była święcie przekonana, że John i tak ujawni te informacje, żeby nie być współwinnym tragedii. Czy miała rację? Z jednej strony nieujawnienie tego będzie godzeniem się na taki stan rzeczy. Z drugiej strony ujawnienie tego mogło spowodować spore zamieszanie, a w efekcie więcej przelanej krwi. Więc co powinien zrobić? Jak powinien zareagować?
Westchnął lekko. Więc został sam z tą beznadziejną decyzją. -jOsie? Żyjesz? Wolałbym, żebyś się odzywała. Wyglądało to tak, jakbym nie gadał do siebie... W sumie to nic nie zmienia, i tak gadam do siebie... Nie ważne. Masz może mapę Stanów? Chcę znacznik Val na mapie ogólnej. Nanieś też współrzędne Layli. Jeśli je usunęłaś, to mogę ci je podać. - Miał nadzieję, że SI nie złapała jakiegoś errora, bo w sumie całkiem ją polubił. Bywała przydatna, pokazywała mu odpowiednie informacje. W razie czego musiałby zrobić coś podobnego sam, a tego wolał uniknąć. Tworzenie dobrej SI było ciężkie, i należało zachować maksymalną ostrożność. Mogło to zająć wiele tygodni, jeśli chciało się to zrobić porządnie. Tak czy siak chciał wiedzieć, gdzie jest Layla i gdzie jest Val. Przede wszystkim Val. Trochę ją... Wystawił? No ale cóż, może to i lepiej. Wydawało mu się, że nie powinna oglądać tego miejsca. Zresztą... Nie wiedział, czy nie zostaną złapani. Wychodziło na to, że tylko Val została złapana.
Szczerze mówiąc miał dość oglądania spalonych trupów, więc przemknął się po cichu między taśmami, i ruszył jak najspokojniej w stronę laboratorium. No bo chyba, skoro już wyszedł z podziemi, to powinien móc się przemieszczać po Pryzmacie w miarę normalnie.
Ah, ale karty jeszcze nie porzucił. Mogła mu się jeszcze kiedyś przydać, w razie jakby chciał znów pomyszkować. Tak czy siak jedyne co mógł teraz zrobić to posiedzieć w jakimś spokojnym miejscu i zastanowić się nad kolejnym ruchem. Mógł na przykład zacząć przygotowywać oprogramowanie do minirobotów. Potem mógłby je stopniowo zmniejszać, krok po kroku przechodząc do nanobotów. No i samo oprogramowanie nie było chyba zbyt skomplikowane, choć pewnie czasochłonne, więc mógł przy tym spokojnie pomyśleć, co zrobić z eksperymentami Pryzmatu oraz z adrenaliną w jego kieszeni.
_________________
To the rational mind, nothing is inexplicable; only unexplained.
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-19, 18:22   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Będę aktywna częściej - obiecała SI, o ile właściwie obietnica złożona przez coś takiego może mieć rację bytu. Zawsze ktoś mógł ją przecież wyłączyć a ona żadnego wpływu na to nie miała. Tak czy siak po chwili wykonała jego polecenie i pokazała chłopakowi mapę Stanów Zjednoczonych. Layla spędzała wesoło czas w Idaho, będąc kompletnie oddalona od cywilizacji - przynajmniej z tamtego miejsca się z nim kontaktowała. Jej punkt nie ruszał się nigdzie, cały czas tkwił w tym samym miejscu. No i nadal była odłączona od soczewki.
Valerie za to znalazła się w zupełnie innym miejscu. Oddalony od cywilizacji ośrodek CIA był teraz jej miejscem. Gdzieś już o tym słyszał, więc bez problemu skojarzył, że to miejsce to właśnie tak zwana Farma. Pryzmat ewidentnie nie robi sobie żartów - jak ktoś stawia opór to w niedługim czasie znajduje się na swoim miejscu.
Chłopakowi bez większych problemów udało się dotrzeć do laboratorium. Wciąż był środek nocy, może lepiej byłoby odpocząć, przespać się? Mógł zawsze też iść do swojego pokoju, który otrzymał niedługo po tym jak pojawił się w Pryzmacie.

Jak chcesz mieć postęp fabularny, to się kimnij/przenieśmy się w czasie do poranka. A, no i jak idziesz do swojego mieszkanka, to zrób taki temat w sekcji mieszkalnej.
_________________


 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,091 sekundy. Zapytań do SQL: 11