Strona Główna



  • Forum zostanie zamknięte w przeciągu kilku dni. Jeśli ktoś chciałby zatrzymać swoją kartę, to ma na to jeszcze trochę czasu. W tym miejscu chciałybyśmy podziękować wszystkim graczom za czas, jaki spędzili na forum tworząc je z nami.
    Dziękujemy - Administracja Caledonii.
    Obecnie na forum mamy luty, 2023 rok, -5 stopni celsjusza, lekkie opady śniegu.

  • Pryzmat: Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. - Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię. W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.


Poprzedni temat «» Następny temat
Podziemne laboratorium
Autor Wiadomość
John White


19

Zieleń




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png owd-male http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2016-12-13, 23:10   
   Multikonta: Alice, Nathan
[Cytuj]

-Tak, wiem. A matka doskonałą matematyczką. I co to ma do rzeczy? - Wzruszył ramionami. -Częściej widywałem swoją nianię. To nie byli rodzice, to byli rodziciele. - Stwierdził, przegrywając dane do kart pamięci, po czym przesyłając je do soczewki, oczywiście odpowiednio szyfrując, by nikt nie miał do tych danych dostępu. No, przynajmniej póki co. Ale zawsze lepiej mieć więcej, niż nie mieć nic, szczególnie, że miał całkiem pokaźną przestrzeń dyskową.
Wkroczył do archiwum. -Ahh... Stare dobre książki. Uwielbiam ten zapach, wiesz? A nie, nie wiesz. Zapomniałem. Nie ważne. - W końcu jOsie była robotem, więc nie miała pojęcia czym był zapach. -Więc co, zaczynamy? To zajmie sporo czasu, pewnie kilka... A może nawet kilkanaście godzin... Nie, nie mam do tego głowy. Muszę znaleźć coś ciekawego... Na przykład... Historię badań... Albo może coś o znajomych nazwiskach? Gray... Albo White? Ciekawe, czy mają coś na mojego ojca. Całkiem nieźle mu się powodziło przed epidemią, może wynajęli go do pracy? - Zaczął przechodzić wzdłóż pułek, szukając jakichś interesujących informacji, na przykład czegoś o Laylii, o której nie mógł zdobyć informacji od jOsie, albo o jej siostrze Lynn, albo o kimś z rodziny prezydenckiej... Albo z jego własnej? Może była tu też teczka na niego? Może jakieś historie badań, może jakieś ogólne akta, wyniki badań, podsumowanie poprzedniego kwartału? Co ciekawego mógł znaleźć w archiwum? To była cała, ogromna historia. Gdyby mógł, przeczytałby wszystko. Ale nie mógł. Musiał zadowolić się tym, co wpadnie mu w oko. Cóż, może będzie miał trochę szczęścia, i akurat znajdzie coś ciekawego? Nie mógł tu jednak spędzić zbyt dużo czasu. To była tylko kwestia godzin, kiedy ktoś odkryje, że jakiś zielony myszkuje w Podziemiach. No a było jeszcze laboratorium do zwiedzenia. Musiał jednak wiedzieć, na co się mentalnie przygotować. Nie przepadał za niespodziankami. Szczególnie, że przez ostatnią skończył w piwnicy łowców.
-Przydałby się skan tego wszystkiego, ale to niemożliwe. Mógłbym zostawić tu drona, gdybym takiego miał... Ale nie mam. Cóż. Czasem trzeba mieć trochę szczęścia. - Stwierdził przeglądając jakieś okładki czy etykiety kolejnych plików, notesów czy innych głupot, które się tu znajdowały. -Kiedy ostatnio widziałaś Laylę? Na to chyba możesz odpowiedzieć, prawda?
_________________
To the rational mind, nothing is inexplicable; only unexplained.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-14, 18:03   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
SI postanowiła posiedzieć cicho. Teraz już zupełnie nie wiedziała, co mogłaby mu odpowiedzieć. Łatwe to to nie było. Gdy chłopak zaczął przeglądać nazwiska osób, które były zaangażowane w cały ten przekręt, niestety nie znalazł personaliów swojej rodziny. Jednak czarno na białym widniało tam nazwisko Gray.
Layla Gray.
Brała udział? Nie można tego wykluczyć, jednak wiadome było to, że córka prezydenta miała dostęp do tego pokoju i do innych części kompleksu. Czy była tutaj kiedykolwiek? To już ciężej stwierdzić.
Lynn Gray.
Nazwisko znajdowało się na małym prostokąciku, który przyklejony był do jednej z teczek. Co tam się znajdowało? Przez wstrzyknięcie adrenaliny do żył agentki Pryzmatu o personaliach Lynn Gray, została ona usunięta z szeregów Pryzmatu i poddana egzekucji. Zostało to podpisane przez Donavana i Graya. Raczej były to nieco bardziej strzeżone informacje, jednak mimo to znajdowały się akurat w tamtym miejscu. Jakby chcieli, żeby każdy o tym wiedział. Był też ogólny wykres tego, jak adrenalina działała na ciało dziewczyny. Wszystkie rzeczy dotyczące jej stanu zdrowia, parametrów życiowych i tak dalej. A na samym końcu znajdował się akt zgonu.
Żadnych informacji o Layli Gray. Co do innych rzeczy, to były tam informacje o jakichś zupełnie nieznanych mu członkach Pryzmatu, takich jak Delilah Axford, Kerstin Karjan czy Jodie Clayton. Każdy był poddawany eksperymentom. Żadna z teczek nie zawierała jednak aktu zgonu. Były tam przede wszystkim parametry życiowe i różne wykresy dotyczące badań przeprowadzonych na nich z użyciem adrenaliny. Czyli to było to. To robił Pryzmat. Wstrzykiwali adrenalinę biednym dzieciakom, które potem szalały i rozwalały wszystko. To przynajmniej było napisane w przebiegu badań. Dzieci używały mocy bez żadnych oporów, zawsze wszystko im się udawało, jednak nie dało się zapanować nad takim stanem. Ponadto były informacje o tym, że silnie to uzależniało. Adrenalina w połączeniu z Białym Szumem była idealnym środkiem do tortur i karania innych. Wszystko to było niesamowicie dokładnie opisane.
- Te usta milczą jak grób - odezwała się jOsie po jakimś czasie. Jednak gdy chłopak przeglądał kolejne akta, SI znowu coś powiedziała. Kompletnie wybijając go z rytmu, a wręcz go przestraszyła.
- Jednak niektóre sekrety są warte głowy.
Kolejna dziwna sentencja. Można sądzić, że SI jest opętana czy coś w tym rodzaju. Znowu wypowiedziała dziwnie zaakcentowane zdanie, jakby nieswoim głosem.
_________________


 
 
John White


19

Zieleń




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png owd-male http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2016-12-15, 23:31   
   Multikonta: Alice, Nathan
[Cytuj]

Gray. Córka prezydenta, którą poznał dawno temu. Wyglądało na to, że już więcej jej nie spotka. Nie był zbytnio smutny z tego powodu. Nie znał jej zbyt dobrze, po prawdzie, możliwe, że nie znał jej wcale. Te kilka spotkań za dzieciaka... Ciężko to nazwać znajomością. Przeanalizował jednak dokładnie wykresy działania adrenaliny. Ciężko mu było uwierzyć, że prezydent pozwolił na eksperymenty na własnej córce. Chciał więc sprawdzić, czy wyniki są wiarygodne, i czy naprawdę były szanse, że doszło do zgonu. Szczególnie, że wyglądało to tak, jakby chcieli wszystkim obwieścić, że ona nie żyje. To było trochę podejrzane. Po drugie chciał zobaczyć, jak w rzeczywistości działała adrenalina, i czym groziło podawanie jej. W tym celu jednak nie mógł kierować się tylko wynikami jednej osoby. Musiał więc sprawdzić teczki innych, tych, którym także podawano adrenalinę. Chciał zrozumieć, jak działało to na różne kolory. Znał się w końcu całkiem nieźle na medycynie, w młodości czytał wiele książek które leżały w prywatnej biblioteczce ojca. Oczywiście, większości z tych rzeczy nigdy użyć nie mógł, ale samą teorię znał doskonale. Choć nigdy specjalnie się tym nie interesował. Cóż, skutki pamięci fotograficznej.
Szczerze mówiąc, nie był szczególnie zdziwiony. Spodziewał się dużo gorszych eksperymentów. Nie znaczyło to, że był całkowicie spokojny. Eksperymenty a ludziach, i to widocznie nie na ochotnikach, były niedopuszczalne, szczególnie, jeśli doprowadzały do zgonu. Mimo to podejrzewał, że takie coś może się zdarzyć. Spodziewał się tego już kiedy tutaj przybył. W końcu to było zbyt piękne, żeby było prawdziwe. Rząd musiał eksperymentować na PSI, musiał poznać granice działania ich mocy. Rozumiał potrzebę, idącą w parze za takimi działaniami. Mimo to ich nie akceptował. Istniały inne sposoby. Mniej brutalne. Sposoby, w których ludzie sami zgłaszaliby się do takich eksperymentów. Bez ukrywania tego, co się tu dzieje, i bez zmuszania kogokolwiek. Mimo wszystko, to była nauka. To była wiedza. A odrzucenie jej byłoby nieuczciwe względem osób, które poświęciły tu swoje zdrowie i życie.
Wzdrygnął się, kiedy jOsie ponownie się odezwała. -Jezu, nie strasz mnie. Jesteśmy w środku niezłego bagna, dookoła trupy, w każdej chwili mogą nas złapać... No, ty pewnie się nie boisz, ale ja rzeczywiście mogę stracić głowę. - Pokręcił głową. -Jakie sekrety, jakiej głowy? Ktoś ci grozi? To jest niemożliwe. Jesteś SI, możesz dowolnie duplikować swój kod, twoje ciało fizyczne nie jest niczym więcej niż ciałem fizycznym, twoja dusza jest nieśmiertelna... Brzmi jakbym tworzył nową religię... Nie ważne. Chodzi mi o to, że nie powinno ci grozić nic po ujawnieniu mi tej tajemnicy. Dajesz mi wskazówkę? To coś ważnego? To coś mało ważnego? Twoim twórcą jest Layla. Ona żyje? A może umarła, bo chciała odkryć jakąś tajemnicę? A co z Laylą? Żyje? Wiesz coś o tym? Czemu tak się afiszują jej aktem zgonu? To nie ma sensu. - Stwierdził wracając do przeglądania statystyk.
_________________
To the rational mind, nothing is inexplicable; only unexplained.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-16, 00:13   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
Adrenalina głównie wydzielała się wtedy, gdy jakikolwiek kolor Psi był "zagrożony". John mógł o tym przeczytać, było to zapisane w jednym z notesów. Całe badania rozpoczęły się wtedy, gdy zorientowano się, że moce określane jako psioniczne "aktywują się" kilka setnych sekundy przed bezpośrednim zagrożeniem życia danego psionika. Powiedzmy podczas wystrzelania pocisku w stronę Niebieskiego, gdy ten nie jest tego świadom, istnieje niemalże 70% szans, że jego tarcza pod wpływem wydzielenia dziwnej substancji aktywuje się, ochraniając go. Jeżeli zaś psionik sam będzie próbował bronić się przed nadlatującymi pociskami, szansa na wytworzenie tarczy jest zależna od refleksu. Wiadomo, wszystko to miało swoje połączenie z adrenaliną - gdy takiemu psionikowi poda się czystą adrenalinę dożylnie, jego zdolności do obrony zwiększają się. Jest zdolny do obrony w każdej sytuacji, jednak adrenalina powoduje też poczucie zagrożenia - co objawiało się częstym użyciem zdolności bez konkretnego powodu, a nawet bezwiednie. Psionicy nie potrafili nad tym zapanować.
Z badań samozwańczej doktor Layli Gray wynikało, że adrenalina podana Zielonym nie wywoływała żadnych skutków prócz nieco ulepszonej pracy mózgu. Nawet nie powodowała uzależnienia, jej skutki były praktycznie niewidoczne. Podała ją sama sobie.
Pomarańczowi? Jedyną osobą, której wyniki były przedstawione, to były wyniki Lynn. Nie było jednak podane żadne parametry i to, co właściwie wywołała u niej adrenalina. A to było dziwne, bo kilka teczek dalej znajdowała się sprawa Delilah Axford - również była pomarańczową. Jednak nie było tam nic o stosowaniu na niej adrenaliny. Jedynie kilka pomiarów, badań. Mimo to nadal była w szufladzie, gdzie były osoby, na których badania były przeprowadzane.
Niebiescy? Była ich dwójka - obie reagowały w podobny sposób. Po prostu nie panowały nad tym, co robiły. Po tym założono, że na każdy inny kolor tego typu, substancja powinna działać tak samo. Więcej badań na innych kolorach nie przeprowadzono. Zbyt dużo pytań w jednej chwili. SI pewnie przez moment chciała zarzucić swoje normalne hasło, jednak znowu posłużyła się poprzednią formułką:
- Jednak niektóre sekrety są warte głowy.
Zagadka. Z pewnością. Jedyna, której SI nie mogła mu pomóc rozwikłać. Cóż, jeżeli to Layla była twórczynią tej zabawy, to musiała ona być złożona. Tak czy siak ewidentnie miało to jakieś powiązanie z tym, co działo się tutaj. Skoro SI zaczęła gadać o tym właśnie w tym momencie. John dalej szukał, jednak ciężko było wpaść na cokolwiek innego, co mogło jakkolwiek poprawić tą sytuację. W jednym momencie na jego soczewce coś zaczęło... Migać.
Valerie. Dość szybko zaczęła przemieszczać się do innej części Pryzmatu. Niestety, John nie mógł zobaczyć niczego szczególnego - może sama poszła, bo znudziło ją to ciągłe czekanie? Tak czy siak po mniej niż minucie znalazła się skrzydle sygnowanym literą C, a po kolejnych sekundach w okolicach czegoś, co na mapie Pryzmatu stworzonej przez SI, nazywało się "więzienie". Chyba raczej nie poszła tam z własnej woli, co?
- Cześć - po chwili w jego soczewce pojawiła się wiadomość. Był to jak e-mail albo dziwny komunikator, który aktywował się gdy Valerie trafiła do tamtego sektoru. Zbieg okoliczności. Całkiem spory.
Wiadomość pochodziła od kogoś, kto sygnował się imieniem Layla. Po chwili nadeszła kolejna:
- Znalazłeś już to, czego szukałeś?
_________________


 
 
John White


19

Zieleń




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png owd-male http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2016-12-16, 11:06   
   Multikonta: Alice, Nathan
[Cytuj]

-Nieźle. Wzmocnienie naszych mocy? - Zapytał, oczywiście sam siebie, nie liczył bowiem, że jOsie jakkolwiek mu odpowie. Póki co mówiła samymi zagadkami. Przeglądał kolejne wykresy, nie ukrywając zainteresowania. Choć badania były złe, wyniki były... Pasjonujące. To wiedza. Wiedza której nie można było zignorować. Mogła mu się kiedyś przydać. Szczególnie, że według tej dziewczyny, adrenalina nie powodowała negatywnych skutków w wypadku zielonych. Ale to, że jej tu teraz nie było, musiało coś oznaczać. Może miało to związek z zagadką SI? Na przykład jeśli Layla miała dostęp do tych badań, ale musiała zachować milczenie... "Niektóre sekrety warte są głowy". Być może postanowiła zdradzić komuś ten sekret. I za to straciła głowę. Miało to jakiś sens, ale równie dobrze można to było zinterpretować inaczej.
PSI nie potrafili zapanować nad mocą zyskiwaną przez wstrzyknięcie adrenaliny. Ale nie musieli nad tym panować. PSI mieli być tylko żołnierzami, mieli robić masakrę na pierwszej linii. Rząd chciał ich wykorzystać. Wykorzystać jako broń. A raczej jako chodzącą bombę.
Spojrzał na wiadomość otrzymaną na soczewce. Layla. Dziewczyna, która tu go sprowadziła. Mógł uwierzyć, że to ona? Nie. Nie powinien jej ufać. Jeszcze nie.
Val została złapana. Prawdopodobnie. To oznaczało, że miał mało czasu. Zbliżali się strażnicy. -Cześć. - Powiedział wpisując wiadomość do komunikatora. -To ty mnie tu sprowadziłaś? Możesz udowodnić swoją tożsamość? - Potrzebował jakiegoś potwierdzenia. Klucza publicznego podpisanego przez jOsie... Albo czegoś innego. Czegoś, co mogłaby wiedzieć tylko ona. Mógł też zadać jej kilka zagadek, które dla zielonych będą trywialne, a dla kogokolwiek innego mogłyby sprawić problem. Jeśli odpowiedź byłaby dostatecznie szybka, mógłby upewnić się, że rozmawia z kimś, kto jest zielony. To powinno wystarczyć, żeby potwierdzić, że to ona. -Zaszyfrujmy połączenie, nie chcę, żeby ktoś nas podsłuchał. - Dodał, wysyłając kolejną wiadomość. -jOsie? Jesteś w stanie potwierdzić, że to Layla? - Zapytał nie odrywając się od lektury.
_________________
To the rational mind, nothing is inexplicable; only unexplained.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-16, 23:53   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
W jednej z szuflad, w małej, plastikowej walizce znajdowało się kilka maleńkich strzykawek po brzegi wypełnionych adrenalina. Znalazł je, przeglądając kolejne akta. Było ich pięć. Po jedną na każdy kolor? Możliwe.
- Layla... - powiedziała jOsie. Znowu używając jakiegoś dziwnego głosu, zupełnie do niej niepodobnego. Jednak John mógl to potraktować jako swojego rodzaju potwierdzenie. Po chwili SI zaszyfrowała ich połączenie, więc mogli rozmawiać już zupełnie spokojnie. Layla po chwili zostawiła kolejną wiadomość:
- SI mnie zna.
Czyli to musiało być wystarczające. Chociaż... Dziewczyna po chwili zdecydowała się na coś zupełnie innego. Po prostu... Zadzwoniła do niego? Widerozmowa, która była niestety jak na ten moment jednostronna pojawiła się na jego soczewce. Zobaczył ja - Layle Gray. Wyglądała naprawdę okropnie. Siedziała na jakimś drzewie, a za nią ciągnął się las. Jedną połowa jej twarzy była praktycznie w całości pokryta dziwnymi bliznami, jakby została oparzona. Na drugiej połowie było kilka plastrów i zadrapań. Była brudna, a jej włosy były ścięte tak, że wyglądała jak mały chłopiec. Ponadto była chuda. I uzbrojona.
- Nie mam czasu na gadkę - rzuciła, cały czas bezpośrednio patrząc się w kamerę. Oczywiście nie widziała Johna. Nie musiała, nie było jej to do niczego potrzebne.
- Odkryłeś już tajemnicę czy nie? - rzuciła, marszcząc lekko czoło. Cała ta sytuacja była dość skomplikowana. Właśnie zaczął rozmowę z córką prezydenta, która skontaktowała się z nim dopiero po tym, jak skończył czytać akta i doszedł do całego sedna sprawy. No i odnalazł adrenalinę, która teraz należała tylko do niego. On też nie miał teraz zbyt wiele czasu - skoro Valerie została... Zabrana do czegoś, co było określane jako więzienie, to nie dysponował jakąś pokaźną ilością czasu. Lepiej było się pośpieszyć, a nawet już teraz zabierać to co potrzebne i wyjść z tego miejsca jak najszybciej. jOsie potem już się nie odezwała, ale zrobiła coś, do czego nie była zupełnie upoważniona. Bez czyjegokolwiek polecenia, rozpoczęła namierzanie sygnału, z którego kontaktowała się Layla. Oczywiście, że połączenie było szyfrowane - nikt inny nie miał do niego dostępu a potem, gdy rozmowa się skończy, nie będzie po nim śladu. SI miała jednak taką możliwość i John przez kilka sekund mógł zaobserwować jakieś współrzędne geograficzne, które bez połączenia z mapą nie mówiły mu niczego interesującego. Layla po chwili szerzej otworzyła oczy, co chłopak mógł zaobserwować.
- Przestań! - warknęła, ewidentnie do SI. Współrzędne w tej samej sekundzie rozpłynęły się równie szybko, co pojawiły na ekranie. Nie chciała być namierzona. Ale jej twór widocznie przerastał ją już w zupełności. Zresztą. Życie w tej dziczy ją pewnie przerastało. Po chwili odezwała się znowu:
- Nie mam zamiaru dłużej tego ciągnąć. Jedynym celem było to, nic więcej. Po to jOsie Ci pomogła. Zależy mi tylko na tym, żebyś upublicznił tą informacje. Nic więcej. Będzie warta głów. Wszystkich ludzi, którzy skrzywdzili mnie, moją rodzinę i innych Psioników Pryzmatu. Zrobisz to czy nie? - zmarszczyła czoło, ściągając brwi.
- Zrobię co zechcesz - dodała.
Była podłamana. Było to widać. Przerażona. Prawdziwa Layla Gray, twórczyni tak wielu wspaniałych rzeczy, geniusz Pryzmatu... Zginął gdzieś tam daleko w dziczy, która ją przepełniła i pochłonęła w całości.
_________________


 
 
John White


19

Zieleń




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png owd-male http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2016-12-17, 17:08   
   Multikonta: Alice, Nathan
[Cytuj]

Szyfrowane połączenie. Tak mógł pracować. Schował wszystkie igły do wewnętrznej kieszeni marynarki, odłożył resztę dokumentów na miejsce, po czym wyszedł z archiwum. Nie miał czasu szukać dalej, musiał kierować się do wyjścia, tylko jakimiś bocznymi korytarzami. -Oh, córka prezydenta. Miło mi spotkać. Dawno się nie widzieliśmy. Ładnie wyglądasz... A nie, mam zakłócenia. Jednak nie. Tak, odkryłem waszą małą tajemnicę. - Zapamiętał współrzędne, które dostał od SI. -Oh, twoja SI przestała cię słuchać. Widzisz, dlatego nie lubię SI. Mogą cholernie szybko nas przerosnąć. Mam nadzieję, że wpoiłaś jej prawa Asimova. No cóż. - Wzruszył ramionami przechodząc korytarzami, cały czas sprawdzając, czy dalsza część drogi jest bezpieczna. Nie chciał niepotrzebnie wpaść. Musiał się stąd jakoś wydostać. -Chcesz żebym upublicznił te informacje? Zraz, co? Czemu? Po co? Chcesz żeby pryzmat się rozpadł? To nie przyniesie nic dobrego. Zresztą... Czy masz prawo tak mówić? Widziałem, że miałaś dostęp do tych danych. Od dawna. Wiedziałaś o eksperymentach i nic nie zrobiłaś. Ty też jesteś winna ich krzywdzie. Krzywdzie ludzi, na których eksperymentowano. Nie zrobiłaś nic, żeby to powstrzymać. Ale teraz chcesz to zrobić... Nie. Ty chcesz się zemścić. - Uśmiechnął się delikatnie. W sumie nie wiedział czemu, ale był na nią zły. -To tylko głupia zemsta za to, że musisz się ukrywać po lasach. Za to, że robisz to, co większość PSI przez całe życie. Walczysz o przetrwanie. Ścigana przez rząd, bez żadnej pomocy, próbujesz uratować swoje życie. Ale zdajesz sobie sprawę z tego, że większość PSI właśnie tak żyje? Codziennie uciekając przed światem. Nie jesteś jedyna. Nie powiesz mi chyba, że od początku chciałaś to zrobić, tylko zachowywałaś pozory. A może odzyskałaś zdrowy rozsądek, kiedy eksperymenty zabiły twoją ukochaną siostrę? - Zamilkł na chwilę obserwując jej reakcję. -Więc...? Powiedz mi, czego tak naprawdę pragniesz. Powiedz mi, czy mam rację. Czy rzeczywiście nie obchodził cię los innych, dopóki to samo nie spotkało ciebie i twoich bliskich. Powiedz mi czy chcesz dobra tych ludzi, czy tylko zemsty. To jest mój warunek. Masz mi powiedzieć całą prawdę. O tym co robiłaś w tym miejscu. O tym, jakie eksperymenty przeprowadzałaś. I czemu tak skończyłaś. Wyznaj mi prawdę. Prawdę o tobie. O twoich myślach. - Uśmiechnął się lekko. Chciał wiedzieć. Wiedzieć, czy córka prezydenta naprawdę chciała pomóc ludziom, czy chciała jedynie zemsty. Czy brała udział w tych eksperymentach, czy przyglądała się w spokoju cierpieniu innych dopóki sama nie została skrzywdzona. Chciał znać prawdę o tej osobie. O prawdziwym powodzie, dlaczego został tu sprowadzony... I o tym, czego w rzeczywistości od niego oczekiwała.
_________________
To the rational mind, nothing is inexplicable; only unexplained.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-17, 18:26   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
Layla przez dłuższy moment słuchała jego gadaniny w milczeniu. Zresztą, raczej przez większość czasu słuchała ludzi w milczeniu i potem albo kiwała głową albo wzruszała ramionami. Taki już jej urok. Poza tym wiedziała, że John zawsze miał dużo do powiedzenia. Taki już typ Zielonego. Ona siedziała cicho. Nawet po tym jak skończył, dziewczyna siedziała cicho. Ale... Zaraz? Dlaczego miałą mu się tłumaczyć, jaki był w tym sens? Swoją drogą dopięła swego, możliwe, że nie do końca, ale John wiedział już co jest na rzeczy. Przeniosła ten okropny sekret na inne sumienie, przez co mogła już spać spokojnie. Teraz to inny Zielony będzie siedział w tamtym syfie. Jeśli tego nie udostępni, to on w jakimś sensie będzie winny. Layla wiedziała jedno. Nie chciała mu się tłumaczyć.
Połączenie między Laylą Gray a Johnem White zostało przerwane. Po kilku sekundach ilość osób używających soczewki zmniejszyła się do dwóch. I zapewne nie była to soczewka, której używał Kyle.
Na całe szczęście Johnowi udało się przedostać do jednego z wyjść, które było oklejone taśmą. Nie było tam żadnych żołnierzy, ale John słyszał, że coś było na rzeczy. Ciemność stała się osłoną, dzięki której mógł przedostać się przez zakamarki Pryzmatu tam, gdzie tylko chciał. Jednak widział światła i słyszał krzyki. Żołnierze ewidentnie coś robili i bardzo dziwnie śmierdziało to spalenizną. Kropka sygnalizująca położenie Valerie zaczęła się dość szybko przemieszczać, a po chwili zupełnie zniknęła z radaru.
A od kiedy Layla rozłączyła się, SI nie odezwała się ani razu.
_________________


Ostatnio zmieniony przez Lynn Gray 2016-12-18, 11:47, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
John White


19

Zieleń




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png owd-male http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2016-12-19, 14:22   
   Multikonta: Alice, Nathan
[Cytuj]

-Tak, najlepiej się rozłączyć. - Wzruszył ramionami. Widocznie miał rację. Layla to wiedziała, i nie była w stanie tego skomentować. Nie była w stanie się nawet kłócić. Była święcie przekonana, że John i tak ujawni te informacje, żeby nie być współwinnym tragedii. Czy miała rację? Z jednej strony nieujawnienie tego będzie godzeniem się na taki stan rzeczy. Z drugiej strony ujawnienie tego mogło spowodować spore zamieszanie, a w efekcie więcej przelanej krwi. Więc co powinien zrobić? Jak powinien zareagować?
Westchnął lekko. Więc został sam z tą beznadziejną decyzją. -jOsie? Żyjesz? Wolałbym, żebyś się odzywała. Wyglądało to tak, jakbym nie gadał do siebie... W sumie to nic nie zmienia, i tak gadam do siebie... Nie ważne. Masz może mapę Stanów? Chcę znacznik Val na mapie ogólnej. Nanieś też współrzędne Layli. Jeśli je usunęłaś, to mogę ci je podać. - Miał nadzieję, że SI nie złapała jakiegoś errora, bo w sumie całkiem ją polubił. Bywała przydatna, pokazywała mu odpowiednie informacje. W razie czego musiałby zrobić coś podobnego sam, a tego wolał uniknąć. Tworzenie dobrej SI było ciężkie, i należało zachować maksymalną ostrożność. Mogło to zająć wiele tygodni, jeśli chciało się to zrobić porządnie. Tak czy siak chciał wiedzieć, gdzie jest Layla i gdzie jest Val. Przede wszystkim Val. Trochę ją... Wystawił? No ale cóż, może to i lepiej. Wydawało mu się, że nie powinna oglądać tego miejsca. Zresztą... Nie wiedział, czy nie zostaną złapani. Wychodziło na to, że tylko Val została złapana.
Szczerze mówiąc miał dość oglądania spalonych trupów, więc przemknął się po cichu między taśmami, i ruszył jak najspokojniej w stronę laboratorium. No bo chyba, skoro już wyszedł z podziemi, to powinien móc się przemieszczać po Pryzmacie w miarę normalnie.
Ah, ale karty jeszcze nie porzucił. Mogła mu się jeszcze kiedyś przydać, w razie jakby chciał znów pomyszkować. Tak czy siak jedyne co mógł teraz zrobić to posiedzieć w jakimś spokojnym miejscu i zastanowić się nad kolejnym ruchem. Mógł na przykład zacząć przygotowywać oprogramowanie do minirobotów. Potem mógłby je stopniowo zmniejszać, krok po kroku przechodząc do nanobotów. No i samo oprogramowanie nie było chyba zbyt skomplikowane, choć pewnie czasochłonne, więc mógł przy tym spokojnie pomyśleć, co zrobić z eksperymentami Pryzmatu oraz z adrenaliną w jego kieszeni.
_________________
To the rational mind, nothing is inexplicable; only unexplained.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-19, 18:22   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Będę aktywna częściej - obiecała SI, o ile właściwie obietnica złożona przez coś takiego może mieć rację bytu. Zawsze ktoś mógł ją przecież wyłączyć a ona żadnego wpływu na to nie miała. Tak czy siak po chwili wykonała jego polecenie i pokazała chłopakowi mapę Stanów Zjednoczonych. Layla spędzała wesoło czas w Idaho, będąc kompletnie oddalona od cywilizacji - przynajmniej z tamtego miejsca się z nim kontaktowała. Jej punkt nie ruszał się nigdzie, cały czas tkwił w tym samym miejscu. No i nadal była odłączona od soczewki.
Valerie za to znalazła się w zupełnie innym miejscu. Oddalony od cywilizacji ośrodek CIA był teraz jej miejscem. Gdzieś już o tym słyszał, więc bez problemu skojarzył, że to miejsce to właśnie tak zwana Farma. Pryzmat ewidentnie nie robi sobie żartów - jak ktoś stawia opór to w niedługim czasie znajduje się na swoim miejscu.
Chłopakowi bez większych problemów udało się dotrzeć do laboratorium. Wciąż był środek nocy, może lepiej byłoby odpocząć, przespać się? Mógł zawsze też iść do swojego pokoju, który otrzymał niedługo po tym jak pojawił się w Pryzmacie.

Jak chcesz mieć postęp fabularny, to się kimnij/przenieśmy się w czasie do poranka. A, no i jak idziesz do swojego mieszkanka, to zrób taki temat w sekcji mieszkalnej.
_________________


Ostatnio zmieniony przez Ceridwen Murray 2017-03-14, 21:46, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Thomas Branwen



21

Niebieski




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-03-14, 21:50   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

z/t z Trasy Michigan - Massachusetts

Uśmiechnął się szeroko, gdyż postawił na swoim. Buziak dostał, więc mógł iść na tą misję odzyskania sztucznej inteligencji. W sumie nawet mu pasowało. Zabawa w Pryzmacie. Przy dobrych wiatrach uda mu się załatwić kilku bogatych gnojków, a jak będzie naprawdę dobrze to może przez przypadek wysadzi głowę swoim kochanym rodzicom. W każdym razie miał nadzieję na dobrą zabawę przy okazji wykonywania przysługi dla Layli.
- Jak się stęsknisz to dzwoń. – powiedział Thomas na odchodne i zarzucając plecak, ruszył wraz Scarlet ku przygodzie.
Do Pryzmatu dostali się dość szybko. Kiedy już się tam znaleźli to Branwen połączył się z Laylą, która ich przeprowadziła jak najprostszą i najbezpieczniejszą ścieżką. Oczywiście nie obyło się bez spotkania ze strażnikami, ale szybko ich unieruchomili. Treningi przynosiły rezultaty. W końcu nasza dwójeczka znalazła się w jakimś podziemnym kompleksie, gdzie jak się Niebieski domyślał, gdzieś musiała być praca panny Gray.
- No dobra Layla. Jesteśmy. Mów teraz gdzie iść i gdzie szukać tej twojej zabawki. – powiedział Thomas. Zabawa w rozwalanie Pryzmaciaków zabawą, ale robota najpierw.
_________________


The things we can't obtain are the most beautiful ones
 
 
Scarlett Kersey



17 lat

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-03-16, 20:09   
   Multikonta: - Scarlett Kersey
[Cytuj]

W milczeniu dotrzymywała Thomasowi kroku, nie odzywając się bez potrzeby. Ona w odróżnieniu od niego, nie rozmyślała nad bezpośrednim wyrządzeniem krzywdy tutejszym psionikom. Kiedy myślała o Pryzmacie, w głowie ujawniała się wizja dowództwa, nie zaś dowodzonych.
Jeśli przyszło im napotkać na drodze strażników, Scarlett usiłowała grać na czas, grać biedną dziewczynkę, którą już od dawna nie była. Kiedy tylko weszli do podziemi, słusznie zauważyła, że nie ma dla nich już odwrotu z tej misji. Znaczy, może i jest, ale konsekwencje takiego poddania się... KURWA. Scarlett nigdy nie rzuca słów na wiatr - idzie w zaparte. Jeśli ma przyjść z pustymi rękami, to tylko dlatego, że próbowała wszystkiego, a nie dlatego, że zwątpiła.
Oczekiwała dalszych instrukcji, które Thomas miał jej przekazać. Cokolwiek powie, wykona.
_________________
 
 
John White


19

Zieleń




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png owd-male http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2017-03-16, 23:27   
   Multikonta: Alice, Nathan
[Cytuj]

Pryzmat przestał być takim przyjemnym miejscem, jakim był kiedyś. John miał serdecznie dość pracowania dla rządu. Musiał uciec. W sumie nie wiedział gdzie się udać, ale był pewien, że tutaj nic dobrego go nie czeka. Na dobrą sprawę wykonał prośbę córki prezydenta - więcej eksperymentów tutaj nie przeprowadzano. Być może osiągnęli już to co chcieli, ale gdyby znów zaczęli je przeprowadzać, zareagowałby - przynajmniej tak mógł się jej wytłumaczyć. Z drugiej strony po co miał to w ogóle robić? Widzieli się kilka razy w życiu. W sumie nawet nie był pewien czy za każdym razem widział ją, bo równie dobrze to mogła być jej siostra. Bliźniaki były błędem wszechświata, anomalią, która nie powinna mieć miejsca. Przynajmniej według samego Johna.
Skoro miał się stąd wynieść, to potrzebował rzeczy. Dlatego nie wyniósł się od razu, tylko postanowił spakować najważniejsze przedmioty. Wciąż miał kartę i mógł swobodnie poruszać się po ośrodku, nie dając się wykryć. Dla kogoś takiego jak on ominięcie strażników było kaszką z mleczkiem, szczególnie, że zdołał przeanalizować wszystkie zabezpieczenia jakie zamontowali tutaj ci wszyscy zieloni (oczywiście z małą pomocą sztucznej inteligencji). Musiał jednak przyjść tutaj, gdzie był rdzeń jOsie - jej mózg. W końcu nie zostawi tak dobrej SI (do której z resztą całkiem mocno się przywiązał) by jakiś półmózg wyrzucił ją na złom. -Cholerne pajęczyny. Czy nikt tu nie sprząta? - Mruknął głos w głębi laboratorium. -jOsie, gdzie położyłem okulary multiwizyjne? Potrzebuję okul... A, tu są. - Nawet nie zauważył, że ktoś wszedł do środka. -Dobra, będę musiał cię odłączyć na trochę. Podłączę cię tak szybko jak będę mógł. Fajnie by było gdybyś mogła się zgrać na mikroboty, ale niestety, nie zdążyłem ich skończyć. Przynajmniej mam cały potrzebny sprzęt, skończę to już na zewnątrz. - Wyciągnął śrubokręt. -Więc jak? Jesteś gotowa? Mogę cię odłączyć? - W końcu jOsie była żywą istotą... Nie no, nie była. Ale John traktował ją jak przyjaciółkę. Niektórzy mogli uznać to za dziwne. Przyjaźń z SI? To miało rację bytu? W końcu SI nie miała duszy. Nie mogła mieć. Ale mimo to dla Johna było to całkowicie normalne. Zresztą, wolał SI niż większość ludzi. No a teraz planował ją odłączyć. Fakt, SI nie była już taka "żywa" jak kiedyś, ale wciąż to z pewnością nie była przyjemna rzecz. Trochę tak jakby chciał ją uśpić, by przewieźć ją do zupełnie innego świata. Ale nie miała gwarancji, że John ją obudzi. On sam nie mógł takiej gwarancji dać. W końcu sam nie wiedział gdzie się udać. Nie wiedział nawet, czy kiedykolwiek będzie miał okazję ponownie ją podłączyć.
_________________
To the rational mind, nothing is inexplicable; only unexplained.
 
 
Ceridwen Murray



21 lat

Kurczaczek




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-03-17, 20:52   
   Multikonta: Lounarie; Annabeth; Mistrz Gry
[Cytuj]

Mistrz Gry

Wejście do pryzmatu było proste. Wystarczyło podać się za uczestników projektu i zaraz zostali wpuszczeni. Nigdzie nie było strażników, których musieliby likwidować. Cały pryzmat wyglądał trochę jakby zamarł, było w nim mało ludzi, każdy gdzieś się śpieszył i zajmował się sobą nie zwracając uwagi na dwójkę, której w sumie nikt stąd nie znał. Layla sprawnie poprowadziła ich do podziemnego laboratorium, znała pryzmat jak własną kieszeń, większość zabezpieczeń sama tworzyła, więc wiedziała jak dostać się gdzieś nawet nie mając przepustek. O decyzji Judith odnośnie zamknięcia pryzmatu jeszcze nikt nie wiedział. W każdym razie Thomas i Scarlett weszli do laboratorium i ujrzeli Johna, który gadał do siebie, czy może raczej do SI.
- Jestem gotowa, możesz mnie odłączyć. Do zobaczenia. - W pomieszczeniu rozległ się głos jOsie. W tym samym czasie Layla odezwała się do Thomasa.
- Na przeciwko wejścia, po prawej powinien być panel. Znajdź tam po prostu wejście usb i podłącz pendriva. - Cóż, we wskazanym miejscu stał John, który ewidentnie chciał coś zrobić z SI.
_________________



 
 
Thomas Branwen



21

Niebieski




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-03-18, 21:39   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

Widać było, że Pryzmat się sypał. Wcześniej to miało być miejsce, gdzie się praktycznie nie dało wejść, a o wyjściu to nawet nie można było marzyć. A teraz. Chwila moment, śliczny uśmiech i już są w Laboratorium. Rząd naprawdę schodził na psy. No, ale co zrobić skoro cały czas uważali się za nie wiadomo kogo. A tu proszę. Balonik pękł bodajże. No, ale w dalszym ciągu trzeba było uważać, bo w końcu to jednak był Pryzmat. Cholera wie, kogo oni tutaj trzymają. Layla ich prowadziła szybko i sprawnie, dzięki czemu dostali się bez problemu do laboratorium, gdzie miało się znajdować dziecko Zielonej. W pomieszczeniu znajdował się jeszcze ktoś, ale był chyba jakiś walnięty bo gadał do siebie. Branwen jednak nic nie robił, bo wariaci byli nieprzewidywalni. I chyba nie muszę mówić jak wielkie zdziwienie spowodował głos osoby, której tutaj nie było. Czyżby to była ta cała SI. W każdym razie Layla dalej ich prowadziła tylko był jeden mały problem. Ten dziwny gość, który się im wpieprzył w paradę i chyba też ma zamiar zabrać co nieco sobie. Thomas cholernie teraz żałował, że nie ma swojej broni przy sobie. No, ale Scarlet była chodzącym miotaczem ognia, wiec w razie czego też się nada. Najpierw jednak trzeba grzecznie poprosić. Tak jak uczyła Cissy.
- Kolego. – powiedział głośno Niebieski, by gość go usłyszał. – Nie wiem, co kombinujesz, ale ta zabawka jest nasza. Także przestań robić to co robisz i odsuń się. Chcę to załatwić szybko i bez komplikacji. Także suń się.
Pełna kultura prawda? Cissy może być z niego dumna.
_________________


The things we can't obtain are the most beautiful ones
 
 
John White


19

Zieleń




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png owd-male http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2017-03-19, 23:09   
   Multikonta: Alice, Nathan
[Cytuj]

Głos. Nienawidził głosów w głowie. Zawsze mówiły głupoty. Ten także mówił głupoty. Kazał mu się odsunąć od SI, która w sumie należała już do niego, prawda?
Zaraz, to nie był głos w jego głowie. Głosy w jego głowie brzmiały inaczej i pojawiały się tylko wtedy, jak bardzo długo nie rozmawiał z nikim na poziomie. Wtedy jego mózg symulował rozmowę z inteligentnym osobnikiem za pomocą sztucznego głosu w jego umyśle. Taka odmiana, zamiast gadać do siebie, gadał z samym sobą. Wbrew pozorom była różnica. No, przynajmniej według samego Johna.
Ale ostatnio rozmawiał z jOsie, a do tego głos zdawał się pochodzić zza jego pleców. W takim razie to nie był głos w głowie. Znaleźli go strażnicy?
Obrócił głowę spoglądając na dwie postacie które weszły do środka. Nie, nie wyglądali na strażników. Nie wyglądali też na agentów rządu. Byli młodzi, przyszli tu bez osoby dorosłej, no a dostępu do podziemnego laboratorium nie rozdawano dzieciakom PSI. Ba, nie dano go nawet samemu Johnowi. Sam musiał zdobyć dostęp w nie do końca legalny sposób. To oznaczało, że nie byli oni z rządu. Włamali się tutaj. Byli przeciwnikami rządu. Ciężko stwierdzić którymi. Na świecie była masa osób które nienawidziły rządu i nic w tym dziwnego. Nie, żeby dowiedzieć się kim oni są, musiał zajrzeć jeszcze głębiej.
Gdyby ośrodek był atakowany, włączyłby się alarm. No i jOsie by go o tym poinformowała przed wyłączeniem. To oznaczało, że ta dwójka weszła tu po cichu. Ale Pryzmat nie był miejscem do którego można od tak wejść. No a w szczególności podziemne laboratorium nie było miejscem, do którego można było od tak wejść bez zwrócenia czyjejkolwiek uwagi. John wiedział to lepiej niż ktokolwiek. W końcu sam tu wszedł w ten sam sposób. Ale żeby tego dokonać musiał spędzić sporo czasu na analizowaniu słabości zabezpieczeń... A raczej luk, które zostawiła sobie osoba, która je stworzyła.
To oznaczało, że albo Pryzmat zszedł na psy bardziej niż się wydawało, albo ktoś ich pokierował. Ktoś kto doskonale znał zabezpieczenia Pryzmatu. Jakiś wysoko postawiony agent. Być może nawet sama córka prezydenta.
Nie mógł mieć jednak pewności. Wciąż pozostawało zbyt dużo niewiadomych. Jeśli teraz ktoś przyłożył mu do głowy pistolet i powiedział "ja wiem, jeśli odpowiesz dobrze to daruję ci życie, w przeciwnym wypadku zginiesz", to John zapewne odpowiedziałby, że przychodzą od Layli. Miał około 58,73% pewności. Wolałby jednak, żeby nikt nie przystawiał mu pistoletu do głowy i nie kazał zgadywać.
-Nie wiem co tu kombinujecie, ale ta zabawka jest pod moją opieką. - Powiedział spokojnie zabierając z ziemi ultrasondę - niegroźnie wyglądające, długie... Coś, co przypominało trochę bardzo duży długopis z wieloma guzikami. Podniósł się powoli z ziemi i zaczął kręcić urządzonkiem w palcach, odsuwając się lekko od pudełka będącego "mózgiem" jOsie, tak na wszelki wypadek. -Mam zamiar oddać ją jej prawowitej właścicielce, jeśli tylko znajdę ją w tym lesie w którym się ukrywa. Przy okazji, nie ma za co. Domyślam się, że nie chcielibyście być uchwyceni na kamerach, których obraz zapętliłem, by móc to ze sobą zabrać. Niestety, nawet te półgłówki w końcu się zorientują. Czas więc goni. - Wzruszył ramionami. -Swoją drogą, w tym laboratorium między innymi eksperymentowano na PSI, więc w ramach bezpieczeństwa zamontowali tutaj mechanizmy obronne, między innymi Biały Szum, który mogę aktywować w ułamku sekund. W sumie to... - Nacisnął guzik na urządzeniu. -W sumie to aktywuje się jak puszczę guzik, więc zabijanie mnie nie jest na rękę ani mi ani wam. Może się więc jakoś dogadamy? Wierzę, że istnieje rozwiązanie, które nas wszystkich zadowoli. Zacznijmy więc od początku, tym razem tak jak należy. Jestem John, dawniej członek OWD, obecnie jeszcze przez kilka godzin członek Pryzmatu. Mój plan już powiedziałem. Teraz wasza kolej. - Cóż, ciężko było stwierdzić, czy to co mówi to nie blef. John był wyjątkowo dobrym kłamcą, a oni nie znali ani jego ani jego możliwości. Do tego w samym laboratorium rzeczywiście eksperymentowano na PSI. Brzmiał wiarygodnie, nic więcej nie potrzebował. W końcu chciał się z nimi dogadać.
_________________
To the rational mind, nothing is inexplicable; only unexplained.
 
 
Scarlett Kersey



17 lat

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-03-20, 14:25   
   Multikonta: - Scarlett Kersey
[Cytuj]

Scarlett czuła się dość dziwnie, coś jakby... była duchem? Ludzi mijali niewielu, a każdy z nich tak jakby nie zauważał ich. Postanowiła czynić to samo - jakby nikt poza nią tutaj nie spacerował. Nie chciała się wyróżniać. Kto wie, czy kamery zaraz by tej anomalii nie wyłapały i nie powiadomiły odpowiednie służby?
W pomieszczeniu znajdował się pewien mężczyzna, który z kimś rozmawiał... Z kobietą? Nie, to nie do końca to - pojęła, kiedy owa istota zgodziła się na wyłączenie. Nie wiedziała, co Layla ma Thomasowi do powiedzenia i sądziła, że może po prostu pójdą sobie dalej, choć...
Ale nie - Thomas zamierzał zawiązać interakcję. A więc to jest ich cel.
Sytuacja stała się napięta, niewygodna, tajemnicza, zapraszająca do zgadywania i proponująca dyplomatycznie załatwienie interesów. Czy owca mogła być cała i wilk syty? Ach, teraz zamiast kontroli ognia przydałaby się jej jakaś kontrola układu nerwowego - mogłaby go unieszkodliwić, a jednocześnie tajemniczy przycisk wciąż pozostałby wciśnięty.
A gdyby tak sfajczyć tę puszkę w ścianie? Co? Tak, jasne, pewnie to jest zły pomysł.
Okej, ogarniaj, Scarciu. On chce zabrać SI ze sobą do osoby w lesie. Kto jest w lesie? Ta, która ma śliczne usta. Czyli albo to pułapka (i ich plan jest gówno warty), albo to sojusznik o którym Layla nie wspomniała, albo to ktoś, kto może być ich sprzymierzeńcem... i którego Layla się nie spodziewa.
A może blefuje i ktoś inny czeka na niego w lesie? Może wcale nie czeka?
Okej, pierwsza zasada rozmów wg. Scarlett: wyjaw jak najmniej wiedzy i zgarnij jej jak najwięcej.
- Kto czeka na Ciebie w lesie? - zapytała tak, jakby to była rzecz ze wszystkich najistotniejsza. Nie spodziewała się sensownej odpowiedzi, w sumie to może mogła się z tym pytaniem wstrzymać... Ale co wypowiedziane, zostanie już usłyszane.
Nie była wyluzowana. Była spięta, a pot zamiast spływać jej z czoła po skroniach, chyba zaraz zacznie parować! Spokojnie, oddychaj, nie daj po sobie poznać, że jesteś w dupie. Super, świetnie. Thomas, masz plan? Kurwa, czemu telepatia to tylko wymysł pisarzy!
- Może jednak my zrobimy co chcemy w tym terminalu, a potem sobie wyjdziemy wszyscy stąd tak, jakbyśmy pracowali razem - bezproblemowo i w jednym kierunku? - nie bez znaczenia padł szczególny akcent na słowa "razem" oraz "jednym". Chciała tym samym zasugerować, że ich interesy mogą być bardziej ze sobą zgodne niż wydaje mu się to prawdopodobne.
_________________
 
 
Thomas Branwen



21

Niebieski




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-03-20, 22:11   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

Kulturalnie czekał na reakcję mężczyzny, który stał przy SI Layli i ewidentnie coś kombinował. Gdyby miał swój pistolet, to pewnie już znajdował się by w jego dłoni, lecz niestety musiał go zostawić. Jednakże musiał czymś zająć dłoń, także więc jego palce co chwila się zaciskały w pięść. Taki tik, kiedy go świerzbiło, by coś zrobić. Zauważył to już na samym początku swojej choroby. Kontrolował swoją moc na dwa sposoby. Umysłem, albo za pomocą ruchów dłoni. Kiedy zaś dochodziło do napięcia, to czuł jak prąd przepływa przez jego żyły i czeka, by go uwolnić w odpowiedniej formie. Gdyby mógł to by pewnie już wykonał odpowiedni gest dłonią, ale trzeba było poczekać. Byli na terytorium wroga i musiał się zachowywać odpowiednio. No i rozmowa się zaczęła. W dość nieprzyjemny sposób. Thomas nie lubił jak ktoś mu groził. Szczególnie jeśli robił to jakiś koleś z Pryzmatu, który wyglądał jakby wszystkie rozumy zjadł. Trauma z pobytu w Obozie miała na to swój wpływ, ale teraz Branwen wbił wzrok w długopis, który mężczyzna trzymał, a następnie w niego. Layla nic nie wspominała o jakimś frajerze, który będzie chciał zabrać jej dziecko. W każdym razie zaczął coraz częściej zginać palce.
- Jakbyś sam nie chciał, by cię uchwyciły, to byś tego nie robił. Także tak samo jak my, jesteś tu nielegalnie. A myślałem, że w Pryzmacie są same grzeczne dzieci. Ty nie powinieneś już spać? Dobranocka się skończyła. – zapytał Niebieski i uśmiechnął się złośliwie. Thomas potrafił być niezłym wrzodem, kiedy chciał. A tak się składa, że ten gość zaczynał go drażnić.
- Po pierwsze nie lubię, jak mi się grozi. Zapamiętaj. Po drugie. Kto mówi coś o zabijaniu. Nie dorabiaj historii, tam gdzie jej nie ma. W każdym razie miło poznać, ale w dalszym ciągu ci nie ufam. Najpierw powiedz, kim jest według ciebie autorka tego dzieła. Jeśli nasze informacje będą zgodne, to zobaczymy co dalej. W każdym razie nie kombinuj. Zabiję cię szybciej, niż ty zdołasz puścić ten guzik.
Koleś może i był cwany, ale nie miał zielonego pojęcia kim oni są. Branwen miał też nadzieję, że Layla wszystko słyszy i widzi i łaskawie powie kim jest ten koleś. W końcu żyła trochę czasu w tym Pryzmacie, więc powinna chyba go znać. O ile był za jej pobytu.
- No i skąd wiesz czy jesteśmy PSI? Może jesteśmy normalni i ten twój Biały Szum gówno zrobi. A może to nie jest Szum, tylko zwykły blef. Więc jak jest? Uwierz mi. Nie chcesz nas okłamywać. Twój ruch. – powiedział Niebieski. Na razie byli w dość niekomfortowej sytuacji.
 
 
John White


19

Zieleń




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png owd-male http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2017-03-22, 16:52   
   Multikonta: Alice, Nathan
[Cytuj]

-Jesteś głupi? Jeśli mnie zabijesz to z pewnością puszczę ten guzik. - Spojrzał na chłopaka jak na idiotę. -Zresztą, naprawdę chcesz mi wmówić, że ona nie jest PSI? Jest za młoda. Byłbym w stanie uwierzyć, że ty nim nie jesteś, ale ją z pewnością to razi. No a jeśli nie jesteś PSI to nie masz szans z uzbrojonymi ochroniarzami którzy wpadną tu zaraz po tym jak zobaczą, że coś się tu włączyło. A z pewnością nie dasz rady tak szybko wyłączyć szumu. - Wzruszył ramionami. -Nawet jeśli to blef, to nie macie jak tego sprawdzić. Za duże ryzyko, szczególnie, że nie lubię przemocy, więc chciałbym się z wami dogadać. - Uśmiechnął się szeroko, bo wiedział, że jest na wygranej pozycji. Gdyby chcieli to już by go zabili. Czyli miał teraz przewagę. -Nikt na mnie nie czeka w lesie. Prawowitą właścicielką jest osoba, która ją stworzyła. Czyli Layla, ukochana córeczka byłego prezydenta, która przez wtykanie nosa w nie swoje sprawy musiała ukryć się w jakimś lesie. Przynajmniej tak wynika z moich informacji, które pewnie zbyt świeże nie są. Nie mam pojęcia gdzie jest teraz, ale dobrym celem początkowym będzie jej znalezienie. Skoro już powiedziałem co chcieliście, to wasza kolej. Kim jesteście, jak się tu dostaliście i po co tu przyszliście? - John nie miał zamiaru ukrywać swoich planów. Nie było ku temu żadnego powodu. Nawet jeśli miał ich w garści, to musiał im coś dać, żeby nie spróbowali przypadkiem sprawdzić jego blefu. Bo wtedy nie ważne czy blefował czy nie, byłby martwy, a to mu się nie uśmiechało. Nawet jeśli umarłby ze świadomością, że zostaną złapani. W świecie w którym się znajdowali, zapewne ich karą byłoby przymusowe wcielenie ich do Rządu, z którego i tak prędzej czy później by uciekli i znów cieszyliby się wolnością. A dla niego wszystko by się skończyło. Mimo, że jeszcze nie zrobił wszystkiego co planował. Tak nie mogło być. Nie mógł cierpieć przez głupotę innych. Musiał więc ostrożniej stawiać warunki. Tego nauczył się podczas pobytu w piwnicy Łowców.
_________________
To the rational mind, nothing is inexplicable; only unexplained.
 
 
Lounarie de Coudray



20 lat

Czerwona




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-03-23, 17:37   
   Multikonta: Annabeth, Ceridwen, Mistrz Gry
[Cytuj]

Mistrz Gry

Miała małe zakłócenia w przekazie, jednak w końcu rozpoznała w sylwetce, która widziała Johna. Tak, to on musiał się zajmować do tej pory jej SI.
- To John White, mój można chyba powiedzieć, że przyjaciel. Weźcie go ze sobą, skoro i tak chce mnie znaleźć. Nawet dobrze, że go spotkaliście. Wie jak zabrać SI, przyda wam się. - Stwierdziła Layla. Zielony raczej nie stanowił zagrożenia dla syndykatu, a nawet mógł się im przydać.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-08-15. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,131 sekundy. Zapytań do SQL: 12