Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Syndykat poszukuje członków! Jeżeli chcesz odgrywać mafiozę bądź członka rodziny mafijnej, przestępce czy kogokolwiek innego, pasującego do grupy - zapraszamy. Więcej w linku
- Wednesday Sherman szuka całej paczki starych przyjaciół!
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Kelly McCarthy szuka swojego przyjaciela.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy styczeń 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
Fortress.
Autor Wiadomość
Sahir Nailah
Beware of the Dog.


21

Czerwień




Wysłany: 2016-12-14, 17:48   Fortress.
   Multikonta: Śmierć, Shirei


Kto: Sahir Nailah i Jefferson Moonmaker
Czas: 20.10.2020r.
Miejsce: Siedziba Ligi.

Proszę, usiądź na jednej moment i nie zastanawiaj się nad tym, jak się żyje w zupełnie zrujnowanym świecie - nie myśl o tych połamanych balustradach i płotach, o zrujnowanych domach, których dachy się pozapadały i czekały teraz, aż zieleń w pełni je pochłonie niczym w The Last of Us, nie dumaj nad tym, gdzie podziały się te wszystkie samochody, które kiedyś jeździły po uliczkach małych miasteczek i gdzie ci wszyscy mieszkańcy, po których teraz nie było śladu - jedynym dowodem na to, że kiedyś w ogóle istnieli, były te domy z powybijanymi szybami - ten świat miał dwójkę gości: Ruinę i Zamęt, które bardzo dobrze się ze sobą dogadywały, ale zostawialiśmy ich za ścianami budynku, ilekroć przekraczaliśmy próg Ligi - przynajmniej tak miało być w teorii, a w praktyce? - właśnie dlatego nie warto się było zastanawiać - postawione pytania powinny zamrzeć w swoim zarodku i nie pozwólmy na to, by się rozwijały - nie tak daleko, nie tak bardzo - im mniej pozwalało się na pracę swojego mózgu, tym bardziej odkrywało się dobrodziejstwo nieistnienia, bo kiedy nie istniałeś, to nawet gdy wymagano od ciebie różnych rzeczy, jakoś potrafiłeś przejść przez nie obojętnie. O wiele mniej przyjemnie robiło się, kiedy chciałeś BYĆ.
Chłopiec o krócej przyciętych, czarnych, prostych włosach, całkowicie nienaturalnych jak na Amerykanina tak długo, jak długo nie spojrzało się na jego twarz o delikatniejszych, chłopięcych niemal rysach, odkrywając, że to musi być jakiś mieszaniec, siedział na krześle w niewielkim pokoju, przy biurku, pięcio-osobowym pokoju, należy zaznaczyć, w którym nie było nikogo poza nim, ale widać było, że wszystkie łóżka, prócz jednego, są zajęte - w końcu dzisiaj mieli przyprowadzić nowego chłopaka, ponoć Zielonego, który miał zasilić ich szeregi jako mózg operacji.
_________________



He said
"Take me down to Hell
Because i think i' had fit in well"
You see - His life was full of sins.



 
 
Jefferson Moonmaker


20 lat

Zielony




Wysłany: 2016-12-14, 18:08   
   Multikonta: James


Chaos sprzyjał chłopakowi w misji, którą objął wraz ze swoim mentorem. Kolejne bazy danych były czyszczone ze śladów jego istnienia, dodatkowo informacje, które znajdowali były na tyle interesujące, że mogli mniej więcej przewidzieć planowane akcje, ale to nie było ich celem. Informacje miały dużo większą wartość niż materialny pieniądz. No cóż teraz był prowadzony do pomieszczenia przez ligę, która nie zdawała sobie sprawy do końca, kim jest chłopak, jakie informacje ma i że jest tu z zupełnie innych pobudek niż oni wszyscy myśleli. Kiedy wszedł do pięcioosobowego pokoju, rozejrzał się po nim i uśmiechnął łobuzersko.
-No siema- powiedział wesoło do chłopaka który siedział na łóżku. Widząc jedno wolne wyrko skoczył na nie rozkładając się wygodnie.
_________________
PRZED WYRUSZENIEM W DROGĘ NALEŻY ZEBRAĆ DRUŻYNĘ
 
 
Sahir Nailah
Beware of the Dog.


21

Czerwień




Wysłany: 2016-12-14, 19:28   
   Multikonta: Śmierć, Shirei


W życiu było tak, że nie ważne, co się robiło, należało przeliczyć swoje zdolności na przedsięwzięcie, którego się podejmowało i odpowiednio podzielić je przez możliwości, które napędzały umysł i ciało - i lepiej się nie pomylić tam, gdzie wynik równania mógł oznaczać śmierć lub przeżycie - i tak chyba było w tym wypadku - w końcu niewielu normalnych przenikało do Ligi i jeszcze mniejsza ilość się z niej wydostała - bo ilu takich było, tak naprawdę? Jasne, za dwa lata Liga padnie - wszystko pieprznie, bo organizacja, która szeptała do uszu słodkie słówka o wyborach, o wolności, jedyne, co robiła, to zbierała dzieciaki, by stworzyć z nich chodzące bronie - i jak to z plotkami bywało, była w nich część przekłamania, ale i część prawdy - największą częścią prawdy było to, że kłamstwo było tu na porządku dziennym. Nic dziwnego, że ktoś, kto potrafił kłamać jeszcze doskonalej, wtopił się w klimat oblepiający wszystkie ściany korytarzy i tego pokoju, pomimo tego, że ani podłogi ani ściany nie były tutaj zielone - a chłopak, który otworzył drzwi, pojawiając się w progu, właśnie takim kolorkiem mógł się poszczycić.
Czarne oczy pół Japończyka uniosły się wolno z podłogi, w którą się wpatrywał - podkrążone, pozbawione życia oczy, w których tliła się wygasająca resztka żaru jakoby wspomnienie o życiu, o które ponoć warto było walczyć - uniosły się na smukłego, zabawnie wręcz niskiego blondyna o przenikliwym błękicie oczu, w których nie grasował żal, w których nie grasowała nienawiść - w tych oczach było wiele i nic zarazem - chwila, w której miał okazję nawiązać z nim kontakt wzrokowy była ulotna i krucha jak płomień świecy - zbyt szybka w swoim mignięciu, by powiedzieć: o! A o tym chłopaku myślę tak..! - i jednocześnie wystarczająco długa, by powiedzieć: on nie jest spaczony. Spaczony czym właściwie?
Chyba właśnie życiem.
Czarnowłosy nie odpowiedział - poruszył się tylko, prostując, przez co nieśmiertelniki na jego szyi zadzwoniły o siebie cicho, nim oparły się na klatce piersiowej zakrytej czarnym materiałem t-shirtu - powiódł jedynie za Zielonym ślepiami, gdy ten wyłożył się na łóżku i oglądnął na drzwi, w których stał szeroki w barkach, bardzo wysoki mężczyzna o przenikliwych, stalowych oczach, które przecinały duszę na wylot.
- Nailah, zajmij się nowym agentem. - Najwyraźniej to właśnie Eryk odprowadził Zielonego do tego pokoju - Eryk, który tej małej, pięcio-osobowej grupce przewodził. Eryk, który nie był PSI, ale wcale nie musiał nim być - samo znajdowanie się przy nim napełniało wrażeniem, że zna myśli wszystkich wokół na wylot - i że lepiej widzi to, co dzieje się paręnaście metrów za jego plecami niż to, co dzieje się tuż przed nim. Czarnowłosy nie odpowiedział, nawiązując z nim krótki kontakt wzrokowy.
Drzwi zostały zamknięte i agent zostawił dwójkę nastolatków samych sobie.
_________________



He said
"Take me down to Hell
Because i think i' had fit in well"
You see - His life was full of sins.



 
 
Jefferson Moonmaker


20 lat

Zielony




Wysłany: 2016-12-14, 20:10   
   Multikonta: James


-W końcu poszli- Powiedział cicho siadając na łóżku i zaczął rozglądać się po pomieszczeniu szukając ewentualnych dostępów do podłączenia się do sieci. Po, mimo że świat stawał na głowie to wciąż placówki związane z rządem miały dostęp do Internetu, baz danych i wszystkiego, co oferowała technologia. Spojrzał na chłopaka, ale widząc jego zniechęcenie życiem wzruszył jedynie ramionami.
- Nailah jak mniemam. Zwą mnie Phantom. Coś taki bez życia?- spytał patrząc na niego zaciekawiony tym, co sprawia, że patrząc mu w oczy widzi to, że nie chce mu się żyć.
-Życie jest piękne szczególnie jak możesz sprawić że wymykasz się z łapsk oprawców.- powiedział przechadzając się po pomieszczaniu.
-Szlak- warknął pod nosem szukając ewentualnej elektroniki którą mógł przerobić pod to by dowiedzieć się czegoś interesującego oraz by dać sobie ścieżkę do ucieczki.
_________________
PRZED WYRUSZENIEM W DROGĘ NALEŻY ZEBRAĆ DRUŻYNĘ
 
 
Sahir Nailah
Beware of the Dog.


21

Czerwień




Wysłany: 2016-12-14, 20:25   
   Multikonta: Śmierć, Shirei


Ta, w końcu poszli - wszyscy agenci zostawili ich w świętym spokoju, ale wrócą, prędzej czy później, w zależności od tego, co teraz robili i czym się zajmowali - w końcu mieli spać tutaj w piątkę - idealne zdanie, które sprawiło, że węgielki jego wnętrza rozjarzyły się nieco bardziej - minimalnie, bo minimalnie, ale to zrobiły - i przygasły w następnej sekundzie, sprawiając, że można było sądzić, że to tylko gra rozpalonego w pomieszczeniu światła - żarówka wisząca pod sufitem dawała wystarczająco dużo światła, by rozpromieniać całe pomieszczenie, przeganiając z niego cienie - niestety nie przeganiała razem z tym tych potworów spod łóżek, o których ostrzegała matka, gdy było się dzieckiem - dzisiaj te potwory nazywano "człowiek".
- Sahir. - Poprawił Zielonego, ledwo przeżuwając to słowo, które zabrzmiało sucho i nieprzyjemnie w jego ustach - chociaż słowo "poprawić" chyba za bardzo nie pasowało - po prostu dodał swoje imię - nie żeby nawyk w USA wołania do kogoś po nazwisku nie był jakoś mało popularny... Jednak pytanie zostało zignorowane, przemilczane.
Energia, którą wraz z sobą wprowadził Phantom do sypialni dudniła wręcz w uszach i była bardziej oślepiająca niż światło tej żarówki pod sufitem.
Czarnowłosy sięgnął po zeszyt, który leżał obok niego i naskrobał w nim coś po chwili przypatrywania się wysiłkom chłopaka... chciał coś znaleźć? Coś namierzyć?
To, co naskrobał, nakładało się na proste pytanie: "czego szukasz?" Szturchnął Zielonego krańcem zeszytu i odwrócił go w jego kierunku, by zobaczył postawione pytanie.
_________________



He said
"Take me down to Hell
Because i think i' had fit in well"
You see - His life was full of sins.



 
 
Jefferson Moonmaker


20 lat

Zielony




Wysłany: 2016-12-14, 20:54   
   Multikonta: James


Szturchnięty zeszytem spojrzał na niego. Wtedy zdał sobie sprawę z tego, że pokój może być podsłuchiwany. Miał ochotę strzelić sobie face palma. Przechwycił zeszyt oraz długopis by zacząć pisać dość ogarniętym charakterem pisma jak na Hakera.
Coś co pozwoli mi z hakować sieć i dać dostęp do informacji. podał mu zeszyt, po czym podszedł z powrotem do swojego łóżka i usiadł na nim patrząc na chłopaka.
-Długo tu już jesteś?- spytał by pociągnąć konwersacje tym samym sprawić by osoby, które miały sprawować nad nimi piecze straciły czujność.
_________________
PRZED WYRUSZENIEM W DROGĘ NALEŻY ZEBRAĆ DRUŻYNĘ
 
 
Sahir Nailah
Beware of the Dog.


21

Czerwień




Wysłany: 2016-12-14, 21:05   
   Multikonta: Śmierć, Shirei


Oczywiście - podsłuchy były wszędzie - i Nailah wcale by się nie zdziwił, gdyby wraz z nimi były gdzieś kamery - tylko że ani jednego ani drugiego nie chciało mu się słuchać, po co? - prawda była taka, że mógł być tylko jeden - albo mogło ich tak naprawdę nie być wcale - ale wrażenie, że ściany mają uszy, wcale nie opuszczało czarnowłosego - nie ważne, co zrobił, nie ważne, co powiedział - zazwyczaj też nie ważne było, o czym pomyślał - Eryk zawsze wiedział - i był pewien, że wiedział też o innych dzieciakach. Ale to nie był główny powód, dla którego używał zeszytu, zamiast mówić normalnie - głównym powodem było to, że zwyczajnie mówić nie lubił - nie cierpiał wręcz - wolał już uparcie milczeć, niż przerywać ciszę jakimiś zdaniami - miał wrażenie, że z biegiem lat jego umysł coraz bardziej obumierał, jakby dusił się tutejszym powietrzem - a powietrze na zewnątrz wcale nie było o wiele bardziej świeże i miłe. Tym nie mniej to bardzo pochlebiające! - zwłaszcza, że jako autor w sumie w ogóle na podsłuchy nie wpadłem, no ale wiecie, skoro już pojawił się przebłysk geniuszu od strony Jeffa, to się podepnę, że niby spryt tak mocno, hehe.
Odebrał od chłopaka zeszyt i przeczytał, co ten ma do napisania - coś, co pozwoli mu hakować? Wtf? I właśnie to "WTF" odpisał, pokazując mu - powinien do tego dołożyć sceptyczną minę, ale jakoś sobie darował, albo raczej: miał problem, żeby jakąkolwiek mimikę z siebie wykrzesać - więc jego twarz pozostawała niezmiennie obojętna.
- Cztery lata. - Odpowiedział zachrypniętym, znów tak samo nieprzyjemnym głosem, ale przynajmniej odpowiedział - a często się naprawdę nie odzywał - teraz jednak domyślił się, co chłopak kombinuje - dlatego postanowił... niemalże wspaniałomyślnie współpracować.
_________________



He said
"Take me down to Hell
Because i think i' had fit in well"
You see - His life was full of sins.



 
 
Jefferson Moonmaker


20 lat

Zielony




Wysłany: 2016-12-14, 21:26   
   Multikonta: James


Kiedy zobaczył napis „WTF” przewrócił oczami teatralnie. I chwycił zeszyt po raz kolejny by napisać.
Z hakować np. kamery, bazę danych podsłuchy sprawić mały zamęt i uciec z informacjami które zbieram Oddał mu zeszyt po czym się przeciągnął.
-Cztery lata to dość sporo. Dzieje się tu coś ciekawego?- spytał jak by od niechcenia patrząc na rozmówcę. Nie zastanawiał się jeszcze jak stąd ucieknie, ale jedno było pewne ucieknie i zniknie tak jak zawsze podczas swoich akcji. Nie na darmo dostał przydomek Phantom, które tak mu się spodobało i które zaczął używać. Miał nadzieję, że któregoś dnia będzie mógł osiąść gdzieś na dłużej i zgromadzonymi informacjami wyrąbać sobie wolność i nietykalność stając się niebezpiecznym graczem za równo dla rządu jak i ruchu oporu.
_________________
PRZED WYRUSZENIEM W DROGĘ NALEŻY ZEBRAĆ DRUŻYNĘ
 
 
Sahir Nailah
Beware of the Dog.


21

Czerwień




Wysłany: 2016-12-14, 22:05   
   Multikonta: Śmierć, Shirei


Wpatrywał się w to, co napisał chłopak bez żadnego szczególnego wyrazu twarzy - tylko jak bardzo rozsądne było ufanie pierwszej lepszej osobie, że tak po prostu mu o tym napisał? W ogóle nie było rozsądne - jedna, druga osoba - miał zwyczajnego farta, że Nailah chuja kładł na to, co chłopak zamierzał tutaj robić i jakie przewroty odstawiać, dopóki jego samego to nie dotyczyło - niby, jak to mówią, niewiedza wcale nie usprawiedliwiała, więc co, kiedy nawet niewiedzą nie dało się usprawiedliwić? Bo Sahir już wiedział - oto chłopak, którego tutaj przeniesiono, zadowolony z siebie i życia, chciał jak gdyby nigdy nic zhakować sobie Ligę, która jako pierwsza podjęła się próby hakowania rządu, by upublicznić wszystkie brudy, które ten ukrywał, a teraz pierwszy lepszy dzieciak postanowił, że zhakuje Ligę - no bo czemu nie, co w końcu może pójść nie tak? Ciężko się chyba dziwić temu, że czarnowłosy był bardzo sceptycznie nastawiony - bardzo powoli, pieczołowicie wręcz, wyrwał kartkę z zeszytu i złapał je w dwa palce - papier objął się płomieniami i natychmiast spłonął - dymu było zbyt mało, by pobudzać czujniki - taki mały gest ze strony czarnowłosego, taka mała przysługa, druga już! - o dwie za dużo - chociaż jego jedyny Przyjaciel podpowiadał mu, że będzie tego żałował.
Jak zwykle.
Wzruszył lekko ramionami w odpowiedzi, bo chyba nic nie było do powiedzenia - dziwne pytanie, tak w ogóle - czy w Lidze, w głównej bazie ruchu oporu działo się coś "ciekawego".
"Zależy, co rozumiesz przez słowo "ciekawe". - Odpisał w zeszycie, pokazując Zielonemu.
_________________



He said
"Take me down to Hell
Because i think i' had fit in well"
You see - His life was full of sins.



 
 
Jefferson Moonmaker


20 lat

Zielony




Wysłany: 2016-12-14, 22:36   
   Multikonta: James


Chyba jasnym było, że nie działał sam. W końcu nie był jeszcze na tyle dobrym hakerem, co jego mentor, który go uczył. Nie mógł się z nim równać. Miał o tyle szczęście, że jego mentor był w zasięgu i zawsze mógł mu nieco pomóc nawet, jeżeli nigdzie nie było go dookoła.
Westchnął ciężko, po czym spojrzał z zaciekawieniem na to jak chłopak spala kartkę.
-Jak będziesz chciał kiedyś zniknąć z bazy danych to znajdź mnie- szepnął do niego. W tym samym momencie światło jakby przygasło. Czyżby ktoś jeszcze maczał palce w planie Jeffa?
-Nie wiem co, coś- stwierdził ruszając barkami. Ciekaw był czy jeżeli wyjdzie teraz z tego pokoju to czy ktoś będzie miał mu za złe to. Może tutaj nie ma żadnego sposobu na podłączenie się, ale gdzieś w bazie na pewno musiało coś takiego istnieć. Może jakiś komputer?
_________________
PRZED WYRUSZENIEM W DROGĘ NALEŻY ZEBRAĆ DRUŻYNĘ
 
 
Sahir Nailah
Beware of the Dog.


21

Czerwień




Wysłany: 2016-12-14, 23:19   
   Multikonta: Śmierć, Shirei


Dla Nailaha to takie oczywiste nie było - chociaż może powinno być - w jego spojrzeniu jak na razie był tylko jeden Zielony, który rzucał się z motyką na słońce, ale w końcu ojciec mu ciągle powtarzał, że był zwyczajnie głupi - więc jak na debila przystało nie wpadał na pewne oczywistości - o tak jak tutaj teraz. I tak samo nie rozumiał, dlaczego Zielony wyskakiwał z taką propozycją - bo chyba nie z czystego bycia miłym? - niby brzmiało miło, wszystko spoko, czemu nie - nawet jeśli gatunek ludzi miłych był na wymarciu... po prostu brzmiało zbyt... łatwo? Radośnie? Cała sylwetka tego chłopaka wyglądała "zbyt", jak karykatura wycięta z innej bajki, by wstawić ją do tego koszmaru - prawda była taka, że dzieciaki, każdy z osobna, odreagowywał ten koszmar na swój sposób - i jedni odczuli go bardziej a inni mniej - jedni byli wrakami, inni wciąż starali się zachowywać... normalnie (co dziś uznamy w tym posranym świecie za normalność, hmm?) - przez to wydawał się trochę jak rycerz w srebrnej zbroi, który wpada na swoim siwym rumaku, zabija smoka, uwijając się z tym w pięć minut, po czym zbiera manatki i jedzie dalej, ratować inne królewny z najwyższej komnaty w najwyższej wieży - brakowało tylko królewny, chyba że królewną był samą dla siebie. Wzruszył lekko ramionami w odpowiedzi, zwyczajnie nie czując potrzeby bycia wykasowanym z bazy danych - co mu to da niby? Fizycznie nadal będzie istnieć. Niestety nie znał się też za bardzo na samym hakerstwie... pff, za bardzo? Komputer był dla niego czarną magią, nie wspominając o bardziej zaawansowanych działaniach na nim.
Oprowadzić cię? - Zapytał przez zeszyt, widząc, że chłopak nadal uparcie czegoś szuka.
_________________



He said
"Take me down to Hell
Because i think i' had fit in well"
You see - His life was full of sins.



 
 
Jefferson Moonmaker


20 lat

Zielony




Wysłany: 2016-12-14, 23:27   
   Multikonta: James


Może nie było mu to potrzebne. Może po prostu się bał nie interesował go to. Kiedyś przyjdzie do niego i będzie chciał dostać zapłatę za pomoc a on wtedy będzie gotów ponieść cenę swoich czynów. Przysługa i informacja to w dzisiejszym świecie niezwykle wartościowy towar. Wystarczyło by teraz że dostał by w swoje łapki komputer i jeżeli sieci nie są zbyt mocno zaszyfrowane po chwili powinien zainstalować swojego wirusa i po prostu stąd wyjść niepostrzeżony wywołując alarm w zupełnie innej części budynku ściągając tam całą uwagę. Na propozycje Sahira kiwnął głową na tak po czym poczekał aż ten wstanie by ruszyć za nim.
_________________
PRZED WYRUSZENIEM W DROGĘ NALEŻY ZEBRAĆ DRUŻYNĘ
 
 
Sahir Nailah
Beware of the Dog.


21

Czerwień




Wysłany: 2016-12-14, 23:41   
   Multikonta: Śmierć, Shirei


Sahir wiedział, że będzie tego żałował - doskonale zdawał sobie sprawę z tego, co Ogień, liżący jego wnętrze, chciał mu przekazać - takie dzieciaki, jak ten tutaj, albo ginęły próbując osiągnąć to, co miały w głowie albo to osiągały - nie było niczego pośredniego, żadne "ale" nie wchodziło w drogę - wóz albo przewóz, ten bilet był tylko w jedną stronę i nie było już wycofywania się - gadanie typu "ale co ty, stary, co jak ci się nie uda?!" było tak samo bezsensowne jak gadanie do ściany, przynajmniej czarnowłosy tak uważał - może się mylił, może to wcale nie tak, może tego Zielonego pchała jakaś większa myśl, a może był tylko jednym z wielu pieprzonych egoistów, którzy mieli w dupie to, że gdy on sobie ucieknie (śmierć też bierzemy pod uwagę jako ucieczkę), to najbardziej przejebane nie będzie miał on sam - tylko ci, na których się natkną i którzy zostaną oskarżeni o zdradę.
Zbliżały się jego osiemnaste urodziny, a jedyne, co dostanie, to soczysty wpierdol od Eryka.
Podniósł się ze swojego materaca - nieśmiertelniki znów zabrzdąkały, ale zamilkły niemal natychmiast, złapane dłonią czarnowłosego, który wsunął je za koszulkę - przyjemny chłód stali opadł na jego klatkę piersiową i chłopak ruszył do przodu, zabierając zeszyt i długopis ze sobą. Wiedział, czego dokładnie chłopak szuka, ale raczej nie mógł mu pomóc - ciężko o komputer w Lidze w miejscu, które nie będzie strzeżone bardziej pilnie niż sam prezydent - ale mógł mu pokazać miejsca, gdzie potencjalnie te komputery mogą się znajdować - bo jakieś na pewno mieli, inaczej ciężko by było hakować rząd chociażby... tylko sam czarnowłosy jakoś nigdy się tym nie zainteresował. Dlatego zamierzał go oprowadzić. Tak po prostu.
_________________



He said
"Take me down to Hell
Because i think i' had fit in well"
You see - His life was full of sins.



 
 
Jefferson Moonmaker


20 lat

Zielony




Wysłany: 2016-12-18, 03:26   
   Multikonta: James


Ruszył za chłopakiem spokojnym krokiem dokładnie aczkolwiek dyskretnie rozglądając się po placówce. Masę kamer poukrywanych, ale zero źródła, które mogło by go doprowadzić do głównego serwera.
-Dość sporawa ta baza- stwierdził by podtrzymać jakąkolwiek rozmowę która i tak już była dziwna na swój sposób.
_________________
PRZED WYRUSZENIEM W DROGĘ NALEŻY ZEBRAĆ DRUŻYNĘ
 
 
Sahir Nailah
Beware of the Dog.


21

Czerwień




Wysłany: 2016-12-19, 23:57   
   Multikonta: Śmierć, Shirei


Wszystko tutaj było sprytnie pochowane - inaczej Liga by tak dobrze nie funkcjonowała - Zielony nie był pierwszym ze swego koloru, który myślał o tym, by włamać się do nich, by rozwalić ich od środka - sporo dzieciaków, która tutaj była, chciała się wydostać, uciec, uwolnić - jasne, dobre marzenia - nie żeby zupełnie nikomu się to nie udawało... ale jakoś czanowłosy nie sądził, by mogło się to udać Jeffowi ot tak, od wejścia - pierwszego dnia wszedł i tego samego dnia wyjdzie - zresztą pewnie już miał czipa... a jak nie, to niech się pośpieszy, bo kiedy mu go wszczepią, ucieczka przestanie być tak możliwa. Na pewno już coś mu do ubrania podpięli, tutaj nikt nie funkcjonował "tak po prostu" - człowiek był jak oznakowane bydło, które w każdym momencie może uciec z zagrody, dlatego dla jego własnego bezpieczeństwa, oczywiście, że tak, lepiej mieć na nie oko - nawet gdy ucieknie i się zgubi, to łatwo będzie je złapać spowrotem.
Czarnowłosy wyciągnął spod pachy zeszyt, niestety kiedy się szło i pisało jednocześnie, pismo stawało się jeszcze gorsze, ale wciąż możliwe do rozczytania, kiedy pisał drukowanymi.
"Wydaje ci się"
Oczywiście nie była mała - zwłaszcza, że do większości skrzydeł Nailah nawet się nie zbliżał.
"Jeśli chcesz szukać dalej, to na własną rękę."
_________________



He said
"Take me down to Hell
Because i think i' had fit in well"
You see - His life was full of sins.



 
 
Ceridwen Murray


21 lat

Kurczaczek




Wysłany: 2017-01-16, 00:51   
   Multikonta: Lounarie; Annabeth; Mistrz Gry


Zamykam
_________________

Jaskółka siostra burzy, żałoba fruwająca
Ponad głowami ludzi, w których się troska błąka
Jaskółka znak podniebny jak symbol nieuchwytna
Jaskółka błyskawica w kościele obumarłym
NOTATNIK
RELACJE
GŁOS
UBIÓR

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,095 sekundy. Zapytań do SQL: 9