Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Syndykat poszukuje członków! Jeżeli chcesz odgrywać mafiozę bądź członka rodziny mafijnej, przestępce czy kogokolwiek innego, pasującego do grupy - zapraszamy. Więcej w linku
- Wednesday Sherman szuka całej paczki starych przyjaciół!
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Kelly McCarthy szuka swojego przyjaciela.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy styczeń 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
Tor przeszkód w lesie
Autor Wiadomość
Valerie Cadle
prawie jak pirat!


18

Czerwona




Wysłany: 2016-11-28, 18:40   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

Rich i Kyle
Reszta agentów, która wcześniej stała obok Richarda zawinęła się, zostawiając go samego. Może tutaj właśnie był ten kres, gdzie kończyło się wieczne lizanie dupy a zaczynał strach? Skoro ludzcy rekruci zaczynali bać się Psi to sprawy ewidentnie powoli szły za daleko. Ratownicy, jedynie odpowiedzieli Richardowi:
- Był wypadek, Richard.
Wszyscy znali tutaj jego imię i chyba nie ma w tym niczego dziwnego, prawda? Jednak woleli oszczędzić mu opisywania obrażeń, jakich doznał rekrut. Zresztą, niebieski sam mógł sobie zobaczyć, że praktycznie stracił wzrok a jego gałka oczna znalazła się na policzku. Facet darł się jeszcze długo po tym, jak zapakowali go na nosze i zaczęli zabierać w stronę kliniki. Farma nigdy nie była szczególnie bezpiecznym miejscem, ale dzieciaki Psi raczej miały czym się bronić.
Agenci poszli na śniadanie, jednak nadal byli zniesmaczeni tym, co zrobił Kyle. Ale cóż, był Psi i użył swoich mocy, w dodatku świetnie na tym wyszedł, więc ich zdanie nie miało większego znaczenia. Wszyscy powoli zaczęli zbierać się na śniadanie. Mieli trochę czasu do kolejnej zbiórki i najlepszą rzeczą na jaką można go przeznaczyć jest odpoczynek.

_________
Okej, wychodzę z tego tematu. Możecie tutaj grać (wtedy tylko dojdę donieść wam jedzonko) albo iść do kafeterii (link na górze)
Temat zostanie przeniesiony do retrospekcji, zależnie od tego gdzie będzie toczyła się rozgrywka. Jeśli nie chcecie grać to możecie dać "zt" i pojawić się już na treningu, do którego link będzie w ogłoszeniu jutro w okolicach południa.
Miłej gry! Kolejka kompletnie dowolna, możecie się dołączać do swoich gier Kyle, Richard/Ave, Toni i Sahir, modyfikować je jak chcecie.
Jeśli ktoś z was będzie potrzebował MG (Chciał się spotkać z kimś z agentów (Naomi, Calum etc.) albo Kyle będzie chciał zapytać o coś jOsie, czy co tam wymyślicie) to wołajcie. Chętnie się dołączę.
_________________

I walk through the valley of the shadow of death.
I fear no evil because I'm blind to it all.
My mind and my gun they comfort me,
because I know I'll kill my enemies when they come.
 
 
Sahir Nailah
Black Cat.


21

Czerwień




Wysłany: 2016-11-28, 18:51   
   Multikonta: Śmierć, Shirei
[Cytuj]

Słowa Averly więcej niż idealnie wpasowało się w jego myśli - a raczej jej odpowiedź była odpowiedzią idealną, która nie została nawet zadane słownie - dowód na to, że bardzo wiele informacji można przekazać nie wydając z siebie najmniejszego piśnięcia. Po jej zapewnieniu wrócił spojrzeniem do Toni, która do nich podeszła, mijając się z innymi ćwiczącymi i kiwnął głową na potwierdzenie - tak, tak, śniadanie! - dopóki mieli na nie czas, trzeba było korzystać - i znów spojrzał na Averly, potem znowu na Toni… na szczęście Ave uratowała sytuacje i postanowiła się przedstawić - to teraz jeszcze on powinien wyciągnąć rękę i byliby doprawdy drużyną pierścienia - idealnie!
- Najpierw pod prysznic. - W skrócie: spotkamy się na miejscu, na to by wychodziło. Znaczy - on zamierzał iść najpierw pod prysznic. Odwrócił od płci pięknej ślepia, by wyszukać nimi Richarda, który gdzieś przepadł w tłumie - nie to, żeby Nailah był zwierzęciem stadnym, wręcz przeciwnie - więcej niż on sam to już wielki tłum - ale zakodował sobie już obrazek w mózgu Averly i Richarda gawędzących razem, więc teraz jak to tak - przełamywać to, co się już zapisało w swojej pamięci… mizernej pamięci, tak by the way. - Mam szukać Richarda? - Zapytał, kierując oczy znów na Averly.
Swoją drogą nie spodziewał się tutaj Toni - został zaskoczony, ale pozytywnie.
_________________



Do you feel the hunger.
Does it howl inside?
Does it terrify you?
Or do you feel alive?



 
 
Kyle Lewis
Quartermaster


17

Zielony




Wysłany: 2016-11-28, 21:43   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

Nie czekając na odpowiedź Richarda, Kyle po prostu ruszył w stronę stołówki. Chciał zjeść coś jak najszybciej, żeby potem pójść pod prysznic albo może zrobi na odwrót. Najpierw prysznic, potem śniadanie? To był pierwszy z dwóch dylematów, przed którymi stał. Drugi nie był tak przyziemny. O co chodziło jOsie, kiedy wspomniała o Richardzie, gdy na niego spojrzał? To brzmiało całkiem jakby SI żywiła jakieś uczucia wobec chłopaka, ale przecież nie była do końca świadoma więc nie było to możliwe. Może jej twórczyni, siostra Graya zakodowała część swojej osobowości w systemie? To by wyjaśniało bardzo osobiste określenia, takie jak "dupek" na Donovana. jOsie, wytłumacz mi swoje zachowanie wobec Richarda Graya. Rozkazał w myślach SI, po czym przebił się przez tłumek rekrutów wprost do grupki PSI.
- Nie musisz go szukać, prawdopodobnie idzie za mną. - rzucił do Sahira. Przyjrzał się znowu całej grupce, zatrzymując dłużej wzrok na Averly. Zauważył co zrobiła dziewczyna na torze, ale udawał że nie zwrócił uwagi. Jedyne słowo jakim podsumowałby jej działania to: niepotrzebne. Nikomu nie musiała stać się krzywda, na dodatek nie wyglądała nawet aby się przejęła. Zero reakcji. Według Kyle'a przemoc była zasadna wyłącznie w obronie własnej. Teraz nikt nie nastawał na ich życie. Mimo wewnętrznej krytyki, nie pokazał po sobie żadnej emocji.
- Jestem Kyle, albo Q. Dwie z was widziałem w klinice w Pryzmacie. - wskazał na Averly, oraz Toni.
_________________
Ekwipunek: Egzoramię z tarczą magnetyczną, smartfon, kable, infosoczewka
 
 
Désirée St. Claire


20

Pomarańczowa




Wysłany: 2016-11-28, 23:24   
   Multikonta: xxxxxxxx
[Cytuj]

Tak zdecydowanie, aby pozyskać informacje lub je też przekazać nie trzeba wypowiedzieć ani jednego słowa. W dodatku było to całkiem łatwe, potrafiła pozyskiwać informacje w dość niekonwencjonalny dla innych sposób. Spoglądała na dziewczynę gdy ta do nich podeszła, uśmiechnęła się do niej ponownie. I tak zdecydowanie trzeba było udać się pod prysznic, w obecnym czasie wyglądali dość … kiepsko. No ale nic trzeba było jak najlepiej wykorzystać przydzielony im czas.
Przeniosła swój wzrok z powrotem na Sahira, gdy ten ją zapytał czy szukać Richarda. Już miała coś odpowiedzieć gdy nagle usłyszała głos Kyle'a, który do nich podszedł.
- A więc problem z głowy – powiedziała.
Chociaż nie wyglądała jakby przejmowała się tym co zrobiła, to jednak było zupełnie inaczej. Naprawdę to przeżyła, jedynie nie okazywała tego na zewnątrz. W głębi duszy chciało jej się płakać, znów powracały do niej wspomnienia, których nigdy nie chciała oglądać. Chciała jedynie, aby oni się przewrócili i nic więcej.
- Tak ja ciebie również kojarzę – rzekła do chłopaka.
Ja im nie chciałam tego zrobić, ja tego nie chciałam... niemy przekaz skierowany do grupy Psi, która ją otaczała, pojawiający się w ich umysłach. Ból , którego doświadczała był niecodzienny, silny, a jednak z zewnątrz wyglądał tak jakby go nie było.
 
 
Lynn Gray


17

pomarańczowa




Wysłany: 2016-11-29, 15:15   
   Multikonta: Val, MG
[Cytuj]

[Zrobiłam wam retro, grajcie tutaj: http://caledonia.pl/viewtopic.php?p=5143#5143 Żeby nie było zamieszania. Kolejka dowolna, jak mówiłam]
 
 
Carter Hunt


20 lat

Niebieski




Wysłany: 2016-12-15, 18:43   
   Multikonta: Marina V.; Kira K.
[Cytuj]

Nie wyspała się dzisiaj. Po prostu nie mogła spać, a jeszcze dostała wiadomość, że popołudniu ma się stawić na trening sprawnościowy. Miała wielką ochotę pozostać w ciepłym łóżku, ale wiedziała, że jeśli się spóźni to pojawi się ktoś, kto ją z tego łóżka wyrzuci. I nie okaże przy tym litości. Jej ojciec nie tolerował lenistwa, a u niej w szczególności.
Dlatego Carter trzymała się na nogach jedynie siłą woli. Gdy zobaczyła tor przeszkód ogarnęło ją poczucie beznadziejności. Miała to zrobić, sama? Niby jak, co prawda mogła się pochwalić całkiem niezłą kondycją, jak na dziewczynę i leniwą Niebieską, ale te wszystkie opony, drabinki, zasieki... Przypominało jej to wakacje, na które kiedyś wysłał ją ojciec. Malutka Carter i obóz wojskowy. To zostawiło traumę, co widać było po wyglądzie "agentki". Zlana potem ze strachu na sam widok, skrzywiona, a w oczach widać było wściekłość połączoną z niedowierzaniem. Złośliwość losu, a raczej jej ojca ponownie ją dopadła.
 
 
Willow Delecroix


18

Zielona




Wysłany: 2016-12-15, 23:19   
   Multikonta: Val, MG
[Cytuj]

MG
- Siema, Carter - rzucił Kenneth i podszedł do niej. Pewnie go nie kojarzyła, a nawet jeśli, to jawił się niczym najgorsza fleja i idiota w całej tej akademii. Zawsze się spóźniał, śmierdział papierosami, a poza akademią alkoholem. Dziwne, że właściwie ktokolwiek zgodził się na to, aby objął on dowodzenie w tak ważnej sprawie jak opieka nad rekrutami. Pewnie Carter spodziewała się ojca, niestety był zajęty. Ale może zjawi się na kolejnym treningu.
- Będę dziś z Tobą trenował - wyszczerzył się facet i wsunął dłonie do kieszeni. O dziwo nie miał tam dziś schowanych papierosów - jako iż ojczulek, dyrektor Hunt zlecił mu trening z jego córką... Musiał zachować pozory, prawda? Jezus, jak długo można się ukrywać ze swoim nałogiem? Zresztą, większość agentów paliła, jednak potrafili się powstrzymać chociaż podczas trwania akademii i szkoleń. Kenneth po chwili dodał:
- Twój ojciec mnie wysłał. Pobiegamy sobie, nie masz nic przeciwko?
_________________


my atoms have always loved your atoms
- Willow -
[mru]
 
 
Carter Hunt


20 lat

Niebieski




Wysłany: 2016-12-16, 17:14   
   Multikonta: Marina V.; Kira K.
[Cytuj]

Carter spojrzała w kierunku, z którego usłyszała swoje imię. Już po głosie poznała, że nie ma do czynienia ze swoim ojcem, ale chwilę zajęło jej skojarzenie twarzy z imieniem. Miała całkiem niezłą pamięć, ale no... zielonym nie była, więc tak szybko nie kojarzyła ludzi.
Kenneth! Ten zapijaczony agencina, który odprowadził ją oraz Toni do śmigłowca. Przypomniała sobie, gdy poczuła od niego zapach papierosów.
- Cześć... Kenneth. - Nie tyle odpychał ją luzacki sposób bycia mężczyzny, co raczej nie ufała swojej pamięci. Dlatego witając się z nim zawahała się, wypowiadając jego imię.
- No okej. - Wzruszyła ramionami, właściwie... To jak ją rozpoznał, skoro w końcu znalazła czas, żeby przefarbować włosy i w odczuciu kolegów stać się prawdziwą Królową Lodu?
- Nie, raczej nie. O ile będziesz w stanie mnie dogonić. - Jeśli coś potrafiła użytecznego, to na pewno szybko biegać. W razie kłopotów zwiewała szybciej, niż Struś Pędziwiatr.
 
 
Lynn Gray


17

pomarańczowa




Wysłany: 2016-12-16, 17:23   
   Multikonta: Val, MG
[Cytuj]

MG
Carter
- No to na co czekasz, młoda? - zaśmiał się Kenneth. Nie był specjalnie urodziwy, jednak miał w sobie to coś z łobuza. Był zabawny, pogodny. Mimo iż jego oczy rzygały depresją, to on wyglądał dość przyjemnie. Chodzący paradoks, ale taki już był.
Zaśmiał się, a następnie stanął wraz z Carter na torze przeszkód, a następnie odliczył do trzech i zaczął biec wraz z dziewczyną, pokonując każdą z przeszkód o wiele, wiele wolniej niż ona. Jednak było w nim widać jakąś część gracji, którą kiedyś sobie wypracował. Szczególnie, kiedy przeskakiwał przez oponki. Kolejna przeszkoda - czołganie, nie przeszła mu jakoś specjalnie dobrze. W jednym momencie, będąc zaraz za Carter, chwycił ją za nogę tak, że nie mogła poruszać się do przodu. Zaraz po tym złapał drugą nogę i objął je tak, by dziewczyna nie mogła zupełnie się ruszyć do przodu. Zaśmiał się i dodał:
- Musisz sobie teraz jakoś z tym poradzić, agentko Hunt! Ojciec nie będzie dumny, jak nie ukończysz toru! - powiedział, nadal trzymając jej nogi.
A więc ten trening był raczej jednym z tych zabawniejszych. Kenneth pewnie nie miał zamiaru łazić za nią i drzeć jak każdy inny szkoleniowiec. Wolał się pośmiać i pokazać Carter różne inne rzeczy, których nie pokazano normalnym agentom podczas treningu. Poza tym... Wiadomo, że dziewczyna ukończy akademie. Pochodzenie zobowiązywało szkoleniowców do pewnych rzeczy i każdy tutaj o tym wiedział. Więc dlaczego miał zachowywać się zupełnie poważnie, gdy mógł spędzić trochę czasu nieco zabawniej i przyjemniej?
Carter poza tym była całkiem ładna. No żyć nie umierać.
 
 
Carter Hunt


20 lat

Niebieski




Wysłany: 2016-12-17, 15:42   
   Multikonta: Marina V.; Kira K.
[Cytuj]

Carter spojrzała na niego i nie potrafiła się nie uśmiechnąć. Coś musiało być w tym mężczyźnie, do tej pory tylko Daniel tak na nią działał, że nie żartując potrafił sprawić, żeby się uśmiechnęła. Potrząsnęła głową, to było dziwne.
- Na oklaski. - Pokazała mu język i nie czekając na owacje, ruszyła do przodu. I bez swoich mocy była jedną z najszybszych osób w Pryzmacie. Inaczej, chyba nie było osoby, która bez wspomagania potrafiła ją przegonić.
Opony nie sprawiły problemu Carter, choć wprawiły ją raczej mało skory do żartów nastrój. Dalej pamiętała, ów obóz wojskowy. Teraz tor przeszkód nie wydawał się tak trudny, jak wtedy, gdy była dzieckiem.
- Ej! - Krzyknęła, gdy złapał ją za nogę. Już była tak blisko wydostania się z tunelu, który ktoś pomysłowy zrobił z drutu kolczastego, niczym prawdziwe zasieki. Nie miała ochoty się poharatać, ale nie miała też zamiaru przegrać. Unieruchomił jej obie nogi, a to cwaniak. Jednak nie na darmo miała swoje umiejętności. Zwiększyła grawitację tak, że teraz nawet jakby chciał to nie mógł się ruszyć. Po czym nadal utrzymując zwiększoną grawitację, użyła lewitacji, by jej poruszanie szło tak samo dobrze, jak przed chwilą. Korzystając z tego, że chwilowo Kenneth był równie nieruchawy, co czołg bez paliwa, gwałtownymi ruchami nóg starała się uwolnić z jego chwytu. Jeśli jej się udało, używając teleportacji chciała wydostać się spod siatki. Ten, kto wymyślił tego typu przeszkodę powinien smażyć się w piekle.
 
 
Lynn Gray


17

pomarańczowa




Wysłany: 2016-12-17, 17:35   
   Multikonta: Val, MG
[Cytuj]

MG
Bez większych problemów Carter wydostała się z tego przerażającego uścisku. W końcu Kenneth mógł zrobić wtedy tyle, co mucha, która utknęła w smole. Przycisnął się od razu do podłoża, mimowolnie puszczając kończyny Niebieskiej. Był lekko... Przerażony? Pewnie, śmieszkowali sobie i inne takie, ale z drugiej strony umiejętności, jakimi władała Carter, były wręcz przerażające. Oczywiście, wiedział od początku, że mogła w każdej chwili rozsadzić dowolną jego kończynę. Ale ciężko było mu uwierzyć, że była w stanie z taką łatwością używać swoich umiejętności. Nawet tak błahy powód jak unieruchomienie jej, był wart użycia czegoś takiego. Ale no cóż, w końcu musiała sobie jakoś radzić, prawda?
Teraz chłopak leżał przybity do ziemi, ledwo mógł powiedzieć do Carter:
- Wy...Wypuść mnie! - dodał. No... Nie było mu jakoś specjalnie do śmiechu, chociaż zapewne kiedy dziewczyna zrobi coś i sprawi, że to wszystko znowu będzie normalne, to wybuchnie śmiechem. Żeby nie było mu głupio i oczywiście żeby Carter nie myślała, że totalnie go zaskoczyła.
 
 
Carter Hunt


20 lat

Niebieski




Wysłany: 2016-12-17, 19:06   
   Multikonta: Marina V.; Kira K.
[Cytuj]

Stanęła za zasiekami, wpatrując się w Kennetha, który ledwo się poruszał w błocie, które dla niego pewnie było niczym smoła. W sumie było coś zabawnego w tym widoku, ale wiedziała, że radowanie się z nieszczęścia oraz bólu nie było czymś z czego można było być dumnym. Nie musiał prosić, żeby go wypuściła. Nie była Trzynastką, nie używała swoich zdolności, żeby siać bezrozumne zniszczenie. Niszczenie dla samego niszczenia, zabijanie bez celu, czym to się różniło od zachowania zwierząt? Nie... Większość zwierząt nie zabijała dla samej zabawy, zabijała, bo musiała. Musiały wyżywić czymś siebie, swoje młode.
Pstryknęła palcami, by doprowadzić grawitację do stanu normalnego. Posłużyła się gestem, choć nie musiała, przecież wystarczyła myśl. Po prostu czasem lubiła się popisywać. Uśmiechnęła się szeroko, po czym zrobiła piruet, by pognać ku najbliższej przeszkodzie. Bez wspomagania, tak po prostu biegła przed siebie, śmiejąc się. Nie pamiętała, jak dawno śmiała się biegnąc. Zazwyczaj szła biegać, gdy targały nią gwałtowne emocje, teraz bieg, a raczej nierówny wyścig z Kennethem sprawiał jej przyjemność.
 
 
Valerie Cadle
prawie jak pirat!


18

Czerwona




Wysłany: 2016-12-17, 19:12   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
Chłopak, gdy tylko odzyskał możliwość poruszania się, od razu ruszył i przeczołgał się przez rezstę przeszkody. Następnie zaczął biec zaraz za nią, uśmiechając się. Bez większego problemu pokonał resztę przeszkód i znalazł się zaraz obok Niebieskiej. Jednak w przeciwieństwie do niej, dyszał tak, jakby ten marny tor był wielkim maratonem. Oczywiście, że papierosy nieźle zniszczyły mu płuca. Z jednej strony nadal potrafił wykazać się sprawnością, ale kiedy kończyło się to wszystko, to przez kilka minut musiał postać albo posiedzieć, bo mógłby się udusić.
- Oh... O rany - powiedział, ocierając pot z czoła. Po tym roześmiał się i podszedł bliżej Carter. Widocznie przyjemna atmosfera nie minęła. Carter nadal mu imponowała, był wręcz pod wrażeniem, że tak świetnie sobie radzi. Myślał zapewne, że będzie miał tutaj do czynienia z drugim Richardem - kimś nadętym, a przynajmniej za takiego uważanym. No, albo Toni - totalną małą dziewczynkę i damę, która ledwo poradziła sobie z owym torem.
- Jestem pod wrażeniem. W życiu nie widziałem jak ktoś bez penisa tak zręcznie pokonuje tor - wybuchnął śmiechem i zbliżył się jeszcze bardziej do Carter, a następnie zarzucił brwiami i dodał:
- Chyba, że masz coś do ukrycia.
Sprośne żarty były jego znakiem rozpoznawczym. Po chwili powrócił do treningu, zaczął się rozciągać i inne takie.
_________________

I walk through the valley of the shadow of death.
I fear no evil because I'm blind to it all.
My mind and my gun they comfort me,
because I know I'll kill my enemies when they come.
 
 
Carter Hunt


20 lat

Niebieski




Wysłany: 2016-12-18, 10:09   
   Multikonta: Marina V.; Kira K.
[Cytuj]

To było oczywiste, że przybiegnie pierwsza. Jednak zwycięstwo w nierównym wyścigu nie dawało Carter takiej satysfakcji, niż gdyby biegła przeciwko innemu PSI. Poza tym miała wrażenie, że przestraszył się tego, co potrafi, a nie chciała go straszyć. Nigdy nie skrzywdziłaby Kennetha, ani innego agenta w ośrodku.
- Nie powinieneś tyle palić. Płuca kiedyś przez to wyplujesz. - Może nie powinna pouczać Kennetha, ale wyglądał kiepsko. Fajki nie służyły nikomu.
- Eee, dzięki. - To był dziwny komplement, nie spodziewało się go. Nie od Kennetha, bo po prostu do niego nie pasowało. Zwłaszcza ta druga część, na którą zareagowała śmiechem.
Biorąc z niego przykład zaczęła się rozciągać. Ciekawe, co przygotował w dalszej części treningu.
 
 
Valerie Cadle
prawie jak pirat!


18

Czerwona




Wysłany: 2016-12-18, 11:32   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Znalazła się świętoszka - rzucił Kenneth, unosząc lewą brew. Następnie wyjął z kieszeni papierosy i wsunął sobie jednego do ust, dodając:
- Muszę se zapalić. Jeżeli chcesz, to Cię poczęstuje - dodał i puścił jej oczko. Skoro przestał już dusić się własnymi płucami, to mógł zapalić - i tak działało to w kółko. Nic tylko pogratulować mu silnej woli, ale taki już był. Kiedyś ktoś mu pewnie zabierze te fajki, jednak teraz, skoro dalej ma je przy sobie, to będzie palił ile wlezie. W końcu życie tutaj, na Farmie jak i poza nią - z odznaką w kieszeni - wiązało się z gigantyczną porcją stresu. Musiał sobie jakoś radzić z tym i z przeszłością, która ścigała go na każdym kroku. Innego wyjścia nie znał. Mógł oczywiście pić, ale wtedy dochodziło do większej ilości przykrych sytuacji. A tego wolał uniknąć.
- Jak chcesz, to zrób jeszcze jedno kółeczko albo porozwalaj gałęzie drzew. To zrobimy sobie ognisko - powiedział, wypuszczając dym. Zawsze był w nastroju do żartów.
- No, albo się dalej porozciągaj. Swoją drogą, jak Ci się tutaj podoba?
_________________

I walk through the valley of the shadow of death.
I fear no evil because I'm blind to it all.
My mind and my gun they comfort me,
because I know I'll kill my enemies when they come.
 
 
Carter Hunt


20 lat

Niebieski




Wysłany: 2016-12-22, 19:56   
   Multikonta: Marina V.; Kira K.
[Cytuj]

Carter roześmiała się, słysząc jak Kenneth nazywa ją świętoszką. Gdyby tylko wiedział, co czasem krążyło jej po głowie to nigdy by jej tak nie nazwał. To uczucie, czysta nienawiść, gdy wpatrywała się w dłoń Lux sunącą po udzie Daniela. Miała ochotę rozsadzić jej ten głupi łeb, tak by nie musiała nigdy już patrzeć na nią.
- Nie, dzięki. - Ojciec zabiłby ją albo porządnie przegonił po tym torze z zakazem korzystania z mocy, gdyby się dowiedział, że paliła papierosy. Znaczy... Podejrzewała, że tak by zrobił. W sumie nastoletni bunt przeżywała w Pryzmacie, z dala od niego. Tyle czasu minęło, tyle wspólnych chwil stracili bezpowrotnie.
- Te drzewa jeszcze żyją, nie będę ich rozwalać bez powodu. - Spojrzała na niego z oburzeniem, zanim zrozumiała, że żartuje. Nie miała też ochoty na kolejne kółko po torze, więc wróciła do rozciągania się.
- Jest w porządku. Ojciec, tak jak kiedyś nie ma dla mnie czasu, ale przynajmniej jest w pobliżu. Nie tak, jak w Pryzmacie. Tutaj... tutaj jest lepiej. - Właściwie... Nie chciała wracać do Pryzmatu może niedługo będzie dorosła, pełnoletnia i tak dalej. Jednak nie chciała wracać do miejsca, gdzie ponownie rozdzielą ją z ojcem.
 
 
Lynn Gray


17

pomarańczowa




Wysłany: 2016-12-22, 23:08   
   Multikonta: Val, MG
[Cytuj]

MG
- Czyli chociaż Ty się nieźle bawisz. No ale dobra, koniec ćwiczeń. Jest piękny, rześki poranek. Pewnie na święta jak zwykle spadnie śnieg. A ja mam dla Ciebie zadanie - dodał Kenneth i zbliżył się nieco do niej, następnie dodał:
- Wymyśliliśmy to z innymi szkoleniowcami. Będzie niezła zabawa. Przynajmniej inni tak powiedzieli. No, wracając - jest impreza w jednej z knajp na terenie akademii. W jednej... O Boże. Jedynej. To taka duża w jednym z rogów. Znajdziesz. Cóż, cała zabawa polega na tym, że ustawiliśmy tam kilka osób, którzy będą udawali agentów. Będą wymieniali się jakimiś rzeczami, a wy. W sensie Ty, bo raczej współpracować z innymi nie możesz, będziesz musiała to odkryć i zdemaskować tą osobę. Wszystko musisz sprawdzać, podejrzenia, ble, ble. Ot, taka gierka. Wszyscy są zapisani i będzie to element waszego szkolenia. Spoko, wiem, że sobie poradzisz - dodał i poklepał ją po ramieniu, a następnie wskazał budynek. W końcu stali na pagórku z którego było widać całkiem niezłą część obozu.
- No, leć mała - dodał i mrugnął do niej.

to tu
http://caledonia.pl/viewtopic.php?p=6389#6389
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,056 sekundy. Zapytań do SQL: 10