Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Syndykat poszukuje członków! Jeżeli chcesz odgrywać mafiozę bądź członka rodziny mafijnej, przestępce czy kogokolwiek innego, pasującego do grupy - zapraszamy. Więcej w linku
- Wednesday Sherman szuka całej paczki starych przyjaciół!
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Kelly McCarthy szuka swojego przyjaciela.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy styczeń 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
Okolice budynku
Autor Wiadomość
Valerie Cadle
prawie jak pirat!


18

Czerwona




Wysłany: 2016-12-22, 17:29   Okolice budynku
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

Czyli ścieżka, która jest wyrobiona niedaleko ogrodzenia po wewnętrznej stronie. To tutaj przede wszystkim chodzą patrole u obserwują otoczenie. Tereny raczej nie są specjalnie zadbane. Brak tutaj zielonego trawnika. Brak również drzew - większość z nich została ścięta na drewno. Mur jest dość solidny, ponieważ został wybudowany znacznie wcześniej. Teraz jednak został ulepszony o kolce po zewnętrznej stronie, a na górze znajduje się spora ilość drutu kolczastego. Cała kompozycja nie wygląda zachęcająco.
_________________

I walk through the valley of the shadow of death.
I fear no evil because I'm blind to it all.
My mind and my gun they comfort me,
because I know I'll kill my enemies when they come.
 
 
Annabeth O'Sullivan


20 lat

Zielona




Wysłany: 2016-12-22, 18:02   
   Multikonta: Lounarie; Ceridwen; Mistrz Gry
[Cytuj]

Annabeth biegła ciągle przed siebie. Potem zaczęła opadać z sił, ale nie zatrzymywała się. Gdzieś w jej głowie plątała się myśl, że musi jak najbardziej oddalić się od zniszczonej przez rząd bazy łowców. Nie chciała trafić do ich placówki. Prędzej by ją zabili niż byłaby posłuszna rozkazom tych morderców. Dlatego też pomimo tego, że nogi powoli zaczynały odmawiać jej posłuszeństwa dalej szła. Nie miała pojęcia ile czasu minęło, czy ktoś za nią jednak nie podąża, albo też kiedy ostatnio cokolwiek jadła. Wierny Mononoke podążał za nią bez piśnięcia na zbyt długą drogę i wypatrywał potencjalnych niebezpieczeństw. A Ann... Ann opadła z resztek sił. Oparła się o drzewo na przeciwko niej i nieobecnym wzrokiem spojrzała na mur z kolczatką. To wyrwało ją z otępienia. Do jej oczu wróciła iskra świadomości. Gdzie ona się znalazła? Czuła rozpalający się ognik paniki, którą zaraz zgasiła. Jeśli trafiła na placówkę rządową i będą chcieli ją zaatakować, to zabierze ze sobą tylu, ilu tylko zdoła. Snajperka smętnie wisiała na jej plecach zaraz obok sporej apteczki polowej. Uzi o dziwo dalej ściskała w rękach. W kieszeniach bojówek miała dalej poukrywaną amunicję, oraz noże do rzucania. Zaś kurtka moro w wyszytą na ramieniu triquetrą jasno wskazywała, do jakiej organizacji należała. Rozejrzała się dookoła, uświadamiając sobie, że stoi tak jak słup całkiem widoczna dla obcych i zaraz zaczęła się wycofywać. Daleko od tego miejsca już nie uda jej się odejść. Nie miała tyle siły. Mogła mieć tylko nadzieję, że to jakieś opuszczone miejsce.
_________________
NOTATNIK

RELACJE

GŁOS

UBIÓR
 
 
Valerie Cadle
prawie jak pirat!


18

Czerwona




Wysłany: 2016-12-22, 19:20   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
Nikt tutaj nie był specjalnie przyjazny. I nie mieli zamiaru pytać, dlaczego Ann tak blisko zbliżyła się do ich bazy. Bo po co? Skoro była tutaj, uzbrojona, to wiadomo, że nie przyszła przynieść ciasta domowego nowym sąsiadom. Od razu jedna z osób, która znajdowała się na wierzy strażniczej, wyciągnęła włócznie. Na co mieli do cholery jasnej czekać? Na pozwolenie?
Annabeth wyczuwała gdzieś obecność ludzi, ale byli oni raczej daleko i nad nią. Przez kilka sekund poruszali się zupełnie bezszelestnie. Zielony. To musiał być ktoś Zielony. W jednym momencie Ruth poderwała się lekko, dzierżąc w dłoni broń. Wyraźnie widziała psa, który kroczył zaraz za nią. Ale ona lubiła się nieco pobawić, mimo iż nikt tutaj nie popierał tak do końca jej decyzji. Pewnie dostanie za to lanie, ale najpierw odbiera się ludziom coś kawałek po kawałku. Zobaczymy, co będzie dalej. Zielona, używając iluzji, lekko wychyliła się zza ścianki wieży strażniczej i jednym, szybkim ruchem cisnęła nożem w kierunku psa Annabeth. Mononoke oberwał w okolice szyi i padł na ziemie, oblewając się krwią. Ale żył. Czy trzeba było czegoś więcej? Ktoś tutaj nieźle pogrywał z Annabeth, jednak chyba wiedzieli jak ją podejść. Po tym od razu, ze wszystkich wież skierowano na nią snajperów, którzy zresztą poinformowali o swojej obecności, celując w dziewczynę czerwonymi kropkami, które sygnalizowały gdzie za moment Ann może oberwać kulę.
- Rzuć broń! Całą, jaką posiadasz. Opróżnij wszystkie kieszenie! - krzyknął ktoś przez megafon z bliżej nieokreślonego miejsca.
- Następnie podnieś dłonie i połóż je na głowie.
Czekali. Byli ciekawi jak bardzo wartościowy jest dla niej towarzysz.
_________________

I walk through the valley of the shadow of death.
I fear no evil because I'm blind to it all.
My mind and my gun they comfort me,
because I know I'll kill my enemies when they come.
 
 
Annabeth O'Sullivan


20 lat

Zielona




Wysłany: 2016-12-22, 20:45   
   Multikonta: Lounarie; Ceridwen; Mistrz Gry
[Cytuj]

Najpierw poczuła obecność innych. Chwilowo nie reagowali, a ona powili wycofywała się, jednak usłyszała tylko stłumione piśnięcie Mono, kiedy oberwał z noża. Wściekłość w niej zawrzała. Jak śmieli atakować psa?! Co on im do cholery jasnej zrobił?! Adrenalina dodała jej chwilowo trochę siły. Gdyby nie widok czerwonych kropek oznaczających, że ileś osób celuje w nią z karabinów snajperskich , to już byłaby przy Mono i opatrywała jego ranę. Była wściekła. Na ludzi za murem jak i na siebie, że nie zwracała wcześniej uwagi, gdzie lezie. Zacisnęła tylko zęby i rzuciła uzi. Po nim wolnymi ruchami sięgnęła po karabin snajperski i on również wylądował na ziemi. Nie wiedziała, co z apteczką, więc ją również ściągnęła i rzuciła na ziemię. Potem znowu, zachowując ostrożność i powolność ruchów, żeby nie strzeliło im do łba, żeby strzelać, bo chce coś zrobić, zaczęła wyciągać rzeczy z kieszeni bojówek. Duża ilość naboi, większość do uzi, kilkanaście do snajperki. Multi-tool, latarka, dwa granaty błyskowe, kilka precyzyjnych śrubokrętów, małe pluskwy z namierzaniem - urządzenie jej własnego wyrobu. Cholera, ile ona miała tego w tych kieszeniach? A to jeszcze nie koniec. Miała w nich jeszcze kilka noży do rzucania oraz telefon, który głównie służył jej jako aparat. Miała na nim kilka zdjęć razem z ojcem, więc niechętnie wyrzucała go na kupkę zgromadzonych rzeczy. Chusteczki też się znalazły gdzieś w odmętach jej kieszeni. Nic dziwnego, że była wykończona, skoro to wszystko ze sobą targała. Pewnie wszystko ważyło prawie połowę tego, co ona sama. Uniosła w górę otwarte dłonie, tak żeby je mogli zobaczyć i założyła je za głowę. A, nie jednak nie, tam też miała awaryjny nóż, więc powoli go wyciągnęła i rzuciła na kupkę. Teraz już pozbyła się wszystkiego, więc podążyła za wskazówkami, które jej dali i założyła ręce za głowę. Przez cały ten proces, co jakiś czas chwiała się lekko, bo mimo krążącej jej po ciele adrenaliny jej ciało dalej dawało jej znaki, że już dosyć tej wędrówki i musi odpocząć.
- To już wszystko. Z łaski swojej dajcie mi chociaż psa opatrzyć. Plecak to apteczka. - Jej głos był schrypnięty i było w nim słychać zmęczenie zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Miała serdecznie dosyć, wszystko szło źle, nie dość, że straciła wszystkich, to teraz jeszcze Mono leżał i wykrwawiał się obok niej, a ona nie mogła mu nawet pomóc, chociaż miała tą cholerną apteczkę.
_________________
NOTATNIK

RELACJE

GŁOS

UBIÓR
 
 
Willow Delecroix


18

Zielona




Wysłany: 2016-12-22, 23:38   
   Multikonta: Val, MG
[Cytuj]

MG
Gdy wyrzuciła całą swoją broń, powoli bramy się otworzyły, a wtedy wyszło kilka osób. Wszyscy oczywiście celowali do zielonej, aż wreszcie jedna osoba stanęła za nią i skuła jej dłonie. No i koniec zabawy. Następnie zabrano ją i zaczęto wprowadzać do środka. Oczywiście nie było tutaj mowy o jakiejkolwiek odmowie czy sprzeciwie - wszystkie pistolety (te z bliska) jak i snajperki, wciąż był wycelowane w nią. Aż wreszcie została zabrana do środka.
Cały budynek nie prezentował się najlepiej - widać, że był opuszczony. Wszystko było zrobione w jakimś sensie prowizorycznie - mur był cały czas powiększany o nowe blachy, wciąż dokładano drutu kolczastego. W środku było wiele osób - wszyscy z bronią na plecach. Niektórzy grali w karty, a jeszcze inni strzelali z łuku do celu. Ann była wciąż prowadzona do przodu, aż do wejścia do budynku. Tam została wciśnięta do jakiegoś pokoju, gdzie była przez chwilę sama. Następnie przyszedł po nią ktoś - oczywiście nieodłączoną częścią jej pobytu w bazie była lufa przystawiona do głowy. Nie przyjmowali tutaj gości specjalnie ciepło.
Interesującą kwestia była kwestia psa - bo w końcu ciekawe, czy ktoś go zabrał czy nie. Jedno było pewne - broń Ann została skonfiskowana.
Wreszcie stanęła przed kimś, kto pewnie był tutaj szefem. Popatrzył on na dziewczynę, siedząc na biurku i dodał:
- Co robiłaś przy naszej bramie?
Wreszcie ktoś podszedł do niej od tyłu i dosunął krzesło. Oczywiście nie było miejsca na jakieś pytanie pokroju "może usiądziesz?" Jej ramie zostało przyciśnięte do dołu, co wymusiło ugięcie jej kolan. Dziewczyna usiadła.
- Więc? Co Tobą kierowało węsząc przy naszych bramach? - syknął. Po chwili zobaczył na jej kurtce znak Łowców. Podszedł i oberwał go, a następnie rzucił na ziemię i zdeptał butem. Oczywiście średnio obchodziło go, czy zrobił tym dziurę w tkaninie - a jeśli nie mógł poradzić sobie dłonią, to użył scyzoryka z kieszeni.
- A więc jesteś szpiegiem, ta? - dodał, krzywiąc się.
- Nie lubimy tutaj szpiegów.
zt > http://caledonia.pl/viewtopic.php?p=6403#6403
_________________


my atoms have always loved your atoms
- Willow -
[mru]
 
 
Kira Krios
Troublemaker


21 lat

Pomarańczowa




Wysłany: 2016-12-23, 14:16   
   Multikonta: Carter H, Marina V.
[Cytuj]

Kira usiadła pod drzewem. Miała dość, ale czego? Sama nie wiedziała. Nie miała nic przeciwko temu, że nie posiadała towarzystwa drugiego człowieka. Miała Caima i to w zupełności jej wystarczało. Tak przynajmniej wydawało się dziewczynie. Ponad dziesięć lat posiadała swoje umiejętności, wykorzystywała je do różnych celów. Teraz stanęła przed wysoką ścianą, ślepym zaułkiem i nie wiedziała, co z tym zrobić. Nie mogła się teraz cofnąć, wiedziała, że gdzieś tam są rządowi, którzy postanowią uciszyć ją raz na zawsze.
- Caim. - Przywołała do siebie psa, który węszył wokół. Zachowywał się niespokojnie, a robił to tylko wtedy, gdy w pobliżu znajdowali się inni ludzie. Cały czas pozwała swoje możliwości, ale teraz starała się wyczuć myśli innych przedstawicieli Homo sapiens. Nie chciała skupiać się na ich treści, chyba że będzie to coś ciekawego. Skąd w ogóle ludzie na tym pustkowiu?
 
 
Valerie Cadle
prawie jak pirat!


18

Czerwona




Wysłany: 2016-12-23, 16:07   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Kolejny gość - dodał Craig, który patrolował akurat okolice. Siedział obecnie na jednej z wież, zaraz obok Jamie. Dogadywali się całkiem nieźle, chociaż wiadomo, że bardziej chodziło tutaj o kwestie patrolowania i wykonywania rozkazów. Poza tym Jamie raczej miała tak sfiksowany mózg od tego wszystkiego, że nie przywiązywała większej wagi do tego, z kim spędza czas. Leniwie zareagowali na kolejnego psionika, który pojawił się niedaleko ich bramy. Zdążyli już usłyszeć od Annabeth, że grupa znana jako Łowcy została rozbita i pewnie teraz przyjdzie tutaj o wiele, wiele więcej wyrzutków. Jednak no cóż, musieli się już do tego przyzwyczaić. Pewnie nie wszyscy będą chcieli przystać na ich warunki, ale... Czy może być inne wyjście? Lepiej, żeby zginęli pod ich bramami niż poszli szukać ratunku w rządowych budynkach. Na szczęście nie było tutaj Ruth. Czyli obejdzie się bez większego nadmiaru przemocy.
Z kilku stanowisk, kilka osób wyciągnęło snajperki i wymierzyło w stronę Kiry, a po chwili jedna z osób krzyknęła:
- Jeśli posiadasz broń - rzuć ją na ziemie. Opróżnij kieszenie i ręce za głowę a potem na kolana.
Craig przymierzał się już do strzału. Większa część psioników myślała, że będzie mogła uciec. Jednak nie było to wcale takie proste. Jeśli był to Niebieski czy ktokolwiek tego pokroju - od razu wysyłano za nim ludzi, którzy go tropili. Nie wypuszczą każdego.
- I nie ruszaj się! - warknął ktoś przez megafon. Po chwili Craig lekko odsunął swoją broń, dodając do Jamie:
- Przytrzymaj ją w razie czego. Nie ruszam dzisiaj dupy z bazy - dodał.
_________________

I walk through the valley of the shadow of death.
I fear no evil because I'm blind to it all.
My mind and my gun they comfort me,
because I know I'll kill my enemies when they come.
 
 
Kira Krios
Troublemaker


21 lat

Pomarańczowa




Wysłany: 2016-12-23, 16:27   
   Multikonta: Carter H, Marina V.
[Cytuj]

Kira podeszła powoli na skraj lasu, żeby przyjrzeć się budynkowi, ale widocznie ci, który siedzieli w środku mieli ją, jak na dłoni. Cóż, na razie nie miała wrogich zamiarów, więc nie miała czym się przejmować. Broń straciła w ostatnim mieście. Nie miała amunicji, więc nie ciągnęła ze sobą zbędnego balastu. Zrzuciła z pleców plecak, w którym trzymała ubrania oraz no... kosmetyki. W końcu była dziewczyną, nie? Potem na ziemi wylądowała torba. W kieszeniach nic nie miała, co pokazała wywracając je na lewą stronę. Caim trzymał się z tyłu i miała nadzieję, że go nie zauważyli.
Skierowała wzrok w kierunku, skąd słyszała męski głos.
- Wy to kto? - Co prawda nie widziała wyraźnie osób na murach, ale to wystarczyło, żeby mogła zadać pytanie bez wrzeszczenia w ich stronę. Może nierozsądnie było się zdradzać z tym, że była jednym z mind controlerów, ale nie miała właściwie nic do stracenia i to od dłuższego czasu.
Położyła dłonie za głową i powoli opadła na kolana. Cóż, zapowiadał się ciekawy dzień. Właściwie cieszyła się, że coś nowego zaczęło dziać się w jej życiu. Tylko, czy dożyje do następnego poranka? Co jeśli właśnie oddychała ostatni raz? Co się stanie z Caimem po jej śmierci, jego pewnie też zabiją. Ludzie nie rozumieli, że tylko wyglądał groźnie, a bez wyraźnego polecenia Kiry nikomu krzywdy nie zrobi. Przez większość czasu pozostawał cielakiem, wielkim potulnym psiskiem, które marzy o pełnej misce, spacerach, zabawie i głaskaniu.
 
 
Valerie Cadle
prawie jak pirat!


18

Czerwona




Wysłany: 2016-12-23, 21:45   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

Mistrz Gry
Po chwili kilka osób wyszło, otworzyło mury i podeszło do dziewczyny. Cały czas oczywiście trzymali się blisko siebie no i wszyscy mieli gotowe, odbezpieczone i naładowane bronie wyciągnięte w kierunku nieznajomej. Tak już to musiało działać. Bezpieczeństwo przede wszystkim.
- Pies, J - syknął Craig, który podszedł do Kiry od przodu. Cóż, potencjału raczej nie miała zbyt wiele. Wyglądała jak mała laleczka, która spadła z szafki prosto do kosza na śmieci. Jeśli będzie chciała z nimi zostać, to będzie musiała się nieźle wykazać. Bo w sumie to co ona może potrafić z taką lalkową twarzą i zerową kondycją? Jamie od razu skierowała się w stronę psa, stając przed nim. Jeżeli nie był on wystarczająco spokojny, nie miała żadnych oporów i po prostu uniosła go na telekinezie. Tak już to musiało działać. Musieli się bronić i nie mieli żadnej taryfy ulgowej. Dla nikogo. Po chwili do dziewczyny podeszła dwójka osób. Chłopak i dziewczyna. Scarlett, bo tak miała na imię, zaczęła od razu zbierać rzeczy, które pozostawiła Kira, zarzuciła sobie na ramie jej plecak i tak dalej. Chłopak zaś zajął się przeszukiwaniem dziewczyny. Kira mogła poczuć w niektórych miejscach dziwne wyładowania elektryczne. Mimo iż chłopak dotykał jej przez rękawiczki, i tak jakaś ilość wyładowań przechodziła na jej skórę. Nie były jakoś specjalnie mocne, nic z tych rzeczy. To tak, jakby dotykał jej dłońmi, którymi wcześniej tarł koc czy coś takiego.
Musieli być przygotowani na wszystko - nic dziwnego, że przeszukiwał ją w rękawiczkach. Na twarzy miał dziwną chustę z czaszką. Raczej nie był to element, który miał zapewnić bezpieczeństwo, ale nie widziała połowy jego twarzy.
- Czysta - syknął, odchodząc od niej. Po chwili wyciągnął z kieszeni kajdanki i zaczął odginać jej dłonie tak, by spiąć je za jej plecami. Gdy już mu się to udało, posłał kolejny impuls elektryczny, który przeszedł przez kajdanki i lekko ją poraził. Po tym pchnęli ją i ruszyli w głąb budynku, prosto do biura.

zt -> http://caledonia.pl/viewtopic.php?p=6479#6479
_________________

I walk through the valley of the shadow of death.
I fear no evil because I'm blind to it all.
My mind and my gun they comfort me,
because I know I'll kill my enemies when they come.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,051 sekundy. Zapytań do SQL: 9