Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Lounarie de Coudray szuka chętnych graczy do relacji między postaciami.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
- Silas Yuriev poszukuje swojej drugiej, męskiej połówki.
-Ceridwen Murray Poszukuje 1 osoby do byłego oddziału 7 z ligi dzieci.
-Gabriel O'Donnell Poszukuje brata/siostry.
-Summer Dawson Poszukuje relacji dla swoich postaci. Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy luty 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
Kafeteria
Autor Wiadomość
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-19, 18:13   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- To nie jest takie proste, Richard. Ciężko jest jej przyswoić to wszystko... - powiedział Gray i przyłożył palce do swoich skroni, a następnie zaczął je masować. Wiedział, że ciężkie rozmowy niedługo nadejdą. I nie zawsze będzie umiał się z nich wykręcić. Po chwili do pokoju weszła kobieta, jednak zamiast pani Gray, była to jedna z agentek. Powiedziała:
- Prezydencie Gray. To się stało.
I akurat w tamtym momencie udało się jakoś wybrnąć i odłożyć coś na ostatnią chwilę. Przez krótki czas Gray nie wierzył w to co słyszy, jednak skoro już to się stało, to... No cóż.
- Joseph - powiedziała Rosemarie, wchodząc do środka pomieszczenia. Była praktycznie cała zalana łzami, pod jej oczami malowały się dwa, fioletowe ślady. Nie spała zbyt dobrze. Zwyczajnie nie radziła sobie z tym, co właśnie następuje. Bo jak zresztą miała? Oczywiście, że była zawsze silną kobietą, ale potok wszystkich tych przerażających momentów których była świadkiem odmienił ją i nie pozostawił innego wyjścia. Depresja, załamanie nerwowe. Była na lekach. Mało jadła, przez co jej policzki lekko się zapadły. Mimo to nadal była ubrana w najdroższe ubrania pochodzące prosto z największych wybiegów świata. I nadal pachniała tymi cudownymi perfumami, które tak bardzo kojarzyły się Richardowi z dzieciństwem.
- Rich... - dodała po chwili kobieta. Szeroko otworzyła oczy, do których naleciał jej prawdziwy potok łez. Zakryła usta dłonią i lekko opuściła głowę. Na to, Joseph Gray podszedł do niej i objął ją, a następnie powiedział:
- To się stało, prawda?
Kobieta tylko delikatnie pokiwała głową, na co Gray od razu odwrócił głowę do syna, dodając:
- Pakuj się. Musimy wykonać rozkaz nowej władzy. Zażyczyła sobie, aby pozbyć się organizacji łapiącej Psi. Zostanie aktywowany Twój oddział. Na terenie akademii są już jego członkowie.
- Co takiego?! - pisnęła kobieta i natychmiastowo podniosła głowę, dodając: - Ty masz zamiar go wysłać tam w tym momencie? Kim ona jest, żeby życzyć sobie tego wszystkiego w tym momencie? - syknęła kobieta i ściągnęła brwi.
- Dopiero spotkałam swojego syna, a Ty chcesz mi go już odebrać? Jak... Jak Ty możesz - powiedziała głosem pełnym wyrzutu i uwolniła się z jego uścisku, następnie dodała:
- Richard. Ty nic nie wiesz, prawda? Twój ojciec o niczym Ci nie powiedział? - podeszła do niego, jak za dawnych czasów i objęła jego dłoń, a następnie spojrzała w jego oczy. To z pewnością nie będzie jeden z tych milszych, łatwiejszych wieczorków rodzinnych.
- Rose, nie mamy teraz na to czasu. Jeżeli nie wykonamy rozkazu, to możemy zapomnieć o oddziale. O najemnikach. Pamiętasz, Rose? Mamy plany. Nie pozwolę nikomu zniszczyć mojej rodziny - powiedział Gray, podchodząc do niej. Następnie dodał do Richarda: - Synu. Pójdź po swoje rzeczy i staw się na głównym placu. Masz do wykonania zadanie i musimy zająć się tym jak najszybciej - ojciec. Stanowczy jak zawsze.
- Richard nie... Joseph, jak Ty mogłeś? Jak mogłeś dopuścić do tego wszystkiego? Jak zawsze najważniejsza jest dla Ciebie władza, a rodzinę odstawiasz na drugi tor - warknęła Rosemary Gray i podniosła się z miejsca, zasadzając gigantyczny cios otwartą dłonią w jego policzek. Twarz byłego już prezydenta przesunęła się automatycznie w prawą stronę. Jego oczy zapłonęły czystą nienawiścią do jego małżonki, która ewidentnie rujnuje coś, co on budował od dłuższego czasu. Tylko co powinien wybrać Richard? Grzecznie posłuchać ojca i ruszyć na akcję, czy zostać z matką? Ona ewidentnie ma mu więcej do powiedzenia niż ojciec.

idziesz to zt ->http://caledonia.pl/viewtopic.php?p=6137#6137
zostajesz to pisz tutaj
_________________


 
 
Richard Gray
Syneczek Tatusia


20

Niebieski




Wysłany: 2016-12-19, 22:22   
   Multikonta: Alice, John
[Cytuj]

-Mamo... - Zaczął Richard. Nie mógł patrzeć na matkę w takim stanie. Nie potrafił zrozumieć, jak ojciec może kazać mu wyjść w takiej sytuacji. I o czym mu nie powiedział? Co przed nim ukrywał? Dlaczego... Dlaczego matka wypowiadała takie słowa?
Wszystko działo się zbyt szybko. Jak powinien zareagować? Jak miał się teraz zachować? Przecież ojciec kazał mu wyjść. Był taki stanowczy... A jeszcze przed chwilą patrzył na niego z taką dumą... Jak mógłby to teraz stracić?
Ale... Z drugiej strony... Czego tak naprawdę pragnął? Ojciec od zawsze wmawiał mu, że rodzina jest najważniejsza. Że powinien jej chronić, nawet za cenę życia. Chronić rodziny i jej honoru... A teraz... A teraz miał tak po prostu zostawić matkę?
Jeszcze nigdy nie sprzeciwił się woli ojca. Słowa ojca były zawsze świętością. Jego szacunek był jedynym czego pragnął. A do tej pory uważał, że szacunek ojca będzie mógł zyskać dzięki ciężkiej pracy i ochronie rodziny.
-O... O czym ty mówisz? - Zapytał po chwili z lekkim wahaniem w głosie. O co chodziło matce? -Do czego dopuścić? Co się stało... Czy... Czy coś się stało Lynn? Albo Layli? - To była przecież jedyna opcja, prawda? Ojciec dziwnie się zachowywał. Matka coś wspominała o rodzinie. -Chcę... Chcę wiedzieć. Co się stało? Po co te wszystkie tajemnice...? - Spojrzał na ojca. Po raz pierwszy spojrzał na niego takim wzrokiem. Layla i Lynn były dla niego ważne. Bardzo ważne. Być może ważniejsze niż kiedykolwiek przypuszczał. -Proszę... Jeśli coś się im stało... Ja muszę znać prawdę, ojcze. Zawsze mówiłeś, że rodzina jest najważniejsza. Że mam bronić jej honoru, że mam bronić sióstr, mam chronić matkę... Ale jak mam to robić, jeśli nie znam prawdy? - Wiedział, że być może teraz zaprzepaszcza wszystko, na co do tej pory zapracował. Ale jak mógł wyjść w takiej sytuacji? Mógł znieść wiele, mógł wiele wybaczyć. Ale łzy matki... To było za dużo.
 
 
Xavier Levitt


19

Pomarańczowy




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-22, 20:25   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

Xavier zmarszczył brwi i rzucił Fabienowi jadowite spojrzenie. Zaczynał tracić cierpliwość, a to nie wróżyło nic dobrego dla Fabiena.
- Obleśnie to ty zaraz będziesz wyglądać - warknął i wziął w rękę plastikowy kubek, w którym była resztka herbaty i rozmięknięte ciastko. Cisnął nim w Fabienową facjatę. Miał nadzieję, że trafi go prosto w centralną część twarzy.
Nie było to zbyt dojrzałe zachowanie, ale cóż, Fabien też zachowywał się w tej chwili nadzwyczaj dziecinnie. Wykonawszy ten widowiskowy rzut, Xavier jakby nigdy nic znów odwrócił się do Willow, skupiwszy na niej uwagę.
- Wyśmienicie - oświadczył, słysząc, że dziewczyna się z nim zgadza. Przynajmniej chwilowo. On za to rzadko posługiwał się imionami, bo po prostu je zapominał. Był typem człowieka, który przywiązywał uwagę bardziej do umiejętności danej osoby i tego, co sobą reprezentowała. Może dlatego wymyślał wszystkim przezwiska. Po prostu imiona go nie obchodziły. A może robił to z czystej złośliwości.
- Ej, sama mi przecież pozwoliłaś - chłopak uniósł dłonie w obronnym geście, robiąc minę niewiniątka - To nie moja wina, że czasami czyjeś wspomnienie wślizgnie mi się do głowy... niechcący.
Nie uważał, że zrobił coś złego. Jeśli Willow wpuściła go do swojej głowy, to powinna liczyć się z konsekwencjami tej decyzji.
Xavier westchnął przeciągle, słysząc, że Willow nie zamierza odpuścić i wciąż drąży sprawę tej Pomarańczowej. No dobrze, mógł spodziewać się, że tak łatwo nie porzuci tego tematu.
- To, co widziałem w twojej głowie, to tylko suche informacje - zaczął powoli - Liczby, statystyki, bla, bla, bla. - odchylił się na krześle i wzniósł oczy do nieba. A raczej do sufitu - Wiesz, co mi to mówi? Praktycznie nic. To, czy ktoś będzie ''pasował'' do naszego trio, byłbym na sto procent w stanie stwierdzić dopiero wtedy, gdybym się z taką osobą hm, zapoznał.
Zrobił krótką i efektowną pauzę. ''Zapoznawanie się'' w ustach Xaviera brzmiało nieco dziwnie i na pewno nie oznaczało tego, co mieli na myśli normalni ludzie.
- Widzisz, sam jestem Pomarańczowy i wiem, że tacy jak ja mogą stwarzać pewne... ''problemy''. - zakreślił dłońmi w powietrzu, robiąc cudzysłów - Możliwe, że ta Pomarańczowa bardzo nam pomoże, ale też prawdopodobne jest, że nam zaszkodzi. Może to ja jestem przewrażliwiony albo mierzę każdego swoją miarą, ale nie chciałbym, żeby trafiła nam się chociażby jakaś psychopatka, która będzie buszować w głowach moich eee, kolegów i koleżanek. - zamilkł na chwilę, bo stwierdził, że to zabawne, że akurat on mówi coś takiego. Po chwili podjął dalej:
- Czy te wybory nowych członków biorą pod uwagę jakiś okres próbny? No wiesz, gdyby ktoś do nas nie pasował i chcielibyśmy wymienić go na lepszy model. Już jeden delikwent i tak nam sprawia problemy - to mówiąc, znów spojrzał krytycznie na Fabiena, który zaczął burzyć się, słysząc, że Willow nazwała go ''masturbatorem''. Xavier stwierdził, że wykorzysta ten epitet w przyszłości. Brzmiało to o wiele lepiej niż Fajtłapa.
Słysząc narzekania Fabiena, wyprostował się i powoli odwrócił głowę w jego stronę. Ciemne oczy lustrowały twarz chłopaka.
- Och, ja nie mam nic przeciwko - odparł podejrzanie spokojnym tonem, wbijając wzrok w Fabiena - Tylko że nasi przełożeni bardzo nie lubią, gdy niektórzy z nas nie angażują się w swoje misje i nie wykonują powierzonych im zadań. Ostatnio kazano mi wejść w głowę pewnego dzieciaka, który był nieposłuszny. I musiałem mu pokazywać za karę bardzo nieprzyjemne rzeczy. A wiesz, ja mam bardzo bogatą wyobraźnię - Xavier zakończył swoją przemowę i rozciągnął usta w szerokim uśmiechu, nie spuszczając nawet na chwilę Fabiena z oczu. Oczywiście, że zmyślił sobie tę historyjkę, ale jego ''kumpel'' wcale nie musiał o tym wiedzieć.
 
 
Willow Delecroix


18

Zielona




pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-22, 23:20   
   Multikonta: Val, MG
[Cytuj]

MG
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
_________________


my atoms have always loved your atoms
- Willow -
[mru]
 
 
Xavier Levitt


19

Pomarańczowy




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-24, 21:40   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

Ups, pudło. Z rozczarowaniem obserwował, jak Fabien zwinnie wywinął się przed jego rzutem. A taka szkoda, już oczyma duszy widział, jak rozmięknięte ciastko trafia w jego twarz.
Zerknął na Willow, która wciąż wydawała się poruszana tym, że wtargnął poufale w jej osobiste wspomnienia.
- Jasne. Zapamiętam to - zapewnił, słysząc jej oświadczenie. Jego ten był poważny, ale jeśli chodzi o Xaviera, to trudno było stwierdzić, kiedy mówi prawdę, a kiedy kłamie. W każdym razie tymczasowo postanowił, że nie będzie grzebał więcej w głowie Willow bez jej zgody. A potem się zobaczy. Nie ukrywał, że w przyszłości mógł zmienić zdanie. Zaglądanie do wspomnień innych osób było jednak dla niego zbyt kuszące.
- Pewna rzecz? ''Zadanko''? - rzucił Xavier zaciekawionym tonem, a w jego oczach pojawił się błysk zainteresowania - Och, podłożony agent brzmi nieźle. Przyda mi się trochę rozrywki.
Xavier nie lubił wykonywać roboty, którą zlecał mu Pryzmat, ale gdy miał do wyboru przesiadywanie bez celu w ośrodku i znoszenie fochów Fabiena, to wolał już ruszyć swoje cztery litery i wykonać powierzoną mu misję.
- No, w sumie nie mam innego wyjścia - rzekł z pewnym zrezygnowaniem i wzruszył prawie niedostrzegalnie ramionami - Jeśli spędzę choćby kolejną minutę w tej cholernej kawiarence z Masturbatorem - tu rzucił przeciągłe i wymowne spojrzenie Fabienowi - To popełnię samobójstwo tym nożem.
Uniósł do góry plastikowy nóż, który leżał przed nim na stoliku. Otworzył usta, jakby chciał coś jeszcze dodać, ale w tej chwili Fabien wykonał wyjątkowo widowiskowy skok i zniknął za ramą okienną. Xavier wygiął jedną brew łuk i zamarł z plastikowym nożem w dłoni.
- Eeee.... - skomentował, gapiąc się na okno - To było trochę niespodziewanie, nawet jak na niego. Chyba powinien udać się do psychologa czy kogoś w tym guście, bo zaczyna być coraz bardziej nadpobudliwy - wygłosił tonem znawcy. Aczkolwiek wątpił, by Pryzmat miał tutaj jakiegokolwiek psychologa i przejmował się stanem psychicznym jakiegoś dzieciaka.
Jego stanem psychicznym - Xaviera - z pewnością się nie interesowali, a nie dało się ukryć, że sam miał takie problemy. Chociaż ostatnio sypiał lepiej i jego umysł był czysty i klarowny, a cichy szept całkowicie ucichł, jakby przechodząc w tymczasowy letarg. Nie miał pojęcia, ile to jednak potrwa. Czuł, że to nie będzie trwać wiecznie.
Xavier po chwili przeciągnął się i ziewnął szeroko, po czym powoli wstał ze swojego miejsca.
- No dobrze, to chodźmy się ''pozapoznawać'' - oświadczył, patrząc się na Willow - Może Masturbator w tym czasie nieco ochłonie na świeżym powietrzu i przestanie pajacować.
Wątpił, by tak się stało, ale zawsze trzeba mieć nadzieję, prawda?
 
 
Willow Delecroix


18

Zielona




pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-25, 11:46   
   Multikonta: Val, MG
[Cytuj]

- O jejciu... - dodała tylko Willow widząc to, co zrobił Zielony. Jezus, czy z nim zawsze muszą być takie problemy? Przecież to jakaś katastrofa. Zachowuje się tutaj tak, jakby nagle dostał niezłego kopa. Ale cóż, w końcu tutaj Fabien był otoczony przez ludzi takich, jak on. Z pewnością był to jeden z powodów dla którego tak się zachowywał.
- Mam nadzieję, że nie zrobi sobie krzywdy - powiedziała dziewczyna i podeszła do Xaviera, a następnie zaczęli się kierować w stronę wyjścia.
- Mam to samo. To miejsce jest fajne, ale... Muszę zacząć coś robić. Rozumiesz, prawda? - dodała po chwili i lekko się uśmiechnęła do Xaviera. Lubiła go, był o wiele bardziej konkretnym partnerem niż Fabien. Wykonywał zadania i współpracował z nią. Poza tym miał łeb na karku, bo było chyba najbardziej potrzebne w ich środowisku.
- Może dotleni to jego mózg i przestanie się zachowywać w ten sposób. Doprowadza mnie do szału, rozumiesz? Chciałabym utrzymać naszą grupę w ryzach. Wiesz... Fabien nie jest zły. Jak powiedzą mu, że ma zrobić to czy tamto - robi to. Ale w jego wolnym czasie jest taki irytujący... Nieodpowiedzialny. Boje się, że kiedyś doprowadzi nas to do jakiejś złej sytuacji. Dobrze, że pod rozkazami działa jak w zegarku ale rozumiesz... Trzeba znaleźć kogoś, kto będzie umiał go opanować. Do mnie już czasem mówi "mamuśka". Bo staram się go... No wiesz. Ogarnąć trochę - powiedziała rudowłosa, idąc obok niego ulicą. Powoli kierowali się w stronę dużej kafeterii, gdzie miała mieć miejsce ta cała zabawa. Szczerze mówiąc, to dziewczyna nie mogła się doczekać aż wreszcie pozna ich wszystkich i spotka Freye. Wiedziała też, że Xavier ma oko. Z pewnością pomoże w całym tym zadaniu.
Dziewczyna idąc obok niego, ukradkiem złapała go za dłoń, albo chociaż spróbowała.
- Może potrzymamy się za ręce, co? Sama w sumie nie wiem czemu.

z/t -> http://caledonia.pl/viewtopic.php?p=6538#6538
_________________


my atoms have always loved your atoms
- Willow -
[mru]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,061 sekundy. Zapytań do SQL: 9