Strona Główna



  • Forum zostanie zamknięte w przeciągu kilku dni. Jeśli ktoś chciałby zatrzymać swoją kartę, to ma na to jeszcze trochę czasu. W tym miejscu chciałybyśmy podziękować wszystkim graczom za czas, jaki spędzili na forum tworząc je z nami.
    Dziękujemy - Administracja Caledonii.
    Obecnie na forum mamy luty, 2023 rok, -5 stopni celsjusza, lekkie opady śniegu.

  • Pryzmat: Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. - Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię. W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.


Poprzedni temat «» Następny temat
[Syndykat] Scarlett Kersey
Autor Wiadomość
Scarlett Kersey



17 lat

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2016-12-27, 22:37   [Syndykat] Scarlett Kersey
   Multikonta: - Scarlett Kersey





SCARLETT


KERSEY


16



  • Scarlett zawsze była wielką fanką kina. Do tej pory wspomina Fight Club i wyobraża sobie, że będzie mogła obejrzeć go jeszcze kiedyś.
  • Dziewczyna jest totalną romantyczką - szczególnie po tym, jak ojciec wychował ją na totalną chłopczyce. Dopiero nieco później zaczęła odnajdywać w sobie to coś, co ciągnie ją do facetów. Przez to zakochuje się bez pamięci i wierzy w tą całą miłość od pierwszego wejrzenia.
  • Jest dość naiwna, co często wykorzystują liderzy Syndykatu.
  • Jej czerwone zdolności nie są specjalnie połączone z jej uczuciami takimi jak złość, irytacja czy gniew. Ogólnie, jest raczej spokojna i opanowana jak na Czerwoną - chyba, że w grę wejdą silne, miłosne uczucia.
  • Nie stroni od brutalności. Zbyt długo musiała przetrwać wraz z bratem w tych ruinach, by jeszcze się zastanawiać, co jeszcze humanitarne, a co już nie. Toczyła się krwawa walka o surowce, o wolność - o własne życie.
  • W pełni rozumie, że najważniejszą rzeczą jest teraz bezwzględne wykonywanie rozkazów. Oczywiście, nie będzie zachwycała się torturowaniem, a raczej po prostu zamknie oczy, jeśli trzeba będzie zrobić coś rzeczywiście brutalnego.
  • Zawsze chciała mieć kota, jednak jej brat ma na nie uczulenie. Po ucieczce z obozu, kilkukrotnie łapała osamotnione koty. Przestała, gdy jeden z nich posiadał wszczepiony nadajnik GPS, po którym SSP ich znalazło.


Obozowisko we wschodnim Michigan zawsze było dość wesołym miejscem. Teraz jednak całe plany wakacyjne zostały pokrzyżowane przez cholerną chorobę, która rozkładała nie tylko Scarlett, ale i jej starszego brata. Dzieciaki leżały w jednym z hotelowych pokoi. Niestety, ani pogoda ani stan zdrowia nie sprzyjały temu, by wróciły na camping jeszcze podczas trwania tego wyjazdu. Teraz dziewczyna leżała w łóżku i pociła się - gorączka nie dawała jej spokoju od kilku godzin, czuła się przez to fatalnie. Oczywiście, ojciec robił jej okłady, a w przerwach dzwonił po rodzinie i znajomych, lecz nikt nie był w stanie po nich przyjechać, gdyż ruch na drogach był bardzo sparaliżowany przez epidemię. Epidemię, której z początku nie nazywano po imieniu. Była to po prostu choroba, chwilowa, przelotna choroba. Jednak kiedy dzieci zaczęły ginąć, ojciec postarał się znacznie bardziej. Rodzeństwo zostało przetransportowane do szpitala, gdzie wydzielono dla nich specjalną salę. Leżały tam też inne dzieci, także chore na OMNI. Scarlett jednak była jedną z najmłodszych osób na sali, ponoć inne dzieci z jej rocznika po prostu… umierały. Dziewczyna mało kiedy wychodziła z pokoju, jednak często myślała o tym, pragnęła tego. Widziała inne dzieci, którym udało się wymknąć i wyjść. Biegały flegmatycznie po głównym placu i grały w piłkę. Te dzieci przeważnie później znikały, a ich łóżka zostawały już na zawsze zupełnie puste. Scarlett uparcie marzyła o tym, aby wyjść do nich i również pograć. Pewnego dnia jej pragnienie wreszcie się spełniło - dziewczynka, jak gdyby nigdy nic, stanęła na własne nogi i wyszła z sali. Czuła się dziwnie, nieswojo. Przeważnie po tak długim czasie niewstania z łóżka, zrobienie tego tak po prostu, o własnych siłach… to niecodzienne ale i wspaniałe uczucie. Tak też czuła się Scarlett. Była wtedy prawie sama w sali - po drugiej stronie leżał Tripp. Dziewczynka podniosła się i podeszła do chłopaka, chcąc powiedzieć mu o radosnej nowinie: że czuje się lepiej, że już wszystko będzie dobrze i że będą mogli wrócić na camping, bo na pewno on też wyzdrowieje. Pchnęła raz jego ramię, jednak chłopak się nie ruszał. Nie, nie, nie… Dziewczynka od razu wpadła w panikę i zaczęła mocniej szturchać go, próbując wybudzić z dziwnego snu, w który zapadł. Nie, on nie mógł być martwy! Scarlett w żadnym przypadku nie akceptowała takiego rozwoju wydarzeń. Wszystko się ułoży, wszystko miało się ułożyć - bo jakże mogłoby być inaczej?! Ona czuła się już dobrze, więc on też musiał.
- Proszę, obudź się, musisz się obudzić! - łkała Scarlett, klęcząc przy łóżku brata.
Krzyki przyciągnęły szpitalny personel, który od razu wpadł z jakimiś lekami.
- Odsuń się od niego! - warknęła jakaś pielęgniarka, która próbowała sprawdzić parametry życiowe chłopca.
Ale Scarlett wcale nie miała zamiaru się odsunąć, poczuła gniew, który praktycznie rozdzierał ją od środka. Niewiele widziała - wszystko było jak za mgłą, wyciszone - jakby przykryte wygłuszającym płótnem. I pojawił się czerwony blask. Nagle, na jej dłoniach, znalazły się płomienie, od których zapaliło się praktycznie całe łóżko - ogień szybko pożarł kołdrę i koc, pod którym leżał chłopak. Miał szczęście, że w porę uciekł spod niszczycielskiego ognia swojej siostry.
Biel pobliskich łóżek od dymu zrobiła się szara, personel szpitalny wiedział, co jest na rzeczy, a życie rodzeństwa nigdy już nie było takie samo.

Scarlett urodziła się w Detroit, razem ze swoim bratem Trippem. Dzieciństwo miała raczej spokojne, a przynajmniej to bardzo wczesne. Jednak w wieku siedmiu lat zmarła Madeline Kersey - jej matka. Scott został samotnym ojcem, który musiał stanąć przed trudnym zadaniem wychowania dwójki dzieciaków. Raczej wychodziło mu to całkiem nieźle, gdyż ich dom praktycznie zamienił się w ogromny salon zabaw. Nigdy mu to nie przeszkadzało i jedyną rzeczą, jaka naprawdę się liczyła, było szczęście jego dzieciaków. Nigdy nie znalazł sobie innej kobiety. Nawet nie chciał. Mimo iż Scarlett razem z Trippem starali się wcisnąć go w jakieś związki z dużo młodszymi kobietami. Brakowało im kobiecej ręki, to trzeba było przyznać.

Scarlett była raczej chłopczycą - zawsze pchała się do grania w piłkę, zawsze wspinała się po drzewach ze swoim bratem i raczej stroniła od kobiecych ubrań. Ale taka już była, nie ma się temu co dziwić. A i będąc na miejscu Scotta, każdy ojciec raczej wolałby zabrać swoje dzieci na mecz koszykówki niż gdziekolwiek indziej. Tak więc wyrosła na chłopczycę.

Kiedy epidemia zaczęła zbierać swoje żniwo, Scarlett wraz z bratem i ojcem była na campingu w okolicach Michigan. Co prawda, wieści o dziwnej zarazie dotarły do nich raczej późno, ale i tak Scarlett jak i Tripp zachorowali. Spędzili sporo dni w ośrodku wczasowym, gdzie były również inne, chore dzieci. Cały czas docierały do nich przerażające informacje o dziwnym wirusie i o tym, że niektórzy umierali. Mężczyzna nie myślał zbyt długo nad tym, by od razu zabrać swoje dwie pociechy do szpitala. Tam ledwo zostały właściwie przyjęte, bo większość takich placówek była zupełnie wypełniona dziećmi zarażonymi chorobą znaną jako OMNI.

I niemal tylko ta dwójka przeżyła, co wiązało się praktycznie z jakimś cudem, jednak nie mieli okazji nacieszyć się tym zbyt długo, ponieważ gdy w jeden dzień poczuli się lepiej, od razu zjawiło się po nich kilka osób ubranych w czarne garnitury. Zostali przetransportowani do jednego ze stworzonych tam obozów Stanowych. Wkroczyli za mury, nawet za zgodą ojca. Jednak wyobrażenia i to, co im mówiono zupełnie różniło się od rzeczywistego stanu rzeczy. Obóz był miejscem tortur, miejscem, które mogłoby pojawić się w najgorszych koszmarach. Gdy zobaczyli na własne oczy pierwsze zgony dzieci, które stosowały swoje umiejętności do obrony przed strażnikami… Wiedzieli, że nie mogą tu zostać długo. Szczególnie, że w miarę upływu czasu gdzieś wyprowadzano wszystkich czerwonych jak i pomarańczowych. Cała intryga opierała się na pomysłowości Trippa i dość sporym zamieszaniu, które udało się wywołać z pomocą innych dzieci. Niestety, wielu z nich nie było dane wyjść na wolność i stały się ofiarami całego tego buntu. Rodzeństwo Kersey wyszło z tego cało i przez następne kilka miesięcy włóczyło się po Stanach, dołączając do wielu innych grup. Tak też jakimś cudem udało im się przeżyć, mimo iż wielokrotnie wpadali w sidła SSP. Na szczęście ilość razy, w których zostali schwytani równała się liczbie ucieczek. Szczęście sprzyjało.
Niedługo potem trafili tam, skąd nie ma ucieczki - zostali złapani na trasie przez kilkunastu ludzi uzbrojonych w ciężką broń. Wtedy też zrozumieli, że nie z każdego miejsca da się uciec. I nie z każdego warto - perspektywa walki z rządem spodobała im się. Ponadto, zaoferowano im bezpieczeństwo i jakąś przyszłość. Rodzeństwo przystało na ich warunki i znalazło się w szeregach organizacji.


Ostatnio zmieniony przez Valerie Cadle 2016-12-27, 22:53, w całości zmieniany 6 razy  
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-27, 22:40   
   Multikonta: MG, Willow, Lux


Akceptacja Karty
Ewidentnie bardzo ładną KP napisałam.
Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! Dołącz się do wątku w aucie, wykasuje Cię z tego z Kirą.
Miłej gry! Załóż sobie umiejętności i relacje. :banan:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-08-15. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,062 sekundy. Zapytań do SQL: 11