Strona Główna



  • Forum zostanie zamknięte w przeciągu kilku dni. Jeśli ktoś chciałby zatrzymać swoją kartę, to ma na to jeszcze trochę czasu. W tym miejscu chciałybyśmy podziękować wszystkim graczom za czas, jaki spędzili na forum tworząc je z nami.
    Dziękujemy - Administracja Caledonii.
    Obecnie na forum mamy luty, 2023 rok, -5 stopni celsjusza, lekkie opady śniegu.

  • Pryzmat: Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. - Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię. W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.


Poprzedni temat «» Następny temat
[Syndykat] Nathan Jones
Autor Wiadomość
Nathan Jones



38

?



syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-12-29, 20:13   [Syndykat] Nathan Jones
   Multikonta: Alice, John





Nathan


Jones


37




• Od dziecka brał udział w bójkach ulicznych z silniejszymi od siebie. Dzięki temu wykształcił ponadprzeciętne zdolności fizyczne. Potrafi też świetnie się bić.
• Posiada dwa pistolety M1911 którymi posługuje się od 20 lat. To wystarczająco dużo czasu, by móc nazywać go ekspertem. Potrafi błyskawicznie je wyciągnąć, rzadko pudłuje jeśli cel jest wystarczająco blisko.
• Uwielbia przemoc, torturowanie przeciwników, bijatyki i strzelaniny. Kocha patrzeć jak ludzie się łamią. Dosłownie i w przenośni.
• Kiedyś powiedział, że jego marzeniem jest zginąć podczas walki, na przykład strzelaniny. Chciałby zostać otoczony przez przeciwników i zastrzelony.
• Mawiają, że nie posiada ludzkich uczuć. Nie ważne czy towarzysz czy wróg, kobieta czy mężczyzna, dorosły czy dziecko - jeśli ktoś mu wejdzie w drogę zostanie potraktowany z całą surowością.
• Kiedy staje się poważny jest bezwzględny. Jego uśmiech, spojrzenie, ton głosu... Wszystko to sprawia, że ludziom po plecach przechodzą ciarki.


Imię? Mam na imię Nathan. Takie imię wybrała mi matka. W sumie specjalnie jej nie pamiętam. Ojca też nie. Nigdy ich przy nas nie było. Byli zajęci. Pracą. Musieli jakoś nas wyżywić, prawda?
Wychowałem się w Detroit. To nie było zbyt przyjemne miasto, przynajmniej tak mówili. Mi się podobało. Uwielbiałem chodzić nocą po ulicach. Było tam tyle groźnie wyglądających osób. Często wdawałem się z nimi w bójki. Lubiłem to uczucie. Choć z początku cały czas obrywałem i wracałem pobity do domu, to z czasem przestali być dla mnie wyzwaniem. Zauważyłem, że zaczynają schodzić mi z drogi. Coraz ciężej było znaleźć kogoś, kto zareagowałby na moją zaczepkę.
Kiedy miałem 16 lat zainteresował się mną okoliczny gang. Było zabawnie. Zacząłem od małych wymuszeń, kradzieży. Czasem dostarczałem jakiś grubszy towar. To zazwyczaj była kokaina albo heroina, rzadziej meta. Na 17 urodziny dano mi pierwszą spluwę. Wtedy też po raz pierwszy brałem udział w napadzie. Wywiązała się strzelanina z policją. To... Adrenalina, szum w uszach, bicie serca i krew. Dużo krwi. Widok policjantów padających od pocisków z mojej broni... Było wspaniale. Pokochałem to uczucie. Czy jest coś lepszego?
Miałem 21 lat kiedy podczas jednej z kłótni wszcząłem bójkę z ówczesnym szefem tego gangu. Nikt się nie wtrącał. Nie wiem czemu. Może się bali, może też ich wkurzał. Tak czy siak musiał zrezygnować. Chyba nie chciał, żebym wyciął mu oko. Widocznie nie spodobała mu się ksywka "jednooki". Szkoda, pasowałaby mu. Odszedł z miasta. Nigdy więcej go nie spotkałem.
Kiedy miałem 27 lat, mój gang stał się najsilniejszy w całym Detroit. Ale przestało mi to wystarczać. Nie było żadnego wyzwania. Nie było adrenaliny. Policjanci dali się przekupić, i za skromne sumki przymykali oczy na nasze interesy. Zainteresował się mną jeden z większych gangów działających wtedy w USA. To przestała być dziecinna zabawa, zaczęły się poważne interesy. Mój gang został wcielony do tamtego, jako jedna z grup.
Kiedy miałem 31 lat zaczęła się ta całą afera z PSI. Nie wiedziałem za bardzo o co chodzi, ale do tej pory zyskałem wystarczające wpływy, by móc swobodnie przemieszczać się po kraju. W tamtym czasie byłem przenoszony z miejsca na miejsce by kontrolować większe akcje, przemyty, kontakty z innymi grupami. Mówiono, że jestem odpowiednią osobą by to robić. Nie wiem czemu, ale wzbudzałem szacunek, nawet wśród naszych przeciwników. Nie jestem inteligentny, nie tak jak niektórzy. Ale znam się na ludziach, wiesz? Potrafię zauważyć, jeśli ktoś coś kombinuje. Jeśli chce mnie wrobić. Tacy ludzie szybko przekonywali się, że nie ma ze mną żartów. Niszczyłem każdego kto mnie denerwował lub kto wchodził mi w drogę. Sprawiało mi to przyjemność. A ludzie zaczynali się mnie bać. Właśnie dlatego mnie szanowali.
Dwa lata zaczęliśmy współpracę z Łowcami. Dostarczaliśmy im potrzebne materiały. Był z tego spory szmal, ale nie przepadałem za nimi. Szczególnie za ich szefem. Nigdy nie mogłem go rozpracować.
Wciąż mam spore wpływy wśród tamtych. Słyszałem, że szef zgodził się dołączyć do waszego projektu. Jak to się miało nazywać? Syndykat? Głupia nazwa. Pytasz mnie czy dołączę. Oferujesz pieniądze. Willę z basenem. Kobiety. Oferujesz wolność i azyl. Nie obchodzą mnie takie pierdoły. Nie obchodzi mnie też rząd, ani to co się stanie z PSI. Nie jestem na tyle dojrzały by walczyć w imię wyższych ideałów. Jedyne czego pragnę to rozrywki. Chcę znów to poczuć. Patrzeć na strach swoich wrogów. Patrzeć jak się łamią. Jak wszystkie ich marzenia stają się jedynie mrzonką. Jak zdają sobie sprawę z tego, że to wszystko na nic. Uwielbiam te spojrzenie, z którego znikają resztki nadziei. Pragnę też adrenaliny. Przyspieszonego bicia serca podczas strzelaniny czy bijatyki. Możecie mi to zaoferować? Możecie, prawda? Chcecie zniszczyć ten kraj... Proszę bardzo. Jeśli mogę zginąć doświadczając jeszcze raz tego uczucia, to jestem gotowy. Nie potrzebuję większej zachęty.
Nazywam się Nathan. Nathan Jones. Dajcie mi tą umowę.

Ostatnio zmieniony przez Valerie Cadle 2016-12-29, 20:14, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Lounarie de Coudray



20 lat

Czerwona




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2016-12-29, 21:59   
   Multikonta: Annabeth, Ceridwen, Mistrz Gry


Akceptacja Karty
Hej, hej, ładna karta. Srutututu i te sprawy, co ja Ci tu mam pisać, skoro wszystko wiesz? xD Napisz do Madzi odnośnie wątku na fabule i chyba tyle.
Miłej gry w Syndykacie!
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-08-15. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,047 sekundy. Zapytań do SQL: 10