Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Syndykat poszukuje członków! Jeżeli chcesz odgrywać mafiozę bądź członka rodziny mafijnej, przestępce czy kogokolwiek innego, pasującego do grupy - zapraszamy. Więcej w linku
- Wednesday Sherman szuka całej paczki starych przyjaciół!
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Kelly McCarthy szuka swojego przyjaciela.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy styczeń 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
Duża kafeteria
Autor Wiadomość
Valerie Cadle
prawie jak pirat!


18

Czerwona




Wysłany: 2016-12-27, 22:20   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

Mg Freya
- O rany! Ty jesteś pomarańczowa - dodała chłopak i wyszczerzył się. To ustawiało ją w dość ciekawej rubryce pod tytułem "ludzie, których może weźmiemy ze sobą do Francji jak Will i Xavier wyrażą zgodę" plus dopisek "niezła dupa". Dziwne, że nie było jej w aktach, które Zielony przeglądał wcześniej i w których zostawił... Część siebie. Willow była zdenerwowana jak chyba jeszcze nigdy, ale on raczej nie uważał tego za coś złego. Skąd miał wiedzieć, że to takie ważne? Nie miał w co innego wytrzeć rąk po zakończonych przyjemnościach, więc użył jakichś kartek leżących na stole. Chłopak był chwilami ohydny. Jednak tak. Potem umył ręce.
- Czemu jesteś w szpitalu? Coś się stało, czy jak? - zapytał chłopak, pijąc swojego drinka. Oczywiście, że było to ohydne, jednak wolał nie dawać niczego po sobie poznać. Lepiej jest wyjść na kogoś, kto zna smak alkoholu i tak dalej. Wydawało mu się to takie dorosłe.
W głowie barmana raczej nie było niczego, co mogłoby przykuć jej uwagę. Ogólnie to tylko był agentem, który teraz otrzymał rolę "barmana" w jakimś przedstawieniu. Cóż, a może jednak było to coś ciekawego? Freya dowiedziała się, że cała ta impreza jest ustawiona i wszyscy są tutaj tylko dlatego, że jest to część jakiegoś testu agentów. Barman wiedział, że dzieciaki nie wiedzą, że impreza jest aż tak ustawiona. Wiedzieli tylko to, że przyjdą tutaj jakieś dwie osoby dokonać wymiany, a reszta agentów ma po tym ich przyskrzynić. Nic więcej tam nie było. Cóż, Freya nie dostała niestety informacji o tym wszystkim. Dziwne.
- Jesteś z Pryzmatu? - zapytał po chwili chłopak, spoglądając na nią.
_________________

I walk through the valley of the shadow of death.
I fear no evil because I'm blind to it all.
My mind and my gun they comfort me,
because I know I'll kill my enemies when they come.
 
 
Freya Baldwin
Królewna


19 lat

Pomarańczowa




Wysłany: 2016-12-27, 22:58   
   Multikonta: Jake
[Cytuj]

- Brawo Sherlocku - powiedziała, tym razem już normalnie, bez żadnej telepatii.
Alkohol coraz mocniej szumiał jej w głowie. Słysząc pytanie chłopaka, nie odpowiedziała na nie od razu. Zamiast tego wstała, rozwiązała szlafrok i podciągnęła górną część piżamy, pokazując mu opatrunek.
- Przypalił mnie - rzuciła tylko. - I zniknął - dodała, wzruszając ramionami. Chociaż jakaś część jej miała ochotę się teraz rozpłakać, no bo czemu nie, w końcu chłopak ją zostawił, to resztkami świadomości jakoś się od tego powstrzymała.
Szybko jednak pożałowała zmiany i czym prędzej znowu usiadła.
Zmarszczyła lekko brwi, chcąc skupić się bardziej na kolejnym zadanym jej pytaniu. Powoli pokiwała głową, żałując każdego ruchu, który powodował tylko dodatkowe zawroty głowy. Hej, ale przynajmniej rana już tak nie bolała!
- Jestem z Pryzmatu - powiedziała powoli. - Albo byłam... O ile Donovan mnie nie wywalił... Mógł mnie wywalić? Mój ojciec by mu nie pozwolił! - ciężko było powiedzieć, czy to wszystko kierowała do chłopaka, czy bardziej przekonywała siebie. No, w każdym razie, wyraźne mówienie szło jej coraz mniej sprawnie.
Kiedy tylko zorientowała się, że zamiast wydać polecenie barmanowi, czyta w jego myślach, zaczęła się na nich bardziej skupiać. Jasne, gdyby była trzeźwa, zapewne zauważyłaby, że są to całkiem istotne myśli. Albo przynajmniej powinny być istotne dla niej, przecież nie miała zielonego pojęcia,,co się tu właściwie dzieje. No, niestety. W obecnym stanie tylko jedna rzecz przykuła jej uwagę…
- Hej! - krzyknęła w stronę barmana. - Ty nie jesteś barmanem! - dodała równie głośno, po czym odwróciła się do swojego towarzysza. - On nie jest barmanem - tym razem już nie krzyczała. - Jest agentem - jej głos zniżył się do "szeptu", który szeptem był niestety tylko w jej mniemaniu. - Ale ciiii - przyłożyła sobie palec do ust, dając do zrozumienia, że to chyba tajemnica.
_________________
 
 
Valerie Cadle
prawie jak pirat!


18

Czerwona




Wysłany: 2016-12-27, 23:11   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

Mg Frey
- O rany, co? Kto Cię przypalił? - popatrzył na nią chłopak, szeroko otwierając oczy. Przypalił - to raczej wskazywało na faceta, a to, że Freya miała ślad w takim miejscu, to chyba znaczyło tylko jedno.
- Ktoś przypalił Ci dupę? - dopytał po chwili chłopak, nadal lekko nieprzekonany. No niezłe rzeczy się tutaj działy, aż Zielony zaczynał nieco żałować, że nie zostanie tutaj na dłużej. Po chwili jednak dodał:
- Ja bym Ci nigdy tego nie zrobił.
Oczywiście ludzie, którzy znajdowali się w pomieszczeni zwrócili lekko uwagę na to, co wyczynia Freya. Kilka osób posłało jej zdziwione spojrzenie, że komukolwiek coś takiego pokazuje. Ale w końcu to jej sprawa, prawda? Widocznie dziwactwa Pomarańczowej nie kończyły się na przyjściu w szlafroku na imprezkę.
- Donavan Cie wywalił? A kto to jest właściwie Donavn? - zapytał Zielony. Wyjechał z Pryzmatu tak dawno temu, że wtedy Donavan nie zajmował tam żadnego ważniejszego stanowiska. Miał więc prawo go nie znać. Oczywiście teraz, gdy przejął tutaj władze z pewnością pozna się z nim nieco bliżej, bo przecież wiadomo, że położy niedługo łapska na ich projekcie.
- Chyba nie... Ale nawet jak Cię wywalił, to ja mogę Cię przygarnąć! Nie jestem stąd, więc Donavan będzie mógł jedynie zamknąć japę - dodał dzielnie chłopak. On, wybawca z opresji. Fabien jedynie spojrzał na nią i pokiwał głową, a następnie również położył palec na ustach, dodając:
- Okej, rozumiem, ale cii... - powiedział. Następnie barman spojrzał na dziewczynę i pokiwał na boki głową. Był lekko... Nie. Był wkurzony i to dość mocno.
- Weźcie ją stąd - powiedział do innych agentów, którzy podeszli do Freyi i powiedzieli:
- Musimy Cię stąd zabrać.
Fabien oczywiście nie miał tak do końca zamiaru dać agentom wyprowadzić stąd dziewczynę. Od razu wstał i powiedział:
- Ja ją stąd zabiorę. O nic się nie martwcie - powiedział, a następnie dodał ciszej do Freyi:
- Nic się nie martw, nie pozwolę tym debilom Ciebie dotykać, bo śmierdzą.
_________________

I walk through the valley of the shadow of death.
I fear no evil because I'm blind to it all.
My mind and my gun they comfort me,
because I know I'll kill my enemies when they come.
 
 
Freya Baldwin
Królewna


19 lat

Pomarańczowa




Wysłany: 2016-12-28, 01:23   
   Multikonta: Jake
[Cytuj]

Zamiast odpowiadać na pytania, westchnęła tylko.
- Nigdy nikt mnie tak nie przypalał - powiedziała zaskakująco rozmarzonym tonem. - Szkoda, że tylko przypalał - dodała, przybierając tym razem zawiedziony wyraz twarzy.
Resztkami sił podniosła się z baru i zamiast tego oparła policzkiem o ramię swojego towarzysza. Pogrążona we wspomnieniach z tego poranka, kompletnie nie zdawała sobie sprawy, że wysyła je również do umysłu Zielonego. Ciężko stwierdzić, czy chłopak równie mocno co ona doceniał wizję blondynki całowanej i przyciskanej do ściany przez Sahira w obskurnym pokoiku.
Stan Freyi sprawiał, że kompletnie nie przejmowała się ludźmi wokół, a fakt, że przed chwilą niemal pokazała swój tyłek tłumowi obcych facetów... Cóż, zdarza się.
Zaśmiała się, słysząc zapewnienia chłopaka co do Donovana.
- Będziesz mnie bronił przed kochanym wujaszkiem - powiedziała, wtulając się w niego na chwilę mocniej, po czym znów przeniosła się na bar.
Właściwie sama nie wiedziała, co chciała zrobić barmanowi. Na pewno w tej chwili wydawało jej się to arcyzabawne. Zanim jednak zdążyła zabrać się do czegokolwiek, podeszło do niej dwóch innych agentów.
- Ale ja nie chcę nigdzie iść - powiedziała, mrugając słodko. No, przynajmniej na tyle słodko, na ile pozwalał jej obecny stan.
Serio, jak można się do tego doprowadzić jednym drinkiem? Chociaż, biorąc pod uwagę ilość wódki w nim i to, że Freya była nafaszerowana mocnymi lekami, no i oczywiście - że nigdy wcześniej nie piła, hmm… Z takiej perspektywy brzmi to nawet realnie, zwłaszcza, jeśli wypija się całą szklankę praktycznie na raz.
Znowu przytuliła się do Fabiena, myśląc, że to uchroni ją przed wyprowadzeniem. Jednak na wzmiankę o zapachu agentów wychyliła się tak, by móc powąchać jednego z nich, po czym zmarszczyła nosek i zaraz wróciła do poprzedniej pozycji.
- Faktycznie śmierdzą - powiedziała ściszonym głosem do swojego towarzysza. - Nie zostawiaj mnie z nimi - dodała, łapiąc się kurczowo jego ramienia.
_________________
 
 
Valerie Cadle
prawie jak pirat!


18

Czerwona




Wysłany: 2016-12-28, 12:38   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
Fabien popatrzył na dziewczynę lekko zdziwiony, ale wiadomo, że chciał ukryć to co właśnie mu pokazała. Szokujące? Eee. No nie dla niego! Przecież to zupełnie normalne, że ludziom zdarza się uprawiać jakiś tam seks, chociaż ta część o przypalaniu nie była specjalnie "ok". Ale wolał tego nie roztrząsać - dziewczyna była już nieźle napruta i lepiej jej nie denerwować. Mogło się to źle skończyć, szczególnie, że była pomarańczowa, co nie? A już wystarczająco dużo rzeczy... Zrobiła.
- Ja Cię obronie przed nimi też - dodał Fabien i złapał Freye pod ramie, żeby łatwo jej było przejść. Spojrzał tylko na agentów i dodał:
- Nie ważcie się jej tknąć, śmierdziele - powiedział dumnie, jak gdyby właśnie ratował jakąś księżniczkę z opresji. On nie pozwoli jej wynieść jakimś agentom, jednak żeby uniknąć późniejszego zamieszania, dodał za plecami dziewczyny:
- Spoko, panowie. Włos jej z głowy nie spadnie.
Agenci przepuścili go. Ledwo, ale... Udało się. Chłopak teraz miał na ramieniu dziewczynę, której nogi kurczowo zginały się w kolanach. Lepiej było, żeby nie chodziła o własnych siłach, bo to mogło się skończyć bardzo źle. Ale niech o nic się nie martwi, on jej pomoże i zaprowadzi w jakieś bezpieczne miejsce. Tam, gdzie nie znajdzie jej ten cały Donavan i inni, przez których mogłaby mieć problemy. Bądź co bądź czuł, że jest za nią odpowiedzialny, szczególnie, że to z nim piła, z nim spędzała czas i tak dalej... Powoli wyszedł z nią z budynku, żeby mogła oddychać świeżym powietrzem. Dodał do niej:
- Wszystko w porządku, Freyo? Zabrałem Cię od nich, żeby nic Ci nie zrobili.
_________________

I walk through the valley of the shadow of death.
I fear no evil because I'm blind to it all.
My mind and my gun they comfort me,
because I know I'll kill my enemies when they come.
 
 
Freya Baldwin
Królewna


19 lat

Pomarańczowa




Wysłany: 2016-12-28, 13:14   
   Multikonta: Jake
[Cytuj]

- Mój rycerz - powiedziała i objęła Fabiena jedną ręką za szyję, aby poczuć się choć trochę stabilniej, kiedy wstawali. Na szczęście był od niej trochę niższy, więc taka pozycja była jak najbardziej wygodna.
Zanim jednak odeszli, odwróciła głowę, szukając wzrokiem barmana. Kiedy jej się to udało, pomachała do niego wolną ręką. Do widzenia panie nie-barmanie - przekazała mu telepatycznie, chociaż w zasadzie była pewna, że powiedziała to w normalny sposób.
Następnie, po wyminięciu strażników, naszła ją chęć, aby przytulić jednego z nich (nie tego, którego powąchała, tamten w końcu śmierdział). Wiecie, pijani ludzie często robią się nadmiernie przytulaśni, a Freya chciała mu w ten sposób podziękować. Niestety, jedyne, co nie wykraczało poza jej obecne możliwości, to bycie uwieszoną na swoim towarzyszu. Z jakiegoś powodu jednak ta myśl była tak silna, że nieopatrznie wysłała drugiemu strażnikowi polecenie, aby to on wytulił swojego kolegę.
Nogi, podobnie jak umysł, odmawiały jej posłuszeństwa, raz za razem uginając się zdecydowanie za mocno. Całe szczęście, że Freya była naprawdę chuda, inaczej ktoś gabarytów Fabiena mógłby mieć problem, ponieważ dziewczyna opierała się na nim niemal całym ciężarem. Posłusznie jednak dała się wyprowadzić - czuła się tak źle, że była w stanie poddać się jakiejkolwiek formie pomocy.
Kiedy tylko opuścili budynek, świeże powietrze przyjemnie omiotło jej twarz. Tak, zdecydowanie było tutaj lepiej, niż w zatłoczonym pomieszczeniu. Przynajmniej w pierwszej chwili.
Bardzo doceniała pomoc Fabiena. Bardzo. Pochyliła się, aby móc oprzeć głowę na jego ramieniu. Jakoś w takiej pozycji czuła się stabilnie, chociaż wszystko wokół i tak nieprzyjemnie wirowało.
- Wszystko w porz... - chciała odpowiedzieć na pytanie, jednak właśnie w tej chwili poczuła, że zawartość żołądka podchodzi jej do gardła. Zanim zdążyła cokolwiek zrobić, zwymiotowała na chłopaka, konkretniej mówiąc - na przód, jego bluzy, kurtki, czy w co tam właściwie był ubrany.
_________________
 
 
Valerie Cadle
prawie jak pirat!


18

Czerwona




Wysłany: 2016-12-28, 15:43   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
Fabien zaczął powoli iść z dziewczyną w ramionach, starając się wymijać wszystkich ludzi, którym Freya mogła zrobić jakąkolwiek krzywdę. Zawsze lepiej będzie powstrzymać ją od robienia jakichś głupot. A telepatyczna myśl doszła do barmana, któremu praktycznie wypadł z dłoni szejker do robienia drinków. Nikt, a szczególnie zwykli ludzie, nie przepadali za takimi zagrywkami. Zawsze czuli się nieswojo, jednak fakt tego, że Freya była właśnie wyprowadzana sprawił, że ich stan psychiczny chociaż minimalnie uległ poprawie. Fabien ruszył dalej. No i agenci. Freya, mimo iż spita do granic możliwości - leki... - całkiem nieźle władała swoimi umiejętnościami, więc po chwili jeden z agentów rzucił się na drugiego, tuląc go do siebie mocniutko. Ten drugi oczywiście odepchnął natręta, krzycząc:
- Odwal się, do cholery! Mózg Ci totalnie przeprała!
Szli dalej, starając się chociaż w minimalnym stopniu omijać większą ilość kłopotów w które mogła wpaść Freya.
- O cholera! - dodał, widząc to, co zrobiła dziewczyna. No nieźle, trzeba będzie jakoś ogarnąć to wszystko. Tutaj jednak nie chodziło o jakiś jego komfort. Nie chciał, by dziewczyna ubrudziła się tym... I lekko oparł ją o pobliski budynek, a następnie kilkoma błyskawicznymi ruchami zdjął kurtkę i wrzucił ją w krzaki. Miał teraz na sobie jedynie biały podkoszulek. Nadal nie czuł się najlepiej, więc stwierdził, że najlepszym wyjściem będzie zabranie stąd Pomarańczowej i zafundowanie sobie prysznicu. Zanim dziewczyna zdążyła narobić kolejnych głupot albo wstać, chłopak znowu do niej podszedł i podniósł ją tak, by lepiej było jej iść. Zaczęli powoli zmierzać w kierunku pokoju w którym mieszkali Fabien, Xavier i Willow. O tak, to będzie najlepsze wyjście. W końcu reszta ekipy jest albo w kafeterii albo cholera wie gdzie. Będą tam mieli trochę czasu dla siebie. Fabien wprowadził więc pomarańczową jako pierwszą i posadził ją na jakiejś kanapie. Następnie dodał:
- Jak się czujesz? Poczekaj... Przyniosę Ci wody - powiedział i ruszył po szklankę zimnej wody. Gdy ją przyniósł, usiadł na kanapie zaraz obok niej. Po tym zdjął koszulkę i spodnie, a następnie wstał i zaczał szukać jakichś ubrań na zmianę.
zt -> http://caledonia.pl/viewtopic.php?p=6779#6779
_________________

I walk through the valley of the shadow of death.
I fear no evil because I'm blind to it all.
My mind and my gun they comfort me,
because I know I'll kill my enemies when they come.
 
 
Xavier Levitt


19

Pomarańczowy




Wysłany: 2016-12-28, 16:57   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

Wszedł do kafeterii, łypiąc niezbyt przyjaźnie na ludzi zebranych w pomieszczeniu. Zachowanie Fabiena nieco go zirytowało, a fakt, że Willow orzekła, że powinni zająć się sprawą ich rozwydrzonego kolegi wcale nie napawała go optymizmem. Był ostatnią osobą, która nadawała się do resocjalizacji i wychowywania innych. Może dlatego, że sam nie wykazywał się specjalną dyscypliną. Gdyby nie to, że Fabien był w jego drużynie, to niezbyt by go obchodziło to, że jest tak krnąbrny.
Omiótł wzrokiem salę, ale nigdzie nie dostrzegł Fabiena. Nie wiedział, czy to dobry czy zły znak. Miał jednak złe przeczucia. Zastanawiał się, gdzie teraz pałęta się ten chłopak. Miał nadzieję, że robi coś niewinnego - hakuje konta na portalu randkowym czy flirtuje w sieci z jakimiś dziewczynami. To było przynajmniej bezpieczne. Gorzej, jeśli wplątał się w coś, co sprawi, że Xavier i Willow będą mieli kłopoty.
Trzymał Willow za rękę, co było dla niego nieco hmm, dziwnym doświadczeniem. Nie wiedział, czemu dziewczyna nagle ujęła go za dłoń i był tak mocno zaskoczony, że jej nie odmówił. Nie był zbyt empatycznym człowiekiem i nie wiedział, czemu Willow w ten sposób postąpiła. Nie powiedział więc nic, udając, że to całkiem naturalne. Niemniej czuł się trochę niecodziennie.
- No dobrze, co teraz? - zagadnął do Willow, przeczesując wzrokiem tłumek przy barze. Nie pojmował, co ludzi tak ciągnie do alkoholu. On sam stronił od używek, które źle wpływały na jego umysł, więc omijał z daleka tego typu przybytki - Mamy znaleźć kogoś z naszych kandydatów i udawać milutkich i się zaprzyjaźnić?
Nie był zbyt dobry w udawaniu miłego i zaprzyjaźnianiu się, ale chyba będzie musiał przezwyciężyć swój egoizm i się trochę postarać.
W pewnym momencie przy drzwiach mignęła mu znajoma, chuda sylwetka. Zmrużył podejrzliwie oczy, bo postać nie była sama, tylko towarzyszyła jej osobniczka płci żeńskiej.
- Czy mi się wydaje, czy właśnie Fabien wyszedł z tego pomieszczenia z jakąś laską?
 
 
Willow Delecroix


18

Zielona




Wysłany: 2016-12-28, 21:25   
   Multikonta: Val, MG
[Cytuj]

Willow również zaczęła taksować wzrokiem całe pomieszczenie. No dobrze, impreza, zrozumiałe. W końcu wszystko to było ustawione. Jednak głównym pytaniem było to, gdzie są do cholery wszyscy inni. Skoro było to zadanie ściśle nastawione na grupę agentów, to gdzie oni do cholery są? Willow przecież jest Zieloną, od razu wytropiłaby w tłumie znajome twarze. Tym razem jednak nie widziała nikogo i nie wynikało to z chwilowej awarii umiejętności czy coś. Po prostu ich tutaj nie było. Dziewczyna nieco mocniej ścisnęła dłoń Pomarańczowego, następnie podniosła się na palcach i dodała do niego szeptem:
- Nie ma ich tutaj. To dziwne - powiedziała. Wiadomo, mówiła szeptem żeby nie wzbudzać jakichś podejrzeń. Wolała mówić cicho rzeczy, które wiązały się z jakimiś tajnymi zadaniami i te sprawy. Znowu się rozglądnęła. Dalej nic. Aż wreszcie przed oczami mignął jej chłopak, który wyszedł bocznym wyjściem. Miał w rękach coś, co wyglądało całkiem znajomo i sygnowało się imieniem Freya. Nic dziwnego, że Willow ją rozpoznała.
- Tam... To on. Jezus, masz racje - powiedziała, szerzej otwierając oczy. Nie mogła w to uwierzyć, w co ten młody gówniarz się wpakował? Jeśli będzie miał kłopoty, to ona woli raczej się w to nie mieszać. Jednak była tam Freya. Lepiej wiedzieć co się dzieje, prawda? Dziewczyna dodała do Xaviera:
- Może tam pójdziemy? Coś tutaj jest nie halo. I to dość mocno, bo nie ma tutaj innych agentów - powiedziała już na głos, ale oczywiście nieco ciszej.
- Jeju, na co my właściwie czekamy? Chodź, no - powiedziała dziewczyna i pociągnęła go za dłoń, ruszając w kierunku drugich drzwi i przeciągając Pomarańczowego przez całe imprezowe towarzystwo. Oczywiście nie wyrobiła i nie udało jej się zaczepić Fabiena. Ponadto do pomieszczenia wszedł jakiś agent, maksymalnie dwie minuty po wyjściu Fabiena. Cóż, trochę im zajęło przejście przez imprezowy tłum, w połączeniu z odmawianiem wszystkim. Agent jedynie lekko odepchnął Willow, ale po chwili dodał:
- Co wy tutaj robicie? Przecież nie wolno wychodzić z pomieszczenia.
No tak. Doszło już do tej całej wymiany i za moment miało się okazać... Wiele rzeczy.
_________________


my atoms have always loved your atoms
- Willow -
[mru]
 
 
Xavier Levitt


19

Pomarańczowy




Wysłany: 2017-01-01, 11:07   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

Nie lubił tłumów i był coraz bardziej niezadowolony obrotem sytuacji. Zgodził się, by przyjść tutaj i ''zapoznać'' się z innymi uzdolnionymi dzieciakami, ale poszukiwanie ich było ponad jego cierpliwość. Westchnął z irytacją, widząc, że nie ma tutaj tych, których szukali.
- Może to sprawka Fabiena - zasugerował Xavier, bo nic mądrzejszego nie przyszło mu do głowy. Zniknięcie zarówno Fabiena, jak i wszystkich dziewczyn było podejrzane. Szczególnie dlatego, że to były właśnie dziewczyny. Fabien widząc kogokolwiek płci żeńskiej zawsze zachowywał się bardzo przewidywalne - próbował swoich podrywów.
- Słucha, może wrócimy do naszego pokoju, zamiast się tutaj kręcić jak dzieci we mgle... - mruknął, ale wtedy poczuł, że Willow prowadzi go przez tłum. Musiała być bardzo zdesperowana.
Mimo rosnącego rozdrażnienia dał się pociągnąć Willow głębiej w tłum, choć jego pokłady cierpliwości były na wyczerpaniu. Ze stoickim spokojem znosił popychających go zewsząd ludzi.
- No to zagadka rozwiązana - Xavier musiał mówić lekko podniesionym głosem, by Willow usłyszała go w ścisku - To Fabien ''ukradł'' twoich agentów. A raczej agentki.
Miał już wyjść razem ze swoją przyjaciółką z kafeterii, gdy przed nimi wyrósł niezbyt przyjemnie wyglądający koleś. Xavier wyczuł, że nadchodzą problemy.
- Nie wolno? - zdziwił się, starając się przybrać na twarz jak najbardziej niewinną minę - Nie wiedziałem. Nikt nam nie powiedział - Proszę iść się napić, my będziemy grzeczni - palnął, nie myśląc nad tym, co mówi. No cóż, to nie on był tutaj mózgiem operacji. Od tego są Zieloni, prawda?
 
 
Willow Delecroix


18

Zielona




Wysłany: 2017-01-01, 14:48   
   Multikonta: Val, MG
[Cytuj]

- Fabien i wszystkie dziewczyny? Wole nie wyobrażać sobie jak to się może skończyć, naprawdę - powiedziała Willow, cały czas taksując wzrokiem pomieszczenie. No nie było ich. I tyle, co tutaj więcej można było powiedzieć?
- Rany, nienawidzę tego. Oni wszyscy nie mogą się tutaj zupełnie zorganizować. Ale chyba nie ma się co dziwić, dziś jest ostatni dzień akademii dla kilku osób, więc wiadomo, że będzie różnie - wzruszyła ramionami, aż wreszcie zobaczyła to.
- Co za! Chodź, musimy go dogonić - powiedziała zielona i zaczęła przeciskać się przez tłum, aż wreszcie doszli do końca. No tak. Agent na drodze, jak zawsze.
- Nie jesteśmy agentami i nie jesteśmy tutaj na szkoleniu, wypuść nas teraz - powiedziała Willow. Wiadomo, że pamiętała o tym wszystkim. Nie podlegała pod tutejszych agentów w takim samym stopniu jak inni Psionicy. Te same prawa obowiązywały zresztą i Xaviera i resztę jej ekipy. Dziewczyna po chwili wyciągnęła z kieszeni jakiś identyfikator, przez co agent puścił ich. Gdy byli już na zewnątrz, Willow dodała:
- Nie podoba mi się to zadanie z drugiej strony. Pewnie o tym nie wiesz, ale dziś rano zginęło kilka osób, w tym jeden z agentów. Góra CIA i trenerzy zdecydowali się, że do końca zadania agenci będą zamknięci w kafeterii i nie będą informowali ich o tragedii dla dobra zadania. Durna sytuacja, naprawdę. Słyszałam o tym dziś rano - powiedziała i wsunęła dłonie do kieszeni. Otworzyła nieco szerzej oczy, a następnie zaczęła dość intensywnie oddychać. Trzeba to przyznać, miała nos do poszukiwania ludzi jak pies tropiący, więc od razu załapała coś w rodzaju tropu i dodała:
- Chyba czuję Fabiena. Szedł tędy - powiedziała dziewczyna, a następnie ruszyła tą samą drogą, którą szedł Zielony. Cóż... W końcu zostawił w krzakach swoją kurtkę, w dodatku były na niej ślady wymiotów.
- Nie są jego. Wyczułabym to - powiedziała. A to było chyba najbardziej porąbaną kwestią, jaka padła z ust Willow przez cały ten czas. Następnie odwróciła się do Xaviera i dodała:
- Jest w naszym pokoju. Drzwi do niego są zresztą otwarte - powiedziała rudowłosa, a następnie oboje poszli w stronę pokoju.
Niestety raczej nici z zapoznaniem agentów. Chyba nikt nie przewidział Fabiena i całej tej sytuacji. W dodatku, no cóż, nikt nie przewidział porannej tragedii. Musieli teraz jak najszybciej znaleźć Fabiena i niedługo zbierać się do domu. Wszyscy zdecydowali się na przedwczesne zakończenie akademii.
- Co powiesz na to, żeby pozostawić wybór czwartej osoby w naszej drużynie górze? Oni będą wiedzieli kto się nada i w razie czego wezmą za to odpowiedzialność - powiedziała Will wchodząc do pokoju, a następnie krzyknęła:
- Fabien, jesteś tu?

zt -> http://caledonia.pl/viewtopic.php?p=6907#6907
_________________


my atoms have always loved your atoms
- Willow -
[mru]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,122 sekundy. Zapytań do SQL: 9