Strona Główna



  • Forum zostanie zamknięte w przeciągu kilku dni. Jeśli ktoś chciałby zatrzymać swoją kartę, to ma na to jeszcze trochę czasu. W tym miejscu chciałybyśmy podziękować wszystkim graczom za czas, jaki spędzili na forum tworząc je z nami.
    Dziękujemy - Administracja Caledonii.
    Obecnie na forum mamy luty, 2023 rok, -5 stopni celsjusza, lekkie opady śniegu.

  • Pryzmat: Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. - Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię. W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.


Poprzedni temat «» Następny temat
To tylko rutynowa kontrola, nie będzie bolało
Autor Wiadomość
Atturi Evans


20

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-26, 20:37   To tylko rutynowa kontrola, nie będzie bolało
   Multikonta: Tommy, Mike


Kto: Sahir Nailah i Atturi Evans
Kiedy: 2021 rok
Gdzie: Baza Ligii Dzieci

Na badania psychologiczne posyła się zazwyczaj profesjonalnych psychologów. Jeżeli badamy dziecko, które może puścić pół miasta z dymem, to psycholog powinien mieć trzy doktoraty, licencjat z pedagogiki i zaświadczenie o niekaralności. A jednak, czasy się zmieniają. Wraz z czasami, zmieniają się środki.
Atturiemu Evansowi kompletnie nie podobała się możliwość zwiedzenia od środka Akwarium. Nasłuchał się o nim już wystarczająco dużo. W końcu mieszkające tam dzieciaki zakwalifikowano jako skrajnie niebezpieczne. Pomarańcz chętnie ominąłby to meczące zadanie, ale rozkaz to rozkaz. Komuś wyraźnie zależało na tym, by przeanalizował żywot niejakiego Sahira. Po co? Sam chciałby to wiedzieć.
Na szczęście, w ostatniej chwili doszli do wniosku, że to właśnie Sahira można przyprowadzić do Atturiego. Oczywiście, nie obyło się bez drobnej namowy ze strony Fina, ale to, że Czerwony nie jest stałym bywalcem domu dla nie do końca zdrowych Psioników również miało swoje znaczenie.
Blondyn siedział na wygodnym fotelu w gabinecie psychiatry, oczekując swojego pierwszego pacjenta. Fin miał rozpiskę tego, co ma sprawdzić. Ponoć chłopak wybuchł na ostatniej misji. O to własnie Pomarańczowy miał wypytać. Jak na razie, czekał aż gość zostanie doprowadzony.
 
 
Sahir Nailah


21

Czerwień




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-26, 21:21   
   Multikonta: Śmierć, Shirei, Lucis


Zmiana decyzji nie była aż taka dziwna - wątpliwe, by kogokolwiek, kto kary nie miał odbywać, wrzucono do środka Akwarium, gdzie często dzieciaki raniły same siebie, walczyły ze sobą, dając upust swoim mocom - czas spędzony tam był jak czas spędzony w dżungli, w której należało przestrzegać bardzo wielu zasad, by przeżyć, z jedną główną, nad którą wisiała złota korona: przetrwają najsilniejsi. Walka nie zawsze miała swój kształt fizyczny, czasem zamykała się w wymiarze psychicznym. Wiecie, jak to jest... spoglądacie na kogoś i po prostu czujecie, że może być zagrożeniem. Spoglądacie w jego oczy i po prostu się boicie, wolicie, czasem nieświadomie nawet, odsunąć mu się z drogi - racja, bójcie się, strach to całkowicie normalna emocja, pobudzała instynkt, dzięki niemu czasem można było dokonać... więcej, dzięki adrenalinie, która uderzała do głowy, opijając jak dobre wino - gorzej, kiedy zamrażał i nie pozwalał na najmniejsze drgnięcie. Zaś Sahir? Jeśli ten chłopak nie był najbardziej flegmatycznym PSI w Lidze, to z pewnością był w top10 - i raczej nie należał do tych osób, których można się było bać od pierwszego wejrzenia - w końcu jak bać się flegmatyka? - chyba o to ciężko... dopóki nie dowiadywało się, że ten flegmatyk faktycznie może spalić pół miasta i mieć się przy tym całkiem dobrze.
Drzwi do gabinetu otworzyły się i pojawiło się w nim dwóch mężczyzn kompletnie do siebie niepodobnych, chyba że samą sylwetką - Eryk i Sahir, dwóch Nailahów, z czego ten pierwszy był jednym z tych "niezawodnych" agentów, a ten drugi... chodzącą bombą, którego wykorzystanie opis zawarto w samym nazewnictwie. Mężczyzna o mocnych rysach, jastrzębim spojrzeniu zimnych oczu, które przenikały na wylot, jakby z góry wiedział o czym osoba, na którą spogląda, myśli - to była osoba, której instynktownie schodziło się z drogi.
- Zostawiam ci go, agencie Atturi. - Odezwał się tubalnym głosem i popchnął czarnowłosego ręką, by wepchnąć go do środka. - W razie potrzeby jestem na zewnątrz. - I wyszedł, zamykając drzwi.
Śmiesznie to musiało wyglądać - Nailah do najniższych nie należał, dodając do tego jego umięśnienie stanowił raczej kawał mężczyzny, a mimo to niemal się kulił, spoglądając w ziemię, machinalnie wręcz poddał się ręce Eryka, nie pisnąwszy najmniejszego nawet słówka i dopiero kiedy usłyszał kliknięcie klamki powoli obrócił się w tył, by upewnić się, że drzwi zostały zamknięte, nim rozluźnił mięśnie i uniósł podkrążone oczy, w których wygasły wszelkie iskry życia, na Pomarańczowego. Ciężko było nazwać to spojrzeniem przyjemnym.
Tak samo Wilk przypatrywał się istocie, która wkroczyła na jego teren. Nie należało też jednak do nieprzyjemnych.
_________________
Cute.
You still call me "human".
 
 
Atturi Evans


20

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-26, 22:35   
   Multikonta: Tommy, Mike


Strach? Atturi często widział go w różnych wspomnieniach. Rzadko sam się bał. Choć to było pojęcie względne, po prostu częściej widział cudzy strach, niż własny. Bagatelizował to uczcie, zbijając je na dalszy plan. Może jednak powinien się mu poddać?
Evans nie oceniał ludzi po wyglądzie. Pierwsze wrażenie bywało mylne, a on jako Pomarańcz wiedział o tym nawet zbyt dobrze.
W końcu, wkroczyła dwójka agentów. Ati uśmiechnął się do nich.
- Dzień dobry agenci Nailah. - Przywitał obu, wstając z miejsca. - To nie powinno potrwać długo. - Poinformował ich. Eryk nie zamierzał zostać, a jedynie poczekać na zewnątrz, co było całkiem dobrą wiadomością. Nie chciał, by zbyt wielu wiedziało o jego nieudolności i braku doświadczenia
- Usiądź proszę. - Wskazał Sahirowi miejsce, po czym podszedł do stojącego obok czajnika, w którym właśnie zagotowała się woda. - Kawy, czy herbaty. - Raz na jakiś czas mogli sobie pozwolić na odrobinę luksusu, prawda? A że ostatnio udało się zdobyć parę dostaw tych cennych trunków, to mogli wypić kilka saszetek.
 
 
Sahir Nailah


21

Czerwień




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-26, 23:01   
   Multikonta: Śmierć, Shirei, Lucis


Może powinien... tylko właściwie po co, skoro nie było jak dotąd takiej konieczności? Strachu nie należało się wstydzić, nie oznaczało to też jednak, że jego odczuwaniem należało się chwalić. Niewątpliwie było to odczucie konieczne dla przetrwania gatunków - dla roślinożerców, kiedy zaczynały wyczuwać drapieżnika, by biec, by uciekać ile sił w nogach i dla drapieżników, by gonić, by gnać prosto na ofiarę - oboje odczuwali gorączkę polowania, oboje odczuwali tą samą presję, konieczność przeżycia - roślinożerca chronił własną skórę, a drapieżnik wiedział, że zdechnie z głodu, jeśli go nie zaspokoi właśnie w tej chwili. Nie było odwołań, apelacji, miejsca na opiekę psychiczną ani rozckliwianie się nad tym, jak bardzo świat był niesprawiedliwy, że skazywał lwa i zebrę na ten wyścig.
Tutaj był na to czas. Był nawet czas na herbatę.
Czarnowłosy przesunął się w kierunku wskazanego miejsca, nie spuszczając wzroku z Pomarańczowego - poruszał się cicho, jak kot, śmiesznie cicho zważywszy na jego wagę - zajął krzesło i dopiero wtedy jego oczy przejechały po gabinecie w poszukiwaniu prywatnych przedmiotów, historii tego miejsca, której zapewne nigdy nie pozna, bo pewnie nigdy o nią nie zapyta. Po co miałby, gdy pokój przecięło pytanie o to czy woli kawę czy może jednak herbatę.
Sięgnął po karteczki leżące na biurku i położony na nim długopis, by napisać na nim krotką informację i pokazać ją Atturiemu.
"Herbatę".
_________________
Cute.
You still call me "human".
 
 
Atturi Evans


20

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-27, 17:02   
   Multikonta: Tommy, Mike


Gabinet nie należał do Atturiego. Fin był tu tylko gościem, podobnie jak Sahir. Pożyczył sobie to pomieszczenie na czas badania, więc sam nie znał jego historii. Nie miał również te zdolności, która pozwalała niektórym Pomarańczowym widzieć historię przedmiotów. Dlatego cały gabinet był dla niego enigmą.
Podszedł do kartki, którą napisał Sahir. Równie dobrze mógł to wyczytać z jego myśli, ale jeszcze nie był na to czas. Nie chciał, by Azjata od samego początku czuł, że ktoś grzebie mu w głowie. Blondyn wrócił szybko do czajnika i zalał dwie zielone herbaty. Postawił jedna przed Sahirem, a drugą wziął dla siebie. Po zaparzeniu, odłożył torebkę na znajdujący się obok talerzyk.
Nie spodziewał się po Czerwonym potoku słów, dlatego zareagował neutralnie, widząc jak ten pisze na karteczce. W końcu Pomarańczowy się odezwał.
- Jak zapewne już wiesz, jestem agent Atturi Evans. Dziś Naomi nie może z tobą rozmawiać, więc ja postanowiłem przejąć jej rolę. - Uśmiechnął się, by nie wyszło na to, że to nie do końca było jego postanowienie, ale odgórny rozkaz. - Wiesz zapewne, czemu tu przybyłeś. - Stwierdził, pociągając łyk herbatki i dając chłopakowi chwilę na pomyślenie. Kartki i długopis leżały obok, jeżeli tylko Sahir wolałby tak odpowiadać.
 
 
Sahir Nailah


21

Czerwień




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-27, 22:18   
   Multikonta: Śmierć, Shirei, Lucis


Sahir nie bardzo był tego świadom, chociaż tutaj, w Lidze, chyba nic do końca nie było "zupełnie twoje", nawet umysł, który masz, nawet ciało, które niby ma należeć tylko dla ciebie, a które jest przez wielkich dorosłych wykorzystywane na wiele sposobów bez pytania o to, czy chcesz tego czy też nie - jakoś nie bardzo mu to przeszkadzało i niespecjalnie się tym przejmował - kiedyś próbował jakoś z tym walczyć, miał jakiegoś ducha, a dziś? Dziś było mu to wszystko tak bardzo obojętne, jak tylko się da - tu-mi-wisizm oplatał jego sylwetkę zawsze, gdy ojciec nie poświęcał mu zbyt wiele uwagi. Więc ten gabinet? To chyba nawet nie tak, że lubił obserwować innych - ich i otoczenie, w którym przebywali - chociaż może naprawdę to lubił? - robił to z przyzwyczajenia, wedle modły, w której trzeba znać swojego wroga, z którym kiedyś możesz się bić, bo będzie ci wtedy łatwiej. Przyzwyczajenie. Nie zakwalifikował Atturi'ego do zagrożeń, do drapieżników, przy których trzeba stroszyć swoje futro i obnażać kły, nawet nie pomyślał o nim w takich kategoriach, w końcu... odbierał większość rzeczy bardziej instynktownie, nie zadając zbędnych, bezsensownych pytań, po co albo dlaczego tak jest. Było to zbędne, skoro miał tylko wykonywać rozkazy.
Skinął głową w potwierdzeniu i wyciągnął dłonie po ciepłą herbatę, przyjemnie ciepłą i jeszcze przyjemniej pachnącą, by przysunąć ją bliżej siebie, a następnie sięgnąć znów po kartkę, by napisać: "Dziękuję". Za herbatę ofc.
_________________
Cute.
You still call me "human".
 
 
Atturi Evans


20

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-06, 12:02   
   Multikonta: Tommy, Mike


Fin zdecydowanie nie był drapieżnikiem. Przypominał raczej uzbrojonego roślinożercę. Zazwyczaj spokojnego i łagodnego, nie atakującego bez przyczyny. Takiego, na którego nie stroszyło się futra, a nie obnażało kłów, ponieważ wtedy to on używał wtedy używał swoich broni.
Sahir był jednak potulny. Jak domowy kocur, lubujący się w głaskaniu i leżeniu w gorących miejscach. Kocury potrafiły jednak podrapać i Fin zdawał sobie z tego sprawę. Potrafiły wznieść wysoko ogon napuszony ogon i syknąć. Potrafiły rzucić się z pazurami bez ostrzegania.
- Proszę. - Atturi uśmiechnął się i kiwnął mu głową, po czym sam wziął kolejnego łyka. Była naprawdę dobra i rozgrzewająca, choć pewnie Sahirowi nie było to potrzebne. W końcu już sam był dość rozgrzany.
- To nie pierwszy przypadek. Zdarza ci się stracić kontrolę, to niestety trzeba przyznać. Jest coś konkretnego, co zaburza twój spokój? Jakieś nieprzyjemne tematy albo gesty? - Słychać było w jego głosie zarówno troskę, jak i zaciekawienie. Spotkanie Sahira twarzą w twarz było bardzo interesującym przeżyciem.
 
 
Sahir Nailah


21

Czerwień




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-06, 14:35   
   Multikonta: Śmierć, Shirei, Lucis


Uzbrojeni roślinożercy mieli to do siebie, że często ich uzbrojenia nie było widać - ot, wydawali się niepozorni, tak jak zebra na pastwisku, ale prawdzie nie dało się zaprzeczyć - nawet lew by poległ, gdyby kopyta zebry wylądowały na jego klatce piersiowej. Tak i Sahir nie dostrzegał żadnej broni, która mogłaby mu zagrozić, ale w całej swojej "głupocie" nie był aż tak lekkomyślny, by od razu zakładać, że Atturi jest zupełnie bezbronny - żaden PSI nie był bezbronny, oto i święta zasada - zresztą gdyby nie miał chociaż minimum oleju w głowie raczej nie byłby w stanie przetrwać tylu lat w Lidze. Nawet najbardziej niepozorne jednostki, jak Valerie, wieczne dziecko, takie urocze, do rany przyłóż, były niebezpieczne. Tutaj mieszkały same niebezpieczne dzieciaki i można było się albo do tego przyzwyczaić albo poddać na starcie i zostać pożartym przez silniejsze jednostki, bardzo prosta sprawa. Może w innych oddziałach wyglądało to inaczej, może faktycznie drużyny tworzyły całe paczki i potrafili znaleźć tutaj sobie nawet przyjaciół - i z całą pewnością byli, przecież nie wszyscy siedzieli w milczeniu jak na skazaniu przy posiłkach, nie wszyscy zajmowali swój czas siedzeniem i gapieniem się w przestrzeń.
Puknął palcem w kubek i zajrzał do środka, spoglądając jak pojedyncze kręgi rozbijają się o ścianki naczynia i zaraz nikną, pokazując jego własnej odbicie w nieruchomej już tafli - zaledwie cień, zarys głowy i krótko przyciętych, układających się w iście twórczym nieładzie, kruczych kosmyków. Rozchylił wargi, jakby chciał coś powiedzieć, gdy usłyszał następne słowa Pomarańczowego, ale żaden dźwięk nie wydobył się z jego gardzieli. Cofnął się na krześle i przeniósł wzrok na Atturi'ego i wzruszył obojętnie ramionami.
- Im przecież... na tym zależy. Na-żywej-bombie. Inaczej... pozbyliby... się mnie. - Tak jak pozbyli się wielu innych, po prostu ich zabijając, czyż nie? Głos Nailaha był zachrypnięty, mrukliwy, wypowiedzenie każdego słowa wydawało się kosztować więcej energii, niż normalna rozmowa powinna jej kosztować - nic nie powinna kosztować, ot co.
_________________
Cute.
You still call me "human".
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-08-15. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,068 sekundy. Zapytań do SQL: 9