Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Lounarie de Coudray szuka chętnych graczy do relacji między postaciami.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
- Silas Yuriev poszukuje swojej drugiej, męskiej połówki.
-Ceridwen Murray Poszukuje 1 osoby do byłego oddziału 7 z ligi dzieci.
-Gabriel O'Donnell Poszukuje brata/siostry.
-Summer Dawson Poszukuje relacji dla swoich postaci. Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy luty 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
To tylko rutynowa kontrola, nie będzie bolało
Autor Wiadomość
Atturi Evans
Błędny strzelec


20

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-26, 20:37   To tylko rutynowa kontrola, nie będzie bolało
   Multikonta: Tommy, Mike


Kto: Sahir Nailah i Atturi Evans
Kiedy: 2021 rok
Gdzie: Baza Ligii Dzieci

Na badania psychologiczne posyła się zazwyczaj profesjonalnych psychologów. Jeżeli badamy dziecko, które może puścić pół miasta z dymem, to psycholog powinien mieć trzy doktoraty, licencjat z pedagogiki i zaświadczenie o niekaralności. A jednak, czasy się zmieniają. Wraz z czasami, zmieniają się środki.
Atturiemu Evansowi kompletnie nie podobała się możliwość zwiedzenia od środka Akwarium. Nasłuchał się o nim już wystarczająco dużo. W końcu mieszkające tam dzieciaki zakwalifikowano jako skrajnie niebezpieczne. Pomarańcz chętnie ominąłby to meczące zadanie, ale rozkaz to rozkaz. Komuś wyraźnie zależało na tym, by przeanalizował żywot niejakiego Sahira. Po co? Sam chciałby to wiedzieć.
Na szczęście, w ostatniej chwili doszli do wniosku, że to właśnie Sahira można przyprowadzić do Atturiego. Oczywiście, nie obyło się bez drobnej namowy ze strony Fina, ale to, że Czerwony nie jest stałym bywalcem domu dla nie do końca zdrowych Psioników również miało swoje znaczenie.
Blondyn siedział na wygodnym fotelu w gabinecie psychiatry, oczekując swojego pierwszego pacjenta. Fin miał rozpiskę tego, co ma sprawdzić. Ponoć chłopak wybuchł na ostatniej misji. O to własnie Pomarańczowy miał wypytać. Jak na razie, czekał aż gość zostanie doprowadzony.
 
 
Sahir Nailah
Beware of the Dog.


21

Czerwień




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-26, 21:21   
   Multikonta: Śmierć, Shirei, Lucis


Zmiana decyzji nie była aż taka dziwna - wątpliwe, by kogokolwiek, kto kary nie miał odbywać, wrzucono do środka Akwarium, gdzie często dzieciaki raniły same siebie, walczyły ze sobą, dając upust swoim mocom - czas spędzony tam był jak czas spędzony w dżungli, w której należało przestrzegać bardzo wielu zasad, by przeżyć, z jedną główną, nad którą wisiała złota korona: przetrwają najsilniejsi. Walka nie zawsze miała swój kształt fizyczny, czasem zamykała się w wymiarze psychicznym. Wiecie, jak to jest... spoglądacie na kogoś i po prostu czujecie, że może być zagrożeniem. Spoglądacie w jego oczy i po prostu się boicie, wolicie, czasem nieświadomie nawet, odsunąć mu się z drogi - racja, bójcie się, strach to całkowicie normalna emocja, pobudzała instynkt, dzięki niemu czasem można było dokonać... więcej, dzięki adrenalinie, która uderzała do głowy, opijając jak dobre wino - gorzej, kiedy zamrażał i nie pozwalał na najmniejsze drgnięcie. Zaś Sahir? Jeśli ten chłopak nie był najbardziej flegmatycznym PSI w Lidze, to z pewnością był w top10 - i raczej nie należał do tych osób, których można się było bać od pierwszego wejrzenia - w końcu jak bać się flegmatyka? - chyba o to ciężko... dopóki nie dowiadywało się, że ten flegmatyk faktycznie może spalić pół miasta i mieć się przy tym całkiem dobrze.
Drzwi do gabinetu otworzyły się i pojawiło się w nim dwóch mężczyzn kompletnie do siebie niepodobnych, chyba że samą sylwetką - Eryk i Sahir, dwóch Nailahów, z czego ten pierwszy był jednym z tych "niezawodnych" agentów, a ten drugi... chodzącą bombą, którego wykorzystanie opis zawarto w samym nazewnictwie. Mężczyzna o mocnych rysach, jastrzębim spojrzeniu zimnych oczu, które przenikały na wylot, jakby z góry wiedział o czym osoba, na którą spogląda, myśli - to była osoba, której instynktownie schodziło się z drogi.
- Zostawiam ci go, agencie Atturi. - Odezwał się tubalnym głosem i popchnął czarnowłosego ręką, by wepchnąć go do środka. - W razie potrzeby jestem na zewnątrz. - I wyszedł, zamykając drzwi.
Śmiesznie to musiało wyglądać - Nailah do najniższych nie należał, dodając do tego jego umięśnienie stanowił raczej kawał mężczyzny, a mimo to niemal się kulił, spoglądając w ziemię, machinalnie wręcz poddał się ręce Eryka, nie pisnąwszy najmniejszego nawet słówka i dopiero kiedy usłyszał kliknięcie klamki powoli obrócił się w tył, by upewnić się, że drzwi zostały zamknięte, nim rozluźnił mięśnie i uniósł podkrążone oczy, w których wygasły wszelkie iskry życia, na Pomarańczowego. Ciężko było nazwać to spojrzeniem przyjemnym.
Tak samo Wilk przypatrywał się istocie, która wkroczyła na jego teren. Nie należało też jednak do nieprzyjemnych.
_________________
Why should I apologize for beeing Monster?
Did anyone apologized for turning me into one?
 
 
Atturi Evans
Błędny strzelec


20

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-26, 22:35   
   Multikonta: Tommy, Mike


Strach? Atturi często widział go w różnych wspomnieniach. Rzadko sam się bał. Choć to było pojęcie względne, po prostu częściej widział cudzy strach, niż własny. Bagatelizował to uczcie, zbijając je na dalszy plan. Może jednak powinien się mu poddać?
Evans nie oceniał ludzi po wyglądzie. Pierwsze wrażenie bywało mylne, a on jako Pomarańcz wiedział o tym nawet zbyt dobrze.
W końcu, wkroczyła dwójka agentów. Ati uśmiechnął się do nich.
- Dzień dobry agenci Nailah. - Przywitał obu, wstając z miejsca. - To nie powinno potrwać długo. - Poinformował ich. Eryk nie zamierzał zostać, a jedynie poczekać na zewnątrz, co było całkiem dobrą wiadomością. Nie chciał, by zbyt wielu wiedziało o jego nieudolności i braku doświadczenia
- Usiądź proszę. - Wskazał Sahirowi miejsce, po czym podszedł do stojącego obok czajnika, w którym właśnie zagotowała się woda. - Kawy, czy herbaty. - Raz na jakiś czas mogli sobie pozwolić na odrobinę luksusu, prawda? A że ostatnio udało się zdobyć parę dostaw tych cennych trunków, to mogli wypić kilka saszetek.
 
 
Sahir Nailah
Beware of the Dog.


21

Czerwień




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-26, 23:01   
   Multikonta: Śmierć, Shirei, Lucis


Może powinien... tylko właściwie po co, skoro nie było jak dotąd takiej konieczności? Strachu nie należało się wstydzić, nie oznaczało to też jednak, że jego odczuwaniem należało się chwalić. Niewątpliwie było to odczucie konieczne dla przetrwania gatunków - dla roślinożerców, kiedy zaczynały wyczuwać drapieżnika, by biec, by uciekać ile sił w nogach i dla drapieżników, by gonić, by gnać prosto na ofiarę - oboje odczuwali gorączkę polowania, oboje odczuwali tą samą presję, konieczność przeżycia - roślinożerca chronił własną skórę, a drapieżnik wiedział, że zdechnie z głodu, jeśli go nie zaspokoi właśnie w tej chwili. Nie było odwołań, apelacji, miejsca na opiekę psychiczną ani rozckliwianie się nad tym, jak bardzo świat był niesprawiedliwy, że skazywał lwa i zebrę na ten wyścig.
Tutaj był na to czas. Był nawet czas na herbatę.
Czarnowłosy przesunął się w kierunku wskazanego miejsca, nie spuszczając wzroku z Pomarańczowego - poruszał się cicho, jak kot, śmiesznie cicho zważywszy na jego wagę - zajął krzesło i dopiero wtedy jego oczy przejechały po gabinecie w poszukiwaniu prywatnych przedmiotów, historii tego miejsca, której zapewne nigdy nie pozna, bo pewnie nigdy o nią nie zapyta. Po co miałby, gdy pokój przecięło pytanie o to czy woli kawę czy może jednak herbatę.
Sięgnął po karteczki leżące na biurku i położony na nim długopis, by napisać na nim krotką informację i pokazać ją Atturiemu.
"Herbatę".
_________________
Why should I apologize for beeing Monster?
Did anyone apologized for turning me into one?
 
 
Atturi Evans
Błędny strzelec


20

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-27, 17:02   
   Multikonta: Tommy, Mike


Gabinet nie należał do Atturiego. Fin był tu tylko gościem, podobnie jak Sahir. Pożyczył sobie to pomieszczenie na czas badania, więc sam nie znał jego historii. Nie miał również te zdolności, która pozwalała niektórym Pomarańczowym widzieć historię przedmiotów. Dlatego cały gabinet był dla niego enigmą.
Podszedł do kartki, którą napisał Sahir. Równie dobrze mógł to wyczytać z jego myśli, ale jeszcze nie był na to czas. Nie chciał, by Azjata od samego początku czuł, że ktoś grzebie mu w głowie. Blondyn wrócił szybko do czajnika i zalał dwie zielone herbaty. Postawił jedna przed Sahirem, a drugą wziął dla siebie. Po zaparzeniu, odłożył torebkę na znajdujący się obok talerzyk.
Nie spodziewał się po Czerwonym potoku słów, dlatego zareagował neutralnie, widząc jak ten pisze na karteczce. W końcu Pomarańczowy się odezwał.
- Jak zapewne już wiesz, jestem agent Atturi Evans. Dziś Naomi nie może z tobą rozmawiać, więc ja postanowiłem przejąć jej rolę. - Uśmiechnął się, by nie wyszło na to, że to nie do końca było jego postanowienie, ale odgórny rozkaz. - Wiesz zapewne, czemu tu przybyłeś. - Stwierdził, pociągając łyk herbatki i dając chłopakowi chwilę na pomyślenie. Kartki i długopis leżały obok, jeżeli tylko Sahir wolałby tak odpowiadać.
 
 
Sahir Nailah
Beware of the Dog.


21

Czerwień




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-27, 22:18   
   Multikonta: Śmierć, Shirei, Lucis


Sahir nie bardzo był tego świadom, chociaż tutaj, w Lidze, chyba nic do końca nie było "zupełnie twoje", nawet umysł, który masz, nawet ciało, które niby ma należeć tylko dla ciebie, a które jest przez wielkich dorosłych wykorzystywane na wiele sposobów bez pytania o to, czy chcesz tego czy też nie - jakoś nie bardzo mu to przeszkadzało i niespecjalnie się tym przejmował - kiedyś próbował jakoś z tym walczyć, miał jakiegoś ducha, a dziś? Dziś było mu to wszystko tak bardzo obojętne, jak tylko się da - tu-mi-wisizm oplatał jego sylwetkę zawsze, gdy ojciec nie poświęcał mu zbyt wiele uwagi. Więc ten gabinet? To chyba nawet nie tak, że lubił obserwować innych - ich i otoczenie, w którym przebywali - chociaż może naprawdę to lubił? - robił to z przyzwyczajenia, wedle modły, w której trzeba znać swojego wroga, z którym kiedyś możesz się bić, bo będzie ci wtedy łatwiej. Przyzwyczajenie. Nie zakwalifikował Atturi'ego do zagrożeń, do drapieżników, przy których trzeba stroszyć swoje futro i obnażać kły, nawet nie pomyślał o nim w takich kategoriach, w końcu... odbierał większość rzeczy bardziej instynktownie, nie zadając zbędnych, bezsensownych pytań, po co albo dlaczego tak jest. Było to zbędne, skoro miał tylko wykonywać rozkazy.
Skinął głową w potwierdzeniu i wyciągnął dłonie po ciepłą herbatę, przyjemnie ciepłą i jeszcze przyjemniej pachnącą, by przysunąć ją bliżej siebie, a następnie sięgnąć znów po kartkę, by napisać: "Dziękuję". Za herbatę ofc.
_________________
Why should I apologize for beeing Monster?
Did anyone apologized for turning me into one?
 
 
Atturi Evans
Błędny strzelec


20

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-06, 12:02   
   Multikonta: Tommy, Mike


Fin zdecydowanie nie był drapieżnikiem. Przypominał raczej uzbrojonego roślinożercę. Zazwyczaj spokojnego i łagodnego, nie atakującego bez przyczyny. Takiego, na którego nie stroszyło się futra, a nie obnażało kłów, ponieważ wtedy to on używał wtedy używał swoich broni.
Sahir był jednak potulny. Jak domowy kocur, lubujący się w głaskaniu i leżeniu w gorących miejscach. Kocury potrafiły jednak podrapać i Fin zdawał sobie z tego sprawę. Potrafiły wznieść wysoko ogon napuszony ogon i syknąć. Potrafiły rzucić się z pazurami bez ostrzegania.
- Proszę. - Atturi uśmiechnął się i kiwnął mu głową, po czym sam wziął kolejnego łyka. Była naprawdę dobra i rozgrzewająca, choć pewnie Sahirowi nie było to potrzebne. W końcu już sam był dość rozgrzany.
- To nie pierwszy przypadek. Zdarza ci się stracić kontrolę, to niestety trzeba przyznać. Jest coś konkretnego, co zaburza twój spokój? Jakieś nieprzyjemne tematy albo gesty? - Słychać było w jego głosie zarówno troskę, jak i zaciekawienie. Spotkanie Sahira twarzą w twarz było bardzo interesującym przeżyciem.
 
 
Sahir Nailah
Beware of the Dog.


21

Czerwień




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-06, 14:35   
   Multikonta: Śmierć, Shirei, Lucis


Uzbrojeni roślinożercy mieli to do siebie, że często ich uzbrojenia nie było widać - ot, wydawali się niepozorni, tak jak zebra na pastwisku, ale prawdzie nie dało się zaprzeczyć - nawet lew by poległ, gdyby kopyta zebry wylądowały na jego klatce piersiowej. Tak i Sahir nie dostrzegał żadnej broni, która mogłaby mu zagrozić, ale w całej swojej "głupocie" nie był aż tak lekkomyślny, by od razu zakładać, że Atturi jest zupełnie bezbronny - żaden PSI nie był bezbronny, oto i święta zasada - zresztą gdyby nie miał chociaż minimum oleju w głowie raczej nie byłby w stanie przetrwać tylu lat w Lidze. Nawet najbardziej niepozorne jednostki, jak Valerie, wieczne dziecko, takie urocze, do rany przyłóż, były niebezpieczne. Tutaj mieszkały same niebezpieczne dzieciaki i można było się albo do tego przyzwyczaić albo poddać na starcie i zostać pożartym przez silniejsze jednostki, bardzo prosta sprawa. Może w innych oddziałach wyglądało to inaczej, może faktycznie drużyny tworzyły całe paczki i potrafili znaleźć tutaj sobie nawet przyjaciół - i z całą pewnością byli, przecież nie wszyscy siedzieli w milczeniu jak na skazaniu przy posiłkach, nie wszyscy zajmowali swój czas siedzeniem i gapieniem się w przestrzeń.
Puknął palcem w kubek i zajrzał do środka, spoglądając jak pojedyncze kręgi rozbijają się o ścianki naczynia i zaraz nikną, pokazując jego własnej odbicie w nieruchomej już tafli - zaledwie cień, zarys głowy i krótko przyciętych, układających się w iście twórczym nieładzie, kruczych kosmyków. Rozchylił wargi, jakby chciał coś powiedzieć, gdy usłyszał następne słowa Pomarańczowego, ale żaden dźwięk nie wydobył się z jego gardzieli. Cofnął się na krześle i przeniósł wzrok na Atturi'ego i wzruszył obojętnie ramionami.
- Im przecież... na tym zależy. Na-żywej-bombie. Inaczej... pozbyliby... się mnie. - Tak jak pozbyli się wielu innych, po prostu ich zabijając, czyż nie? Głos Nailaha był zachrypnięty, mrukliwy, wypowiedzenie każdego słowa wydawało się kosztować więcej energii, niż normalna rozmowa powinna jej kosztować - nic nie powinna kosztować, ot co.
_________________
Why should I apologize for beeing Monster?
Did anyone apologized for turning me into one?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,034 sekundy. Zapytań do SQL: 9