Strona Główna



  • Forum zostanie zamknięte w przeciągu kilku dni. Jeśli ktoś chciałby zatrzymać swoją kartę, to ma na to jeszcze trochę czasu. W tym miejscu chciałybyśmy podziękować wszystkim graczom za czas, jaki spędzili na forum tworząc je z nami.
    Dziękujemy - Administracja Caledonii.
    Obecnie na forum mamy luty, 2023 rok, -5 stopni celsjusza, lekkie opady śniegu.

  • Pryzmat: Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. - Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię. W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.


Poprzedni temat «» Następny temat
Pokój Fabiena, Willow i Xaviera
Autor Wiadomość
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-28, 15:42   Pokój Fabiena, Willow i Xaviera
   Multikonta: MG, Willow, Lux


Duży pokój, mieszczący trzy łóżka, kanapę i maleńką kuchnię. Na górze, gdy wejdzie się po schodach, znajduje się toaleta z wanną i prysznicem. Sam pokój nie jest specjalnie duży, ale upchano do niego znacznie więcej mebli niż w innych. Oczywiście w jednym rogu znajdują się różne walizki i inne rzeczy osobiste.
_________________


 
 
Freya Baldwin


19 lat

Pomarańczowa




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-28, 17:05   
   Multikonta: Jake, Gigi


Freya... Nie miała właściwie już pojęcia, co dzieje się wokół. Ledwo docierało do niej, że zwymiotowała na kolegę.
- Prze-przepraszam - wymamrotała, nie do końca zrozumiale, jednocześnie wycierając sobie usta o rękaw kurtki Fabiena. No tak, nie dość, że go obrzygała, to teraz jeszcze robił jej za chusteczkę.
Posłusznie dała się oprzeć o ścianę. Teraz nie miało już dla niej zbytniego znaczenia, czy stoi, czy siedzi - w każdej pozycji wirowało jej w głowie równie mocno. Miała wrażenie, że wszystko wokół się kręci, a każdy, nawet minimalny ruch, tylko to uczucie pogarszał. No, ale na szczęście już nie rzygała.
Z jakiegoś powodu wybuchnęła nagle śmiechem. Cholera wie, może próby łapania równowagi wydawały się się teraz arcyzabawne, a może rozbawił ją fakt, że Fabien wyrzucił swoją kurtkę i został teraz w samej koszulce, w której na pewno było mu zimno, ale kij z tym.
No więc, w zaskakująco pogodnym nastroju, pozwoliła chłopakowi podnieść się i prowadzić... Gdziekolwiek ją tam prowadził.
Trzeba przyznać, że było to cholernie nierozsądne i nieodpowiedzialne - pozwolić obcemu facetowi zabrać się w jakieś obce jej miejsce. No ale cóż, była pijana, poza tym - była na tej "imprezie" kompletnie sama, więc raczej nie miała wyboru. Gdyby nie Fabien, zapewne zająłby się nią ktoś inny i to, kto wie, może w o wiele mniej miły sposób.
Ciężko stwierdzić, jak długo szli. Freya nawet nie zorientowała się, kiedy tak znalazła się na kanapie. Siedziała tam, mocno zdezorientowana.
- Gdzie ja jestem? - wymamrotała, rozglądając się i biorąc od chłopaka szklankę. W rzeczywistości chyba i tak niewiele obchodziło ją gdzie jest i dlaczego ją tu przyprowadził.
Upiła łyk wody.
- Eeej, nie zostawiaj mnieee - zawołała, kiedy tylko chłopak wstał z kanapy. Nie odnotowała nawet kiedy się rozebrał. Z resztą - teraz to i tak nie było to istotne - chciała, żeby natychmiast do niej wrócił, bez znaczenia, czy ubrany, czy nie.
Wyciągnęła ręce w stronę chłopaka, robiąc przy tym minę, jakby w każdej chwili mogła się rozpłakać. Nieopatrznie przechyliła też dłoń ze szklanką, wylewając jej zawartość na podłogę.
- Ojej - wymamrotała tylko, niespecjalnie jednak tym przejęta. Jedyne, czego chciała, to przytulić się do Fabiena.
_________________

x
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-28, 21:00   
   Multikonta: MG, Willow, Lux


MG
Trzeba to przyznać - Freya nie miała raczej innego wyjścia, a fakt tego, że wyprowadził ją młody Zielony był całkiem niezły, bo wiadomo, że nie zrobi jej raczej niczego złego, prawda? Fabien nie był przecież złym człowiekiem.
- Jesteś w moim pokoju. Spoko, tutaj jest bezpiecznie i nic Ci nie grozi - powiedział chłopak. To była prawda, byli tutaj sami i raczej jeśli Freya ma zamiar być pijana przez dłuższy okres, to lepiej żeby ukryła się właśnie tutaj. Może mieć całkiem spore problemy przez to. Chociaż problemy może mieć też ktoś, kto podał jej alkohol, albo ten koleś, który właściwie wypuścił ją ze szpitala polowego.
- Spo... Spoko, ja zaraz wrócę, nie? - dodał do niej, spoglądając nieco zdziwiony. Przecież chciał tylko znaleźć jakieś świeższe ciuchy, prawda?
- Ojeju! - pisnął chłopak i zbliżył się do Freyi, łapiąc jej szklankę i odkładając ją w bezpieczne miejsce. No cóż. Rozlała wodę na panele i dywan, ale to tylko woda. Będzie mógł zająć się tym potem, prawda? Szczególnie, że dziewczyna raczej nie czuła się zbyt dobrze. Skoro chciała go przytulić, to czemu miałby narzekać? Zresztą sama wystawiała ręce, on jedynie zbliżył się do niej, a następnie objął ją. Tak. Prawie nagi.
Bardzo delikatnie splótł dłonie, jakby dotykał jakiś prawdziwy skarb, mimo iż była to tylko pijana dziewczyna, którą ledwo znał. W tamtym momencie poczuł się nieco dziwnie. Było mu żal Freyi, chciał ją przytulić, objąć, sprawić by czuła się tutaj komfortowo i dobrze. Szczególnie, że wydawała się być bliska płaczu. Tak więc wtulił się w nią, kładąc głowę na ramieniu, a następnie powąchał jej włosy, a wręcz zatopił się w ich zapachu. Pewnie zapamięta go na bardzo, bardzo długo. Nawet nie czuł, kiedy na jego policzkach pojawiły się lekkie rumieńce. Obejmował tak dziewczynę tak długo, jak tego będzie potrzebowała. A on chciał, żeby trwało to jak najdłużej.
_________________


 
 
Freya Baldwin


19 lat

Pomarańczowa




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-28, 23:21   
   Multikonta: Jake, Gigi


Kiedy tylko ją objął, Freya wtuliła się w niego mocno. Nie spodobało jej się jednak to, że położył jej głowę na ramieniu. Hej, w końcu to on był tutaj facetem, a ona bezradną królewną potrzebującą oparcia, nie? Wymusiła więc na nim zmianę pozycji, robiąc to oczywiście bardzo nieudolnie, z uwagi na jej stan, tak, że teraz to ona tuliła się do jego ramienia.
Kompletnie nie przeszkadzało jej to, że był prawie nagi, ba, w obecnej chwili chyba nic by jej już nie przeszkadzało, w końcu była tak napruta. Jedną ręką powędrowała gdzieś na jego plecy, drugą bez skrępowania jeździła gdzieś pomiędzy jego brzuchem i klatką piersiową. W jej mniemaniu nie miało to żadnego seksualnego kontekstu, po prostu jego skóra wydawała jej się wyjątkowo miła w dotyku.
Ale i tak wolałaby tulić teraz Sahira. Mimo licznych blizn, dotykanie jego było jeszcze milsze. Może dlatego, że był bardziej umięśniony? Albo dlatego, że zawsze był taki cieplutki? A może po prostu dlatego, że był Sahirem...
Freya nagle rozpłakała się.
Nie, nie, nie było to ciche, delikatne łkanie. Wybuchła histreycznym wręcz płaczem, odsuwając się przy tym od chłopaka.
- Dla-dlaczego on mnie zostawiiił - załkała, przeciągając niektóre głoski. - Ja się już wcale nie gniewam... - wciąż zaciągała się płaczem. - A-a może on się gniewa? - spytała, wlepiając zaczerwienione oczy w chłopaka. - Przecież ja nic nie zrobiłaaam - płacz na nowo wezbrał na sile. - Już nigdy go nie zobaczę... - tym razem zrobiła dłuższą przerwę w mówieniu, każda próba odezwania się była przerywana kolejnymi napadami łkania. - A co jeśli to przez to, że źle całuję? - zapytała w końcu i rozkleiła się jeszcze bardziej, o ile to możliwe. - Czy ja źle całuję? - znów wlepiła oczy w chłopaka, ale zanim zdążył jej odpowiedzieć, niemal się na niego rzuciła i pocałowała go, przywierając do jego ust swoimi.
_________________

x
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-28, 23:37   
   Multikonta: MG, Willow, Lux


MG
Chłopak podniósł więc głowę i objął dziewczynę, przyciskając ją do swojej nagiej klatki piersiowej. No cóż... Chyba nie trzeba mówić, że Fabien przygotował się na ewentualne zabawy (chociaż zawsze to robił) i użył specjalnych perfum, które kupił na jednej z wyprzedaży w Paryżu. Za pieniądze ukradzione z konta jakiegoś dziada. Chłopak nieco szerzej otworzył oczy a na jego twarzy pojawiło się zdziwienie. Co ona robi? Znaczy... Wiadomo, co robi, ale że... No nie mógł w to tak do końca uwierzyć, cały czas ją obejmował, zastanawiając się co mogłoby być następnym ruchem. Nic dziwnego, że kiedy Freya go dotykała... No wiadomo co się stało. Facet nigdy nie leżał na dziewczynie, i mimo iż Pomarańczowa chwilę wcześniej zwymiotowała na jego ubrania i była tak napruta, że ledwo kontaktowała, to i tak zawartość jego bokserek zmieniła się w coś bardzo twardego. Tylko jak ją teraz... No wiadomo. Chyba zawsze oglądając porno omijał te sytuację i po prostu od razu przechodził do seksu. Tak było łatwiej. Dlaczego nie może być tak w rzeczywistości?
O Boże, nie, nie...
- Spokojnie... Nie płacz - chłopak przytulił ją jeszcze bardziej do siebie. Jak miał się do jasnej dupy zachować, kiedy jakaś laska rozklejała mu się w ramionach? Po prostu objął ją i wysłuchał tego, co ma do powiedzenia.
- Nie... Nie martw si... - No tak. I w tamtym momencie ich usta się połączyły, a on nieco szerzej otworzył oczy. Ale widział w filmach o miłości, że powinno się je zamknąć, więc zamknął je. Nie wiedział za bardzo co dalej, więc po prostu zaczął papugować ruchy, które wykonywała językiem Freya. Objął tylko delikatnie ją w talii i wsunął dłoń w jej włosy, żeby lekko gładzić ją po głowie. Okej. Był na całkiem niezłej pozycji, byleby dziewczyna znowu nie zaczęła histerycznie płakać. Lekko uniósł jej talię, przesuwając bardziej do siebie. Chciał być teraz nieco bliżej jej.
_________________


 
 
Freya Baldwin


19 lat

Pomarańczowa




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-29, 01:18   
   Multikonta: Jake, Gigi


Ciężko właściwie stwierdzić, co nią kierowało. Alkohol? Smutek? Wszystko na raz? W każdym razie - Freya się temu poddała. Kiedy tylko chłopak zaczął odpowiadać na jej pocałunki, zatraciła się w nich jeszcze bardziej. Na swój sposób było to nawet przyjemne…
Ale nie do końca. Jego usta nie były równie miękkie, co usta Sahira, jego ciało nie było równie ciepłe, jego dłonie nie były równie silne, jego… Nic nie był w porządku. Nie był Sahirem. A Freya... Freya nie chciała być dotykana przez kogokolwiek innego, niż Sahir. Nawet kompletnie najebana.
Gwałtownie odepchnęła od siebie chłopaka, wyrywając się z jego uścisku. I rozpłakała się. Znowu.
Kompletnie nie przejmowała się faktem, że chłopak… Zaangażował się w te całe pieszczoty i może być bardzo niezadowolony z takiego obrotu sprawy. No a że krew odpłynęła mu teraz... W zdecydowanie inne rejony ciała, niż mózg, mógł zareagować co najmniej mało racjonalnie, nie? No ale, pozostawało liczyć na to, że jednak uszanuje zmianę decyzji dziewczyny.
- Dlaczego on mnie zostawił... - wyszeptała, wciąż łkając, jednak zdecydowanie była już spokojniejsza.
Dla Freyi było to wręcz oczywiste, że skoro w momencie, kiedy się obudziła, Sahira nie było przy jej łóżku, ani nigdzie w pobliżu, to oznaczało, że nie chciał jej już widzieć. W końcu też był w tym samym ośrodku, więc gdyby chciał, to by się postarał, nie? Chociaż... Może w takim razie powinna wziąć sprawy w swoje ręce?
Ale moment... A co, jeśli teraz już je nie zechce? W końcu pocałowała się z innym... Na samą myśl o tym łzy znowu napłynęły jej do oczu, jednak nie wybuchnęła histerycznym płaczem po raz kolejny. No nieważne, i tak trzeba spróbować.
- Zaprowadź mnie do niego - zażądała, podnosząc się gwałtownie z kanapy, czego od razu pożałowała. Wciąż miała problemy z równowagą, więc niemal od razu zachwiała się i usiadła z powrotem.
- Niedobrze mi - wybełkotała tylko. Cóż, nadmiar płaczu i nagła zmiana pozycji zrobiły swoje.
_________________

x
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-29, 18:06   
   Multikonta: MG, Willow, Lux


MG
Chłopak również zaangażował się w te pieszczoty nieco... Bardziej. W końcu był to jego zupełnie pierwszy w życiu pocałunek. Trochę szkoda, że doszło do tego z ledwo żywą Freyą, która pewnie nie będzie nic pamiętała i która zrobiła to tylko z uwagi na Sahira. No cóż, niektórych sytuacji w naszym życiu nie możemy zaplanować z góry. Chłopak cały czas dociskał się do niej, obejmował ją i całował. Ta cała chwila była dla niego tak istotna, tak ważna. Tak bardzo upragniona. Zupełnie się w niej zatracił, aż wreszcie kiedy Freya gwałtownie go odepchnęła, chłopak już zupełnie nad sobą nie zapanował. Dziewczyna odrzuciła go na drugi koniec kanapy. A on... Cóż. Jego bokserki zrobiły się mokre, a on nie pozostawił Pomarańczowej zbyt wiele czasu na przeanalizowanie całej sytuacji. Błyskawicznie czmychnął do łazienki, biegnąc w samych bokserkach a następnie się tam zamknął. Niestety nie mógł być świadkiem lamentowania dziewczyny czy wspominania o tym, by ten zabrał ją do chłopaka. Wolał wtedy nie myśleć kto nim był, a już zupełnie wolał zapomnieć całą tą sytuację. Siedział tak w łazience, doprowadzając się do normalnego stanu, szukając zastępczej bielizny i tak dalej... Po chwili krzyknął tylko do niej:
- Ja... Ja zaraz przyjdę!
_________________


 
 
Freya Baldwin


19 lat

Pomarańczowa




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-29, 19:54   
   Multikonta: Jake, Gigi


Freya dopiero po chwili zorientowała się, że w zasadzie mówi do nikogo. Chłopak zerwał się tak nagle, że nawet nie odnotowała kiedy, dlaczego i gdzie pobiegł. Jak tylko sobie to uświadomiła, rozpłakała się jeszcze bardziej.
Najpierw Sahir, teraz Fabien... Co było z nią nie tak? Każdy, kogo pocałowała, od razu znikał... Może faktycznie była w tym aż taka zła? W jej przypadku nie było to aż tak oczywiste, ale w końcu sama nie była o wiele bardziej doświadczona, niż chłopak…
Na szczęście usłyszała jego krzyk z łazienki.
Uff, przynajmniej został.
Mdłości wywołane płaczem i gwałtownym wstaniem z kanapy trochę już jej minęły, tak samo, jak cała histeria. Teraz przydałoby się tylko coś do picia.
Dziewczyna podjęła kolejną próbę wstania z kanapy. Tym razem o wiele wolniej i ostrożniej, co w końcu dało pozytywny skutek. Wciąż jednak kręciło jej się w głowie, powoli zaczął się też znowu odzywać ból w biodrze. Niezniechęcona jednak tym Pomarańczowa, szła bardzo powoli, podpierając się o wszystko, co było tylko w zasięgu jej rąk. Po drodze zahaczyła o coś szlafrokiem i, nie mogąc go wyplątać, po prostu go zdjęła, ale w końcu, w samej piżamie, znalazła się pod schodami. No, to ta łatwiejsza część, teraz czekało ją wejście na górę.
Kurczowo trzymając się poręczy, stawiała stopy na kolejnych stopniach. W międzyczasie co prawda ze dwa razy się potknęła, musiała na chwilę przysiąść, zmuszona do tego zawrotami głowy i raz wychyliła się niechcący za bardzo poza barierkę, tak, że prawie wypadła, no ale w końcu i to się udało.
Nie zastanawiała się za bardzo nawet, w jakim celu tam idzie? Może nie chciała zostać sama na tej kanapie? Może wciąż liczyła, że Fabien zaprowadzi ją do Sahira i chciała go pospieszyć? A może potrzebowała tylko nowej szklanki wody?
- Chcę pić... - powiedziała, otwierając drzwi. Nie zadała sobie trudu, żeby zapukać, czy jakkolwiek inaczej zakomunikować, że wchodzi, chłopak mógł być więc zaskoczony. No, chyba, że zaalarmowało go dość głośne wdrapywanie się dziewczyny po schodach.
_________________

x
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-29, 19:59   
   Multikonta: MG, Willow, Lux


MG
Chłopak siedział na wannie z opuszczoną głową, widząc, że Freya otwiera drzwi toalety, od razu dobiegł do nich z szybkością geparda - w końcu ma nieludzki refleks jako Zielony - i zamknął drzwi, odpychając ją od nich lekko. Stanął przy nich, a następnie przekręcił zamek tak, by dziewczyna nie mogła więcej wchodzić. Niezbyt chciał ją teraz widzieć, co było tak jakby zrozumiałe. Nawet zignorował fakt, że przewracała wszystko na swojej drodze, zrzucała różne rzeczy z półek i tak dalej. Powiedział tylko lekko zapłakanym głosem:
- Idź stąd, nie mam nic do picia.
Niezbyt chciał jej teraz pomóc, czy cokolwiek z tych rzeczy. Czuł się głupio. Czuł się poniżony, sprowadzony do zwykłego przedmiotu, zabawki. Przecież ona upiła się i zrobiła to tylko w ramach zemsty czy czegoś takiego, na innym gostku. Cóż, widocznie nigdy specjalnie go nie lubiła. Ale on lubił myśleć co innego. Trudno.
- Idź do świetlicy, może tam mają - dodał po chwili i znowu schował twarz w dłoniach. Chciał, żeby przyszła tutaj Willow albo Xavier, żeby z nim porozmawiali. Chciał też stąd wyjechać, jak najszybciej.
_________________


 
 
Freya Baldwin


19 lat

Pomarańczowa




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-29, 20:21   
   Multikonta: Jake, Gigi


Kiedy chłopak tak gwałtownie zamknął drzwi, Freya, odepchnięta razem z nimi, upadła na podłogę. Pech chciał, że przywaliła w posadzkę akurat lewym biodrem, więc aż syknęła z bólu, a do oczu po raz kolejny napłynęły jej łzy. Borze, mam nadzieję, że to już ostatni raz tego dnia, inaczej wyjdzie na jakąś rozhisteryzowaną płaczkę.
Poza fizycznym bólem doskwierało jej teraz jednak jeszcze jedno.
Dawno nie poczuła się aż tak odrzucona, jak w tej chwili. Wiecie, pijani ludzie przeżywają wszystko o wiele bardziej. No a ona, najpierw porzucona przez ojca w Pryzmacie, jak jakiś niechciany pies, później zostawiona przez Sahira... A teraz nawet Fabien zamknął jej drzwi przed nosem.
Zignorowała jego radę. Z resztą, niby skąd miała wiedzieć, gdzie tu jest jakaś świetlica? No ho, pomijając fakt, że była pijana - kompletnie nie znała przecież tego miejsca. Spędziła tu zaledwie dzień. A może trochę więcej? No w każdym razie większość tego czasu i tak przeleżała w szpitalu.
Skoro i tak była już na podłodze to, nie widząc większych szans na to, że uda jej się wstać, poczłapała na czworaka pod drzwi łazienki i oparła się o nie plecami, podciągając kolana pod brodę i oplatając je rękoma.
Czuła się fatalnie, ale nie wiedziała, co w związku z tym zrobić. Nie miała do pomocy nikogo poza Fabienem, a skoro on też teraz się na nią wypiął, to pozostawało jej tylko zwinąć się tutaj i cierpliwie czekać.
Siedząc tak, nawet nie zauważyła, kiedy usnęła.
_________________

x
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-30, 15:49   
   Multikonta: MG, Willow, Lux


MG
Do pokoju nagle wpadło dwóch agentów, którzy od razu ruszyli w stronę Freyi. W końcu było ją widać, gdy wchodziło się do pokoju. Na szczęście oni wyprzedzili Willow jak i Xaviera. Fabien dalej siedział w toalecie. Nawet słysząc dziwne dźwięki i tupanie nie wyszedł z pomieszczenia, przerażony tym, kto to mógł być.
- Panienka Baldwin? - syknął jeden z agentów. No tak, lecznica ich wysłała, bo oczywiście Freya nie pojawiła się tam od dłuższego czasu. Pewnie gość, który pozwolił jej wyjść na całą tą imprezę, również będzie miał z tego względu kłopoty. Ale teraz najważniejsza jest Freya.
- Musi pani pójść z nami - powiedział po chwili jeden z nich, a po upływie kolejnej, dziewczyna była już trzymana przez nich. Oboje wzięli ją "pod ramie", co umożliwiło bezpieczne przetransportowanie jej do lecznicy. Poza tym musiała jeszcze zmierzyć się z całą tą sytuacją.
- Jak się właściwie pani czuje? - zapytał kolejny agent. Freya niestety nie kontaktowała zbyt wiele. Nie dość, że miała ogromnego kaca, to głowa praktycznie jej pękała. Ciężko było nawet się zorientować kiedy znalazła się na dworze, kiedy znowu przeszła obok całej tej imprezy, która ewidentnie zmieniła się w poszukiwanie reszty agentek i agentów.
Aż wreszcie doszła do celu. Wszystko zlewało się ze sobą w jej oczach. Wszystko wydawało się być coraz bardziej zamazane. Póki ktoś nie podał jej szklanki z wodą, rzecz jasna. A potem włączono radio.
"- Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników" - mówi Judith Gray.
Kolejny łyk. Powoli zaczynała czuć się o wiele lepiej. Jej głowa wciąż pulsowała, ale na stoliku obok łóżka udało jej się znaleźć tabletki przeciwbólowe. Była teraz sama w całej tej sterylnej sali. Nawet nie wiedziała kiedy reszta ludzi wyszła, zajmując się kolejnymi rannymi. A radio cały czas leciało, wiercąc jej dziurę w głowie, swoim denerwującym szumem w tle.
" - W skład tej bohaterskiej grupy wchodziła Valerie Cadle, Lux Bloomfield i Sahir Nailah. To oni pod osłoną nocy doprowadzili do szlachetnego zwycięstwa wolności, sprawiedliwości i nowego, lepszego świata dla psioników"
Lepszy świat. Z jakiej racji dzieci muszą walczyć o coś po stronie czegoś, co zaprzepaściło szanse na normalne życie?
" - Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu."
Z jakiej racji? Dlaczego on?
[i]"- Wielu agentów, żołnierzy. Członków naszej organizacji zginęło, oddając swe życie za przyszłość.
Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my "
- dodaje.
Zbyt dużo informacji w jednym czasie.

zt ->http://caledonia.pl/viewtopic.php?p=6251#6251
_________________


 
 
Xavier Levitt


19

Pomarańczowy




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-01, 17:52   
   Multikonta: brak


Xavier bez słowa sprzeciwu wyszedł za Willow z kafeterii, tym razem zdając się na jej zmysł tropiący. Wyniuchała Fabiena bez zarzutu po śladach, które zostawił (choć kurtka z wymiocinami była dosyć obrzydliwym śladem). Nie był zachwycony tym, że porzucili dotychczasowe zadanie i będą znów musieli niańczyć Fabiena. Z początku nie był zbyt pozytywnie nastawiony do poznawania reszty agentów (a raczej agentek), jednak było to i tak lepsze niż znoszenie fochów ich kolegi. Nie miał jednak innego wyjścia i musiał udać się wraz z Willow do ich pokoju.
Między jego brwiami pojawiła się drobna zmarszczka, gdy Willow wspomniała o incydencie, który się dziś wydarzył.
- Zginęli, ale w jaki sposób? Bo podejrzewam, że to nie był wypadek, tylko zabójstwo, prawda? - zapytał pozornie obojętnym tonem, zbliżając się do drzwi ich mieszkania. Willow najwyraźniej lepiej orientowała się w sytuacji i postanowił wydusić z niej tyle, ile się da. Wolał wiedzieć, w jakiej sytuacji się znajdują i co dalej się z nimi stanie. Z jednej strony przyzwyczaił się, że ich ''szefowie'' trzymali większość spraw w tajemnicy, ale z drugiej strony taka niepewność była irytująca. A Xavier nie lubił poczucia, że traci kontrolę. Podejrzewał, że zniknięcie dziewczyn, które mieli spotkać wiąże się ściśle ze śmiercią tych ''kilku osób''.
- Niby w jaki sposób zamykanie agentów w kafeterii ma dobrze wpłynąć na zadanie? - prychnął chłopak, krzywiąc usta w nieznacznym grymasie - Tu raczej chodzi o to, by agenci byli potulni jak owieczki. Nic nie wiedzą, w niczym się nie orientują, tylko mechanicznie wykonują swoje zadania, bo tak trzeba.
Po chwili zamilkł i rzucił szybkie spojrzenie na Willow, uświadamiając sobie, że ona może nie podzielać jego zdania i taki tok rozumowania raczej jej się nie spodoba. Ona traktowała wszystko na serio, a Xavier w nieco pobłażliwy sposób. Nie wspominając już o Fabienie, który w ogóle miał w nosie jakiekolwiek obowiązki i myślał jedynie o zaliczeniu jakiejś panienki.
Zastanawiał się, czy to, co się dzisiaj wydarzyło, to było morderstwo i w jaki sposób to wpłynie na losy jego i jego drużyny. Ta ''normalna'' część jego osoby pragnęła, by okazało się, że był to tylko nieszczęśliwy wypadek. Może to nic nie oznacza, może Pryzmat da im święty spokój i dalej będzie wysyłać ich jedynie do błahych zadanek. Przecież oto chodziło, prawda? Miał robić to, co mu mówią, by wreszcie dali mu święty spokój, a on pewnego dnia odzyska wolność. Tak mówił dziadek - rób swoje, a kiedyś doczekasz się normalnego życia. Takiego zwykłego, nudnego życia z dala od tego wszystkiego - tajnych organizacji, dziwnych mocy, koszmarów sennych i chaosu w jego własnej głowie.
Wiedział jednak, że w jego umyśle jest też ta dziwna cząstka jego mrocznej osobowości, którą odziedziczył po swojej matce. A ona pragnęła, by wydarzyło się coś złego, bo to oznaczało, że Xavier będzie miał więcej możliwości, by krzywdzić innych ludzi. Słyszał w głowie prawie niesłyszalny szept, który szybko zagłuszył i zepchnął w odmęty swojej świadomości.
Xavier odchrząknął i zamaszyście otworzył drzwi od ich wspólnego pokoju, by wywinąć się od dalszej dyskusji.
- FAJTŁAPO! - ryknął chłopak, wkraczając do mieszkania - Jeśli narobiłeś nam jakiegoś przypału, to się z tobą policzę - ostrzegł groźnie.
Po chwili usłyszał ciche chlipanie, które dochodziło ze strony, gdzie znajdowała się łazienka. Nacisnął klamkę, ale drzwi były zamknięte. Chyba Fabien musiał być w naprawdę kiepskim stanie.
- Uhmmm - mruknął Xavier, nieco zbity z tropu - Czyli widzę, że Julia dała Romeo kosza - podsumował kwaśno. Westchnął głęboko - po raz kolejny tego dnia - i zmusił się do tego, by mimo wszystko pomóc Fabienowi.
- Otwórz, stary, nie będziesz się tam mazał w samotności, na to nie pozwolę - rzekł Xavier stanowczym tonem, po czym zaczął walić pięścią w drzwi łazienki - Powiedz, kim była ta laska i co ci zrobiła. Mogę jej zrobić sieczkę z mózgu w ramach zemsty - zaoferował się uprzejmie.
 
 
Willow Delecroix


18

Zielona




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-01, 20:52   
   Multikonta: Val, MG


- Niee, głupi. Byli na akcji. Rany, tylko ja jestem tutaj na bieżąco i rozmawiam ze wszystkimi, czytam raporty? - zerknęła na niego lekko zdziwiona. Cóż, znalezienie tutaj informacji wcale nie było takie trudne, a Willow spędzała sporo czasu w towarzystwie dowództwa.
- Chodziło o to, by go nie przerywać. Mimo iż w między czasie wszyscy inni poznali te straszne wieści, to wolano nie informować o tym ich. Głupota - powiedziała. Wiadomo, agenci powinni wykonywać swoje zadania jak roboty, ale... Naprawdę zadanie było takie istotne, że można trzymać agentów w bańce i udawać, że wcale nie zginął jeden przełożony a ich znajomi są ledwo żywi? Wszystko jedno. Wiedziała o tym wszystkim, interesowało ją to, ale wolała się w to nie mieszać. Nie był to jej dom, tylko przelotne miejsce z którego wyparuje za jakiś czas. Nie będzie maczała palców w niczym, co miało tutaj miejsce. Weszła do mieszkania i zerknęła przerażona na Xaviera.
- Jejku... - powiedziała, słysząc, że chłopak płacze w toalecie. W dodatku się zamknął. W jakimś sensie była dumna z zachowania Xaviera. Dobrze się zachował próbując jakoś naprawić tą sytuację - to tylko sprawiało jej radość. Był przecież w jakimś sensie dla niego starszym bratem. Wiadomo, sama Willow również zawsze stanie murem za Fabienem.
- Otwórz, Fabi, proszę. Wszystko będzie okej, niedługo stąd pojedziemy. Powiesz nam co się stało? - zaczęła lamentować pod drzwiami, po tym wyciągnęła wsuwkę ze swoich włosów i zaczęła montować prowizoryczny wytrych. Ah, Zieloni.
- Słyszę! Słyszę co robisz, Willow. Proszę, przestań grzebać przy zamku. Zostawcie mnie samego. Proszę - powiedział Fabien smutnym głosem. Cały czas było słychać jak pociąga nosem. Willow oczywiście zastosowałaby się do jego prośby, gdyby nie to, że się martwiła. No i gdyby nie to, że mogła zapytać Xaviera o to, co lepiej zrobić. Zawsze potem będzie można zrzucić wyrzuty sumienia na niego. Spojrzała na niego wymownie, trzymając wytrych w jednej dłoni, drugą zaś wskazując na zamek. Coś w rodzaju "zrobić to czy nie"?
_________________
Niezrozumiani sa zawsze martwi
zanim inni ich zrozumieja.
[mru]
 
 
Xavier Levitt


19

Pomarańczowy




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-05, 21:32   
   Multikonta: brak


Hmm, no tak, tylko ona była na bieżąco. I tylko ona czytała raporty. Xavier przyjął, że właśnie od tego Willow jest w ich drużynie. On nie miał cierpliwości do stosów papierzysk.
- Widzisz, ja nie analizuję tych raportów, bo wiem, że ty to zrobisz lepiej - odparł z szerokim uśmiechem i poklepał dziewczynę po ramieniu. Oczywiście powiedział to tylko po to, by się na niego irytowała za to, że jest paskudnym leniem.
Stwierdził, że na razie nie będzie wnikać w całą tą zawiłą sprawę z tajemniczym zadaniem, zamordowanymi członkami Pryzmatu i trzymaniem agentów pod kluczem. I tak wiedział zbyt mało, by ocenić, co tak naprawdę się wydarzyło. Nie zamierzał jednak porzucić swego małego ''śledztwa''. Najpierw zajmą się Fabienem, a potem dowie się, o co chodzi. Nie zamierzał odpuścić i zostawić tej sprawy. Chciał mieć kontrolę nad tym, co się dzieje. Miał przeczucie, że ich szefostwo niechybnie wykorzysta ich do swoich celów i wolał zawczasu dowiedzieć się o ich planach, a nie być zwykłym pionkiem w grze.
Xavier stał wraz z Willow przed zamkniętymi drzwiami do łazienki i słuchał chlipania Fabiena. Liczył na to, że chłopak jednak ulegnie ich wspólnym namowom i wpuści ich do środka. Niedoczekanie. No cóż, ta nowa laska musiała mu naprawdę mocno dopiec, jeśli nie chciał widzieć nawet przyjaciół ze swojej drużyny. Mimo wszystko ich trójka jednak w najtrudniejszych sytuacjach się nawzajem wspierała. Na co dzień potrafili być względem siebie kąśliwi i często się sprzeczali, ale podobno kto się czubi, ten się lubi.
Xavier zmrużył ciemne oczy i rzucił konspiracyjnie spojrzenie do Willow.
- No dobra, po dobroci się nie da, więc musimy zainterweniować - spojrzał z uznaniem na wsuwkę w dłoni Willow. Wiedział, że jego przyjaciółka bez problemu poradzi sobie z zamkiem w drzwiach - Podobno ludzie w sytuacjach kryzysowych mogą postępować lekkomyślnie, więc nie możemy zostawić Fabiena samego - oświadczył Xavier uroczyście. Wreszcie miał sposobność, by popisać się próbą zrozumienia psychiki innego człowieka - Także nie możemy ulec jego prośbie. Czyń swoją powinność, panno Delecroix.
Xavier wziął się pod boki i obserwował poczynania Willow.
 
 
Willow Delecroix


18

Zielona




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-06, 01:47   
   Multikonta: Val, MG


- No pewnie. Zawsze się każdy tak tłumaczy - dodała uszczypliwie i przewróciła oczami. No tak, nie miała mu przecież tego za złe czy coś. Miał racje z jednej strony, ale z drugiej brakowało jej jakiegoś kompana, który analizowałby to wszystko z nią. Fabien miał nim być. Ale jak to się skończyło, to wiadomo. Willow wiedziała, że trzeba to zrobić, tak więc wsunęła dwie części przerwanej na pół wsuwki i po minucie czy dwóch bez problemu poradziła sobie z zamkiem. Gdy wrota się otworzyły, weszła do łazienki i podeszła do Zielonego.
Nie wyglądał on zbyt dobrze, jego twarz była cała czerwona od płaczu, ponadto siedział w czystych już, świeżo wypranych bokserkach. Przynajmniej zmienił je - chociaż tyle dobrego z całej tej sytuacji. No ale wracając, Willow podeszła do niego i dodała:
- Fabien, możesz nam powiedzieć co się stało? I przestań się przed nami zamykać, jesteśmy przecież jak drużyna, a drużyna musi się trzymać razem, prawda? - powiedziała.
Ale on wcale nie chciał gadać, dodał tylko:
- Nie chcę gadać o tym z babą - stwierdził i odwrócił wzrok. Na to Willow oczywiście posłała wymowne spojrzenie Pomarańczowemu, pod tytułem "masz go pocieszyć". No i nie było gadania, jeżeli chciał nadal być w jednym kawałku, to musiał zrobić to, co powiedziała. Rudowłosa grzecznie opuściła więc toaletę, zostawiając ich samych na męską pogawędkę. Gdy wyszła, Fabien powiedział:
- Wytrzymałem dziesięć sekund. Ona była pijana. Jejuu... Dlaczego tak się stało? Jak Ty to robisz, Xav?
_________________
Niezrozumiani sa zawsze martwi
zanim inni ich zrozumieja.
[mru]
 
 
Xavier Levitt


19

Pomarańczowy




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-06, 20:32   
   Multikonta: brak


Tym razem w milczeniu przemilczał uwagę Willow, postanawiając, że nie zamierza się z nią sprzeczać. Może dlatego, że miała przecież rację. Postanowił, że następnym razem wykrzesa z siebie nieco zaangażowania i postara się zerknąć na któryś z raportów. Chociaż to nie znaczyło jeszcze, że będzie go dogłębnie analizował.
Na razie musiał zająć się bardziej palącą sprawą: Fabienem. Z początku przyglądał się tylko cierpliwie, jak Willow grzebie wsuwką w zamku od drzwi. Kiwnął do niej z uznaniem głową, gdy udało jej się dostać do środka. Przyznał, że razem z Willow tworzą naprawdę zgraną drużynę. Ona potrafi włamać się do każdego mieszkania, a on do każdego umysłu. Wspaniale, czyż nie? No cóż, szkoda tylko, że ich trzeci członek drużyny, Fabien, najczęściej był po prostu bezużyteczny. Albo wręcz sprawiał problemy, tak jak to było teraz.
Wystarczyło, że rzucił szybkie spojrzenie na Fabiena, by dostrzec, że nie jest dobrze. Nie trzeba było być Sherlockiem, by zobaczyć jego czerwoną jak burak twarz i podpuchnięte oczy.
Niedobrze. Teraz będzie musiał bawić się w niańkę albo psychologa, co, szczerze mówiąc, nie wychodziło mu najlepiej. Obawiał się, że może powiedzieć coś nietaktownego i jeszcze bardziej pogorszy sytuację. Mimo tego zachował stoicki spokój, a na jego twarzy zagościł profesjonalny wyraz.
- W porządku - oświadczył, a następnie, chcąc nie chcąc, wyminął Willow i został sam na sam w toalecie z Fabienem. Skrzyżował ręce na piersi.
- Pijana? - Xavier uniósł lekko brwi - Wiesz, istnieje niepisana zasada, że pijanych kobiet się nie tyka. W żaden sposób. Zarówno dla ich dobra, jak i twojego własnego.
Był z siebie dumny, że mógł udzielić tak rozsądną radę. Może i nie był mistrzem relacji międzyludzkich, ale takie podstawowe zasady postępowania z płcią przeciwną jednak znał. W końcu każdy heteroseksualny młody mężczyzna interesuje się mimo wszystko kobietami. Choć zainteresowanie Xaviera tym tematem było raczej przeciętne i nie czuł specjalnego pociągu, by zgłębiać go bardziej. I na pewno nie miało miana obsesji, jak to było w przypadku Fabiena. Cóż, Xavier miał inne obsesje. Bardziej wyrafinowane.
- Ale co robię? - zdziwił się chłopak, przyglądając się swojemu koledze, nie domyślając się, co Fabien ma na myśli - Słuchaj, ja nie jestem jakimś Casanovą. Ludzie z reguły nie lubię mnie, a ja nie lubię ich. To tyczy się także dziewczyn. Kiedy mnie poznają bliżej, to najwyraźniej stwierdzają, że nie jestem taki milusi, na jakiego wyglądam - uniósł kąciki ust w krzywym uśmiechu - Także jeśli myślisz, że tylko ty masz pecha w tych całych tak zwanych, eee, relacjach damsko - męskich, to ciebie pocieszę, że nie tylko ty. Tylko mi na tym kompletnie nie zależy. Nie wierzę w siłę ludzkiego uczucia ani rzewne historie miłosne. Według mnie to tylko hormony, czysta chemia. A ty chyba szukasz w życiu prawdziwego love story - Xavier zamilkł, rzucając Fabienowi wymowne spojrzenie, nieco podszyte pewną dozą krytycyzmu, która miała oznaczać, że poszukiwanie prawdziwego love story nie jest najlepszym pomysłem.
 
 
Willow Delecroix


18

Zielona




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-06, 22:42   
   Multikonta: Val, MG


Willow wyszła z pokoju i wykonała kilka telefonów. W tym czasie Fabien uważnie słuchał tego, co miał do powiedzenia jego starszy kolega. Ale dlaczego się ich nie tyka? Przecież Freya sama...
- Ale to ona zaczęła mnie podrywać! Chciała, żebym się rozbierał to się rozebrałem - odparł, nieco obrażony. Odwrócił się i zmarszczył czoło.
- Stary nie mów tak, bo to wcale nie jest prawda! - oburzył się Fabien i popatrzył na niego, lekko zwężając powieki. Po tym dodał: - Przecież Willow leci na Ciebie od samego początku, debilu! Nie rozumiem dlaczego jej po prostu nie zaliczysz czy coś, nie widzisz jak się do Ciebie klei? I co Ty właściwie gadasz? - dodał, tak samo oburzony jak wcześniej. Mimo iż mózg Zielonego pewnie pracował na najwyższych obrotach przez cały czas jak i był niesamowicie wydajny, to i tak dla Fabiena znaczyło to jedno - gej.
- Xavier, a może ty wolisz facetów, co? - zapytał i roześmiał się. O tak, to było idealne poprawienie humoru dla chłopaka, który od razu zaczął się śmiać, dodając: - Ale to dobrze, bo więcej dla mnie - stwierdził, a następnie wstał. Jeszcze jedna rzecz mu wpadła do głowy, tak więc zbliżył się niesamowicie szybko do chłopaka i zaczął go obejmować, dodając:
- Ojeeejkuu! A może to ja Ci się podobam, co? - zapytał, rozciągając jego policzki. No i w tamtym momencie do łazienki weszła Willow, która od razu skrzywiła się i dodała: - Chłopaki...? - zapytała. No cóż, to rzeczywiście nie było jakoś specjalnie normalne. Ale z drugiej strony poprawiło humor Fabienowi, a to było dość istotne. Gdy Zielony spostrzegł się, że Willow weszła do pokoju, od razu odskoczył od Xaviera i ustawił dłonie tak, żeby w razie czego osłonić się od ewentualnego ciosu wymierzonego w jego twarz czy inne części ciała.
- Chłopaki... Musimy się zbierać... - powiedziała.

Okej, to robimy przeskok. Fabien oczywiście wyszedł pierwszy, bo pojawił już się w wątku Averly. Po prostu zacznij tutaj: http://caledonia.pl/viewtopic.php?p=7401#7401
_________________
Niezrozumiani sa zawsze martwi
zanim inni ich zrozumieja.
[mru]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-08-15. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,213 sekundy. Zapytań do SQL: 10