• Kiedy stracisz wszystko, nikt się już z tobą nie liczy.
    Black is the color
    Nie, oni nie lękali się o dzieci, które mogły umrzeć. Nie martwili się pustką, którą miały po sobie pozostawić. Oni bali się nas – tych, którzy przeżyli.
  • Pryzmat:

    Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. "- Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię." W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.

    Judith zamyka projekt Pryzmat.

  • Obecnie mamy luty 2023r.
    Odczuwalna temperatura to -5°C, pada śnieg.

    Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu z notatnikiem! Tutaj link!

    W Systemie co chwila pojawiają się nowe eventy! Zachęcamy do odwiedzenia tematu: LINK

    Każdy nowy może rozpocząć grę jako exagent Pryzmatu i zamieszkać na strzeżonym osiedlu należącym do rządu!

    Odwiedźcie nas też na facebooku!

  • Bieżące poszukiwania:
    - Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
    - Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
    - Lounarie de Coudray szuka chętnych graczy do relacji między postaciami.
    - Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
    -Ceridwen Murray Poszukuje 1 osoby do byłego oddziału 7 z ligi dzieci.
    -Summer Dawson Poszukuje relacji dla swoich postaci.
    -Cora Wellworth Poszukuje pozytywnych relacji dla swojej postaci.
    -Toni Martin Poszukuje relacji z osobami z Syndykatu.
    -Hunter McAvoy Poszukuje osób do swojego własnego, prywatnego gangu.


  • Cookie
    Levi
    Lou
    Pravi


Poprzedni temat «» Następny temat
Okolice Pikes Peak
Autor Wiadomość
Pravi Yuriev



19 lat

Żółty




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-09, 17:19   
   Multikonta: Hope Reyes, MG
[Cytuj]

Silas wstał wcześnie, wcześniej niż jego brat zaczynał kręcić się po kompleksie. Blondyn musiał skonsultować się z kilkoma zielonymi z laboratorium i szpitala. Obudził się zaledwie po trzech godzinach snu i ruszył na niższe piętro. Nie skorzystał z windy, wolał pójść schodami i rozbudzić się. Będąc już na korytarzu ruszył do jednych z wielu metalowych drzwi i wszedł do wielkiego pomieszczenia. W laboratorium życie nigdy nie spało, zawsze znalazło się kilku nocnych marków, nie mogących pozostawić swoich badań. Rozejrzał się uważnie wśród krzątających się ludzi w ciemnoniebieskich i białych fartuchach. Gdy wreszcie znalazł osobę, której wypatrywał podszedł do niej.
-Erick! - zawołał, gdy był już blisko.
Chłopak młodszy od Silasa ledwie o dwa lata podbiegł podekscytowany. Czarne włosy uczesane niby pędzel opadały lekko na czoło chłopaka, który szybko odgarnął je do tyłu. Jako jeden z nielicznych nosił biały kitel, oznaczało to, że jest wyższy rangą od innych, ubranych w niebieskie.
-Panie Yuriev. - Skłonił się lekko. Silas nienawidził kiedy ktoś nazywał go per "pan", a tymbardziej kiedy ktoś się przed nim kłaniał, ale wybaczał to temu chłopakowi. Taki już był, ile razy żółty tego nie wypominał, on robił dalej to samo. -W czym mogę panu pomóc? - zapytał.
-Co z tym lekiem dla Leviego? Udało się?
Lek miał pomóc bliźniakowi w problemach z bezsennością. Działał na zasadzie środka nasennego, który jednak hamował zapadnięcie w fazę REM, odpowiadającą za sny, koszmary, lunatykowanie. Miał wprowadzać osobnika jedynie w fazę nREM, która odpowiada za regenerację ciała.
Chłopak podrapał się za uchem i skrzywił lekko. Silas niemal czuł, że Pędzel powie mu zaraz iż wrócili do punktu wyjścia.
-Sytuacja nie wygląda tak dobrze jak mieliśmy nadzieję. - mruknął. -Ale... To przełom. Na pewno. - wtrącił szybko widząc, jak oczy blondyna świecą nieprzyjemnym blaskiem. -Wszytko poszło po naszej myśli... Ale.. Cóż...
-Wykrztuś to. - Silas powoli tracił cierpliwość na tego chłopaka.
-Przebadaliśmy kilka osobników. U wszystkich sen przebiegał znakomicie. Te, które wcześniej cierpiały na koszmary albo lunatykowały nie wykazały żadnych ich oznak. A im więcej leku podawaliśmy, tym dłużej spały. - zamilkł i zmarszczył brwi. -Jednak... Po trzech godzinach spoczynku występowały niepożądane objawy... Drgawki, wzmożone ruchy kończyn, zawały... Zanotowaliśmy dwa zgony.
Silas oparł się ciężko o najbliższe biurko. Dokładnie analizował wszystkie za i przeciw.
-Więc, Leviemu może to zapewnić maksymalnie trzy godziny snu, ale im więcej przyjmie leku na raz, im dłużej będzie spał... Tym większe prawdopodobieństwo, że objawy się nasilą. Dobrze zrozumiałem?
Pędzel nieśmiało kiwnął głową. Blondyn nie potrzebował więcej informacji. Przekazał by ten kontynuował obserwacje, a sam miał właśnie ruszyć do następnego człowieka, któremu zlecił podmianę energetyków Leviego na coś mniej zabójczego, kiedy zauważył, że bliźniak pojawił się wraz z Laseczką. Zmarszczył brwi i spojrzał na zegarek. Było później niż myślał. Lekko wyprowadzony z równowagi podszedł do brata.
-A ty co tak wcześnie? Laseczkę oprowadzasz?
 
 
Summer Dawson



19

Zielony Ziemniak




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-09, 22:04   
   Multikonta: Emilka, Ro
[Cytuj]

Tego akurat nie byłaby w stanie zrozumieć. Trauma z dzieciństwa była jeszcze logiczna, ale sam stres spowodowany poszczególnymi czynnikami, już nie. Dlatego lepiej, że nie wnikała.
- Nie popisuj się. – Nie było w tym cienia zazdrości, po prostu się droczyła. Złapała notes i długopis, a zaraz po wyjściu na korytarz zaczęła spisywać całą listę potrzebnego sprzętu, strasznie przy tym bazgrząc. Nie wiedziała jak wiele są w stanie zdobyć, więc zarzuciła go nawet pierdółkami, pokroju niezbędnych narzędzi. Strony szybko się zapełniały, ale nie przeszkadzało jej to w kontynuowaniu rozmowy. – Tylko izolacja. Będzie chyba najtrudniej dostępna. Cała reszta jest już tutaj. – Dopisała jeszcze dwie pozycje i pomachała notesem.
Sama technologia wykorzystana w tym miejscu ani trochę jej nie dziwiła. W Lidze mieli podobne bajery. Mimo wszystko, weszła do widny, nie odrywając wzroku od nadgarstka Leviego. Istnienie czipu nie było dla niej dobrą wiadomością. Miała uraz to tych małych gówienek, szczególnie po sieczce jaką jeden z nich urządził jej na plecach.
- Mam rozumieć, że będę potrzebowała niańki? – westchnęła, niezbyt pocieszona tą wizją. Gdy drzwi windy się otworzyły… No cóż, była nieźle zaskoczona. Wyobrażała sobie, że będzie pracować w „jej” pokoju, otoczona starymi rupieciami i kilkoma narzędziami. A tu proszę.
- Gdy mówiłeś przemytnicy, wyobrażałam sobie bardziej grupę naćpnych Rusków, nie centrum dowodzenia przebijające nawet Ligę. – Rozglądała się po pomieszczeniu, pilnując żeby nie mieć zbyt rozdziawionej buzi. Wyobraźcie sobie siedmioletnią dziewczynkę, która wchodzi do różowego pokoju, wyciągniętego rodem z disneyowskich bajek. Są lalki w pięknych sukniach balowych, kucyki i pełno brokatu, czy co tam lubią stereotypowe siedmiolatki. W skrócie – spełnienie największych marzeń. Tak właśnie czuła się Summer w chwili, gdy przekroczyła drzwi laboratorium. Uśmiech nie schodził jej z twarzy i aż ledwo powstrzymywała się od skakania z radości. Wpuszczono ją właśnie do smarowego raju.
Podeszła do swojego stanowiska, przejechała opuszkami palców po blacie, po czym zachwycona popatrzyła na Leviego. Już nawet zapomniała o bolącym ramieniu. Jedyna problem stanowił rudy śliniak, który kompletnie zaburzał piękno tego miejsca. Oczywiście, musiał przyczłapać w ich stronę. Chwilę się mu przyglądała, coraz mocniej się krzywiąc.
- Nie sądzę żeby to było konieczne. – Zwróciła się do Leviego. Jeśli rudy nie będzie trzymał rączek przy sobie, to własnoręcznie go ich pozbawi. –Rzucam przedmiotami w ludzi którzy mnie denerwują. On już mnie denerwuje. – Jakoś niespecjalnie przejmowała się tym, że chłopak stał kilka metrów od niej i zapewne ją słyszał. Zresztą, to nie był koniec tego co miała do powiedzenia. Tyle, że dalszy wywód skutecznie uniemożliwił jej Silas.
- Właśnie zabieram się za budowanie waszych rączek, więc jeśli chcesz mieć wszystkie paluszki, to bądź miły.
_________________
NOTATNIK RELACJE
Have we gone too far?
Have we lost our minds?
 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-10, 00:15   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

Wcześnie czy nie, Levi potrafił się włóczyć po całej placówce o każdej porze dnia i nocy. Czas nie był specjalnym wyznacznikiem dla osoby, która i tak nie śpi, a na dodatek rzadko wychodzi na powierzchnię, co za tym idzie, żyje w innym trybie.
Surowym wzrokiem spojrzał na dziewczynę, widać było, że nie zamierzał znosić sprzeciwu. Zaraz jednak szybko wrócił do poprzedniego wyrazu twarzy, a ten sprzed chwili wyglądał tak, jakby zapomniał się na moment.
- Robert pracował przy połączeniach nerwowych, ma wszystkie plany i będzie ci pomagał. - odparł spokojnie, ale wyraźnie podkreślając ostatnią część zdania.
- Od teraz jesteś za nią odpowiedzialny i lepiej dogadajcie się jakoś, spędzicie razem trochę czasu. - Rudemu też nieszczególnie uśmiechała się degradacja do asystenta jakiejś Nowej. Był tu znacznie dłużej, lecz jego ambicje kończyły się właśnie tutaj. Dach nad głową i regularne posiłki wystarczyły by zaskarbić sobie lojalność chłopaka, który od tego czasu wkłada całe serce w usprawnianie działania organizacji, która przyjęła go z otwartymi rękoma. Wbrew swojej odpychającej aparycji, szesnastolatek był bardzo miły. Odpowiedział on jedynie skinieniem głowy, nie spróbowałby nawet podważać decyzji któregokolwiek z bliźniaków.
Kończąc ten temat z Brunetką, zwrócił się do Silasa, który od dłuższego już czasu stał obok niego.
- Nie powinieneś być w magazynie? - spytał, unosząc brew. Dobrze wiedział, że właśnie tam powinien znajdować się Blondyn. Levi miał bardzo dobrą pamięć, co prawda nie mógł równać się z Zielonymi, ale biorąc pod uwagę, że uczestniczył w procesie ustalania grafików, zarówno swój, Praviego oraz Cookie, znał na pamięć.
Przyglądał mu się przez chwilę z pytającym wyrazem twarzy, jakby próbując wyczytać, co go tu sprowadziło o tej porze, lecz nie zamierzał drążyć tematu. - Musimy porozmawiać o krainie grzybów. - z powagą na twarzy, mówił pół szeptem i po rosyjsku. Nawet jeśli dziewczyna rozumiała o czym mówią, nie mogło mieć to żadnego sensu. No bo czym była ta cała „kraina grzybów”?
Westchnął cicho i liczył wrócić do tematu później, ale gdy już sam dochodził do wniosku, że potrzebuje odpoczynku, musiał wyglądać tragicznie. Z pewnością wyglądał jak cień człowieka i ledwo trzymał się na nogach. Nie tak dawno temu przecież zasłabł, a kofeina niewiele może zdziałać. Po odprowadzeniu Brunetki, planował wstąpić do skrzydła szpitalnego, gdzie czekała już na niego porcja „witaminek”. Chłopak przychodził potajemnie po kroplówki raz dziennie, w końcu też robił coś w kierunku w miarę normalnego funkcjonowania organizmu. Miał na tyle oleju w głowie, że świadom był swojej autodestrukcji.
- Masz jeszcze jakieś pytania? - spojrzał na dziewczynę pytająco, zastanawiając się czy może ją już zostawić i iść do kolejnych zadań. Czekała go jeszcze rozmowa wprowadzająca, ale lepiej żeby zadomowiła się tu trochę, nim ucieknie gdy dowie się o wszystkim. Problem jego niesprawnej ręki wciąż był jak najbardziej aktualny, a regulacja była rozwiązaniem tylko i wyłącznie tymczasowym.
_________________

głos

 
 
Summer Dawson



19

Zielony Ziemniak




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-10, 00:49   
   Multikonta: Emilka, Ro
[Cytuj]

Nie podobało jej się to spojrzenie Leviego. Nie lubiła, gdy ktoś wydawał jej polecenia, szczególnie, że chłopak nie miał u niej żadnego autorytetu. I nawet jeśli szybko się opanował, niczego to nie zmieniało. Sama szybko spoważniała, a cała ekscytacja opadła z niej w ciągu sekundy.
Współpraca, nie praca.
Zmierzyła Śliniaka wzrokiem. Nie był to wymarzony partner do pomocy, ale przynajmniej będzie się miała na kim wyżywać, prawda? Podstawiła mu pod nos notes z listą potrzebnych elementów. Przy takim warsztacie, powinni mieć choć połowę potrzebnych części. Mogli zacząć pracę nad protezami od zaraz.
Cokolwiek Levi powiedział do Silasa, to Zielona tego nie zrozumiała. W jej przypadku była to zapewne kwestia czasu, a im więcej w jej obecności będą mówić, tym szybciej nauczy się języka. Równocześnie potraktowała to jako znak, że powinna się zmyć. Jak zwykle, nie miała ochoty się w nic wtrącać. Odeszła kawałek dalej, skinieniem głowy przywołując… Pomocnika? Partnera? No, tak czy siak Śliniak podszedł.
- Nie – krótko odpowiedziała Leviemu, a potem zamknęła oczy, przywołując w głowie plany, które sporządziła wczoraj. Pewnie będzie musiała je potem przerysować na papier, ale obecnie nie było to szczególnie niezbędne.
- Opowiedz mi o tych połączeniach nerwowych – rzuciła do Roberta. O ile znała się na mechanice, to im bardziej wchodzili w zakres medycyny, tym bardziej się gubiła. Znała podstawy i objawy wielu chorób, ale była to raczej wiedza wynikająca z obserwacji, niż faktycznego stanu rzeczy. Może i pomocnik faktycznie na coś się nada?
_________________
NOTATNIK RELACJE
Have we gone too far?
Have we lost our minds?
 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-10, 01:28   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

To przypadkowe spojrzenie mogło okazać się gorsze w skutkach niż mógłby początkowo założyć. Zmęczony organizm działał jednak bardzo instynktownie. Nie zmieniało to faktu, że wciąż współpracowali na zasadzie coś za coś, a jeśli zajdzie taka potrzeba to będzie w stanie się nawet ukorzyć i przeprosić. Osobowość chłopaka pozwalała mu zauważać swoje błędy, a gdyby był bardziej wypoczęty miałby większą szansę ich nie popełniać, no ale cóż…
Pożegnał dziewczynę skinieniem głowy i dodał, że zajrzy do niej później.
Wraz z Silasem również oddalili się kilka kroków, zniknęli za metalowymi drzwiami. Dopiero teraz Levi mógł przestać udawać przed innymi jak bardzo nic mu nie jest. Korytarz był pusty, chłopak od razu znalazł się przy ścianie, czując narastające zawroty głowy. Opierając się o nią plecami, osunął się na ziemię i schował głowę w dłoniach. - Muszę odpocząć… – przyznał w końcu bratu rację.
Mistrz Gry – Robert

Nieporęcznie odebrał od dziewczyny notesik, który prawie upuścił, jednak złapał go w locie. Po czym krzywiąc twarz w różne strony, próbował rozczytać bohomazy tam zapisane.
- Mamy wszystko. - odparł po chwili dziwnej ciszy, przerywanej jedynie jego pomrukami, które przypominały trochę rozmowę z wewnętrznym „ja”.
- Zaczynasz od projektu czy od razu idziemy po części? - spytał, w tym samym czasie co Summer, odpuścił jednak ze swoim pytaniem, bo jej zdawało się być istotniejsze.
Z blatu obok ściągnął rulony sporej wielkości kartek. Wypełnione były obrazkami nerwów, przekroi przewodów i mnóstwem obliczeń.
- O-opracowaliśmy nanote-te—technologię umożliwiającą przedłużanie n-n-nerwów z kikuta do protezy. - zaczął opowiadać, a jego twarz od razu nabrała rumieńców wskazujących na fascynację. Jąkał się i pluł na odległość większą niż mógł sięgnąć. Jeżeli mieliby współpracować to dziewczynie z pewnością przydadzą się gogle i pewnie rękawiczki też… nie zapominajmy o żelu antybakteryjnym.
Poprzerzucał kilka kartek i pokazał bliżej projekt, krok po kroku.
_________________

głos

 
 
Pravi Yuriev



19 lat

Żółty




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-10, 18:57   
   Multikonta: Hope Reyes, MG
[Cytuj]

Na uwagę o paluszkach posłał Summer krzywy uśmiech, nie odezwał się jednak nawet słowem. Od razu zwrócił się do brata.
-Musiałem załatwić.. Coś. - odparł bratu. Nie był dobrym kłamcą, więc kłamać nie zamierzał, a nawet gdyby to Levi nie uwierzyłby mu. Za dobrze się znali. Blondyn wyraźnie dał bratu do zrozumienia, że nie powinno go obchodzić, co tu robił.
Zmarszczył lekko brwi na wzmiankę o "krainie grzybów". Dawno nie używali tego pokręconego szyfru, Silas zdążył zapomnieć, co to dokładnie oznaczało. Zanim ogarnął jego brat pożegnał się z Summer i ruszył na korytarz. Nim podążył za niebieskim posłał dziewczynie kolejny uśmiech i mrugnął zawadiacko okiem. Lubił flirtować z nowymi gwiazdkami. I w przeciwieństwie do brata robił to świadomie. Mimo to a może przede wszystkim przez to, blondyn nigdy nie miał takiego powodzenia jak jego bliźniak. Nie przeszkadzało mu to. Jego umysł był tak popaprany, że sam był tego świadomy.
Będąc na korytarzu przyglądał się uważnie bratu z cichą krytyką. Nie miał serca się nad nim znęcać. Uklęknął obok brata i westchnął.
-Okej, skoro wreszcie przemówił do ciebie rozsądek to znaczy, że potrzebujesz nie krainy grzybów a pieprzonej planety rogatych jednorożców - mruknął. -Mam dla ciebie propozycję... Zielonym udało się stworzyć... Nie wiem jak to nazwać. Środek nasenny? - Machnął ręką. -Mniejsza... Wprowadza w sen bez snów. Ale trwa to maksymalnie trzy godziny.
Miał wątpliwości czy postąpił słusznie mówiąc o tym środku bratu. Bał się jakie mogą być skutki uboczne, ale nie mieli większego wyboru. Gdy Levi sam szedł spać, zawsze był to niespokojny wypoczynek, który zawsze kończył się małą burzą w dosłownym tego słowa znaczeniu. A z każdym razem stawał się coraz krótszy i gwałtowniejszy. Silas przeczesał włosy sfrustrowany.
-Ale będziesz mógł zasnąć, bez obawy, że wymsknie się to spod kontroli. - Postanowił przemilczeć skutki uboczne. -Co ty na to?
 
 
Summer Dawson



19

Zielony Ziemniak




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-10, 20:21   
   Multikonta: Emilka, Ro
[Cytuj]

Nie odpowiedziała w żaden sposób na zagranie Silasa, skupiając się na odgradzaniu twarzy od śliny wypluwanej przez Roberta. Jeśli przeżyje te współpracę i rudy wyjdzie z tego cało, to będą świadkami najprawdziwszego cudu. Chociaż z drugiej strony chłopak nie wyglądał na kogoś, kto specjalnie będzie się przejmował zachowaniem Summer. Jeśli faktycznie tak było, to miał szczęście.
Na całe szczęście Śliniak dość szybko przyniósł plany. Korzystając z chwili ciszy, dziewczyna naciągnęła rękaw bluzy i wytarła sobie nim policzek. Ohyda.
Plany wyglądały całkiem sensownie. Faktycznie, samo „wnętrze” protez chłopaków, było zaskakująco dobrze przemyślane. Nawet Summer niczego by nie zmieniła. Problem stanowiło więc cała pozostała otoczka. Na chwilę stanęła w bezruchu, analizując wszystkie nowe informacje i łącząc w głowie swój własny projekt z tym, który właśnie zobaczyła.
- Macie tu dostęp do jakiegoś podręcznika anatomii? – zapytała po chwili milczenia. Wolała mieć przed nosem cały przekrój ręki, niż polegać jedynie na własnej pamięci.
Nasz cel to 22 stopnie swobody i 23 stopnie ruchliwości. – Chwyciła notes w którym wcześniej spisała wszystkie potrzebne elementy, wyrwała z niego listę, po czym zabrała się za rysowanie drobnego schematu tego, czym mają się zajmować. - Odwzorowujmy wszystkie funkcje ręki, ale nie bawimy się w ulepszenia. Jakość, nie ilość. - Oto zasada, jaką Summer wyniosła jeszcze z rodzinnego domu. Jej ojciec sam był naukowcem i nie raz powtarzał, że najczęściej to w prostocie leży prawdziwa siła. Gdyby się z Śliniakiem uparli, to pewnie mogliby wmontować do protez jakieś bajery, rodem ze szpiegowskich filmów. Tyle, że Dawson nie widziała w tym sensu. Chciała, by ręka którą stworzą, była jak najwierniejszym odwzorowaniem ludzkiej kończyny. Ze wszystkimi jej zaletami jak i ułomnościami.
 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-10, 22:24   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

Levi – Pravi

Gorsze od samego zasypiania, była świadomość tego, jakie szkody może wyrządzić gdy już w ten sen zapadnie. To nie było tak, że Levi nie chciał spać ze względu na powracające nieprzyjemne wspomnienia. Nie, on i tak nie pamiętał o czym dokładnie śnił. Jego podświadomość jednak działa poza jego panowaniem. Jakiś czynnik w mózgu wyzwalał moce i podkręcał je jak dźwięk w głośniku – na full. A bezpodstawne krzywdzenie innych nie leżało w jego naturze. Tym bardziej, że głównym poszkodowanym zazwyczaj był Silas, a ranienie bliźniaka wywoływało w nim gorsze poczucie winny niż ktokolwiek mógłby sobie wyobrazić.
Reszta jego problemów również wiązała się z brakiem snu. Zmęczenie, rozdrażnienie, migreny czy niekontrolowanie się, wynikały właśnie z bezsennością lub uzależnieniem od kofeiny, którego z pewnością zdążył się nabawić.
Wciąż chował twarz w dłoniach, światło podrażniało już i tak przekrwione oczy. W tej chwili było mu już wszystko jedno. Za moment zaśnie tak czy inaczej. Trzy godziny sztucznego snu wydawały się być wybawieniem i cudownym rozwiązaniem, przy aktualnym około półgodzinnym naturalnym śnie.
- Jesteś pewien że nie dojdzie do egzorcyzmów?- spytał, rozchylając palce by spojrzeć na blondyna. Nie ufał nowemu środkowi, testował ich już wiele i żaden nie przyniósł oczekiwanych skutków. Co niby akurat w tym miałoby być takie „cudowne”.
- Niech będzie… - przyznał w końcu po dłuższej chwili zastanowienia. Był na skraju wyczerpania, a nawet minuta odpoczynku byłaby lepsza niż kolejny energetyk, którymi się truł.
- Ale musimy iść do puchatego pokoju… - zażądał. Było to miejsce położone na najniższym poziomie, z dala od jakichkolwiek ludzi. Samo pomieszczenie było specjalnie dostosowane do „niewielkiego” problemu Leviego, który zaczął się niedługo po przybyciu bliźniaków. Wąski pokoik, którego ściany i podłoga wyłożone zostały specjalną gąbką. Zdolny on był pomieścić jedną osobę i dawniej Levi był tam zamykany i nocami zwijał się w torturach. Lecz, gdy jego moc rosła w siłę, zostawianie go bez kontroli mogło grozić sporymi problemami konstrukcyjnymi. Wzmocniono więc ściany w puszystym pokoiku oraz zaczęto zamykać braci razem, gdyż tylko Blondyn miał szansę w starciu z Niebieskim. Gdy idąc po trupach do celu, wspinali się po kolejnych szczeblach hierarchii, odeszli od takiego rozwiązania problemu na rzecz bezsenności. Levi schodził tam tylko w razie konieczności przymusowego odpoczynku. Wbrew pozorom, tylko tam czuł, że może w miarę bezpiecznie zasnąć. Jednak w przypadku wystąpienia jakichkolwiek problemów, Silas pozostawał tam sam na sam z Levim, bez żadnej pomocy.
Nie miał jednak siły by chociażby wstać, a co dopiero lecieć kilka pięter w dół. Najchętniej zostałby tu, gdzie siedzi. Wystarczyło przecież tylko zamknąć powieki…
 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-10, 22:40   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

Robert – Summer

Projekt połączeń nerwowych był pomysłem starszego brata Roberta, który był jego całkowitym przeciwieństwem. Wysportowany, utalentowany, przystojny. Już przy narodzinach rodzice wybrali mu karierę zawodową. Szanowany neurochirurg – to nim miał zostać, ale przyszły mroczne czasy, wirus, obozy, polowania na psioników… Braciom jednak udało się uciec, znaleźli się pod opieką bliźniaków i w tutejszym warsztacie mogli rozwinąć skrzydła. Skromny Robert jednak postanowił zdegradować się do roli pomocnika, oddając całą chwałę za swoje pomysły bratu.
Książek tu było pod dostatkiem, problem polegał na tym, że wszystkie były w czymś ala biblioteka, ale taka bardziej tajna, gdzie ilość osób upoważnionych była ograniczona. Robert jednak załapał się do tej grupy szczęśliwców gdy przejął pracę nad projektami brata, które w rzeczywistości były w większości jego.
- Zaraz p-p-przyniosę. - odparł pośpiesznie i wręcz wybiegł, potykając się o własne, krzywe nogi. Nie było go około dziesięciu minut, po czym pojawił się ze stosem grubych książek, które razem zdawały się być cięższe niż on sam. Doczołgał się jakoś, lecz przed samym stołem, wywalił się, po huk upadającej makulatury, a raczej cegieł złożonych z papieru, rozszedł się po hali. Jęknął cicho, rozmasowując kolano, które mogło być co najwyżej lekko stłuczone. I czym prędzej zaczął zbierać książki i odkładać je pojedynczo na blat.
W końcu stanął obok i masując łokieć czekał na polecenia Brunetki. Takie było przecież jego zadanie, prawda? Równie dobrze mogła poprosić go o zostawienie jej w spokoju, a i ten rozkaz, mimo iż z bólem serca, wykonałby. Wpatrywał w nią swe przeszywające duszę piwne oczy i słuchał uważnie, notując to gdzieś z tyłu głowy. Podsunął jej czysty arkusz i kilka ołówków, tak na wypadek gdyby wolałaby przenieść swój projekt na większy format, zamiast bazgrolić w notatniku. Zrobił to jednak tak, żeby się nie narzucać, a przynajmniej próbował. Bezskuteczne jednak były jego starania, brak gracji przypominał o sobie w najmniej odpowiednich momentach. Tak jak teraz, gdy przesuwając po blacie czyste kartki, wywrócił kubek z kawą, zalewając te przedstawiające nerwy.
- N-n-najmocniej prze-prze-przepraszam - sapał i pluł jeszcze więcej jak wcześniej. I natychmiast zaczął zbierać zalane kartki, próbując jakoś uratować projekty.
 
 
Summer Dawson



19

Zielony Ziemniak




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-10, 23:50   
   Multikonta: Emilka, Ro
[Cytuj]

Gdyby wiedziała, że był to jego projekt, zapewne starałaby się być milsza. Jednak nie miała o tym najmniejszego pojęcia, a chłopak samym sobą powoli doprowadzał ją do białej gorączki. Czasem skromność po prostu nie popłacała.
Te kilka minut spokoju, gdy pobiegł po książkę, wykorzystała na kontynuowanie bazgrołów i zaplanowanie pracy. Doszła do wniosku, że powinna się Robertem podzielić obowiązkami. W ten sposób zaoszczędzą czas i zszargane nerwy. Summer wolała działać samodzielnie, wyznając zasadę, że jeśli chcesz coś zrobić dobrze, to powinieneś to zrobić sam. Gdyby nie to, że nie czuła się aż tak kompetentna do grzebania w nerwach, to zapewne odesłałaby Roberta już dawno temu.
Powrót chłopaka był nie lada rozrywką. Tylko czekała, aż po drodze zaliczy glebę, stosem „cegieł” znokautuje jakiegoś niewinnego przechodnia, poleje się krew, ktoś się wkurzy, ktoś komuś wysadzi śledzionę... Ku jej rozczarowaniu, przewrócił się dopiero w bezpiecznej strefie, nikomu nie zagrażając.
- Wystarczyła jedna. – Wzruszyła ramionami, nie doceniając wysiłku Śliniaka włożonego w całą tę eskapadę. Chwilę przyglądała się wszystkim opasłym tomiskom, aż w końcu wybrała najprostszy, ilustrowany. Tak, zniżyła się do poziomu książek z obrazkami, ale innego wyjścia nie miała. Korzystanie z takowej, było po prostu najprzystępniejsze.
Kubek. Jeden cholerny kubek, był gwoździem do trumny chłopaka. Westchnęła głośno również rzucając się do ratowania projektów.
- Zniknij mi z oczu. – Wcisnęła mu mokre kartki w dłonie. – Ale najpierw przynieś rzeczy z listy. Potem każdy robi swoje. Ty siadasz do łączeń i sensorów nerwowych, ja zaczynam prace nad motoryką. Tylko postaraj się nie zabić po drodze.
 
 
Pravi Yuriev



19 lat

Żółty




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-11, 00:08   
   Multikonta: Hope Reyes, MG
[Cytuj]

Nie oczekiwał, że Levi tak szybko się zgodzi na przyjęcie specyfiku. Zawsze musiał dokładnie przedstawiać zalety i wady leków, ich działanie i skutki uboczne. A tu proszę, wystarczyło pokrótce wyjaśnić co i jak a on niemal od razu się zgodził. Nie ma co marnować okazji, pomyślał Silas.
-Poczekaj tu - zwrócił się do brata, po czym wstał i wrócił do laboratorium.
Krótko szukając odnalazł Ericka i szybko wyjaśnił, co ma zrobić. Wyszedł na korytarz i pomógł bratu przejść do oddziału szpitalnego. Mieli szczęście, że znajdowało się ono tak blisko. Usadowił brata na jednym z wielu pustych łóżek, (nie narzekali na chorych) a sam usiadł na identycznym obok. Chwilę po nich do sali weszło kilkoro ludzi w zielonych i białych kitlach, między innymi Erick. Szybko uwinęli się z potrzebną aparaturą i po chwili Levi leżał z podłączonymi elektrodami EKG oraz EEG, a na jego twarzy malowała się wyraźnie obawa pomieszana z złością. Niebieskiemu zapewne nie podobało się, że musi spać w szpitalu, w dodatku uważnie monitorowany. Gdy wszystko było gotowe blondyn rozkazał wszystkim oprócz pędzlowi opuścić salę. Pochylił się nad bliźniakiem.
-Nie musisz się o nic martwić. Będę tu cały czas cię pilnować. I... Mi też nic nie będzie - powiedział, lekko zawieszając się na ostatnim zdaniu. Oczywiście nie mógł wiedzieć co nastąpi, gdy Levi w końcu zaśnie, ale musiał jakoś uspokoić nerwy brata.
Skinął zielonemu, a ten podszedł niepewnie do pacjenta i podał mu niewielką białą tabletkę i szklankę wody.
 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-11, 00:24   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

Robert – Summer

Westchnął zrezygnowany i spuścił głowę. To przez tę ciapowatość był tak bardzo nieśmiały. Zawsze potrafił coś zepsuć w najmniej oczekiwanym momencie. Nie raz obrywał za to baty, nie raz musiał zaczynać pracę od początku. Ale najlepsze było w nim to, że nigdy się nie poddawał. Choćby musiał przerysowywać te plany dziesięć razy – zrobi to. Ciężką pracą próbował nadrabiać swoje upośledzenia. Nie zawsze mu to wychodziło i zazwyczaj mało kto to zauważał czy doceniał, lecz kłody pod nogi rzucane, ukształtowały jego charakter.
Ratowanie projektów zostawił dziewczynie, w razie konieczności narysowanie ich od początku nie stanowiło dla niego najmniejszego problemu. Ostatnio nawet wpadł na kilka nowych pomysłów jak można byłoby je usprawnić, nie chciał jednak niszczyć czegoś opisanego inicjałami jego brata, a zwłaszcza po jego zaginięciu.
W podskokach, złapał listę i pobiegł do magazynu. Było mu niezwykle głupio, znów zawodził na całej linii. Postanowił, że chociaż tę jedną rzecz dzisiejszego dnia zrobi dobrze – części. Tutaj chyba nie mógł zbytnio namieszać, zwłaszcza, że wszystkie towary były dokładnie opisane. Rudowłosy wziął sporej wielkości wózek, które dostępne były pry wejściu i ruszył między półki, czując się jak kobieta w sklepie odzieżowym na wyprzedaży. Tutaj oczywiście również wszystko podlegało pod elektroniczny system. Odpowiednie materiały mógł wyszukiwać na urządzeniu, które wskazywało odpowiedni przedział, regał i numer. Po zeskanowaniu nadgarstka otwierała się, w zależności od gabarytu, szuflada, szafka lub drzwi i produkt był dostępny i gotowy do odbioru.
Po około pół godzinie miał już dokładnie wszystko o co prosiła dziewczyna. Wtoczył się wraz z wózkiem do środka i podszedł niepewnie.
- Prze-przepraszam… - zaczął, niby zwracając jej uwagę, a niby kontynuując poprzedni temat. Do tego czasu dziewczę pewnie skończyło już rozrysowywać wszystko.
- Tu je-est wszystko z l-listy. W czymś jeszcze mogę Ci pomóc? - było mu przykro, że wcześniej ja rozzłościł, przygotował więc prezent na przeprosiny. Skonstruowanego na poczekaniu kwiatka ze śrubek położył na blacie gdy nie patrzyła i nie ruszając się z miejsca, odwrócił się do swojego stanowiska, próbując ocenić stan projektów brata i pokręcił delikatnie głową, cmokając coś pod nosem.
 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-11, 01:14   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

Levi - Silas

Wiedział, że za moment straci przytomność, bo tego nie można było nazwać snem. Jeżeli miał okazje zrobić to nie krzywdząc przy tym innych, nie mógł się wahać. Ostatnimi siłami utrzymywał umysł przy świadomości, nie było więc czasu na zbędne tłumaczenia. Levi i tak wypyta o nie potem i dowie się wszystkiego. Teraz jednak liczyły się tylko te krótkie chwile zanim urwie mu się film.
Gdy przestał odpychać od siebie wizję odpoczynku, zmęczenie zaatakowało ze zdwojoną siłą. Dopóki z nią walczył wszystko było w porządku, lecz ułamek sekundy zawahania oznaczał przegraną w tej bitwie. Siedział więc wyglądając jak żywy trup i dał się poprowadzić bratu. Ten właściwie go niósł, gdyż Levi opierał na nim cały ciężar swojego cherlawego ciała.
Był zły, wręcz wściekły. Mieli niepisaną umowę, a on co? Zamiast bezpiecznego miejsca wybrał szpital. Miejsce pełne drogiego, trudno dostępnego sprzętu. Jeżeli Levi znokautuje to skrzydło, nie pozbierają się po tym zbyt szybko. Nawet dla nich oznaczało to konieczność zamknięcia go na co najmniej miesiąc, a nie mogli sobie na to pozwolić mieszkając w podziemnym bunkrze pełnym ludzi.
Usiadł na brzegu łóżka i na polecenie, zdjął sweter. Schudł, znowu. Można to było stwierdzić po sterczących przez skórę żebrach. Pozwolił podpiąć sobie elektrody do klatki i do głowy. Nie był przekonany do tego pomysłu, a im dłużej nad nim rozmyślał tym bardziej odechciewało mu się odpoczynku. Teraz z pewnością pociągnie jeszcze jeden dzień. Lecz chyba nie dali mu wyboru. W końcu zostali we trójkę, a Levi wbił wzrok w pastylkę, po czym przeniósł go na Silasa i na pędzla. Przełknął głośno ślinę.
- Ale jesteście co do tego pewni, tak? – spytał, próbując utwierdzić samego siebie w tym co robi. Wiedział, że Pravi powie mu w tej chwili tylko to, co ciemnowłosy chciałby usłyszeć, lecz może chociaż zielony okaże się bardziej szczery.
- To na twoją odpowiedzialność… - zwrócił się do brata i łyknął tabletkę. To była nieprawda, jeśli stanie się tu coś, do czego nie chciał dopuścić, to i tak będzie obwiniał tylko i wyłącznie siebie.
Gdy tylko pigułka wylądowała w żołądku, chłopak zaczął zachowywać się dziwnie.
- Nie czuję róż..n..i..c… - odezwał się, lecz jego słowa szybko zamieniły się w bełkot, jego ruchy wydawały się być wykonywane w zwolnionym tempie, a on sam wlepiał nieobecne spojrzenie w dal, identyczne jak podczas ataków. Wszystkie mięśnie zdawały się spinać do granic możliwości, a on wyglądał jakby miał dostać napadu drgawkowego. Aparatura również zaczęła szaleć i wydawać z siebie głośne, nieregularne dźwięki. Zesztywniałe ciało Leviego opadło w końcu na łóżko, przez kilka chwil wydawało się, że podanie tego środka było ogromnym błędem. Być może najgorszym. Po chwili paniki, jaka ogarnęła pędzla, sprzęt przycichł, Levi się uspokoił i wszystko wyglądało jakby było w porządku. Zielony założył chłopakowi maskę tlenową, tak dla pewności, poprawił wszystkie kabelki, a jego samego ułożył wygodnie na poduszce i przykrył kołderką aby nie zmarzł. Do tej ostatniej czynności był mu rzecz jasna potrzebny Silas albo przynajmniej jego pozwolenie, na tyknięcie brata. Jeden był mocno przewrażliwiony na punkcie drugiego i z wzajemnością.
Przysunął sobie stołek i zapisując co chwila coś w karcie, zerknął na zegarek i na monitor.
- Mamy dokładnie trzy godziny. – odparł z poważną miną, licząc że być może uda mu się nie zabić szefa. W tym momencie życie jednego zależało od drugiego. Jeżeli Leviemu coś się stanie, Silas z pewnością nie puści tego płazem.
_________________

głos

 
 
Pravi Yuriev



19 lat

Żółty




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-11, 01:42   
   Multikonta: Hope Reyes, MG
[Cytuj]

Z kamienną twarzą kiwnął głową na ostrzeżenie brata. Wiedział doskonale, że cokolwiek się stanie będzie to konsekwencją jego działań. Pochopność to coś, co go określało. Z walącym sercem obserwował brata. Niemal się zaśmiał słysząc bełkot, ale szybko spoważniał, widząc jak jego ciało zachowuje się tak jakby już był przed fazą egzorcyzmów. Zerwał się na równe nogi, gdy Levi cały się spiął, a monitory zaczęły piszczeć i wskazywać szalone wyniki. Silas na wszelki wypadek przygotował ładunek elektryczny, żeby móc nim go porazić. Na szczęście nie potrzebowali tego, niebieski rozluźnił się i opadł na łóżko.
O ile wcześniej blondyn przypuszczał iż popełnił błąd, teraz był tego pewien. Przyglądając się spokojnej twarzy bliźniaka zaczął się zastanawiać. Nie o tym, jakie to może mieć skutki na ich drogim sprzęcie i ludziach, potencjalnych ofiarach, ani nawet o swoim zdrowiu fizycznym. Zaczął się zamartwiać nad tym, nad czym rozmyślał ostatnio coraz częściej. Co by zrobił, gdyby jego brat nagle zniknął. Gdyby Silas był skazany na samego siebie. Gdyby ludzie byli skazani na niego. Niepowstrzymanego, ogarniętego rozpaczą, szaleńczą chęcią mordu socjopatę. Nie miałby go kto hamować. Byli nierozłączni.
Z rosnącym zdenerwowaniem wpatrywał się to w brata to w zegar. Nucił sobie dla uspokojenia jakieś przypadkowe melodię, dłonią wystukując rytm na kolanie. Minuty dłużyły mu się niemiłosiernie, ale wytrwale siedział w miejscu. Tak jak zawsze.
 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-11, 14:55   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

Levi - Silas

Minuty mijały, a cisza panująca w pomieszczeniu przerywana była jedynie dźwiękami, które wydawane były przez maszyny kontrolujące pracę serca i mózgu Leviego. Parametry co jakiś czas zmieniały się i skakały ze skrajności w skrajność, lecz nie na tyle by Pędzel musiał interweniować. Niepokoiła go trochę nieregularność w rytmie serca chłopaka. Próbował jednak nie dawać nic po sobie poznać i dokładnie notował każdą zmianę. Trucizna, którą hektolitrami wypijał każdego dnia, musiała pustoszyć jego organizm. Tym jednak będą musieli zająć się później. W tej chwili większym zmartwieniem zaprzątającym tę owłosioną główkę były skutki, jakie mogła wywołać nie do końca przebadana substancja, którą podali Leviemu. Zielony siedział jak na szpilkach, co jakiś czas podchodził do chłopaka i bez potrzeby sprawdzał czy aby na pewno wszystko jest w porządku. Podczepił mu jeszcze kroplówkę z czymś na wzmocnienie i jedyne co mógł zrobić, to czekać.
Po około półtorej godziny powtórzyła się sytuacja, która wystąpiła zaraz po zażyciu tabletki. Aparatura wyła przez około minutę, a Levi dostał lekkich drgawek. I tak jak wcześniej, objawy ustąpiły same. Od tego momentu na spokojnej, jak dotąd, twarzy chłopaka, zaczęły się pojawiać dziwne grymasy ni to bólu, ni zniesmaczenia. Coś jednak było nie tak, dopóki jednak przedmioty wokół nich nie lewitowały, Eric zabronił, a właściwie poprosił, by i Silas nie używał swoich mocy, które w tym momencie mogłyby więcej zaszkodzić niż pomóc.
- Powinniśmy zacząć go budzić. – stwierdził chłopak po bardzo długim okresie milczenia. Minęły dopiero jakieś dwie i półgodziny, lecz częstotliwość pracy serca Leviego stawała się coraz bardziej nieprawidłowa i pędzel obawiał się, że dojdzie do arytmii lub co gorsza do zatrzymania akcji serca.
Zadanie to nie było jednak tak łatwe jak się wydawało, sztuczny sen, w który został wprowadzony różnił się od tego naturalnego.
Odkąd aparatura pokazywała niepokojące odczyty, Eric stał obok Leviego by interweniować w razie konieczności. Położył dłonie na jego ramionach i potrząsnął nim odrobinę.
- Panie Yuriev… Proszę się obudzić… - powtarzał spokojnym tonem, lecz nie przynosiło to nawet najmniejszych rezultatów. Kolejne leki nie były dobrym pomysłem, biorąc pod uwagę marny stan jego organizmu. Zwrócił się więc do Silasa.
- Proszę spróbować do niego przemówić, może Panu się uda. - odparł i cofnął się o krok od łóżka. - Ale proszę nie używać mocy… - zastrzegł, mówiąc bardzo niepewnie - Jego serce może tego teraz nie wytrzymać… – Czy on właśnie zasugerował, że metody „budzenia”, które stosował Blondyn szkodziły jego bratu?
_________________

głos

 
 
Summer Dawson



19

Zielony Ziemniak




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-11, 23:59   
   Multikonta: Emilka, Ro
[Cytuj]

Robert pobiegł do magazynu, a Summer faktycznie zabrała się za kreślenie planów na większym formacie. Akurat rysowanie schematu, było najmniej przyjemną częścią całego zadania. Jeśli już musiała, to wolała robić prościutkie, nieskomplikowane rysunki, jakie jeszcze chwilę temu pokazywała Robertowi. Dziewczyna jakoś nigdy nie opanowała zdolności jasnego przelewania swoich myśli na papier. Lubiła gdy jej plany ewoluowały, były dynamiczne, a ich poszczególnie elementy zmieniały się tak często, jak tylko było to potrzebne do osiągnięcia perfekcji. Gdy korzystała jedynie z zapisanego w głowie obrazu, wprowadzanie modyfikacji nie stanowiło większego problemu. Za to gumowanie ołówka i ponowne zmienianie narysowanych części, nie dość, że było czasochłonne to jeszcze cholernie ją denerwowało. Mimo wszystko, nie poddała się i zaciekle zapełniała kartkę szarymi kreskami. Jeśli chłopaki w jakiś sposób popsują protezy, to plan ich budowy pewnie się przyda.
Jakimś cudem uwinęła się z tym jeszcze przed powrotem Śliniaka, więc nie mając lepszego pomysłu, zabrała się za przeglądanie książki, przyniesionej przez chłopaka. Od czasu do czasu odrywała wzrok znad kartek, przyglądając się pracownikom laboratorium. Wyłapała kilku Zielonych, chociaż niewartych zbytniej uwagi. Znalazł się nawet jakiś Niebieski, ale też nieszczególnie ją zainteresował. Brakowało w nich wszystkich jakiegoś żywiołu, wkładania serca w to co wykonują. A może tylko jej się wydawało? Może brak większego zainteresowania był całkiem normalny i to ona z tą swoją dziecięcą ekscytacją, wychodziła na nienormalną? Żadna nowość.
Robert wreszcie wrócił, ciągnąc wózek ze wszystkimi potrzebnymi rzeczami.
Nareszcie.
- Nie bądź ciotą. Są rzeczy warte przeprosin, a są i takie, które powinno się po prostu przemilczeć. Koniec tematu. – Wpatrywała się z zainteresowaniem w zawartość wózka, nawet nie usiłując spojrzeć na chłopaka. – To tyle. Wszystkie rude tyłki, są proszone do zajęcia się swoimi zadaniami. – Zauważyła kwiatek, ale nie skomentowała tego na głos. Głupi i zupełnie niepotrzebny gest.
Wreszcie zabrała się do pracy. Miała mały dylemat, czy przypadkiem nie postawić na pierwszą opcję, którą zawarła w swoich planach, czyli tradycyjny napęd hydrauliczny. Ostatecznie, doszła do wniosku, że jest w stanie wykombinować sztuczny mięsień. Dzięki temu zmniejszy ciężar i zminimalizuje potrzebną energię. Był to też bezpieczniejszy sposób dla Silasa, który miał mniejsze szanse na przeciążenie jakichś silniczków. Naniosła drobną poprawkę w schemacie, po czym zabrała się za pracę z węglowym nanorurkami wypełnionymi elektrolitem. Tym samym, zupełnie straciła rachubę czasu.
 
 
Pravi Yuriev



19 lat

Żółty




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-12, 14:20   
   Multikonta: Hope Reyes, MG
[Cytuj]

Nie podobało mu się to, ani trochę. Gdzieś ta w środku cieszył się, że jeszcze nic się nie działo, ale było to zarazem niepokojące. I jak na zawołanie zaczęło się to samo, co na początku. Blondyn zerwał się na równe nogi z zamiarem porażenia brata, ale powstrzymał go pędzel. Silas spojrzał na niego mrożącym spojrzeniem, odsunął się jednak od brata niechętnie. Po chwili wszystko się uspokoiło, ale Levi wyglądał jakby dręczyły go koszmary.
Niedługo później doktorek zarządził obudzenie pacjenta. Żółty spojrzał na zegarek, nie minęły jeszcze trzy godziny.
-Nie powinniśmy jeszcze poczekać? - zapytał.
Został zignorowany, pędzel już budził niebieskiego. Czy raczej próbował, Levi nawet nie drgnął.
-Nie wiem czy to cokolwiek da... - mruknął, obserwując jak zielony cichutkim głosem przemawia do brata. -Tutaj nie da się zrobić tego spokojnie. Odsuń się. - Przesunął chłopaka i sam pochylił się nad bratem i zaczął przemawiać głośnym i pewnym głosem. -Levi, czas wstawać. Rusz swoją emo dupę i wracaj do pracy.
Widząc, że przemawianie nie daje skutku, zamachnął się i przyłożył mu z liścia w twarz. Głowa niebieskiego odchyliła się na bok, po za tym jednak nie było żadnej reakcji. Silas jednak czekał, budzenie Leviego zawsze było wyzwaniem. Tylko gwałtowna pobudka dawała efekty.
 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-12, 17:12   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

Levi - Silas

Nie było na co czekać. Pędzel zdecydował, że lepszym rozwiązaniem będzie wybudzenie chłopaka póki jeszcze nic się nie dzieje. Każda minuta zwłoki zwiększała prawdopodobieństwo wystąpienia skutków ubocznych. Nagle się okazuje, że oprócz samego leku nasennego, konieczne jest wytworzenie substancji, która zniweluję tę pierwszą. Przed zielonymi jeszcze sporo roboty, nim będą mogli swobodnie podawać je Leviemu lub komukolwiek innemu, borykającemu się z podobnym problemem.
Czy podanie mu tego środka to był błąd? Miejmy nadzieje, że nie aż taki, który pozbawiłby go życia.
Odsunął się, dając Silasowi pole do popisu, niech zrobi to co zawsze...
- Auć… - odparł, widząc czerwony ślad w kształcie dłoni, wyraźnie widoczny na bladej twarzy chłopaka.
- To chyba nic nie da… – stwierdził lekko poddenerwowany. Podszedł do jednej z szafek, w celu znalezienia odpowiedniego leku, którym mógłby wybudzić chłopaka. Co prawda ten sposób nie był w żaden sposób testowany, lecz co jeśli się w ogóle nie obudzi?
Co jeżeli wprowadzili go w stan śpiączki? Zapis fal mózgowych Leviego od początku wyglądał inaczej niż podczas zwyczajnego snu, mózg był jednak cały czas aktywny. Nie zabili go więc, jeszcze…
Eric nagle zwątpił we wszystko, co wierzył, a po głowie plątały mu się wizje końca świata. Chłopak, który zawsze spokojnie podchodził do wszystkiego, nagle zaczął się denerwować. Tak jakby zapomniał jakiejś swojej pastylki uspokajającej.
Trzęsącymi się rękoma, grzebał w szufladzie, zupełnie jakby robił to po raz pierwszy w życiu. Była jedna rzecz, o której Silas nie wiedział. Eric mianowicie cierpiał na powracające w stresujących sytuacjach, napady paniki. A teraz czując presję ze strony Blondyna, właśnie się zestresował biedaczek i czuł jedynie jak bardzo gorąco mu się robi, a serce bije tak szybko, jakby miało z piersi wyskoczyć.
W przeciwieństwie do serca Leviego, które właśnie się zatrzymało. Urządzenie wydało z siebie jeden ciągły dźwięk, a pędzel otworzył szerzej oczy. Sparaliżowało go, a jedyne co robił, to stał ze strzykawką w dłoni, obok łóżka chłopaka i trząsł się.
- D-d-defibrylator... – odparł łamiącym się głosem i chwiejąc się na nogach zmierzył w kierunku maszyny.
_________________

głos

 
 
Pravi Yuriev



19 lat

Żółty




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-12, 17:31   
   Multikonta: Hope Reyes, MG
[Cytuj]

Ignorował pędzla cały czas pochylając się nad bratem. Zamarł, gdy usłyszał ciągły piszczący dźwięk, tępym wzrokiem spojrzał na monitory. Akcja serca została zatrzymana. Słyszał jak zielony nerwowo mamrocze coś o defibrylatorze i nie czekając na jego reakcję przywołał niewielki ładunek elektryczny. Przyłożył dłoń do piersi Leviego i przesłał prąd. Ciałem niebieskiego wstrząsnęło, ale puls nie powrócił. Silas powtórzył proces i dopiero za trzecim razem aparatura wskazała powracający puls.
Blondyn opadł ciężko na łóżko obok, czując jak emocje opadają, a jego serce wali niczym wielki dzwon. Przymknął oczy i przetarł kropelki potu z czoła.
-Lepiej nie budźmy go teraz… - wymamrotał.
Otworzył oczy i zobaczył, że jego brat nie śpi już. Levi wpatrywał się w sufit i mrugał wolno. Wyglądał jakby nie obudził się jeszcze do końca. Silas ponownie dopadł jego łóżka i potrząsnął lekko ramieniem chłopaka.
-Levi? Wszystko w porządku? - Pomachał bliźniakowi przed oczami, widząc, że zareagował kontynuował pytania. -Możesz mówić? Pamiętasz, co się działo?
 
 
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-12, 17:45   
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]

Levi - Silas

Dzięki szybkiej reakcji Silasa, rytm serca jego brata wrócił do normy. A on sam, w chwilę po tym otworzył oczy. Myślami jednak wciąż był gdzie indziej. Umysł oddzielony od ciała pozostawał nadal uśpiony. Mrugał jedynie i reagował na bodźce, lecz jedyne co mógł robić, to wpatrywać się w śnieżnobiały sufit rozściełający się ponad nim.
Rozdziawił się, lecz nie mógł wydusić z siebie słowa. Zupełnie jakby coś blokowało wyższe funkcje mózgowe. Przez chwilę wlepiał przerażone spojrzenie w Blondyna i wyraźnie próbował coś powiedzieć, lecz kończyło się to jedynie niemym tchem. To nie był Levi… Oczy, to one są podobno oknami duszy. Te tutaj były zupełnie puste, niczyje…
Nagle jednak aparatura znów zaczęła wariować, a chłopak zaczął krzyczeć, łapiąc się za głowę. Czuł się, jakby ktoś wyjął jego mózg i zaczął po nim skakać. Rozrywający od wewnątrz ból był tak silny, że zwijający się w cierpieniach Levi, wyglądał jakby miał atak padaczkowy. Wszystkie przedmioty w pomieszczeniu zaczęły lekko drgać, zupełnie jakby czekały na sygnał aby móc zerwać się do lotu i zdemolować cały szpital. Przypominało to trochę delikatne trzęsienie ziemi. Nic jednak więcej się nie wydarzyło, a właściwie ustało.
Z nosa Leviego wypłynął wąski strumyk ciemnoczerwonej krwi. Nie stracił jednak przytomności. Podpierając się na łokciu, podniósł się powoli i usiadł na łóżku, nogi spuszczając na ziemię. Trzymał się za głowę, migrena nie pozwalała mu na zbyt gwałtowne ruchy.
Jednak w tych jasnobłękitnych oczach pojawił się dawny blask.
- Eeeeh… - westchnął i spojrzał przez palce na Silasa – Jakie straty? - spytał prosto z marszu, nie możliwym było przecież żeby spał i nie skończyło się to koniecznością wymiany czegokolwiek. Nie zwracając zbytniej uwagi na otoczenie, odpiął kable ograniczające mobilność.
- Jak długo spałem? – pytał dalej i dopiero teraz dostrzegł minę blondyna.
- Wszystko w porządku?
_________________

głos

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,122 sekundy. Zapytań do SQL: 10