Strona Główna



  • Forum zostanie zamknięte w przeciągu kilku dni. Jeśli ktoś chciałby zatrzymać swoją kartę, to ma na to jeszcze trochę czasu. W tym miejscu chciałybyśmy podziękować wszystkim graczom za czas, jaki spędzili na forum tworząc je z nami.
    Dziękujemy - Administracja Caledonii.
    Obecnie na forum mamy luty, 2023 rok, -5 stopni celsjusza, lekkie opady śniegu.

  • Pryzmat: Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. - Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię. W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.


Poprzedni temat «» Następny temat
Denver
Autor Wiadomość
Admin


Wysłany: 2016-08-10, 23:00   Denver [Cytuj]

Jedno z niewielu miast, które w miarę normalnie prosperuje. Cała ludność z okolicznych miasteczek zgromadziła się w Denver. Na porządku dziennym są tu straże SSP patrolujące ulice. Każdy z młodych ludzi, którzy przeżyli i nie zostali zainfekowani PSI ma specjalną kartę, którą musi okazywać patrolom, inaczej trafi do obozu rehabilitacyjnego. Całe miasto jest jednak trochę zaniedbane, śmieci wysypują się z koszy. Na każdym kroku widać deficyt rąk do pracy, gdyż do służby wojskowej powołano kogo się tylko dało.
 
 
Sierra Anders


20

złotko




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-01-08, 22:11   
   Multikonta: .
[Cytuj]

Królowa nocy – tym właśnie była, przemykając sobie właśnie pomiędzy budynkami starymi i tymi nie, rozświetlonymi, pełnymi motłochu ludzkiego. Zachrzaniała równo, wyprostowana i z noskiem utrzymanym wysoko, w swoim najśliczniejszym łachu zabranym w nieodległych czasach babeczce cokolwiek średnio rozmownej już na pewno po jej brawurowej kop-kop-kop akcji. Przez ramie przerzucony workoplecak wzbijał się co chwila do góry i opadał trochę ciężko ale to było dobre bo tam w środku to przecież jej nożyna kochana była i scyzoryk, gnacik i inne pierdoły niemniej ważne. Mijała dzieciaczki rozlewające się jak brzuch wycierucha zza rogu na ulice, goryle ze złotymi świecidełkami też, ale najfajnowszo to było spotkać i względy jak i poważanie najwyższe panu władzy okazać z użyciem środkowego paluszka. No i jak tu nie wyszczerzyć mordy gdy taki od biedy autorytecik rzuca się z pianą na ustach, śmieszne to było niemożebnie i nawet albo bardziej gdy sięgnął za pazuchę. Co za trud i oh jak przykro że poszedł na nic, bo ona już hyc do przodu ale tak potężnie - błyskawicznie i w ułamku sekundy dwie przecznice dalej dreptała sobie wesoło, tup, tuptup, tup. Zuchwała była fakt nie zawsze, ale dzisiaj tak mocno z przyczyny wielce specyficznej a była nią ostatnia noc roku a z nią horda wstawionych równo typów co to sobie pozwalali na więcej niż zwykle to i ona też. Świętować w lesie, pod mostem czy w miejscówkach co to słonce nie docierało było trochę nieobyczajnie i dupsko marzło a jej się wymarzło wystarczająco. Toteż lazła sobie teraz, podskakując i tu półobrót, tam cza-cza-cza i jak piruetu nie zrobiła, jak zrobiła! Oczka latały ale w rytm odmienny, ten bardziej rozumem podyktowany szukając lokum odpowiedniego jak dla tej jej niesamowitej niesamowitości, boskiej mości. Jednak na razie mijała nie chałupy, a sklepcioszki, bary-bary i cóż głównie bary a jeżeli nawet domy to wysoko niestabilne i zaufania niewarte wcale. Niezrażona tym i niczym brnęła dalej głośno i ruchliwie a czas leciał na łeb na szyje chwila nieuwagi a by przeleciał i nowy rok psu w dupe, bo na ulicy spędzony. Także przyspieszyła swoje tańce tralalańce i dosłownie chwila od tego przyspieszenia - objawienie, chałupa jak ta lala i jeszcze kilka. Duży dosyć, ze szklanymi szybami niby ścianami i tak zachęcająco burżuazyjnie wyglądał jak dla niej krojony, to przeznaczenie było jak nic! Rażona jak piorunem choć tak być nie mogło stała i wgapiała lśniące urokliwie zielone oczyska w okaz przepiękny architektury nowoczesnej. Chociaż oświetlenie to tylko uliczne było wystarczyło by oszacować potencjał tej miejscówki. A w środku łu -hu mroczno w cztery litery co prawdopodobnie znaczyło że ni duszyczki ni czegokolwiek żywego tam by nie znalazła a jeśli nawet to czemu miałoby ją to powstrzymać? Decyzja padła jak jej oczka na dworzyszcze. Popędziła i hop przez płot bo co to dla niej, kilka kroczków ale wtem bach! myśl okropna zbiła ją z pantałyku i z kulasów a i owszem. Czerwone światło ostrzegawcze ale nie tylko te w główce bo i pod daszkiem. Kamery no jasne to i inne zabezpieczenia się po kątach pochowały niechybnie. Jak mi przykro wcale, jeden rzut okiem i urządzenie padło, drugie wyszukała żwawo i rach ciach podążyło śladem koleżki a ona w brecht cichutki bo to fajne było. Robota wykonana toteż ruszyła ku drzwiom patrząc pilnie lub nie za kolejnymi ochronnymi zdobyczami elektronicznymi ale znudziła się i zapukała w rytm Mendelsona. Po czym zawyła jak zbity pies jednak nie darła mordy na całą okolice, tak tylko odpowiednio - coby się upewnić czy do zabawy się jednak nikt nie dołączy.
- O ludzie, błagam, wpuście mnie, napadły mnie jakieś bandziory i nic nie mam przy sobie a do rodziców muszę zadzwonić, martwić się będą! Ja... - przerwała, imitując łkanie tak pięknie że aż sama z podziwu nad sobą wyjść nie mogła. - I to w sylwestra! A szłam tylko do koleżanki, i wtedy, oni... błagam! - Przyjęła drapieżną pozę gotowego do skoku zwierza, czekając, a ręce pląsały niespokojniej niż zazwyczaj bo podniecenie też większe było. Jak wyjdą będzie jazda! A nawet jeśli nie to też, cała chata bogata dla niej.
_________________

i wanna do
bad things with you, Gość
 
 
Opal Richardson


19 lat

Pomarańcz




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-01-09, 15:51   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Obrzydliwość. Obrzydliwość, aż żółć pod gardło podchodzi.
Opal zbłąkana krążyła po ulicach miasta, czując rosnące nudności w żołądku. Piękna noc, Sylwestrowa - czas zabawy szalonej i beztroskiej. Czuła to w głowach mijanych osób, krążyła jak sonda chcąc mieć pewność, że nikt się przypadkiem nią nie zainteresował. Jeśli tak, zaraz odsuwała jego myśli na coś z goła ciekawszego - lecz ich umysły były obleśne. Młodzi mężczyźni śmierdzący alkoholem, szczerzący się jak hieny, błyskający złotymi zębami, nie mniej świecącymi co te łańcuchy na szyjach. Wymalowane dziewczyny, wypachnione perfumami aż czuć po drugiej stronie ulicy, wcisnęły swe ciała w skąpe sukieneczki z dekoltami. Ich umysły były płytkie do bólu, pełne wizji lejącego się szampana, dzikiego tańca oraz innych zabaw... Opal czuła odruchowy wstręt, lecz rozumiała ich beztroskę - oni żyli bezpiecznie. Nie martwili się, że trafią do obozu, byli ponad ten wiek, w którym to się zaczęło. Mogli sobie pozwolić na to co chcieli, mając głęboko gdzieś to, co się działo z psionikami. Samo miasto na takie wyglądało - bogate, żywe, głośne - co do tego ostatniego mogła się tylko domyślać. Dziś chciano się tylko bawić, a ilość myśli na tym skupionych, płytkich, aż zwierzęcych, wzbudzało w niej niechęć i ból żołądka.
Nie pasowała do Sylwestrowego obrazka - drobna dziewczyna w dżinsach i luźnym swetrze, z torbą przewieszoną przez ramię. Nikt się nią nie interesował - wyglądała zbyt biednie, wtapiała się tło. Tak właśnie miało być i o to dbała swą myślą. Ludzi łatwo oszukać, najlepiej mówić im to, co chcą zobaczyć, usłyszeć. Im bardziej każe się zrobić coś przeciwko ich naturze, tym trudniej idzie przekonywanie. Nie, żeby chciała zrobić coś zawrotnego - Opal monitorowała tylko czy przypadkiem ktoś nie patrzy na nią podejrzliwie, nie zastanawiając się kim jest i czego tu szuka. A szukała jedzenia. Żelaznych zapasów w torbie nie ruszała, znaleźć samotną osobę, która by się z nią podzieliła, było trudno. Wszyscy chodzili w grupach, śmiejąc się, dokazując, dziś szczęście jej nie sprzyjało...
A może? Kątem myśli wyczuła ostry umysł, świadomy tego co chce i bardzo pewny siebie. PSI. Obdarzeni zawsze byli bardziej czujni w tym świecie, jednak ta osoba, dziewczyna, miała jakiś plan. Jak ćma do światła, ciekawość Opal przyciągnęła pod jeden z najbogatszych domów w okolicy. Stanęła pod płotem, przy bramie, obserwując bacznie, jak i wzrokiem tak i myślą, całe zdarzenie. W duchu liczyła na to, że może uda się jej "podpiąć" i uzupełnić prowiant, lecz najpierw postanowiła poczekać na rozwój wydarzeń, by w razie czego - jakoś wkroczyć.
 
 
Lounarie de Coudray



20 lat

Czerwona




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-01-09, 16:34   
   Multikonta: Annabeth, Ceridwen, Mistrz Gry
[Cytuj]

MG

Obie niewiasty dotarły w końcu w to samo miejsce. Sierrze nikt nie odpowiedział. Dom był całkowicie pusty, widocznie jego mieszkańcy, kimkolwiek byli, wybyli z czterech ścian na sylwestra do znajomych, ufając, że jeśli coś się stanie, to kamery to zarejestrują. Te niestety zostały zdezaktywowane przez żółtą. Opal stojąc za żywopłotem nie była prawie widać z miejsca, w którym stała Sierra, jednak pomarańczowa mogła bez problemu przypatrywać się między gałęziami temu, co robi Sierra. A Sierra próbowała wejść do czyjegoś domu. Chwilowo okolica wydawała się w miarę spokojna, nikt nie zwracał uwagi na dziewczyny. Może dlatego, że większość osób była już całkiem spita? Albo dlatego, że było ich mało, w każdym razie dziewczyny miały drogę wolną.
 
 
Sierra Anders


20

złotko




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-01-09, 22:47   
   Multikonta: .
[Cytuj]

- Chuj ci w klamkę. - Zadygotała bardziej niż ręce bo cała, od stópek do łba i w drzwi kulasem strzeliła raz jeden i kilka jeszcze, coby upust temu podnieceniu sprzed chwilowemu dać. Po chwiluni stuk stuk ucichł i jedynie eh eh eh zmęczone z jej ust wylatywało. Pochylona, z mordą zasłoniętą niby kurtyną włochatą i z zaciśniętymi pięściami pasowała do tak wytwornej miejscówy jak pięść do nosa czyli jak ta lala. Gdy już nie płonęła gniewem aż tak bardzo zarzuciła te włoski długie na plery i rękę zręcznie wpełza do zrzuconego uprzednio wora. Te szybo-ściany kusiły okrutnie o rozkwaszenie kamieniem dorodnym a wokoło było ich w rój ale takie paniska to mieli na sto dwa szybulki odporne na włamy, eh? Toteż zostało drzwi otworzyć tradycyjnie, łapu capu i wtem ściskała piękne, specyficzne ostrze mrugające zalotnie w świetle nocy; hej, i oto sztuczkę zrobiła - sezamie otwórz się! No więc otworzył, owszem w końcu to tylko drzwi były a ona sprytniejsza od nich. Przeszła pewnie przez próg przecież jej własnego mieszkania, a że na czas nieokreślony to co z tego i wgapiła oczyska w strojność i rozdmuchane wnętrze jakby z carskich czasów wzięte. Kanapa jednakże gustowna bardziej od swoich towarzyszy przyciągnęła jej wzroczysko i już hop by był, bo kilka kroczków poszło hen ale znów coś ją powstrzymało. Sekundę swojego cennego czasu nawet poświęciła i przy drzwiach przymyszkowała i wyłączyła alarmy czy inne ni huhu zabezpieczenia jeśli takie były. Szło to wszystko zacnie tej nocy jak po masełeczku i jak najbardziej w to jej graj. Tylko ciemnota jeszcze żałosna ale na to lek miała i pstryk a lampeczka zapalona, pstryk i kolejna-kolejna. Jeszcze tylko ti wi i inne i mogła balować. Ale tak nagło jej się żreć zachciało i hyc do kuchni lodóweczkę spenetrować. A było co, więcej niż przez ostatni miesiąc w gardło wkładała, mięcho i zieleninka i soczków mnóstwo, idylla normalnie. Co za fart jednak co się dziwić w końcu jej najwyższa elektryczność to była a nie jakiś byle psionik czy żałosne podludzkie ścierwo. Sięgnęła pierwsze lepsze żarło czyli szynkę różowiutką w łapsy i tak wyekwipowana plasnęła na puchatkę kanapkę. Pilot tylko klik klik bo wiadomości to szajs i manipulatorstwo większe niż jej ale takie kreskówki to już liga wyżej, wspaniała rozrywka. Wciskała wzrok w rysunki przez czas jakiś ale bardziej przyciągały ją te szklane cholerne ściany. No to zwlekła się i mordę napychając na grubo podreptała i capnęła z szafki figurkę prawie kieszonkową elfa czy chochlika bezwstydnika z nosem, uchem i pindolem stojącym na baczność. Po czym tup tup tup, kierunek okna, zamach wzięła i to szkaradztwo łup! Jeśli zbiło co zbić miało, wytańczyła zwycięstwo na szklanych odłamkach, przy okazji jeszcze fikuśną, pozłacaną szafkę potężnym ciosem przewróciła bo przecież szczęścia chodzą parami.
_________________

i wanna do
bad things with you, Gość
 
 
Opal Richardson


19 lat

Pomarańcz




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-01-13, 16:07   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Cisza. W metafizycznym, czyli przyczynowym sensie. Dom był pusty, żadnej żywej myśli przewijającej się wewnątrz - światła zgaszone, żadnego śladu ludzkiej bytności. Istny spokój. Właściciele najpewniej wyszli gdzieś się zabawić, w końcu to Sylwester. Kto siedzi w domu, jeśli może włożyć kolorowe fatałaszki i tańczyć do upadłego, wlewając w gardło litry alkoholu? No właśnie. Ah, rozpasana konsumpcja... Dzieci Psi nie mają takiego szczęścia jej zaznać. Może i dobrze. Na myśl, że mogłaby tak jak Ci inni ludzie, wszystkie swoje pragnienia zniżyć wyłącznie do zwierzęcych, prymitywnych potrzeb, czuła obrzydzenie do świata. Jednak też była człowiekiem, trochę innym, ale zawsze. Głód, strach i ból nie były jej obce. Dlatego musiała poczekać na odpowiedni moment...
Opal skryta za bramą i gałązkami schludnie przyciętego żywopłotu przyglądała się, jak dziewczyna wkrada się do mieszkania. Bardzo sprytne. Jej umysł pulsował czymś ostrym, rażącym, łatwo było porównać ją z błyskawicą - i sądząc po tym co robiła, działała jako piorun. Uderzyła, niszcząc wszystko naokoło. Dziewczyna widziała włączone światła, rozbite szkło i szaloną, beztroską zabawę. Widziała w jej głowie jak panoszy się po czyimś domu, jakby był jej własnością, dewastując wnętrze... Naprawdę... Instynkt samozachowawczy nie rozwinął się u niej zbyt dobrze. Opal zawsze robiła wszystko by być niewidzialna. Wejść gdzieś ukradkiem, zabrać trochę jedzenia i uciec, nie zostawiając żadnego śladu swojej bytności. Jeśli ktoś ją widział, miał zapewnione małe pranie mózgu. Tylko ostrożność pozwoliła jej wytrwać tak długo, a ta, którą obserwowała? Nie słyszała o tym słowie. Nie wspominając o tym, że ktoś zaraz zobaczy włączone światło, albo uchylone drzwi i wezwie policję, a wtedy może się zrobić nieciekawie...
Trzeba działać szybko. Chwilę jej zajęło gramolenie się przez płot, po czym wylądowała na zadbanym trawniku i na palcach zbliżyła się do drzwi. Tak, cicho - jeśli nie jest się w stanie słyszeć własnego oddechu albo kroków, trzeba nauczyć się poruszać bezszelestnie, jak najostrożniej. Życie ją tego nauczyło, a jak wiadomo, porażki bywają najlepszymi lekcjami... Jednak mniejsza o to. Nie mogła uniknąć konfrontacji, dlatego zbliżyła się do domu, wchodząc cicho na korytarz, kierując się do kuchni. Stanęła w drzwiach, unosząc obie dłonie, w klasycznym geście "Spokojnie, spokojnie, poddaję się".
W głowie Sierry wyświetliła się odpowiednia wiadomość - nie zdanie, ale strzępki różnych emocji układających się w jedno. Spokój, stropienie, niepewność, pytanie. Dało się to jasno przetłumaczyć na komunikat w stylu "Jestem przyjacielem, nic Ci nie zrobię jeśli Ty też niczego nie spróbujesz. Nie chcę kłopotów, jestem tu po to samo co Ty." Na wszelki wypadek Opal miała z tyłu głowy przygotowaną myśl, którą chciała posłać w stronę dziewczyny, gdyby ta nie była zbyt przyjazna. Mianowicie chciała nią nieco pokierować, by się kompletnie nią nie przejmowała, a wtedy ona zabierze co może i zwinie się, zostawiając jej cały dom do dewastacji. Czyż to nie jest korzystna oferta dla obu?
 
 
Ceridwen Murray



21 lat

Kurczaczek




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-13, 22:29   
   Multikonta: Lounarie; Annabeth; Mistrz Gry
[Cytuj]

MG

Sierra musiała się trochę namęczyć przy zamku. Nie był to pierwszy lepszy zamek bez zabezpieczeń antywłamaniowych, przecież to nie byle jaka dzielnica, nie można tu oczekiwać cudownie łatwych łupów. Alarmy zamigotały i zaraz padły pod wpływem poczynań żółtej. Cały dom był pełen przepychu, możliwe nawet, że należał do kogoś z rządu, więc niczego tu nie brakowało. Jednak czy to na pewno rozsądne ładować się do takiego domu? Czas pokaże. Tymczasem szyba była na tyle solidna, że roztrzaskująca się na niej figurka ledwo ją zadrapała.
Tymczasem Opal - mogłaś wyczuć jak do domu ktoś się zbliża. I to dokładnie do tego domu, do którego weszłaś ty, oraz Sierra. Ewidentnie był to psionik. Psionik, któremu w końcu udało się wrócić do swojego domu z nadzieją, że w końcu zobaczy swoją rodzinę. Możliwe nawet, że ktoś mu towarzyszył, jednak tę drugą osobę widziałaś tylko w umyśle tej pierwszej. Nie mogłaś dostać się do umysłu, prawdopodobnie, drugiego psionika. Czy zdecydujesz się powiedzieć nieznajomej o zagrożeniu, czy może zabierzesz, co potrzebujesz i ulotnisz się stąd?
_________________



 
 
Sierra Anders


20

złotko




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-01-22, 20:33   
   Multikonta: .
[Cytuj]

Dużego bum i deszczu odłamków zbrakło ale przynajmniej figurka straciła to i owo a i tysiąc razy lepiej wyglądała taka porozbijana. I szafa też pac na ziemie co by posążek samotny się nie czuł, wcale nie po to by samej sobie zrobić dobrze bo skretyniałe szkło jej nie usatysfakcjonowało a miało. Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść czyż nie ona zazwyczaj nie wiedziała, ale teraz zeszła żeby nie zchuliganić wszystkiego w starym roku jeszcze, wszak o północy chciała balangę taką rozkręcić że hoho! Jeśli oczywiście wcześniej nie zleżą się szczury w mundurki przebrane albo inne koczkodany poczochrane. Możliwe całkiem, w końcu nie kryła się wbijając na hacjendę bo nie o krycie się chodziło tylko o dobrą zabawę. A proszę-kurwa-bardzo, niech wejdzie ktoś w jej nieskromne progi to go ugości tak wspaniale, że następny raz… zaraz, jaki następny, takiego to już nie będzie a może? Zależy, zależy. Na razie śpieszno nikomu nie było żeby uraczyć ją swoim towarzystwem to sensu nie widziała w staniu i w wyglądaniu przez okienusio czy jakaś owieczka się pod bramę przyplątała. Nagle tak stwierdziła że po prawdzie szynka to znakomita była tyle że zjedzona prawie doszczętnie a jeszcze by coś na ząb wrzuciła, tak więc raz raz marsz ponownie w stronę kuchni. A tu niespodzianka, to był najwidoczniej ten moment w którym zdobyła elitarną umiejętność przywoływania myślą młodziutkich siks. Wprawdzie liczyła na coś z rozmachem większym - jak szwadron wojskowy czy inne coś szok i wow robiące ale miała jeszcze czas żeby tę lotem strzały uzyskaną umiejętność podrasować. No, więc zastygła tak z malusim kawałkiem szynki w łapie i wbiła gały w tego intruza co to za nic widać miał czyjąś prywatność i tak się zastanawiała czy bardziej jej ten brak poszanowania norm urzekł czy może by tak w pysk dziołsze strzelić i przypomnieć usłużnie że teren zajęty i że jedyne co tu znaleźć może to kułak w brzuszysko. Bo że hieną cmentarną albo bardziej mieszkaniową była to na sto pięćdziesiąt i niech sobie będzie, ale gdzieś indziej. Łypała tak na nią zwyczajowo obojętnie i niewinnie całkiem też choć w myślach szalała burza i pomysły co w tej sytuacji zrobić żeby wieczorka pięknego nie zepsuć. Zanim decyzja jakakolwiek zapadła jej łeb został okrutnie zgwałcony obrazami i emocjami które nazwać jej adekwatnie ciężko było ale jej własne to nie były więc wydedukowała że dziewuchy. Jakiś kit był wciskany jej do łepetyny że niby ta nowoprzybyła nie chce źle, nic nie zrobi ale już zrobiła przecież? Wtargnęła do jej nory, pod kopułę też wlazła i co jeszcze, myśli że się panoszyć będzie o nie, nie.
- Mądrze to tak przylatywać do światła, ciemko? Można się sparzyć. – Minę wciąż obojętno-luzacką miała, głos jednak obniżył się jak u drapieżnika którym wszak była, ale z łapami nie wyleciała – jeszcze. Z powodu nadzwyczaj prostego choć wpadł jej do łba dopiero po siarczystym „Co do chuja?”. Otóż komplikacje małe jednak jare wlazły do chaty wraz z tą pindzią a brzmiały one: pomarańcz i wszystko jasne, trzeba było przyjąć inną taktykę. Trepanacji czaszki miała dość i żeby to jasne było bo chyba ktoś nie załapał w myślach uruchomiła pięknościową, zapętloną i prostą melodyjkę którą w dzieciństwie poznała a może później. Wciąż jednak pozostawał fakt niezmiernie jej serduszko raniący, bo nie mogła tak o sialala sprzedać pomarańczy strzała tu czy tam z miejsca tego, co stała bo ta by mogła w marionetkarza się zabawić. I zajebać całe żarcie i szynkę pyszną i wszystko co ona, pani na włościach znalazła zupełnie sama, nie jak chamka skutwiona na gotowe przyszła.
Wbijała w nią oczyska i prawie nie mrugała a jak już to raz na rok świetlny, a w główce lalala wciąż i myślenia było dość toteż wzruszyła ramionkami i jak gdyby nigdy nic pokierowała się w stronę salonu, uprzednio informując przyjaźnie:
- Bierz co chcesz i wypierdalaj. - Ta pańcia nie mogła wiedzieć ni podejrzewać że do kanapy podlazła żeby wyjąć z pozostawionego na jej mięciutkim bebechu workoplecaka gnata i powybijać damulce barani pomysł inwigilowania Andersowej miejscówy dorodną dawką ołowiu.
_________________

i wanna do
bad things with you, Gość
 
 
Opal Richardson


19 lat

Pomarańcz




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-02-11, 22:20   
   Multikonta: -
[Cytuj]

A jednak nie. Trudno.
Czy ona naprawdę myślała, że zapychanie głowy nuceniem coś pomoże? O nie, umysł ludzki tak nie działa. Nie jest tak prosty i monotematyczny by zapchała go jedna rzecz... Trochę jak duża ilość zakładek w otwartej stronie przeglądarki, muzyka może grać, ale w czytaniu nic nie przeszkadza. No i jakby ona miała słyszeć nucenie... To byłoby o wiele za proste. Gdyby od inwazyjnych zdolności Pomarańczowych można byłoby się tak uchronić, zapełniając swoją głowę chwytliwą melodią albo cytowaniem wierszy, nie byliby uznawani za tych najbardziej niebezpiecznych. Bo tu nic nie pomoże, chyba, że oprócz tych bolesnych fal jakimi posługują się łowcy. Ani medytacja i spychanie myśli w zakątek najbardziej poplątanych zwojów mózgowych, ani nawet próby ignorowania samego Psionika. Nie, nie tak to działa. Myśli to nie tylko słowa, nie slogany pojawiające się w głowach w każdej chwili życia. Nie można ich wyłączyć. To intuicja. To wrażenia, emocje zabarwiające najróżniejszymi odcieniami to co ludzie mają w tych niemal pustych makówkach. Choć to co tam mają często jest godne pożałowania...
Opal wyraźnie czuła złość. Urażoną miłość własną, że ktoś śmiał wejść do tego samego miejsca co obca dziewczyna. Ciekawe z niej stworzenie. Była dumna, pewna siebie i uważała się za nietykalną, ponieważ "ma moc"... No tak. Niektórzy Psionicy sądzą, że są czymś ponad ludźmi... Nie jest to nawet kłamstwem, są nadludźmi, lecz w tym wszystkim gubią resztki człowieczeństwa i moralności. Tak jakby moc robiła z nich bóstwo, podnosząc ego i wcale nie uprzykrzała im życia... Powinna była to przewidzieć, widząc jak Żółta zachowuje się podczas włamania. Nikt nie tańczy po cudzym domu, radując się i beztrosko nie rozwala każdej rzeczy która wpadnie jej w dłonie. Taka osoba nie dba o swoje bezpieczeństwo - wystawia się niemal jak na widelcu, podczas gdy każdy inny już dawno zabrał co mógł i zwiał. Nieznajoma przypominała jej rozregulowany akumulator elektryczny. Głośny, strzelający iskrami - przejdziesz obok i porazi Cię kompletnie bez powodu.
Wyczuła jej mordercze zamiary i nie zamierzała ich ignorować, choćby "Pani na włościach" sądziła, że ją przechytrzy. Choć ta nie myślała "Zaraz Ci wpakuje kulkę w głowę" to Opal czuła i widziała w jej głowie zamiar wyciągnięcia broni z plecaka. Oczywiście, że nie zostawiła jej samej sobie, "czując" przyzwolenie na zabranie środków do życia. O nie, gdyby ufała każdemu słowu każdej osoby, już dawno jej trup gniłby gdzieś w rynsztoku. Czuła lekką irytację - lecz swoją. Znowu... Znowu to nie bitwa o jedzenie a bitwa urażonej dumy. Masz Ci los... Nagle poczuła coś innego, druga czerwona lampka pojawiła się w jej głowie, ostrzegając ostrym blaskiem. Dość silna esencja, albo nawet i dwie zbliżały się do domu. Do tego budynku, widziała to wyraźnie - dziecko właścicieli? Psionik, to pewne... Nie warto było zwlekać. Sierra nie zdążyła nawet mrugnąć, Opal wysłała niezwykle silny przekaz, który musiał się odbić bolesnym echem w głowie Żółtej. Teraz to była groźba, choć pierwsza jej myśl była pokojowa, o ironio. Nawet nie zamierzała się rozwodzić nad tym, że przecież chciała dobrze, a ktoś próbuje ją nagle znów oszukać - takie czas. Trzeba było się przyzwyczaić albo rozpaczać za każdym razem jak ktoś dybał na jej głowę. Tak. Groźba i ostrzeżenie. Rozkaz sprawiający, że miała zastygnąć i nie ruszyć się o krok, nie próbując ani sięgnąć po broń ani użyć mocy.
Stój, nie waż się drgnąć, inaczej zapomnisz jak się oddycha.
Znów posłała falę myśli, emocji i widoków, obrazując jej co się wtedy z nią stanie. Jednocześnie, sprawdzając cały czas dziewczynę, otworzyła torbę i ostrożnie weszła do kuchni. Przeszukała szybko szafki, zbierając puszki z mielonką, paczki z jedzeniem instant, przetwory, ogółem wszystko co mogło się jej przydać i przetrwa w podróży dłużej niż tydzień. Nie chciała więcej problemów, dlatego uporała się szybko z pakowaniem, zgarnęła jakiś koc z oparcia krzesła i tyle.Wepchnęła to co zdobyła do torby - nie ubyło z domu wiele, Sierra miała resztę do demolowania wedle własnego widzi mi się. Nie odwracając się nawet do niej, ruszyła w stronę wyjścia i najspokojniej w świecie zamknęła za sobą drzwi, kierując się w stronę płotu. Tam wspięła się nie bez trudu i przeskoczyła na drugą stronę.
Dopiero tam, monitorując całą sprawę, upewniła się, że nie wpadnie na nadchodzących Psioników i posłała Sierre ostatnią myśl. Uważaj.
Nie, żeby była coś winna dziewczynie, która chciała wypełnić jej żołądek ołowianymi kulami, ale... Chciała czuć, że ma w sobie jeszcze ludzką moralność, takie zwykłe, ludzkie odruchy współczucia czy nawet brak złośliwości - coś czego tamtej brakowało.
Po czym poprawiła uchwyt torby i ruszyła przed siebie, oddalając się z osiedla.
 
 
Lounarie de Coudray



20 lat

Czerwona




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-02-15, 00:34   
   Multikonta: Annabeth, Ceridwen, Mistrz Gry
[Cytuj]

MG

Opal nie udało się wpłynąć na Sierrę. Może to przemęczenie, może to zbyt dużo myśli, odbieranych przez dziewczynę, ale to, co miało być rozkazem zmuszającym żółtą do nie ruszania się z miejsca było tylko przekazem telepatycznym. Pustymi słowami imitującymi rozkaz, który Sierra mogła najzwyczajniej w świecie zignorować. Sierra, jeśli zechce, może bez problemu wejść w drogę Opal. A psionicy dalej zbliżali się do domu. Byli co raz bliżej. Więc, co zrobi Sierra?

//Sierra, potem Opal, czekam na odpisy 24h od ostatniego posta w temacie
EDIT: przedłożone o kolejne 24h na prośbę Sierry.
 
 
Sierra Anders


20

złotko




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-02-17, 01:30   
   Multikonta: .
[Cytuj]

Czy liczyła na powodzenie naprędko umyślonego i wystrzałowego w swojej niesamowitości manewru – nie ulegało wątpliwości, a jakże; jeśli cokolwiek na tym padole łez warte było wiary toć z pewnością właśnie ona i jej cud miód łepetyna. Jakieś niuanse czy inne konwenanse obchodziły ją wcale jak zawsze bo tak podchodziła do każdego, kto nie był jej lustrzanym odbiciem. Że śmieć spróchniały, nic niewarty, przygłup i niepełnosprytny też, ta tutaj panieneczka z laseczka wyjątku nie stanowiła. Ba, nawet jednej setnej uwagi na nią by nie zwróciła, gdyby nie panoszyła się jak angielska królowa na JEJ terenach. Nawet jeśli rozważała licho bo licho ale wciąż wypuszczenie jej stąd z małym tylko kuku to sytuacja zmieniła się diametralnie wręcz, gdy znowu w bani nieswój głos usłyszała i nawet przebił się przez to własnoręcznie wytworzone tralala. A już po lufkę sięgała z niecnym zamiarem oddania ostrzegawczego strzału prosto w ciemne oczątka znajdy od siedmiu boleści tudzież inny kawał ciałka.
Przez sekundę dwie trzy może i cztery, nie więcej – groźba rzucona w nią jak obuchem wydała się przepotężna dziwnie, czyżby wysunęła asa z rękawa zwane inaczej wpływaniem? Po tej chwili nie-mrożącej juchy w żyłach była przekonana, że odzyskała kontrole nad sobą albo nawet nigdy jej nie straciła co było możliwe a jakże, w końcu plugawa pomarańcz mierzyła się z nie byle kim tylko z nią, Andersówną. I tak mimochodem w jej móżdżku niczym iskierka pojawiła się myśl, przeczucie zwał jak zwał jednak takie, które z miejsca zagarnęło jej sympatię i chęć wcielenia obmierzłego planu w życie. Czas ważny był czego świadomość oczywiście miała a więc jak na rozkaz zastygła w bezruchu, taka z niej posłuszna dziewuszka, narody klękajcie. Wstręciucha najwidoczniej srała wyżej niż dupę miała i utwierdzona w przekonaniu, iż jej czary mary zadziałały jak miały poszła opędzlować kuchnię. Po kij wyprowadzać kwiatuszka z błędu przedwcześnie i bezboleśnie, kiedy można to zrobić przy użyciu starej, dobrej ultraprzemocy? I tak dziołcha popędziła ku lodówce, co Sierra widziała jak na dłoni, stercząc jak urokliwy posąg przy kanapie w saloniku i myślała właściwie o niczym, ot, wlepiła patrzałki jak sroka w gnat, to wszystko. Oczywiście, specem od mózgów nie była chyba że od ich rozwalania to już bardziej, jednak wciąż – prawdziwe, wielotorowe działanie tego organu było raczej jej nogą, niż konikiem i niezbyt zdawała sobie sprawę, że podświadomie zaczęła odliczanie: osiem, siedem, sześć… hiena kuchenna mogła to pewnie usłyszeć. A czy zrozumiała o co chodzi, to już inny biznes. Z pewnością czasu na to flądra nie miała, bo przy „piątce” uwagę skupiła zapewne na kuchence elektrycznej. Nie tak o, bez powodu, nie! Powód był, a nim - kuchenkowe bum! Duże i nieprzyjemne, wywołane z małą pomocą roziskrzonych nagle i wesołych ślepi Sierry. Z zamieszania powstałego korzystając i raczej normalnego w tejże sytuacji roztrzepania intruzki podbiegła do niej w try-mi-ga bo dystans który pokonać musiała długi nie był. Gnata nie wzięła ani niczego, zamarzyła sobie własnoręczne starcie z tej zakazanej mordy samozadowolenia. Nie było uczucia lepszego, niż rach-ciach w kinola i obdarowanie uszu przepysznym dźwiękiem łamania go, a to właśnie uczyniła. Szala zwycięstwa przechylała się na jej stronę niemożebnie – miała i element zaskoczenia, i sprawność i zręczność, siłę, technikę wyćwiczona latami obijania ciała sobie i innym jednak dwa razy mocniej… Po pięknym strzale w noseczek już nie taki zadarty, hę? Pięścią trafiła następnie w brzuch, dokładniej splot słoneczny i to mocno-mocno. Kilka razy doprawiła jeszcze w brzusio, chcąc doprowadzić do utraty przytomności możliwie jak najszybciej, co bo znowu na jakieś mentalne problemy się nie wdekować. Unikanie prawdopodobnych, odwetowych ciosów przychodziło jej jak bułka z masełeczkiem, mniam! A gdy ciosów było dość i nie powaliły jeszcze pączuszka na ziemię, zwyczajnie popchnęła ją znienacka i gdy wyrżnęła w podłogę, doprawiła buciorem w łeb. Takich szaleństw chudzinka nie powinna przetrwać bez utraty świadomości, no ni chuja!
Zadowolona więc z małego szturchanka-macanka zaserwowanego idealnie na obiadek wyciągnęła się niby mruczek taki, po czym zerknęła jeszcze na śpiącą królewnę. Z nieskrywanym niesmakiem, bo trochę zachlapana czerwienią i sponiewierana wrażenia przesadnie pozytywnego nie robiła, ale chciała się pobawić, to miała! Gościnność pierwsza klasa, show było wyborne, toteż ukłoniła się dostojnie i nisko wyimaginowanej widowni oklaskującej namiętnie jej wspaniałość. A gdy emocje opadły i kurtyna również jednym ruchem zakosiła plecak dziewuszki, napchany już całkiem nieźle i podreptała w stronę salonu, chcąc odłożyć go na należne mu miejsce – do środka jej własnego workoplecaka. I powinna pomyśleć, co zrobić z wciąż ale niedługo już żywym człekokształtnym plackiem brudzącym pięknościową posadzkę.
_________________

i wanna do
bad things with you, Gość
 
 
Lounarie de Coudray



20 lat

Czerwona




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-02-20, 22:34   
   Multikonta: Annabeth, Ceridwen, Mistrz Gry
[Cytuj]

MG

Wybuch kuchenki był całkiem dobrym pomysłem. Opal stojąca niedaleko niej oberwała niewielkim wyładowaniem, które opóźniło jej reakcję, przez co Sierra zdążyła ją dopaść i stłuc. Dziewczyna widać była tak zszokowana tym, że kuchenka wybuchła, że sparaliżował ją strach. Jedyna reakcja jaką wywołało bicie to próby kulenia się i osłonięcia od ciosów spadających na ciało pomarańczowej. W końcu dziewczyna straciła przytomność, jednak Sierrze nie było dane tak szybko odpocząć. Do domu wszedł osobnik, który przed tą całą farsą z OMNI mieszkał w tym właśnie miejscu. Od razu skierował swoje kroki w stronę zamieszania, a za nim podążała niższa i drobniejsza osóbka. Jak zareagował widząc dwie obce osoby we własnym domu i do tego robiące w nim rozpierdol? Cóż, na pewno niezbyt przyjemnie. Jako, że Opal była już nieprzytomna to Sierra została rzucona o ścianę. Po chwili usłyszała w głowie rozkaz od dziewczyny chowającej się za chłopakiem. Powiedz szczerze, co tutaj robisz, jakie masz plany wobec tego miejsca i wobec nas. Cały czas Sierra była przyduszona do ściany zaraz obok lodówki. Chłopak był gotowy do ustawienia między nimi tarczy, jeśli zaszłaby taka potrzeba.
____________
Chłopak; Dziewczyna
Opal jest nieprzytomna, kiedy użytkowniczka grająca nią zechce się ocknąć proszę najpierw o kontakt ze mną.
 
 
Sierra Anders


20

złotko




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-03-19, 00:44   
   Multikonta: .
[Cytuj]

Zaledwie kilka marnych kiców od miejsca zbrodni makabrycznie fantastycznej zrobiła, a tu siuu! I poleciała jak nie bardzo chciała wprost w twarde, bezwzględne ścienne ramiona. Główką przydzwoniła ażeby było bardziej dramatycznie bo czemu nie i ni to gwiazdki ni kurwiki tanecznym krokiem przecięły jej pole nie-widzenia. Plecak intruzki, przed chwilą miętoszony w zachłannych rączkach poleciał uskuteczniać figle z posadzką, by w końcu paść martwo obok swojej równie nieruchliwej obecnie ex pańci. Tego jednak nie widziała bo oczęta wciąż pociemniałe były, tylko dźwięki paskudne i smutne troszkę w takie myślenie ją wprawiły. Tak więc leżała sobie na ścianie, najwidoczniej zapominając czy tez w namiętnej mając pogardzie fakty tak nieznaczące jak grawitacja. No, ale w końcu wypoczynku było dość toteż spróbowała na ziemie powrócić tak fizycznie jak psychicznie, a tu figa z makiem i kaszką też. Jakby kto lub co przylepiło ją do ściany niewidzialną i nie do zdarcia taśmą, uniemożliwiającą zrobienie tego, co zrobić chciała. A to działało na nią jak płachta na byka zawsze bez wyjątków tak jak w tej chwili. Zaczęła machać łepetyną, raz po raz biczując się nie do końca chcący swoją długaśną, ciężką czupryną, a żeby tylko to! Czym byłaby gwiazda na koncercie metalowym bez wicia się w te i we wte niczym najwspanialszy węgorz? Pląsom więc nie było końca, przez pierwsze kilka minut przynajmniej. Wciąż stała jak wisiała i ani myślała zejść, tak? A i żadnych oklasków nawet nie dostała za swój niebywały trud! Zniechęcona, wydała z siebie tylko bulgoczący odgłos i zamilkła, po czym zdecydowała się wreszcie na uruchomienie męczącego czasem, ale jednak potrzebnego myślenia o czymkolwiek innym, niż o sobie. Operacja ta połączyła się wspaniale wręcz z dostrzeżeniem nieprzyjaciół na horyzoncie. Jasne ślepia szybkościowo zmrużyły się, a z usteczek dobył się przeraźliwy warkot.
- Kim wy, kurwie, jesteście? - Kolejna dawka intruzów z choinki urwanych i kolejne mordy do obicia, jak słodziutko, czyżby Boże Narodzenie nadeszło dla niej ponownie w Sylwestra? Nie żeby wybrzydzała, tylko od takiej bogatej ilości słodkości niebywale się zacukrzy i klops. Zupełnie nie brała pod uwagę jednego, drobniutkiego szczególiku: że w tej sytuacji, odwrotnie od poprzedniej walkowerem wygranej bójeczki teraz stała - wisiała na nieco straconej pozycji. Tak tyci, tyci, no bo dwa na jeden a i zwykli ludzie to nie byli, chociaż i tak jej do pięt nie dorastali. Także nie lękała się bo nigdy tego nie robiła posyłać im spojrzenia buńczuczne i do mordu dążące co jednak nie trwało szmat czasu oj nie. Rozumiała i upajała się samowiedzą, iż jej głowa jest jedną z bardziej atrakcyjnych i wywołuje ochy i achy, jednakże to nie sprawiało wcale a wcale że można było ją z taką częstotliwością molestować. W ogóle i w szczególe! Gdy więc mentalne przesłuchanko dobiegło końca i wystrzelić miała w stronę tych zbójów niecnych urokliwą wiązankę przekleństw i małe co nieco dodatkowo, jakoś tak język jej się splątał dziwacznie i w rezultacie wydukała wielkie nic. Oczy wyszły z orbit co najmniej zdziwione takim przebiegiem sytuacji, po czym do mózgu dotarło, że została właśnie zmuszona do tańca wedle ich reguł. Furia niechybnie wdarła się do jej spróchniałego wnętrza i ujście dała w postaci niekontrolowanych drgawek.
- Świętuje sylwestra, ślepi jesteście czy tylko głupi? - Pierwsze dwa słowa wypluła niczym jebaną brukselkę, z takim niesmakiem że hoho. A to temu bo informacja ta została wydarta z gardziołka wbrew woli, na życzenie tych tu błaznów. Żeby to był koniec tego parszywego rozpłaszczania się im u stóp i odgrywania tragikomedii; cóż, jasne jak słońce stało się nagle, że wykorzystała swój - chwilowy! - limit szczęścia.
- Teraz? Najchętniej bym wam zrobiła z ryjów galaretę. - Po czym jednoznacznie walnęła raz a dobrze czerwoną rąsią w ścianę, znaną też pod pseudonimem tymczasowej nemezis, coby uświadomić tym pustym łbom że rzucanie jak workiem ziemniaków w zakamieniałe powierzchnie nie jest dobrym sposobem na nawiązanie przyjaźni. Gdy powiedziała co musiała a i w sumie nawet chciała zaczęła jakby odzyskiwać kontrolę nad niesfornym jęzorkiem, co to w tejże chwili mógł sprowadzić tych upierdliwców na jej piękną główkę. To stwierdziła, że czas najwyższy rozruszać szare komórki i z typowym sobie wdziękiem wyjść sytuacji niezbyt przyjemnej w całości, świeżości i żywotności znacznej też.
- Tak w ogóle to chuja mnie obchodzicie. Puśćcie mnie, to se pójdę i nie wrócę. - Taką, godną najzacniejszego dyplomaty miłosierną propozycję im przedstawiła, powinni całować ją po rękach, że dzień dobroci dla zwierząt im ofiarowała. I to nie tak że kłamała, złotousta była wprawdzie ale nie teraz głównie dlatego bo nie mogła niestety. Chciała... wielu sprzecznych rzeczy. Nie musiała informować gołąbeczków o każdej, szczególnie o tych ekscytujących, bo bardziej zdrożnych.
_________________

i wanna do
bad things with you, Gość
 
 
Lounarie de Coudray



20 lat

Czerwona




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-03-20, 19:19   
   Multikonta: Annabeth, Ceridwen, Mistrz Gry
[Cytuj]

MG

Chłopak cały czas trzymał Sierrę przyciśniętą do ściany. Nie zamierzał jej puszczać, póki jego towarzyszka nie da mu znaku, że wszystko jest w porządku. On zajmował się bezpieczeństwem ich dwójki, a dziewczyna analizowaniem i sprawdzaniem, czy ktoś jest zagrożeniem. Był z nich całkiem zgrany duet.
- Mieszkam w tym domu - Odezwał się chłopak. To był jego dom, jego i jego rodziny, do której chciał wrócić, skoro miał taką możliwość. Jak widać, nie wszystko poszło po jego myśli, w swoim domu zamiast rodziny zastał jakąś sukę, która robiła rozpierdol.
- Rozpierdalając mój dom? - Uniósł brew. Widać chłopak zajmował się również rozmową, żeby jego towarzyszka mogła skupić się tylko na czytaniu myśli.
Już kolejna wypowiedź dziewczyny sprawiała, że chłopak niezbyt przyjaźnie na Sierrę spojrzał. I co miał z nią zrobić? Zerknął na swoją towarzyszkę. To od niej zależało, co zrobią.
Pomarańczce nie podobały się zbytnio myśli Sierry. Ani trochę jej nie ufała. Sierra myślała zbyt chaotycznie, jednak dziewczę wyłapało, że raczej do nikogo nie ma zbyt dobrych zamiarów. To się potwierdzało, kiedy patrzyła na Opal, która leżała nieprzytomna na ziemi.
Nie ufam jej. Ma zbyt wiele chaotycznych myśli i część z nich nie jest zbyt przyjazna. Przekazała chłopakowi telepatycznie i wróciła do zastanawiania się, co z tą babką zrobić. Przekazała jeszcze kolejne myśli chłopakowi, który zaraz wziął się do wypełniania planu. Sierra została odciągnięta od ściany i ponownie na nią rzucona tak, aby straciła przytomność. Rzeczy zarówno Sierry jak i Opal zostały pozbierane, i razem z dziewczętami przeniesione do innego, tym razem opuszczonego domu, w którym to też zostały zostawione, a dwójka intruzów poszła w swoją stronę.
________________________
Sierr, budzisz się w opuszczonym domu na obrzeżach Denver, obok leży ledwie żywa Opal oraz wasze rzeczy.
 
 
Sierra Anders


20

złotko




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-04-03, 17:25   
   Multikonta: .
[Cytuj]

Oczyska latały leniwie to tu to tam im dłużej tym bardziej niesmak prze-wielki cisnął się bez miary na ustka. Zmuszona przebywać z ćwierćinteligentami-gołąbeczkami i swój drogocenny czas poświęcać też nudziła się tak prawie jak irytowała czyli mocno że ho ho. Buziuchny im się marszczyły niby groźnie ale bardziej śmiesznie i te spojrzenia ukradkiem posyłali jakby tacy tajniacy od siedmiu boleści. Małe tete-a-tete uskuteczniali jednakże chytruski skubane podzielić wynikami tychże narad na wysokim szczeblu się nie zdecydowały, a po co na co. Cisza się ciągnęła dalej jak gumka od majcioch a być tak nie mogło, więc prócz grzmocenia raz-raz w ścianę obudziła w sobie ducha intelektualistki, poetki nawet takiej wyklętej.
Entliczek, pętliczek, czerwony stoliczek, na kogo wypadnie, temu głowa spadnie!
W gust tejże podfruwajki zafajdanej nie trafiła, bo nim wspaniała wyliczaneczka wybrzmiała w pełni jak worek ziemniorów zrobiła fru to w jedną, to w drugą stronę a potem tylko bęc i brrrr po czym ciemność.
Czekać musiała tylko od początku do końca świata ażeby świadomość powróciła a z nią ból jakby ją kto krzesłem rypał po bani raz po raz a może i całym zestawem mebelków kuchennych. Plery też takie nie halo do końca i wstać z bandycko zimnej podłogi trudno było ale musiała w końcu, nie? Jakby pierwszy raz na kulasy stanęła, niepewnie wybiła w górę a że złapać się czego nie miała zamachała rączkami za samolot robiąc z nadzieją na nie-rozbicie nagłe i dosadne. Ale w kopule dalej łup łupano i jeszcze chwila, a sama zaczęłaby nią tłuc w ścianę byle zagłuszyć tą boleść łajdaczną i przekuć na fizyczną. Bucior ciężki już bum bum zrobił, w ślad za nim i rąsia-piąsia ruszyła i to pomogło troszkę, główka ocalona, ha! Tłuc w cielsku i na przestało ale coś nowego się w niej zbudziło, stara znajoma - furia, z racji takiej że mózg w końcu raczył przypomnieć sobie jak się znalazła w tej klitce mizernej miast w pałacu dalej koczować, tam gdzie przynależała. W żyłach zapłonęło i oczka otwarły się szerzej nawet dosłownie i nagle znikąd nieboszczyk jakiś zaśmiał zakłócić jej spokój raz jeszcze. Tup tup i już stała nad facjatą nieco zdezelowaną wprawdzie ale dziwnie znajomą. Przez sioniory i inne kuku nie tylko na muniu rozpoznanie śpiącej królewny trudne było ale tylko przez sekundę. Toż to jej nowa przyjaciółeczka z laseczka! Wariacko ucieszona wygięła usta w ten swój pokraczny, Jokera godny uśmiech i poczuła silne coś. Ażeby podtrzymać owe coś czy rozpalić je do czerwoności nawet pokicała w stronę plecaczka i migiem wyjęła drogocenną Klementynkę. Po czym hop w bok wprost do pomarańczki i wciąż z tym iście diabelnym uśmiechem przykucnęła, czuprynę odrzucając do tyłu żeby widoczek sobie zapewnić jak najdoskonalszy i najwyraźniejszy też. A potem rzeźnia zło piękno i tragedia w jednym ale przede wszystkim krwi cała masa z dziur coraz to nowych, ostrym końcem Klemci zadanych i muzyka wiwaty aplauz, magia! 29, 30, 31... Zdyszana ale i uspokojona już i upojona widokiem dzieła przez się stworzonego wstała i na odchodne splunęła jeszcze w geście pogardy tak silnej że nawet po drugiej stronie ją pomarańczka odczuć mogła. Sprawiedliwości stało się zadość a jeśli nawet nie to chuj ją to, ważne że było fajno, darmową rozrywkę właśnie sobie załatwiła, spryciula! Z miną już typowo beznamiętną chwyciła workoplecak z mniejszym w brzusiu, po czym przeskoczyła trupka i wesoło poczłapała w stronę wyjścia z obskurnej budy, ku kolejnej przygodzie.
_________________

i wanna do
bad things with you, Gość
 
 
Pravi Yuriev



19 lat

Żółty




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-04-06, 21:25   
   Multikonta: Hope Reyes, MG
[Cytuj]

Mistrz Gry


Jeżeli Sierra myślała, że wyjście z budynku będzie prostą czynnością, no cóż, myliła się. Zdążyła zapaść noc, w całym domu panowały mroczne ciemności. Żółta mogła domyślać się jedynie położenia przedmiotów po ich konturach. Aktualnie znajdowała się na piętrze, widocznie musieli ją i Opal tam przenieść. Krew pomarańczowej powoli tworzyła coraz większą kałużę, gdzieniegdzie chlapnęła podczas zadawanych ciosów. Sama żółta również nie zdołała uchronić się przed ubrudzeniem. Zresztą chyba nawet o to nie dbała.
Dziewczyna musiała znaleźć korytarz, który prowadził do innych pokoi oraz na schody. Gdy już je znalazła pozostało jej zleźć na parter. Niestety, ktoś musiał potrzebować na gwałt desek albo mieszkańcy mieli dziwne upodobania co do wystroju wnętrz. Otóż schody pozbawione były stopni. Schody bez schodów, jedynie pozostawiona niestabilna, chybocząca się barierka. Dziewczynie pozostało skoczyć w dół, w niewiadomą, ciemną pustkę.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-08-15. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,112 sekundy. Zapytań do SQL: 10