Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Syndykat poszukuje członków! Jeżeli chcesz odgrywać mafiozę bądź członka rodziny mafijnej, przestępce czy kogokolwiek innego, pasującego do grupy - zapraszamy. Więcej w linku
- Wednesday Sherman szuka całej paczki starych przyjaciół!
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Kelly McCarthy szuka swojego przyjaciela.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy styczeń 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
Denver
Autor Wiadomość
Admin


Wysłany: 2016-08-10, 22:00   Denver [Cytuj]

Jedno z niewielu miast, które w miarę normalnie prosperuje. Cała ludność z okolicznych miasteczek zgromadziła się w Denver. Na porządku dziennym są tu straże SSP patrolujące ulice. Każdy z młodych ludzi, którzy przeżyli i nie zostali zainfekowani PSI ma specjalną kartę, którą musi okazywać patrolom, inaczej trafi do obozu rehabilitacyjnego. Całe miasto jest jednak trochę zaniedbane, śmieci wysypują się z koszy. Na każdym kroku widać deficyt rąk do pracy, gdyż do służby wojskowej powołano kogo się tylko dało.
 
 
Sierra Anders
siła sprawcza


20

złotko




Wysłany: 2017-01-08, 22:11   
   Multikonta: Abigail
[Cytuj]

Królowa nocy – tym właśnie była, przemykając sobie właśnie pomiędzy budynkami starymi i tymi nie, rozświetlonymi, pełnymi motłochu ludzkiego. Zachrzaniała równo, wyprostowana i z noskiem utrzymanym wysoko, w swoim najśliczniejszym łachu zabranym w nieodległych czasach babeczce cokolwiek średnio rozmownej już na pewno po jej brawurowej kop-kop-kop akcji. Przez ramie przerzucony workoplecak wzbijał się co chwila do góry i opadał trochę ciężko ale to było dobre bo tam w środku to przecież jej nożyna kochana była i scyzoryk, gnacik i inne pierdoły niemniej ważne. Mijała dzieciaczki rozlewające się jak brzuch wycierucha zza rogu na ulice, goryle ze złotymi świecidełkami też, ale najfajnowszo to było spotkać i względy jak i poważanie najwyższe panu władzy okazać z użyciem środkowego paluszka. No i jak tu nie wyszczerzyć mordy gdy taki od biedy autorytecik rzuca się z pianą na ustach, śmieszne to było niemożebnie i nawet albo bardziej gdy sięgnął za pazuchę. Co za trud i oh jak przykro że poszedł na nic, bo ona już hyc do przodu ale tak potężnie - błyskawicznie i w ułamku sekundy dwie przecznice dalej dreptała sobie wesoło, tup, tuptup, tup. Zuchwała była fakt nie zawsze, ale dzisiaj tak mocno z przyczyny wielce specyficznej a była nią ostatnia noc roku a z nią horda wstawionych równo typów co to sobie pozwalali na więcej niż zwykle to i ona też. Świętować w lesie, pod mostem czy w miejscówkach co to słonce nie docierało było trochę nieobyczajnie i dupsko marzło a jej się wymarzło wystarczająco. Toteż lazła sobie teraz, podskakując i tu półobrót, tam cza-cza-cza i jak piruetu nie zrobiła, jak zrobiła! Oczka latały ale w rytm odmienny, ten bardziej rozumem podyktowany szukając lokum odpowiedniego jak dla tej jej niesamowitej niesamowitości, boskiej mości. Jednak na razie mijała nie chałupy, a sklepcioszki, bary-bary i cóż głównie bary a jeżeli nawet domy to wysoko niestabilne i zaufania niewarte wcale. Niezrażona tym i niczym brnęła dalej głośno i ruchliwie a czas leciał na łeb na szyje chwila nieuwagi a by przeleciał i nowy rok psu w dupe, bo na ulicy spędzony. Także przyspieszyła swoje tańce tralalańce i dosłownie chwila od tego przyspieszenia - objawienie, chałupa jak ta lala i jeszcze kilka. Duży dosyć, ze szklanymi szybami niby ścianami i tak zachęcająco burżuazyjnie wyglądał jak dla niej krojony, to przeznaczenie było jak nic! Rażona jak piorunem choć tak być nie mogło stała i wgapiała lśniące urokliwie zielone oczyska w okaz przepiękny architektury nowoczesnej. Chociaż oświetlenie to tylko uliczne było wystarczyło by oszacować potencjał tej miejscówki. A w środku łu -hu mroczno w cztery litery co prawdopodobnie znaczyło że ni duszyczki ni czegokolwiek żywego tam by nie znalazła a jeśli nawet to czemu miałoby ją to powstrzymać? Decyzja padła jak jej oczka na dworzyszcze. Popędziła i hop przez płot bo co to dla niej, kilka kroczków ale wtem bach! myśl okropna zbiła ją z pantałyku i z kulasów a i owszem. Czerwone światło ostrzegawcze ale nie tylko te w główce bo i pod daszkiem. Kamery no jasne to i inne zabezpieczenia się po kątach pochowały niechybnie. Jak mi przykro wcale, jeden rzut okiem i urządzenie padło, drugie wyszukała żwawo i rach ciach podążyło śladem koleżki a ona w brecht cichutki bo to fajne było. Robota wykonana toteż ruszyła ku drzwiom patrząc pilnie lub nie za kolejnymi ochronnymi zdobyczami elektronicznymi ale znudziła się i zapukała w rytm Mendelsona. Po czym zawyła jak zbity pies jednak nie darła mordy na całą okolice, tak tylko odpowiednio - coby się upewnić czy do zabawy się jednak nikt nie dołączy.
- O ludzie, błagam, wpuście mnie, napadły mnie jakieś bandziory i nic nie mam przy sobie a do rodziców muszę zadzwonić, martwić się będą! Ja... - przerwała, imitując łkanie tak pięknie że aż sama z podziwu nad sobą wyjść nie mogła. - I to w sylwestra! A szłam tylko do koleżanki, i wtedy, oni... błagam! - Przyjęła drapieżną pozę gotowego do skoku zwierza, czekając, a ręce pląsały niespokojniej niż zazwyczaj bo podniecenie też większe było. Jak wyjdą będzie jazda! A nawet jeśli nie to też, cała chata bogata dla niej.
_________________

WHAT I DO I DO BECAUSE I LIKE TO DO


 
 
Opal Richardson
Silent voice


19 lat

Pomarańcz




Wysłany: 2017-01-09, 15:51   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Obrzydliwość. Obrzydliwość, aż żółć pod gardło podchodzi.
Opal zbłąkana krążyła po ulicach miasta, czując rosnące nudności w żołądku. Piękna noc, Sylwestrowa - czas zabawy szalonej i beztroskiej. Czuła to w głowach mijanych osób, krążyła jak sonda chcąc mieć pewność, że nikt się przypadkiem nią nie zainteresował. Jeśli tak, zaraz odsuwała jego myśli na coś z goła ciekawszego - lecz ich umysły były obleśne. Młodzi mężczyźni śmierdzący alkoholem, szczerzący się jak hieny, błyskający złotymi zębami, nie mniej świecącymi co te łańcuchy na szyjach. Wymalowane dziewczyny, wypachnione perfumami aż czuć po drugiej stronie ulicy, wcisnęły swe ciała w skąpe sukieneczki z dekoltami. Ich umysły były płytkie do bólu, pełne wizji lejącego się szampana, dzikiego tańca oraz innych zabaw... Opal czuła odruchowy wstręt, lecz rozumiała ich beztroskę - oni żyli bezpiecznie. Nie martwili się, że trafią do obozu, byli ponad ten wiek, w którym to się zaczęło. Mogli sobie pozwolić na to co chcieli, mając głęboko gdzieś to, co się działo z psionikami. Samo miasto na takie wyglądało - bogate, żywe, głośne - co do tego ostatniego mogła się tylko domyślać. Dziś chciano się tylko bawić, a ilość myśli na tym skupionych, płytkich, aż zwierzęcych, wzbudzało w niej niechęć i ból żołądka.
Nie pasowała do Sylwestrowego obrazka - drobna dziewczyna w dżinsach i luźnym swetrze, z torbą przewieszoną przez ramię. Nikt się nią nie interesował - wyglądała zbyt biednie, wtapiała się tło. Tak właśnie miało być i o to dbała swą myślą. Ludzi łatwo oszukać, najlepiej mówić im to, co chcą zobaczyć, usłyszeć. Im bardziej każe się zrobić coś przeciwko ich naturze, tym trudniej idzie przekonywanie. Nie, żeby chciała zrobić coś zawrotnego - Opal monitorowała tylko czy przypadkiem ktoś nie patrzy na nią podejrzliwie, nie zastanawiając się kim jest i czego tu szuka. A szukała jedzenia. Żelaznych zapasów w torbie nie ruszała, znaleźć samotną osobę, która by się z nią podzieliła, było trudno. Wszyscy chodzili w grupach, śmiejąc się, dokazując, dziś szczęście jej nie sprzyjało...
A może? Kątem myśli wyczuła ostry umysł, świadomy tego co chce i bardzo pewny siebie. PSI. Obdarzeni zawsze byli bardziej czujni w tym świecie, jednak ta osoba, dziewczyna, miała jakiś plan. Jak ćma do światła, ciekawość Opal przyciągnęła pod jeden z najbogatszych domów w okolicy. Stanęła pod płotem, przy bramie, obserwując bacznie, jak i wzrokiem tak i myślą, całe zdarzenie. W duchu liczyła na to, że może uda się jej "podpiąć" i uzupełnić prowiant, lecz najpierw postanowiła poczekać na rozwój wydarzeń, by w razie czego - jakoś wkroczyć.
 
 
Lounarie de Coudray
LamaLou


20 lat

Czerwona




Wysłany: 2017-01-09, 16:34   
   Multikonta: Annabeth, Ceridwen, Mistrz Gry
[Cytuj]

MG

Obie niewiasty dotarły w końcu w to samo miejsce. Sierrze nikt nie odpowiedział. Dom był całkowicie pusty, widocznie jego mieszkańcy, kimkolwiek byli, wybyli z czterech ścian na sylwestra do znajomych, ufając, że jeśli coś się stanie, to kamery to zarejestrują. Te niestety zostały zdezaktywowane przez żółtą. Opal stojąc za żywopłotem nie była prawie widać z miejsca, w którym stała Sierra, jednak pomarańczowa mogła bez problemu przypatrywać się między gałęziami temu, co robi Sierra. A Sierra próbowała wejść do czyjegoś domu. Chwilowo okolica wydawała się w miarę spokojna, nikt nie zwracał uwagi na dziewczyny. Może dlatego, że większość osób była już całkiem spita? Albo dlatego, że było ich mało, w każdym razie dziewczyny miały drogę wolną.
 
 
Sierra Anders
siła sprawcza


20

złotko




Wysłany: 2017-01-09, 22:47   
   Multikonta: Abigail
[Cytuj]

- Chuj ci w klamkę. - Zadygotała bardziej niż ręce bo cała, od stópek do łba i w drzwi kulasem strzeliła raz jeden i kilka jeszcze, coby upust temu podnieceniu sprzed chwilowemu dać. Po chwiluni stuk stuk ucichł i jedynie eh eh eh zmęczone z jej ust wylatywało. Pochylona, z mordą zasłoniętą niby kurtyną włochatą i z zaciśniętymi pięściami pasowała do tak wytwornej miejscówy jak pięść do nosa czyli jak ta lala. Gdy już nie płonęła gniewem aż tak bardzo zarzuciła te włoski długie na plery i rękę zręcznie wpełza do zrzuconego uprzednio wora. Te szybo-ściany kusiły okrutnie o rozkwaszenie kamieniem dorodnym a wokoło było ich w rój ale takie paniska to mieli na sto dwa szybulki odporne na włamy, eh? Toteż zostało drzwi otworzyć tradycyjnie, łapu capu i wtem ściskała piękne, specyficzne ostrze mrugające zalotnie w świetle nocy; hej, i oto sztuczkę zrobiła - sezamie otwórz się! No więc otworzył, owszem w końcu to tylko drzwi były a ona sprytniejsza od nich. Przeszła pewnie przez próg przecież jej własnego mieszkania, a że na czas nieokreślony to co z tego i wgapiła oczyska w strojność i rozdmuchane wnętrze jakby z carskich czasów wzięte. Kanapa jednakże gustowna bardziej od swoich towarzyszy przyciągnęła jej wzroczysko i już hop by był, bo kilka kroczków poszło hen ale znów coś ją powstrzymało. Sekundę swojego cennego czasu nawet poświęciła i przy drzwiach przymyszkowała i wyłączyła alarmy czy inne ni huhu zabezpieczenia jeśli takie były. Szło to wszystko zacnie tej nocy jak po masełeczku i jak najbardziej w to jej graj. Tylko ciemnota jeszcze żałosna ale na to lek miała i pstryk a lampeczka zapalona, pstryk i kolejna-kolejna. Jeszcze tylko ti wi i inne i mogła balować. Ale tak nagło jej się żreć zachciało i hyc do kuchni lodóweczkę spenetrować. A było co, więcej niż przez ostatni miesiąc w gardło wkładała, mięcho i zieleninka i soczków mnóstwo, idylla normalnie. Co za fart jednak co się dziwić w końcu jej najwyższa elektryczność to była a nie jakiś byle psionik czy żałosne podludzkie ścierwo. Sięgnęła pierwsze lepsze żarło czyli szynkę różowiutką w łapsy i tak wyekwipowana plasnęła na puchatkę kanapkę. Pilot tylko klik klik bo wiadomości to szajs i manipulatorstwo większe niż jej ale takie kreskówki to już liga wyżej, wspaniała rozrywka. Wciskała wzrok w rysunki przez czas jakiś ale bardziej przyciągały ją te szklane cholerne ściany. No to zwlekła się i mordę napychając na grubo podreptała i capnęła z szafki figurkę prawie kieszonkową elfa czy chochlika bezwstydnika z nosem, uchem i pindolem stojącym na baczność. Po czym tup tup tup, kierunek okna, zamach wzięła i to szkaradztwo łup! Jeśli zbiło co zbić miało, wytańczyła zwycięstwo na szklanych odłamkach, przy okazji jeszcze fikuśną, pozłacaną szafkę potężnym ciosem przewróciła bo przecież szczęścia chodzą parami.
_________________

WHAT I DO I DO BECAUSE I LIKE TO DO


 
 
Opal Richardson
Silent voice


19 lat

Pomarańcz




Wysłany: 2017-01-13, 16:07   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Cisza. W metafizycznym, czyli przyczynowym sensie. Dom był pusty, żadnej żywej myśli przewijającej się wewnątrz - światła zgaszone, żadnego śladu ludzkiej bytności. Istny spokój. Właściciele najpewniej wyszli gdzieś się zabawić, w końcu to Sylwester. Kto siedzi w domu, jeśli może włożyć kolorowe fatałaszki i tańczyć do upadłego, wlewając w gardło litry alkoholu? No właśnie. Ah, rozpasana konsumpcja... Dzieci Psi nie mają takiego szczęścia jej zaznać. Może i dobrze. Na myśl, że mogłaby tak jak Ci inni ludzie, wszystkie swoje pragnienia zniżyć wyłącznie do zwierzęcych, prymitywnych potrzeb, czuła obrzydzenie do świata. Jednak też była człowiekiem, trochę innym, ale zawsze. Głód, strach i ból nie były jej obce. Dlatego musiała poczekać na odpowiedni moment...
Opal skryta za bramą i gałązkami schludnie przyciętego żywopłotu przyglądała się, jak dziewczyna wkrada się do mieszkania. Bardzo sprytne. Jej umysł pulsował czymś ostrym, rażącym, łatwo było porównać ją z błyskawicą - i sądząc po tym co robiła, działała jako piorun. Uderzyła, niszcząc wszystko naokoło. Dziewczyna widziała włączone światła, rozbite szkło i szaloną, beztroską zabawę. Widziała w jej głowie jak panoszy się po czyimś domu, jakby był jej własnością, dewastując wnętrze... Naprawdę... Instynkt samozachowawczy nie rozwinął się u niej zbyt dobrze. Opal zawsze robiła wszystko by być niewidzialna. Wejść gdzieś ukradkiem, zabrać trochę jedzenia i uciec, nie zostawiając żadnego śladu swojej bytności. Jeśli ktoś ją widział, miał zapewnione małe pranie mózgu. Tylko ostrożność pozwoliła jej wytrwać tak długo, a ta, którą obserwowała? Nie słyszała o tym słowie. Nie wspominając o tym, że ktoś zaraz zobaczy włączone światło, albo uchylone drzwi i wezwie policję, a wtedy może się zrobić nieciekawie...
Trzeba działać szybko. Chwilę jej zajęło gramolenie się przez płot, po czym wylądowała na zadbanym trawniku i na palcach zbliżyła się do drzwi. Tak, cicho - jeśli nie jest się w stanie słyszeć własnego oddechu albo kroków, trzeba nauczyć się poruszać bezszelestnie, jak najostrożniej. Życie ją tego nauczyło, a jak wiadomo, porażki bywają najlepszymi lekcjami... Jednak mniejsza o to. Nie mogła uniknąć konfrontacji, dlatego zbliżyła się do domu, wchodząc cicho na korytarz, kierując się do kuchni. Stanęła w drzwiach, unosząc obie dłonie, w klasycznym geście "Spokojnie, spokojnie, poddaję się".
W głowie Sierry wyświetliła się odpowiednia wiadomość - nie zdanie, ale strzępki różnych emocji układających się w jedno. Spokój, stropienie, niepewność, pytanie. Dało się to jasno przetłumaczyć na komunikat w stylu "Jestem przyjacielem, nic Ci nie zrobię jeśli Ty też niczego nie spróbujesz. Nie chcę kłopotów, jestem tu po to samo co Ty." Na wszelki wypadek Opal miała z tyłu głowy przygotowaną myśl, którą chciała posłać w stronę dziewczyny, gdyby ta nie była zbyt przyjazna. Mianowicie chciała nią nieco pokierować, by się kompletnie nią nie przejmowała, a wtedy ona zabierze co może i zwinie się, zostawiając jej cały dom do dewastacji. Czyż to nie jest korzystna oferta dla obu?
 
 
Ceridwen Murray


21 lat

Kurczaczek




Wysłany: 2017-01-13, 22:29   
   Multikonta: Lounarie; Annabeth; Mistrz Gry
[Cytuj]

MG

Sierra musiała się trochę namęczyć przy zamku. Nie był to pierwszy lepszy zamek bez zabezpieczeń antywłamaniowych, przecież to nie byle jaka dzielnica, nie można tu oczekiwać cudownie łatwych łupów. Alarmy zamigotały i zaraz padły pod wpływem poczynań żółtej. Cały dom był pełen przepychu, możliwe nawet, że należał do kogoś z rządu, więc niczego tu nie brakowało. Jednak czy to na pewno rozsądne ładować się do takiego domu? Czas pokaże. Tymczasem szyba była na tyle solidna, że roztrzaskująca się na niej figurka ledwo ją zadrapała.
Tymczasem Opal - mogłaś wyczuć jak do domu ktoś się zbliża. I to dokładnie do tego domu, do którego weszłaś ty, oraz Sierra. Ewidentnie był to psionik. Psionik, któremu w końcu udało się wrócić do swojego domu z nadzieją, że w końcu zobaczy swoją rodzinę. Możliwe nawet, że ktoś mu towarzyszył, jednak tę drugą osobę widziałaś tylko w umyśle tej pierwszej. Nie mogłaś dostać się do umysłu, prawdopodobnie, drugiego psionika. Czy zdecydujesz się powiedzieć nieznajomej o zagrożeniu, czy może zabierzesz, co potrzebujesz i ulotnisz się stąd?
_________________

Jaskółka siostra burzy, żałoba fruwająca
Ponad głowami ludzi, w których się troska błąka
Jaskółka znak podniebny jak symbol nieuchwytna
Jaskółka błyskawica w kościele obumarłym
NOTATNIK
RELACJE
GŁOS
UBIÓR

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,041 sekundy. Zapytań do SQL: 9