Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Syndykat poszukuje członków! Jeżeli chcesz odgrywać mafiozę bądź członka rodziny mafijnej, przestępce czy kogokolwiek innego, pasującego do grupy - zapraszamy. Więcej w linku
- Wednesday Sherman szuka całej paczki starych przyjaciół!
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Kelly McCarthy szuka swojego przyjaciela.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy styczeń 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
Schronisko
Autor Wiadomość
Valerie Cadle
prawie jak pirat!


18

Czerwona




Wysłany: 2017-01-08, 23:50   Schronisko
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

Sporej wielkości budynek ogrodzony płotem. Ma kilka pięter i zapewne dawniej służył za zwykłe schronisko dla turystów. Wokół rozciągają się lasy. Sam budynek jest zrobiony z drewna. Widać, że wygląda na zamieszkany.
_________________

I walk through the valley of the shadow of death.
I fear no evil because I'm blind to it all.
My mind and my gun they comfort me,
because I know I'll kill my enemies when they come.
 
 
Carter Hunt


20 lat

Niebieski




Wysłany: 2017-01-09, 18:30   
   Multikonta: Marina V.; Kira K.
[Cytuj]

Carter otarła łzy, które już po pierwszym pytaniu przestały płynąć jej z oczu. Nie powinna była tak po prostu się rozklejać przy obcych.
- Tak, wszystko gra. - Uśmiechnęła się słabo do Davida i Candy. Nie miała ochoty opowiadać im historii swojego życia. Nie wydarzyło się w nim nic ciekawego. Tyle lat spokoju, a wszystko zaczęło się w momencie, gdy sprowadzili te dzieciaki z Ligii Dzieci. Potem to głupie szkolenie w CIA i szkolenie z wariografem. Nie powiedziała, przecież nic, co mogłoby tak wkurzyć jej ojca. Chodziło mu o tej głupi wykrywacz kłamstw?
On sam powinien dobrze wiedzieć, że Kenneth zrobi wszystko, żeby się na nim zemścić. W końcu ktoś był winny śmierci agenta, a zazwyczaj plany się sypią, bo plan był zły.
- Macie tutaj jakiegoś Zielonego? I dostęp do Internetu? - Może udałoby jej się skontaktować z kimś z Pryzmatu albo CIA. Może Kenneth by jej jakoś pomógł...
 
 
Valerie Cadle
prawie jak pirat!


18

Czerwona




Wysłany: 2017-01-09, 18:50   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- No, to gicior - powiedział David i wyszedł z samochodu, wyciągając wcześniej kluczyki. Wszyscy zaczęli wysiadać, z wyjątkiem Corin, rzecz jasna. Candy próbowała ją jakoś wyciągnąć, jednak zdecydowanie kiepsko jej szło.
- Carter, mogłabyś mi użyczyć Twojego ramienia? Moje to chyba, kurwa mać, za mało - powiedziała, patrząc rozwścieczonym wzrokiem na Corin. Boże, jak ona mogła się tak załatwić? Po chwili, o ile Carter jej pomogła, wzięły Corin i zaprowadziły do środka. Jednak jeżeli wolała nie pomagać, to zrobił to oczywiście David. Gdy szli, Candy zdecydowała się odpowiedzieć na pytanie:
- Nie... Znaczy, po trochę. Mamy tutaj sporo Zielonych, ale nie mamy tutaj neta. Myślę, że trochę jeszcze poczekamy zanim otrzymamy normalny dostęp do neta. Ale jest alkohol. I zabawa. Jak zawsze - zaśmiała się blondynka, a po chwili wkroczyli do domu. Widocznie dzieciaki nie miały tutaj żadnych opiekunów, bo trwała tam swojego rodzaju impreza. Przygrywały im jakieś rockowe kawałki, ludzie zaś rozmawiali, siedzieli na kanapach, palili papierosy. Niektórzy bujali się w rytm muzyki. Widocznie mają tutaj całkiem luźno - o ile za jakiś czas nie przyjdzie ktoś do kontroli.
- Czasem odwiedzają nas agenci - powiedziała Candy, jak już pozbyła się Corin. Dziewczyna leżała teraz na jednej z kanap i migdaliła się do jakiegoś typka.
- A co? Potrzebujesz jakiejś... Eee pomocy? Chodź, zabiorę cię na górę i pogadamy. David? - zerknęła na niego dziewczyna. Chłopak jednak już wcześniej odszedł w tłum imprezowiczów i zaczął z kimś dyskutować. Blondynka westchnęła i dodała do Carter:
- Chodźmy, nie ma sensu na niego czekać - stwierdziła i złamała Niebieską za dłoń. Po tym zaczęła prowadzić ją na górę, aż wreszcie doszli do jakiegoś pokoju w którym stało w sumie siedem łóżek. Candy zaprowadziła ją na to, należące do niej. Na szczęście nikogo nie było.
- A... W czym rzecz?
_________________

I walk through the valley of the shadow of death.
I fear no evil because I'm blind to it all.
My mind and my gun they comfort me,
because I know I'll kill my enemies when they come.
 
 
Carter Hunt


20 lat

Niebieski




Wysłany: 2017-01-09, 19:59   
   Multikonta: Marina V.; Kira K.
[Cytuj]

- Jasne, nie ma sprawy. - Pomogła Candy wyciągnąć Corin z auta. Przez chwilę miała ochotę po prostu użyć telekinezy, ale przypomniała sobie, że za to mogą nie przyjąć ją do schroniska, dlatego użyła jedynie siły własnych mięśni. Jednocześnie była trochę przerażona, jak tak młoda osoba mogła się spić. To było dla niej nie do pomyślenia. Bycie pijanym nie było przyjemnym stanem.
- Ehm... rozumiem. - Czyli nici z przesłania wiadomości z prośbą o pomoc do Kennetha. Będzie musiała wymyślić inny sposób. Starała się wpaść na jakiś pomysł, ale nic nie przychodziło jej do głowy. Nie była cholerną zieloną, która była geniuszem komputerowym.
Zesztywniała słysząc wzmiankę o agentach. Nie miała ochoty spotykać żadnych agentów.
- Jacy agenci? SSP, CIA? - Jeśli ci drudzy, to miała przerąbane, jeśli ci pierwsi... Cóż, to też mogła mieć przerąbane.
David i Corin zajęli się czymś innym, zostawiając ją z Candy, za którą poszła. Carter usiadła na jednym z łóżek, które wydawało się wolne.
- Chciałam przesłać wiadomość do... przyjaciela. - Nie wiedziała, czy Kenneth by jej pomógł, ale co szkodziło jej zaryzykować. Sądząc po wydarzeniach na sali nie przepadał za jej ojcem, więc przynajmniej nie podkablowały mu Carter.
 
 
Valerie Cadle
prawie jak pirat!


18

Czerwona




Wysłany: 2017-01-09, 20:07   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Rany, nie wiem - powiedziała Candy, spoglądając na nią. Po prostu przychodzili jacyś faceci...
- Ciężko to określić, po prostu tutaj przychodzili, przynosili różne zapasy i tyle. Sprawdzali, czy wszyscy przestrzegają zasad i na tym kończyła się w sumie ich rola. Usuwali osoby, które tego nie robiły i na tym się to kończyło - powiedziała i wzruszyła ramionami, dodała po chwili: - Kiedy ich nie ma to, wszyscy raczej imprezują. No ale nikt nie używa zdolności.
Usiadła na swoim łóżku obok Carter i podwinęła nogi, robiąc jej nieco więcej miejsca. Powiedziała po chwili:
-A, tamto łóżko może być twoje - powiedziała i wskazała na puste łóżko obok którego stała również pusta szafka.
- To znaczy? Wiesz... - zaczęła mówić dziewczyna, lekko się skrzywiła jednak po chwili, gestykulując dłońmi wytłumaczyła jej o co chodzi: - Muszę mieć jakieś konkrety, może uda mi się coś wyczaić. Ee... Może David mógłby cię gdzieś podrzucić? Szczerze, to raczej się z nikim tutaj nie kontaktujemy. Czasem tylko przyjeżdża mój ojciec sprawdzić, czy jestem cała. To jakiś dzieciak? Jak tak, to może być w innym ośrodku. Możemy cię tam zabrać, jak David będzie trzeźwy - zaproponowała. Chciała pomóc nieznajomej i to dość bardzo. W końcu wcześniej płakała przy nich, czyli coś było na rzeczy i Candy wolała wiedzieć o co chodzi. No i w miarę możliwości udzielić pomocy.
- Zostaniesz tutaj na dłużej? - zapytała po chwili. Chciała mieć kogoś normalnego tutaj. Przyjaciela.
_________________

I walk through the valley of the shadow of death.
I fear no evil because I'm blind to it all.
My mind and my gun they comfort me,
because I know I'll kill my enemies when they come.
 
 
Carter Hunt


20 lat

Niebieski




Wysłany: 2017-01-09, 23:09   
   Multikonta: Marina V.; Kira K.
[Cytuj]

Przez długą chwilę wpatrywała się w Candy. Zastanawiała się na ile mogła jej zaufać. Chciała się jakoś skontaktować z Kennethem, a nie miała żadnego kanału, którym mogłaby to zrobić. Do Pryzmatu też nie wyśle wiadomości, bo do kogo? Do Daniela? On pewnie świetnie bawi się z Lux. Nie, tam nie było nikogo, kogo by mogłaby prosić o pomoc, jakąkolwiek pomoc.
- Nie, to nie dzieciak. Chciałam się z kontaktować z jednym agentem CIA, ale chyba nie mam takiej możliwości. - Im dłużej nad tym myślała, tym lepiej rozumiała, jak w beznadziejnej sytuacji się znalazła. Nie wiedziała, co ze sobą zrobić. Nie miała, jak prosić o pomoc. Nie chciała też wegetować bez celu w tym schronisku. Życie tutaj nic by jej nie dało. Spędzałaby tylko kolejne dni, po prostu wegetując. Nie, żeby wcześniej robiła co innego. Miała wrażenie, że trafiła do jednego z obozów dla dzieciaków PSI. Tam też ponoć nie wolno im było używać swoich umiejętności. To nie w porządku.
- Nie wiem. - Powiedziała dość cicho. Nie wiedziała, co ma ze sobą zrobić, ale nie bardzo miała też ochotę tutaj zostawać.
- Heh, przynajmniej twój ojciec się tobą interesuje. - Nie to, co jej. Wywalił ją na zbity pysk, bez słowa wyjaśnienia, bez głupiego żegnam. Jak śmiecia, ale ona nie była śmieciem i jeszcze mu to udowodni.
 
 
Valerie Cadle
prawie jak pirat!


18

Czerwona




Wysłany: 2017-01-09, 23:15   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

Mg
- CIA? Co Ty gadasz? - popatrzyła na nią Candy, szeroko otwierając usta. Cóż... Nigdy nie miała żadnej styczności z agentami CIA, mimo iż jej ojciec miał. Jednak szpiedzy zawsze kojarzyli jej się z jakimiś super-przystojniakami z bronią. W sumie jeżeli...
- Okej... Powiedzmy, że mogę Ci jakoś pomóc. Ale mnie z nim zapoznasz, dobra? - zaproponowała, a w jej oczach zaświeciły się wręcz małe iskierki. Oo tak! Mogła poznać prawdziwego agenta, niczego więcej nie chciała. Mogła pomóc też przy tym Carter, a więc wychodziło to wszystko całkiem nieźle. Mogły zawrzeć umowę i obie wyjść z tego z jakąś korzyścią.
- Mój ojciec to trochę taki... Sama nie wiem. Dupek? O tak, to dobre słowo. Znaczy wiesz, to mój ojciec. Zaadoptował mnie i zawsze był moim ojcem, ale nie mogę uwierzyć w to, że... Podejmował takie posrane decyzje w całym tym swoim życiu. Ale jest jedna laska, która będzie mogła nam pomóc. Zostawiła mi krótkofalówkę i mogę się z nią skontaktować. Ale... Obietnica? Pamiętasz? - powiedziała i uśmiechnęła się.
- Ten Twój agent ma się ze mną umówić na randkę.
_________________

I walk through the valley of the shadow of death.
I fear no evil because I'm blind to it all.
My mind and my gun they comfort me,
because I know I'll kill my enemies when they come.
 
 
Carter Hunt


20 lat

Niebieski




Wysłany: 2017-01-10, 09:18   
   Multikonta: Marina V.; Kira K.
[Cytuj]

Carter wzruszyła ramionami widząc zdziwienie Candy. Przez ostatnie tygodnie towarzystwo agentów nie robiło już na niej żadnego wrażenia. Znaczy w sumie nie chciała żadnego spotkać na swojej drodze, jeszcze doniósłby jej ojcu albo zrobił jeszcze coś gorszego.
- Jak będzie chciał to sam się z tobą umówi. - zrobiła zbolałą minę. Wiedziała, że nie ma szans wrócić do Pryzmatu i pewnie nigdy nie spotka ponownie Daniela, a Kenneth, mimo że zachował się jak dupek, to zdążyła go polubić. Dlatego nieszczęsna prośbą Candy nie spodobała się Carter.
- Heh, a myślałam, że to mój ojciec jest dupkiem. - Właściwie miała ochotę użyć bardziej niecenzuralnych słów, ale się powstrzymała.
- Naprawdę myślisz, że ta kobieta zdoła przekazać wiadomość Kennethowi? - była gotowa zaryzykować, ale czy warto było stracić jedyną możliwość pomocy, jeśli ta kobieta nie będzie w stanie dotrzeć do Kennetha?
 
 
Valerie Cadle
prawie jak pirat!


18

Czerwona




Wysłany: 2017-01-10, 11:45   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
W sumie miała po trochę racje, przecież nie mogła go do niczego zmusić. Candy wzięła głęboki oddech i skrzyżowała dłonie na wysokości klatki piersiowej. Niezbyt podobał jej się taki obraz spraw, zawsze chciała umówić się z jakimś agencikiem i zawsze było to niemożliwe. A teraz? Może i miała szanse, jednak ewidentnie Carter wolała nikogo nie zmuszać do niczego. Ale przyjaciółki zwykle tak dla siebie robiły. Chociaż ciężko jeszcze nazwać Candy i Niebieską przyjaciółkami. Na to chyba jeszcze zbyt wcześnie.
- Ojcowie są przeważnie strasznymi dupkami. Mój jest jeszcze większym. Znaczy... Nie zrobił nic złego wobec mnie, ale czuje się jak jakiś zbędny dodatek do jego życia. Rozumiesz? Jakbym była balastem, którego trzeba się pozbyć, ale niezbyt wypada. No i tutaj zaczyna się pod górkę - cały czas, zawsze musiałam akceptować jego wybory i dostosowywać się do nich. Nawet z brakiem jakichkolwiek informacji, dlaczego zrobił tak, a nie inaczej. To naprawdę głupia sytuacja - powiedziała i westchnęła. W sumie czuła jakąś więź z Carter. W jej środowisku - wcześniejszym jak i obecnym - nikt nie narzekał na swoich ojców. Bo dawniej zupełnie nie wypadało, a teraz? Większość z nich nie żyje, więc zupełnie się o nich nie mówi. A samą Candy uważa się za jakieś mistyczne stworzenie, które zachowało swoją rodzinę w całości, mogło trafić do Pryzmatu ale wolało uciekać i żyć na swoim. Bo tak. Ludzie naprawdę potrafili mieć jej to nieźle za złe.
- Też jest agentką. Znaczy byłą. Możemy spróbować, prawda? To była mojego ojca, chyba jedyna, którą naprawdę lubię. Jest spoko - to trzeba przyznać. Nawet po tym jak mój ojciec potraktował ją jak zjeb, dupek i frajer, to zawsze pomagała mi we wszystkim. Może będzie w stanie nam pomóc, kto wie? W ostateczności możemy cię zawsze po prostu podrzucić do tego agenta. Jeżeli wiesz, gdzie jest. To jak? Połączyć się z nią? W razie czego są też inne wyjścia.
_________________

I walk through the valley of the shadow of death.
I fear no evil because I'm blind to it all.
My mind and my gun they comfort me,
because I know I'll kill my enemies when they come.
 
 
Carter Hunt


20 lat

Niebieski




Wysłany: 2017-01-10, 13:15   
   Multikonta: Marina V.; Kira K.
[Cytuj]

Carter nawet dla najlepszej przyjaciółki pod słońcem, takiej prawdziwej bratniej duszy, nigdy nie zmusiłaby drugiej osoby do randki z tą przyjaciółką. Zresztą Candy była dla niej na razie tylko koleżanką, osobą, którą spotkała przez przypadek.
- Mój ojciec wywalił mnie na zbity pysk. Zresztą dla niego praca zawsze była ważniejsza ode mnie. Chciał, żebym robiła to, co on sobie wymyślił. - i nawet nie zadał sobie trudu spytać czego chcę ja, to zdanie dodała już w myślach. Nie chciała jeszcze otwierać się całkowicie przed Candy.
- Co szkodzi spróbować. Zadzwońmy do niej
 
 
Valerie Cadle
prawie jak pirat!


18

Czerwona




Wysłany: 2017-01-10, 13:21   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- No i dobrze. Nie ma sensu podlegać jego rozkazom. Mój ojciec też taki był, ale ja nigdy go nie słuchałam. Chciał, żebym jako dorosła wstąpiła do służby. Wysyłał mnie na masę staży i tak dalej. Ale na szczęście przyszła epidemia i pokrzyżowała jego plany - stwierdziła Candy, po krótkim przemyśleniu dodała: - Miałam mieć nawet miejsce w Pryzmacie. Ludzie tutaj za mną zbytnio nie przepadają, bo wszyscy męczyli się w obozach. No, w sumie... Ja też, przez jakiś okres. Nie było to nic przyjemnego, ale... Nie wiem. Może to duma? - stwierdziła blondynka i wzruszyła ramionami. Po tym usiadła na podłodze przy łóżku, a następnie wyciągnęła spod niego pudełko po butach. Było tam kilka zdjęć - jedne z Davidem i Corin. Byli wtedy jeszcze dziećmi, więc pewnie wszyscy znają się od dłuższego czasu. Poza tym kilka rodzinnych pamiątek, jakieś stare kamienie, zapalniczka, kilka pogniecionych papierosów. No i krótkofalówka.
- No dobra. Daj mi moment - powiedziała i zaczęła coś przekręcać w krótkofalówce, oczywiście wcześniej jednak umieściła w niej baterie. Wolała je oszczędzać, bo ciężko było zdobyć ich więcej bez podania ważnego celu. A ona wolała, żeby nikt nie wiedział, że ma kontakt z byłą swojego ojca. Która zresztą ma pewne kłopoty.
- Hej, Eli. Jesteś tam? - zapytała i odłożyła krótkofalówkę, dodając: - Będziemy musiały chwile pocze... - I wtedy ktoś się odezwał, jednak był to gruby, męski głos.
- El nie ma. Czego chcesz? - zapytał. Candy od razu spojrzała na Carter i dodała szeptem: - No, mów...
_________________

I walk through the valley of the shadow of death.
I fear no evil because I'm blind to it all.
My mind and my gun they comfort me,
because I know I'll kill my enemies when they come.
 
 
Carter Hunt


20 lat

Niebieski




Wysłany: 2017-01-10, 13:33   
   Multikonta: Marina V.; Kira K.
[Cytuj]

- Byłam w Pryzmacie. Nie miałam nic do gadania. Tam poznałam wielu fajnych ludzi, przyjaciół. - Chciała tam wrócić, bardzo tego chciała. Nie wiedziała tylko, czy jest to w jakiś sposób możliwe. Z pewnością będzie szukać sposobu, żeby tam wrócić. Coś wymyśli, na pewno.
Kiedy z krótkofalówki dobiegł męski głos, spojrzała spłoszona na Candy. Miały rozmawiać z kobietą!
- Chciałabym przekazać wiadomość agentowi Kennethowi Davisowi... - co jeśli to nie wypali? Będzie musiała tu zostać?
 
 
Valerie Cadle
prawie jak pirat!


18

Czerwona




Wysłany: 2017-01-10, 13:44   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Nie... Nie mów tak - powiedziała cicho Candy i zaśmiała się. Niee, trzeba było podejść go zupełnie inaczej!
- Jeremy, to ja, Candy. Jestem tutaj z jakąś dziewczyną, nazywa się Carter. Musimy się jakoś skontaktować z typem z CIA. Możesz to jakoś zrobić? - zapytała Candy. Nie była do końca poważna podczas tej rozmowy. Cóż, mimo iż cała ta prośba była jak najbardziej poważna. Ona jednak cicho chichotała. Cóż... W końcu połączyła się z bratem tej osoby zamiast z nią.
- Pojebało was? - rzucił facet przez krótkofalówkę - Mamy tutaj pewnego gościa i niezbyt widzi nam się kontaktowanie z jakimikolwiek agentami - powiedział facet przez krótkofalówkę. Czyli mieli kłopoty. Candy się tego spodziewała, jednak nie wiedziała zbytnio jak inaczej mogłaby pomóc dziewczynie.
- Po prostu daj znać jak będzie El. Ona będzie wiedziała co robić, dobra? - zaproponowała Candy. Ale facet najwyraźniej rozłączył się z częstotliwości.
Candy również się rozłączyła, jednak nie wyciągnęła baterii. Musiały czekać na tą dziewczynę.
- Em... Wybacz. Ona nie zawsze jest dostępna i czasami odbiera jej wkurzający brat. Ale spoko! Jestem przekonana, że nam pomoże, jak tylko będzie na miejscu. Nie martw się, okej? Może chciałabyś zejść na dół i coś zjeść?
_________________

I walk through the valley of the shadow of death.
I fear no evil because I'm blind to it all.
My mind and my gun they comfort me,
because I know I'll kill my enemies when they come.
 
 
Carter Hunt


20 lat

Niebieski




Wysłany: 2017-01-10, 23:12   
   Multikonta: Marina V.; Kira K.
[Cytuj]

Mogła się domyślić, że to głupi pomysł. Znowu coś jej nie wyszło, jak zwykle. Wszystko czego się dotknęła ostatnio skończyło się porażką. Może powinna się poddać? Nikt nie wiedział, że tutaj jest, gdzieś na zadupiu bez żadnego planu działania.
- Super, znowu czekać... Nie cierpię czekać. - Była człowiekiem czynu, nie bezczynnego stania i gapienia się w krótkofalówkę. Spojrzała sceptycznie na Candy. Może jej znajoma już nie żyła i nie była w stanie jej pomóc? Zresztą...
- Zaraz możemy zejść... Masz jakiś zapasowy plecak i może nóż? - Jak mogła na to nie wpaść wcześniej. Głupia... Carter podniosła swoją walizkę z podłogi i położyła ją na łóżku. Zaczęła wyciągać z niej wszystkie rzeczy. Sprawdzała, co było jej, co przywiozła z Pryzmatu, a co pojawiło się nowego. Jeśli Candy dała jej nóż, to zaczęła rozpruwać walizkę. Wiadomo, co CIA tam wsadziło? Nie chciała mieć przy sobie żadnej podejrzanej elektroniki.
 
 
Valerie Cadle
prawie jak pirat!


18

Czerwona




Wysłany: 2017-01-11, 17:55   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Wiesz... Czekanie to nieodłączny element tego wszystkiego - powiedziała blondynka i wzruszyła ramionami. Niezbyt wiedziała, co właściwie miała powiedzieć teraz Carter. Głupio jej było, że osoba w której zawsze pokładała takie nadzieje miała teraz na nią wywalone i pozwalała odpowiadać na jej krótkofalówkę swojemu bratu. Blondynka nigdy go specjalnie nie lubiła - i ze wzajemnością. Słysząc coś o nożach i tak dalej, na moment się wyłączyła, bo ktoś po drugiej stronie odezwał się, mówiąc:
- Siema C, jesteś tam młoda?
I ewidentnie była to ta osoba z którą Candy chciała się skontaktować. Od razu uniosła krótkofalówkę i dodała:
- Potrzebujemy Twojej pomocy! Ja i Carter, która przyszła tutaj. Musi się z kimś skontaktować... - powiedziała. Nie musiała długo czekać na odpowiedź, bo ta po drugiej stronie miała narzędzie w dłoni i mogły prowadzić swobodną rozmowę. Po chwili Carter jak i Candy wyraźnie usłyszały:
- Daj ją tutaj. W czym rzecz?
Na to blondynka podała krótkofalówkę Carter i lekko się uśmiechnęła. Mogła z nią teraz na spokojnie rozmawiać.
Gdy Carter przeszukiwała walizkę, znalazła tylko niestarannie poukładane swoje ubrania - te, które przywiozła do akademii CIA. I oczywiście, blondynka wyciągnęła z małego pudełka nóż motylkowy i podała Carter.
_________________

I walk through the valley of the shadow of death.
I fear no evil because I'm blind to it all.
My mind and my gun they comfort me,
because I know I'll kill my enemies when they come.
 
 
Carter Hunt


20 lat

Niebieski




Wysłany: 2017-01-11, 19:08   
   Multikonta: Marina V.; Kira K.
[Cytuj]

- Taaaa... czasami nie opłaca się czekać. - Tyle czasu czekała na możliwość spotkania się z ojcem, a kiedy w końcu to zrobiła... wszystko było tak, jakby znowu była dzieckiem. Z tą jedną różnicą, że spędzała swój czas na treningach, zamiast bawić się lub uczyć w domu. Nie było warto.
Kiedy krótkofalówka się włączyła, spojrzała na Candy, a potem znowu na urządzenie. Nie lubiła ich, ktoś mógł podsłuchiwać tę rozmowę. Wystarczyło tylko, żeby wszedł na tę samą częstotliwość fali.
- Chcę przekazać wiadomość agentowi CIA. Nazywa się Kenneth Davis. - Krótko i na temat, jeśli kobieta się zgodziła, to miała zamiar poprosić go o pomoc w ramach jego możliwości, plus powiedziała, gdzie mógł ją znaleźć. I przede wszystkim prosiła go o dyskrecję. Nie chciała, żeby jej ojciec jakoś się dowiedział. Może i ją wyrzucił, ale i tak będzie wychodził z siebie, żeby dalej kierować jej życiem. Miał obsesję na punkcie władzy.
Kiedy dostała nóż, zaczęła odpruwać z jednej strony walizki podszewkę. Chciała sprawdzić, czy pod nią nie umieścili jakiegoś elektronicznego świństwa. Heh, na coś to głupie szkolenie się przydało.
 
 
Valerie Cadle
prawie jak pirat!


18

Czerwona




Wysłany: 2017-01-11, 21:24   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
Candy była raczej szczęśliwa z takiego obrotu całej sytuacji. Czyli jednak Lex im pomoże. I dobrze. Cały czas trzymała krótkofalówkę przy Carter, a z niej usłyszała:
- Gdzie go szukać? - zapytała Lexie. Po chwili dodała: - Co przekazać?
No w sumie zwykłe konkrety, tak więc Candy pokiwała głową i machnęła ręką na znak "no, mów". Mogło się udać. Chociaż Lexie nieźle ryzykowała takimi zabawami. Balansowała wręcz na krawędzi. Mogli ją złapać, w końcu była dezerterką. Blondynka obawiała się o to przez chwilę, jednak czuła, że ta nie podejmie się zadania jeśli będzie ono zbyt ryzykowne. Candy potrzebowała jej na wolności, nie w starej piwniczce w Langley, gryzącą materiał kneblujący jej usta. Nie chciała tego powtarzać. Nigdy więcej.
Gdy Carter odezwała się do krótkofalówki i skończyła, Candy powiedziała:
- Jesteś pewna, że to dobry pomysł?
Chciała się upewnić, że Carter wie co robi.
- Nie chcę wpakować jej w kłopoty...
_________________

I walk through the valley of the shadow of death.
I fear no evil because I'm blind to it all.
My mind and my gun they comfort me,
because I know I'll kill my enemies when they come.
 
 
Carter Hunt


20 lat

Niebieski




Wysłany: 2017-01-11, 21:56   
   Multikonta: Marina V.; Kira K.
[Cytuj]

Carter przez chwilę myślała nad odpowiedzią. Czuła, że kobieta chce jej pomóc i zrobi wszystko, żeby to zrobić. Owszem, wiązało się to z dużym ryzykiem, ale co w tych czasach nie było ryzykowne?
- Ostatnio miał przydział w ośrodku szkoleniowym... Powiedz mu, że nie mam mu za złe tego szkolenia. I poproś go o pomoc, jestem pewna, że się zgodzi. - No może, nie tak pewna, jak chciała być. Czuła jednak pod skórą, że Kenneth chętnie zrobi coś, żeby pomścić Calluma. To właśnie robią dla siebie przyjaciele, tak przynajmniej uważała.
- Kenneth nie cierpi CIA. Nikomu nic nie powie. - Zamyśliła się. Coś było tutaj nie tak, w całej tej sytuacji. Dlaczego ją wyrzucił? Za zniszczony wariograf, czy dlatego że miała czelność mieć życie uczuciowe i uważać go za niezbyt dobrego ojca? On nie kierował się urażoną dumą, był ponad takie błahostki. Tak, przynajmniej uważała. Może nadal za bardzo go idealizowała? Coś tutaj śmierdziało, ale nie wiedziała jeszcze co. Na pewno się dowie. Zdziwił ją też brak elektroniki w walizce, jakby faktycznie ją wyrzucił. Jeśli tak było, to chociaż ogona nie będzie miała, jak pójdzie ze schroniska w swoją stronę.
 
 
Valerie Cadle
prawie jak pirat!


18

Czerwona




Wysłany: 2017-01-12, 18:24   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Mam nadzieję, że masz racje - powiedziała i na moment przesunęła krótkofalówkę, bo nikt się nie odzywał. Cóż, Lexie pewnie dość mocno musiała sobie to wszystko przemyśleć. Kontakt z CIA na jej poziomie nie był specjalnie wskazany, bo mogła zostać złapana. A raczej nie chciała. Chociaż może skoro Carter mówiła, że ten cały Kenneth tak bardzo nienawidzi CIA, to nikomu nie powie? Miała chociaż nadzieje, że tak będzie. Narażanie ostatniej przyjaciółki jaka jest właściwie została nie było specjalnie dobrym pomysłem. Ale czego się nie robi dla... Nieznajomych?
- Zaraz pewnie odpowie. Nie ma się co martwić - stwierdziła i wzruszyła ramionami. Widocznie była przez chwilę zajęta, zrozumiałe. Może kłóciła się z Jeremym albo coś podobnego? Wszystko było w sumie możliwe, jednak dziewczyna była pewna jednej rzeczy. Lexie zrobi to dla niej, choćby nie wiem co. Zależało jej na niej. Wiedziała o tym.
- Jak już to... Dogadamy. Pójdziesz ze mną na dół? Robią tutaj całkiem fajne imprezki. Wiem, że pewnie nie masz jakiejś specjalnej ochoty na zabawę, ale może być całkiem fajnie. Trochę się rozluźnisz - to na pewno. Chciałabyś?
- Carter, to ja, Toni. Co się stało? - usłyszała po chwili z słuchawki Carter.
_________________

I walk through the valley of the shadow of death.
I fear no evil because I'm blind to it all.
My mind and my gun they comfort me,
because I know I'll kill my enemies when they come.
 
 
Carter Hunt


20 lat

Niebieski




Wysłany: 2017-01-14, 12:14   
   Multikonta: Marina V.; Kira K.
[Cytuj]

Też miała taką nadzieję. Jednak nie powiedziała tego Candy, bo po co miała ją denerwować? Jedynie uśmiechnęła się do niej. Trochę źle się czuła, tak ją oszukując, ale co innego mogła zrobić?
Była zagubiona w tej całej sytuacji. Chciała skontaktować się z kimś kogo zdążyła trochę poznać. Potrzebowała pomocy, jeśli nie zmierzała zostać w tym schronisku.
- Nie martwię się. - To wszystko było porąbane i coraz mniej miała ochotę w tym uczestniczyć, ale ktoś zdecydował za nią już dawno. Nie miała tylko pojęcia skąd miała siłę, żeby iść naprzód.
- Jasne, czemu nie. - Słuchała Candy, nie miała ochoty iść na imprezę, ale i tak nie miała nic innego do roboty. No może poza leżeniem na łóżku i gapieniem się w sufit, zastanawiając się po raz setny, co się do cholery dzisiaj stało.
- Toni?! Co ty tam robisz? Gdzie jesteś? - Kiedy usłyszała głos koleżanki, może nawet przyjaciółki w krótkofalówce, niemal się poderwała. Przecież wróciła do Pryzmatu! Co się do cholery działo...
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,139 sekundy. Zapytań do SQL: 9