Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Lounarie de Coudray szuka chętnych graczy do relacji między postaciami.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
- Silas Yuriev poszukuje swojej drugiej, męskiej połówki.
-Ceridwen Murray Poszukuje 1 osoby do byłego oddziału 7 z ligi dzieci.
-Gabriel O'Donnell Poszukuje brata/siostry.
-Summer Dawson Poszukuje relacji dla swoich postaci.

Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy luty 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
Korytarz
Autor Wiadomość
Kelly McCarthy


19 lat

Niebieska Matka Teresa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png lowcy-female http://i.imgur.com/RlDynJq.png owd-female http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2017-01-11, 19:58   Korytarz
   Multikonta: Szejn, Mistrz Gry, Kai, Cookie
[Cytuj]


Korytarze o wysokości dwóch metrów, wzmocnione od wewnątrz grubym metalem, o betonowym podłożu ciągną się ponad półtorej kilometra, łącząc wszystkie pokoje i piętra.
 
 
Levi Yuriev


19

niebieski




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-15, 16:09   
   Multikonta: Joyce, MG
[Cytuj]

- A może wolisz zaczerpnąć świeżego powietrza? - wypuszczanie nowych owieczek na wolność należało raczej do rzadkości, a proponując to Summer, które nie mogła jeszcze być tego świadoma, otrzymała niezwykły komplement. Leviemu zależało jednak na zaufaniu brunetki. Chciał aby została z nimi na dłużej. Gotów był więc nagiąć własne zasady, nawet jeśli oznaczało to późniejsze tłumaczenie się Radzie. Trzeba też zaznaczyć, że nie był w pełni sobą i sam nie kontrolował własnych myśli. I to pewnie też miało wpływa na jego decyzje.
- Więc jak? - spytał, spoglądając na nią wyczekująco.
_________________

głos

 
 
Summer Dawson
ciotka dobra rada


19

Zielony Ziemniak




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-15, 16:30   
   Multikonta: Emilka
[Cytuj]

To był raczej brak taktu, czego oczywiście Zielona nie wyczuła. Cóż, jeśli chcą ją w swojej "rodzince" czy jakkolwiek inaczej można to nazwać, to niestety będą musieli się przyzwyczaić do jej specyficznego zachowania. Liga przez lata starała się wpoić jej podstawowe zasady obycia z innymi ludźmi, ale wszelkie próby zawiodły. Systemie raczej też nie uda się z tym zrobić.
Ruszyła za nim do windy, zupełnie nie zdając sobie sprawy z tego, że właśnie nabroiła.
- Jasne, czemu nie. - Uśmiechnęła się, całkiem zadowolona z tego pomysłu. Małe rozeznanie w terenie, zdecydowanie trochę ją uspokoi. Póki co, to miejsce się jej podobało, ale wciąż miała co do niego pewne wątpliwości. Bo co będzie, gdy już zrobi im te protezy? Tak po prostu ją wypuszczą? Summer znała swoją własną wartość, wiedziała, że w pewnych sprawach może być niezastąpiona. Miała uwierzyć, że nie będą chcieli jej zatrzymać?
 
 
Levi Yuriev


19

niebieski




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-15, 17:57   
   Multikonta: Joyce, MG
[Cytuj]

Na etapie, na którym obecnie znajduje się Summer, opuszczenie tego miejsca po spłaceniu długu było w pełni możliwe, a braciom nie zależało na przetrzymywanie kogokolwiek siłą. Wiązało się to jednak z pewnymi środkami ostrożności z ich strony. Bądź, co bądź, po wykonaniu swojego zadania, dziewczyna jeżeli zechce będzie mogła wyjść, lecz oznaczało to drogę w jedną stronę i brak możliwości późniejszego powrotu. Systema nie była schroniskiem, gdzie psionicy wchodzą i wychodzą jak im pasuje.
- To super. - jęknął krótko i radośnie, ale urwał szybko, to zupełnie do niego nie pasowało. On się tak nie zachowuje. Przygryzł język w buzi i mając nadzieję, że dziewczę nie zwróciło na to uwagi, prowadził ją dalej wzdłuż korytarza.
- Powinniśmy jednak się przebrać. Na górze jest jakieś -20 stopni. - chyba tylko Silas w porywie swojej głupoty, wybrałby się na powierzchnię w taką pogodę, mając na sobie jedynie cienką bluzę. Co prawda mieli bardzo dobrze wyposażony szpital, lecz na co komu spędzać tam dni lecząc zapalenie płuc czy inne choróbska.
W momencie gdy to powiedział, zatrzymał się przy jednych z wielu par drzwi. Nie różniły się od innych zupełnie niczym, jedynie karteczka niewielka karteczka podpisana cyrlicą, wisząca na ścianie, mogła wskazywać na przeznaczenie tego pomieszczenia.
- Wybierz coś sobie. - pomieszczenie przypominało garderobę albo niewielki sklepik odzieżowy. Rzędy wieszaków uginały się pod naporem sporej ilości ubrań. Było tu wszystko: ubrania damskie, męskie, zimowe, letnie, jesienne, wiosenne, kurtki, t-shirty, spodnie, czapki, kapelusze, buty…
Różne rozmiary i różne rodzaje. Dla dzieci, dla dorosłych. Jeden wielki lumpeks. No może nie jeden, bo takich pomieszczeń z rzeczami z importu mieli więcej i może nie wielki, bo pomieszczenie było wielkości pokoju, w którym spała tej nocy Summer, no i przede wszystkim nie lumpeks, bo każda z tych rzeczy była nowa i większość posiadała oryginalne metki.
W rogu znajdowały się parawany, służące jako coś w stylu przymierzalni.
Levi zostawił dziewczynę zaraz po wejściu do środka i sam zniknął gdzieś między stosami ubrań.
_________________

głos

 
 
Summer Dawson
ciotka dobra rada


19

Zielony Ziemniak




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-15, 19:48   
   Multikonta: Emilka
[Cytuj]

Tyle, że Summer o tym nie wiedziała. Była przyzwyczajona do tego, że chciano ją zatrzymać siłą. Praktycznie wychowała się w Lidze, gdzie na każdym kroku wisiały kamery, dzieciakom wszczepiano durne nadajniki, a wyjście na powierzchnie było możliwe jedynie na czas misji. Po sześciu latach w tamtym miejscu, wolność i możliwość samostanowienia były dla niej trochę surrealistyczne. Szukała haczyka w swojej obecnej sytuacji, bo była do tego przyzwyczajona.
Dziwne zachowanie Leviego, powoli przestawało ją dziwić. Może cierpiał na wahania nastrojów i tyle? O żadne „wesołe pigułki” go nie podejrzewała, nie mając ku temu podstaw. Zresztą, nawet jeśli jakoś sobie pomógł tymi czy innymi specyfikami, to nie było jej nic do tego. Ważne, żeby trzymał je z daleka od Zielonej i tyle. Może kiedyś, jeśli faktycznie tu zostanie i polubi chłopaka, zacznie prawić mu morały, ale teraz miała to głęboko w poważaniu.
- Wszystko w porządku? – zapytała mimo wszystko. Prawdę mówiąc, nawet nie oczekiwała odpowiedzi.
Na Summer żadne lumpeksy, czy garderoby nie robiły zbytniego wrażenia. Z wyraźnym znudzeniem na twarzy, powędrowała prosto do „działu” ze spodniami. Legginsy, które miała na sobie nie były ani wygodne, ani nawet ciepłe, więc wymagały zmiany. Szybciutko wyszukała jakieś czarne jeansy, o obowiązkowo luźniejszego kroju i pomaszerowała dalej. Z niewiadomych przyczyn nienawidziła obcisłych ubrań. Później zanurkowała pomiędzy stosami koszulek, porywając taką z długim rękawem. Dopadła też rozpinaną bluzę, wojskowe buty oraz kurtkę, która wydała jej się najcieplejsza, aż wreszcie zniknęła za parawanem. Wymieniła legginsy i koszulkę z krótkim rękawem na nowe ubrania, choć nie obyło się bez serii przekleństw, bo bark wciąż piekielnie ją bolał. Na całe szczęście, nie zaliczyła żadnej gleby.
Gdy skończyła, do jednej ręki chwyciła kurtkę, do drugiej ubrania, które ściągnęła i ruszyła w stronę wyjścia. W międzyczasie, zgarnęła jeszcze jakieś rękawiczki.
- Gdzie mam odłożyć brudne ciuchy? – zapytała, albo krzyknęła w razie gdyby Leviego nie było przy drzwiach.
 
 
Levi Yuriev


19

niebieski




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-21, 14:57   
   Multikonta: Joyce, MG
[Cytuj]

Levi też musiał zmienić odzienie na coś nieco bardziej przystosowanego do panujących na powierzchni warunków pogodowych. Zaraz po wejściu skierował się w ciemny kąt, który był wręcz stworzony dla niego i jego „upodobań modowych”. Trampki zmienił na czarne trapery, sweterek na siwą bluzkę z długim rękawem, zgarną jeszcze zimową kurtkę i rękawiczki bez palców. Darował sobie wycieczkę do przebieralni i rozbierał się zwyczajnie między regałami, czego Summer pewnie nawet nie zauważyła, gdyż była w drugim końcu pomieszczenia. ( ubranko)
- Zostaw tam. - rzucił krótko, znajdując się tuż obok niej i sam położył złożone w idealną kostkę ubrania na jednej z półek przy drzwiach.
- Gotowa?- spytał czystko retorycznie, gdyż dziewczyna stała już w pełni ubrana i gotowa do wyjścia. Widać że wiedziała dokładnie czego szukać w tym miejscu i poszło jej to bardzo sprawnie.
Zeskanował jeszcze nadgarstek przed jakimś małym komputerkiem, wcisnął kilka klawiszy i pogasił światła, zamknął drzwi tak, że wszystko wyglądało jak przed ich przyjściem.
Skierował ich kroki do kolejnej windy. Powtórzył ten sam proces, który dziewczyna mogła obserwować już kilkukrotnie. Wjechali jedno piętro, po czym chłopak zaczął ją prowadzić przez jeszcze węższy korytarz, schodkami do góry.
Szedł w milczeniu, nie czuł potrzeby zbędnego tłumaczenia niczego. Jego humor znów się nieco zmienił, a wyimaginowana chwile wcześniej radość jakby z niego uleciała.
Po kilku minutowym spacerze znaleźli się w przestronnej piwnicy. Wyglądała ona jak całkiem zwyczajna piwnica, całkiem zwyczajnego domku jednorodzinnego. Półki ze słoikami i innymi gratami. Weszli przez zamaskowany w podłodze właz.
- Witaj w przybytku Wladmira. - z otwartymi ramionami i cieniem uśmiechu na twarzy, zerknął na zieloną.
Po chwili dołączył do nich wyżej wspomniany mężczyzna, po pięćdziesiątce, z posiwiałym lekko zarostem i kilkoma złotymi zębami. Śmierdziało od niego alkoholem, ale to nie byle jakim, najlepszą rosyjską wódką jaką mieli na stanie.
- Pravi tu był. – odparł zaciągając z typowym wschodnim akcentem. Dalej niewzruszony Levi spoglądał na Rosjanina.
- Zabrali Bestyjkę. – Nagle na twarzy chłopaka pojawił się grymas złości i zacisnął zęby.
- Dawno pojechali? - chłopak już wiedział co to oznacza. Cookie i Silas zabrali ich terenową bojówkę i z pewnością skończy się to jednym wielkim rozpierdolem.
- Wybacz Summer. Nasze zwiedzanie musi chyba jednak poczekać. Muszę coś załatwić. - mówił krótko i stanowczo. Zgarnął kluczyki, które Wladimir już trzymał przygotowane w dłoni, ale odwrócił się jeszcze do dziewczyny.
- Chyba że chcesz jechać ze mną?
_________________

głos

 
 
Summer Dawson
ciotka dobra rada


19

Zielony Ziemniak




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-21, 20:02   
   Multikonta: Emilka
[Cytuj]

Odłożyła ubrania tam gdzie kazał i ruszyła za chłopakiem, nucąc pod nosem jakąś niezidentyfikowaną melodykę. Przerwała dopiero w momencie gdy coś ukuło ją w głowę. Trudno było to nazwać bólem, ale zdecydowanie uczucie nie należało do najprzyjemniejszych jakich miała okazję doświadczyć. Co więcej, zaraz potem ręka Leviego z wręcz nienaturalnym spowolnieniem, znalazła się pod kolejnym skanerem. Obserwowała chłopaka w osłupieniu, próbując zrozumieć co się dzieje. Pewnie wzięłaby to za żart, gdyby nie to, że ostatni raz kiedy odczuwała jakikolwiek ból głowy, był dniem ujawnienia się jej mocy. Nie wierzyła w zbiegi okoliczności.
Cały dziwny incydent, nie trwał więcej niż kilka sekund. Po chwili wszystko przyspieszyło, a Levi zdawał się nie mieć pojęcia o całym wydarzeniu.
- Co do kurwy... – Mruknęła cichutko, nie odrywając wzroku od Rosjanina. Czyżby właśnie objawiła się u niej nowa umiejętność? Summer nigdy wcześniej nie odkryła w sobie mocy. Owszem, była cholernie inteligentna, nigdy nie pudłowała, a jej zmysły były o wiele bardziej czułe niż u przeciętnego człowieka, ale jak na Psionika, była całkiem „normalna”. Nie potrafiła używać iluzji, tak jak robili to jej Zieloni koledzy, ani nawet chronić się za pomocą tarczy mentalnej o której też dużo się nasłuchała. Wszystkie nadnaturalne umiejętności, po prostu się u niej nie objawiły. Aż do teraz.
Chyba.
Nie pisnęła nawet słowem na temat tego co właśnie się wydarzyło. Czas… Wrócił do normy, Levi zdawał się zupełnie nieświadomy całej sytuacji. Na chwilę obecną, nie czuła potrzeby by wyprowadzać go z błędu. Najpierw sama musiała wszystko przeanalizować. W milczeniu wędrowała kolejnym korytarzem, tym razem, uważnie przyglądając się otoczeniu. Kilka razy machnęła w dziwny sposób ręką, mając nadzieje, że znów wywoła tamten efekt. Oprócz wyjścia na kompletną idiotkę, niczego więcej nie osiągnęła.
Sam Wladymir, a raczej jego nieciekawy zapaszek, zupełnie odciągnął ją od wszelkich analiz. Zmarszczyła nos, czując swąd alkoholu. Ohyda.
Mało co zrozumiała z jego wymiany zdań z Levim, ale z następnych poczynań chłopaka wywnioskowała tyle, że zamierzał ją tu zostawić z tym starym dziadem. Nie był to jej szczyt marzeń w szczególności, że mogła teraz siedzieć w laboratorium i kontynuować budowę protezy. Na całe szczęście, w porę się zreflektował.
- Wchodzę w to. – Ucieszona podeszła do chłopaka i tak po prostu chwyciła go pod ramię. – A dostanę broń? – Szybciutko zmieniła ton na błagalny pisk, robiąc najbardziej niewinną minę na jaką było ją stać. Jak tylko dadzą jej gnata do ręki, to ostatecznie zostanie kupiona. No, o ile nie sprawdzą się te jej wszystkie czarne scenariusze. – A jak załatwimy to co tam chcesz załatwić, to mi w czymś pomożesz, okej? – Była przekonana, że incydent sprzed kilku minut, nie był niczym przypadkowym. Zawsze w pewien sposób potrafiła spowalniać czas, ale widocznie dopiero teraz ewoluowało to do nieco bardziej użytkowej zdolności. Musiała sprawdzić, czy jest w stanie zrobić to drugi raz, a do tego potrzebowała Leviego.
 
 
Levi Yuriev


19

niebieski




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-22, 12:07   
   Multikonta: Joyce, MG
[Cytuj]

Wladmir był dość specyficzną osobą. Levi z pewnością nie zostawiłby młodej, ładnej dziewczyny ze tym starym, podpitym podrywaczem, oczywiście z całym szacunkiem dla Władka, ale chłopak znał go dość dobrze. Nie zaryzykowałby stracenia czy zrażenia do siebie Summer, póki nie dostanie nowej rączki, którą mu obiecała.
Ukrył zaskoczenie wynikające z szybkiej zmiany podejścia Szatynki. Wcześniej nie chciała mu podać dłoni, a teraz sama wskakiwała mu pod ramię jak co najmniej bliska przyjaciółka. Levi nie odtrącił jej jednak w żaden sposób. I uśmiechnął się delikatnie.
- Broń? - uniósł brew, próbując wyczytać jej intencje z jej oczu. Z jednej strony mogła spróbować ich zabić i uciec, z drugiej jednak strony, chłopak nie zamierzał jej przed tym powstrzymywać jeżeli to było właśnie to, czego pragnie.
Spojrzał wymownie na Wladimira, który wiedząc, o co chodzi, podszedł do jednego z regałów wypełnionych jakimiś mało przydatnymi gratami. Wysunął jakąś skrzynię i otworzył ją.
- Wybierz coś sobie. – nie mieli czasu żeby wracać na dół do magazynu czy zbrojowni. Summer będzie musiała się zadowolić czymś z zapasów na czarną godzinę z kolekcji Wladimira. Wybór był jednak spory: broń krótka, długa, czy z tłumikiem, jakieś naboje i parę innych przydatnych „na wojnie” rzeczy. Władek znał się na rzeczy i w całym domku miał poukrywane spore ilości, najlepszej broni.
- Cokolwiek potrzebujesz. - pomóc? Zawsze. Przecież był dobrą wróżką, nie? Chłopak obserwował dokładnie, co wybiera, po czym odszedł krok w stronę złotozębnego.
Jeżeli chodziło o jego bliźniaka, chłopak miał dziwny syndrom starszego brata i wiecznie próbował go chronić i powstrzymywać przed, być może, największymi głupotami w jego, jak dotąd wciąż krótkim, życiu. A gdy Pravi spotykał na swojej drodze Cookie… sytuacja zazwyczaj wymykała się spod kontroli. Jedno z drugim było mieszanką mocno wybuchową. A że dziewczyna była mu równie bliska co Silas, to i ją próbował pilnować. Z nią jednak nie szło mu tak łatwo jak z blondynem. Ale i tak kochał ich oboje.
- Musimy jechać po kogoś. - wyjaśnił krótko dziewczynie i odwrócił się do Wladimira i wymienił z nim kilka zdań w ojczystym języku starszego mężczyzny. Levi mimo iż urodził się w Ameryce, a Rosję miał okazję odwiedzić zaledwie kilka razy, rozmawiając zarówno po angielsku, jak i rosyjsku, jego rozmówca nie miał szans wyczuć innego, obcego akcentu w jego mowie. A była to niezwykle przydatna umiejętność. Ciemnowłosy zdołał się dowiedzieć w jakim celu i kierunku wyruszyli „uciekinierzy” na fałszywy patrol. Pożegnał się z nim uściskiem dłoni i pobiegł schodami na górę.
_________________

głos

 
 
Summer Dawson
ciotka dobra rada


19

Zielony Ziemniak




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-22, 13:05   
   Multikonta: Emilka
[Cytuj]

Dopóki on był fair, to i ona nie zamierzała strzelać mu w plecy. Zresztą, właśnie pozwolił jej wziąć broń, co stanowiło całkiem niezły dowód, że nie miał wobec niej tak niecnych planów jak przypuszczała. Chociaż, zawsze to mogła być zmyłka…
Gdy tylko Władek otworzył skrzynię, oczka Dawson niebezpiecznie się zaświeciły. Natychmiast puściła Leviego, podbiegając do skarbu. Delikatnie mówiąc, miała odwalone na punkcie broni. Jedni zachwycali się kotkami, inni całą miłość przelewali właśnie w te kawałki metalu. Dziewczyna, powoli przejechała opuszkami palców po Glocku 17, rozkoszując się każdą wypukłością. Dotyk broni ją uspokajał, mając jakąś magiczną właściwość ujarzmienia jej temperamentu. Summer z pistoletem w ręce, była po prostu o wiele bardziej opanowana i nieco… Normalniejsza. Oczywiście na tyle, na ile było to możliwe.
Wzięła nieszczęsną siedemnastkę w dłoń, następnie chowając ją za paskiem. Dopadła też czarny karambit, który wylądował w jej prawym bucie. Na sam koniec, przewiesiła sobie SWD przez ramię. Nie była to może najlepsza snajperka jaką Władek miał w posiadaniu, ale zdecydowanie najporęczniejsza.
Dobry gust. – Podsumowała zbiory żółtozębnego, z powrotem stając koło Leviego. Chłopak był raczej oszczędny w szczegółach co do ich małej „misji”, ale specjalne jej to nie przeszkadzało. O ile powie jej w kogo ma celować, a w kogo nie, to wszystko powinno pójść dobrze.
Jak zwykle, nic nie zrozumiała z ruskiej paplaniny i powoli zaczynało ją to irytować. Będzie musiała wysłać Roberta po jakiś słownik, czy podręcznik. Kilka tygodni, a powinna być w stanie zrozumieć część rozmów prowadzonych w jej obecności.
Gdy mężczyźni skończyli plotkować, nawet nie siliła się na grzeczności względem Władka i bez słowa ruszyła za Levim.

/zt x2
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,052 sekundy. Zapytań do SQL: 9