Strona Główna



  • ♣Forum powoli wraca do życia, niedługo zostaną pociągnięte rozgrywki mające na celu zamknięcie niektórych wątków.
    ♣Niedługo powstanie nowa grupa - rząd.
    ♣Niedługo zostanie zmieniony wygląd, do szablonu zostanie dodany nowy skład administracji. Jak na razie z przyjemnych wieści - możemy w nim powitać naszą starą userkę Summer Dawson.
    ♣Zaktualizowany został regulamin rzutów kośćmi.
    ♣Apelujemy o nieco szybsze odpisywanie w tematach - jeżeli ktoś ma podciągnąć fabułę, to jesteście to przede wszystkim wy.
    Obecnie na forum mamy luty, 2023 rok, -5 stopni celsjusza, lekkie opady śniegu.

  • Pryzmat: Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. - Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię. W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.


Poprzedni temat «» Następny temat
Opuszczony dom niedaleko Langley, Virginia
Autor Wiadomość
Lux Bloomfield


21

Niebieska




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-02, 22:27   Opuszczony dom niedaleko Langley, Virginia
   Multikonta: Val, MG, Willow, Lynn
[Cytuj]

Niezbyt duży domek, wyglądający na opuszczony. Z tyłu jest drabina, która pozwala wejść na dach. Całość prezentuje się jak kolejny dom, który został opuszczony podczas trwania epidemii OMNI. Wygląda dość niepozornie.
 
 
Toni Martin


18 lat

Złota




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-04, 22:03   
   Multikonta: Rosemary
[Cytuj]

- Dawno na żadnej nie byłam. - zaśmiała się, dość głośno, tylko po ty, by dosłownie sekundę później zupełnie spoważnieć. Przecież siedzenie przez sześć lat na zamkniętej wyspie wcale nie było zabawne. Bardziej smutne. - Rzadko wypuszczali nas z pryzmatu, ale jeśli już, ty tylko na jakieś szkolenia, jak tamto.
Toni zdawała się zupełnie zapomnieć o okolicznościach, przez które w ogóle siedziała w tym aucie. Jakby nie było żadnego porwania, jakby wcale nie siedziała związana w bagażniku, jakby wcale nie założyli jej czegoś, co blokuje jej umiejętności. Gdy ignorowała to wszystko (w czym skutecznie pomagała jej marihuana), to można by powiedzieć, że całkiem nieźle się bawiła. Dawno nie miała tak dobrego humoru, czuła się jakby ktoś naprawdę zabrał ją na wycieczkę. No po prostu żyć nie umierać! A martwić się będzie później, jak już się trochę "ogarnie".
- Od razu stara, siedemnaście lat mam. - rozbawiona wywróciła oczami. - Jakoś się jeszcze trzymam. - Odparła, dziwnie przeciągając samogłoski. Chyba jeszcze nie do końca "odleciała", bo niby cały czas miała takie śmieszne wrażenie, że wszystko co dzieje się dookoła niej jest bardziej filmem fabularnym i to puszczonym w przyśpieszeniu, a ona jego główną bohaterką, ale z drugiej strony gdzieś tam wiedziała, że w końcu ten film się skończy, a ona wróci do okropnej rzeczywistości. Wcale tego nie chciała, dlatego trochę żałowała, że nie dostanie jeszcze bucha.
- Idziemy. - potwierdziła, gdy mężczyzna otworzył bagażnik. - Gdzie idziemy? - dodała, gdy ten przełożył ją sobie przez ramię. - A nie mogę iść sama? Proooszę. - jęknęła błagalnym tonem, brzmiąc trochę jak kilkuletnie dziecko.
Nawet jeśli Hayden - bo o ile dobrze pamiętała, to tak miał na imię - starał się nieść ją w miarę delikatnie, do zwisanie z czyjegoś ramienia rzadko bywało komfortowe. Lęku wysokości nie miała, ale i tak zamknęła oczy. Otworzyła je dopiero, gdy posadzono ją na stole w jakimś pomieszczeniu.
- Wegetarianką? Nie. Ale chyba coś bym zjadła. Macie tu mrożoną pizze? Albo zapiekanki? - Oczy jej się zaświeciły, gdy wspomniano o jedzeniu. Chyba nawet nie pamiętała, kiedy ostatnio jadła coś niezdrowego. A teraz zrobiła się strasznie głodna.
 
 
Lux Bloomfield


21

Niebieska




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-05, 00:56   
   Multikonta: Val, MG, Willow, Lynn
[Cytuj]

MG
- Spoko, nie martw się. My tutaj dostarczymy Ci jakichś rozrywek. O ile może to być właściwie zabawne, rzecz jasna. Chociaż serio, nie masz się o co martwić. Jak widzisz jestem w stu procentach normalna. Żadna ze mnie psychopatka - powiedziała, a następnie zaciągnęła się papierosem. To było naprawdę zabawne, że tak luźno zaczynała z nimi rozmawiać. Ale z drugiej strony widać, że było jej to potrzebne. Chciała oczywiście poczęstować Żółtą papierosem, ale wolała na razie tego nie robić. Wcześniej nieźle się zakrztusiła. Jeżeli sama zapyta, to Lex z pewnością ją poczęstuje. Bo czemu nie?
- Tak się mówi! - dodała roześmiana Lexie. No bo oczywiście, tak się przecież tylko mówiło. Po tym dziewczyna dodała: - O rany. Strasznie młoda jesteś, chyba nie powinnaś palić. Heej, a może masz ochotę na coś grubszego? Możemy strzelić sobie po drinku, bo raczej nigdy nie piłaś. A widzisz, Hayden będzie w razie czego w pogotowiu, czyż nie? - zapytała Lexie i zrobiła do niego słodkie oczka. Chłopak oczywiście cały czas przyglądał się całej tej sytuacji. Raczej nie wyglądał jak jakiś psychopata czy coś w ten deseń. Po prostu widać było, że zachowywał trzeźwy umysł i wolał pilnować wybryków Lexie. Spoglądał na nią czasem i lekko się uśmiechał. Chociażby teraz.
- Możecie robić co chcecie, jesteście dorosłe, czyż nie? - stwierdził i schował dłonie do kieszeni. Tylko ten trzeci gość gdzieś się zmył. Mało się odzywał, no ale cóż. Lex wcześniej przedstawiła go jako kogoś o imieniu Jeremy. Był jej bratem. Oczywiście gdy chłopak wcześniej chciał ją wziąć i ta odmówiła, to on niestety i tak ją przeniósł tłumacząc się tym, że oczywiście nie będzie jej teraz stawiał na równe nogi. O nie, nie, nie. Nie w takim stanie. Była w końcu zjarana, a gdyby cokolwiek jej się stało, to były niezłe kłopoty. Lepiej donieść ją w ten sposób, w jednym kawałku.
- Pizza? - zapytała Lex, a po tym mrugnęła do Haydena - A musi być koniecznie mrożona? Ja zgodzi się szef, to zamówimy świeżą. Tylko musiałabyś być cicho w drugim pokoju, bo raczej związana nastolatka nie sprzyja niczemu dobremu, czyż nie? Czy byłabyś w stanie to zrobić, czy raczej masz zamiar wrzeszczeć i się wyrywać? Bądź co bądź pizza to całkiem niezła odskocznia od tego ohydnego żarcia w akademiach. No i ja, jak i reszta ekipy też chętnie zjemy coś takiego - powiedziała.
 
 
Toni Martin


18 lat

Złota




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-05, 21:47   
   Multikonta: Rosemary
[Cytuj]

O ile dobry humor nieźle się jej trzymał, o tyle Lexie trochę ją zmartwiła. Jakby niepokojące zdanie uruchomiło resztkę działającego instynktu samozachowawczego. Zapaliło w jej umyśle czerwoną lampkę, karzącą rzucić się do ucieczki. Może jednak nie powinna udawać, że wszystko jest okej, bo jednak to porwanie, a nie wycieczka krajoznawcza. Może powinna zrobić cokolwiek, by wydostać się s tego domu?
- C-co zamierzacie ze mną zrobić? - wydukała, patrząc na czarnowłosą szeroko otwartymi oczami. Przez chwilę brzmiała na naprawdę przerażoną.
Chwilę później, zaraz po tym, jak Lex zapewniła ją, że nie ma się o co martwić, wszystko wróciło do normy. O ile jej wcześniejsze zachowanie można uznać za normę. Zresztą, nieważne. Jeśli Lex mówiła, że będzie dobrze, to tak będzie. Przynajmniej Toni w to wierzyła.
- Właściwie to... - zawahała się, gdy dziewczyna zaproponowała jej "coś grubszego". To prawda, nie powinna palić. Pić tam bardziej. Zwłaszcza, że trochę jej jeszcze do pełnoletności brakowało. Tylko... zwyczajnie chciała spróbować alkoholu. Czy te cztery lata, po tym jak świat stanął na głowie, to naprawdę tak dużo? To tylko jeden drink, nic jej przecież nie będzie. - Właściwie to chętnie się napiję.
- Okej, jakoś się powstrzymam przed szarpaniem i wyrywaniem. - zaśmiała się, przez chwilę wiercąc się i udając, że próbuje rozwiązać to, czym związano jej ręce. Oczywiście wszystko wyglądało na strasznie przejaskrawione, a Toni przestała dosłownie po chwili. Decyzję o tym, by nie robić problemów, podjęła mniej więcej wtedy, gdy Lexie zaproponowała jej bucha. I tak nie dała by rady uciec. Nie sama, nie ze związanymi rękoma i nie z tym czymś, co blokuje jej umiejętności. Ale tak, przez jakiś czas rozważała próbę ucieczki. - To zamawiacie tą pizze? Strasznie głodna się zrobiłam. - ponownie się roześmiała.
 
 
Willow Delecroix


18

Zielona




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-06, 01:58   
   Multikonta: Val, MG
[Cytuj]

MG
- A co można zrobić z młodą psioniczką? Pewnie pokroić, ugotować i zjeść - rzuciła roześmiana, marszcząc czoło. Oczywiście z początku brzmiała całkiem serio, potem jednak dała do zrozumienia, że raczej nie są kanibalami. Schyliła się i wyciągnęła dwie szklanki z szafki na dole. Następnie położyła je na blacie i zaczęła rozlewać do nich czystą, ruską wódkę.
- Nie do końca jeszcze wiadomo, ale spoko. Z tego co nam wiadomo nikt nie ma szczególnej ochoty na skrzywdzenie Ciebie - dodał Hayden i podszedł do Lexie, a następnie wyciągnął trzecią szklankę i dostawił do reszty. Zielonooka od razu spojrzała na niego, lekko się uśmiechnęła i dostawiła kolejny kieliszek. A raczej cholerną szklankę. Rozbawiło ją to, byli partnerami w całym tym przekręcie. Wiadomo, nie chcieli skrzywdzić Toni ani nic z tych rzeczy, zabiorą ją na przejażdżkę, chwilę będą szantażować jednostkę CIA w Langley a następnie podrzucą ją pod bramy Pryzmatu jak będzie to opłacalne. Całkiem fajny plan, więc nie ma na co narzekać. Lex znowu się uśmiechnęła i położyła dyskretnie Haydenowi dłoń na ramieniu, a następnie minęła go, wodząc za nim wzrokiem. Sięgnęła po pomarańczowy sok z lodówki w plastikowym opakowaniu i przyniosła go do stołu. Następnie wzięła szklanki i ustawiła je na stole, do każdego z nich polała odpowiednią ilość wódki.
- Jest gorzka. Tak dla informacji - dodała do Toni puszczając jej oczko. No mogła tego nie wiedzieć, co nie?
- Zaraz zamówimy, pierw kolejka - dodała Lex a następnie spojrzała na swoich dwóch towarzyszy. No tak. Rączki.
- W sumie to jebać popitę - stwierdziła i pchnęła dłonią karton soku, po tym odsunęła krzesło, które oczywiście upadło na ziemie.
- Pijemy inaczej, po mojemu - powiedziała. Hayden pewnie od razu zrozumiał o co chodzi i oczywiście zrobił to samo, jednak on grzecznie przestawił krzesło. Pomógł w tym również Toni, tak, aby dziewczyna stała na równych, niezwiązanych nogach.
- Nikt nie potrzebuje używania rąk do picia. Tylko nie wzniesiemy toastu, ale gdybyśmy to jednak zrobili, to za dzisiejszy wieczór - stwierdziła, a następnie stanęła w odpowiedniej odległości od stołu i mając dłonie z tyłu, pochyliła się nad szklanką, chwyciła ją w zęby a następnie uniosła głowę do góry. Po kilku sekundach szklanka była tak wysoko, że alkohol powoli przelał się przez jej zęby i wlał do gardła. Następnie dziewczyna pochyliła się i postawiła szklankę znowu na stole. Po tym roześmiana obserwowała jak Hayden wykonuje całą tą sekwencje, również pijąc wódkę bez używania rąk. Po tym oboje czekali aż Toni wykona ten skomplikowany manewr.
_________________
Niezrozumiani sa zawsze martwi
zanim inni ich zrozumieja.
[mru]
 
 
Toni Martin


18 lat

Złota




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-07, 14:58   
   Multikonta: Rosemary
[Cytuj]

- Po co? Przecież będzie pizza. - odparła, także brzmiąc na zupełnie poważną. Dopiero po chwili głośno się roześmiała.
- Długo będę tu siedzieć? - Już nawet specjalnie nie interesowało ją, do czego była im potrzebna. Mogła się jedynie domyślać, że raczej nie zamierzają jej torturować czy zabić, bo nie mieli w tym żadnego interesu. Mogli jedynie sobie zaszkodzić. W końcu jej ojciec (o ile w międzyczasie nie spadł z rowerka, a nawet jeśli, to Toni nie miała o tym najmniejszego pojęcia) był jednym z dwóch osób w państwie, mających broń atomową pod jednym przyciskiem. Zabicie, bądź poważne okaleczenie jego córki prawdopodobnie wywołało by skandal. Tak przynajmniej jej się wydawało, ale od kiedy świat stanął na głowie, niczego nie można było być pewnym. Ale wracając do pytania, warto wiedzieć, jak długo będą ją przetrzymywać w tym budynku. Kilka godzin? Może dni? Raczej nie więcej. Interesowało ją to z czysto praktycznych względów. Choćby dlatego, że nie miała ze sobą żadnych ubrań, ani nic takiego.
Przyglądała się, jak kolejno Lex i Hayden wypijają alkohol, a następnie czekają, aż ona zrobi to samo. Dość niepewnie spojrzała na swój kieliszek. Zawsze słyszała, że alkohol, a szczególnie wódka jest ohydna, ale przecież ludzie pili ją z własnej woli, więc chyba nie może być taka okropna, nie?
- Miał być drink... - jęknęła pod nosem.
Również złapała kieliszek w zęby i podniosła go tak, by wypić zawartość. Szybko przełknęła całość, by odstawić kieliszek z powrotem na stół. Skrzywiła się okropnie, ale tylko na chwilę. Rzeczywiście gorzkie, ale w sumie... całkiem dobre. Albo inaczej. Nie takie złe, jak się spodziewała. Wcale nie palił w gardło, ani nic takiego, jak to zwykle opisywano.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-07, 17:23   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- No właśnie, dlatego Ciebie zjemy na deser - roześmiała się znowu Lexie. Naprawdę, już dawno nie była świadkiem takiej sytuacji. Brakowało jej tego. Od kiedy wyszła z aresztu, wszystko wydawało się być jakieś takie bez życia. Posługiwanie się swoją nową tożsamością nie było wcale tym, co chciała w życiu. Bycie czymś, co nigdy nie istniało - kto chciałby tego doświadczyć?
- A co? Nie podoba Ci się wycieczka? - zapytała czarnowłosa i przestawiła stołek tak, że teraz opierała się dłońmi o jego oparcie.
- Ale przecież to jest drink! Tak jakby - stwierdziła, a po tym dodała: - W sumie my tutaj nie robimy drinków, zawsze pijemy tylko czystą. Oh, ogólnie może pokaże Ci pokój w którym będziesz spała? - zapytała Lexie, a następnie podeszła do dziewczyny i wyciągnęła ze swojego biustonosza nóż, a po tym rozcięła spinkę do kabli, która krępowała jej dłonie.
- Tylko się nie wyrywaj, dobra? Daliśmy Ci wódki, zaraz będzie pizza. Niezbyt mamy ochotę tutaj ginąć, a nikt Cię nie skrzywdził - rzucił Hayden, nalewając kolejną kolejkę. Wiadomo, był o stopień bardziej ostrożny niż Lexie, ufał Toni jednak wolał jej przypominać o tym, że nikt jej tutaj nie torturuje i nie bije, a to się ceniło wśród porywaczy.
- Oh przestań Hyde, przecież widzisz, że jest okej - dodała Lexie, a po tym pokiwała palcem na Haydena, dodając do Toni: - Widzisz, Hyde jest z Ligi Dzieci, był tam szkoleniowcem. Całkiem nieźle radzi sobie z młodocianymi. Tak mi się przynajmniej zdaje - stwierdziła, a następnie trzymając dłonie na ramionach Toni, wyprowadziła ją do innego pokoju. Raczej wyglądał normalnie. Na łóżku leżała świeża pościel a wszystkie szafki były puste, w razie gdyby... Toni przypadkowo wzięła jakieś rzeczy będąc porywaną? Coś w ten deseń.
- Pożyczę Ci moje ubrania - powiedziała Lexie i popatrzyła na to, co miała na sobie. Cóż. Glany, czarne rurki, koszula flanelowa. Ciężko było ukryć, że trochę blisko jej do jakiegoś punka. Teraz i Toni będzie, o ile zgodzi się założyć jej ciuszki. No musiała, bo ile można chodzić w stroju w którym było się w akademii?
- Usiądź sobie - powiedziała Lexie i wskazała na łóżko, a następnie zaczęła czegoś szukać po szafkach. W pokoju stało jeszcze jedno, pościelone łóżko. Cóż, może należało ono do Lexie? Kto wie.
- Oh, mam! - dodała i wyciągnęła z szafki pudełko, a następnie usiadła zaraz obok Toni. Było małe, metalowe i miało na sobie kolorowe kwiaty, otworzyła je i wyciągnęła kolejnego skręta. Prócz tego było tam również kilka innych rzeczy, pokroju białych worków z niewiadomą substancją. No cóż... Porywaczy się nie wybiera. Po chwili dziewczyna wsunęła skręta do swoich ust i krzyknęła do Haydena:
- Hyde, zamów nam tą pizzę! - po tym odwróciła się znowu do Toni, dodając: - To co, mała? Chcesz zacząć? - zapytała, a następnie wyjęła skręta ze swoich ust i umieściła go w ustach Toni.
_________________


 
 
Toni Martin


18 lat

Złota




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-08, 17:42   
   Multikonta: Rosemary
[Cytuj]

- Jest całkiem... fajnie? - uśmiechnęła się. Jak na porwanie, chyba mogło być gorzej, nie? Chociaż nie miała porównania. W końcu nigdy wcześniej nikt jej nie porwał.
- Tak jakby! - prychnęła. Co jak co, ale start z używkami miała niezły. Najpierw marihuana, teraz wódka. Strach pomyśleć co będzie później, jak tak dalej pójdzie. - O, dzięki. - rozmasowała nadgarstki, gdy Lexie rozcięła to coś, czym były związana.
Toni powoli zaczynała odczuwać skutki wypiętego alkoholu. Oczywiście trudno było mówić o upiciu się, bo przecież to tylko jeden kieliszek, trzeba mieć talent żeby być pijanym po takiej ilości, ale zrobiło się jakoś tak inaczej. Jej wrodzona nieśmiałość wzięła i wyparowała. Żółta nie zastanawiała się już przed wypowiedzeniem każdego słowa - jak to miała w zwyczaju - po prostu gadała co jej ślina na język przyniesie. Jej psycholog byłby zachwycony.
- No przecież jestem grzeczna. - rzuciła do Haydena, idąc za czarnowłosą do innego pokoju. - O, lubię ludzi z ligi. - mruknęła tak, że pewnie tylko Lexie ją usłyszała. Stwierdzenie, że lubiła wszystkich, to chyba spore nadużycie, bo właściwie znała tylko jednego. Swoją drogą, ciekawe gdzie teraz był? Może... Pomyślała, że może właśnie był na pogrzebie Caluma. W końcu miał się odbyć zaraz po tym, jak wszyscy agenci wrócą do pryzmatu, więc pewnie ceremonia już ją ominęła... Szybko odsunęła od siebie te myśli. Odsunęła od siebie wszystko, co związane z Calumem. Nie chciała się teraz rozklejać.
Grzecznie usiadła na łóżku, czekając aż dziewczyna wygrzebie z szafy jakieś pudełko. W tym czasie sama "oglądała" pokój. W sumie to - jak już wcześniej wielokrotnie stwierdziła - nie było tak źle, jak mogło by być. Nie siedzieli w jakiejś ruderze. Właściwie to pokój wyglądał lepiej, niż ten w akademii. Do tego dali jej alkohol i narkotyki. Po prostu żyć nie umierać!
- Masz zapalniczkę? - zapytała, na chwile wyjmując blanta z ust.
Całkiem zabawne, jeszcze dzień wcześniej była przeciwniczką dragów i tego wszystkiego. A teraz? Teraz bez wahania zgodziła się zapalić kolejnego jointa. Ba. Nawet po cichu na to liczyła.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-08, 17:58   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Jasne - powiedziała Lex i wyciągnęła zapalniczkę i odpaliła ją. Przybliżyła niewielki płomień do blanta w ustach Żółtej, dodając.
- Musisz pociągnąć, żeby się zapalił - powiedziała. No cóż, w końcu mogła nie wiedzieć, prawda? Gdy już załatwiły sprawę z blantem, Lexie usiadła sobie wygodnie pod ścianą i dodała:
- A więc lubisz ludziska z Ligi? Znasz tam kogoś? Może będziecie mieli całkiem niezłą ilość temacików do dyskusji - powiedziała radośnie. Wiedziała, że Hayden był kimś, kto lubił słuchać co tam u jego starych rekrutów. Często zresztą o nich opowiadał, wspominał, że ma nadzieje, że jakoś sobie poradzili w tym nowym życiu. Chociaż wiadomo, że reszta ekipy jakoś tak w to powątpiewała. Ale nie chcieli go smucić czy coś w tym rodzaju. Ale w sumie przykład Toni - wyrwała się z uroczego Pryzmatu i całkiem nieźle sobie z tym radzi. Cóż, w sumie to nie wiedzieli o niej zbyt wiele.
- Skąd właściwie pochodzisz? Możemy sobie pogadać, skoro już udało nam się na siebie trafić - powiedziała i sięgnęła po blanta od Toni, zaciągnęła się kilka razy a potem znowu podała go jej.
- Moje imię już znasz. Jeremy to mój brat. Oboje pochodzimy z Nowego Jorku, a konkretniej z Long Island. Wszyscy mamy bogatych starych i wszyscy nas nienawidzą. Poza tym to chyba nie ma nic ciekawszego. Ja i Hyde byliśmy agentami, Jeremy nie zdał Quantico i wylądował w firmie ojca. Która zresztą się rozpadła po tym, jak wszyscy dowiedzieli się o naszych małych sekretach. Teraz cóż, ma żonę, dzieciaka, którzy pewnie gniją gdzieś niedaleko NY. Nieciekawa sytuacja - stwierdziła dziewczyna i znowu pociągnęła blanta, potem stwierdziła:
- Zwykle nie opowiadam swojej historii nieznajomym, ale miło tak czasem z kimś pogawędzić. Szczególnie, że jesteśmy tutaj we dwie.
- Ogólnie, wszystko zresztą upadło. Nie ma się jednak co dziwić, pojebany ten świat - powiedziała i przeciągnęła się. Miała na ciele masę tatuaży różnego rodzaju, jednak wyglądało na to, że część z nich była bardzo świeża. Zrobiona jakby na czymś, co wyglądało jak oparzenia.
- Ee, ignoruj to. Ogólnie to wiąże się to z moją małą zdradą. Pojebana historia, jak wszystkie dotyczące nas. Ale wiesz co? Najważniejsze w życiu jest to, by zrobić czasem coś dla siebie, nie dla innych. Wszyscy na to zasługujemy. I ty tak samo - powiedziała Lex, a następnie wyciągnęła dłoń i założyła kosmyk włosów Toni za jej ucho.
- Rany, ale ty ładna. Zupełnie jak ja w młodości. Powiedz mi, masz jakiegoś faceta tam w Pryzmacie?
_________________


 
 
Toni Martin


18 lat

Złota




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-09, 18:30   
   Multikonta: Rosemary
[Cytuj]

Zaciągnęła się, tak jak mówiła Lex, a następnie podała jointa dziewczynie. Sama w tym czasie zakaszlała kilkukrotne, ale nie tak gwałtownie jak wcześniej, w samochodzie. Wtedy to myślała, że płuca wypluje.
- Mam przyjaciela z ligi. Chyba. - Chyba mogła nazwać Sahira przyjacielem, nie? Nie znali się jako bardzo długo, ale w wielu kwestiach myśleli podobnie i dzięki temu całkiem dobrze się dogadywali. Z drugiej strony, przyjaciel to duże słowo, przynajmniej dla Toni. - Po jakim czasie przestane kaszleć? - zmieniła temat.
Uważnie słuchała historii Lexie, a raczej historii całej ich grupy. Faktycznie, wszyscy byli w dość dziwnej sytuacji. Dziwnej w tym złym znaczeniu. Dwoje byłych agentów i jeden zwyczajny człowiek, przynajmniej w teorii. W końcu zwyczajni ludzie raczej nie porywają nastolatek z ośrodków rządowych.
- Przed epidemią mieszkałam w Waszyngtonie, z rodzicami i bratem. Niewiele z tego pamiętam. Miałam jedenaście lat, gdy wysłali mnie do pryzmatu. Thomas, mój brat, nie miał tyle szczęścia, trafił do obozu rehabilitacyjnego. Nie wiem nawet... - Przerwała, kilkukrotnie zaciągając się blantem, który następnie oddała Lex. - Nie wiem nawet, czy jeszcze żyje. - Pociągnęła nosem, wpatrując się w przestrzeń. Starała się nie rozpłakać.
Tak dawno nie widziała Thomasa. Nie potrafiła zrozumieć, dlaczego ich rozdzielono. Dlaczego tylko ona trafiła do pryzmatu. Od pierwszego dnia strasznie za nim tęskniła, licząc na to, że z czasem będzie coraz łatwiej. Minął rok, następny, zanim się zorientowała zleciało sześć lat. Bullshit. Czas wcale nie leczy ran.
- Strasznie smutno się zrobiło. - zaciągnęła się, odkaszlnęła i oddała blanta czarnowłosej. Westchnęła ciężko, wypowiadając ostatnie zdanie. - Masz rację. Pojebany ten świat.
- Coś dla siebie. - powtórzyła pod nosem, kiwając głową. Po, raz kolejny, Toni w pełni się z nią zgadzała. I chyba powinna zacząć się tego trzymać, to znaczy, żyć dla siebie, a nie by zadowolić innych. - Ile miałaś lat, gdy zrobiłaś pierwszy tatuaż? - Cześć z nich wyglądała na nową, a zaważając na to, co miały zasłaniać, wolała o nie nie pytać. Ale przecież Lexie miała ich całkiem sporo. Chyba nie wszystkie są nowe.
- Przecież dalej jesteś młoda. - Nie mogła powstrzymać uśmiechu, słysząc komplement. - I ładna. - Prychnęła, w odpowiedzi na ostatnie pytanie.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-09, 18:43   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Widzisz, Liga to bardzo miłe chłopaki. Hyde też jest miłym gościem. Pewnie się ucieszy jak opowiesz mu coś o jego ulubieńcach - stwierdziła Lex i uśmiechnęła się, unosząc lewą brew. Po tym odebrała od dziewczyny jointa, dodając: - Musisz nauczyć się zaciągać. Musisz to wciągnąć to płuc, nic trudnego. Jak mnie starsi koledzy uczyli palić, to mówili, żebym zaciągała się tak, jakby mama miała zaraz zobaczyć - powiedziała i mrugnęła do niej, a następnie wciągnęła kolosalną ilość do płuc, aby następnie wypuścić dym ustami w kształcie małych kółeczek.
- Kurwa, trochę smutna historia. Te całe obozy to serio przejebane sprawa, nie ma co ukrywać - powiedziała i wzruszyła ramionami. To nie tak... Współczuła Toni, ale wiedziała też, że mulatka musi jakoś zostawić to za sobą i zapomnieć - to było bardzo ważne.
- Mój brat to Jeremy. Szczerze, to nie wiem co bym zrobiła gdyby nas rozdzielono - stwierdziła, wpatrując się jak płomień pożera skręta. To serio była przerażająca myśl. Szczególnie patrząc na relacje jakie ich łączyły.
- Spoko, możemy to jakoś ogarnąć jak chcesz. Tylko musisz dać nam jakieś namiary na niego, czy cośtam - powiedziała Lexie i wzruszyła ramionami. Przecież mogli dla niej coś takiego zrobić, prawda?
- Heej, tylko mi się tutaj nie załamuj. Masz - powiedziała i oddała jej jointa. No cóż, teraz zapewne wisiała jej jakąś ckliwą historyjkę z jej życia. Ale ona miała ich całkiem sporo.
- Nie ma co płakać, też swoje przeszłam. Świat teraz upadł na głowę i już zawsze będzie nas karał, nawet jeśli robimy zupełnie normalne rzeczy. Popełniłam w swoim życiu naprawdę, bardzo wiele błędów. Ale wiesz, co jest kluczem? - zapytała. No a Toni właśnie to powtórzyła.
- Tak. Dokładnie. I na Boga, nie próbuj robić czegoś dla innych, nigdy. Dbaj o siebie, swój interes. Nic nie ma większego znaczenia niż twoje samopoczucie. Rzeczywistość zależy od percepcji umysłu, młoda, a percepcja zależy od naszego podejścia - powiedziała i wzruszyła ramionami.
- Miałam piętnaście lat. Zrobił mi go mój przyjaciel Tripp, a 11 lat później, ten sam człowiek usuwał moje tatuaże. Mam tego więcej, patrz - powiedziała Lexie i zdjęła swoją koszulkę, pokazując dziewczynie swoje... Niezbyt duże piersi w staniku jak i oczywiście masę różnego rodzaju dziwnych blizn. Odwróciła się do niej tyłem. Jej plecy były pokryte dziwnymi bliznami, jakby zmywała z nich jakieś rysunki, ale one nie do końca chciały schodzić.
- Nie usunął mi ich do końca, zostały jakieś pojebane wzorki i blizny. Nie wiem czym on to robił, ale zwykle takie rzeczy schodziły bez większych problemów - powiedziała, a następnie pokazała jej te świeże, dodając:
- Te zrobiłam kilka miesięcy temu. Niestety, już nie u Trippa. Obawiam się, że zgarnęły go jakieś służby. Ale za wszystkie przewinienia płacimy jakąś cenę - stwierdziła i założyła znowu swoją koszulkę.
- Ohh, szczególnie ładna - dodała i mrugnęła do niej, a następnie sięgnęła po butelkę niezidentyfikowanego alkoholu i wzięła z niej łyka. Wystawiła w stronę Toni, dodając: - Może się poczęstujesz?
Nagle Toni mogła usłyszeć w tle wyraźny głos Carter Hunt dochodzący z jakiegoś urządzenia. Mówiła o kontakcie z kimś.
_________________


 
 
Toni Martin


18 lat

Złota




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-10, 21:21   
   Multikonta: Rosemary
[Cytuj]

- Ciekawa rada. - zaśmiała się, biorąc skręta o Lex. Zaciągnęła się, tak jak jej powiedziała, jakby zaraz miała ją zobaczyć mama. Chyba coś w tym było, bo tym razem nie zaczęła kaszleć, ani nic takiego. - Że tak? - zapytała, wypuszczając ustami dym. Cóż, kółeczek jeszcze nie potrafiła robić.
- Nawet nie wiem, gdzie teraz jest. W końcu obozów już nie ma. - Wzruszyła ramionami. - Nie rozmawiajmy o tym. - Zamknęła temat. Za każdym razem, gdy myślała o Thomasie, zaczynała ryczeć, wyobrażając sobie gdzie teraz może być, lub wspominając czasy sprzed epidemii. A nie miała zamiaru teraz się rozklejać i płakać Lexie w ramie. Czas wziąć się w garść.
- Ale ja głupia jestem. - prychnęła, biorąc kolejnego bucha. Może to przez marihuanę, a może po prostu zebrało jej się na zwierzenia, nieważne, ale Lex właśnie została skazana na wysłuchiwanie monologu nie do końca świadomej swojego zachowania nastolatki, składającego się z losowych zdań, jakie właśnie przyszły jej na myśl. - Całe życie robiłam z siebie ofiarę, wymyślałam problemy. Chciałam, żeby inni mi współczuli. Wmawiałam sobie, że przez to jestem lepszą osobą, bo nie robię nic dla siebie, a tak naprawdę nie widziałam nic, poza swoimi własnymi problemami. Ale wiesz co? Mam to w dupie. Wszystko mam w dupie. - Wcale nie mówiła tonem, jakby się nad sobą użalała. Właściwie to jak tylko skończyła, zaczęła się śmiać. - Przepraszam, że musisz tego słuchać.
- Może też sobie kiedyś zrobię dziarę? - zaczęła, gdy już trochę się uspokoiła. Nigdy właściwie nawet nie myślała o tatuażach, ale tak w sumie, to całkiem fajna rzecz, nie? - Dlaczego je usuwałaś? - Blizny może i nie wyglądały zbyt ładnie, ale - przynajmniej dla Toni - jakoś strasznie nie rzucały się w oczy i nie szpeciły.
- Jasne. - chwyciła butelkę, upijając kilka sporych łyków. - Przepraszam za te żale, chyba trochę przesadziłam. - znów się zaśmiała. Zdecydowanie za dużo jarania jak na pierwszy raz. - Głupio mi teraz.
- Zaraz, to Carter? - prawie krzyknęła, gdy usłyszała głos koleżanki.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-11, 17:50   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Widzisz, przecież mówiłam, że to nic trudnego - zaśmiała się Lexie i odebrała od niej skręta, a następnie sama zaczęła się nim zaciągać. Cóż, właśnie nauczyła młodą psioniczkę palić, tak więc jest jakiś... Postęp. Czegoś dokonała w tym swoim marnym życiu i pewnie to wspomnienie pozostanie w głowie Toni na dłużej. Fajnie.
Lexie zrozumiała, że zapewne podobnie jak ona, Toni również ma tematy leżące w takich strefach, na które lepiej nóg nie stawiać. I rozumiała to, nie drążyła. Znaczy... Z chęcią spełniłaby czyjeś życzenie tego typu, zabrałaby ją do brata czy coś, ale... Skoro ona wolała to przemilczeć, to pewnie prawda mogła być o wiele bardziej bolesna niż tęsknota i niewiedza. Lexie nauczyła się już od dawna, że o wiele lepiej żyć w błogiej nieświadomości niż zobaczyć, na czym się rzeczywiście stoi.
- Nie, wcale nie - zapewniła ją wytatuowana kobieta, popatrzyła na nią i położyła jej dłoń na ramieniu. W drugiej nadal miała skręta. Dodała:
- Możesz mówić, naprawdę. Każdy z nas czasami potrzebuje pogadać i jest to najnormalniejszą rzeczą na świecie - stwierdziła. Słuchając, siedziała cicho. Raczej należała do tych osób, które potrafią słuchać, a nawet odpowiadać. Lubiła pomagać innym, a szczególnie tym, których nie znała. Już się boleśnie przekonała o tym, że lepiej udzielać pomocy tym, których się minie na najbliższym zakręcie. Ludziom, którzy nie zostaną w twoim życiu na dłużej. Nie będą potem mieli jak odejść i poszukać następnego durnia.
Westchnęła.
- Każdy z nas ma jakieś wady, Toni. To zupełnie normalne. Nawet ja. Też zawsze patrzyłam tylko na czubek własnego nosa, wydawało mi się, że jestem taka silna i potężna. Ludzie wyruchają cię nawet, gdy im w rzeczywistości nie szkodzisz. Nawet, gdy jesteś zupełnie bezwartościowa. Oni tacy już są. Ale wiesz... Czasem każdy potrzebuje trochę uwagi. I każdy potrzebuje mieć na coś wyjebane - powiedziała, obdarowała Toni miłym uśmieszkiem i zaciągnęła się skrętem. Taka była prawda, co tutaj dużo mówić?
- Nie musisz mnie za nic przepraszać. Sama napierdalam o swoich bolączkach jak pierdolnięta - stwierdziła. Nie lubiła siebie za to, ale czuła jakąś więź z Toni. Skoro ona, to i Lexie.
- Pewnie, tatuaże to spoko sprawa. Cóż... To nie tak, że ja chciałam je pousuwać. Po prostu zostałam do tego zmuszona. Ale teraz nikt mnie nie zmusza do niczego. Jestem wolna - powiedziała i wzruszyła ramionami. Ciężko było to komuś wyjaśnić, a jeszcze ciężej było właściwie o tym gadać.
- Musiałam być kimś innym przez jakiś czas - dodała po chwili, w nadziei, że to nieco rozjaśni sprawę.
Lex uśmiechnęła się widząc, że dziewczyna pije. Tego było im trzeba. Narkotyków i alkoholu.
- Wcale nie przesadziłaś - stwierdziła.
I tak. Też usłyszała SWOJĄ krótkofalówkę, odbieraną przez jej brata. Natychmiast zerwała się z łóżka, podając skręta jak i butelkę swojej towarzyszce, weszła do drugiego pokoju. Cienkie ściany robiły swoje i Żółta słyszała calutką rozmowę.
- Dawaj mi to! - warknęła Lexie, a po chwili odezwał się drugi głos. Nie był to Hayden: - Mówiłem, żebyś się z nikim nie kontaktowała. Kurwa, nie docierają do ciebie nawet tak proste słowa, durna idiotko? - warknął, słychać było, że doszło do jakichś rękoczynów. Ale po chwili słychać było tylko krótkie jęknięcie chłopaka, a dziewczyna wróciła do pokoju Toni z krótkofalówką.
- Carter? - zapytała Lexie, a po chwili dodała do krótkofalówki: - Siema C, jesteś tam młoda? - zapytała i spojrzała na Toni. Po tym usiadła obok niej, oczekując na odpowiedź urządzenia. Po chwili dostała odpowiedź:
- Potrzebujemy Twojej pomocy! Ja i Carter, która przyszła tutaj. Musi się z kimś skontaktować...
Na to dodała: - Daj ją tutaj. W czym rzecz?
_________________


 
 
Toni Martin


18 lat

Złota




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-11, 20:50   
   Multikonta: Rosemary
[Cytuj]

- Dzięki. - westchnęła, lekko się uśmiechając. - Mam wrażenie, że ta rozmowa działa lepiej, niż wszystkie treningi przez ostatnie sześć lat. - Niby w pryzmacie, a później na szkoleniu w CIA sporo ją nauczyli, od "technicznej" strony jej umiejętności. Tylko nie tam leżał problem. Problemem była jej mentalność . Bez zmiany podejścia, do... w zasadzie wszystkiego, nigdy nie będzie nadawać się na pełnoprawną agentkę.
Toni - wbrew temu, za jaką zawsze chciała uchodzić - częściej mówiła, niż słuchała. Chociaż w obecnej sytuacji, zwyczajnie nie wiedziała co powiedzieć. Co jakiś czas tylko kiwała głową, przyznając dziewczynie rację.
- Dobra, dosyć żalenia się. Nie psujmy wieczoru. - upiła jeszcze kilka łyków nieznanego alkoholu, a następnie wstała ciężko i przeciągnęła się. - Nie rozmawiajmy już o niczym... przygnębiającym.
Dosłownie chwilę później stanęła jak wryta, z butelką w jednej ręce i jointem w drugiej, patrzą jak Lex wychodzi z pomieszczenia. Nie ruszyła się, głownie przez zdziwienie. Gdy usłyszała jak -prawdopodobnie - Jeremy obraża swoją siostrę i chyba zaczynają się szarpać, Toni chciała zareagować. W końcu, z całej ich grupy, to z Lexie najwięcej rozmawiała, więc gdyby się pobili, to pewnie stanęłaby po jej stronie. Tyle, że zanim cokolwiek zdążyła zrobić, dziewczyna wróciła do pokoju z krótkofalówką.
- Co tu się...? - Nie dokończyła. Odłożyła butelkę na pierwszą lepszą półkę, skręta trochę szkoda było jej gasić, więc z narkotykiem w ustach, usiadła z powrotem obok Lex, właściwie nachylając się nad krótkofalówką, jakby miała w niej coś zobaczyć.
- Kto to jest? - szepnęła do Lux. - Macie kontakt z ludźmi z pryzmatu? - Toni nie widziała innego rozwiązania. W końcu Carter miała tam wrócić, razem z resztą psioników. No chyba że nie tyko ona nie dotarła z powrotem na wyspę...
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-11, 21:21   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- A co fajnego jest w treningach? Też trenowałam. Nie są w niczym pomocne. No, chyba że w praktykowaniu posługiwania się bronią i tak dalej - powiedziała Lex i uśmiechnęła się. Bo taka była prawda, sama wyszła z Quantico z odznaką. Jednak co jej to dało? Jakieś nowe przeżycia? Rozważania na temat sensu jej istnienia? Niczego to nie wyjaśniło. Czyniło ją tylko odrobinę twardszą. A to ją tylko potem zgubiło. No i miała tą pewność, że była tą czarną owcą rodziny. Chociaż tyle.
- Niech będzie. No to zdrowie, młoda - powiedziała i uśmiechnęła się, a następnie wypiła alkohol zaraz po niej. Cóż, jej to pasowało. Mogła gadać o sobie. Ale o wiele bardziej wolała słuchać Toni. No i skupić się na czymś przyjemnym.
- To tylko... Cóż, mój brat - powiedziała głosem pełnym spokoju i wyrozumienia. O tak, taka była właśnie Lexie. Bardzo, ale to bardzo wyrozumiała. Nawet gdy chodziło o czyjeś - przeważnie jej - cierpienie. Rozumiała swojego brata. W końcu byli bliźniakami.
- Co? Nie... To Candy. Córka mojego... Przyjaciela. Czasem jej pomagam, kiedy czegoś potrzebuje. A kim jest Carter? - zapytała Lexie. Nie wiedziała jeszcze o co chodzi w całej tej sytuacji, ale zaczynała się domyślać. Tylko co u licha Candy robi z ludźmi z Pryzmatu?
- Chcę przekazać wiadomość agentowi CIA. Nazywa się Kenneth Davis - powiedziała prostolinijna Carter przez krótkofalówkę. Lexie oczywiście zerknęła na Żółtą. Może będzie chciała coś dodać, czy coś? No tego nie wiedziała.
- Gdzie go szukać? - zapytała Lexie. Po chwili dodała: - Co przekazać?
_________________


 
 
Toni Martin


18 lat

Złota




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-12, 19:04   
   Multikonta: Rosemary
[Cytuj]

- Dzięki treningom psionikom łatwiej jest się kontrolować. Używamy umiejętności wtedy, kiedy chcemy, w taki sposób jak chcemy, a rzadziej pod wpływem emocji. Chociaż pewnie nigdy nie będziemy w pełni nad tym panować. - Teraz jednak wszystko czego ją przez te lata nauczyli było zwyczajnie bezużyteczne, przez jedną opaskę.
- No tak, rodzeństwo. - zaśmiała się pod nosem, przypominając sobie swoje kłótnie z Thomasem. Co prawda byli dość zgodnym rodzeństwem, ale zdarzało im się posprzeczać. Teraz nawet wspomnienia z najgorszych kłótni wydawały się być pięknymi wspomnieniami.
- Carter to moja przyjaciółka. Z pryzmatu. - wyjaśniła pośpiesznie. - Zaraz. Gdzie jest ta Candy i dlaczego razem z Carter?
Głos z krótkofalówki zdecydowanie był głosem niebieskiej, nie było nawet mowy o pomyłce. Tylko gdzie ona do cholery była i czego chciała od Kennetha? Co jeżeli stała jej się krzywda i potrzebowała pomocy?
- Carter, to ja, Toni. Co się stało? - Musiała zapytać. Musiała dać znać, że to ona. Spojrzała jeszcze na Lexie, sprawdzając, czy nie jest na nią zła. Co jak co, ale Toni nie była tam towarzysko, tylko jednak została porwana. A jak się kogoś porywa, to rzadko pozwala się rozmawiać przez krótkofalówkę ze znajomymi.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-12, 19:48   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Ciężko jest kontrolować takie rzeczy - stwierdziła Lex i wzruszyła ramionami, a po chwili dodała, gasząc wypalonego do granic możliwości skręta: - Niektórzy nie panują nad sobą nawet bez jakichś zdolności. Ludzie lubią wybuchać, mają to już chyba w genach - stwierdziła i lekko się skrzywiła. Jakby było to swojego rodzaju... Wspomnienie? Coś, co już miało miejsce. No i oczywiście coś, co wolała zostawić dla siebie. Takie sytuacje się zdarzają.
- Chyba w każdej rodzinie tak jest - dodała, wspominając jeszcze sprawę z Jeremym. Cóż, dziewczyna miała brata więc z pewnością wiedziała jak to jest. Jednak ją i jej brata łączyło coś znacznie większego. Ciężko było to zmieścić w słowach "ach, rodzeństwo". Tutaj zawsze chodziło o większe rzeczy niż odebrana krótkofalówka. A Lexie o tym rzecz jasna wiedziała, jednak wolała zachować dla siebie. Mówienie o tym, szczególnie na tym etapie znajomości nie było wskazane.
- Ohh... - Lex zaczynała dopiero układać to sobie w głowie, dodała:- Candy jest w ośrodku dla psioników. Nie wiem co robi tam Twoja przyjaciółka. Naprawdę - dodała, lekko się krzywiąc. Cóż, sytuacja wyglądała na poplątaną i możliwe, że to właśnie ona będzie miała główny udział w rozplątywaniu jej. Ale tak to już było. Lex jedynie pokiwała głową. Nie, raczej nie miała nic przeciwko. Cóż, to porwanie raczej było wyjątkowym typem porwania. Ale taka już była Lex. Zawsze robiła coś... Odwrotnie.
_________________


 
 
Toni Martin


18 lat

Złota




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-13, 22:21   
   Multikonta: Rosemary
[Cytuj]

- Czy ja wiem. - Wzruszyła ramionami. - Na początku było bardzo trudno, ale da się przyzwyczaić. Albo przynajmniej... ograniczyć wybuchy. - Toni akurat należała do grupy osób stosunkowo spokojnych, nigdy nie zdarzyło jej się by kogoś dotkliwie poparzyła, albo wyrządziła jakąś trwałą szkodę. Chociaż, jak każdemu psionikowi, zdarzało jej się stracić kontrolę.
- Chyba tak. - westchnęła smutno, upijając łyk alkoholu. Ciekawe, czy Thomas też czasem o niej myślał. Co najczęściej wspominał? O czym wolał zapomnieć?
- To schronisko, jest gdzieś w okolicach ośrodka, z którego mnie porwaliście? - Natychmiast się ożywiła. Śmieszne. Nie czuła się ani trochę zmieszana, mówiąc o CIA i porwaniu. Ale to chyba dobrze, nie miała w końcu nad czym rozpaczać. Właściwie, to traktowała to wszystko jak małą "przygodę". W końcu zakładała, że spędzi tam góra kilka dni, a następnie odstawią ją do pryzmatu, wymieniając... czego tam właściwie potrzebują.
- Ja też nie mam pojęcia, jak tam trafiła. - Zaśmiała się nerwowo. - Miała w końcu wrócić do pryzmatu, razem z resztą. Ale chyba nic jej tam nie grozi, nie?
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-14, 01:04   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- No wiesz... Dużo też zależy od samego charakteru. Samego człowieka - dodała, wzruszając ramionami. No bo tak jest. Cóż, całe szczęście, że Toni należała do tych spokojniejszych osób.
- To, w którym jest Candy? Tak - powiedziała Lex. No bo tak było, dziewczyna dokładnie wiedziała gdzie znajduje się jej młoda przyjaciółka.
- Wiesz... Zwykle to całkiem bezpieczne miejsca. Znaczy, no są bezpieczne. Ona tam sobie nieźle radzi, ale głównie z tego względu, że sporo przeżyła. Nie wiem nic o Carter, ale jak przystaje z Candy, to powinna mieć względy spokój - powiedziała, pamiętając do tej pory niektóre sytuacje, które przytrafiły się młodej blondynce. Wiadomo, że dzieci jak to dzieci. Czasami ciężko przejąć nad nimi kontrolę. Po chwili obie usłyszały:
- Ostatnio miał przydział w ośrodku szkoleniowym... Powiedz mu, że nie mam mu za złe tego szkolenia. I poproś go o pomoc, jestem pewna, że się zgodzi - powiedziała Carter przez krótkofalówkę. Lex lekko się skrzywiła. Cóż... Jak miała z nim nawiązać kontakt? Wiedziała kto to i gdzie go znaleźć. Przecież podszywając się pod agentkę tam, w środku, widziała kilka osób. Może powinna znowu tam wejść?
- Chyba będziemy mieli trochę nowych spraw do załatwienia - dodała do Toni. - Znaczy, ja.
Wiadomo, że nie pociągnie porwanej osoby tam na jakąś misję przekazywania informacji. To nie dla niej. Dziewczyna sama to załatwi. Bardzo chciała pomóc Candy i jej przyjaciółce, kimkolwiek była.
- Pizza - powiedział Hayden, wchodząc do pokoju. Dziewczyna wstała z łóżka, odebrała od niego karton i dała mu buziaka w policzek. Następnie usiadła na łóżku, dodając:
- Częstuj się, młoda.
Po chwili obie usłyszały:
"- Toni?! Co ty tam robisz? Gdzie jesteś?"
_________________


 
 
Toni Martin


18 lat

Złota




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-14, 15:43   
   Multikonta: Rosemary
[Cytuj]

- Dobrze, dobrze. - pokiwała głową, trochę spokojniejsza. Jeśli w schronisku nie było jakiegoś wielkiego zagrożenia, to Carter powinna poradzić sobie z resztą. Zawsze przykładała się do treningów, była twarda. Toni chyba nie miała się o co martwić.
- Jeżeli... - zaczęła, dość ostrożnie, co chwila przerywając, by znaleźć odpowiednie słowo. - Jeżeli zamierzacie odstawić mnie z powrotem do ośrodka, to ja mogła bym przekazać wiadomość Kennethowi. Wiecie, jak wymienicie mnie na co tam z pryzmatem, bo do tego jestem wam potrzebna, nie? Do wymiany? Raczej nie zamierzacie trzymać mnie tutaj latami, albo sprzedać na narządy? - zasypała Lexie pytaniami, dość rozbawiona, wypowiadając ostatnie zdanie. Co prawda nie miała żadnej pewności, że jej przeczucia były słuszne. Na razie jedynie brzmiały prawdopodobnie. Ale jeśli miała rację, to po co ktoś inny miał by ryzykować, jeśli mogła to zrobić żółta.
- Dzięki. - rzuciła do Haydena, biorąc kawałek pizzy. - Jezu, nie pamiętam kiedy ostatnio byłam taka głodna.
-Spokojnie, to... dość skomplikowana sytuacja, ale wszystko jest okej. - Odpowiedziała, zaraz po usłyszeniu głosu Carter. Już po samym jej tonie, wiadomo było, że raczek krzywda jej się nie dzieje. Mówiła zupełnie rozluźniona, do tego z pełnymi ustami. - Mogę jej powiedzieć? - zapytała szeptem Lex.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-08-15. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,242 sekundy. Zapytań do SQL: 9