Strona Główna



  • Forum zostanie zamknięte w przeciągu kilku dni. Jeśli ktoś chciałby zatrzymać swoją kartę, to ma na to jeszcze trochę czasu. W tym miejscu chciałybyśmy podziękować wszystkim graczom za czas, jaki spędzili na forum tworząc je z nami.
    Dziękujemy - Administracja Caledonii.
    Obecnie na forum mamy luty, 2023 rok, -5 stopni celsjusza, lekkie opady śniegu.

  • Pryzmat: Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. - Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię. W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.


Poprzedni temat «» Następny temat
Lasy
Autor Wiadomość
Levi Yuriev



19

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-11, 22:07   Lasy
   Multikonta: Joyce, Joy
[Cytuj]


Niewielki las porastający zarówno Pikes Peak, jak i okoliczne tereny. Jest to las w głównej mierze składający się z sosen, jednak znajdą się też tutaj gdzieniegdzie skupiska innych drzew, zarówno liściastych, jak i iglastych. W lesie tym niewiele jest dróg, czy ścieżek stworzonych ręką człowieka. Prędzej można tutaj uświadczyć wąskie i kręte ścieżki wydeptane przez zwierzynę wędrującą po tych terenach. Cisza, jaka panuje w tym miejscu jest zwykle przerywana tylko przez śpiew ptaków, czy pojękiwanie drzew. Poszycie jest pełne igieł, oraz liści leżących w tym miejscu od nie wiadomo jakiego czasu. Pod nimi zdradziecko ryją się wystające korzenie drzew, tylko czekające, aż ktoś nieuważny potknie się o nie. Las poprzecinany jest strumieniami wypływającymi z wysokich partii gór.
 
 
Evan Reid



20

pomarańczowy




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-03-13, 01:47   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

Ostatni raz tak kiepsko się czuł, kiedy to pierwszy raz go spili. No tak nikt go nie uprzedził na początku, że w bazie znajduje się od cholery Rosjan, więc logicznym było, że się piło... nie... wróć... chlało się na umór. Pamiętał ten swój epicki zgon, a raczej nie pamiętał, ale słyszał z opowieści. Na drugi dzień spędził w objęciach kibla chyba połowę dnia, dopiero pod wieczór zaczął być podobny do człowieka.
Podczas całej tej szaleńczej wędrówki do windy parę razy już zaczęło mu się cofać na tyle niebezpiecznie, że gdyby nie jego silna wolna najpewniej by nie wytrzymał. Mimo wszystko dzielnie się trzymał. Nie mówił nic, nie patrzył nawet za bardzo na Cookie, bo jej nie widział. Miał w głowie jeden wielki helikopter, który zamazał mu cały świat. Nie wiedział gdzie był, ani gdzie dziewczyna go w tej chwili ciągnęła. Jedyne co odnotował, to fakt, że pewnie jadą na powierzchnie. Dla ludzi których mijali najpewniej to musiał być całkiem ciekawy obrazek. Dziewczyna która ciągnie za sobą gościa który ledwo trzyma się na nogach, a w ręku trzyma jego buty. Z reguły tego typu rzeczy odbywały się na odwrót. Z resztą zaraz pewnie pojawią się plotki o tym, że Evan się uchlał do nieprzytomności, ale w tej chwili jakoś nie bardzo się tym przejmował.
W końcu wyjechali na powierzchnię. Wystarczyła chwila, powiew świeżego powietrza, aby organizm Evana zareagował momentalnie. Puścił Cookie, po czym dobiegł do pobliskiego drzewa, oparł się o nie jedną ręką i zgiął się w pół, nie próbując powstrzymać tego co zbierało mu się już od jakiegoś czasu. Po prostu rzygnął sobie raz a zdrowo, czując jak wszystko to co zjadł dzisiejszego dnia w trybie natychmiastowym opuszcza jego układ pokarmowy... zaryzykował by nawet stwierdzenie, że był to wyścig o to który posiłek wydostanie się na wolność jako pierwszy.
 
 
Cookie Pink



18

Zielona




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-03-13, 01:56   
   Multikonta: Kelly, Szejn, MG
[Cytuj]

Och jak bardzo znajoma sytuacja. Przez myśl Cookie przebiegło kilka wspomnień imprez owiec, w których uczestniczyła. Nawet tych, kiedy to po raz pierwszy próbowali spirytus. Cookie wciąż trzymała Evana, co by biedaczek nie wpadł w swoje własne wymiociny i pewnie gdyby chciała się odegrać za wcześniej, zwyczajnie by go puściła, aby poleciał w przód. Tak, to byłaby słodka zemsta... Szybko jednak odgoniła tę myśł od siebie, zastępując ją bardziej radosną. Było nią nic innego jak po prostu rzeczywiste wzięcie prysznica i pójście spać. Nie ukrywała, że był późny wieczór, a ona potrzebowała czasem spać. Jak wszyscy... Dopiero po kilku chwilach, wróciła myślami na ziemię, patrząc na Evana. Dopiero poczuła mróz i to, że stoi tutaj praktycznie rozebrana. Bo czymże były spodnie z dziurami i koszuleczka na ramiączkach?
- Dziękuję. - wypaliła w końcu. Szybciej, niż zdążyła pomyśleć. To mocno skomplikowane. Z jednej strony była mu wdzięczna, że pomógł Ceri. Z drugiej trochę zła, choć nie mógł wiedzieć dlaczego.
- Wiesz... To szalenie romantyczne, ale... Może zdecydowałbyś się należeć do mojego oddziału, co Puszku? - pozwoliła mu odrzucić tę propozycje. W końcu mógł być wściekły, mógł mić jej za złe, że zmusiła go do tego, ale z drugiej strony... Ale czy była jakaś druga strona?
_________________

Pink Fluffy Queen!

G - gromadzisz go w sobie i spijasz


N – niszczy, pali mosty, zabija


I - instynktownie budzi fobie


E - elementarne w walce z wrogiem


W - lecz wróg jest w tobie i nim płoniesz


 
 
Evan Reid



20

pomarańczowy




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-03-13, 02:05   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

W końcu niebieskooki się uspokoił. Co miał z siebie wyrzucić już wyrzucił. Świat na chwilę się zatrzymał, oraz jego żołądek również przestał wysyłać mu jasne sygnały nienawiści.
-Wybacz... normalnie nie jestem taki rozrzutny- Miał poczucie humoru, jakieś tam miał. I chociaż wiele osób miało go tak naprawdę za niezłego sztywniaka, tak naprawdę nim nie był. Umiał czasami zażartować, uśmiechnąć się, czy zrobić coś głupiego. Chociaż nie ukrywał, że wolał mieć kontrole nad sobą, i nad tym co robi. Dlatego też tylko jeden jedyny raz zdarzyło mu się upić na tyle aby nie pamiętać tego co robił. Chociaż nie ukrywajmy pijany Evan to znacznie większa dusza towarzystwa niż w tej chwili.
-Nie ma o czym mówić- Faktycznie nie było, zrobił to bo... bo ona go o to prosiła, bo chciał mimo wszystko sam siebie sprawdzić, swoją moc, oraz to na ile jest w stanie siebie kontrolować.
-Po za tym... i tak wiedziałaś, że to zrobię... i ja też- Mruknął cicho uśmiechając się do niej lekko. Kolor jego twarzy nareszcie odzyskiwał prawowity kolor, nie był już tak blady jak wcześniej.
-A co z tego będę mieć?- Zapytał się zaciekawiony, opierając się teraz plecami o korę drzewa. Cóż lubił kiedy z jakiegoś układu płynęły korzyści w obydwie strony. Chociaż doskonale wiedział, że przy niej może wiele zyskać, po prostu lubił się z nią droczyć. Tak... dokładnie własnie to lubił. Lubił ją denerwować, patrzeć na te jej zmienne emocje, które przebiegały po twarzy, chociaż i tak starała się to zawzięcie ukryć.
 
 
Cookie Pink



18

Zielona




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-03-13, 02:24   
   Multikonta: Kelly, Szejn, MG
[Cytuj]

Potrzymałaby mu nawet włosy, gdyby był jej przyjaciółką, ale... Nie miał ich zbyt długich. Cookie przystanęła z nogi na nogę, kiedy to poczuła jak jej obcasy zapadają się w śniegu, który sięgał niemal kostek. Nie chciała rozprawiać w myślach jak bardzo wymiotowanie przy swoim liderze jest nieodpowiednie, więc zwyczajnie wlepiła wzrok gdzieś ponad to. Na jego komentarz o byciu rozrzutnym zaśmiała się i zrobiła typowego facepalm'a. Evan z każdą chwilą ją zaskakiwał.
Sprawiał, że za każdym razem zdziwienie i szok zastępowało standardowy uśmiech.
- Jestem twoim szefem, nie? - wzruszyła ramionami, przybierając poważny wyraz twarzy. Z reguły rozkazy powinno się wykonywać. Z resztą, że był kilka stopni niżej. Na samym końcu...
- Czego chcesz? Swojego pokoju? Świętego spokoju? Dziewczyny z przybytku Ivana? Mogę załatwić ci wszystko. - dlaczego tak bardzo zależało jej na tym, aby Evan należał właśnie do jej oddziału? Trudne pytanie.
_________________

Pink Fluffy Queen!

G - gromadzisz go w sobie i spijasz


N – niszczy, pali mosty, zabija


I - instynktownie budzi fobie


E - elementarne w walce z wrogiem


W - lecz wróg jest w tobie i nim płoniesz


 
 
Evan Reid



20

pomarańczowy




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-03-13, 02:36   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

Evan tak naprawdę nigdy nie przestanie się dziwić, jak Cookie chwilami nie potrafiła wyczytać jego intencji. Cóż... nie ma co się dziwić, to on tutaj potrafił czytać w myślach a nie ona. Nie mógł od niej wymagać tego aby wiedziała co on w danej chwili myślał. Nawet się z tego cieszył, nie był do końca pewien jak by się czuł gdyby dziewczyna mogłaby od tak bezkarnie sobie grzebać w jego głowie. Cóż... pewnie łatwiej by się im chwilami rozmawiało. Gdyby chociaż raz mogła spojrzeć na świat jego oczami, zrozumieć jego doświadczenia. Niestety to było nie możliwe... chociaż nie do końca, zawsze mógł jej to wszystko pokazać, ale po co... skro to i tak była przeszłość, nie warto do niej wracać za mocno, i zbyt często.
-Wystarczy, że przyznasz się do tego, że mnie polubiłaś i będziemy kwita- Mógł teraz rzucić różnymi pomysłami, mógłby jako owca żyć naprawdę nieźle, ale po co skoro mu na tym tak naprawdę nie zależało. Jeżeli miał być szczery sam przed sobą, to ludzie tutaj nie byli aż tacy źli. Znaczy często byli zarozumiali, zbyt pewni siebie, irytujący, chamscy, nieokrzesani, złośliwi, wkurzający, emowaci, rozchwiani, nieprzewidywalni... tak wiele tego było, ale mimo wszystko Evan jakoś ich polubił. Może nie na tyle aby od razu nazywać ich swoją rodziną, ale... na pewno byli mu w pewien sposób bliscy.
-Ceri... ma całkiem sporo wspomnień z tego miejsca... z wami...- Rzucił tak mimo chodem. Widział trochę, musiał zobaczyć aby jej to pokazać, aby pomóc w walce.
-Lepiej będzie jak przez jakiś czas nie będzie się przemęczać, zrobiła kawał dobrej roboty- Nie mówił o sobie, nigdy sam siebie nie wychwalał. Raczej był tym skromnym który robi dużo, ale siedzi cicho.
-Masz papierosy?- Zapytał się nagle czując to nieprzyjemne drapanie w gardle. Musiał zapalić, po prostu musiał.
 
 
Cookie Pink



18

Zielona




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-03-13, 02:52   
   Multikonta: Kelly, Szejn, MG
[Cytuj]

Cookie zrobiła indyka. Mocno odsunęła głowę do tyłu, z dziwnym dziobem zrobionym z ust. Polubiła go? Owszem, Cookie lubiła wszystkich. Nawet gburów, nawet chamów. Taką miała naturę, że nikogo nie skreślałą tak po prostu i zawsze chciała się dowiedzieć dlaczego ktoś wykazywał takie a nie inne predyspozycje. Po prostu.
- Chciałbyś, żebym cię doceniała i lubiła, prawda? - ktoś mądry kiedyś powiedział, aby nigdy nie obracać kota ogonem, bo wtedy moze cię podrapać... Pomarańczowi mogli sobie czytać w myślach, ale to musiały być bieżące obrazy czy słowa. Aby odczytać to, co myślała nawet milisekundę wcześniej, musiałby jej dotknąć, ale nie dałaby mu teraz ku temu okazji. W ogóle dotykanie pomarańczowych było całkiem niekomfortowe. Nie dosyć, że mogli ci namieszać w głowie, to jeszcze mieli pełny wgląd w twój umysł...
Cookie czasami ceniła sobie to, że mogłaby go w bardzo łatwy sposób wyrzucić ze swojej głowy,
Chwilę później zmienił temat, jakby kompletnie nie interesowało go jednak co ma do powiedzenia o nim samym. Cookie wzruszyła ramionami, zupełnie obojętnie,
- Z nami? Widziałeś jak się bzyka z Levim? To dobry sposób na szantaż. - zażartowała, ale jednak jakieś iskierki zapłonęły w turkusowych oczach dziewczyny.
Nie musiała chwalić Evana, doskonale mógł wyczytać z jej myśli jak bardzo była z niego dumna i zadowolona, że poradził sobie z czymś tak trudnym jak złamanie wewnętrznej blokady Ceri. Zdawała sobie sprawę, że dziewczyna Leviego nie jest jakąś kluchą i poradzi sobie ze wszystkim. Czasem nawet widziała między nimi sporo podobieństw...
Cookie objęła się ramionami i potarła je, aby choć trochę się ogrzać. Nie była czerwona, odczuwała chłód i to całkiem mocno. Na pytanie o fajki, podeszła do Evana o krok i wyjmując małą paczuszkę, wetknęła mu w zęby jednego papierosa. Ta sama paczka, którą zawinął kiedyś Ivan. Wiadomo, że oddał, kiedy szefowa przyszła do niego i poprosiła o zwrot.
Cookie wetknęła sobie drugiego papierosa w zęby i odpaliła różową zapalniczką, którą później podała Puszkowi.
- Nie chciałbyś czasem... No wiesz... Robić czegoś innego? - zagaiła, podnosząc na niego wzrok.
_________________

Pink Fluffy Queen!

G - gromadzisz go w sobie i spijasz


N – niszczy, pali mosty, zabija


I - instynktownie budzi fobie


E - elementarne w walce z wrogiem


W - lecz wróg jest w tobie i nim płoniesz


 
 
Evan Reid



20

pomarańczowy




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-03-13, 03:05   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

Czy chciał aby on go polubiła. Było to ciężkie pytanie na które Evan aktualnie nie znał odpowiedzi. A może po prostu nie chciał poznać. Miał na karku te dwadzieścia lat... to prawda, ale nadal gdzieś tam był dzieckiem. Małym Evanem który ucieka przed światem chowając się w podziemiach systemy. Czyli krótko mówiąc paradoksalnie robi dokładnie to samo co kiedyś. W chwili kiedy nie miał tych zdolności również się ukrywał, bo tak było wygodniej, bezpieczniej. Często szedł po najmniejszej linii oporu.
Wiedział, że Cookie go nie dotknie... bezpośrednio... zawsze tak będzie. Będzie wzbudzać mieszane uczucia. Strach i podziw jednocześnie, ale mimo to nigdy nie zyskają pełnego zaufania ludzi. Czy on naprawdę dawał mało dowodów na to, że nie wchodził do ludzkiej głowy w chwili kiedy nie było to konieczne. Nie wykasuje jej pamięci, nie przejrzy wspomnień, nie użyje na niej swojej mocy tak długo aż ona mu na to nie pozwoli. Myśli... będzie słyszał, to jest jego urok, ale cała reszta... wymagała swego rodzaju wysiłku, i dołożenia większego starania niż wpatrywanie się w drugą osobę.
Pozwolił aby dziewczyna włożyła mu fajkę w zęby, a zaraz potem odebrał od niej zapalniczkę aby podpalić go. Zaciągnął się mocno... być może nawet za mocno, bo oczy lekko zaszły mu łzami, ale brakowało mu tego. Nikotyny w organizmie. Ehhh te uzależnienia. W między czasie zobaczył jak dziewczyna trzęsie się z zimna, nie dziwił się, w końcu wyleciała z pokoju ubrana... no właśnie tak. Dlatego też uwaga tryb dżentelmen został odpalony. Evan tylko westchnął ciężko i zdjął z siebie swoją bluzę która była już mocno wyciągnięta. Przeszła z nim najpewniej kawał czasu, i narzucił ją na ramiona dziewczyny.
-Przeziębisz się, a nie chcę potem odbywać kary za narażenie twojego zdrowia- Nie wiedzieć dlaczego wydawało mu się to wielce prawdopodobne.
-Coś innego, czyli co?- Zapytał się zainteresowany. Nie wybiegał nigdy myślami w przyszłość, bo przyszłości nie miał... mógł planować wchodzenie na kolejne szczeble kariery to prawda, ale w końcu osiągnął by cel i co potem...
-Chodzi co o to sprzątanie?- Nie do końca wiedział pod co podpiąć to jej pytanie, mimo wszystko odnosił wrażenie, że to jej luźno rzucone "wrócimy do tego" właśnie w tej chwili nadeszło.
 
 
Cookie Pink



18

Zielona




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-03-13, 03:29   
   Multikonta: Kelly, Szejn, MG
[Cytuj]

Zaciągnęła się papierosem, przygryzając filtr zębami, Przesunęła go nieco, aby znalazł się on w kąciku jej ust. To co łączyło Evana i Cookie to jakaś pokręcona relacja, której w żaden sposób nie dało się wyjaśnić. Szanowała go, lubiła go, ale za to niemiłosiernie ją wkurzał. Nie, on ją wkurwiał. Posiadał potencjał, był inteligentny, poukładany, miał najbardziej potężny kolor ze wszystkich, potrafiłby owinąć sobie każdego w okół palca, a mimo to pozostawał bierny i... No i kurwa, chciałaby się na niego rzucić z łapskami, za to, że nie potarił tego wykorzystać. Z resztą, nie tylko z łapskami. Opatuliła się szczelniej bluzą, którą jej podarował. Temperatura nie sprzyjała nocnym spacerom, a szczególnie w takich okolicznościach, kiedy to na dworze było tak zimno. Dygnęła, w podzięce za część garderoby. Nawet jeżeli będzie chory... Uważała to za ogromny plus. Mogłaby mu przynieść rosół, czy coś...
- Nie wiem. Cokolwiek. Bycie liderem, albo dowódcą to nic fajnego, ale... Agent? To tylko robienie niczego. - wzruszyła ramionami. Odgórne ustalanie obowqiązków każdego stopnia... Musiała się niestety tego trzymać. Nawet nad dowócami był koś, kto wydawał rozkazy. Ot cała magia Systemy.
_________________

Pink Fluffy Queen!

G - gromadzisz go w sobie i spijasz


N – niszczy, pali mosty, zabija


I - instynktownie budzi fobie


E - elementarne w walce z wrogiem


W - lecz wróg jest w tobie i nim płoniesz


 
 
Evan Reid



20

pomarańczowy




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-03-13, 03:43   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

Evan był tak bardzo inny niż Cookie. Byli z dwóch różnych światów, i może właśnie dlatego jakoś los postanowił ich drogi skrzyżować ze sobą. W końcu jak to się mówiło przeciwieństwa się przyciągały prawda. I wydaje mi się, że Evan od swojej szefowej mógł nauczyć się sporo, a i ona być może nawet wyciągnęła by z tego jakąś lekcję.
Fakt, że mógł tak naprawdę osiągnąć wszystko gdyby tylko chciał wcale go jakoś nie napawał radością. Nie było to coś z czego był dumny. Duże pole popisu niosło za sobą pewne konsekwencje których dziewczyna nie zrozumie. Nikt się do niego nie zbliży, nie zaufa, będą na każdym kroku się go bać. Gdyby to było możliwe bardzo chętnie oddałby dziewczynie swoją moc... chociażby na godzinę, aby musiała męczyć się z tymi głosami w głowie, izolować je od swojej świadomości, a jednocześnie pilnować jasności myślenia, aby nie stracić kontroli nad własnym umysłem. Był więźniem we własnym ciele.
-Ja i agent...- Posłała jej spojrzenie pełne politowania. Wiedział do czego się nadawał a do czego nie.
-Jakoś nie wyobrażam sobie siebie w obcisłym trykociku, i aby mieć powszczepiane wszędzie czipy, oraz jakieś inne dziwne rzeczy. 007 ze mnie marny- Uśmiechnął się delikatnie odciągając papierosa od ust, aby strzepnąć nadmiar popiołu.
-Zawsze taki byłem- Odpowiedział jej. Nie wiedzieć dlaczego, ale odnosił wrażenie, że cała ta rozmowa i tak dotrze do tego miejsca.
-Cichy, spokojny, nie wychylający się. Czasami myślę, że to przez brata. W dzieciństwie byłem jego workiem treningowym... a może po prostu sobie to wmówiłem, że to przez niego- Nie był tego pewien, nie wiedział co było prawdą a co zaczęło być jego wytworem wyobraźni, albo próbą usprawiedliwienia swej nieporadności.
-Pamiętam kiedy moja moc pierwszy raz dała o sobie znać... rozpieprzyłem wtedy jedno wielkie spotkanie rodzinne- Teraz to wspomnienie nawet go śmieszyło, chociaż wspomnienie bólu który przebiegł wówczas po jego głowie nie zapomni tak naprawdę do końca swojego życia.
 
 
Cookie Pink



18

Zielona




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-03-13, 14:26   
   Multikonta: Kelly, Szejn, MG
[Cytuj]

Cookie nie paliła zbyt często, więc już po chwili pstryknęła papierosem gdzieś przed siebie, oblizując usta. W sumie chciałaby na moment móc zamienić się z nim miejscami. Miałaby sporą przewagę. Nawet jeszcze większą niż ma teraz. Mogła zawsze zablokować jego moce, a jedyne co by usłyszał to głucha cisza. Jednak, gdyby to ona była nim... Byłaby dowódcą idealnym... Znałaby wszystkie słabości, lęki i pragnienia swoich podopiecznych. Nauczyłaby ich, że nie ma takiej rzeczy, która jest nie do wykonania. Nauczyła pokonywać własny strach. W tym jednak momencie musiała być cierpliwa i czekać, aż ktoś sam poprosi o pomoc, o ile w ogóle miał jakikolwiek problem.
Z resztą bycie zielonym też nie należało do najłatwiejszych. Trzeba było być szalenie cierpliwym, bo rzeczy, które ona wykonywała w mgnieniu oka, innym potrafiły zajmować wieki. Rozmowa z przeciętnym człowiekiem też wymagała wprawy, kiedy to myśli płyną przez głowę jak wartka rzeka zakończona wodospadem trudno mówić powoli i zrozumiale, a sekundy czekania na odpowiedź zamieniają się w godziny.
Cooks wzruszyłą ramionami. Nie chciał być agentem, to nie. Być może właśnie proponowała mu awans, albo zwyczajnie chciała zachęcić do działania. On jednak wciąż pozostawął bierny, chciał być obserwatorem w świecie, w któym nie ma na to miejsca i czasu. Cookie wsunęła ręce w przydużą bluzę Evana i rozłożyła je na boki.
- Nie noszę trykociku, ani nawet nie mam swojego numeru, jak Bond. - uśmiechnęła się do niego szeroko, przybierając swój standardowy wyraz twarzy. Zamilkła na moment, aby wysłuchać jego smutnej-nie-smutnej opowieści. Najgorszym co mogła teraz zrobić, to powiedzieć "ej stary, inni mieli gorzej", dlatego też nie powiedziała tego na głos, i na moment wyłączyła swoje myśli.
- Robiłam to i bez mocy. - skwitowała krótko koniec jego opowieści i aż wzdrygnęła się na myśl o ciotce Helenie, która na każdym spotkaniu rodzinnym nawracała wszystkich na prawą ścieżkę ku Bogu.
- Po za tym... Ty decydujesz za siebie, ja jestem tu tylko po to, żebyś nie robił głupot. - hipokrytka.
_________________

Pink Fluffy Queen!

G - gromadzisz go w sobie i spijasz


N – niszczy, pali mosty, zabija


I - instynktownie budzi fobie


E - elementarne w walce z wrogiem


W - lecz wróg jest w tobie i nim płoniesz


 
 
Evan Reid



20

pomarańczowy




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-03-13, 14:42   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

Chciał czy nie to były tak naprawdę pojęcia względne. Nikt nie wiedział czego on tak naprawdę chciał. Najbardziej oklepane pragnienie jakie mógłby mieć, to była chęć bycia normalnym, ale jeżeli przyjrzeć się temu bliżej, to też nie było do końca to. Jak by jego moc go nie irytowała, to mimo wszytko ją lubił. Nie wiedział czy udałoby mu się żyć z tą ciszą w głowie. Przywykł do myśli innych które to przebiegały mu przez głowę. Umiał też już nad tym panować.
Faktycznie gdyby dziewczyna powiedziała, że inni mieli gorzej na pewno by zrobiła coś, czego robić nie powinna. Nikt z Systemy nie miał łatwo. Każdy dzieciak z jakąś mocą przeszedł przez różne problemy, tylko dramatyzm historii był inny. Evan mógł poszczycić się tym, że jego historia ograniczyła się do paru przykrych incydentów, i uczucia osamotnienia, ale ogólnie to miał szczęśliwe dzieciństwo, o ile tak może powiedzieć dzieciak który sam się izolował do małego.
-Chyba każdy z tutaj obecnych rozpieprzył coś w sowim życiu... o ile nie całe- Zaśmiał się cicho. W tym co mu się przytrafiło był jakiś plus. Przynajmniej kazał zamknąć mordy znienawidzonej rodzinie. Tak... właśnie to zaliczał do pozytywów całej tej sytuacji która miała miejsce kilka lat temu. Nienawidził ich, byli głośni, niepoukładani, a myśli ich były istnym chaosem.
-A wedle ciebie właśnie teraz robię głupotę- Mruknął spokojnie zsuwając się po korze drzewa i kucną. Niedopałek papierosa wyrzucił gdzieś przed siebie i spojrzał przez chwilę na Cookie. Zastanawiał się czy ona naprawdę nie wiedziała tego, że decyzja dołączenia do jej oddziału już dawno zapadła. Przecież to było oczywiste, Evan nie odpuści sobie nawet jednej okazji aby ją wkurwić.
 
 
Cookie Pink



18

Zielona




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-03-13, 14:54   
   Multikonta: Kelly, Szejn, MG
[Cytuj]

Cookie akurat uważała, że każda podjęta przez nią decyzja była słuszna. Z resztą... Gdyby nie uciekła, byłaby teraz pewnie zakonnicą i właśnie robiłaby laskę księdzu. Ta wizja pojawiła się w jej głowie tylko na moment, bo z obrzydzeniem odsunęła od siebie ten obraz. Miała tylko nadzieję, że po tym co zobaczył Evan, nie będzie miał teraz koszmarów z Cookie w stroju zakonnicy klęczącej zamiast w konfesjonale to przed proboszczem. Przełknęłą głośno ślinę i uśmiechnęła się przepraszająco. Czasem myślałą zbyt szybko i zanim zorientowała się co zaraz moze nastąpić, nie zdążała blokować umysłu. Swoją drogą, była już zmęczona i nie miała już siły na skupianie swojej uwagi na tym, co chciałaby mu pokazać, a co wolałaby zachować dla siebie. Evan był męczącym towarzyszem.
- Teraz właśnie robisz to co chcesz. - odparła z dumą w głosie. Była z niego w jakiś sposó dumna, że potrafił odrzucić jej propozycję, ale z drugiej trochę zła, że rezygnowął z czegoś więcej niż zmywanie garów czy wycieranie kurzy.
Dziewczyna przystąpiła z nogi na nogę kilkukrotnie, aby choć trochę się ogrzać.
- Odprowadzę cię do pokoju. Jutro spakujesz swoje rzeczy i je przeniesiesz. Ja zajrzę do Silasa, bo u mnie są goście. - ostatnie zdanie rzuciłą z rozbawieniem. No tak, oddała zmęczonej Ceri swoje łóżko, a sama teraz musiała szukać sobie czegoś lepszego niż puchaty dywan u siebie w pokoju. Łóżko Leviego było wolne, bo przecież on siedział w izolatkach, ale... Nie miała zamiaru spać z tysiącem kotów, które nie uszanowałyby tego, że jest zmęczona...
_________________

Pink Fluffy Queen!

G - gromadzisz go w sobie i spijasz


N – niszczy, pali mosty, zabija


I - instynktownie budzi fobie


E - elementarne w walce z wrogiem


W - lecz wróg jest w tobie i nim płoniesz


 
 
Evan Reid



20

pomarańczowy




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-03-13, 15:07   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

Chłopak tylko się uśmiechnął delikatnie po czym pokręcił lekko głową aby ją trochę uspokoić. Cóż zawsze mogła do niego przyjść i poprosić o wykasowanie parę wspomnień, ale czy on by to zrobił. Z resztą wspomnień nie da się od tak usunąć. Można je zamknąć w klatce, i zabrać ze sobą klucz, ale zawsze istniała szansa dostania się do nich w jakiś inny sposób. Aby całkowicie zlikwidować wspomnienie wymagało to użycia całkiem sporej ilości siły. Dla niego aktualnie było to trochę po za zasięgiem.
Chłopak nigdy z niczego nie rezygnował. Po prostu był ostrożny, wolał kilka razy nad czymś się zastanowić i dopiero potem podjąć decyzję. Chociaż nie ukrywajmy najpewniej czasami pójście na żywioł byłoby dla niego znacznie lepsze. No, ale on jeszcze o tym nie wie, ale kiedyś pewnie zrozumie.
-Co?- Mruknął wyraźnie zdziwiony i wstał z kucków aby mieć z dziewczyną kontakt wzrokowy.
-Gdzie niby mam się przenieść- Cały czas zastanawiał się nad tym, co Cookie w nim widziała, że tak jej zależało na tym aby zrobił coś ze swoim życiem. Cóż ponoć inni widzą w nas znacznie więcej niż my sami w sobie. Mimo wszystko Evan kompletnie tego nie rozumiał. Przez cały ten czas nikt się nim nie zainteresował, co mu z resztą jakoś wybitnie nie przeszkadzało. Po prostu nauczył się nie narzekać, i tak sobie żył... nie... wegetował. Aż do momentu kiedy nagle wszystko najpewniej miało się zmienić. I to pod wpływem tej jednej jedynej misji. No dobra Niebieskooki przyznaj się sam przed sobą, że podobało ci się to wszystko. Nawet to przejęcie kontroli na Cookie. Grać czystego i grzecznego chłopczyka możesz sobie przed innymi, ale nie przed samym sobą. Lubisz ryzyko i zawsze tak będzie. Polubiłeś to już od pierwszej chwili kiedy byłeś na ulicy. Ten dreszczyk emocji, uczucie rozpoczętej gry. To zawsze napędzało ciebie do życia... kiedy osiadłeś stałeś się niczym stara podeszwa.
 
 
Cookie Pink



18

Zielona




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-03-13, 15:35   
   Multikonta: Kelly, Szejn, MG
[Cytuj]

Pewnie gdyby podsunął jej pomysł wykasowania kilku wspomnień, nawet by się nie zgodziła. W końcu dzięki wspomnieniom i przeżyciom jesteśmy tacy, jacy jesteśmy. Cookie nie lubiła w sobie kilku rzeczy, ale mimo to uważała się za... Dobrą? Lubiła siebie i to jaka była. Czasem tylko kiedy... Myśl ucięła się w połowie, a jej wargi rozciągnął uśmiech, już mniej niepewny. Wyszczerz numer trzy.
Zdziwił się? Cóż, nic nowego. Nie wiedział, gdzie ma się przenieść i po co. W końcu gnieżdżenie się w dwóch metrach kwadratowych z czterema osobami nie należało do najprzyjemniejszych, ale zwyczajnie nie było na to miejsca, aby każde miało swój pokój. Po za tym w Systemie na wszystko trzeba było sobie zapracować. Nie tylko sprzątaniem...
- Skoro już jesteś w moim oddziale, zajmiesz pokój z resztą. Damy wam nieco lepsze standardy niż macie teraz. Będę z was wyciskać siódme poty, więc musicie mieć swój kawałek podłogi żeby odpocząć. - wzruszyła ramionami z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Trochę jakby mu groziła, trochę jakby pocieszała, ciesząc się z tego. Nie wiedziała tylko jak Evan poradzi sobie z ludźmi, którzy dupę noszą wyżej niż głowę i z całą pewnością będą bardzo ubolewać nad faktem, że stanowisko agenta czy owcy spotkało się w sekcjach mieszkalnych.
Cookie cofnęła się o krok do tyłu a śnieg zaskrzypiał jej pod butami. Powoli się odwróciła i w podskokach ruszyła w kierunku bazy, nucąc coś pod nosem. Nawet nie zerkała do tyłu, czy Evan za nią nadąża i czy w ogóle się ruszył. Jeżeli nie, to spędzi noc w lesie, nie miał dostępu do wejścia.
_________________

Pink Fluffy Queen!

G - gromadzisz go w sobie i spijasz


N – niszczy, pali mosty, zabija


I - instynktownie budzi fobie


E - elementarne w walce z wrogiem


W - lecz wróg jest w tobie i nim płoniesz


 
 
Evan Reid



20

pomarańczowy




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-03-13, 15:45   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

Naprawdę martwiła się o to czy Evan sobie poradzi. Dostała chyba wystarczający dowód podczas misji. Nie zabił tamtego gości, która nazwał mianem dżemu, którym z resztą powinien być. Więc raczej nie będzie tak źle. Nawet jeżeli ktoś będzie próbować go prowokować trochę się namęczy. Wbrew pozorom nie było to takie łatwe jak mogłoby się wydawać. Chłopak musiał zachowywać spokój, nie mógł sobie pozwolić na jakie kolwiek nagłe emocje, ponieważ cała jasność umysłu pójdzie się kolokwialnie jebać.
-Super... z niewygodnego łóżka przejdę na niewygodną podłogę... normalnie marzenie życia- Uśmiechnął się lekko i puścił oczko w kierunku Cookie. Jeżeli chodzi o wycisk... cóż na chwilę obecną jakoś nie brał tego na poważnie. Jak miał być szczery to wydawało mu się, że będzie to coś banalnego. Typu tor przeszkód czy coś takiego. Niestety najpewniej w tej chwili nie doceniał Cookie i jej pomysłów. A nawet gdyby wiedział co ona dla niego planowała, to i tak nadal by był w jej drużynie... czemu... nie wiedział, po prostu bo tak, bo miał na to ochotę, bo był ciekawy, bo chciał się sprawdzić.
Dziewczyna w pewnym momencie po prostu się odwróciła i zaczęła odchodzić. Evan uśmiechnął się pod nosem wbijając wzrok w jej plecy. Stał przez chwilę myśląc... no właśnie nie bardzo wiedział o czym, po prostu myśli biegły przez jego głowę, ale nie zastanawiał się nad ich głębszym sensem. W końcu ruszył z miejsca i dobiegł do dziewczyny dotrzymując jej kroku.

/ztx2
Ostatnio zmieniony przez Cookie Pink 2017-03-13, 15:50, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Mazikeen Horan


17 lat

Niebieska




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-03-30, 17:25   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Początek/

Kroczyła między drzewami rozmyślając to, jak przetrwać kolejny dzień. Musiała skołować coś do jedzenia, noc była długa, a jej kończył się prowiant, jaki zdobyła kilka dni temu. Nie dobrze, bardzo niedobrze. Już chciała skierować się stałą ścieżką gdy usłyszała jakieś szmery. Zaniepokojona zaczęła się cofać w pośpiechu. Musiała zdołać czmychnąć, czym prędzej. Nie wiedziała kto idzie, nie wiedziała czy ktoś się zbliża, czy to może tylko zwierz. Jednak mimo to, musiała być ostrożna. Nigdy nie wiadomo co czai się za nią. Ruszyła biegiem, niestety los nie był jej łaskaw bowiem po chwili poczuła miękkie poszycie leśne.
- Cholera...
Mruknęła pod nosem starając się podnieść w miarę szybko. Mało tego, miejsce to było niestety bardzo zdradzieckie. Korzenie drzew, zasypane liśćmi opadającymi z drzew przysłaniały je tak starannie, że nieuwaga kończyła się twarzą w liściach o ile jeszcze się na nie natrafiło, w innym przypadku kończyło się zaryciem w mech czy inne paskudztwo, które znajdowało się w lesie.
 
 
Pravi Yuriev



19 lat

Żółty




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-03-30, 18:12   
   Multikonta: Hope Reyes, MG
[Cytuj]

Mistrz Gry - Brigette


Skradała się między chaszczami, uważnie przypatrując się okolicy. Nie spodziewała się żadnych niespodzianek, to zwykły, rutynowy patrol, nic więcej. Jednak żołnierz musi być gotowy na wszystko i zawsze, i wszędzie. Powoli, krok za krokiem stąpała po leśnym, zaśnieżonym poszyciu, ubrana w ciuchy maskujące nie rzucała się w oczy. Jedynie rude włosy odznaczały się na tle śniegu i drzew. Jednocześnie nasłuchiwała dźwięków otoczenia. Nie tyle własnymi uszami, co mocami pomarańczki, starała się wychwycić jakiekolwiek głosy.
I nagle usłyszała. Dziewczyna zamartwiała się stanem swoich zapasów. Brigette skierowała się w jej kierunku. Szybko zauważyła młodą dziewczynę, chciała do niej podejść i zagadać. Nie wyglądała na wrogo nastawioną. Traf chciał, że nie zachowała się należycie i wystraszyła biedną, zagubioną owieczkę, która zaczęła uciekać. Przez chwilę Brig zastanawiała się czy za nią pobiec, czy jednak sobie odpuścić. Jeżeli była szpiegiem, musiała ją złapać. Jeśli jednak zgubiła się w tutejszych lasach, obowiązkiem pomarańczowej była pomoc. Jak przystało na prawilnego systemowca.
Pobiegła więc za nią, szybko dogoniła, bowiem dziewczyna upadła w biały śnieg. Brig zatrzymała się kilka kroków od niej, a przewieszoną przez ramię broń skierowała w stronę ziemi, pokazując tym łagodne zamiary.
-Kim jesteś i co tu robisz? - zapytała zimnym głosem.
 
 
Mazikeen Horan


17 lat

Niebieska




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-03-30, 18:27   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Niestety, Maz nie wiedziała i jakoś nie była przekonana do tego, by miała względem niej dobre zamiary, a już na pewno jak zobaczyła broń. Czyżby władza? Ktoś doniósł, że dziwnym trafem w okolicach znikał prowiant, koce i rzeczy? Widać, była wystarczająco nieostrożna by na nią jednak natrafiono. Dziewczyna wyglądała na nieco starszą od niej. Może te 20/21 lat co zaskoczyła Mazikeen jeszcze bardziej widząc u niej broń. Mimo to, nie mogła pozwolić sobie na to by tamta wezwała wsparcie w razie czego. Poza tym...była sama? Maz uniosła się nieco otrzepując ze śniegu i liści jakie wplątały się jej we włosy oraz ubranie, które nie wyglądało za dobrze.
- Mazikeen. Idę do miasta.
Krótko i na temat, mało wyjaśniające i raczej nie tego chciała usłyszeć dziewczyna. Maz uniosła wzrok na nieznajomą a potem na broń.
- A Ty kim jesteś?
Zapytała, jednak gdzieś tam w swojej podświadomości była gotowa w razie czego się bronić. Mogła ją odrzucić, mogła uciec, ale czy to by coś dało? Nie miała wyjścia jak po prostu udawać głupiutką i niewinną dziewczynkę co to zgubiła się w lesie.
 
 
Pravi Yuriev



19 lat

Żółty




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-03-30, 18:49   
   Multikonta: Hope Reyes, MG
[Cytuj]

Mistrz Gry - Brigette


Uśmiechnęła się pod nosem, wyraźnie słysząc jej myśli. Nikogo raczej nie obchodziły znikające dobra. No, może oprócz samych ich właścicieli. Brigette jako pomarańczowa wolała nosić ze sobą broń, musiała być przygotowana na każdą okoliczność. Wróg mógł mieć emiter Szumu, oczywiście gdyby ktoś zapuścił hit sezonu, na nic by się jej ta broń zdała. Czuła się jednak bezpieczniej, szczególnie, że nie lubiła ingerować w czyjeś poczynania. To była ostateczność. Co innego czytanie cudzych myśli, je czytała bez oporów. Nic, co ludzkie nie było jej obce.
-Brigette - przedstawiła się. Nie miała w zwyczaju okazywać komuś serdeczności, zwłaszcza na służbie. Taka z niej sztywniara, cóż poradzić. -Miasto jest w drugą stronę. Tam - Wskazała w stronę, w którą dziewczyna się kierowała. Jednocześnie wskazując na miejsce, gdzie po jakimś czasie trafiłaby do chatki Pustelnika, czyli wejście do bazy Systemy. - jest wielka góra. Jeżeli szukasz schronienia, mogę ci pomóc. - Prychnęła cicho, słysząc jej myśli. Coś takiego! Brige się zaśmiała. A w każdym razie tak to wyglądało. Mazi chciała udawać głupiutką i niewinną dziewczynkę? -Nie wysilaj się, jestem pomarańczą. A więc? Otwarte karty. Na pewno jesteś tu przypadkiem? Nie kłam - ostrzegła.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-08-15. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,267 sekundy. Zapytań do SQL: 10