Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Syndykat poszukuje członków! Jeżeli chcesz odgrywać mafiozę bądź członka rodziny mafijnej, przestępce czy kogokolwiek innego, pasującego do grupy - zapraszamy. Więcej w linku
- Wednesday Sherman szuka całej paczki starych przyjaciół!
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Kelly McCarthy szuka swojego przyjaciela.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy styczeń 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
[Pandemonium] Balbina Coletti
Autor Wiadomość
Balbina Coletti


18 LAT

CZERWONY ODPAŁ




Wysłany: 2016-08-15, 18:49   [Pandemonium] Balbina Coletti
   Multikonta: Brak





Balbina


Coletti


17 Lat



× 168cm, 52kg
× Znana jest jako Bambina i tak się przedstawia.

× Od dzieciaka była dość rąbniętym dzieckiem, więc rodzicie zabierali ją do wielu gabinetów psychologicznych i wychodziła z różną diagnozą. Osobowość chwiejna emocjonalnie? Borderline? Schizofrenia? A może jeszcze osobowość sadystyczną dorzucić? Tak czy siak, nigdy nie miała poukładane w głowie, a najtrafniejszą diagnozą byłaby psychopatia. Rodzice nigdy nie podjęli się leczenie, gdyż po pierwsze nie podobały im się diagnozy (a czemu ich córeczkę mieli leczyć idioci?), a po drugie... no cóż, nie zdążyli. Myślę, że pasuje tutaj określenie "tykająca bomba".

× Ale mimo tego, że jest dość rąbnięta, Balbina nigdy nie była głupim dzieckiem. Jasne, do geniuszów nigdy się nie zaliczała, ale zazwyczaj łapała szybciej niż inni, a w dodatku jest całkiem kreatywna! Szkoda tylko, że nauka z książek strasznie ją nudziła - bo, generalnie, to ona strasznie szybko się nudzi - więc z wiedzy szkolnej za dużo nie wyniosła, nawet jak na szczeniaka. Tak czy siak, na swój sposób jest inteligentna, a jednocześnie głupia - i ogarnij to! Jest na tyle mądra, że wie, iż agentów - tym bardziej takim z zapaszkiem sadysty - nie powinno się za bardzo wkurzać, ale jest na tyle głupia, że w istocie, czasami przecenia swoje umiejętności... Nie zmienia to faktu, że jest lojalna swojej organizacji (co prawda, głównie przez to, że na początku miała za sobą porządny trening na posłuszeństwo, ale...), a treningi i akcje traktuje jako sposób na rozładowanie się. Beznadziejne zadanie, z którego prawdopodobnie nikt nie wróci żywy? Odsuńcie się, proszę państwa, Bambina idzie! I zawsze wraca.

× Jest dość temperamentna i niekiedy nie potrafi nad tym zapanować. Wszystko napędzane jest przez wewnętrzny ogień, charakterek i czystą, włoską krew.

× Jest zaznajomiona z metodą kijka i marchewki na tyle, że przede wszystkim działa na nią marchew. Na kij jest całkiem uodporniona, tak, zdecydowanie ma większą wytrzymałość niż większość. Nie zmienia to faktu, że metoda siły wciąż w jakimś stopniu ją przekonuje. No i sama lubi ją stosować.

× Nie lubi kontaktu fizycznego, jednak chętnie stosuje go w przypadku wybranych przez siebie jednostek. W przypadku wybrańców wystarczy krótki, przyjemny kontakt, żeby świat ponownie malował się w różowych barwach.

× Uwielbia koty. Chciałaby mieć takiego własnego.

× Kocha też nutellę. Najłatwiej przekupić ją słodyczami, serio.

× Poza misjami, nie jest wielce konfliktową osobą. Jasne, jest dość prowokacyjna i czasami może oberwać za coś więcej, niż twarzowe, ale... No cóż, zazwyczaj przeciwnik musi pierwszy zaatakować, wiadomo, akcja - reakcja. Z osobami, które są w stanie zaakceptować jej dziwactwa, trzyma sztamę jak cholera!

× Balbina posiada naturalny talent artystyczny. W szczególności lubi rysować i szkicować.

× Skutecznie posługuje się scyzorykiem.

× Zawsze chciała być piratem. A wyszło jak zwykle.

× Z racji włoskiego pochodzenia i wychowania się w Kaledonii, posługuje się angielskim, jak i włoskim. Wiadomo, w domu rozmawiali w języku swojej narodowości, a poza nim językiem angielskim.

× Jest w czepku urodzona, serio. Pani Farciarz!

W filmach zawsze w smutnych chwilach pada deszcz. Deszcz padał też tego dnia, gdy miało się okazać, że nadzieje rodziców zupełnie legną w gruzach, a ich nieco inne dziecko okaże się być jeszcze bardziej inne, niż podejrzewali. Dowiedzieli się o tym jako pierwsi i długo nie trzymali tej wiedzy. Jak porządni rodzice, chcieli pocieszyć swoje dziecko; tego dnia pobudzone bardziej niż inne, nieco bardziej agresywne i opryskliwe, bo ta krowa z przyrody dała jej dwa, a zdecydowanie umiała na pięć. Pokój księżniczki w jednorodzinnym domku, jedno niewłaściwe wysunięcie dłoni, żeby uspokoić swoje dziecko, chociaż ostatnio przejawiała dziwną awersję do dotyku... I jeden krzyk spostrzegawczej matki za dużo.
To była chwila. Jedna iskierka za dużo. Wybuch bomby, którą zawsze stanowiła Bambina. Nie wiedziała co robi, ba, nawet niewiele pamięta z tego wydarzenia, chociaż uczucie niemal wszechmocnej mocy, poczucie Wszechmogącego, do którego tak namiętnie modlili się jej rodzice, pamięta po dziś dzień. Ogień, który okazał się być całkiem przyjazny dla niej, onieśmielająca jasność, która oślepiła ją na dosłownie sekundę. Matka instynktownie chwyciła swoje dziecko i resztkami sił uciekała do drzwi, jak zwierzę w klatce, ale klamka okazała się za gorąca - wrzasnęła i się cofnęła. Balbina próbowała coś do niej powiedzieć, ale z jej ust dobiegły dziwne kłęby dymu, którym matka zaczęła się dosłownie dusić. Jako jedyna nie umarła od razu, a w męczarniach, jej płuca zaczęły zapełniać się tym dymem. Osunęła się na ziemię, a twarz zastygła w przeraźliwym wyrazie. Bambina porównała go do Krzyku Van Gogha.
A Balbina nie tylko się nim nie dusiła, fizycznie była zupełnie niewzruszona tym wszystkim. Psychicznie? Była zszokowana, czuła się niezwyciężona, silna jak cholera i nie bała się wcale. Zafascynowana, tak. Ale wiadomo, u niej instynkt to instynkt, zawsze działał prawidłowo i po kilku minutach, gdy usłyszała wycie syren, uciekła z miejsca zdarzenia. Nawet nie wiedziała gdzie, po prostu, gdzie nogi ruszyły i ile w nich siły.
Sama. Została sama. Towarzyszyło jej poczucie straty i zapach palonego mięsa, który pamięta do dziś. Uciekała, chociaż wcale nie czuła się, jakby to robiła, bo była silna, najsilniejsza, tak, tak...
Z oddali mogła słyszeć potężny wybuch; najwidoczniej, ogień dotarł do gazu.

Wiadomości z ostatniej chwili! Niespodziewany wybuch gazu w jednym z domu w prywatnych posiadłościach w Kaledonii. Strażacy walczą z ogniem i... hm, słucham? Jeśli w środku była rodzina, zginęli na miejscu. Prawdopodobieństwo, że znajdą ciała, jest znikome...

Balbina po dziś nie wie, czy nieoficjalnie uznano ją za zmarłą, bo oficjalnie jej rodzina, cała trójka, miała swoją minutę ciszy. Pieniędzmi podzielił się rząd, a były to kwoty nieprzyzwoite. Nie zasłużyli na oficjalne śledztwo, bo od razu stwierdzili, że to niezakręcony gaz, mimo że sąsiedzi byli zdziwieni. Przecież Coletti to porządna rodzina była!
I rozeszło się po kościach, bo to była po prostu kolejna tragiczna śmierć. A świat ponownie zaczął się kręcić.

Uciekaj. Uciekaj!, szeptał głosik w jej głowie; miało być prosto: rabunek na sklep, zagarnięcie jedzenia tyle, ile się dało i znaleźć kolejną kryjówkę na zaledwie kilka nocy. Jakie to ironiczne, że kiedyś jedzenia miała nadmiar, a teraz walczyła o każdy kęs i uciekała jak szczur, a niegdyś wchodziła do dowolnego sklepu z mamusią, kup mi to i jeszcze to! Kiedyś należała do grupy żyjącej ponad stan; mamusia chirurg, a tatuś prawnik z pokolenia na pokolenie. A teraz należała do żadnej, jak już to jedynie uciekających szczurów, szczurów, szczurów, chociaż przez jakiś czas trzymała się z trójką dzieciaków, ale je złapano. Szkoda, bo dogadywała się z nimi, a w kodeksie jasno pisało, że trzymamy się z daleka od dorosłych i najlepiej innych dzieciaków też, bo cholera go wie, czy to nie zdradliwi dranie? Kto wie, gdzie trafili jej kumple, ale porywacze mieli nadgarstki grubości dwunastoletniego uda Balbiny. Ona zawsze miała dobry instynkt, a wtedy nakazał jej uciekać. Kolejny raz okazał się być trafny. I wszystko byłoby w porządku, serio, gdyby nie jeden z gostków, który najwidoczniej widział lepiej niż inni w ciemnościach, skoro dostrzegł Balbinę zza krzaków. A teraz krzyczał:
- Wracaj tutaj, cholero! Przecież nie zrobię ci krzywdy!
Ale, proszę pana, ta spluwa wymierzona w moją stronę wcale nie jest zachęcająca.
Mała dobrze wiedziała, co zrobić w takiej sytuacji, wszak oglądała dużo filmów wojskowych, bo ojciec lubił. Biegła zygzakiem, wciskała się tam, gdzie przeciwnik nie powinien i starała się ukryć. Powinna była pozbyć się tego żarcia, którego z każdym metrem miała mniej, a nie dodatkowo się męczyć i próbować wciskać do kieszeni swoje ulubione chrupki, a mogła się tego pozbyć, wiedziała, że musi się tego pozbyć, ale wciąż była tylko wygłodzonym, małym dzieciakiem.
I wszystko byłoby w porządku, serio, zawsze miała farta, gdyby nie ten krótki odpoczynek, gdy wypluwała płuca, zgubiła niemal cały swój dobytek (tylko chrupki ocalały...) i leżała w jakimś lesie. Traciła przytomność.

Mamusiu, tatusiu... mogłam was słuchać i uczyć się, a nawet nie zasypiać na lekcji tej krowy, co uczyła przyrody. Może radziłabym sobie lepiej. Przepraszam, że umarliście i to przeze mnie. Teraz na pewno pomoglibyście mi. Może nie oddalibyście mnie, co głosiły wszystkie te zastrzeżone ulotki i inne śmieci, których miałam nigdy, przenigdy nie dotknąć. Mamo, tato. Nie chcę umierać. Już nie będę oszukiwać na testach psychologicznych, naprawdę...
Niechcęumieraćniechcęumieraćniechcęumierać!
Inne dzieci znikały z lekcji, jednego dnia były w szkole, drugiego już nie i tak do samego końca, a nauczycielka żałośnie próbowała nas oswoić z tym wszystkim, a ja nie słuchałam, bo się nie boję, nigdy się nie boję, ale chcę żyć, tak po prostu...

Nie ma nieba, nie ma piekła. Może powinnam uwierzyć, żeby się pocieszyć?

Może jakby została we Włoszech, nie byłoby tak źle. Może powinna była namówić rodziców, żeby tam zostać, powiedzieć mamusi, że posada w swojej narodowości jest bardziej cenna, że pieniędzy i tak mają dużo, że...

Bolało ją wszystko; nawet nabieranie powietrza było kłopotliwe, bolało, rozsadzało jej klatkę piersiową. W ustach czuła wiór, a pod palcami trawę. Przez dudnienie w uszach usłyszała ciężkie kroki. To z pewnością żaden z dzieciaków. Dzieci miały inne kroki. Była całkiem bystrą dziewczynką. Tak, z pewnością rodzice byliby z niej dumni, gdyby nie jeden szczegół, że zaraz zapewne zginie.
Ostatnie, co zobaczyła, były te piękne oczy.
Ostatnie, co poczuła przez długie dni, było szybsze bicie serca. Ach, tak, to chyba miłość.

Trafiła do Ligii Dzieci. Na początku nieposłuszna, ale była za cenna, żeby od razu pozbawić jej życia. Wystarczyło złamać, wytresować, co w końcu się udało, przynajmniej na tyle, że grzecznie wypełnia każde polecone zadanie. Bywały sprzeczki i będą sprzeczki, bo to normalne, tym bardziej z takimi charakterkami! Praktycznie wychowała się na nowo w Lidze i tam z entuzjazmem rozwijała swoje umiejętności. Jest tam od pięciu lat. I wciąż żyje, chociaż już dawno przestało jej bardzo na tym zależeć.
Nigdy nie pomyślała, żeby zdradzić swoją paczkę, ale słysząc opowieści dzieciaków, które uciekły SSP, stwierdziła, że mimo wszystko wciąż ma farta.
***

To tylko kolejny pieprzony dzień w cholernym więzieniu - Balbina ma już siedemnaście lat i odpowiada jej ten stan rzeczy. Z dnia na dzień czuje się coraz silniejsza, bo udoskonalanie umiejętności weszło jej w nawyk. Jest nieco chętniejsza do nauki i sięga po wiedzę, która może jej się przydać. Zdążyła zaprzyjaźnić się z kilkoma osobami - na ile psychopata może się przyjaźnić - i spalić włosy tym, którzy ją wkurzali.
Dostała za to lanie, ale było warto!
Ale wciąż, wciąż czuje dłonie na szyi, które pozbawiają jej tchu, próbuje znaleźć coś nie wiedząc czego, próbując udowodnić coś nikomu.
I kolejny dzień. Kolejny dzień.


Ostatnio zmieniony przez Annabeth O'Sullivan 2016-12-26, 02:29, w całości zmieniany 5 razy  
 
 
Valerie Cadle
prawie jak pirat!


18

Czerwona




Wysłany: 2016-08-15, 20:17   
   Multikonta: MG, Willow, Lux


Akceptacja Karty
Cześć Witamy drugą czerwoną w Lidze :> Cieszę się, że do nas dołączyłaś, bo z pewnością Balbina to ciekawa osobowość i wniesie coś ciekawego do Ligi. Widać, że zapoznałaś się z tematami fabularnymi i wszystkimi samouczkami. Brawo! <3 Karta jest bardzo fajnie napisana, ostatnio coś miło czyta mi się opowieści innych :D Wracając - zostajesz członkinią oddziału pierwszego, jednak co to konkretnie znaczy i z czym się wiążę, dowiesz się w swoim czasie. Dalej... Skoro Twoja postać jest tutaj tyle i tyle lat to pewnie może kojarzyć inne osoby np. z oddziału Zero czy innych. Ale na 100% z Twojego oddziału, niedługo się zapełni :>
Miłej gry!
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,071 sekundy. Zapytań do SQL: 10