Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Lounarie de Coudray szuka chętnych graczy do relacji między postaciami.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
- Silas Yuriev poszukuje swojej drugiej, męskiej połówki.
-Ceridwen Murray Poszukuje 1 osoby do byłego oddziału 7 z ligi dzieci.
-Gabriel O'Donnell Poszukuje brata/siostry.
-Summer Dawson Poszukuje relacji dla swoich postaci.

Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy luty 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
Taras
Autor Wiadomość
Atturi Evans
Błędny strzelec


20

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-17, 19:12   
   Multikonta: Tommy, Mike
[Cytuj]

Chyba powinien się przemęczyć i mówić klasycznie. Było to dla niego po prostu męczące, ale swoją nieodpowiedzialnością wywołał chaos. Znaczy chaos nie był tylko jego winą, ale czuł się po trosze za niego odpowiedzialny. Nagle żołnierze uciekli z tarasu, zostawiając go znowu sam na sam z kelnerką, w dość nieprzyjemnej sytuacji. Postarał się podnieść, żeby mieć głowę trochę ponad poziomem serca, ale mu to nie wyszło. Przynajmniej mógł już normalnie mówić.
- To ja przepraszam. - Powiedział do kobiety słabym głosem. Nie chciał jej przestraszyć.
- Nie powinienem był wrzucać ci myśli bezpośrednio do umysłu. To było głupie z mojej strony. - Wyraźnie miał sobie to za złe. Pewnie nikt nigdy nie wrzucał jej do umysłu żadnych informacji.
- Nie czytałem twoich wspomnień, możesz mi wierzyć. Po prostu posłałem ci myśl. - Zapewnił dziewczynę. Było mu trochę niezręcznie tak leżeć, kiedy ona stała.
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-17, 19:18   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- W... W porządku. Ja się nie boję o to. Po prostu.. Nigdy nie miałam takiej sytuacji - powiedziała kelnerka spoglądając na niego. W sumie to chłopak wyglądał całkiem uroczo. Mimo tego, że mógł zrobić tyle rzeczy i właśnie zrobił coś, co raczej nie było dla niej specjalnie komfortowe... No cóż. Jednak był całkiem uprzejmy i przeprosił za to, co się stało.
- Posłuchaj, czy coś się stało? Dlaczego wtedy to powiedziałeś? A raczej... No wiesz - wydusiła z siebie wreszcie. Nadal nie było nigdzie osób z lecznicy a to było dość przerażające. Co, jeśli byłoby to coś o wiele poważniejszego i wymagałoby natychmiastowej reakcji lekarzy? Raczej takie opóźnienia mogłyby kosztować kogoś życie. Tak czy siak na całe szczęście teraz nie było to nic specjalnie poważnego. Kobieta jednak pomogła chłopakowi ze wszystkim, jeśli tylko chciał zmienić pozycję czy coś w tym rodzaju. Nie była już aż taka przerażona dotykaniem go. W jakimś sensie mu przecież ufała, prawda? No i musiała udzielić mu pomocy.
- Możesz mi... Powiedzieć - zmarszczyła lekko czoło, a po chwili znowu zaczęła się rozglądać.
- Nie wiem gdzie są ci ludzie z lecznicy... Czy ty czujesz się już dobrze?
_________________


 
 
Atturi Evans
Błędny strzelec


20

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-17, 21:52   
   Multikonta: Tommy, Mike
[Cytuj]

- Rozumiem. - Odpowiedział wciąż z głosem pełnym skruchy. Skąd mógł wiedzieć, jak dziewczyna zareaguje? Sam nie uważał się za uroczego i nie starał się sprawiać takiego wrażenia.
- Wiesz, przypomniało mi się coś nagle i chciałem wstać. Zerwałem się z siedzenia i dopadł mnie skurcz. Wciąż nie skończyłem rehabilitacji. - Wyjaśnił. Słowo rehabilitacja nabrało teraz nieprzyjemnego wydźwięku. Mimo tego, wciąż go używał. Musieli pamiętać o Obozach. Zasygnalizował tylko kelnerce, że chciałby rozmawiać z nią na w miarę równym poziomie, przez co pomogła mu się podnieść. Skinął głową w podźence.
- Użyłem rozmowy w myślach tylko dlatego, że było mi tak łatwiej. - Wyjaśnił. To był dość błahy powód.
- Ogólnie, czuję się dobrze. Dziękuję. Wiesz, jesteś naprawdę miła. - Trochę mu się jeszcze kręciło w głowie, ale nie chciał już jej martwić. I zdecydowanie czuł, że nie powinien wstawać.
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-18, 11:20   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Oh, jejku - powiedziała, słysząc o rehabilitacji, po tym dodała: - Jeśli chciałbyś tutaj przesiadywać, to lepiej, żebym była cały czas w pobliżu. Nie chcę, żeby coś Ci się stało - stwierdziła i lekko się uśmiechnęła. Zawsze martwiła się o innych - taki był już jej urok. Chociaż tutaj nie było zbyt wielu ludzi, o których mogła się troszczyć.
- W porządku, w porządku. Możesz jej używać częściej, jeśli tak jest Ci prościej. Ja nie mam nic przeciwko, to po prostu... Lekki szok - dodała i cicho się zaśmiała, po tym nieco się zamyśliła i powiedziała: - Jednak było to całkiem... Zabawne? Bardzo, bardzo dziwne uczucie. Jednak naprawdę, teraz, kiedy wiem jak to działa to nie mam nic przeciwko, żebyś robił to częściej. Wszystko, bylebyś czuł się tutaj dobrze i... Uważał na swoje zdrowie.
Dziewczynie ciężko pewnie przez chwilę będzie przywyknąć do tego, że ktoś pakuje jej myśli do głowy. Jednak co innego mogła zrobić? Chciała, żeby chłopak czuł się tutaj dobrze i przede wszystkim nie przemęczał się. A skoro to się z tym łączyło, to była gotowa zgodzić się na wszystko.
- Ja? Miła? Wiesz... Nie robię tego bo jesteś klientem kawiarni. Po prostu staram się... W jakimś sensie pomóc dzieciakom tutaj? To, co się ostatnio dzieje przyprawia mnie o ciarki - stwierdziła.
Po chwili na taras wbiegło kilka osób - były to pielęgniarki w kitlach z Lecznicy. Od razu zobaczyły Atturiego leżącego na kanapie i zbliżyły się, próbując określić jego stan. Jedna z nich zapytała:
- Jak się czujesz, agencie Evans? - w tym czasie druga oczywiście zaczęła wykonywać jakieś pomiary jego parametrów życiowych. Kelnerka odeszła już wtedy na zupełnie drugi plan, a jedyne słowa jakie dla niej miały to:
- Wracaj do swoich obowiązków. Nie potrzebujemy tutaj tłoku.
_________________


 
 
Atturi Evans
Błędny strzelec


20

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-18, 13:09   
   Multikonta: Tommy, Mike
[Cytuj]

- Dziękuję - Odpowiedział na propozycję. Wreszcie ktoś się o niego martwił, nie tylko dlatego, że był cenny. To było miłe uczucie. Zazwyczaj to on martwił się o innych. - Wiesz, nie chcę ci sprawić kłopotu. Miałem też niebawem kończyć rehabilitację. Nie wiem, jak będzie teraz. - Tu w Pryzmacie, mogła mieć ciężej z troszczeniem się o dzieciaki. W Lidze było to potrzebniejsze, ale lepiej dla niej, że wylądowała tutaj. Przynajmniej nie czekało ją to, co stało się z tymi wszystkimi, którzy wybrali organizację terrorystyczną.
- Postaram się to jednak ograniczyć - Nie wszyscy lubili, kiedy przesyłano im myśli. Tym bardziej, jeżeli nie byli Psionikami. - Nie ma co dbać o takie szczegóły. Mogę się przemęczyć z normalną mową. - Uśmiechnął się do niej. Pamiętał, jakie to uczucie, kiedy ktoś wysyła ci myśl. Dla Pomarańczowego nie był to problem, ale ktoś nieprzyzwyczajony mógł się poczuć źle.
- To musi być ciężkie. Pomagać nam wszystkim. - Pewnie niektórzy tu mieli wysokie wymagania względem niej. W końcu to dzieci bogaczy.
- To, co się ostatnio dzieje? - Atturi nie wiedział wiele. Powiedziano mu tylko o kilu ważnych wydarzeniach. Chcieli coś przed nim ukryć?
Wtedy wparowały pielęgniarki z Lecznicy. Evans poczuł się nieswojo, kiedy tak po prostu zaczęły sprawdzać jego funkcje życiowe.
- Nic specjalnego, tylko skurcz. - Odpowiedział im. - Mam nadzieję, że nie zamierzacie używać noszy. - Chciał wrócić do Lecznicy na własnych nogach.
Spojrzał jeszcze na kelnerkę.
- Wybacz, ale chyba będziemy musieli przełożyć tą rozmowę na kiedy indziej. Do zobaczenia. - Pożegnał ją, czekając na werdykt pielęgniarek.
 
 
Lynn Gray


17

pomarańczowa




Wysłany: 2016-12-18, 19:55   
   Multikonta: Val, MG
[Cytuj]

MG
- Nie mów tak! Nie sprawiasz mi żadnego kłopotu. Miło czasem z kimś porozmawiać. Szczególnie kimś takim - powiedziała, a na jej twarzy pojawił się serdeczny uśmiech.
- Mam nadzieję, że mimo tego wypadku, uda Ci się skończyć rehabilitacje. To... Chyba nie było nic bardziej poważnego, prawda? Nie martw się, naprawdę.
Dziewczyna bardzo chciała poprawić jego samopoczucie. Nie mógł się łamać, miał jeszcze szanse na normalne życie, funkcjonowanie i te sprawy. Był w końcu bardzo młody. Kelnerka znowu się zaśmiała, dodając:
- Oh, mam nadzieję, że rozmowa nie będzie dla Ciebie wielkim wyzwaniem - dodała i zarumieniła się, po chwili powiedziała jeszcze: - Z pewnością docenię to. Jak jeszcze żadną rozmowę.
Słysząc że niby ma to być ciężkie... Lekko ją to przeraziło. Przecież dla niej, pomaganie tym biednym dzieciakom było czymś niezmiernie ważnym. Czymś, co dawało jej szczęście i radość, mimo iż jej praca nie była tutaj jakoś specjalnie ważna, mogła uczynić ją czymś lepszym.
- Nawet tak nie mów. Jestem zaszczycona, że mogę odegrać jakąś rolę w tym wszystkim. Z początku uważałam, że to dobrze. Że to miejsce jest dobre. Ale kiedy... - zamilkła.
Pielęgniarki.
- Lepiej będzie, jak znajdziesz się w lecznicy - zarządziła jedna z nich, a następnie przyprowadzono dla niego wózek, na który go od razu przeniesiono.
- Mamy wózek, bez obaw - powiedziała po chwili druga. Kelnerka jedynie pożegnała się z chłopakiem uśmiechem i uniesieniem dłoni. Następnie zabrała się za sprzątanie stołów.
Ekipa z lecznicy powoli wiozła chłopaka w stronę budynku. Nie były specjalnie zadowolone z tego, że to wszystko się dzieje. Jedna z nich dodała:
- Mamy małe kłopoty na miejscu. Przez to były takie... Opóźnienia.
Atturi czuł. Coś było na rzeczy. Był świadkiem tylu sytuacji dzisiejszego dnia. Tylko czy ma siłę na jeszcze jedną.
- Jeżeli chcesz, możemy odprowadzić Cię do pokoju. Odwiedzi Cię tam Samantha i zostanie z Tobą. Lepiej, żebyś nie pokazywał się teraz w lecznicy.
Naprawdę powiedziały do niego coś takiego? Widać było, że są spięte, przerażone. Że coś ewidentnie się dzieje i nie mogą powiedzieć mu co. Jednak chyba dobrze mu radzą? Jednak to też ciężko było stwierdzić.
 
 
Atturi Evans
Błędny strzelec


20

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-18, 22:50   
   Multikonta: Tommy, Mike
[Cytuj]

- Kimś takim? - Nie uważał się za ciekawego, ani wartościowego kompana do rozmowy. Trochę się zarumienił. Nie wiedział, że ktoś ceni go inaczej, niż tylko jako narzędzie.
- Nawet po krótkiej śpiączce, należy przejść chwilową rehabilitację. Na szczęście, nie było to nic poważnego. Straciłem tylko kilka wspomnień, to wszystko. - O zmianie charakteru nie wspomniał. Nie chciał jej tym martwić, pewnie i tak miała wiele na głowie. Żaden PSI nie miał już szans na normalne życie. Trzeba było pogodzić się z tym faktem i brnąć do przodu.
- Zapewne nie będzie. To było tylko przez chwilę męczące. - To nie tak, że wysyłał myśli na okrągło. Robił to tylko wtedy, gdy było mu łatwiej.
Dzieciaki tu pewnie były strasznie rozpieszczone i wymagały bardzo wiele. Dlatego sądził, że pewnie jest jej ciężko, pomagać im wszystkim. Nie zdążył jednak już odpowiedzieć.
Naprawdę, nie wiedział, czy lepiej, żeby jechał na wózku, czy był niesionym. On chciał iść tam na własnych nogach. No ale trudno, nie zamierzał się sprzeczać z personelem medycznym.
- Dziękuję, faktycznie wolę się znaleźć w pokoju. Samantha to? Nie pytałem się tej kelnerki o imię. - Chciał się dowiedzieć, z kim przyjdzie mu spędzić następne parę godzin. Bardzo zależało mu na tym, by była to ta konkretna kobieta. Nawet nie starał się zapytać, co wywołało te opóźnienia, ale skorzystał z okazji i wniknął cicho w umysł jednaj z pielęgniarek.
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-19, 18:18   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Samantha to jedna z pielęgniarek. Jest miła. Powinieneś ją pamiętać, kilkukrotnie opiekowała się Tobą i przynosiła jedzenie - dodała sanitariuszka. Po chwili znaleźli się niedaleko mieszkania chłopaka. Cóż, tutaj, w Pryzmacie każdy mógł mieć kąt dla siebie. Żyć nie umierać, prawda? Przeważnie mieszkania były urządzane wedle gustu osoby, która dane mieszkanie zajmowała. Oczywiście, Atturi jednak nie miał zbyt wiele czasu na życzenia odnośnie mebli i dekoracji, więc jego kącik wyglądał prawie tak jak wszystkie inne, początkowe - czyli miał podstawowe wyposażenie. Ekipa z lecznicy wprowadziła go do mieszkania, a następnie przeniosła na kanapę. Było już późno, więc pasowałoby niedługo zbierać się do snu.
- Nie masz chyba nic przeciwko? Wolałybyśmy, abyś znajdował się pod jakąś opieką - powiedziały kobiety. Swoją drogą to wiedziały, że z pewnością Atturi o wiele bardziej wolałby spędzać czas z jakąś Zieloną - dawniej wiele z nich pomagało w lecznicy. Teraz jednak czasy się zmieniły i potrzebne były gdzie indziej.
Niestety nie miał już czasu aby zamienić kilka słów z kelnerką. Pielęgniarki od razu zabrały go i raczej nie dały jej dojść do głosu. Nawet, jeżeli on chciałby z nią zostać, to cóż... To chyba nie podlegało żadnej dyskusji.

zt! Zrób sobie swój pokój w sekcji mieszkalnej + jeśli chcesz mieć postęp fabularny, to się prześpij.
_________________


 
 
Freya Baldwin
Królewna


19 lat

Pomarańczowa




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-10, 13:21   
   Multikonta: Jake, Gigi
[Cytuj]

Freya chyba już dawno aż tak się nie spieszyła, a że zawsze skutecznie unikała wysiłku fizycznego - jej kondycja trochę leżała. No ale czego się nie robi dla Sahira, nie?
Bardzo chciała z nim wyjść, chociaż na chwilę. Jasne, jeszcze rano obiecała sobie, że nie ruszy się z Pryzmatu w najbliższym czasie, że nawet o tym nie pomyśli, bo nie chce znów skończyć w akademii, ale teraz… Z nim byłaby w stanie wrócić nawet do tego jebanego CIA. Nie chciała się z nim rozstawać, jeszcze nie teraz. No i poza tym… Chciała tam być dla niego, chciała go wspierać, chciała być przy nim, na wypadek, gdyby jej potrzebował.
Dziewczyna rozejrzała się po tarasie, szukając wzrokiem Judith.
Nie wiedziała, co myśleć o tej kobiecie. Naprawdę chciałaby wierzyć, że to wszystko, wszystkie jej słowa, że to prawda. Że naprawdę martwi się losem Psioników. Wyobrażacie to sobie? Jak byłoby cudownie, gdyby to wszystko się udało? Gdyby ci wszyscy, więzieni od dziecka ludzie, mogli żyć normalnie? Na wolności?
Dobra, koniec marzeń. Pewne standardowo okaże się, że to tylko piękne słówka, żeby omamić ludzi, a jak przyjdzie co do czego, zachowa się jak każdy. Zwłaszcza, że to żona Donovana… A to chyba mówi samo za siebie, nie? Facet traktuje PSI niemal jak zwierzęta, gdyby mógł, to pewnie zrobiłby z Pryzmatu najgorszy Obóz, jaki w ogóle istniał w Stanach…
Freya była coraz bardziej niecierpliwa. Wiedziała, że kobieta ma do niej jeszcze jakąś sprawę, więc chciała załatwić to jak najszybciej, chciała zdążyć z tym pozwoleniem, chciała wyjść z Sahirem...
_________________

x
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-10, 13:49   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
Judith zajęła miejsce na tarasie. Na czas zimy był on przerobiony na swojego rodzaju szklane patio. Było w nim bardzo, bardzo ciepło, mimo iż za oknem prószył śnieg. Rudowłosa siedziała teraz na jednym z krzeseł i popijała wodę z cytryną, przeglądając menu restauracji. Ukradkiem spojrzała na wchodzącą do pomieszczenia Freye i lekko się uśmiechnęła, następnie odwróciła w jej stronę i lekko uniosła dłoń, żeby zasygnalizować jej gdzie się znajduje. Wiedziała, że czeka je dość poważna rozmowa o Białym Domu i innych rzeczach z tym związanych. Nie było to raczej nic miłego, bo cały wizerunek tego ważnego politycznie miejsca był jak odbity w krzywym zwierciadle. I Judith wiedziała, że będzie musiała znowu i znowu przedstawiać komuś prawdziwą wersję. Niebezpieczną wersję. Nie będzie to nic przyjemnego. Ale potrzebowała tam psioników i to dość bardzo. Zaprosiła Pomarańczoeą do stolika i powiedziała do niej:
- Witaj, Freyo. Cieszę się, że przyszłaś. Muszę ci naprawdę bardzo wiele przekazać. Będziemy rozmawiać na temat pewnej oferty, którą chciałabym ci złożyć. Cóż... Raczej nie przyjmuję odmowy, ponieważ to bardzo spersonalizowana dla ciebie oferta - powiedziała Judith. Następnie odwróciła się do barmana i powiedziała:
- Freyo, na co masz ochotę? Zapłacę, rzecz jasna.
_________________


 
 
Freya Baldwin
Królewna


19 lat

Pomarańczowa




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-10, 14:20   
   Multikonta: Jake, Gigi
[Cytuj]

Kiedy tylko wypatrzyła Judith przy stoliku, pospiesznie podeszła do niej.
- Pani prezydent - powiedziała i skinęła głową, zanim usiadła przy stoliku. Taa, teraz oczywiście przypomniało jej się o manierach, w końcu miała coś do załatwienia. Oby nie było na to za późno.
Od razu chciała przejść do rzeczy, jednak kobieta zaczęła pierwsza. Freya oczywiście wysłuchała jej uważnie. Hmm, oferta nie do odrzucenia? Typowe… Chociaż, jeśli miałoby jej to zagwarantować, że Donovan nie będzie się już więcej dopierdalał i wcielał w życie genialnych pomysłów pozbycia się jej z Pryzmatu, to w sumie, czemu nie? Ta, o ile oczywiście to nie będzie oferta podobna do szkolenia w CIA. Tamta w końcu też była “nie do odrzucenia”.
- Em, dziękuję, nie chcę niczego… To znaczy, wystarczy woda - uśmiechnęła się do kelnera.
Dobra, a teraz czas załatwić, co trzeba.
- Z przyjemnością wysłucham oferty... - zaczęła Pomarańczowa. Cholerka, trzeba to było załatwić jakoś uprzejmie i delikatnie. Nie, żeby zależało jej na ofercie, z resztą - nie miała jeszcze pojęcia, o co chodzi, ale za wszelką cenę chciała dostać to pozwolenie. - Nie wątpię, że zapewne z chęcią ją przyjmę… - dodała. - Ale czy szczegółową rozmowę mogłybyśmy przełożyć na inny dzień? - zapytała w końcu. - To znaczy, nie chcę, żeby to zabrzmiało nieuprzejmie - poprawiła się szybko. - Ale ja również mam do panie sprawę, dość pilną - dodała, uśmiechając się lekko.
Grr, oby babka faktycznie okazała się w porządku.
Hej, ale przecież Freya sama mogła sprawdzić, czy Judith faktycznie ma pokojowe zamiary, nie? Jeśli więc nic jej w tym nie przeszkodziło, wślizgnęła się w umysł kobiety, z zamiarem przejrzenia jej myśli.
_________________

x
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-10, 14:41   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
Taak, pani prezydent. Nie lubiła tego zwrotu. Zawsze wolała być pierwszą damą niż tą pierwszą osobą w państwie, ale tak się jakoś poskładało, że miała większe jaja niż jej mąż. Westchnęła, ale uśmiechnęła się lekko. Musieli się tak do niej zwracać i ona sama o tym wiedziała. Jednak w posiadaniu władzy, tytuły były ostatnią rzeczą, którą rzeczywiście lubiła.
- Oczywiście - rzekł kelner i ruszył w stronę kuchni, a po chwili, podczas rozmowy kobiet przyniósł dziewczynie wodę z cytryną. Czyli to samo, co Judith. Zresztą, ona też nie miała zbytnio ochoty na jedzenie. Jednak gdyby Freya coś zamówiła - pewnie zrobiłaby to samo. Ale skoro wolały obie załatwić szybko te sprawy, to nie widziała w tym żadnego problemu.
- Freyo, chciałabym, byś towarzyszyła mi w Białym Domu. Była dyplomatką, moją asystentką i pomocnicą. Potrzebuję kilku psioników w Białym Domu, jednak nie tylko na zwieńczenie mojej kampanii wyborczej. To spora szansa, wybić się. A jak wiemy ze wcześniejszych doświadczeń i niejakiej Lynn Gray. Pomarańczowi sprawdzają się w polityce - powiedziała Judith i lekko się uśmiechnęła, a następnie napiła się swojej wody. Jej szminka była czerwona i mocna, jednak nie została na żadnej części szklanki. Czyli musiała być też cholernie droga.
- Skąd, Freyo... Nie mam nic przeciwko temu. Jednak mimo wszystko chciałabym przeprowadzić ją jak najszybciej - stwierdziła i spojrzała na nią nieco podejrzliwie. Jakby nagle wybudował się między nimi gigantycznych rozmiarów mur, jakby Judith odcięła się od niej.
- Słucham więc - odparła, jednak chłodniej niż na samym początku. Nie lubiła czekać. Szczególnie, gdy składała propozycje nie do odrzucenia.
_________________


 
 
Freya Baldwin
Królewna


19 lat

Pomarańczowa




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-11, 15:48   
   Multikonta: Jake, Gigi
[Cytuj]

Freya aż otworzyła usta ze zdziwienia. Z wrażenia zapomniała aż, że miała przecież przejrzeć myśli Judith. Pomijając to, że musiała teraz wyglądać debilnie… To również tak się poczuła. Dyplomatą? Ona? W Białym Domu? WOW.
Znaczy, nie żeby pomysł jej się nie spodobał. I nie, żeby zamierzała nim wzgardzić. To znaczy - kiedyś na pewno by nie wzgardziła… Ale teraz? Chociaż z drugiej strony… Hej, była w końcu Freyą, nie? To, że ostatnio wszystko się jakoś popierdoliło, nie oznacza, że miałaby porzucić wszystkie swoje plany. No a czy bycie asystentką prezydenta brzmiało chyba jak dobry wstęp do tego wszystkiego, nie..?
- To… Ekhem… Nie spodziewałam się takiej propozycji - wykrztusiła w końcu.
Cholera, chyba w końcu to do niej dotarło. Bo czy to nie jest to, czego chciała przez ostatnie kilka lat? Może Judith faktycznie miała dobre zamiary? A nawet jeśli nie, to czy nie lepiej być w pobliżu? I mieć oko na to wszystko od wewnątrz?
Prawda jest tak, że na początku, kiedy Donovan przejął władzę w Pryzmacie, Freya liczyła na podobną propozycję z jego strony, znaczy, wiadomo, nie bycie dyplomatą, ale mogła być kimś w rodzaju jego asystentki i Pomarańczowego ochroniarza. No, niestety, albo raczej na całe szczęście, tak się nie stało - wujaszek okazał się takim dupkiem, że teraz nawet nie miała ochoty na niego patrzeć, nie mówiąc już o współpracy. Ale czy jest jakakolwiek szansa, że kobieta, która go poślubiła, naprawdę może mieć inne zamiary.
Upiła łyk wody i uśmiechnęła się do kobiety.
- Dziękuję za propozycję, obiecuję, że jak najszybciej się do pani odezwę - powiedziała, już dużo pewniejszym tonem. - A co do mojej sprawy… Zastanawiałam się, czy jest możliwość, żebym mogła towarzyszyć Sahirowi… I całej reszcie oczywiście… W tym wyjściu - zaczęła. - Wiem, że niczym na to nie zasłużyłam, ale może jest na to szansa? - dodała. Grr, tak bardzo nie lubiła prosić o cokolwiek, to zawsze wymagało jakiegoś płaszczenia się przed innym człowiekiem, no ale… Dla Sahira była w stanie to zrobić, nawet bez większej niechęci.
_________________

x
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-11, 19:35   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Cóż, wiele osób pewnie by się nie spodziewało, że się na to zgodzę. Ale... Chyba najważniejsze jest to, aby prowadzić dalej kampanię, czyż nie? Psionicy powinni mieć swój udział w takich sprawach. Nie chcę, żeby moje słowa zostały uznane za puste - powiedziała Judith i wyciągnęła serwetkę, a następnie przetarła nią sobie lekko usta.
- Musiałabyś wrócić, kochana. I to dość szybko. Wiele osób ubiega się o to miejsce, a wiadomo, że nawet jakbym chciała... Nie będę w stanie przyjąć wszystkich - powiedziała i popatrzyła na nią. Co właściwie Freya mogła woleć? Faceta czy stanowisko? To było dość ciekawym pytaniem i Judith bardzo chciała to wiedzieć, kazać jej wybierać. Jednak oczywiście nie ma sensu w zrobieniu tego wprost. Lepiej grać swoje gierki. Gdy raz coś straci zrozumie, co było bardziej warte.
- Jednak nie mam żadnych zastrzeżeń. Wróć proszę do Pryzmatu wraz z agentem Evansem - powiedziała, a następnie wyciągnęła ze swojej czarnej kopertówki mały pakunek. Podała Freyi.
- Kluczyki. Przekaż je temu, kto ma prowadzić. I cóż. Szerokiej drogi - powiedziała, uśmiechając się.
Nie wyglądała na jakąś... podstępną. Nic z tych rzeczy. Wręcz ciężko było zrozumieć, jak taka piękna i pełna gracji istota mogła poślubić takiego kaszalota, jakim był Donavan. Od razu widać było, kto może rządzić w tym związku. Bez wątpienia Judith spełniała swoją rolę prezydenta. Była lepsza od Greya. I wiedziała o tym. Oby ta pewność siebie jej nie zabiła.
_________________


 
 
Freya Baldwin
Królewna


19 lat

Pomarańczowa




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-12, 20:18   
   Multikonta: Jake, Gigi
[Cytuj]

- Oczywiście - przytaknęła jej Freya, wciąż jednak podchodząc do tych słów z rezerwą.
Wszystko, co wychodziło z ust Judith, brzmiało jakoś tak zbyt pięknie, przynajmniej jak na obecne realia. Nikomu nie można było w pełni ufać, a już na pewno nie komuś, kto miał na nazwisko Donovan. Posada brzmiała kusząco, była w końcu idealną wręcz możliwością do zrobienia tego, o czym dziewczyna poniekąd marzyła. Tylko, czy to marzenie, to faktycznie kariera polityczna? To na razie pozostanie słodką tajemnicą Pomarańczowej. Z resztą - nad obietnicami pani prezydent też nie było się co teraz rozwodzić. W końcu na chwilę obecną to Sahir był ważniejszy.
- Naturalnie, że z nim wrócę - uśmiechnęła się do Judith.
Ale czy to było aż tak pewne? O ile propozycja posady w Białym Domu dawała wiele możliwości, to to wyjście dawało ich jeszcze więcej. Tylko, czy Freya by się na to odważyła? Czy Sahir by się odważył..? Bez niego w końcu nie chciała robić niczego tak ryzykownego.
- Dziękuję bardzo - powiedziała raz jeszcze, przyjmując kluczyki. - Jestem bardzo wdzięczna, i za propozycję i za zgodę - dodała, wstając od stolika.
Borze, naprawdę będzie mogła wyjść z Sahirem. Wciąż w to jeszcze nie wierzyła.
- Jeśli pani pozwoli, to ja już pójdę, nie chcę, żeby czekali - powiedziała i skinęła głową na pożegnanie.
Niemal wybiegła z tarasu, nie chcą się spóźnić, w końcu byłoby słabo, gdyby bez niej po…
Nagle zwolniła, bo coś sobie uświadomiła.
Phi, przecież to ja mam kluczyki, choćby chcieli, nie pojadą beze mnie. Ha!
Uśmiechnęła się, poprawiła płaszcz i ruszyła dalej już spokojnym krokiem.

zt
_________________

x
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,111 sekundy. Zapytań do SQL: 10