Strona Główna



  • ♣Forum powoli wraca do życia, niedługo zostaną pociągnięte rozgrywki mające na celu zamknięcie niektórych wątków.
    ♣Niedługo powstanie nowa grupa - rząd.
    ♣Niedługo zostanie zmieniony wygląd, do szablonu zostanie dodany nowy skład administracji. Jak na razie z przyjemnych wieści - możemy w nim powitać naszą starą userkę Summer Dawson.
    ♣Zaktualizowany został regulamin rzutów kośćmi.
    ♣Apelujemy o nieco szybsze odpisywanie w tematach - jeżeli ktoś ma podciągnąć fabułę, to jesteście to przede wszystkim wy.
    Obecnie na forum mamy luty, 2023 rok, -5 stopni celsjusza, lekkie opady śniegu.

  • Pryzmat: Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. - Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię. W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.


Poprzedni temat «» Następny temat
Sala Treningowa B
Autor Wiadomość
Admin


Wysłany: 2016-09-18, 20:33   Sala Treningowa B [Cytuj]

Sporej wielkości sala treningowa. Nie ma tutaj żadnych okien, na suficie znajduje się masa filtrów powietrza. Podłoga, ściany i wszystkie narzędzia do ćwiczeń są pokryte dziwnym tworzywem, który uniemożliwia podpalenie ich. Co do sprzętu, to przede wszystkim znajdują się tutaj ruchome cele i inne rzeczy tego rodzaju. W jednym z rogów jest mniejszy pokój - magazyn. Ponadto z jednej strony sali znajduje się dość spora strzelnica - oczywiście wszystko jest oddzielone od siebie dużymi, szklanymi drzwiami.
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-09-19, 18:52   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Treningi w Projekcie zwykle odbywały się o pełnych godzinach, chociaż często agenci mieli wolne. Zresztą, słaba była ta cała organizacja, skoro raz niby coś miało być, a potem znowu przekładanie. A bo to zajęcia na basenie, a to jakaś inna rzecz. Jednak od kiedy wprowadzono do obozu agentów Ligi, wszyscy nieco bardziej przykładali się do swoich obowiązków. Wszyscy chcieli wszystko realizować w określonym czasie i tak dalej... Co z tego wyszło? Zapewne dla osób, które chciały się uczyć było to spełnienie marzeń. Jednak leniwi wciąż narzekali na nagły nawał obowiązków, treningów... Jednak dzisiejszy trening był nieco inny. Toni dostała na niego zaproszenie - przekazane przez jednego z pachołów. O dziwo nie było nigdzie nic o treningu. Żadnych wpisów na terminarzach, ogłoszeń przez głośniki. Toni po prostu musiała zjawić się w tym miejscu o tej i o tej godzinie. Co ją tam czekało? Ciężko było to stwierdzić, jednak wszelkie nieposłuszeństwo nie wchodziło w grę.

_______
Tylko dla Toni. Dla innych również mogę zrobić trening, tylko napiszcie na GG (Valerie) jest w administracji.
 
 
Toni Martin


18 lat

Złota




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-09-19, 19:14   
   Multikonta: Rosemary
[Cytuj]

Toni nie przepadała za całym tym kompleksem, przytłaczał ją swoją wielkością. Czuła się w nim trochę jak jedna, jedyna mróweczka w wielkim zamku. Oczywiście, zdawał sobie sprawę z obecności innych PSI, a także zwykłych ludzie. Nie zmniejszało to jednak jej poczucia wyobcowania.
Pachołek złapał ją gdy siedziała na balkonie z książką. Nie bardzo podobała jej się perspektywa treningu, nie zależało jej specjalnie na rozwijaniu swoich umiejętności. No bo po co? Jak na razie robiła wszystko, bo z nich nie korzystać, to przynosił to jedynie szkody. Dnie mijały jej leniwie, na snuciu się pomiędzy tarasem, a własnym pokojem, a do tego nie potrzebne były ich "moce". Odmowa nie wchodziła jednak w grę, więc Toni bez chwili zwłoki podniosła się z wygodnego leżaka i udała do sali treningowej.
Jak zawsze plątanina korytarzy wygrała z przeciętną pamięcią mulatki, dzięki czemu do sali B trafiła dokładnie dwie minuty po czasie i tak lekko zdyszana od biegu.
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-09-19, 20:08   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Nikogo to nie zdziwiło. Na Toni wcale nie czekał tłum wpatrujących się w nią gapiów, którym udało się dotrzeć na czas. Nawet nikt jakoś specjalnie nie czekał na nią z zegarkiem w dłoni. Właściwie to cała sala była praktycznie pusta - jedynie jeden z jej trenerów zajmował miejsce gdzieś tam w rogu. Był odwrócony do niej tyłem i przeglądał jakieś notatki. Zapewne wielkość pozostawionego jedynie dla dziewczyny miejsca lekko ją przytłaczała. Wszystkie przesłanki wskazywały na to, że nikogo tutaj nie będzie - zostały dla niej zorganizowane super-prywatne zajęcia z używania swoich mocy. Czy to nie świetnie? Zapewne każdy członek projektu marzy o takich zajęciach, a już na pewno o zajęciach z nim.
Jayden był facetem gdzieś po trzydziestce. Od zawsze zajmował się szkoleniem rekrutów w akademii w Quantico. Co prawda nie wyglądał na takiego - ale tak wszystkim opowiadał, więc ta historia była przyjęta za prawdziwą. Zawsze wyglądał na mega-ciacho i zawsze rozpływały się nad nim dziewczyny z innych oddziałów. Co prawda wszystkie wiedziały, że jemu przede wszystkim zależy na ich edukacji i tak dalej i raczej żadna szans u niego nie ma. Ale wiadomo - był tym typem nauczyciela, który od razu zostaje otoczony masą młodych studentek, które potem skarżą się na złamane serca.
Świetnie. A teraz jest z Toni. Z pewnością dziewczyna gorzko pożałuje spędzenia z nim sam na sam treningu. Lepiej nie zadzierać z innymi Psi - szczególnie, jeśli chodzi o facetów.
Odwrócił się do dziewczyny i dodał:
- Miło, że wpadłaś Toni. Stwierdziłem, że przyda Ci się dodatkowy trening. Niedługo przyjeżdżają nowi i byłoby dobrze, gdyby każdy prezentował dobry poziom.
Nowi to rzecz jasna agenci Ligi. Wszyscy chcieli im zaimponować i pokazać, że mają zdecydowanie lepszy poziom niż banda uprowadzonych dzieci-terrorystów, które większą część swojego dzieciństwa spędziły w ściekach.

__
Toni: 1/4
Powtarzam - trening dla Toni, jak ktoś chcę również trenować, pisać na GG/PW Valerie
 
 
Toni Martin


18 lat

Złota




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-09-19, 20:56   
   Multikonta: Rosemary
[Cytuj]

Pusta sala wcale nie ucieszyła mulatki. Niby nikt nie będzie wyśmiewał się z jej fali porażek (bo dokładnie tego się spodziewała), ale z drugiej cała uwaga trenera będzie skupiona właśnie na niej, że zobaczy każde potknięcie o własne nogi czy szczególnie nieumiejętne użycie mocy. Toni nienawidziły tego, że jej niezdarność pojawiała się dokładnie wtedy, gdy cała uwaga skupiona była na niej.
- Eee... Jasne. - wydukała, nie do końca będąc pewną na co odpowiada. Pewnie gdyby nie jej kolor skóry, zrobiła by się czerwona.
Zwyczajnie nie słuchała. A raczej nie była w stanie słuchać po tym, jak jej trener odwrócił się w jej stronę. Onieśmielali ją przystojni faceci, a on zdecydowanie zaliczał się do tej grupy. Próbowała wyrzucić z głowy myśli, krążące wokół jej trenera, ale niebyła to takie proste. Co prawda zauroczenie sporo starszym mężczyzną, do tego nauczycielem było bardzo nieodpowiednie, jednak nastoletni umysł Toni nie bardzo to interesowało. Hormony, te sprawy. Co poradzić?
Po chwili zdała sobie sprawę, że stoi z dziwnie skrzyżowanymi nogami, zgarbiona, gapiąc się na trenera jakby był kanapką z szynką. Zrobiło jej się okropnie głupio. Szybko wyprostowała się, stanęła prawie że na baczność i odchrząknęła.
- Zaczynamy? - zapytała, usilnie próbując zachować powagę i nie gapić się za bardzo.
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-09-19, 21:12   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

- Mhm - rzucił i pokiwał głową, odrzucił wszystkie papiery na boki i zbliżył się do mulatki. Przewyższał ją, oczywiście nie tylko wzrostem ale i w szerokości. Jego sporej wielkości bicepsy były główną rzeczą, która była oglądana przez niższe od niego dziewczyny. Już nie chodziło nawet o to, że były okazałe. Po prostu był wysoki i żeby spojrzeć mu prosto w oczy trzeba było się troszkę natrudzić. Ale nie to było dziś tematem zajęć. Przede wszystkim chodziło o zwykły trening umiejętności. A treningi nie były wcale jakoś specjalnie trudne. Szczególnie te, które prowadzone były dla tych bardziej destrukcyjnych kolorów. Ot, zabij kilka celów, traf tu, traf tam. Nic ciekawego. Przede wszystkim ważna jednak była sprawa posłuszeństwa. Mieli wykonywać określone rozkazy i już. Minął ją i przeszedł na środek sali, dodając:
- Musisz być bardziej pewna siebie. Z pewnością pójdzie Ci dobrze.
Był dość miły, szczególnie dla innych agentek. Oczywiście nie oznaczało to niczego złego - po prostu lubił zapewniać swoje uczennice, że na pewno pójdzie im w porządku i nie ma się czego obawiać. To był jeden z kroków do sukcesu. Wiara w siebie. Był przekonany, że to wszystko zmienia. Uśmiechnął się do Toni i dodał:
- Raczej nie będzie to nic trudnego. Ot, kilka spięć. Wiesz, że możesz dezaktywować elektroniczne przedmioty w Twoim otoczeniu? Oczywiście jeśli nie są specjalnie przed wami zabezpieczone. Powiedzmy ten telefon - wyciągnął jakiś stary telefonik, który oczywiście był używany w ramach treningu. Położył go na ziemi i dodał:
- Skup się na nim i usmaż jego elektroniczne części. Ma przestać działać.
Dodał i zaczął w skupieniu obserwować poczynania swojej młodej uczennicy, następnie powiedział:
- Jak myślisz, do jakich innych celów przydadzą się takie zdolności? Szczególnie w terenie, podczas misji.

__
Toni: 2/4
Powtarzam - trening dla Toni, jak ktoś chcę również trenować, pisać na GG/PW Valerie
 
 
Toni Martin


18 lat

Złota




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-09-19, 21:48   
   Multikonta: Rosemary
[Cytuj]

Zwykle Toni uważała się za dość wysoką, w końcu metr siedemdziesiąt to wcale nie tak mało, przynajmniej jak na siedemnastolatkę. Ale gdy Jayden zbliżył się do niej, poczuła się malutka. Uczucie to było jej dość bliskie i wcale nie było takie złe. Może trochę przygnębiając, ponieważ uświadamiało jej, że jest tylko jedną z wielu nic nieznaczących istotek.
Jak zwykle robiła z igły widły.
Próbowała się kontrolować, pilnować by oddech nie przyśpieszał jej za bardzo, by nie przestępować co chwila z nogi na nogę. Pokusiła się nawet by spojrzeć trenerowi w oczy, jednak po chwili powrotem wlepiła wzrok w swoje buty. Wyobraźnia działała na najwyższych obrotach, w bardzo niewłaściwym kierunku.
Gadanie o pewności siebie przynosiło odwrotny efekt. Jeszcze bardziej onieśmielało Toni, nie lubiła gdy ktoś zauważał jej nieśmiałość. Był to jednak impuls, by się ogarnąć. Wzięła głęboki wdech i uśmiechnęła się delikatnie.
- Tak wiem. Robiłam to kiedyś. - O dziwo brzmiała całkiem naturalnie. - Powinnam dać radę. - Skinęła głową, jakby na potwierdzenie własnych słów.
Bardzo spokojnie, wręcz flegmatycznie podeszła do urządzenia i delikatnie dotknęła go palcami, skupiając całą uwagę na tym, by go rozwalić. Naprawdę zależało jej, by dobrze wypaść. To nie mogło być przecież takie trudne.
- Mogą służyć do sabotażu... - odparła nieśmiało. Nie miała pojęcia, do czego miało jej się to przydać, ale chciała powiedzieć cokolwiek. - Może też być pomocne przy... Nie to głupie. - Przegryzła wargę, żałując, że w ogóle się odezwała.

Rzut:
http://caledonia.cba.pl/viewtopic.php?p=1972#1972
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-09-19, 23:47   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Telefon pod wpływem dotyku Toni praktycznie od razu zalał się ogniem i przepalił. Całkowicie. Pokrył się w całości płomieniami i powyginał od wysokiej temperatury. Jayden nie do końca to miał na myśli, ale... No, co poradzić, prawda? W końcu dobrze wiedział, że Toni była młodą, jeszcze nie do końca doświadczoną agentką projektu. Z pewnością się z tym wreszcie upora.
- Skup się, Toni. Skoro to robiłaś, to spróbuj jeszcze raz.
Kiwnął tylko palcem na kilku pomocników, którzy przy użyciu specjalnej gaśnicy pozbyli się obiektu treningowego i podłożyli nowy, identyczny telefon. Jayden na to dodał:
- Musisz jedynie przepalić elektronikę. Telefon musi być w całości. Naucz się robić to w ten sposób - powiedział i spojrzał na nią. W sumie to była całkiem ładna, jeśli ktoś lubi takie chudzielce. Wbrew pozorom Jayden nawet kilkukrotnie zawiesił na niej oko, gdy była czymś zajęta. W końcu przecież nie była jakaś brzydka. Zapewne przyciągała wzrok nie tylko jego, a wielu innych facetów w Bazie. Jednak w tamtym momencie była tylko i wyłącznie jego uczennicą. Wiedział, że może trzymać ją tam tyle, ile mu się tylko podoba. Ostatni raz zerknął na nią i powiedział:
- Dokończ to co mówiłaś, proszę. Mówiłem. Musisz być pewniejsza siebie, czym się przejmujesz? W końcu jesteśmy tutaj sami, prawda?
Sami. To chyba było najgorsze z tego wszystkiego. On jednak nie do końca odbierał to w ten sposób. Fakt tego, że nie było tam żadnych gapiów powinien otworzyć nieco Toni na nowe sugestie i nauczyć ją wypowiadać się. Widział, że była spięta, a przecież nie o to tutaj chodziło, prawda? Popatrzył na nią. Znowu. Przetarł swój policzek, na którym był lekki zarost i splótł dłonie na wysokości swojej klatki piersiowej. Dodał do dziewczyny:
- Co masz na myśli mówiąc sabotaż, agentko Martin? - rzucił to ostatnie z lekkim rozbawieniem, prezentując rządek białych, równiutkich zębów. Amerykański uśmiech to mało powiedziane...

__
Toni: 3/4
Powtarzam - trening dla Toni, jak ktoś chcę również trenować, pisać na GG/PW Valerie
 
 
Toni Martin


18 lat

Złota




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-09-20, 16:39   
   Multikonta: Rosemary
[Cytuj]

Okey, może nie wyszło dokładnie tak, jak chciała, ale w gruncie rzeczy wykonała zadanie. Tylko skupiła się odrobinę za bardzo. Odsunęła się od zniszczonego urządzenia, by patrzeć, jak kilka osób gasi je i podmienia na inne. Cała sytuacja wydawała jej się abstrakcyjna. Sama nie wiedziała czemu, ale towarzyszyło jej dziwne przeświadczenie, że jeśli są sami w sali, to nikt poza nimi nie kontroluje treningu. To głupie. Przecież w Pryzmacie wszystko zawsze jest kontrolowane.
Ponownie pokiwała głową, próbując samą siebie przekonać, że tym razem pójdzie jej lepiej. Spojrzała w stronę Jaydena, jakby szukając potwierdzenia, że ma zniszczyć kolejny telefon. Zaraz jednak odwróciła wzrok. Obecność trenera ani trochę nie pomagała jej się skupić. Tak samo stwierdzenie, że są sami, wcale nie rozluźniło atmosfery. Wręcz przeciwnie.
- Jeśli coś poszłoby nie tak i musielibyśmy uciekać, można zniszczyć kamery - mówiła bardzo cicho, gdzieś tam licząc, że jednak jej nie usłyszy. - Czy coś w tym stylu. - Zaśmiała się nerwowo.
Westchnęła cicho, wyobrażając sobie, że razem z powietrzem ulatuje z niej cała niepewność i zażenowanie. O dziwo pomogło. Telefonu dotknęła jedynie opuszkami palców, skupując całą uwagę na zadaniu. To nie może być takie trudne, prawda? Przepalić elektronikę bez niszczenia całego urządzenia.
Ostatnie zdanie wypowiedziane przez trenera, upewniło ją w przeświadczeniu, że wyszła na idiotkę. Miała ochotę spłonąć ze wstydu jak poprzedni telefon, to jednak nie było takie proste.
- Sama nie wiem, czemu o tym wspomniałam, to bez sensu. - Naprawdę miała wtedy pustkę w głowie. - Więc, czemu mają służyć te umiejętności?
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-09-20, 21:46   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

- Nie ma się czym przejmować, mała. Widzisz? To całkiem dobry pomysł. Przed przybyciem Ligi chciałbym, żeby każdy myślał w ten sposób. Twoja moc nie nadaje się tylko do ładowania Phone'a - zdajesz sobie sprawę, co? - zaśmiał się i zerknął na nią. Wiedział, że drzemie w niej potencjał podobnie jak w innych żółtych. Jednak potrzebowała motywacji, żeby go jakoś wyciągnąć. A on zamierzał jej z tym pomóc.
- To nie jest bez sensu! Skąd ten pomysł? Po prostu rozwiń to, co mówiłaś. Nie zakładam, że to złe wyjście. Jestem tylko ciekawy co masz na myśli.
Mówił zgodnie z prawdą. Był zafascynowany tym, jaki punkt widzenia odbiera jego uczennica. Chciał jak najlepiej wczuć się w jej sytuację i zrozumieć czemu mówi tak a nie inaczej. Spełnieniem jego marzeń byłaby sytuacja, gdy mówi o takich rzeczach otwarcie i niczego się nie krępuje. Popatrzył na nią i dodał:
- Możesz zająć się teraz tym telefonem, jednak chciałbym, żebyś rozwinęła wcześniejszą myśl. Naszym celem tutaj jest nauka nie tylko rzucania piorunami ale i kreatywnego myślenia. To jest najważniejsze, Toni.
Później miał zamiar przejść do niebo bardziej ofensywnych zagrań, jednak wszystko po kolei. Starał się zrobić wszystko, żeby jego uczennica przestała być aż tak spięta. Jednak powoli kończyły mu się pomysły.
 
 
Richard Gray


20

Niebieski




Wysłany: 2016-09-21, 17:12   
   Multikonta: Alice, John
[Cytuj]

Spokojnym, aczkolwiek dostojnym krokiem wkroczył do sali. Nie zrobił tego głośno, wręcz przeciwnie, jego obecności nie dało się zauważyć, chyba, że ktoś akurat patrzył na drzwi wejściowe. Był w swoim standardowym, sportowym stroju. Lekkie przepocenie świadczyło o tym, że to nie był początek jego treningu, a jedynie kolejny jego etap.
Praktycznie od razu spostrzegł jednego z trenerów. Jedynie skinął do niego głową na przywitanie. Nie przepadał za Jaydenem, choć miał szacunek do jego umiejętności. Zawsze jednak wydawało mu się, że zależy mu bardziej na popularności niż na treningach. Może to była zazdrość? Richard nie chciał dopuścić do siebie myśli, że mógłby odczuwać coś tak głupiego. Był synem prezydenta i świetnie prosperującym żołnierzem. Do tego odkąd zyskał zdolności Psi jego przydatność jeszcze bardziej się zwiększyła. Ale on nie spoczywał na laurach i nigdy nie zasłaniał się ojcem. Ciężko trenował by móc zyskać swoją pozycję, i choć być może członkowie projektu uważali, że zawdzięcza wszystko ojcu, to musieli szanować jego zdolności. Nie robił tego dla zabawy. Robił to przede wszystkim dla siebie. Chciał chronić swoją rodzinę. Taką misję dał mu ojciec. I nie miało najmniejszego znaczenia, że był prezydentem. Fakt, dzięki temu dostał najlepsze możliwe wykształcenie, ale nie oznaczało to, że miał z górki. Może wręcz przeciwnie. Jego nauczyciele byli wymagający i surowi. On sam też wymagał. Nie tylko od osób które trenował, ale także od samego siebie.
Zaraz po skromnym przywitaniu ruszył przed siebie, w stronę sztang. Jayden mógł od razu zrozumieć jego zachowanie. Richard nie chciał mu przeszkadzać, a sam też mógł sobie doskonale dać radę. W przeciwieństwie do innych doskonale zdawał sobie sprawę ze swoich mocnych i słabych stron. Nie potrzebował porad, choć nigdy ich nie lekceważył. Jednak w tym momencie postanowił zostawić Jaydena dziewczynie, która znacznie bardziej potrzebowała jego pomocy.
Trening zaczynał się zazwyczaj od porządnej rozgrzewki, ale tą Richard miał już za sobą. Na salę przyszedł głównie w celu potrenowania swoich mocy, miał też zamiar trochę postrzelać na strzelnicy. Póki co odłożył jednak na półkę swojego starego Colta, zabezpieczając go odpowiednio i wyjmując magazynek, by niechcący nie wypalił. Oczywiście, dbał o swoją broń i była ona w doskonałym stanie, więc przypadkowe wypalenie graniczyło z cudem, ale jeden z trenerów kiedyś ostrzegł go, by nigdy nie ufać niczemu poza własnymi umiejętnościami.
Kiedy już odłożył pistolet ustawił sześć pięciokilowych sztangi tworząc z nich niewielki kwadrat, po czym stanął w jego środku. Zamknął oczy i zaczął je powoli unosić i opuszczać siłą woli. Nie chodziło o szybkość, liczbę czy ciężar. Chodziło głównie o precyzję. Robił to ze stałą prędkością, a oczy zamknął by ten złudny zmysł go nie rozpraszał. Dopiero odgłos uderzenia sztang o ziemię uświadamiał go, że prędkość jest odpowiednia. Jeśli byłoby słychać więcej niż jedno uderzenie, oznaczałoby to, że gdzieś nastąpiła desynchronizacja, i musiałby to skorygować.
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-09-21, 17:42   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Jayden jedynie zerknął na niego, skupiając oczywiście uwagę na Toni. Jednak cóż... Jak miał się powstrzymać? Chwilami zerkał na chłopaka, żeby upewnić się, że to czasem on na niego nie spogląda. Chciał mieć pewność, że jest z Toni sam na sam. Ale co miał poradzić? Nie mógł zabronić mu - szczególnie! - wejścia do sali treningowej, prawda? Gdy chłopak zajął tam swoje miejsce, ten dodał do niego nieco głośniej:
- Potrzebujesz pomocy, Rich'? Zawołać kogoś?
Zapewne gdyby nie był synem prezydenta, to powiedziałby do niego "młody" - tak w końcu zwraca się do wszystkich swoich podopiecznych. Jednak teraz oczywiście musiał się nieco pohamować. Richard nie był zwykłym podopiecznym.
Zbliżył się po chwili ponownie do swojej uczennicy z uśmiechem. Nie chciał, żeby czuła się przytłoczona obecnością kogoś innego, tak więc dodał do niej:
- Richard przyszedł tam poćwiczyć. Nie przeszkadza Ci to?

Kolejka: Toni, Rich

Toni: 3/4
Richard: 1/4
 
 
Richard Gray


20

Niebieski




Wysłany: 2016-09-21, 19:03   
   Multikonta: Alice, John
[Cytuj]

Spojrzał na Jaydena, który coś do niego mówił. Nie lubił jak ktoś przeszkadzał mu w treningu. Trening był świętością, i wymagał maksymalnego skupienia, szczególnie trening używania umiejętności. Co by zrobił gdyby wymknęły się spod kontroli? Miał pilnować tego miejsca, a nie je rozwalać. Ale nie mógł też odnosić się z brakiem szacunku do wyższego rangą. A Jayden był w sumie trochę wyższy rangą. Chyba. -Nie, dziękuję. - Powiedział więc formalnym tonem, choć słychać było, że nie bardzo chce z nim rozmawiać. Richard nie był dobrym kłamcą. -Proszę sobie nie przeszkadzać. Poradzę sobie sam. Nie zwracajcie na mnie uwagi. - Przystąpił do wykonywania ćwiczeń.
Po chwili podnoszenia i opuszczania ciężarów, kiedy stwierdził, że już wystarczająco się napracował nad telekinezą, ruszył w stronę ruchomych celów. Zatrzymał się w pewnej ustalonej odległości, po czym zamknął oczy i uspokoił oddech. Stanął w pozycji bojowej, po czym skupił energię w zaciśniętej pięści. Przed nią stworzył pole siłowe, dokładnie wielkości pięści. Otworzył oczy i spojrzał na ruchome cele. Kolejnym ćwiczeniem było ciskanie polami siłowymi prosto w cele. Jeśli trafi, cel powinien dać mu o tym znać. Musiał też dobrze panować nad mocą, by przypadkiem nic nie zniszczyć. Oczywiście, mógł to zniszczyć, i nikt nie miałby do niego pretensji, ale tym razem chciał zapanować nad własną mocą. Czasem może zdarzyć się sytuacja, gdy będzie musiał kogoś jedynie ogłuszyć, a zbyt mocne uderzenie mogłoby zabić. Musiał więc uderzyć wystarczająco mocno, by było to odczuwalne (w wypadku człowieka wręcz bolesne), ale nie mógł przesadzić, by nie było to uderzenie śmiertelne.
Kiedy już był gotowy, uderzył pięścią w powietrze, wyrzucając w ten sposób pole siłowe w kierunku celu. Mógł to zrobić bez wykonywania jakiegokolwiek ruchu, ale w ten sposób lepiej panował nad kierunkiem i prędkością uderzenia. Po pierwszym uderzeniu wykonał kolejne, a potem kolejne, za każdym razem z dużą precyzją trafiając w ruchomy cel. Nie wykonywał jednak ćwiczenia zbyt szybko. Podobnie jak w poprzednim przypadku, liczyła się dla niego głównie precyzja. Nie chciał się przed nikim popisywać. Chciał tylko udoskonalić swoje własne umiejętności.
 
 
Toni Martin


18 lat

Złota




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-09-21, 19:13   
   Multikonta: Rosemary
[Cytuj]

- Tak, wiem, że umiejętności PSI to nie żarty i właściwie, to trochę mnie to przytłacza. Oczywiście bywają pomocne w normalnych sytuacjach, ale świadomość, że kiedyś na prawdę wyślą mnie na misję, o których tak często słyszę, że będę musiała zrobić komuś krzywdę... - powiedziała jednym tchem. - To dość przerażające.
W pewnym sensie była z siebie dumna, że wreszcie powiedziała coś więcej niż "mhym" i "jasne", nawet się przy tym nie jąkając. Po chwili stwierdziła, że należy kuć żelazo póki gorące i kontynuowała:
- Teraz w wielu miejscach są drzwi z zabezpieczeniem na prąd, jak te w bazie, drzwi ze skanerami siatkówek oczu i inne takie. - Tak właściwie, Toni nie miała prawa wiedzieć, czy taką technologię stosuje się gdziekolwiek indziej, w końcu nie opuszczała bazy od sześciu lat. - Zniszczenie ich bez użycia umiejętności żółtych pewnie jest trudne, lub niemożliwe. Tak mi się wydaje.
Nie analizowała swoich słów, po prostu mówiła wszystko, co przyszło jej do głowy. Bzdury, nie bzdury. Wszystko. Wszystko co związane z używaniem mocy w praktyce, gdy są ona naprawdę potrzebne, było dla Toni abstrakcją. Nigdy nie była na misji, więc miała prawo tego nie wiedzieć.
Przy kolejnej próbie przepalenie elektroniki telefonu, była już znacznie bardziej zdecydowana. Gdzieś tam w środku, czuła dziwną pewność, że tym razem się uda. Znała to uczucie. Pojawiała się zwykle, gdy z jakiegoś powodu była z siebie zadowolona i znikało, gdy tylko jedna, najmniejsza rzecz poszła nie po jej myśli. Jakby w jednej chwili spadała na ziemię. Teraz jednak czuła wręcz dumę, że wreszcie udało jej się odezwać, więc postanowiła z tego skorzystać.
Podniosła urządzenie, jakby było jej prywatnym smartphone'm, a ona sprawdzała facebooka. Tylko, że zamiast przejrzeć tablicę znajomej, chciała przepalić całą elektronikę.
Naprawdę skupiła się na swoim zadaniu, nawet nie zauważyła, chłopaka, który także postanowił skorzystać z sali treningowej. Właściwie, to zauważyła jego obecność ,dopiero po usłyszeniu pytania Jayden'a.
- Nie, jest okey. - rzuciła, choć była odrobinę zawiedziona.
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-09-21, 19:50   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

- Musisz być na to gotowa, Toni. Ciężko mi samemu to sobie wyobrazić. To, przez co musisz przechodzić - stwierdzil Jayden i oparł się o jedną z maszyn do ćwiczeń, następnie popatrzył na nią z lekkim politowaniem i kontynuował:
- Wiesz. Ja jak i inny - jesteśmy żołnierzami. Szkolono nas do tego. Ty jesteś jeszcze bardzo młoda. Twoja moc zobowiązuje do wielu rzeczy... To nasza misja, rozumiesz? Musimy pomóc państwu - jako jego obywatele. Nie bój się, to nie jest nic strasznego - dodał, mimo iż zdawał sobie sprawę z tego, jak bardzo się mylił. Wiedział, że wojna nigdy się nie zmienia i że zawsze pozostanie tak samo przerażającym i traumatycznym przeżyciem. Wiedział również, że za jakiś czas wszyscy wyjdą z tego kurortu i możliwe, że będą musieli przeciskać się przez prawdziwy kanał. Szczególnie Toni - była szkolona przede wszystkim do walki. Przerażało go to w jakimś sensie ale wiedział, że nie ma innego wyjścia. Musi tak być. Po to są tutaj agenci Ligi, po to on również ich szkoli. Wszystko będzie cięższe, ale muszą się z tym zmierzyć.
- Oo mała... Gdybym Ci powiedział o wszystkich zabezpieczeniach bazy, urwaliby mi łeb - roześmiał się, starając się jakoś rozładować napięcie. Dodał po chwili:
- Wiesz... Co do tamtego tematu. Mamy w bazie psychologów. Z pewnością znajdzie się ktoś, kto będzie w stanie pomóc Ci się z tym uporać - odparł z uśmiechem i odszedł od maszyny. Pora, żeby wrócili do treningu.
Telefon leżąc w dłoni Toni powoli zaczął migać. Po chwili jego ekran zupełnie się wyłączył. Jayden oczywiście obsypał się dumą. No, wyszło jej!
- Świetnie! Wiesz, że niektórzy potrafią zrobić to bez dotykania przedmiotu? Wracając... Chciałabyś poćwiczyć na żywych celach? - dodał, wiedząc, jak przerażająco to zabrzmiało.

Toni: 4/4
Richard: 2/4
Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry 2016-09-21, 20:28, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Richard Gray


20

Niebieski




Wysłany: 2016-09-21, 20:25   
   Multikonta: Alice, John
[Cytuj]

Odetchnął spokojnie, kiedy stwierdził, że ma dość. Ale to oczywiście nie było dość treningu. Trening lewitacji wolał przeprowadzić w niezamkniętym pomieszczeniu, a niszczenie przedmiotów lepiej sprawdzało się na kamieniach. Podobnie było z zabawami grawitacją, wolał to robić kiedy nikogo nie było w pobliżu. Na tą okazję miał jednak coś innego. Skierował się do pustej przestrzeni, służącej głównie do treningów walki. Ważne było, żeby nikt mu nie przeszkadzał. Musiał mieć trochę pola wolnego. Sięgnął do kieszeni i wyjął z niej starą piłkę do tenisa. Widać było, że jest zużyta. Zaczął ją podrzucać, by móc dobrze wyczuć jej ciężar. Następnie zamachnął się, i niezbyt mocno rzucił nią po łuku. Następnie użył teleportacji by znaleźć się w odpowiednim miejscu, i móc złapać piłkę. Wbrew wszelkim pozorom, to wcale nie było najprostsze ćwiczenie na świecie. Musiał rzucić piłkę odpowiednio po łuku, by mieć dostatecznie dużo czasu na reakcję. Musiał użyć teleportacji która sama w sobie była już skomplikowana. Musiał teleportować się w odpowiednim miejscu, bo przecież nie miał zamiaru robić ani kroku w bok. A na koniec musiał zorientować się w sytuacji i złapać piłkę. Sama teleportacja była niebezpieczna - zatrzymanie się w złym miejscu, w złym momencie, lub lekka dekoncentracja spowodowana zmianą położenia mogła okazać się tragiczna w skutkach, dlatego teleportacja musiała być używana jako ostateczność. Musiał więc być pewien, że będzie w stanie to opanować, kiedy zajdzie taka potrzeba. To ćwiczenie było do tego idealne, choć z boku musiało wyglądać głupio. Grał w piłkę sam ze sobą. Ale on nie przejmował się tym, jak to wygląda. Ważne, że działało. Kiedy złapał piłkę, odpoczywał kilkanaście sekund i rzucał ją ponownie, wykonując tak kolejne powtórzenia.
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-09-21, 20:59   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Bezzwłocznie wstała z krzesła i z uśmiechem na ustach zaprowadziła ją do Sali Treningowej B. Wiedziała, że już pewnie ktoś tam trenuje. W myślach modliła się jednak, by nie był to ktoś przesączony klimacikiem Projektu. Na całe szczęście wpadł jej w oczy Richard. Podeszła do syna prezydenta wraz z Trzynastką i dodała do niego:
- Przepraszam, Richard - miała już powiedzieć "sir Gray", jednak opamiętała się w porę. To tylko syn prezydenta, nie? Po chwili, gdy zwrócił już na nią uwagę kontynuowała:
- To Trzynastka. Niedawno przybyła do nas z Ligi Dzieci. Chciałaby potrenować - mogłaby zrobić to w Twoim towarzystwie? Jesteście tego samego koloru - pokwitowała. Dobrze wiedziała, że Richard miał zresztą za zadanie ocenienie umiejętności agentów Ligi jak i ich możliwości. W młodym Grayu również drzemał spory potencjał, jednak wszyscy byli ciekawi czy może mierzyć się z szkolonymi do zabijania agentami Ligi. W dodatku takimi z doświadczeniem.
Taylor, bo tak miała na imię kobieta dobrze znała wszystkich w bazie. Rzuciła więc porozumiewawcze spojrzenie Jaydenowi, aby ten miał oko na tą dwójkę, a następnie zaczęła przygotowywać się do opuszczenia pomieszczenia i zostawienia Niebieskiej w towarzystwie jej nowego kolegi.
- Trzynastko, gdybyś czegokolwiek potrzebowała, zwróć się do agenta Jaydena. Będzie wiedział gdzie mnie znaleźć. Jest tutaj, w innej części sali.


Dzielę rozgrywkę na dwie
Pierwsza kolejka: Toni, MG, Toni
Druga: Alannah, Richard, MG (ewentualnie)
 
 
Alannah Carey


18

blue monday




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-09-21, 21:24   
   Multikonta: Wosley, Blake, Hunter
[Cytuj]

Przyglądała mu się ostrożnie, szukając jakiś oznak wyprania mózgu. Może jego uśmiech był zbyt szeroki? Albo nerwowo obgryza paznokcie? Poci się? Niestety, ale żadna z tych rzeczy nie miała miejsca, a chłopak wydawał się całkowicie normalny. Może wcale nie był ofiarą, a jednym z oprawców. Cóż, zaraz to sprawdzi, gdy będzie kopać jego dupsko.
- Miło mi poznać - powiedziała ponuro, co zabawnie kontrastowało z jej różową koszulką z jednorożcem. Zaczęła kręcić nadgarstkiem i palcami, co spowodowało, że jej kości zaczęły "strzelać". Dawno nie walczyła z kim "na niby". W Lidze nawet treningi były na poważnie. Jeśli nie pokazałeś się z jak najlepszej strony, to byłeś bezużyteczny.
Uniosła wokół siebie barierę. Nie miała pojęcia, kiedy chłopak uzna, że warto ją zaatakować. O ile ostatnie misje ją czegoś nauczyły, to żeby mieć oczy dookoła głowy, zawsze być czujnym i że wszystko jest jedną, wielką pułapką.
_________________
And way down we go...
 
 
Richard Gray


20

Niebieski




Wysłany: 2016-09-21, 22:11   
   Multikonta: Alice, John
[Cytuj]

Nowa. Więc tak wyglądał członek tej słynnej Ligi o której opowiadał mu ojciec. Nie wyglądała na specjalnie wesołą. Było to w miarę oczywiste, znalazła się w nieznanym miejscu wśród obcych ludzi. Mimo, że wiedział o jej przybyciu, myślał, że za trening zabierze się najwcześniej jutro. Skoro była tu teraz mogło to oznaczać, że świetnie dopasowywała się do sytuacji. -Witaj. - Powiedział ciepłym, choć zdecydowanym głosem. Brzmiał on bardziej jak głos trenera niż głos dzieciaka. Fakt, zdawał się być od niej trochę starszy i widać było, że jest dobrze zbudowany, ale mimo wszystko wciąż był dzieciakiem, prawda? -Jestem Richard. - Póki co uznał za słuszne nie zdradzać swojego nazwiska. Dziewczyna wciąż mogła być negatywnie nastawiona do jego ojca, zresztą, bez powodu. Ale został zaznajomiony z nienawiścią wpajaną agentom Ligi, i musiał się z tym liczyć. -Widzę, że pragniesz walczyć. Bardzo dobrze, choć nie planowałem na dziś sparingów. - Ustawił się w pozycji obronnej, uważnie obserwując dziewczynę. Wyglądało to tak, jakby chciał ją przetestować, a nie stoczyć z nią równy pojedynek. Czy to znaczyło, że ją lekceważy? Nie, choć Al nie mogła o tym wiedzieć. Richard nie był typem człowieka który pozwalał sobie na niedocenienie swojego przeciwnika. Szczególnie, jeśli chodziło o kogoś z Ligi. Nawet dopuszczał do siebie myśl, że osoba stojąca przed nim mogła posługiwać się zdolnościami lepiej od niego samego. W końcu z opowieści ojca wynikało, że miała doświadczenie nabyte w terenie, którego brakowało Richardowi. Tak naprawdę to chłopak miał nadzieję nauczyć się czegoś od agentów Ligi, choć nie mógł sobie pozwolić na powiedzenie tego na głos. Wielu ludzi uważało go tu za najzdolniejszego wojownika. Z pewnością Jayden uważnie się im przyglądał, zadając sobie proste pytanie: kto był silniejszy?
Chłopak nie postawił przed sobą żadnej bariery, ale nie wyglądał też na bezbronnego. Wręcz przeciwnie, jego pozycja obronna była świetna, choć tylko na wypadek bezpośredniego ataku wręcz. -W pobliżu nie ma żadnych przedmiotów, których mogłabyś użyć do ataku. Zastanawiam się, co zrobisz w takiej sytuacji. Choć to tylko trening, to nie próbuj mnie lekceważyć.

/ Adminowy edit/
Nie ma MG, grajcie. Teraz Alannah
Oczywiście MG dalej siedzi z Toni.
Ostatnio zmieniony przez Valerie Cadle 2016-09-21, 22:23, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Alannah Carey


18

blue monday




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-09-21, 23:03   
   Multikonta: Wosley, Blake, Hunter
[Cytuj]

Trzynaście uśmiechnęła się szeroko na słowa chłopaka. Widać było, że nigdy nie walczył na poważnie. Miała milion możliwości, dzięki którym mogła mu coś zrobić. Mogła rzucić nim o ścianę czy sufit, wyrzucić go przez okno, przygnieść do ziemi i nie pozwolić mu wstać. Mogła rozsadzić mu dowolny organ wewnętrzny lub ściągnąć mu buta, zgnieść go i zamienić w pocisk. Możliwości było wiele, problem polegał na tym, że prawie wszystkie były śmiertelne.
Miała dzisiaj dobry humor, więc postanowiła podrażnić lekko chłopaka. Nie znała go, ale bazując nad tym co słyszała o tym miejscu, doszła do wniosku, że chłopaczyna żył w zamkniętym, hermetycznym środowisku, w którym nic złego nigdy nie może mu się przytrafić. Czas to zmienić.
- Richard, tak? Mogę ci mówić Dick? - spytała tonem, który sugerował, ze nieważne jaka będzie na to odpowiedzieć, ona i tak zrobi swoje. Zlustrowała go wzrokiem od stóp do głów. Był od niej starszy, ewentualnie po prostu na takiego wyglądał. Był też pewnie silniejszy fizycznie, ale to nie miało wielkiego znaczenia. Przecież nie mieli zamiaru naparzać się w kisielu bez koszulek.
- Niebieski musi umieć wykorzystywać wszystko, co ma w zasięgu wzroku - powiedziała, mocą rozrywając jego koszulkę na pół. Ściągnęła ją z niego i zgniotła, zamieniając w niewielkiej wielkości pocisk, który latał teraz nad jej głową. Teraz się tylko popisywała. Normalnie chłopak dostałby nim już w nogę.

/ Adminowy edit nr. 2342423/
Jak chcecie sobie powalczyć i poużywać na sobie umiejek, używajcie kości (chyba, że oboje się zgadzacie na takie akcje, to wtedy nie) Wasza decyzja
Ostatnio zmieniony przez Valerie Cadle 2016-09-21, 23:32, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-08-15. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,119 sekundy. Zapytań do SQL: 12