Strona Główna



  • ♣Forum powoli wraca do życia, niedługo zostaną pociągnięte rozgrywki mające na celu zamknięcie niektórych wątków.
    ♣Niedługo powstanie nowa grupa - rząd.
    ♣Niedługo zostanie zmieniony wygląd, do szablonu zostanie dodany nowy skład administracji. Jak na razie z przyjemnych wieści - możemy w nim powitać naszą starą userkę Summer Dawson.
    ♣Zaktualizowany został regulamin rzutów kośćmi.
    ♣Apelujemy o nieco szybsze odpisywanie w tematach - jeżeli ktoś ma podciągnąć fabułę, to jesteście to przede wszystkim wy.
    Obecnie na forum mamy luty, 2023 rok, -5 stopni celsjusza, lekkie opady śniegu.

  • Pryzmat: Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. - Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię. W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.


Poprzedni temat «» Następny temat
Sala Treningowa B
Autor Wiadomość
Toni Martin


18 lat

Złota




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-09-22, 17:23   
   Multikonta: Rosemary
[Cytuj]

Toni nie pierwszy raz słyszała gadkę na temat obowiązku i poświęcenia. Nie zmieniło to jej podejścia nawet w minimalnym stopniu. Niby była żołnierzem, tylko nie do końca z własnej woli. Nie żeby było jej źle w Pryzmacie, przecież dzieciaki chociażby z takiej Ligi Dzieci miała dużo ciężej od niej, po prostu chciała by być normalną nastolatką.
Wolała jednak, by pozostało to w sferze jej myśli, dlatego też nie przestawała kiwać kiwać głową, pokazując, że wszystko rozumie.
- Nie wiem, czy psycholog to dobry pomysł... Kiedyś już kilku próbowało mi... - Szukała odpowiedniego słowa. - ...pomóc. Nie wspominam tego zbyt dobrze.
Jej spotkania z psychologiem zaczęły się mniej-więcej wtedy, gdy bardzo gwałtownie schudła ponad dziesięć kilo. Czyli jakieś trzy lata temu. Zrezygnowała z tych spotkać dość niedawno i wolała by nie wchodzić dwa razy d tej samej rzeki. Nie żeby działa się jej tam jakaś krzywda, po prostu miała wrażenie, że po spotkaniu była w gorszym nastroju niż przed nim.
Naprawdę zadowolona z siebie, patrzyła jak telefon przestaje działać. Gdy ekran całkowicie zgasła, odłożyła niesprawne urządzenie na miejsce.
- Wiem, ale to chyba dość skomplikowane. - Jeszcze nigdy nie udało jej się świadomie wpłynąć na przedmiot, którego nie dotykała. - Żywych? Chcesz, abym na prawdę poraziła kogoś prądem?
Ta myśl napawała dziewczynę strachem, ale też dziwną ekscytacją. To było coś zupełnie innego niż wpływanie na martwe przedmioty, nie mogła przesadzić z siłą umiejętności, bo gdyby przypadkiem przypaliła człowieka, to przecież nie zamienią go na nowy model i nie każą spróbować jeszcze raz, tak jak było z telefonem. Po chwili namysłu udzieliła odpowiedzi:
- Chcę spróbować.
Cicho zastanawiała się kto będzie tym "żywym celem", w sali oprócz nich był tylko syn prezydenta i jakoś nowa dziewczyna, podobno z Ligi Dzieci, więc obydwoje raczej odpadali. Nie do końca wiedziała, czy ktokolwiek z własnej woli zgodził by się być workiem treningowym dla żółtej, a Jayden raczej nie miał na myśli siebie. Prawda?
 
 
Richard Gray


20

Niebieski




Wysłany: 2016-09-22, 18:07   
   Multikonta: Alice, John
[Cytuj]

Rozdarła mu koszulę. Nic takiego. Nie przejął się ani ubraniem ani nagłym roznegliżowaniem od pasa w górę. Podczas treningów często trenował bez koszulki, i raczej nie wstydził się swojego ciała. Problemem był stosunek dziewczyny do niego. Nie tylko nazywała go "Dick", choć nie był pewien czemu, ale też całkowicie go zlekceważyła. Widać było, że się bawi. Mogła mieć większe doświadczenie, ba, zaakceptowałby nawet jakby posługiwała się mocą znacznie lepiej od niego, ale to już była przesada. Fakt, nigdy nie walczył "na poważnie" choć treningi były ciężkie i często obrywał od swoich trenerów, których osobiście prosił o surowe traktowanie, bez względu na to kim jest jego ojciec. Nigdy nie narzekał na siniaki czy na rany, nigdy nie skarżył się na zbyt ciężkie treningi. Robił wszystko co mógł by móc stać się wystarczająco silnym, by chronić swoją rodzinę i swój honor. Ale teraz, jakaś dziewczyna zwyczajnie go lekceważyła, jakby uważała, że nie ma sensu się z nim bić. Jakby chciała go tylko podenerwować. Nie mógł tego zaakceptować. Ale też nie mógł jej pobić na pierwszym treningu. Dzieci z Ligi miały być traktowane inaczej. Ich rodzice nie mogli ponieść odpowiedzialności, ale nie mogli sobie też pozwolić na znęcanie się nad nimi, z uwagi na ich nieprzeciętne zdolności. Musiał się z nią dobrze obchodzić, nawet jeśli ona zachowywała się tak lekceważąco.
Kiedy tylko dziewczyna zdarła z niego koszulkę ruszył do przodu. Wydawało się, że chce zaatakować od frontu, i miało to jakiś sens. Był szybki, ale przecież nie miało to znaczenia podczas walki z kimś niebieskim. Jednak jego planem nie był atak od frontu. I choć zazwyczaj trzymał to jako kartę atutową, to tym razem postanowił to wykorzystać od razu.
Richard zniknął z pola widzenia Trzynastki teleportując się za nią. Mógł teraz zrobić wiele rzeczy - zaatakować polem siłowym, unieść ją i cisnąć o ścianę, a nawet zaatakować fizycznie i założyć jej dźwignię, ale... Tylko klepnął ją w ramię. Następnie odskoczył kawałek na wszelki wypadek. -Pozwól, że powtórzę. Jestem Richard. Nigdy więcej nie próbuj mnie lekceważyć. - Powiedział spokojnie prostując się. -Wystarczy. Znam już mniej-więcej twoje zdolności. Nie chcę, żeby komuś z nas stała się krzywda, a sądzę, że jesteś raczej przyzwyczajona do walki na śmierć i życie a nie do zwykłych sparingów. - Rozejrzał się po sali. -Potrenujemy inaczej, trochę bezpieczniej. - Wyciągnął rękę i za pomocą telekinezy uniósł dwie pięciokilowe hantle. Następnie przyciągnął je do siebie. -To proste ćwiczenie dla niebieskich. Będę rzucał w twoją stronę, z prawej i lewej strony te hantle. Twoim zadaniem będzie je złapać. Potem ty rzucasz ja łapię. Jak będzie nam dobrze szło to zwiększymy ich liczbę. Oczywiście wszystko za pomocą telekinezy. To dobre ćwiczenie na koncentrację i panowanie nad mocą. Musisz rzucić je z odpowiednią siłą, bym mógł je złapać. Musisz też je rzucić w odpowiednie miejsca, by w razie czego nic mi nie zrobić. Jeśli będzie nam zbyt łatwo szło, będziemy jednocześnie łapać i rzucać. Wymaga to znacznie większej koncentracji, ale wiem, że sobie poradzisz. Gotowa? Łap. - Nie czekał na jej odpowiedź zakładając, że jest gotowa cały czas, i cisnął w jej stronę oba hantle. Leciały całkiem wolno, i nie miały szans trafić dziewczyny, gdyby ta mimo wszystko nie była gotowa. Richard często tak trenował z niebieskimi. Zabawniej się robiło, gdy w treningu uczestniczyło więcej osób, wtedy można było rzucać do dowolnie wybranej osoby, i przy okazji trenowało się też szybkość reakcji.


//Teleportacja i klepnięcie w ramię za zgodą obu stron bez rzutu kostką, dziękuję XD
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-09-22, 18:11   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

- Nie będę Cię do niczego zmuszał Toni - to ma pomóc, nie zaszkodzić - pokwitował Jayden. Nie wiedział zbytnio jak pomóc nastolatce w potrzebie, jednak znał jakieśtam techniki podrywu. Zapewnianie dziewczyn, że wszystko jest okej miał opanowane do perfekcji. Jednak gdy w grę wchodziły prawdziwe problemy... Cóż, typowy facet no! Jednak mimo to chciał jej pomóc. Może nie do końca wiedział jak, jednak chciał zmienić swoje postępowanie.
- Wymaga po prostu trochę nauki. Nic więcej, Toni - powiedział z uśmiechem. Wierzył, że jeśli Żółta będzie chciała opanować coś takiego to z pewnością leży to w sferze jej możliwości. Wymagana jest tylko ciężka praca.
- Oh... No nie do końca żywego! Jeszcze nie znaleźliśmy chętnych żywych celów - roześmiał się i wezwał jednego z robotów.
Cóż - ćwiczenia w bazie i sprzęt do nich był dość dobrze rozwinięty. Wiedział, że Layla - córeczka prezydenta - pracuje nad takimi wynalazkami razem z całą ekipą zielonych mózgowców. Był jej wdzięczny, że jego uczniowie mogą poćwiczyć na czymś, co dużo bardziej przypomina człowieka. Z uśmiechem przedstawił jej blaszanego kumpla wielkości człowieka. Kolejny robot w bazie - jak one wszystkie, był podłączony do systemu operacyjnego zwanego "jOSie". Większość urządzeń w bazie była do niego podpięta. Magazynowały się tam ich wyniki na treningach, monitorowane czynności życiowe gdy spędzali czas w klinice jak i miejsca, gdzie zarejestrowały ich kamery. Tworzyło to swoisty profil członka Prymatu. Można było się więcej dowiedzieć o dzieciakach. Lepiej je zrozumieć.
- Niestety panienka Gray nie zaimplementowała mu mowy. Może nie chciała, by krzyczał? - roześmiał się Jayden, spoglądając na Toni. Z pewnością stresowała ja ta sytuacja, no ale...
Starał się odciągnąć wzrok dziewczyny od sparingujących się Niebieskich. Powiedział:
- Jeżeli będziesz chciała, to potem też znajdę Ci partnera do walki. Ale na początku poćwicz proste ataki. Rozumiesz? Będzie mierzył siłę z jaką trafiasz. Zobaczymy, czy postawienie Cię przed żywym celem będzie bezpieczne. Spróbuj go powalić.
Robot po chwili zaczął poruszać się po sali, starając się unikać jakichkolwiek możliwych ataków mulatki.

/ Proszę o rzut kostką, jednak jak będzie zły (jak wyjdzie, że nieudane) to nie pisz, że się nie udało. Niech po prostu rzuci czymś/ spróbuje dokonać awarii etc. Wymyśl coś, rzuć kostką, ale nie wspominaj czy się udało czy nie - ja to napiszę/

Toni: 4/4 1/4
Richard: 4/4 1/4
Alannah 2/4
 
 
Toni Martin


18 lat

Złota




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-09-24, 16:02   
   Multikonta: Rosemary
[Cytuj]

- Myślę, że "trochę nauki" to w tym wypadku cholernie dużo nauki- zaśmiała się, zupełnie szczerze.
Można powiedzieć, że odetchnęła z ulgą, gdy w sali pojawił się robot, choć gdzieś tam była odrobinę zawiedziona. Nie chciała zrobić krzywdy żywemu człowiekowi, ale chętnie by się sprawdziła.
- Masz na myśli innego PSI? - Wtedy Toni zaczęła by martwić się o życie własne, a nie przeciwnika. - Na przykład kogoś z Ligi? - Sama nie wiedziała, czemu pytała właśnie o to. Strasznie interesowały ją dzieciaki z tamtej organizacji, choć miała świadomość, że pewnie są okropnie niebezpieczni.
Jak się okazało, postawione przed nią zadanie nie było tak proste, jak mogło się wydawać. Początkowo Toni nie miała nawet pomysłu jak zaatakować robota, nigdy nie używała piorunów, a nie były to raczej odpowiednie warunki na pierwszy raz; nie sądziła by paraliż mógł zadziałać na kawał blachy, a poza tym, tak samo jak wywołanie spięcia wymagał bezpośredniego kontaktu; zostało wiec jeszcze dwie opcje.
Pierwszą z nich było wywołanie awarii. Jeśli nawet wy się jej udało, prawdopodobnie wywaliła by prąd w całym pomieszczeniu.
Drugim pomysłem było wysadzenie blaszaka. Co oczywiście było ryzykowne i głupie. Nie wiedziała w jakim stopniu sala treningowa była odporna na ich umiejętności. Co jeśli wcale i przypadkiem wysadziła by pół pomieszczenia?
Nie wiedziała co nią kierowało, ale nie potrafiła powstrzymać się przed wybraniem opcji numer dwa. Może chciała zaimponować Jayden'owi i parze trenującej i innej części sali? A może była zwyczajnie głupia?
Do wysadzenie przedmiotu musiała dość mocno się skupić, bo było raczej trudne, gdy jej cel jest w ciągłym ruchu. Dlatego zamiast próbować nadążyć nad maszyną, postanowiła wykorzystać telefon, który sama zniszczyła. Wzięła kilka głębokich wdechów, przeanalizowała trasę po jakiej porusza się jej cel i w jakich miejscach się zatrzymuje. Później, skupiając całą uwagę na urządzeniu trzymanym w rękach, rzuciła nim w stronę robota, celując w przestrzeń kilka centymetrów przed nim. Równocześnie usiłując wysadzić telefon, dokładnie wtedy, gdy uderzy w blaszaka. Cały czas modliła się, by odległość kilku metrów, dzielących ją i Jaydan'a od maszyny nie okazała się zbyt mała, ani by jej prowizoryczny pocisk nie wybuchł zbyt szybko.

http://caledonia.cba.pl/viewtopic.php?p=2214#2214
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-09-24, 16:24   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Toni
- Oh Toni, niektórzy zyskują te umiejętności od razu. Uwierz, że wystarczy tylko nauka. Jeśli chcesz, mogę Ci pomóc nad tym popracować - powiedział, również będąc zupełnie szczery. W końcu ile to razy uczestniczył w treningach różnych kolorów? Pryzmat nie działa od wczoraj, więc sam Jayden zdążył zobaczyć wiele przypadków, w których różne osoby rozwijały umiejętności o których wcześniej im się nawet nie śniło.
Słysząc pytanie, Jayden rozejrzał się na boki i na chwilę skupił wzrok na Alannah. Była zajęta. No całe szczęście. Mógł więc mówić:
- Osoby z Ligi nie są dobrym materiałem na osoby z którymi moglibyście ćwiczyć. Myślałam o sparingu między Tobą, a drugą członkinią Pryzmatu. Chyba, że chcesz.
Wiedział, że Toni włada jednak jakimiś umiejętnościami, prawda? Wiedział, że byłaby w stanie się obronić, tak więc dlaczego niby miał nie pozwolić na sparing? Nawet z kimś z Ligi. Musiała się uczyć jak radzić sobie w tym podłym świecie w którym przyszło im żyć.
Telefon poszybował w stronę blaszanego celu i wybuchł ze sporą siłą. Była ona dość mocna - na tyle mocna, by oczywiście zupełnie pozbyć się ruchomego celu. Robot roztrzaskał się na kawałki, które poleciały w stronę wszystkich na sali.

Alannah, Rich
Również w stronę parki Niebieskich. Cóż... Umiejętności tego koloru były przede wszystkim defensywne. Prawdziwym szczęściem, było posiadanie bariery, prawda? Zresztą, co tutaj dużo mówić - większość umiejętności Psi działała w ten sposób, że w czasie jakiegoś zagrożenia aktywowała się. W przypadku Niebieskich była to oczywiście tarcza, która również w tym przypadku uchroniła parkę od odłamków robota. Mimowolnie dwie bariery pojawiły się za nimi i zapewne gdyby nie huk wybuchu i tak dalej, to nawet by się nie zorientowali, że coś prawie trafiło w ich głowy.

Toni
Oczywiście również nie ominęło to Toni, prawda? Widząc, że w jej kierunku lecą różne odłamki, od razu mimowolnie każdy z nich został zmieciony z powierzchni ziemi. Ot, po prostu wybuchł. To zapewne był jeden z wielu kamieni milowych, które pokonała dziewczyna. I oczywiście dość ciekawa zależność - zwiększony poziom adrenaliny powodował, że umiejętności wypływały z Psi w jednej sekundzie... I się udawały. Interesujący fakt został oczywiście uchwycony przez kamery.
Niestety Jayden nie posiadał takich zdolności, więc chcąc chronić swoją podopieczną, szybkim ruchem odbił się od ziemi i osłonił ją swoim ciałem przed... Przed niczym. Bo zagrożenie zostało wyeliminowane przez żółtą już wcześniej. Mężczyzna podniósł głowę, dociskając ciało Toni do podłoża. Od razu dodał:
- Matko, Toni... - szeroko otworzył oczy i zaczął sprawdzać, czy wszyscy w pomieszczeniu są w jednym kawałku. Na całe szczęście tak - nawet on sam. A po robocie nie było już ani śladu.

Toni: 4/4 2/4
Richard: 4/4 1/4
Alannah 2/4
 
 
Alannah Carey


18

blue monday




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-09-24, 23:27   
   Multikonta: Wosley, Blake, Hunter
[Cytuj]

Trzynaście spodobał się ruch chłopaka z użyciem teleportacji. Sama jej jeszcze nie opanowała. W lidze starała się doskonalić zdolności, które już posiada, poza tym teleportacja sprawiała, że czuła się lekko nieswojo. Stwierdziła jednak, że poprosi później Dicka, żeby ją trochę poduczył.
- Gramy w berka? - spytała unosząc do góry jedną brew. Widać on z nią też się bawił. Pytanie brzmiało czy potrafił robić cokolwiek innego.
- Boisz się, że szurnięte dziecko z ligi rozsadzi cię na kawałki? - spytała półżartem. Wcześniej nie zdawała sobie z tego sprawy, ale istniała spora szansa, że małe pryzmaty widziały jej niedawny popis w telewizji. Tylko dlaczego pozwalają jej się z nimi bawić?
Podrzucanie handli było dla niej lekko monotonne. Dick miał rację, dobrze ćwiczenie, jednak nie czuła przy tym żadnej adrenaliny. Często używała w ten sposób mocy, czasem nawet całkowicie nieświadomie. Ileż to razy krzesło w jej pokoju uderzało rytmicznie w sufit czy biurko latało od jednej ściany do drugiej? Łapała jednak handle, które rzucał w jej kierunku Richard i odrzucała je z powrotem zgodnie z poleceniem. Wtedy usłyszała huk z drugiego końca sali, a handel spadł na ziemię w połowie drogi do Dicka. Gdyby instynktownie nie podniosła bariery, to z jej głowy zostałby teraz kwaśny placek.
- Co do kurwy nędzy?! - spytała w przestrzeń, nie bardzo oczekując odpowiedzi na swoje pytanie.
_________________
And way down we go...
 
 
Richard Gray


20

Niebieski




Wysłany: 2016-09-25, 13:18   
   Multikonta: Alice, John
[Cytuj]

Trening żółtej wymykał się spod kontroli. O mało nie uszkodziła ona Richarda no i tej nowej, Trzynastki. Nie mógł na to pozwolić. Fakt, nic się nie stało, ale gdyby to był jakiś niebieski z pryzmatu, to mogłoby się źle skończyć. Spojrzał więc na Jaydena i ze złością ruszył w jego stronę. -Jaynen! - Zawołał, choć wydawało się to trochę dziwne, skoro mężczyzna był sporo starszy od niego. -Uważaj trochę! Nie mam nic przeciwko temu, żebyś trenował ją po swojemu. Niszczenie sprzętu też jest w porządku, Layla i tak robi więcej niż jest potrzebne. Ale prawie nas pozabijałeś! Gdybyśmy nie zdążyli zareagować to byłoby po nas! Masz zachować wszelkie środki bezpieczeństwa, i nie masz prawa narażać zdrowia innych uczestników treningu. Mam nadzieję, że się rozumiemy. - Był wściekły, to fakt. I trochę nadużywał swoich kompetencji, co nie zdarzało się za często. Ale dawało jeszcze lepszy efekt. Jego ojciec z pewnością nie zignorował by skarg swojego najstarszego syna, dla którego w większości przypadków słowo przełożonego było święte.
Richard zmierzył go wzrokiem i odwrócił się na pięcie wracając do Trzynastki. -Wybacz. To już się nie powtórzy. Dobra reakcja, choć nie doskonała. Powinnaś być w stanie postawić barierę i nie tracić koncentracji. Przejdźmy więc do trudniejszej wersji treningu. Będziesz jednocześnie rzucać jednym hantlem i łapać drugi. Będziemy dorzucać kolejne hantle co kilka minut, sprawdzimy kto wytrzyma więcej. Przegrywa ten po której stronie spadnie hantel. Gotowa? - W powietrzu będą teraz cztery hantle, co nie tylko zwiększało poziom trudności ale także niebezpieczeństwo. No i do tego wprowadził formę gry, która powinna nadać trochę emocji, bo będzie "wygrany" i "przegrany". Tak, jakby zauważył znudzenie dziewczyny. Tak czy siak zaczął ćwiczenie jednocześnie łapiąc i rzucając. Po chwili zaczął dorzucać hantle, zwiększając poziom trudności i lekko desynchronizując ćwiczenie, przez co stało się ono mniej mechaniczne. On sam miał spore trudności z wykonywaniem jednocześnie rzutów i łapania. Zresztą, rzadko kiedy mógł to potrenować na poważnie, bo większość dzieciaków z pryzmatu wymiękała na tym etapie.
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-09-25, 17:44   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Zareagować. To go zaintrygowało i to mocno. Bo przecież wcale nie wyglądało to jak zareagowanie. Tarcze praktycznie mimowolnie pojawiły się za plecami Niebieskich. Jednak miał racje. To było niebezpieczne.
- Przepraszam ślicznie... - rzucił do Toni i zszedł z dziewczyny, a następnie odpowiedział Richardowi:
- Wybacz, Richard. Oczywiście masz stuprocentową rację co do tego. Przeniesiemy się wraz z Toni do innego pomieszczenia, gdzie będziemy mogli dalej ćwiczyć bez narażania kogokolwiek - dodał i uśmiechnął się do mulatki. Wiadomo, Richard miał racje a on nawet nie wyobrażał sobie tego, co może się stać. Jednak... Mimo tego co się stało, był pod wielkim wrażeniem Psi. Jak zresztą zawsze. Zaskakiwali go na każdym kroku, a ich niesamowity dar był inspirujący i wymagał znacznie więcej badań. Ruszył wraz z Toni do innego pomieszczenia, gdzie znowu byli sami, a dziewczyna mogła bezpiecznie trenować.

Oczywiście dałam ten odpis tylko dlatego, żeby nie blokować Richarda (żeby dostał odpowiedź). Teraz nadal są dwie rozgrywki, ale żadne z nas nie widzi siebie.


Toni: 4/4 2/4
Richard: 4/4 2/4
Alannah 3/4
 
 
Alannah Carey


18

blue monday




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-09-25, 18:46   
   Multikonta: Wosley, Blake, Hunter
[Cytuj]

Trzynaście nie skomentowała małego wybuchu Dicka. Gdy podbiegł z pretensjami do nauczyciela, Alannah była przekonana, że dostanie zaraz opierdol, zostanie zgarnięty do izolatki czy nauczony dyscypliny w jakikolwiek inny sposób. Ale nic takiego się nie stało.
- Wszystkim tutaj wolno tak pyskować czy ty jesteś wyjątkowy? - spytała. Wiedziała, że nie panują tutaj aż tak surowe zasady jak w Lidze, jednak nie spodziewała się takich akcji. Może zwyczajnie zbyt długo siedziała w Lidze i zapomniała jak to jest być zbuntowanym nastolatkiem. Z tego co pamiętała nie obejmowało to rozsadzania ludzi, więc sama już się chyba do nich nie zaliczała.
Przewróciła oczami, gdy skarcił ją za utratę koncentracji. Wcześniej miała wyjebane na tę małą gierkę, ale teraz znalazła odpowiednią motywację, żeby rzucić mu tym hantlem w gardło. Bez problemu załapała lecący w jej stronę hantel, w tym samym czasie kierując drugi w stronę Dicka. Tylko, że zrobiła to z nieco większą siłą i prędkością niż poprzednio. Nie planowała go jakoś tym uszkodzić, jedynie zwiększyć nieco tempo.
_________________
And way down we go...
 
 
Carter Hunt


20 lat

Niebieski




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-09-25, 19:07   
   Multikonta: Kira K.; Lola Rodriguez
[Cytuj]

Projekt Pryzmat, miejsce, w którym dzieciaki nawykłe do luksusu dalej mogły żyć w warunkach, do jakich przyzwyczajono je wcześniej. Miejsce dla elity społeczeństwa, a teraz pojawiali się ludzie z Ligi. Dzieciaki, które nie miały żadnej ogłady. Należało im pokazać, że dalej stanowią gorszy sort.
Tak uważało też dowództwo i Carter dostała wiadomość o treningu. Zgodnie z wolą ludzi z góry przyszła do Sali B, gdzie ktoś już trenował.
Skoro miała się męczyć, to ubrała spodnie moro oraz czarny podkoszulek, a także buty na grubej, gumowej podeszwie. Po bazie Projektu przecież chodzili też żółci, więc wolała mieć jakąś izolację.
- Carter Hunt, melduje się. - Weszła do pomieszczenia, trzymając dłonie w kieszeniach. Przez chwilę obserwowała, jak dwoje niebieskich trenowało ze sobą. Dwie osoby to para, trzy to już tłok, więc podeszła do trenera, który zajmował się Toni.
- Mogę się dołączyć? - Pytając o pozwolenie, wyjęła gumkę z kieszeni, by związać długie, różowe włosy w koński ogon. Jeśli nie będzie mogła trenować z Toni, to dołączy do niebieskich. Jednak osobiście uważała starcie z paralizatorem za większe wyzwanie.
 
 
Richard Gray


20

Niebieski




Wysłany: 2016-09-25, 20:37   
   Multikonta: Alice, John
[Cytuj]

Nie odpowiedział od razu. Wahał się. Nie powinien mówić o tym, że jest synem prezydenta, wciąż było na to za wcześnie. Ale coś powiedzieć przecież mógł, prawda? -Jestem tu od początku. Zarządzam treningami w projekcie. Mam tu całkiem spore wpływy. Ale jeśli będziesz miała uwagi co do pracy trenerów zawsze możesz je wypowiedzieć. O ile nie będą one bezsensowne, to nikt nie ukarze cię za to, że wyrażasz swoją opinię. Choć nie powinnaś wybuchać tak jak ja teraz... Zdenerwowałem się, bo prawie nas zabili. - Wzruszył ramionami po czym przystąpił do treningu. Choć dziewczyna przyspieszyła, to Richard dawał radę, i skutecznie odbierał i odrzucał hantle.
Trwało to dobre kilkanaście minut, i w końcu chłopak przestał odrzucać hantle. Złapał wszystkie które były jeszcze w powietrzu, po czym odłożył je na ziemię. -Wystarczy. Nie ma co przesadzać. - Powiedział spokojnie masując sobie kark. -Dopiero co tu przybyłaś, więc jeśli chcesz zakończyć na dziś, to nie widzę problemu. Sam zaraz będę musiał wrócić do swoich zajęć, a chciałem jeszcze postrzelać do celu. Jeśli będziesz chciała dalej trenować używanie mocy, to mogę wezwać dla ciebie trenera. No ale to twoja decyzja.
 
 
Toni Martin


18 lat

Złota




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-09-25, 20:58   
   Multikonta: Rosemary
[Cytuj]

Z dumą patrzała, jak prowizoryczny pocisk leci dokładnie tak, jak zaplanowała i wybucha, rozwalając robota na kawałeczki. Czyli wszystko potoczyło się dokładnie tak jak zaplanowała, cel przestał istnieć, zadanie wykonane.
Wszystko działo się dość szybko. Jeszcze zanim Toni zdążyła zauważyć, że odłamki robota mogą za chwile zrobić z niej ser z dziurami, wylądowała na ziemi.
Po chwili zdała sobie sprawę, że wpakowała siebie i Jayden'a w niezłe bagno, bo w zasadzie to odłamki robota mogły ich wszystkich pozabijać. Do tego zdenerwowała syna prezydenta tak mocno, że pofatygował się, by opieprzyć trenera.
- To była moja wina, nie wiem dlaczego zrobiłam coś tak głupiego... - mruknęła do Gray'a, gdy ten odchodził. Po chwili krzyknęła za nim: - Chciałam dobrze!
Plusem całej sytuacji, było to, że wylądowała na podłodze, bardzo blisko Jayden'a. Przez krótką chwilę wykorzystała okazję, bo bez żadnych konsekwencji poleżeć prawie-że przytulona do trenera, by zaraz potem, szybko podnieść się z ziemi, otrzepując ubranie z nieistniejącego kurzu. W takich momentach dziękowała losowi, za swój kolor skóry, bo pewnie gdyby nie on, zrobiła by się czerwona ze wstydu.
- Mogę mieć przez to jakieś problemy? - dość niepewnie zwróciła się do trenera. - Nie chciałam nikomu zrobić krzywdy. Poza tym, wszyscy żyjemy, nikt nie jest ranny...
Odwróciła się w stronę wejścia do sali, słysząc głos dziewczyny w różowych włosach. Nie sądziła, by pytanie było skierowane do niej, więc po prostu czekała na odpowiedź Jayden'a, po cichu licząc, że Carter nie widziała jej "popisu"
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-09-25, 22:01   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

- Toni... Jakie problemy? To była część treningu - nie masz się czym przejmować, obiecuję - powiedział. Starał się ją zapewnić, że wszystko jest okej. I wszystko okej było. To wcale nie była jej wina, po prostu ćwiczyła. A to, że jest młoda, niedoświadczona i te sprawy to również nie jej wina. Po to tutaj jest - żeby nauczyć się wszystkiego.
Poczuł z nią swojego rodzaju dziwną więź. Mało kiedy zdarzało mu się być przy jakiejś uczennicy na tak bliską odległość. A Toni wcale brzydka nie była, prawda? Podobała mu się ta opcja - w końcu był facetem. Zapewne gdyby był w wieku Richarda, zachowywałby się zupełnie inaczej. Wiedział jednak, że sytuacja jakiej jest częścią uniemożliwia mu jakiekolwiek związki ze swoimi uczennicami. Obawiał się ponownie zostać sam na sam z Martin. Kolejna uczennica była wręcz boskim objawieniem. Od razu rzucił do niej:
- Chodź tutaj do nas, agentko Hunt - powiedział do dziewczyny z różowymi włosami. Co prawda również była całkiem urodziwa, jednak... Nie do końca podobały mu się włosy. Nieważne. Otrzepał się, zaraz po wstaniu z ziemi i ruszył do kolejnego pomieszczenia już z dwiema uczennicami. Po tym dodał do nich:
- Wiecie na czym polegają sparingi? Zajmijcie miejsce na macie, ja będę w osobnym pokoju. Sytuacja wygląda tak... Wiem, że obie nie jesteście do końca doświadczone w takich sprawach, dlatego też musicie wykazać się ostrożnością. Sparing może być przerwany w każdej chwili poprzez łagodniejszą wersję Białego Szumu. Jak nagle poczujecie zanik mocy - jest włączony. Ewentualnie może towarzyszyć temu lekki szum w głowie i oczywiście lekki ból. Carter - używaj jedynie tworzenia pól siłowych i innych takich. Nie chcę widzieć rozsadzania czegokolwiek. Nie chcę, żeby którejkolwiek z was stała się krzywda. Później i tak zabiorę was do kliniki, gdzie wszystkie oparzenia i siniaki zostaną wyeliminowane. Jednak proszę was - uważajcie - skończył Jayden. Miał nadzieje, że rozumieją na czym to ma polegać. Dodał jeszcze na samym końcu:
- Wejdźcie do pomieszczenia, ustawcie się. Ewentualne pytania zadajcie teraz, później rozpocznie się trening. Jeśli jesteście gotowe, powiedzcie "jestem gotowa" - będzie to jasny znak, że zaczynamy.

Toni: 4/4 3/4
Richard: 4/4 3/4
Alannah 4/4
Carter: 1/4

Okej, zasady walki prezentują się następująco:
- Dogadajcie się na PW - albo rzucacie kostką o każdą umiejętność, albo dogadujecie się i robicie wszystko na "wasz opis" - po tym Mistrz Gry decyduje kto wygrywa/trafia etc.
- Gracie powiedzmy do trzech udanych akcji - dogadajcie się do ilu i napiszcie mi na PW/GG
- Jeśli którakolwiek z was bardzo skrzywdzi drugą - wiadomo, sparing zostaje przerwany fabularnie. Wiadomo, że może mieć to swoje konsekwencje.

W razie jakichkolwiek pytań - pytajcie na GG/PW.
 
 
Alannah Carey


18

blue monday




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-09-28, 20:20   
   Multikonta: Wosley, Blake, Hunter
[Cytuj]

Dick ewidentnie chciał się jej pozbyć, co Trzynaście uznała za komplement. Nie miała jednak ochoty jeszcze kończyć, ale z drugiej strony ćwiczenie z trenerem nie bardzo jej się podobało. Może to pozostałości jeszcze po Lidze, ale nie miała z tym dobrych skojarzeń.
- Chyba pójdę coś zjeść - powiedziała i spojrzała po raz ostatni na hantle, które leżały teraz bezczynnie na ziemi. Podniosła jeden z nich, z nudów podrzucając go kilka razy do góry, po czym delikatnie odłożyła z powrotem. Nie żeby próbowała być grzeczna, ale nie chciała narobić zbyt dużego hałasu. Czy dziury w podłodze. Nie była pewna jak ziomki patrzą tutaj na wandalizm.
Wyszła z sali treningowej, próbując sobie przypomnieć w którą stronę szło się na jadalnię czy coś w tym rodzaju.

z/t
_________________
And way down we go...
 
 
Carter Hunt


20 lat

Niebieski




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-09-28, 21:59   
   Multikonta: Kira K.; Lola Rodriguez
[Cytuj]

Carter popatrzyła na Toni i na trenera, po czym wzruszyła ramionami. Sparing... Nie pamiętała, kiedy ostatnio walczyła z osobą, która dysponowała innym zestawem umiejętności od niej. Jednocześnie była ciekawa, co z tego wyniknie, ale z drugiej... żółta z pewnością będzie trudnym przeciwnikiem i nie mogła sobie pozwolić na lekceważenie jej.
Z dłońmi w kieszeniach podeszła do krawędzi maty. Spojrzała Toni prosto w oczy. W tym spojrzeniu żółta nie dojrzałaby żadnej litości. Miała zamiar wygrać ten sparing. Carter wzięła głęboki oddech i postawiła stopy na macie.
- Jestem gotowa. - Powiedziała po chwili, gdy uzyskała wystarczające skupienie by móc użyć swoich umiejętności. Teraz nic poza tą salą, poza Toni nie istniało. Czas wygrać ten sparing.
 
 
Toni Martin


18 lat

Złota




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-09-28, 22:53   
   Multikonta: Rosemary
[Cytuj]

Niewiele wiedziała o Carter, kojarzyła ją jedynie z różowych włosów. Tak jak większość osób w projekcie, znała ją z imienia, nazwiska i oczywiście koloru, ale nie przypominała sobie, by miały okazję kiedykolwiek rozmawiać.
Spojrzenie w oczy ją spłoszyło. Mimo, że Carter była od niej niższa, żółta nagle poczuła się malutka i przytłoczona tym, czego od niej wymagała. Szybko odwróciła wzrok, jednak przez ten krótki kontakt Toni zaczęła jeszcze bardziej obawiać się sparingu. Ale było już chyba trochę za późno na wycofywanie się, zwłaszcza, że sama tego chciała.
Ustawiła się na przeciwległym krańcu maty, najdalej jak było to możliwe. Miała ochotę uderzyć się w twarz i kazać ogarnąć. Ma przecież ponad siedemnaście lat, dzieciaki z ligi w jej wieku były cholernie niebezpiecznie, ale przede wszystkim samodzielne. Jeśli miała się z nimi mierzyć, to chyba wypadało by przestać sikać w majtki na myśl o użyciu mocy.
- Jestem gotowa. - Słowa ledwo przeszły jej przez gardło.
Stanęła pewniej na macie, w myślach powtarzając sobie jedno. Będzie, co ma być. Miała zamiar dać z siebie wszystko, ale nie zależało jej specjalnie na zwycięstwie. Przede wszystkim chciała, by obydwie wyszły z tego cało i o własnych siłach.
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-09-28, 23:00   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

- W takim razie zaczynajcie - rzucił Jayden i cofnął się kilka kroków. Wiedział, że musi być w innym pomieszczeniu, żeby dziewczyny nie zrobiły mu krzywdy. Tak będzie o wiele lepiej. Trochę się jednak obawiał jak cały ten sparing wyjdzie. Jednak cóż... Świetnie znał metody Pryzmatu i to, że z pewnością gdyby jakakolwiek z nich odniosła kontuzję... To od razu przybiegłby ktoś żeby jak najbardziej skrócić jej cierpienie. Wiedział, że mają klinikę, gdzie połamane kości dochodzą do siebie w najwyżej cztery godzinki. Imponowało mu to, jednak to nie wykluczało strachu o bezpieczeństwo swoich uczennic. Myślał o tym, co właściwie zrobiłby gdyby coś się stało... Jednak z pewnością wyręczyłaby go obsługa kliniki.
Jayden przeszedł do kolejnego pokoju i zamknął za sobą drzwi, zostawiając dziewczyny w osobnej sali, na którą oczywiście wciąż miał widok. Czekał na fajerwerki i inne tego typu rzeczy.

Toni: 4/4 4/4
Richard: 4/4 3/4

Carter:2/4
 
 
Richard Gray


20

Niebieski




Wysłany: 2016-09-29, 12:05   
   Multikonta: Alice, John
[Cytuj]

Skinął głową odpowiadając w ten sposób na wypowiedź trzynastki. Następnie ruszył w kierunku strzelnicy. Wyciągnął rękę używając telekinezy żeby przywołać do siebie swoją broń, którą załadował i odbezpieczył wchodząc na strzelnicę.
Nie mógł zaniedbać treningu strzeleckiego. Mimo, że był niebieskim, broń czasem bywała niezastąpiona, i dużo lepsza od umiejętności Psi. Musiał więc być w najlepszej możliwej formie. Dlatego, jak rasowy zielony, często trenował strzelanie. Oczywiście, większość zielonych przerastała go w tej dziedzinie, ale mimo to się nie rozpraszał.
Ustawił cele w dość sporej odległości i stanął w swojej ulubionej pozycji przymierzając się i strzelając.
Oddał tak kilkanaście strzałów, po czym zwiększył dystans. Oddał kolejnych kilkanaście strzałów i znów zwiększył dystans. Następnie sięgnął po drugą broń, i tą też oddał kilkanaście strzałów przy różnych odległościach. Postrzelał też trochę do ruchomych celów.
Siedział tam dobrą godzinę, nim ostatecznie skierował się do wyjścia. Miał jeszcze kilka spraw do załatwienia przed przyjazdem Ligi. No i przede wszystkim musiał się ubrać, bo paradowanie z gołą klatą po bazie projektu nie było raczej w jego stylu.
<z/t>
 
 
Carter Hunt


20 lat

Niebieski




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-09-30, 10:35   
   Multikonta: Kira K.; Lola Rodriguez
[Cytuj]

Carter wyjęła ręce z kieszeni. Jeśli miała walczyć, to nie mogła ograniczać sobie ruchów w żaden sposób. Gdyby tego nie zrobiła później straciłaby kilka sekund na reakcję, musiała udowodnić wszystkim, że dzieciaki z Ligi nie są od nich lepsze. W końcu w Pryzmacie dostali najlepsze warunki do rozwijania swoich umiejętności.
Kiedy tylko usłyszała przyzwolenie Jaydena, szybkim ruchem wyciągnęła rękę w stronę Toni. Zawsze łatwiej szło jej kontrolowanie mocy za pomocą gestów, a podczas sparingu mogła sobie na nie pozwolić. Unosząc dłoń podnosiła dziewczynę przy użyciu telekinezy, by potem gwałtownie cisnąć nią o ziemię, jak szmacianą lalkę. Nie zrobiła tego na tyle mocno, by coś poważniejszego sobie zrobiła, ale oddech pewnie przy upadku straciła. Toni powinna się cieszyć, że Jayden zabronił wyrządzania większej krzywdy przeciwniczce. Jednak w prawdziwej walce nie okazałaby Toni litości.
 
 
Toni Martin


18 lat

Złota




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-09-30, 20:12   
   Multikonta: Rosemary
[Cytuj]

Wcale nie miała zamiaru pierwsza atakować dziewczyny. Wręcz przeciwnie, jak sierotka Marysia czekała, aż Carter wykona pierwszy ruch. Czego szybko pożałowała. Jayden ledwo zdążył im znak, że mogą zaczynać, a Toni już wylądowała na macie.
Widziała jak niebieska rękoma pomaga sobie w kontrolowaniu umiejętności i będąc świadomą, że prawdopodobnie zaraz oberwie jej się telekinezą, nie miała pojęcia co robić. Bo jak niby mogła bronić się przed czymś, czego nawet nie widziała? Jak bezwolny przedmiot pozwoliła podnieść się w powietrze, tylko trochę machając przy tym rękoma, jakby próbowała złapać równowagę, by zaraz potem ze sporą siłą uderzyć o matę.
W takich momentach w dość brutalny sposób przekonywała się o minusach bycia chudą. Najgorzej oberwały wystające żebra. Upadek nie był na tyle mocny, by coś jej połamać, ale poobijana będzie porządnie. Co do tego wątpliwości nie miała.
Wstawała najszybciej jak potrafiła, ale wciąż dość wolno. Zakaszlała. Bolała ją praktycznie każda część ciała, co skutecznie utrudniało poruszanie. Atak Carter dość dosadnie udowodnił jej, że nie może po prostu stać i czekać na koniec sparingu. Musiała zaatakować, albo chociaż się bronić. Na początku pomyślała o paraliżu, całkiem nieźle wychodził jej na treningach, więc był chyba najlepszą opcją. Nie wierzyła jednak w cuda, by zakładać, że podejdzie na tyle blisko przeciwniczki, bo miały bezpośredni, fizyczny kontakt. Niebieska bez trudu mogła by pobić ją do nieprzytomności, zanim pokonała by połowę odległości.
Jedynym sensowym pomysłem były pioruny w dłoniach. Co prawda nigdy tego nie robiła, ale kiedyś trzeba było spróbować, nie? Lepszego momentu nie będzie. Czuła energię elektryczną zbierającą się w jej dłoniach, pulsowała przyjemnie, od rąk aż po kostki. Kiedyś, ktoś tam tłumaczył jej jak tworzy się pioruny, tylko że Toni nie wiedziała, czy te informacje były prawdziwe. Ani czy niczego nie przekręciła. Miała jedną szansę i postanowiła ją wykorzystać.
Gwałtownie wyprostowała całą rękę, jak by chciała coś z niej wypchnąć, celując oczywiście w Carter. Czuła jak ładunek elektryczny uchodził z jej ciała i pilnowała, by wyrzucona przez nią energia nie była zbyt silna. Naprawdę nie chciała zrobić jej krzywdy. W efekcie ładunek, jaki posłała w jej stronę był odrobinę słabszy, niż planowała.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-08-15. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,173 sekundy. Zapytań do SQL: 9