Strona Główna



  • ♣Forum powoli wraca do życia, niedługo zostaną pociągnięte rozgrywki mające na celu zamknięcie niektórych wątków.
    ♣Niedługo powstanie nowa grupa - rząd.
    ♣Niedługo zostanie zmieniony wygląd, do szablonu zostanie dodany nowy skład administracji. Jak na razie z przyjemnych wieści - możemy w nim powitać naszą starą userkę Summer Dawson.
    ♣Zaktualizowany został regulamin rzutów kośćmi.
    ♣Apelujemy o nieco szybsze odpisywanie w tematach - jeżeli ktoś ma podciągnąć fabułę, to jesteście to przede wszystkim wy.
    Obecnie na forum mamy luty, 2023 rok, -5 stopni celsjusza, lekkie opady śniegu.

  • Pryzmat: Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. - Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię. W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.


Poprzedni temat «» Następny temat
Basen, korty i boiska
Autor Wiadomość
Admin


Wysłany: 2016-09-18, 20:35   Basen, korty i boiska [Cytuj]

Dość spora część skrzydła rekreacyjnego przeznaczona jest na basen - jest dość spory i znajdują się w nim różnego rodzaju zjeżdżalnie. Przy basenie jest masa leżaków i kanap. Oczywiście basen jest oddzielony niskim płotkiem od dwóch kortów tenisowych jak i boiska do koszykówki. Ta część kompleksu jest szczególnie ważna dla osób, które lubią uprawiać różnego rodzaju sporty. Tutaj właśnie spędzają największą ilość czasu.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-22, 14:03   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
Rano wszyscy zostali powiadomieni o tym, gdzie mają się stawić. Może nie było to jakoś specjalnie właściwie miejsce do tego typu spotkań, ale wszyscy mieli czekać właśnie tutaj. Na transport do Białego Domu gdzie zapewne wszystko będzie takie, jak opisywali. W sensie wiadomo, mordowanie i inne rzeczy tego typu.
Za kortami rozciągał się spory parking a tam stała limuzyna. A więc jednak będą jechali. Swoją drogą było to mniej szybkie i korzystne, ale z drugiej strony stylowe, czyż nie? Jakiś agent skończył właśnie partyjkę tenisa w jakąś Psioniczką, dali sobie po buziaku a po tym agent wlazł do limuzyny. Psioniczka zaś roześmiała się i ruszyła w stronę zgromadzonych agentów, którzy mają za chwilę do tej limuzyny wejść. Obraz dziewczyny coraz bardziej rozmazywał się w oczach wszystkich, aż wreszcie wyszło na to, że jest to Delilah. Ciężko było wyjaśnić to zjawisko, ale...
- Cześć. Gotowi? - zapytała i schowała dłonie do kieszeni dresu. Widocznie na początek nie trzeba było się jakoś specjalnie szykownie ubrać. No i dobrze.
- Za moment będą tutaj też inni psionicy - dodała.
_________________


 
 
Vanessa Owens


17

Niebieski




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-22, 16:50   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

Donovan zmieniał się z każdą kolejną chwilą. Vanessa miała chwile, które pozwalały jaj zapomnieć o wszelakim zagrożeniu. O ile przez jakiś czas mogła tego dziwnego zachowania nie zauważać, o tyle jej spostrzegawczość dała o sobie znać. Uśmiech mężczyzny zupełnie wytrącił ją z równowagi; nie dała po sobie tego poznać, ale ogarnęło ją swego rodzaju przerażenie. A jeśli mowa o prostych i białych ząbkach, cóż, Harry urodą nie powalał, a uśmiech nie był jedyną zauważalną częścią.
Niemniej jednak ruszyła w kierunku umówionego miejsca. Tak bardzo chciała trafić do tego prywatnego helikoptera, że nie zauważyła, gdy prawie wyprzedziła idącego obok Donovana. Miała nadzieję trafić do niego od razu… ale nie. Okazało się, że czekała na nią tylko i wyłącznie limuzyna. Wsiadła do środka i spojrzała na swojego towarzysza.
- Limuzyna? – spytała niepewnie. – Rozumiem, że dowiezie mnie na miejsce? Przepraszam za pytania, nikt o tym nie wspominał – wyjaśniła nieco podenerwowana. Chciała zapytać o tak wiele… pragnęła odpowiedzi; coś podpowiadało jej, że jest skończona. Zwyczajnie. Chciała trafić do Judith i opowiedzieć jej o tajemniczym zachowaniem Harry’ego. Bo nie podejrzewała, że Prezydent mogłaby mieć z tym coś wspólnego. Cholera, dlaczego tak straciła na inteligencji?
Cóż, pozostało jej czekać na odpowiedź Donovana i czekać aż szofer zawiezie ją w odpowiednie miejsce.
- Mam nadzieję, że niedługo się zobaczymy – uśmiechnęła się jeszcze.
 
 
Benjamin Sibley


18 lat

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-23, 02:00   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

Starał się tej nocy odpocząć i wyspać przed nowym dniem i wyzwaniami, które go czekają. Nie chciał dać po sobie poznać nerwów, bo nie ukrywajmy, sytuacja w której będzie musiał mieć oczy szeroko otwarte w każdej nawet wolnej chwili, nie będzie komfortowa. Nie mówiąc już o ciężarze obowiązku, jaki na nich spadnie. Odpowiedzialność nie tylko za własne, ale również za życia innych osób, które są w niebezpieczeństwie. Takie myśli siadły mu w psychice, ale starał się mimo wszystko myśleć pozytywnie, nie poddawać tylko stawić czoło nowym wyzwaniom. Poza tym czuł się zobowiązany do pomocy Judith, więc nie było mowy, że mógłby odwrócić się do niej plecami w potrzebie.
O wyznaczonej godzinie stawił się w umówionym miejscu. Obrzucił wzrokiem gromadkę agentów oraz limuzynę, którą pewnie będą jechać i westchnął cicho. Z daleka poznał Delilah, choć na początku jej postać była dość... niewyraźna. Uśmiechnął się do niej lekko, mając w pamięci jej zachowanie ze spotkania.
- Cześć - przywitał się ze wszystkimi, gdy znalazł się w grupie oczekującej na wyjazd. Wszyscy byli ubrani dosyć luźno, w tym Ben. Zwykła koszulka, luźne spodnie i jazda. Z jednej strony obawiał się, co przyniesie niedaleka przyszłość, a z drugiej nie mógł się już doczekać, ciekawy zadań i generalnie okoliczności.
 
 
Daniel Manning Jr.


19

czerwony




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-23, 19:56   
   Multikonta: A. Carey, D. Wosley
[Cytuj]

Daniel czuł się jak w domu, ale wcale nie poprawiało to sytuacji. W Pryzmacie również czuł ten luksus, który towarzyszył mu w domu, ale nigdy tak naprawdę się tam nie zadomowił. W końcu jak mógłby, skoro nie miał tam tak naprawdę nikogo bliskiego? Może prawie nikogo.
- Dzień dobry - przywitał się grzecznie, oblatując wszystkich wzrokiem. Zatrzymał się na dziewczynie, które nie widział wcześniej na "szkoleniu". Może zwyczajnie nie zwrócił uwagi.
- Daniel Manning, miło poznać - powiedział wyciągając do niej rękę.
Na twarzy miał lekko wymuszony uśmiech, ale to głównie dlatego, ze był zmęczony. Prawie całą noc nie mógł zmrużyć oka. Wszystko było takie... zbyt. Zbyt intensywne i zbyt nierealne. Wciąż miał nadzieję, że odwiozą go do Pryzmatu i powiedzą, że był to tylko okrutny żart.
Wrócił spojrzeniem na kobietę z kolorowymi włosami, potem na limuzynę i z powrotem na nią. Uniósł do góry brew, zastanawiając się po jakiego chuja im takie wygodny. Jednak zadawał sobie to pytanie już przez całe swoje życie.
_________________


I got guns in my head
And they won't go
Spirits in my head
And they won't go
 
 
Vanessa Owens


17

Niebieski




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-24, 11:29   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

Widok innych Psioników wywołał na jej twarzy krótki i całkowicie szczery uśmiech. To nie tak, że potrzebowała towarzystwa rówieśników; sprawa dotyczyła tajemniczego uśmiechu jakim obdarzył ją sam Donovan. Próbowała się opamiętać i znaleźć jakieś sensowne rozwiązanie… może mówił prawdę? Próbował ją nastraszyć i tyle. Dobrze wiedziała, że nie podobał mu się pomysł zatrudnienia Vanessy. Niebieska asystentka, całkowicie niepotrzebna, a jednak prawdziwa. Super!
Gdyby nie obecność Daniela zapewne nikt inny nie wyciągnąłby jej z tych cholernych rozmyślań. Właściwie nie kojarzyła nikogo oprócz ubranej w dresy Deliah. Swoją drogą, tylko ona się tak wystroiła? Najwidoczniej mieli zupełnie inny cel. Taką miała nadzieję…
Po chwili zdała sobie sprawę o ciszy jaka zapadała po słowach dziewiętnastolatka. Spojrzała w jego oczy i szybko się uśmiechnęła.
- Vanessa Owens – teoretycznie powinna przedstawiać się jako asystentka Judith… po prostu uważała, że niewielu Psioników darzy ją zaufaniem. Imię i nazwisko zdecydowanie wystarczyło! Zresztą, sam jej strój wzbudzał wątpliwości. Nie była agentką i nie zamierzała nią być. Co tam robiła? Cóż, najpierw wypadałoby dowiedzieć się, co ONI tam robią.
Vanessa również powędrowała wzrokiem na limuzynę, jednak nie zobaczyła tam niczego zastanawiającego. Miała lecieć prywatnym helikopterem, a trafiła do jakiegoś tam samochodu. Niemniej nie zastanawiała się nad tym dłużej.
- Dlaczego jedziecie do Białego Domu? Za czyim pozwoleniem? – za pozwoleniem, prawda?
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-24, 23:44   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Tak, tak właśnie będzie - powiedział Donavan i lekko się uśmiechnął. Limuzyna, helikopter? A co to za różnica. I tak trafi na miejsce i i tak nadal będzie w jakimś luksusowym pojeździe. Więc raczej wszystko jedno czy to latało czy poruszało się po drodze.
- Również chciałbym mieć taką nadzieję - rzucił Harry, niezbyt zastanawiając się nad sensem tych słów ani nad tym, jak właściwie mogą one brzmieć. Ahh ten Donavan. Zawsze szczery. Znowu posłał jej lekki uśmieszek. Słysząc, że jacyś młodzi ludzie zaczynają zagadywać Vanesse, po prostu odszedł. A po co on miał się w to mieszać? Delilah podeszła do Vanessy wraz z resztą chłopaków i schowała dłonie do kieszeni. W przeciwieństwie do reszty, ona wiedziała kim była Vanessa i co tutaj robiła. Wolała jednak zachować to dla siebie. Przynajmniej na razie. Gdy Vanessa zadała im pytanie, dziewczyna nadal milczała. Dodała tylko cicho:
- Chłopaki. Za niedługo musimy się zbierać. Chyba nie sądzicie, że będziemy jechać tym samym pojazdem co pani Owens? - zaczęła i spojrzała spokojnie na dziewczynę. Wiadomo, że oni byli o kilka szczebli niżej. To akurat było zupełnie zrozumiałe. W końcu oni ją tylko chronili. Przynajmniej na razie.
Po chwili przyszło kilku agentów, jeden z nich dodał:
- Pakujcie się do helikoptera, ale już - syknął, spoglądając na zaistniałą tutaj rozmowę. No proszę, a więc wyszło na to, kto zabiera się do Białego Domu helikopterem. Całkiem niezły zbieg okoliczności. Delilah grzecznie ruszyła w stronę ustawionego śmigłowca. Zaś co do Vanessy - chwilę potem podszedł do niej ktoś z obsługi i zamknął drzwi. Będzie musiała teraz odpocząć i przemyśleć kilka spraw. A w międzyczasie dostała kieliszek szampana. Powinna go wypić?

Jeszcze tutaj, potem z.t
kolejka dowolna
_________________


 
 
Benjamin Sibley


18 lat

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-25, 03:34   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

On również milczał, kiedy Vanessa zadała pytanie. Skoro je zadała znaczy, że nie była z nimi w "grupie". Nie była agentem. A to mogło oznaczać, że była jedną z osób, które będą musieli tam chronić. Dobrze zapamiętał więc jej twarz, żeby potem wyłapywać ją w tłumie. Największą uwagę zwracał jednak na Delilah, bo to jej mieli słuchać. Kiwnął głową, kiedy się odezwała. Był gotowy na wyjazd choćby teraz. I było mu obojętne, jakim pojazdem dotrą do Białego Domu i czy w tym samym będzie panna Owens.
Za chwilę przyszedł agent, chyba nieco rozdrażniony. Wolał nie prowokować nikogo tutaj, zwłaszcza tych wyżej szczeblami. Bez zbędnego gadania poszedł za Delilah do helikoptera, tak jak kazał mu ten ważniak. Nie chciał się nikomu sprzeciwiać, robił co do niego należało. Nie mógł zaprzeczyć, że trochę stresuje się misją, która zbliżała się wielkimi krokami.
- Wiesz, ile potrwa lot? - zapytał Delilah, bo sam nie miał pojęcia. Miał nadzieję, że w Białym Domu dostaną wygodne kwatery, bo spanie na podłodze czy na jakiejś pryczy byłoby torturą, choć oczywiście musiałby to wytrzymać. Lubił wygodę, choć podczas misji będzie musiał się wczuć w rolę. A skoro mieli być zwyczajnymi gośćmi przyszło mu do głowy pytanie, którego nie zadał podczas spotkania, więc postanowił dopytać teraz różowowłosej. - Podajemy swoje prawdziwe imiona czy wymyślamy?
 
 
Daniel Manning Jr.


19

czerwony




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-25, 15:15   
   Multikonta: A. Carey, D. Wosley
[Cytuj]

Daniel był lekko zdezorientowany, bo myślał, że dziewczyna jest jedną z nich. Skarcił się w duchu za tę pomyłkę, bo równie dobrze mógł jej na wstępie powiedzieć wszystkie szczegóły misji. Których w sumie nie było za wiele, ale jednak.
Dlatego trzymał mordę na kłódkę, obiecując sobie w duchu, że od teraz będzie udawał niemowę. Tak będzie łatwiej. Posłusznie szedł za Benem i agentem, starając się wyglądać jak ktoś, co wie co robi, ale nie za bardzo. W rezultacie pewnie sprawiał wrażenie zgubionego szczeniaczka.
Pokiwał głową, gdy Ben zadał bardzo dobre pytanie. Wcześniej w ogóle nie przyszło mu do głowy o to zapytać, ale przecież wiadomo, że nie bardzo może się przedstawić własnym nazwiskiem. Chociaż raczej nikogo nie zdziwi obecność lorda w Białym Domu. Gorzej, jakby miał być na misji w liceum. Tam to dopiero wywołałby sensację.
_________________


I got guns in my head
And they won't go
Spirits in my head
And they won't go
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-25, 19:00   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG chłopaki
- Jakieś trzydzieści minut? Coś koło tego. Poruszanie się w ten sposób to marzenie. Wszędzie jest szybciej - powiedziała, a następnie zajęła swoje miejsce w helikopterze i zapięła pasy. Może nie była w tym jakoś specjalnie obeznana wcześniej. Ale wyłowiła przydatne wspomnienia z głów innych i wiedziała, jak zachować się przed startem. Albo po prostu podpowiadało jej to racjonalne myślenie. Potem usłyszała wzmiankę o imionach. Co prawda miała ochotę na jakieś żarciki, ale stwierdziła, że się powstrzyma. Jednak lecieli teraz na misje, z której wrócą albo żywi, albo martwi. A to już nie było zbyt dobre tło do żartów. Wolała być bardziej profesjonalna, żeby nie poczuli się głupio. No i żeby jednak pewniej siebie zadawali wszystkie te pytania, które będą mogły uratować im życie w przyszłości.
- Nie, znaczy, to bez znaczenia. Robiłam sobie wtedy żarty - wyjaśniła. Bo nie było to jakoś specjalnie istotne.
Potem zaczęła się wpatrywać w okno. Czas jednak przedstawić szczegóły zadania.
- Wysiadamy, idziemy do siebie, przebieramy się. Czegoś nie rozumiecie? - powiedziała i spojrzała na nich. Jeżeli żaden z nich nie pokiwał głową czy coś, to zaczęła kontynuować:
- Idziemy na bankiet. Ma tam być Judith i reszta. Czegoś nie rozumiecie? - powiedziała.
Plan raczej był całkiem prosty. Mieli po prostu udać się na przyjęcie a tam pilnować gości. Ich misja zacznie się w tym samym momencie w którym przejdą przez próg tego helikoptera. Lepiej, żeby byli na nią przygotowani.
- Pytania? - zapytała, lekko luzując sobie pasy, poprawiła też swoje nogi i przeciągnęła się. - Bo za kilka minut nie będzie można ich już zadawać.


Van, MG Dalej tutaj
Ben, Daniel, MG - http://caledonia.pl/viewtopic.php?p=8737#8737 zt.
_________________


 
 
Vanessa Owens


17

Niebieski




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-25, 19:48   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

Szczerość była jedną z najlepszych cech jakże kochanego Harry’ego Donovana. Zapewne wszyscy uwielbiali go za ten nieziemski, serdeczny uśmiech i przepełnione euforią oczy. Wszyscy oprócz całego świata, hm? Może i nie dał poznać się od tej przerażającej strony, ale wnioski wyciągnąć nietrudno.
Słowa Deliah zdecydowanie podtrzymały ją na duchu. Dała do zrozumienia, że znajdowali się niżej w hierarchii, i… to było takie miłe uczucie. Nie wiedziała, że dzięki współpracy Judith uzyska jakieś wyższe stanowisko. Bądź co bądź należała do grona najzwyklejszych w świecie Psioników, a tytuł asystentki dalej wydawał się… odległy i dziwny. Przynajmniej dl aniej!
Właśnie z takimi myślami wsiadała do limuzyny. Zdecydowanie wolałaby lecieć prywatnym helikopterem. Miała cichą nadzieję, że przygotowali dla niej coś specjalnego… bo samym szampanem zadowolić się nie mogła. Nie chciała pić alkoholu na co znalazła wymówkę.
- Dziękuję, ale wolę pozostać w pełni świadoma. Myślę, że Prezydent Donovan tego oczekuje – powiedziała łagodnym tonem. Po chwili jednak musnęła naczynie ustami i spuściła wzrok, by popatrzeć na jego zawartość. Owens nie wiedziała o planach Donovana i szczerze mówiąc o nic go nie podejrzewała. Niemniej czuła się jakoś nieswojo. Postanowiła poczekać na ewentualną reakcję towarzyszących jej ludzi.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-25, 22:47   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Mądrze - odpowiedziała ta sama osoba, która zaserwowała jej trunek. Czekała ją całkiem długa podróż, jednak z pewnością ktoś zajmie się umileniem jej. Co prawda nie będzie do Judith, bo gdzieś wyparowała, ale ktoś się znajdzie. A jak nie ktoś, to coś. Tak więc już po kilku minutach przed Vanessą była dość pysznie wyglądająca pieczeń z sosem, do tego jakieś inne przystawki. Żyć nie umierać, czyż nie?
Przez następne dwie godziny siedziała jednak sama i jedyne czym mogła się delektować to szampanem i truskawkami, które mogła zamaczać w małej fontannie czekolady. Pewnie wszystko to było przygotowane dla Judith... A może jednak wiedzieli, że się nie pojawi? Tak czy siak podróż przebiegła spokojnie, a po kilku godzinach byli już na miejscu. Ktoś otworzył drzwi przed dziewczyną. Ktoś inny zaprowadził ją do środka. Ktoś inny pokazał jej jej pokój. Mały, dość wystawnie urządzony. I cały dla niej. Teraz musiała tylko się stosownie ubrać. Był on też dość dobrze zaopatrzony, tak więc nie musiała martwić się o brak ubrań.

zt -> http://caledonia.pl/viewtopic.php?p=8765#8765
_________________


 
 
Benjamin Sibley


18 lat

niebieski




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-25, 23:06   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

/ kasuje posta stąd bo ma być tu: http://caledonia.pl/viewtopic.php?p=8737#8737
i tutaj też oczekuje odpisu xD
Ostatnio zmieniony przez Valerie Cadle 2017-01-26, 18:52, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-08-15. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,115 sekundy. Zapytań do SQL: 11