Strona Główna



  • ♣Forum powoli wraca do życia, niedługo zostaną pociągnięte rozgrywki mające na celu zamknięcie niektórych wątków.
    ♣Niedługo powstanie nowa grupa - rząd.
    ♣Niedługo zostanie zmieniony wygląd, do szablonu zostanie dodany nowy skład administracji. Jak na razie z przyjemnych wieści - możemy w nim powitać naszą starą userkę Summer Dawson.
    ♣Zaktualizowany został regulamin rzutów kośćmi.
    ♣Apelujemy o nieco szybsze odpisywanie w tematach - jeżeli ktoś ma podciągnąć fabułę, to jesteście to przede wszystkim wy.
    Obecnie na forum mamy luty, 2023 rok, -5 stopni celsjusza, lekkie opady śniegu.

  • Pryzmat: Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. - Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię. W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.


Poprzedni temat «» Następny temat
Biura zarządu
Autor Wiadomość
Atturi Evans


20

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-04, 19:16   
   Multikonta: Tommy, Mike
[Cytuj]

To nie było myślenie, które zaszczepił w nich Donavan, albo Grey. Przynajmniej nie tylko oni. Druga strona również tak właśnie nazywała Psoników. Więc tak naprawdę, to było to myślenie, jakie zaszczepił w nich świat w którym żyli. Mogła z tym walczyć, ale ktoś będzie wtedy walczył z nią.
- Dziękuję bardzo, Pani Prezydent. To dla mnie bardzo ważne. Poza nimi, nie mam nikogo bliskiego. - Nie płakał z tego powodu. Tak po prostu było, a on musiał z tym żyć. Istniało w nim pewne poczucie pustki, której nie potrafił wypełnić. Przytrzymywał się dalej Val, chcąc się upewnić, że nie jest sam. Jeszcze. Przecież może ich tylko odprowadzić, a nie zostać z nimi. Dziewczyna mogła wyczuć, że coś go martwi. Przez przypadek przesłał jej tą myśl.
- Powinienem dać sobie radę. Czuje się już dobrze. - Powiedział Judith. Wczorajszy wypadek był jednorazowym incydentem i Ati miał nadzieję, że już ostatnim.
- Oczywiście, chętnie zostanę. Val i reszta pewnie też. - Powiedział przywódczyni, po czym spojrzał na towarzyszkę. - Co o tym myślisz - Zapytał, nie chcąc zmuszać jej do niczego. Równie dobrze, mogła chcieć wyruszać już teraz. Atturi wiedział jedno, będzie musiał odwiedzić swój pokój już niebawem.
 
 
Vanessa Owens


17

Niebieski




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-05, 13:34   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

- Tak, myślę, że to wielka przyjaźń. Takie rozstanie ich nie rozłączy – uśmiechnęła się dziewczyna. Chociaż twierdziła zupełnie inaczej, cóż, po prostu musiała wymyślić jakiś oklepany tekst. Aby przypodobać się swojej szefowej i wywrzeć dobre wrażenie na… agentach. O ile to w ogóle na nich działało. Tymczasem musiała skomentować wiadomość o powrocie do domu. Tak długo zmieniała zdanie, że powoli się w tym gubiła. – Dopiero zaczęłam pracować. Myślę, że jeszcze długa droga przede mną – dodała łagodnym tonem. Usiłowała zrozumieć, co tak naprawdę było dla niej najlepsze. Powinna założyć rodzinę? W takich czasach z pewnością nie było to dobre rozwiązanie. Poza tym miała tylko siedemnaście lat; przeciętna nastolatka myślała o imprezowaniu i spokojnym życiu. Mimo nowych okoliczności, dużo się w niej nie zmieniło.
Dopiero po chwili przypomniała sobie o bardzo ważnej rzeczy. Nie wzięła ze sobą niczego, czego mogłaby użyć do opisania akcji. Musiała wszystko notować… na brudno, oczywiście. Musiała zapamiętać jak najwięcej szczegółów i poznać jak najwięcej ludzi. Tych ważnych i ważniejszych. Przez chwilę przeszła jej przez głowę myśl o przeprowadzeniu wywiadu z Atturim i Valerie, ale moment później uznała to za głupie. Pozostało jej powiadomić o tym Donovan.
- Jeśli mowa o uroczystości… – zaczęła niepewnie. – Zapomniałam wziąć czegoś do pisania. Mogłaby pani użyczyć mi kartki, długopisu i jakiejś podstawki? Przepraszam. Następnym razem lepiej się przygotuję.
 
 
Lux Bloomfield


21

Niebieska




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-05, 15:50   
   Multikonta: Val, MG, Willow, Lynn
[Cytuj]

MG
- Bardzo się cieszę, że o nich dbasz i że są Ci tak bliscy. To bardzo istotne, byście zwierali tutaj takie właśnie relacje. Gdy jesteście w grupie, wszystko wydaje się o wiele bardziej łatwiejsze - powiedziała i lekko się uśmiechnęła. Dobrze, że Atturi już się lepiej czuł. Po chwili kobieta przeniosła wzrok na Valerie, która pokiwała głową i nieco mocniej ścisnęła chłopaka za rękę. Też chciała tam iść, chociaż nie do końca wiedziała jeszcze co to wszystko znaczy. Ale skoro wszyscy szli, to ona również. Po tym kobieta przepuściła parę w drzwiach i odwróciła się do Vanessy. Wzięła swoje rzeczy, wkładając je do czarnej kopertówki.
- Oczywiście, że tak. Ale uwierz, nie wszyscy potrafią od razu zrozumieć pewne rzeczy i pewne schematy zachowań. A skoro ktoś taki jak Ty ma to od początku, to wszystko wydaje się być o wiele łatwiejsze - stwierdziła. Następne pokiwała głową i skierowała się w stronę swojej szafki, wyciągnęła z niej notatnik kołowy i kilka długopisów, podała je Vanessie i dodała: - Mam nadzieję, że wystarczą. Gdzieś tutaj miałam dyktafon w razie czego, ale teraz nie wiem gdzie go położyłam - powiedziała i poprawiła jeszcze swój kołnierz i resztę stroju, oczywiście strój Vanessy też potrzebował wygładzenia w niektórych miejscach, więc zrobiła u niej to samo. To oczywiste, że chciała by obie bardzo dobrze się prezentowały. Po tym pokiwała z uznaniem głową i ruszyły na plac.
- Będę wdzięczna jak będziesz przy mnie przez większość uroczystości. Potem możesz odejść i zacząć rozmawiać z ludźmi. Możesz zapytać, czy chcieliby coś powiedzieć i z pewnością zostanie to umieszczone w nowym numerze gazety. Wiem, że pewnie nie znasz tam wielu osób, jednak musisz starać się być bardzo... Delikatna. Dla wielu tam to bardzo trudna sytuacja i z pewnością mogą nie chcieć rozmawiać. Jednak muszą wiedzieć, że ten cały akt... Cała ta sytuacja musi być wykorzystana. Musimy się przygotowywać na takie sytuacje. Odbudowa kraju to nic prostego - stwierdziła. Były już na placu - roiło się tam od ubranych na czarno ludzi. Kobieta dodała tylko do Vanessy:
- Chodź. Możemy zaczynać.
I wtedy obie wyszły na mały podest.


Wszyscy zt -> http://caledonia.pl/viewtopic.php?p=7290#7290
 
 
Vanessa Owens


17

Niebieski




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-07, 18:59   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

/z ceremonii, sesja z MG.

Vanessa zmierzyła go wzrokiem i przestąpiła z nogi na nogę. Wiele małżeństw się kłóciło, ale przez pozycje obu tych ludzi zdecydowanie zadziwiało to bardziej. No bo jak to? Państwo Donovan i problemy małżeńskie? Wszystkie słowa wypowiadał z tak wielkim i wyczuwalnym jadem, że aż zabolała ją głowa.
Najgorsze były jednak słowa, które skierował do niej. Ostrze obosieczne? Miała ochotę mu przywalić. Doskonale wiedziała jakie podejmuje decyzje, a to, że udało jej się z tego ośrodka wydostać nie znaczyło, że mógł tak do niej mówić. Gdyby nie szybka reakcja… nie. I tak nie odezwałaby się słowem. Stałaby i słuchała jak ten źle mówi o jej wyborze. Niemniej jednak dał jej trochę do myślenia. Czyżby ruda coś kombinowała? Cóż, nie przyszło jej się długo nad tym zastanawiać. Po prostu nie wytrzymała. Słabość i użalanie się nad sobą zdecydowanie do niej nie przemawiało. Przynajmniej na chwilę przestało, bo jeszcze na ceremonii mogłaby przysiąc, że twierdzi inaczej.
- Myślę, że pracując w ten sposób lepiej przysłużę się państwu. Poza tym lepiej wiem, co wolę robić i komu powinnam ufać. Pańskie zdanie, za przeproszeniem, mnie nie interesuje – posłała w jego stronę krótki uśmiech.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-07, 19:07   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
Gdyby odezwała się tak do niego i byli sami, to zapewne wylądowałaby w jeszcze gorszym miejscu niż jakaś tam akademia wojskowa. Jezus, przecież za takie zwrócenie się do braci Donavan była jedna z największych kar. Bardzo cenili sobie dyscyplinę i zapewne gdyby nie Judith, która wyszła przed Vanesse, wyciągnąłby broń albo zrobić coś jeszcze gorszego. Wiadomo, że nie panował nad sobą w takich momentach. W dodatku nie było tutaj jego obstawy.
- Wyjdź stąd Henry i zostaw nas same, mam ci to dalej powtarzać, czy wreszcie mnie posłuchasz? - syknęła Judith, spoglądając na niego z góry. Skrzywiła się lekko, gdy on cały czas niezłomnie patrzył jej prosto w oczy. Nie mogła przecież pozwolić by ktoś taki tak się do niej odzywał. Niby tutaj nie potrzebowała mieć przy sobie agentów z Secret Service, ale to, co mówił Donavan, zupełne nie przechodziło. Podniósł ostatni raz głowę i dodał:
- Zabierz siebie i swoją marionetkę do Białego Domu. Nie ma już dla was miejsca w siedzibie Pryzmatu - syknął mężczyzna i poprawił swój krawat, odsuwając się od kobiety. Następnie wyszedł z pomieszczenia, zostawiając je same.
- Nie przejmuj się nim. Cieszę się, że nie pokazałaś że się boisz. Nie należy się go bać, mój mąż nigdy nie był człowiekiem, z którego zdaniem powinno się liczyć i z pewnością ma sobie to za złe - stwierdziła Judith i usiadła przy Vanessie, na jednym z foteli. Po krótkiej chwili do pokoju wszedł ktoś i przyniósł herbatę. Judith dodała:
- Zechciałabyś napić się herbaty? Porozmawiamy teraz o tym, co zdobyłaś na pogrzebie.
_________________


 
 
Vanessa Owens


17

Niebieski




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-07, 19:30   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

Vanessa zdobyła się na odwagę właśnie dzięki obecności Judith. Po raz kolejny udowadniała jak bardzo głupia i niestabilna emocjonalnie się narodziła. Ewentualnie kiedyś była inna – odrobinę, tylko trochę. Wszystko zmieniło się wraz z poznaniem Marlene, ale to już inna sprawa, o której zresztą próbowała zapomnieć. Cóż, liczył się fakt, że stali przed obrzydliwie [s]brzydkim[/s] ważnym panem Donovanem. W dodatku kłócił się z swoją małżonką… za grosz obycia. Wyciągać sprawy prywatne przy takiej dziewczynie? Nikt nie powinien dowiedzieć się o ich relacjach. Jego reputacja runęłaby w gruzach, a wtedy stałby się łatwym celem. Przejęcie władzy mogłoby być niewątpliwie łatwe.
Kiedy do pomieszczenia ktoś wszedł Vanessa niepewnie się wyprostowała. Bała się, że Henry przyniósł ze sobą jakąś obławę mającą za zadanie zabrać Judith i samą Owens do Białego Domu. Miałaby znowu opuścić Pryzmat? Może to i lepiej. Może… Niemniej jednak Judith to zignorowała. Najwyraźniej próbowała odgrywać rolę mężczyzny.
Na pytanie o herbatkę, siedemnastolatka pokiwała głową. Może i nafaszerowała ją jakimiś prochami, ale… chciała się odprężyć. Porozmawiać o tym artykule i wreszcie pójść spokojnie spać. Tak. To byłoby zdecydowanie najlepsze rozwiązanie.
- Myślę, że na samym początku powinnam się jakoś przedstawić i wytłumaczyć sprawę związaną z prowadzeniem gazety. Dam im delikatnie do zrozumienia, że ma ona za zadanie poprawić atmosferę. Dopiero potem przejdę do tematu pogrzebu i ceremonii, napiszę trochę o uczuciach towarzyszących pani i osobom, które mówiły o zmarłych. Potem pochwalę świeżo upieczonych agentów, opowiem OGÓLNIE o ich czynach. Rozmowę z mężczyzną wykorzystam w kilku momentach, może coś zacytuję? – przedstawiła jej plan.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-07, 19:37   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
Tak więc osoba, która wniosła herbatę zrobiła ją i dla Judith i dla Vanessy.
I tak, kobieta raczej nie przejmowała się swoim mężem. Skoro sam chciał wyciągać ich sprawy na światło dzienne - proszę bardzo, jej nic do tego. Bo przecież dlaczego miałaby się przejmować? Jedyne słowa, jakie mu powiedziała to "wyjdź stąd", także nic na sumieniu nie miała. A Henry, w przeciwieństwie do swojego bardziej kumatego brata niezbyt potrafił się kłócić. Chyba to, że Judith wybrała jego wiązało się tylko i wyłącznie z tym, że Harry jako "pierwszy kawaler" miałby kłopoty z utrzymaniem władzy w Pryzmacie. Jednak ten rozdział wydawał się być zamknięty i okryty tajemnicą, którą tylko ktoś bardzo bliski Judith mógł jakoś rozwikłać.
- Tak, to całkiem niezły plan. Zresztą, wierzę, że będziesz w stanie coś takiego zrobić. Kilka osób później przeprowadzi korektę Twojej pracy a następnie wszystko pójdzie do druku wraz z innymi artykułami. Musimy starać się być na bieżąco - stwierdziła kobieta a następnie pociągnęła łyk swojej herbaty. Następnie zerknęła na Vanessę, dodając:
- Nie chciałam dyskutować z mężem w Twojej obecności. Pewnie musiałaś czuć się niekomfortowo. Cóż... Co do pomysłu. Miałabyś coś przeciwko opuszczeniu Pryzmatu? - zapytała ją Judith. Wprost.
_________________


 
 
Vanessa Owens


17

Niebieski




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-07, 19:51   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

Vanessa miała coś przeciwko. Naprawdę nie chciała tak szybko podejmować decyzji; chciała mieć czasu i chwilę odpoczynku. Niestety, Judith zapytała jej wprost, co kompletnie dziewczynę zamurowało. Przez chwilę otwierała i zamykała usta… dopiero po chwili odgarnęła nieistniejący kosmyk włosów i lekko się uśmiechnęła.
- Ja… – zaczęła niepewnie. Nie miała zamiaru dłużej nad tym myśleć. Stała się cholernie głupią marionetką nie posiadającą swojego zdania. Judith składała propozycję, pytała, ale… Owens czuła, że tak naprawdę tylko się upewnia. Co by było gdyby się nie zgodziła? Cóż, nie było szans na zastanawianie się. Vanessa zamierzała wyrazić aprobatę. – Myślę, że lepsze to niż Ośrodek Szkoleniowy. Oczywiście, tylko jeśli dalej mogłabym kontynuować swoją prac. Nie chciałabym wracać do kandydatki na agentkę – przełknęła ślinę i spróbowała się uśmiechnąć. Co z tego wyszło? Lekkie skrzywienie. Po prostu… po prostu nie miała pojęcia, co dalej mówić. Chciała wyrzucić wszystko, co w niej siedziało, ale po prostu nie potrafiło. Coś ją zamurowało. I była to obecność Judith. Judith nie wznosiła sprzeciwu. Judith była idealną liderką. Judith potrafiła wykorzystywać ludzi. Vanessa jeszcze tego nie rozumiała, prawda? To tylko kwestia czasu. Problem tkwił w tym, że JUŻ było za późno. – Musiałabym tam siedzieć sama? Nikogo tam nie znam… to jest dość smutne. Wiem jednak, że miałabym tam wiele możliwości na zdobycie informacji
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-07, 22:29   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Oczywiście, że nie wrócisz do tego - powiedziała. No teraz to już to zupełnie nie wchodziło w grę, prawda? Może i Vanessa nie miała jeszcze jakoś specjalnie kolosalnego stażu, ale Judith skoro już ją zdobyła, to nie wypuści tak łatwo. Poza tym Niebieska była już świadkiem kłótni z jej mężem - nie puści jej teraz. Chciała, by wyjechała tam z nią, mimo iż wiedziała, że może okazać się to ryzykowne. Jednak... Psi w Białym Domu mogło nieco rozszerzyć jej wiarygodność i fakt tego, że ona naprawdę wierzy w to, że Psionicy mogą być wykorzystywani do takich spraw i normalnie pełnić różne stanowiska. Poza tym sprzymierzeniec w Białym Domu to zawsze coś bardzo istotnego, szczególnie, że nie bez przyczyny wolała siedzieć w Pryzmacie. Mimo iż był to jej teren, to wciąż obcy, niebezpieczny i pełny zagadek. Potrzebowała kogoś jeszcze. Jej perspektywy zaczynały się rozszerzać.
- Byłabyś tam ze mną, Vanesso. Poza tym z chęcią wezmę jeszcze jedną osobę. Bardzo, ale to bardzo będę tam potrzebowała doradczyń jak i kogoś, kto zajmie się redakcją gazety. Mam nadzieję, że mnie nie zawiedziesz. Wiesz, to dość ważna rola - nie zaproponowałam tego jeszcze nikomu więcej - powiedziała Judith i pełnym gracji ruchem sięgnęła po filiżankę herbaty i napiła się.
_________________


 
 
Vanessa Owens


17

Niebieski




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-08, 16:21   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

Jeszcze jedną osobę. W głowie Vanessy pojawił się pewien ciekawy plan. Co gdyby mogła zostać nią Lilian? Wiedziała, że Donovan już ją spotkała, a blondyneczka z najlepszej strony się nie pokazała. Ciągle płakała, nie odezwała się ani słowem i czekała aż wszystko załatwi Owens. Z pewnością jej(Judith) się to nie spodobało. Wolałaby mieć silnego psychicznie pomocnika… silnego, ale jednocześnie słabego. Idealny do manipulacji! To smutne, że po tylu przejściach Vanessa nadal nie zdołała się na innych ludzi uodpornić.
- Może Lilian? Dziewczyna, z którą tutaj byłam – powiedziała. Ostatnie zdanie wypowiedziała bardzo szybko, jakby spodziewała się, że rudowłosa o niej zapomniała. Czy taka Lilka miała jakiekolwiek znaczenie? No właśnie. Póki co żadnego… póki co. – Jeśli nie ona to może jakaś pomarańczowa? – zapytała, po czym sięgnęła po herbatę. Chciała sprawiać wrażenie osoby, której nie obchodził los jednej, głupiutkiej dziewczyny. Tak naprawdę cholernie interesowało ją życie Lilian, bo to ona je po części zniszczyła. Cholera jasna… Musiała czekać na decyzje Judith.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-08, 16:28   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

Mg
- Wolałabym, żeby był to ktoś pomarańczowy. Znaczy... Wiadomo, raczej nie będziemy go tam tak przedstawiali. Może to wywołać sporo kontrowersji - zaczynała zastanawiać się Judith, po chwili wyciągnęła złotą papierośnicę z wygrawerowanymi kwiatami, a z niej papierosa i wsunęła go sobie do ust. Nie, nie pytała Vanessy czy może. Raczej wydawało jej się to normalne. O dziwo nigdy od Judith nie było czuć papierosów, czyli paliła raczej skrycie, a potem faszerowała się toną gum i odświeżaczy oddechów. Ale każdy ma jakieś nałogi, prawda?
- Tak, pomarańczowy będzie najlepszym kolorem, który mógłby nam pomóc. No i nie czułabyś się tam aż taka samotna. Może uda mi się zwerbować kogoś w następnych dniach. W końcu jest Freya, córka jednej z ważniejszych osób. Zawsze mogła jakoś to rozegrać tak, by dziewczyna nie miała większego wyboru. Poza tym wiedziała też o tym, że ona wcale za Donavanem nie przepada. Także coś je łączyło. No i był Atturi, rozsądny i wychowany. Jednak w najbliższym czasie nie będzie go w Pryzmacie. Jednak i tak zawsze na pierwszym miejscu będzie Vanessa, która była tutaj pierwsza. Chociaż walka o "pupilka" Donavan pewnie dopiero się zacznie.
- Może mogłabyś kogoś zasugerować, Vanesso? Znasz tutaj jakichś Pomarańczowych? - zapytała kobieta i lekko się uśmiechnęła, wypuszczając dym.
- Cóż, co do wyjazdu - będę musiała pokazać Ci wiele rzeczy, zanim zaczniesz tam normalnie żyć.
_________________


 
 
Vanessa Owens


17

Niebieski




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-14, 11:27   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

- Zasugerować? – spytała kiwając lekko głową. W głowie starała się znaleźć jak najwięcej poznanych pomarańczowych osób. Nie miała pojęcia, kto mógłby nadać się na to najlepiej. Przez tyle lat życia w Pryzmacie przewinęło się tyle osób, z którymi wcale nie zacieśniała więzi… Jak miała znaleźć jedną i odpowiadającą wymaganiom Donovan, osobę? – W sumie to nie mam pojęcia. Najlepiej byłoby zwerbować jakiegoś chłopaka, takiego, który poradziłby sobie w razie dużego niebezpieczeństwa. W niektórych momentach umiejętności przestają być przydatne – uśmiechnęła się lekko. Jako Niebieska Vanessa mogła wykorzystać właściwie wszystko, co znajdowało się w tym pomieszczeniu. Inne kolory mogły zrobić coś z niczego, co zdecydowanie działało na ich korzyść. Niemniej czasem trzeba było posłużyć się umiejętnościami walki wręcz, co do Owens zdecydowanie nie pasowało.
- Może ten chłopak, który przyszedł tutaj z dziewczyną z zakrytym okiem? – podejrzewała, że go nie ma, ale… wolała powiedzieć tak, a nie inaczej. Po prostu musiała go zaproponować! – Nie mam pojęcia, czy jest Pomarańczowy, ale jeśli tak to byłby to idealny wybór. Wydawał się przyjacielski i zdolny do poświęceń… przydałby się
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-14, 15:14   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Szczerze mówiąc... Masz racje - stwierdziła kobieta i oparła łokieć na stole, a następnie na swojej otwartej dłoni oparła podbródek. W sumie to lubiła słuchać rzeczy tego typu. Zawsze napawały ją swojego rodzaju podziwem, że nawet dzieciaki z ośrodka dla rozpieszczonych i bogatych potrafią... Myśleć nad takimi rzeczami. Lubiła dawać pole do popisu ludziom, z którymi pracowała. Zawsze wtedy mogła delikatnie wybadać gdzie kończy się jedna strefa komfortu a zaczyna kolejna. Ciężko to wyjaśnić, ale strategia Donavan była całkiem niezła. Jednak trudna do wykrycia w pierwszych stadiach.
- Tak, to Atturi. Z pewnością wezmę go pod uwagę. Wydaje się być kompetentną osobą - stwierdziła i lekko się uśmiechnęła, następnie dodała: - Cóż, niedługo trzeba będzie wyruszać - powiedziała, a następnie lekko się przeciągnęła. Oczywiście nadal z gracją i elegancko.
- Będziesz musiała się spakować. Nad ranem ruszamy - dodała. Chciała, by Vanessa była z samego rana gotowa, ubrana w jakieś ładne ciuszki i czekająca przy jej czarnej limuzynie. A kiedy opuszczą już wrota Pryzmatu i skończy się cały ten Amerykański Sen... Przyjdzie czas na rzeczywistość. Przed duże "RZ".
- Mogłabyś się spakować? Spotkałybyśmy się jutro - dodała i wzięła łyczek herbaty.
_________________


 
 
Vanessa Owens


17

Niebieski




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-17, 16:48   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

- Atturi – wypowiedziała jego imię w ten sposób, by łatwo je zapamiętać. Cóż, uznała, że decyzja została podjęta, a imię współpracownika znać musiała. Co prawda… spodziewała się, że łączyć ich powinny tylko interesy, ale krótki uśmiech i przywitanie się nikomu jeszcze nie zaszkodziły. Niemniej jednak Vanessa musiała wykonać polecenie kochanej, pięknej i sukowatej Judith. Zadawała jej pytania, ale były to najzwyklejsze w świecie rozkazy.
W głowie osiemnastolatki pojawiła się wizja spędzenia czasu w Białym Domu. To prawda, musiała się jakoś dobrze ubrać i ewidentnie musiała założyć coś bardziej interesującego niż ta czarna pogrzebowa. Ewentualnie mogła zrobić jej na złość i przebrać się w jakieś imprezowe ciuszki, dlaczego nie!
- W porządku. Mam się stawić tutaj? – spytała jeszcze.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-17, 18:16   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Tak, dokładnie - powiedziała kobieta.
Cóż, miała jeszcze parę spraw do załatwienia - między innymi należało do nich poznanie swoich przyszłych ochroniarzy. Cóż, niedługo wszyscy się poznają i będą wspólnie pracować. Tak więc warto będzie się streścić, spakować swoje rzeczy i zabrać towarzystwo prosto do gniazda żmij.
Okej. Może nie wszyscy byli na to jakoś szczególnie gotowi, ale ponoć najlepsza nauka płynie z praktyki. Tak więc Judith nie mogła się doczekać, aż zabierze tam ich wszystkich. Pokaże jak wygląda prawdziwy świat. Cóż, akurat paradoksalnie najmniej była na to przygotowana Vanessa, a to ona miała odgrywać jedną z ważniejszych ról. Ale po to też szkolili resztę, żeby to za nią ganiali i uważali by czasem nic jej się nie stało. To, jak to zniosą, bardzo ją ciekawiło. Jednak wiadomo, że nieco się bała ponieść ewentualne straty.
- Widzimy się jutro rano - dodała i uśmiechnęła się lekko.

Odegraj przeskok w czasie, ogarnij to o co Cie poprosiła fabularnie i daj post :D
_________________


 
 
Vanessa Owens


17

Niebieski




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-20, 23:09   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

Dziewczyna obudziła się stosunkowo szybko. Nie chciała spóźnić się na spotkanie, a poza tym musiała przyszykować się jak najlepiej tylko potrafiła. Judith pokładała w niej wielkie nadzieje, co zdecydowanie motywowało Vanessę do działania. Przez chwilę była tak zaślepiona, że po prostu nie mogła powstrzymać się od chęci zaimponowania kobiecie. Problem tkwił w tym, że przygotowanie eleganckiej sukienki nie wystarczyło. Musiała sprawować się bardzo dobrze, znakomicie wręcz.
Idąc w kierunku jej gabinetu próbowała sprawiać wrażenie idealnej asystentki. Ćwiczyła ton… jakby była na przesłuchaniu do jakiegoś przedstawienia. Zbyt wczuła się w rolę! Ba, ona ją dostała. I nie mogła stracić… To tak jakby Lindsay Lohan została wywalona z spektaklu przez zażywanie narkotyków. Masakra jakaś.
Niemniej jednak zapukała do drzwi i wzięła ostatni wdech. Po chwili wypuściła wcześniej nabrane powietrze i zaczekała na otwarcie drzwi. Próbowała zaprezentować się jak najdostojniej.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-22, 00:14   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
A Judith tam wcale nie było. Harry Donavan siedział na fotelu, w sumie SWOJEGO biura i notował coś tam w jakiejś książce. Cóż, chyba nie było się co dziwić, że właściciel biura je okupuje, prawda? Swojego czasu używała go Judith, to fakt, jednak teraz, skoro wynosi się do Białego Domu... Wróciło ono do swojego poprzedniego właściciela. Słysząc, że ktoś puka, Harry podniósł się łaskawie, ale po chwili stwierdził, że nie ma sensu. Podniósł więc jedynie wzrok znad książki i powiedział:
- Wejść.
Cóż więcej miałby jednak powiedzieć? Raczej nie był typem człowieka, który wstanie, otworzy drzwi i zaprosi swojego uroczego gościa na herbatkę. Nie był taki jak Judith, chociaż ich kontakty były całkiem niezłe. Lepsze niż te Judith - Henry. Cóż, w końcu to Harry był głównym dowodzącym w Pryzmacie. Nie bez przyczyny. Miał o wiele więcej oleju w głowie niż jego nadęty braciak.
- Witam, panienko Owens - stwierdził, widząc niebieską w drzwiach. A więc teraz musiał robić za sekretarza Judith. No nieźle.
- Pani Prezydent już wyjechała, ale kazała posłać po Ciebie prywatny helikopter. Mogę Cię do niego odprowadzić, jeżeli jesteś gotowa - stwierdził i potarł swój podbródek, a następnie poprawił krawat. Cóż... To będzie ciekawy spacerek. Ona, zwykła Psioniczka i przewodniczący Pryzmatu. Jeżeli członkowie Pryzmatu jeszcze nie znienawidzili Vanessy za trzymanie się z samą Górą, to pewnie teraz to zrobią.
_________________


 
 
Vanessa Owens


17

Niebieski




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-22, 12:17   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

Vanessa pomyślała, że Judith zachowała się niepoważnie. Jednocześnie przez jej głowę przemknęła myśl o tym, że pomyliła miejsca, w których powinny się spotkać. Może miała skierować się na lotnisko? Nie. Zdecydowanie umówiły się w jej gabinecie, i… dlaczego siedział tam Harry? TEN Harry Donovan. Siedemnastolatka stwierdziła, że był o wiele spokojniejszy i bardziej opanowany niż jego ekscentryczny i głupi braciszek. Niemniej jednak Judith oplotła go sobie wokół palca… czyżby przelotny romans?
Cóż, nie pozostawało jej długo myśleć. Musiała podtrzymać rozmowę i powiedzieć, coś co mogłoby przerwać ciszę, która zastała po wypowiedzeniu przez niego ostatnich słów. Dziewczyna poprawiła swoją sukienkę i rozchyliła kąciki pomalowanych ust. Ludzie mogą paplać o naturalności, ale ona dobrze wiedziała, że bez makijażu nie ma mowy o uroczystych spotkaniach.
- Przepraszam – zaczęła. W końcu za milczenie wypadało! – Po prostu jestem trochę zaskoczona. Myślałam, że się spóźniłam lub zrobiłam jakiś błąd – roześmiała się nerwowo. - Niemniej byłabym naprawdę wdzięczna. Przygotowałam się już wcześniej – nie do końca wiedziała jakich słów powinna używać. Co do członków Pryzmatu… Vanessa nie była jakaś super sławna. Ot co, zwyczajna Psioniczka, która nagle została asystentką samej Judith Donovan i... mogła spacerować w towarzystwie PRZEWODNICZĄCEGO. Kto by pomyślał, że sprzymierzy się z ludźmi, których tak bardzo nienawidziła? Pozostawało jej to kontynuować. – Czy pani Donovan miała jakiś powód, by opuścić Pryzmat szybciej?
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-22, 14:10   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Ależ to całkowicie zrozumiałe - powiedział, zamykając książkę i odkładając ją do jakiejśtam szuflady. Wstał, poprawił swój krawat, wszystkie spinki do mankietów i tak dalej. Był raczej gotowy do drogi, wyglądał bufoniasto jak zawsze. Tak więc mogli iść. Spojrzał na nią, a raczej zaczął ją taksować wzrokiem. Cóż, służka Judith, bo tak pewnie zacznie ją niedługo nazywać, była ubrana całkiem nieźle. Jak na standardy Białego Domu i całej tej misji, rzecz jasna. Lekko się uśmiechnął, wyobrażając sobie jak z jej ust za kilka godzin popłynie krew, a ona udusi się tym, co przełknęła. Ale czy to nastąpi? To już będzie zależało do kogoś innego.
Niemniej jednak byłoby bardzo niefortunne, stracić tak ładnie ubraną pomocnicę.
- Pani Prezydent zajmowała to biuro przez spory okres czasu. Cóż, teraz jednak wróciło do mnie - stwierdził i podszedł do drzwi, wcześniej zakładając na siebie elegancki płaszcz, który wisiał na wieszaku. Jak na ułożonego przywódcę Pryzmatu przystało, otworzył drzwi przed Vanessą i uśmiechnął się lekko. Cóż, raczej nie miał specjalnie powalającego uśmiechu. Znaczy... Wyglądał dobrze. Harry miał proste zęby i tak dalej, ale był... Podejrzany. W sensie ten jego uśmieszek.
Puścił ją przodem i weszli na korytarz.
- Ciężko przewidzieć plany pani Prezydent - tutaj zaakcentował - Donavan - skończył i cicho parsknął. Jakby wiedział co jest grane, ale zgrywał, że nie. Czasami przydałoby się być pomarańczową istotką, czyż nie? Ale wtedy pewnie to nie Donavan odprowadzałby ją do miejsca przeznaczenia.
Szli przez Pryzmat. Był raczej pusty. Padał śnieg. Dziwny obraz.
Doszli wreszcie do kortów, a za nimi stała limuzyna. Donavan oczywiście otworzył drzwi przed panienką Owens i spojrzał na nią, gdy wsiadała. Nie zamknął ich. Oczekiwał pytań. Czy czegoś. A może pożegnania?

zt - http://caledonia.pl/viewtopic.php?p=8393#8393
_________________


 
 
Ceridwen Murray



21 lat

Kurczaczek




systema-female http://i.imgur.com/qSptghe.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-03-08, 11:39   
   Multikonta: Lounarie; Annabeth; Mistrz Gry
[Cytuj]

MG

Limuzyna podjechała na lotnisko, a z lotniska zostali przetransportowani helikopterem z powrotem do pryzmatu. Tam nie dali im jednak w spokoju rozejść się do ich pokoi, tylko poprowadzili ich do biur zarządu. Po chwili przyszła do nich Judith, usiadła za biurkiem i tylko wlepiła w nich nie pokazujące spojrzenie.
_________________



 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-08-15. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,213 sekundy. Zapytań do SQL: 10