Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Syndykat poszukuje członków! Jeżeli chcesz odgrywać mafiozę bądź członka rodziny mafijnej, przestępce czy kogokolwiek innego, pasującego do grupy - zapraszamy. Więcej w linku
- Wednesday Sherman szuka całej paczki starych przyjaciół!
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Kelly McCarthy szuka swojego przyjaciela.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy styczeń 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
Sala przesłuchań
Autor Wiadomość
Admin


Wysłany: 2016-09-18, 19:41   Sala przesłuchań [Cytuj]

Kilka małych pomieszczeń, które są podzielone szybami weneckimi. Tutaj przede wszystkim rozmawia się z nowymi agentami i ustala warunki ich przyjęcia. Oczywiście często zdarza się, że jakiś agent nie współpracuje - wtedy też spędza tutaj dość sporą ilość czasu. Pomieszczenia są czyste i zadbane, jednak ich umeblowanie jest dość ubogie. Stół i parę krzeseł. Nic wielkiego.
 
 
Vanessa Owens


17

Niebieski




Wysłany: 2016-12-17, 18:55   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

Towarzyszył jej strach. Strach, który czuła zaraz po zamordowaniu Marlene… Nie mogła uwierzyć w to co się stało. Pozwoliła sobie na zbyt wiele... Przy okazji wkopała w to wszystko Lilian. Nie miała pojęcia, czy ta mogłaby kiedykolwiek spojrzeć w jej oczy. Zapowiadało się tak fajnie, a skończyło na jakimś wzbudzającym przerażenie zakładaniu przepasek na oczy. Zero mocy. Nie miała szans na obronę.
W trakcie drogi wydukała tylko dwa słowa. Tak bardzo chciała się wydostać, że zbierało jej się na płacz. Czy właśnie tak miała skończyć? Z opaską na łbie? Gadatliwa suka.
- Puszczaj mnie – powinna siedzieć cicho i w ogóle się nie udzielać. Tymczasem udzielał jej się wojowniczy charakter… Była taka głupia. Powinna spokojnie z nim porozmawiać, nie pyskować. Czasem naprawdę nienawidziła swojego parszywego(dla wrogów) charakteru. Dlaczego nie mogła zachowywać się normalnie?
Bo była inna. Zabójcy. Chorzy psychicznie ludzie. Zaliczała się do tych dwóch grup… Przynajmniej w jej oczach. W każdym razie… pozostało jej czekać na rozwój wydarzeń.
 
 
Valerie Świeca
prawie jak pirat!


18

Czerwona




Wysłany: 2016-12-17, 19:07   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
Obie dziewczyny zostały przeniesione na jedną sal. Pewnie zaraz zjawi się tutaj ktoś i będą miały kłopoty. Oby skończyło się to tylko na kilku słowach i tyle. No i jakimś szlabanie. Jednak nie wyglądało na to.
Gdy dziewczyny coraz bardziej zbliżały się do sal, coraz więcej osób się za nimi oglądało. Zapewne nie przywykli jeszcze do takich widoków, jednak teraz za obrazę kogokolwiek, kto nie jest Psionikiem groziło wiele rzeczy.
Gdy były już praktycznie pod salą, podeszła do nich jakaś kobieta. Stanęła na drodze i powiedziała przerażonym głosem:
- O boże. Co się tutaj dzieje? - zapytała żołnierzy.
Nie wyglądała na kogoś, kto mógłby władać mocą Psi. Była to dorosła kobieta. Jednak żadna z nich nigdy wcześniej nie widziała jej tutaj. Może była nowa? Może dopiero przyjechała tutaj do pracy, albo była jakąś agentką? Tak czy siak z pewnością była kimś ważnym, bo żołnierze stanęli zamiast wyminąć ją i sypnąć kilka złych słów. Nawet zaczęli się tłumaczyć.
- Donavan z pewnością będzie chciał je widzieć. Nie mają szacunku do nas, do osób, które dbają tutaj o porządek. Nie sądzi pani, pani... - zaciął się. Zupełnie tak, jakby jej imię było czymś, co było trudne do wymówienia. Raczej nie ze względu na poziom skomplikowania.
- Pani Donavan, to moje nazwisko - dodała kobieta marszcząc czoło. Ewidentnie nie była zadowolona z tego, że bano się to wymawiać. Może i nie miała wielkich powodów do dumy z tego, że je nosi. Jednak co mogła zrobić?
- W porządku - dodała po chwili i spojrzała na dziewczyny, następnie wyrecytowała swój warunek:
- Myślę, że obie dziewczyny dojdą tam o własnych siłach. Prawda? - powiedziała i spojrzała na Lilian oraz Vanessę. Oczywiście blondynka była zbyt przerażona by cokolwiek powiedzieć, więc od razu przeniosła wzrok na Niebieską. Liczyła na to, że powie coś, co naprawi tą sytuację.
_________________

I walk through the valley of the shadow of death.
I fear no evil because I'm blind to it all.
My mind and my gun they comfort me,
because I know I'll kill my enemies when they come.
 
 
Vanessa Owens


17

Niebieski




Wysłany: 2016-12-17, 19:28   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

O cholera. Znalazły się w tak cholernie trudnej sytuacji, że Vanessa nie potrafiła znaleźć żadnego odpowiedniego słowa. Przez chwilę wpatrywała się przed siebie niemal całkowicie ignorując zachowanie Lilian. Próbowała to wszystko naprawić… w końcu to ona je wkopała. Gdzieś w środku odzywał się dziki zwierz nakazujący jej walczyć. Walczyć o swoje? Wiedziała tyle, że zachowała się niepoprawnie i – podobnie jak żołnierze – nie zasługiwała na jakikolwiek szacunek.
- Ja… – zaczęła niepewnie. Przełknęła głośno ślinę, po czym wyprostowała się i zdobyła na jak najbardziej pewny siebie ton. – Chciałam przeprosić osoby, które zostały przeze mnie w jakikolwiek sposób urażone. Myślę, że nie zasłużyły na to w jaki sposób ich potraktowałam, jednak chciałam tylko obrócić sytuacje w żart. Tak czy inaczej… chcę przeprosić. Jakiekolwiek poniesie to ze sobą konsekwencje, nie jest to wina Lilian – przez czarny materiał próbowała zarejestrować położenie kobiety. W pewnym sensie jej zachowanie wzbudzało zaufanie… pomyślała sobie, że jest równą babką. Przynajmniej taką miał nadzieję… Gówniary trafiły pod jej skrzydła. Albo nie miała czasu na zajmowanie się takimi bzdetami albo… DONOVAN? PANI DONOVAN? Jasna dupa. W krótkiej chwili wszystko stało się jasne.
Na pytanie o samodzielne przejście do pana Donovana, Vanessa pokiwała twierdząco głową. Nie mogła jednak pozostawić tego bez jakiegokolwiek słowa. Właśnie z tego powodu zdecydowała się na poinformowanie kobiety.
- Na pewno sobie poradzimy – spróbowała się uśmiechnąć, ale szczerze mówiąc nie miała na to ochoty. Dodatkowo można było wyczuć zdenerwowanie w jej głosie.
 
 
Valerie Świeca
prawie jak pirat!


18

Czerwona




Wysłany: 2016-12-17, 19:36   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Widzisz? Mówiłam, że poradzą sobie same - powiedziała kobieta, która określała się nazwiskiem Donavan. Oczywiście zaraz po tym żołnierze puścili obie dziewczyny, jednak nie pozbyli się opasek z ich głów. Co prawda możliwość swobodnego poruszania rękami to i tak było dużo, to opaska w jakimś stopniu stawała się bardzo irytująca. Ale tak to już działało, każdy Psionik czuł się dziwnie, gdy jego moce były ograniczane.
- Oczywiście - dodał jeden z SSP i zmierzył dziewczyny wzrokiem, po tym, gdy pani Donavan zeszła im z drogi, wszyscy ruszyli w stronę sal. Podobało im się to, że dziewczyny nieco zmiękły, chociaż z drugiej strony zawsze to tak działało. Bogate dzieciaki z Pryzmatu zmieniały swoje zachowanie gdy tylko do akcji wkraczało jakiekolwiek użycie siły. I dobrze. Musieli pokazać im, że wcale tutaj nie rządzą. A szacunek jest czymś, co muszą zaakceptować.
Mijali kolejne pokoje, aż wreszcie doszli do jednego, gdzie drzwi były od samego początku otwarte. Stały tam dwa krzesła i stół. Po drugiej stronie było kolejne krzesło, jednak zajęte - tam siedział on, Henry Donavan. Nie był zadowolony z tego, że znowu ktoś go ściąga i każe osądzać młodych. Jednak on, jako ten drugi brat, musiał załatwiać podrzędne sprawy.
- I po co wam to było? - rzucił do dziewczyn i odwrócił się, marszcząc czoło.
_________________

I walk through the valley of the shadow of death.
I fear no evil because I'm blind to it all.
My mind and my gun they comfort me,
because I know I'll kill my enemies when they come.
 
 
Vanessa Owens


17

Niebieski




Wysłany: 2016-12-17, 19:45   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

- Powiedziałam im, że dostałyśmy zgodę od Góry – powiedziała nie do końca zdając sobie sprawę z niesprecyzowanej odpowiedzi. – Chciałyśmy zorganizować warsztaty dla młodszych… miały dotyczyć szycia. Kiedy wyciągałyśmy maszyny… – rozwarła lekko usta. Wiedziała, że każde jej słowo mogło odbić się na ich przyszłości. – Wparowali do pomieszczenia i powiedzieli, żebyśmy wracały do pokojów. Myślę, że walczyłyśmy w miarę słusznej sprawie – dodała szybko. Cóż, może wypowiedziane przez nią słowa nie były na miejscu. Znajdowała się też przed osobą, której powinna się obawiać, jednak… coś nią miotało. Może charakter jaki wykreowała Marlene dalej nią miotał? Cholera. Od tamtej pory zdecydowała się mówić jak najmniej. Wystarczyło przekonać go do zignorowania całej sprawy. – Przepraszamy. Nie mam pojęcia, co we mnie wstąpiło… Powtórzę tylko, że jeśli zamierza pan kogoś ukarać to tylko mnie. Lilian nie jest temu winna – wypowiedziała te słowa tak szybko jak tylko potrafiła.
 
 
Valerie Świeca
prawie jak pirat!


18

Czerwona




Wysłany: 2016-12-17, 19:55   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

Mg
- I po co to wszystko... - dodał i wziął głębszy oddech, a następnie schował dłonie do kieszeni i podszedł do swojego krzesła. Stanął przed nim, a następnie wyciągnął dłonie i oparł je na oparciu krzesła. Był autentycznie tym zmęczony.
- Kraj jest pogrążony w biedzie - powiedział i zmarszczył czoło. Cały czas przyglądał się dziewczynom i ciężko wręcz było mu uwierzyć, że prezydent Gray pozwolił na takie rzeczy. Że dopuścił do tego wszystkiego. Przerażające.
- A wy organizujecie... Warsztaty? Większa część waszych kolegów i koleżanek kształci się teraz na akademiach - znowu popatrzył na nie zmęczonym głosem. Miał już tego serdecznie dość, naprawdę.
- Po co to wszystko, młode panie? Jakie to ma znaczenie w obecnej sytuacji? Nie mam zamiaru wyciągać z tego żadnych konsekwencji, bo one też są bezsensowne i do niczego nie prowadzą - stwierdził. I miał w jakimś sensie rację, prawda?
- Daję wam więc wybór. Vanesso, albo spakujesz się i wyjedziesz na szkolenie, dołączając do swoich kolegów i koleżanek, dla których liczy się dobro i przyszłość kraju, albo... Nie. nie ma żadnego albo - dodał.
- Kary są bezsensowne - stwierdził i przyłożył dłoń do podbródka, spoglądając po chwili na Lilian.
- Panienka Newstead zrobi teraz to samo. Chyba nie muszę powtarzać tego drugi raz, prawda?
_________________

I walk through the valley of the shadow of death.
I fear no evil because I'm blind to it all.
My mind and my gun they comfort me,
because I know I'll kill my enemies when they come.
 
 
Vanessa Owens


17

Niebieski




Wysłany: 2016-12-17, 20:04   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

Donovan przedstawił to w taki sposób, że sam pomysł przeprowadzenia warsztatów zabrzmiał idiotycznie. Może miał racje? Może cały ten pomysł był do bani, a one nie powinny interesować się dziećmi? Z każdą kolejną chwilą zaczęła zdawać sobie sprawę, że tak naprawdę nie miały nic do gadania.
Ale to, co przekazał im chwilę później kompletnie Vanessę zamurowało. Szkolenie? Grono patriotów? Koledzy i koleżanki? Nie mogła uwierzyć, że wpakowała w to wszystko siebie i Lilian przy okazji. Blondynka niczym nie zawiniła! Na dodatek próbowała jej bronić. Ugh! O wiele łatwiej byłoby dostać w twarz. W tamtym momencie miała ochotę ich wszystkich zabić. A już szczególnie Panią Donovan, która mogły je przed tym wszystkim uchronić. Ugh!
- Słu… – nie. Nie mógł kazać jej jechać na to posrane szkolenie! Nie dość, że musiała się z tym wszystkim męczyć to jeszcze miała dołączyć do jej „kolegów i koleżanek”? Bez sensu. Wysyłał ją gdzieś, gdzie nie miała szans się wykazać. Prawdopodobnie czekała ją zguba. – Nie może pan tego zrobić! My się nie nadajemy! – stwierdziła. Ale nie miała, co pyskować… szkolenie witaj, prawda?
 
 
Valerie Świeca
prawie jak pirat!


18

Czerwona




Wysłany: 2016-12-17, 20:13   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Skoro się nie nadajecie, to co ja mam z wami zrobić? Jaki jest sens dawać wam tutaj schronienie, dom, jedzenie? Skoro jedyne co możecie dać w zamian, to bezsensowne warsztaty? - popatrzył na nie wzrokiem pełnym litości. Bo taka była prawda, czyż nie? Dzieci poza projektem musiały walczyć o przetrwanie, a one tutaj miały podstawiane wszystko pod nos. Ale teraz to się skończyło, amerykański sen dobiegł końca. I tyle. Nic więcej już tutaj na nich nie czekało.
- I brak szacunku dla ludzi, którzy troszczą się o wasze bezpieczeństwo - dodał po chwili, a następnie parsknął śmiechem. Bo dla niego to było już śmieszne, że te dzieciaki potrafiły jeszcze mówić i robić takie rzeczy.
- Nie mam zamiaru dłużej z panienkami dyskutować. Macie w tej chwili pójść do swoich pokoi, spakować rzeczy i stawić się na lotnisku. Nie widzę innego wyjścia - stwierdził i machnął dłonią. Dwójka żołnierzy znowu podeszła w celu wyprowadzenia dziewczyn z pomieszczenia. Donavan nie był osobą, która była chętna do prowadzenia jakichkolwiek dyskusji. Taki już jego urok, o ile urokiem można to nazwać.
- Ale! Proszę! Ja nie mogę tam iść, nie mogę... - wydukała Lilian i zalała się łzami. Nie wyobrażała sobie siebie w takim świecie. Przerażało ją to wręcz. Nie mogła zrozumieć tego, co właśnie się stało, w co się wpakowała.
- Dalej - warknął żołnierz, spoglądając na nią i ciągnąc za ramie.
- Opaski zdejmiecie dopiero, gdy będziecie na pokładzie śmigłowca - dodał na koniec Donavan.

Jeśli przejdą grzecznie, to zt na pokój Vanessy.
Jeśli nie, to dalej tutaj :D
_________________

I walk through the valley of the shadow of death.
I fear no evil because I'm blind to it all.
My mind and my gun they comfort me,
because I know I'll kill my enemies when they come.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,074 sekundy. Zapytań do SQL: 9