• Kiedy stracisz wszystko, nikt się już z tobą nie liczy.
    Black is the color
    Nie, oni nie lękali się o dzieci, które mogły umrzeć. Nie martwili się pustką, którą miały po sobie pozostawić. Oni bali się nas – tych, którzy przeżyli.
  • Pryzmat:

    Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. "- Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię." W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.

    Judith zamyka projekt Pryzmat.

  • Obecnie mamy styczeń 2023r.
    Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.

    Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu z notatnikiem! Tutaj link!

    Pryzmat został zamknięty, a więc wszyscy znajdujący się w tej grupie, zostali przeniesieni do niezrzeszonych. Więcej dowiecie się w skrócie fabularnym!

    W Systemie co chwila pojawiają się nowe eventy! Zachęcamy do odwiedzenia tematu: LINK

    Do grona administracji dołączył Pravi.
    Odwiedźcie nas też na facebooku!

  • Bieżące poszukiwania:
    - Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
    - Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
    - Lounarie de Coudray szuka chętnych graczy do relacji między postaciami.
    - Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
    -Ceridwen Murray Poszukuje 1 osoby do byłego oddziału 7 z ligi dzieci.
    -Summer Dawson Poszukuje relacji dla swoich postaci.
    -Cora Wellworth Poszukuje pozytywnych relacji dla swojej postaci.
    -Eric Ainsworth Poszukuje kogoś aktywnego, chętnego do gry.

  • Cookie
    Levi
    Lou
    Pravi


Poprzedni temat «» Następny temat
Plac główny
Autor Wiadomość
Admin


Wysłany: 2016-09-18, 21:41   Plac główny [Cytuj]

Plac, który mieści się w samym centrum wszystkich budynków. Znajdują się tutaj ławki, krzesła. Jednak wszyscy przede wszystkim zajmują miejsca siedzące na dość sporych balustradach, które ozdabiają wejścia do poszczególnych części kompleksu. Jest tutaj sporo zieleni - kwiaty, drzewa i krzewy. Na samym środku placu znajduje się spora fontanna, przy której można usiąść.
 
 
Daniel Manning Jr.


19

czerwony




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-09-25, 22:59   
   Multikonta: A. Carey, D. Wosley
[Cytuj]

Daniel został poproszony o pomoc w przygotowaniach przed przyjazdem dzieciaków z Ligi. Zawsze był chętny do pomocy, zresztą nie miał nic lepszego do roboty. A co do gości, którzy niedługo mieli tu zawitać, Danny był ich bardzo ciekawy. Trochę jednak z tą ciekawością mieszała się niepewność. Słyszał wiele historii o nich, o brutalności, której doświadczyli i rzeczach, które musieli robić. Dla dzieciaków z Pryzmatu wszystko było proste, czyste i bezpieczne. Jakby wieczna pępowina łącząca ich i ich rodziców. Bo choć ich tutaj nie było, to ich ochrona pozwalała im żyć tak beztrosko jak teraz. Bał się kontrastu, który wywoła przyjazd ludzi z zewnątrz.
Usiadł sobie na jednej z ławek, patrząc się na fontannę. Bardzo lubił tu przebywać. Spokój, cisza i harmonia dominowały w tym miejscu. Od razu w jego umyśle robił się porządek, a wszelkie troski i trwogi powoli znikały, zastępowane śpiewem ptaków i widokiem kwiatów.
_________________


I got guns in my head
And they won't go
Spirits in my head
And they won't go
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-09-26, 22:12   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Wokół Daniela od jakiegoś czasu panował spory szum. W sumie ciężko było do końca stwierdzić, czym ci ludzie się tak przejmowali. Jednak ewidentnie było to coś ciekawego, skoro chodzili i wszystko przygotowywali. Zupełnie tak, jakby ktoś miał dzisiaj urodziny i wszyscy szykowali imprezę niespodziankę. To było... Dziwne. To najlepsze określenie. Bo w końcu skończy się na tym, że zawieszony zostanie gigantyczny transparent z napisem "Witamy Ligę!". Co byłoby już totalnym przegięciem, szczególnie po tym jak zapoznali członków Pryzmatu z tym, jak funkcjonowała Liga. A szczególnie z faktem, w jakich warunkach musieli żyć. Ale... Co się dziwić? Pryzmatu nikt nie odwiedzał specjalnie często. Ludzie tutaj tacy byli - lubili ekscytować się takimi rzeczami. Ciężko być za to złym. Lilian również była podniecona całym tym zamieszaniem. Była niebieska i praktycznie jedyną umiejętnością jaką opanowała, była lewitacja. Lekko unosiła się nad ziemią i zakładała migające lampki na drzewa, przewieszała je przez kolejne gałęzie. W jednym momencie koniec kabla spadł jej na ziemie, a bardziej... Na Daniela. Jej blade policzki zarumieniły się, dodała więc do Brytyjczyka:
- Przepraszam, Danielu... Mógłbyś mi pomóc?
Znał Lilian. Była... Jedyna w swoim rodzaju. Miła, uczynna, szanowała każdą osobę tutaj. Lubiła wdawać się w długie dyskusje...
 
 
Daniel Manning Jr.


19

czerwony




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-09-28, 20:01   
   Multikonta: A. Carey, D. Wosley
[Cytuj]

- Auć - powiedział, gdy z zamyślenia wyrwał go kabel lecący prosto na jego twarz. Podniósł głowę do góry, szukając sprawcy tego całego zdarzenia, bo o ile wiele dziwnych rzeczy się teraz dzieje, to kable z nieba jeszcze spadać nie zaczęły. Była to wina Lilian, chociaż Danny nie bardzo był w stanie się na nią gniewać. Dziewczyna zawsze była dla wszystkich miła, w dodatku ciekawie się z nią rozmawiało, co Day w ludziach strasznie cenił.
- Jasne, nie ma problemu. Pomagasz w przygotowaniach? - spytał, wyciągając w jej stronę rękę z kablem. Nie bardzo mógł jej to podrzucić, najwyżej mógł go spalić, ale wątpił, żeby doceniła taką pomoc z jego strony.
_________________


I got guns in my head
And they won't go
Spirits in my head
And they won't go
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-09-28, 22:35   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

- Dokładnie tak! - powiedziała dziewczyna i opuściła się na ziemie. Przed tym jednak wiedziała, że trzeba dokończyć ozdabianie. Umieściła więc kabel na swoim miejscu, a następnie powoli opuściła swoje ciało na ławkę, zaraz obok Daniela. Wszystko robiła z niesamowitą gracją. Zapewne gdyby zorientowała się, że kabel ewidentnie wypadnie - złapałaby go telekinezą. Jednak... Dopiero uczyła się nią posługiwać. Wiedziała, że z pewnością towarzystwo z Ligi zmiecie ją z powierzchni ziemi jak dowiedzą się o tym, że włada Niebieską mocą a... Potrafi tylko lewitować. Jednak pracowała nad tym! A to było ważne, prawda? Mimo wszystko i tak ją to przerażało. Uśmiechnęła się do Daniela i powiedziała:
- A Ty nie? Może zechciałbyś mi pomóc? - zasugerowała, próbując angażować jak największą liczbę osób w cokolwiek. Lubiła, gdy coś się dzieje.
- Co sądzisz o przybyszach z Ligi? Stresujesz się?
 
 
Daniel Manning Jr.


19

czerwony




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-09-30, 22:31   
   Multikonta: A. Carey, D. Wosley
[Cytuj]

Pokiwał głową, bo był to powód, dlaczego tutaj przyszedł w pierwszej kolejności. Lubił pomagać, a podczas rozmów będzie mógł się dowiedzieć, czegoś nowego o ludziach z ligi. Mimo że organizacja była tutaj całkiem znana, to tak naprawdę nie wiedział wiele o samych jej członkach czy zasadach, jakie tam panowały. Wiedział, że było ciężko, surowo i brutalnie. Widział też ostatnie popisy wychowanków ligi w telewizji. Jednak jak to wyglądało od środka?
- Jestem ich bardzo... ciekaw - powiedział, ostrożnie dobierając słowa. Nie chciał, żeby dziewczyna opacznie go zrozumiała.
- Od kilku lat żyjemy w tej hermetycznie zamkniętej bańce, możliwość jakiekolwiek konfrontacji ze światem zewnętrznym wydaje się być interesująca. A ty? Jakie masz wobec nich oczekiwania?
_________________


I got guns in my head
And they won't go
Spirits in my head
And they won't go
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-10-03, 16:57   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

- Ja również. Chyba zresztą nie tylko my, prawda? Będzie świetnie móc poznać ich, wysłuchać historii... - rozmarzyła się dziewczyna. Lekko uniosła i zawiesiła kolorowe lampki na swoim miejscu, zaraz po tym znowu się opuściła na ziemię, a następnie ponownie zajęła miejsce zaraz obok chłopaka. Zaczęła mówić:
- Widzisz, Danielu. Ja naprawdę chciałabym, żeby oni czuli się tutaj dobrze. Jak w domu. Te wszystkie brutalności, których musieli doświadczyć... To straszne - powiedziała i położyła dłoń na swoich obojczykach, lekko opuściła przy tym głowę. Zrobiła wtedy naprawdę przejętą minę. Bo zresztą tak było - przerażało ją to, co ich czeka. Będą musieli pomagać ludziom, którzy tak wiele przeszli... Nie potrafiła sobie wyobrazić nawet tego, co mogą teraz czuć.
- Mam nadzieję, że nie usłyszymy wielu przerażających historii... - wyszczerzyła się dziewczyna. Ewidentnie lekko ją to speszyło. Wielokrotnie słyszała, że żyje tutaj właśnie w takim dziwnym stanie. Nie wie o tym, że na świecie dzieją się tak potworne rzeczy. Swojego czasu często włączała telewizor i słyszała o kolejnych zamkniętych uniwersytetach, protestach i powszechnym głodzie. Ale... Potem przestała. Wyrzuty sumienia kompletnie ją zżarły. A teraz? Będzie musiała stanąć twarzą w twarz z tym, czego najbardziej się bała. Ona... Nigdy nie chciała być w lepszym położeniu niż inni. Była bogata, miała to, miała tamto. Ale... To nie było to. Chciała pomagać, udzielać się charytatywnie. Ale to było niemożliwe. Ale czy osoby z Ligi uwierzą jej, że serio chciała pomóc? Zapewne będzie dla nich nadal tą samą, bogatą dziewczynką z dobrego domu. A tego nie chciała...
- Chciałabym, żeby przyjęli naszą pomoc. Zaufali nam. To najważniejsze.
Czas płynął, a Daniel i Lilian rozmawiali w najlepsze. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nagle przez dziedziniec nie przechodziła czarna postać. Snuła się niczym czarny kot, który z pewnością nie zwiastuje niczego pozytywnego...
 
 
Daniel Manning Jr.


19

czerwony




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-10-09, 16:29   
   Multikonta: A. Carey, D. Wosley
[Cytuj]

Daniel w połowie rozmowy odpłynął, słuchają miękkiego głosu dziewczyny. Zaczął się zastanawiać nad jej słowami. Nad strasznymi opowieściami, które przyjdą wraz z nowymi gośćmi. To, co działo się w wiadomościach to tylko przedsmak. Czy na pewno chce poznać prawdę o zewnętrznym świecie? Już sama świadomość, że rzeczywistość, w której on żyje jest sztuczna jest wystarczająco trudna.
Nagle uwagę Daniela przykuło czarne... coś. Snuło się po drugiej stronie dziecińca, a Danny miał wrażenie jakby zobaczył dementora.
- Co to? - spytał Lily, chociaż wzrok wciąż miał utkwiony w postaci.
_________________


I got guns in my head
And they won't go
Spirits in my head
And they won't go
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-10-09, 21:15   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

- Oh - dziewczyna lekko się zamyśliła, więc kiedy tylko Daniel odezwał się, ona od razu opadła znowu na ławkę. Kiedy zaczynała nawijać, jej ciało zaczynało leciutko unosić się do góry. Nie panowała nad tym zupełnie. Na szczęście teraz opuściła się, a jej uwagę również przykuła czarna postać. Lilian opuściła głowę i zagryzła usta. Po chwili, biorąc głębszy oddech odezwała się:
- To taka dziewczyna. Z Ligi.
Wiadomo, że kiedy dziewczyna tylko dowiedziała się o dwóch nowych osobach od razu starała się zakręcić wokół nich.
- Była z nią taka druga dziewczyna, ale się rozdzieliły. Jedna z nich poszła na trening, gdzie mnie nie wpuścili, więc rozmawiałam z tą. Um... Jest niemiła - dodała dziewczyna smutnym głosem i opuściła głowę, jej oczy praktycznie napełniły się łzami. Cóż. Ewidentnie ich pierwsze spotkanie nie było dobrym fundamentem do zbudowania wieloletniej znajomości. Ale cóż poradzić, prawda? Nie każdy był aż tak pozytywnie nastawiony do życia jak Lin. Nieważne jak bardzo się starała - czasem po prostu nie wychodziło i to wcale nie z jej winy. Jednostronna relacja co prawda wchodziła w grę, ale czarna postać ewidentnie nie chciała skumplować się z blondynką. A te myśli wciąż trawiły jej biedną głowę. Odezwała się:
- Nie lubię takich sytuacji. Przykro mi z jej powodu - Lilian uniosła lekko nogi i podwinęła je tak, że oparła na nich swój podbródek.
 
 
Daniel Manning Jr.


19

czerwony




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-10-21, 22:33   
   Multikonta: A. Carey, D. Wosley
[Cytuj]

Daniel wpatrywał się długo w nową dziewczynę. Wyglądała jakby miała się za chwilę przewrócić. Nie dlatego, że była mocno pobita czy miała stracić przytomność, tylko sprawiała wrażenie kogoś, kto ma ogromny ciężar na swoich ramionach. Wyglądała na kogoś, kto miał już dość.
Dopiero po chwili skierował swoją uwagę z powrotem na Lil. Dziewczyna też była smutna, ale w płytki, nietrwały sposób. Nie wątpił, że było jej przykro, tylko za chwilę o tym zapomni. Nie będzie jej to prześladować po nocach, trzymać jej powiek szeroko otwartych. Nie będzie w stanie przeżywać tego głęboko i całkowicie.
Poklepał ją po ramieniu, uśmiechając się do niej delikatnie.
- Jestem pewien, że znajdziesz sposób, żeby do niej dotrzeć. Musisz być tylko cierpliwa i dać jej czas, żeby się przyzwyczaić.
Po raz kolejny zerknął w stronę dziewczyny z ligi. O ile bardzo lubił Lil, to o wiele bardziej wolałby rozmawiać teraz z nią.
_________________


I got guns in my head
And they won't go
Spirits in my head
And they won't go
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-10-21, 22:45   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

I tym właśnie obie dziewczyny się różniły. Ta sytuacja idealnie przedstawiała kontrast, jaki zaistniał w Pryzmacie po pojawieniu się Ligi. Dawał sporo do myślenia, szczególnie osobom, które zauważają takie rzeczy i poświęcają więcej czasu na ich analizę.
Dziewczyna dalej snuła się niczym czarny kot, a na końcu przysiadła na jednej z ławek. Jej czarne włosy opadały na twarz i ramiona, ukrywając połowę jej zniesmaczonej miny. Spojrzała naglę na Daniela, zupełnie tak, jakby od początku wiedziała, że gapi się na nią. Patrzyła na niego przez dłuższy czas, ewidentnie nie widząc w tym niczego złego czy dziwnego. Chciała znać nawet najmniejszy szczegół tej parszywej, bogatej facjaty i idealnie wyprasowanych ubrań. Od razu go znienawidziła, nawet jeśli nigdy nie miała z nim żadnego kontaktu. Jej oczy zapłonęły ze złości, a na jej policzkach pojawił się soczysty rumieniec. Tylko dlaczego?
Lil popatrzyła na chłopaka i zmarszczyła czoło, machnęła kilka razy dłonią przed oczami Daniela, dodając:
- Halo? Może Ty pomożesz mi jakoś no wiesz... Porozmawiać z nią. Czy coś. Jesteś miły. Będziemy jak ambasadorzy Pryzmatu! - pisnęła, a jej humor od razu się polepszył. Zapomniała. Tak jak myślał.
 
 
Daniel Manning Jr.


19

czerwony




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-10-23, 19:49   
   Multikonta: A. Carey, D. Wosley
[Cytuj]

Pokiwał tylko głową i podniósł się z ławki. Jak zaczarowany szedł w stronę czarnowłosej. Myślał o tym, co jej powie, chociaż wiedział, że żadne słowa nie będą w stanie pokrywać tego, co chciałby jej przekazać. Rozumiał, ale nie odczuwał tego samego, co ona i to właśnie było problemem.
Gdy wreszcie do niej dotarł, spojrzał na nią zestresowany, a jej mordercze spojrzenie wcale nie poprawiało sytuacji. Wyglądała, jakby mogła go zabić myślą, co pewnie nie było bardzo dalekie od prawdy.
- Cześć - mruknął, z zainteresowaniem przyglądając się jej sylwetce. Wyglądała jakby dźwigała na barkach kilkutonowe ciężary, które fizycznie uniemożliwiały jej wyprostowanie się. Włosy traktowała chyba jako tarczę obronną, która zakrywała jej połowę twarzy i czy to były rumieńce?
Albo dziewczyna gotowała się ze złości albo Daniel był przystojniejszy niż sądził.
_________________


I got guns in my head
And they won't go
Spirits in my head
And they won't go
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-10-23, 20:14   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Lil tylko popatrzyła na Daniela i skrzywiła się lekko. Nawet nie powiedział "jasne" czy "pewnie, pomogę Ci!". Po prostu poszedł zupełnie tak, jakby reszta świata nie miała w tym momencie znaczenia. Cóż, mimo to powoli podeszła zaraz za nim do dziewczyny, uśmiechając się jak zawsze.
Czarnowłosa jednak nie podzielała specjalnie ich entuzjazmu. Rzygać jej się chciało, jak widziała sztuczność płynącą od blondwłosej. No bo nie róbmy sobie jaj, kto się tak zachowuje? Chyba klaun. Nie potrzebowała tutaj czerwonych dywanów czy kąpieli błotnych. Nie potrzebowała nawet cholernych komitetów powitalnych. Jedyne czego chciała, to być z bratem w miarę bezpiecznym miejscu, gdzie nikt nie będzie próbował ich zabić. Mimo to nadal była na celowniku Donavana. Ale starała ukrywać się w tłumie.
Spojrzała teraz na Daniela i po chwili na Lil. I czar prysł. Daniel wyraźnie zobaczył, jak jej twarz zmienia wyraz, gdy tylko uświadomiła sobie, że zaraz obok nich stoi Lil. Widocznie nie był to dobry pomysł. Zabierać ją.
Lux dodała tylko:
- Co chcecie?
 
 
Richard Gray


20

Niebieski




Wysłany: 2016-11-09, 23:10   
   Multikonta: Alice, John
[Cytuj]

Nie zajęło mu to dużo czasu. Błyskawicznie zebrał wszystkie potrzebne rzeczy, między innymi swój stary, sprawdzony pistolet. A następnie ruszył w wskazane miejsce. Przez całą drogę jak najbardziej starał się nie myśleć o swoich siostrach, które przecież były bezpieczne, prawda? W końcu tak powiedział ojciec, a ojciec by go nie oszukał. Tak czy siak otwierały się przed nim nowe perspektywy, ścieżka którą zawsze chciał podążać. Nie mógł się teraz wycofać, szczególnie z tak głupiego powodu jak brak zaufania do ojca. Wierzył też, że jego siostry dadzą sobie radę. Zresztą, były nierozłączne. Layla siedziała pewnie teraz przy Lynn. A on musiał ruszyć dalej. W przeciwieństwie do sióstr musiał odejść, by móc dalej się rozwijać. Zresztą, to nie tak, że więcej ich nie zobaczy, prawda?
Z takim nastawieniem stawił się w wskazanym miejscu rozglądając się za osobami, które powinny go powitać, albo przynajmniej wskazać mu drogę.
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-11-10, 18:41   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Plac był praktycznie pusty. Richard co kilka minut słyszał dziwne odgłosy - wybuchy, strzały. Powierzchnia Pryzmatu była ogromna, jednak mimo to z jednej ze stron dało się zaobserwować dziwny dym. No i oczywiście wciąż słyszalne były odgłosy strzałów i krzyki. Zapewne mieli mały problem, jednak Richard nie został o niczym powiadomiony. Oczywiście, że mógł zwiać stąd i iść sprawdzić, jednak... Czy warto się przeciwstawiać ojcu?
Nie był tam jednak sam i od razu, jak tylko pojawił się na placu, podeszło do niego kilku mężczyzn. Jednego z nich kojarzył. Calum Hedger, agent CIA. Jeden z najlepszych przyjaciół jego ojca. Wielokrotnie zjawiał się na uroczystych kolacjach, bankietach. Miał nawet swój własny wydział wewnątrz całej struktury agencji. A teraz jest tutaj. Kto by pomyślał.
- Cześć, Richard - rzucił do niego i lekko się uśmiechnął, a następnie dodał:
- Mam nadzieję, że dołączysz do nas i kilku innych osób w głównej sali. Wszystko Ci wyjaśnimy podczas podróży. To będzie całkiem miła odmiana od tego wszystkiego, prawda?
 
 
Daniel Manning Jr.


19

czerwony




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-11-10, 22:18   
   Multikonta: A. Carey, D. Wosley
[Cytuj]

Daniel był wyjątkowo bystrym chłopakiem, który potrafił wiele wywnioskować z samej obserwacji otoczenia czy języka ciała jego rozmówcy. W tym przypadku wywnioskował, że Lux była wyjątkowo... niezadowolona z powodu obecności jego koleżanki. Nie mógł jej się dziwić. To tak jakby położyć kobietę, która właśnie poroniła w sali pełnej świeżo upieczonych matek. To było po prostu niewłaściwe.
- Lil, nie powinnaś dalej pomagać przy dekoracjach? Reszta dzieciaków może się tu zjawić lada moment.
Nie chciał być dla niej niemiły, jednak jej obecność tutaj stała się ciężarem. Odczekał chwilę aż dziewczyna się oddali i gdy wreszcie to zrobiła, przeniósł wzrok ponownie na Lux. Wpatrywał się w nią jak w dzieło sztuki, dokładnie badając każdy element. Bo każdy element był ważny. Ludzie byli niczym więcej jak obrazami, które czekały na interpretację.
- Kompletnie niczego - powiedział dalej stojąc naprzeciw niej. Trochę się bał jej reakcji, gdy obok niej usiądzie. Wolał poczekać aż dziewczyna choć trochę zrzuci swoje mury.
_________________


I got guns in my head
And they won't go
Spirits in my head
And they won't go
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-11-10, 23:28   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Daniel
Znowu jakieś jebane zamieszanie, pomyślała Lux i popatrzyła na Lilian, która odeszła w nieznanym kierunku.

Richard
Lilian, odchodząc, uśmiechnęła się przelotnie do Richarda i pochyliła głowę. Możliwe, że nie był zupełnie zainteresowany jej zalotami, jednak ona nie poddawała się od dłuższego czasu. Co mogło być lepszego, niż podkochiwanie się w synu prezydenta, prawda?

Daniel
Lux spojrzała na niego i schowała dłonie do kieszeni. Jej twarz raczej nie wyrażała żadnych emocji. Zawsze była w jakimś sensie pusta jak te, które mają porcelanowe lalki. Może nawet była trochę bardzo do niej podobna - w końcu blada jak ściana, z czerwonymi ustami. Zupełnie tak, jakby ktoś zrobił ją z marmuru. Zagryzła wargę, która ewidentnie stawała się przez to coraz bardziej sucha. No cóż, taki miała odruch na stres. Głupio się czuła gadając z takim bucem z Pryzmatu. Nie gadała zresztą z żadnym facetem od kilku lat - w obozie raczej nie było na to zbyt wielu okazji, a tutaj? W Lidze? To był wieczny koszmar.
- Więc po co tu przychodzisz? - powiedziała czarnowłosa i przewróciła oczami. Chyba nigdy nikt tak bardzo się na nią nie lampił jak Daniel w tamtym momencie. Cóż jednak miała począć? Zainteresowała go, ewidentnie. A on nawet trochę interesował ją. Zresztą, jak miał nie zainteresować jej facet, który gapił się na nią cały czas? Może chciał ją okraść?
Jej myśli wydawały jej się płytkie. Niedawno musiała ratować swojego brata, przeszła przez piekło. Teraz nagle trafiła do jakiegoś raju, gdzie może zajmować się aż tak przyziemnymi sprawami jak zauroczenie? To śmieszne.

Mamy dwie gry:
Richard, MG
Daniel, MG
 
 
Sahir Nailah


21

Czerwień




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-11-10, 23:48   
   Multikonta: Śmierć, Shirei, Lucis
[Cytuj]

Jedni sobie umierają, inni drą się w niebogłosy, bo może właśnie jakiś PSI rozrywał go na kawałki, inny płakał, bo oberwał kulą, a jeszcze inni patatajali sobie przez korytarze niczym te wyzwolone jednorożce, mając tak bardzo gdzieś tą zawieruchę, jak tylko się dało.
Taką osobą był Sahir - od różowego jednorożca odróżniało go kilka istotnych elementów - najbardziej fakt, że nie był różowy. No i nie był koniem. Ubrany w czerń chłopak, o kruczych włosach i czarnych oczach wyszedł z budynku nawet nie oglądając się za siebie, z miną pozbawioną jakichkolwiek emocji, wdzięcznie oddającą postawę tu-mi-wisizmu i kostką przewieszoną przez ramię, w której spakował swoje rzeczy - wiele tego nie było, bo i niby co miało tam być? Pamiątki rodzinne? Proszę...
Nawet nie oglądnął się za siebie - na ten budynek, z którego dochodziły hałasy - podszedł do Richarda - albo raczej do agentów CIA - nie było ani "me", ani "be", nie spojrzał nawet na Niebieskiego, który właśnie zamieniał parę słów z jednym z agentów - zatrzymał się przy nich gotowy do drogi - tylko tego przecież od niego wymagano - i dopiero wtedy skierował wzrok na chłopaka, by obrócić spojrzenie na nieco oddaloną dwójkę, która rozmawiała o czymś ze sobą, ale zaraz jego spojrzenie znów wróciło na agentów.
_________________
Cute.
You still call me "human".
 
 
Richard Gray


20

Niebieski




Wysłany: 2016-11-11, 15:19   
   Multikonta: Alice, John
[Cytuj]

Ukłonił się uprzejmie. -Panie Hedger. Dobrze Pan wygląda. Cieszę się, że Pana widzę. - Powiedział spokojnie i wyprostował się. Odwzajemnił uśmiech dziewczyny, po czym wrócił wzrokiem do rozmówcy. Skupił wszystkie swoje siły by zignorować zamieszanie powstałe z tyłu. Być może jakieś problemy z symulacją. Nic czym należałoby się przejmować. -Jestem zaszczycony Pańską propozycją. Rzeczywiście, przyda się trochę odmiany. Pryzmat to wspaniałe miejsce, jednak przyda mi się trochę treningu w terenie, w mniej... Sprzyjających warunkach. Liczę na to, że nie będzie żadnej taryfy ulgowej, tylko ze względu na mojego ojca. - Uśmiechnął się lekko. Jego ton był uprzejmy i wyważony. Choć rzeczywiście w jego słowach można było wyczuć nutę arogancji, to Richard uznał, że zna się z człowiekiem stojącym przed nim dość dobrze, że może sobie na to pozwolić. Oczywiście, gdyby to był dowolny inny, nieznany mu agent, nigdy nie wypowiedziałby ostatniego zdania, choć bardzo chciał je powiedzieć. W końcu wiele osób traktowało go jak porcelanową ozdobę, której nie należy zbyt mocno uderzyć by nie wzbudzić wściekłości właściciela. Richard jednak nienawidził takiego podejścia. Był żołnierzem. To kim był jego ojciec nie miało żadnego znaczenia. Nie chciał się wybijać na nazwisku, a jedynie na własnych umiejętnościach. Wszelka forma odpuszczenia mu tylko ze względu na to, że jest synem prezydenta, byłaby dla niego największą możliwą obrazą. Trenował ciężej niż ktokolwiek, by nie zawieść oczekiwań ojca. Chciał o własnych siłach dostać się na szczyt. Tylko w ten sposób mógłby zyskać szacunek ojca. Tylko w ten sposób mógł być pewien, że zdoła ochronić własną rodzinę.
Przywitał się skinięciem głowy z Sahirem, i rozejrzał się czy aby nie zbliża się ktoś jeszcze. -Czekamy jeszcze na kogoś? - Zapytał spokojnie.
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-11-11, 20:39   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

- Skąd, Richard. Będziecie w miejscu, w którym wszystko wygląda nieco inaczej. Byłeś kiedyś w Quantico, młody? Tam pewnie was zabierzemy - uśmiechnął się Calum i po chwili przeniósł wzrok na nowego. No tak, powiadomiono go o tym. Czerwony z krwi i kości. Ex- agent Ligi. Ciekawy kąsek do wytresowania. Szybko przystosuje się do nowych warunków. Agent dodał do niego, gdy ten tylko się zjawił:
- Sahir. Witaj. Nazywam się Calum Hedger, to jest Richard Gray. Również jest Psi. Znacie się? Będziecie razem brali udział w akademii - powiedział agent i schował dłonie do kieszeni garnituru. Rozejrzał się i po chwili dodał do zgromadzonych:
- Ta. Brakuje jeszcze kilku osób. Poznajcie się. Niedługo spędzicie ze sobą spory kawał czasu. Mam nadzieję, że się nie pozabijacie - rzucił i przeniósł na nich wzrok. Cóż, miał nadzieję, że sytuacja panująca w Pryzmacie nie zmieni niczego, co ustalił z prezydentem Grayem odnośnie tych dzieciaków. Taka była umowa - on zabiera pierwszą turę, a później dochodzi druga. No i zaczyna się akademia. Psi z pewnością wzbogacą jego wydział i uczynią go najlepszym. Zresztą... Gray nigdy nie potrafił wykrzesać z psioników tego, co potrafią inni agenci CIA. Co potrafi zrobić Donavan.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,096 sekundy. Zapytań do SQL: 9