Strona Główna



  • ♣Forum powoli wraca do życia, niedługo zostaną pociągnięte rozgrywki mające na celu zamknięcie niektórych wątków.
    ♣Niedługo powstanie nowa grupa - rząd.
    ♣Niedługo zostanie zmieniony wygląd, do szablonu zostanie dodany nowy skład administracji. Jak na razie z przyjemnych wieści - możemy w nim powitać naszą starą userkę Summer Dawson.
    ♣Zaktualizowany został regulamin rzutów kośćmi.
    ♣Apelujemy o nieco szybsze odpisywanie w tematach - jeżeli ktoś ma podciągnąć fabułę, to jesteście to przede wszystkim wy.
    Obecnie na forum mamy luty, 2023 rok, -5 stopni celsjusza, lekkie opady śniegu.

  • Pryzmat: Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. - Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię. W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.


Poprzedni temat «» Następny temat
Plac główny
Autor Wiadomość
Sahir Nailah


21

Czerwień




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-11-11, 20:55   
   Multikonta: Śmierć, Shirei, Lucis
[Cytuj]

Nailah skinął głową na powitanie, nie w ten ostentacyjnie mający okazać swoją wyższość sposób, wręcz przeciwnie - w wojsku nikogo w sumie nie interesowało co masz do powiedzenia, obojętnie, czy było to proste "dzień dobry", czy "w sumie to chciałbym zaznaczyć, że..!" - a akurat jak dotąd żadne okrzyki czy przyjmowanie komend typu "yes sir!" nie było wymagane - może po prostu nie w jego oddziale - tak długo jak wykonujesz rozkazy poprawnie, to możesz sobie pomilczeć - i Sahir bardzo chętnie ten przywilej wykorzystywał. Więc tak, było to skromne dzień dobry i zaznaczenie, że słyszy, przyjmuje - zaraz wzrok przeniósł dna drugiego Psi - pokręcił głową w zaprzeczeniu - nie, nie znał - a powinien? Niewiele osób znał przez raczej małe zainteresowanie nawiązywaniem znajomości - w końcu każdy miał sobie rzepkę skrobać. Wyciągnął w kierunku Richarda dłoń.
- Sahir. - Przedstawił się z imienia, mrukliwym głosem - jego flegmatyczna, ospała postawa była bardzo daleka od jakiegokolwiek przejawu chęci mordowania kogokolwiek... ale podobno Czerwoni bywali wybuchowi - i cholera wie, co jednemu z drugim może do łba strzelić, nawet jeśli teraz był potulny jak owieczka. W każdej legendzie jest chyba ziarnko prawdy.
_________________
Cute.
You still call me "human".
 
 
Averly Sheridan


20

Pomarańczowa




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-11-11, 21:08   
   Multikonta: xxxxxxxx
[Cytuj]

/z gabinetu

Skierowała się na Plac Główny idąc za jakimś mężczyzną, który miał ją tam zaprowadzić. Wcześniej miała na sobie jedynie koszulkę z, krótkim rękawkiem. Jednak teraz poprawiała w trakcie drogi rękawy bluzy oraz kurtki, które miała na sobie. Zmiana tenisówek na coś odpowiedniejszego. A co dalej? Nie wiedziała. Na dobrą sprawę pobyt w Obozie ją zahartował, nauczył tego, że nawet najgorsze warunki są do przetrwania. Wcześniej związała swoje długie włosy w kucyka, aby jej nie przeszkadzały. Szła w milczeniu na miejsce gdzie miała się stawić. Skoro wszystkie jej rzeczy znajdowały się na miejscu nie miała niczego co mogłaby ze sobą nieść. To było łatwiejsze, nie musiała dokonywać niepotrzebnych wyborów. Wkroczyła na Plac, a następnie została skierowana w miejsce gdzie zauważyła już wcześniej kilka osób. Dwoje nastolatków, a właściwie chłopaków mniej więcej w jej wieku i mężczyzna, który zapewne był tutaj kimś w rodzaju dowódcy. Zatrzymała się tuż obok nich, omiotła szybko wzrokiem. Czy się bała? Na pewno, ale nie okazywała tego, starała się schować swój strach na samo dno swego umysłu. W końcu zbyt dobrze pamiętała, że w jej poprzednim miejscu pobytu okazywanie otwartego strachu było pewną drogą do otrzymania kolejnych ciosów, razów. Nauka nie poszła w las.
- Witam. Nazywam się Averly Sheridan – powiedziała do całej trójki.
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-11-11, 21:20   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

- Jest i nasza gwiazda! - rzucił do Averly, ignorując Sahira i Richarda. Chyba nie było w tym nic dziwnego, prawda? Dziewczyna. W dodatku pomarańczowa. Nie dość, że można ją nauczyć strzelać z broni jak i walczyć wręcz, to przepierze Ci mózg jednym dotknięciem. To dopiero słodki kąsek, który wzbogaci oddział. Uśmiechnął się do niej i dodał do chłopaków:
- Poznajcie Averly, panowie. Averly, poznaj chłopaków - Richard i Sahir. Czerwony, Niebieski. I Pomarańcza. Mamy cały, idealny komplet. Ja nazywam się Calum - powiedział mężczyzna i uśmiechnął się szeroko. To była cała pierwsza, początkowa tura. Mogli się już zbierać. Jednak wcześniej, może lepiej spędzić trochę czasu wspólnie? Mężczyzna uśmiechnął się na tę myśl. Byłoby to jak cholerny piknik na końcu świata - w końcu w Pryzmacie były jakieś problemy. Strzały, dym. Jednak mimo to, restauracja tutaj nadal działała. Zresztą, co się dziwić? Tutaj działało wszystko, mimo iż w całych Stanach była cholerna apokalipsa. Mimo to, tutaj zawsze serwowali najwyższej jakości dania.
- Jesteście może głodni? Byłoby świetnie, gdybyśmy wszyscy się poznali bliżej. Co powiecie, na wspólny lunch? Zresztą, dlaczego pytam? Zapraszam. Ja stawiam - powiedział mężczyzna i uśmiechnął się kierując resztą w stronę tarasu. W końcu był on zaraz obok kawiarni, gdzie za chwilę złoży za wszystkich zamówienie.

Averly, Rich i Sahir zt. na: http://caledonia.cba.pl/viewtopic.php?t=365
Kolejka dowolna, jednak wprowadzam 24h na odpis. Chociaż wiem, że wy wszyscy jesteście bardzo aktywni <3
 
 
Daniel Manning Jr.


19

czerwony




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-11-11, 22:22   
   Multikonta: A. Carey, D. Wosley
[Cytuj]

Daniel zaśmiał się pod nosem, chociaż brzmiało to bardziej jak ciche parsknięcie. Nie był to zbytnio nastrój na zbyt radosne śmieszkowanie. Nie chciał też jej w żaden sposób urazić.
Przysiadł na drugim końcu ławki, starając się nie naruszać jej przestrzeni prywatnej. Sam nie lubił, gdy inni za bardzo się do niego zbliżali. Wolał mieć miejsce, żeby oddychać.
- Nie chcę, żebyś siedziała sama - powiedział wzruszając lekko ramionami.
Próbował być nonszalancki, ale mu nie wychodziło. Za bardzo się przejmował obcą dziewczyną, która najprawdopodobniej była jeszcze na dokładkę niebezpieczna i uszkodzona. Wprawdzie Daniel pozostawał przy twierdzeniu, że każdy, nawet dzieciaki z Pryzmatu, był uszkodzony. W ten lub inny sposób, coś było z nimi nie tak. Była to tylko kwestia czasu, dopóki nie wypłynie to na powierzchnię.
- Pewnie teraz mi odpowiesz, że lubisz być sama, więc pozwól, że cię w tym uprzedzę i powiem, że nie ma to teraz żadnego znaczenia i że tak łatwo się mnie nie pozbędziesz.
Wciąż się w nią wpatrywał, próbując zinterpretować każdy kawałek jej skóry. Lekko się zarumienił widząc jak przygryza wargę i speszony odwrócił wzrok. Miała bardzo ładny kolor ust i nie bardzo mu się spodobały myśli, które poszły wraz z tym stwierdzeniem. Ona pewnie też nie byłaby zachwycona.
_________________


I got guns in my head
And they won't go
Spirits in my head
And they won't go
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-11-12, 02:41   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

- Nie do końca rozumiem czego tutaj właściwie chcesz - odparła Lux i odwróciła wzrok. O nie, nie będzie na niego się tyle lampiła, bo jeszcze zostanie na dłużej. Głupio było jej przyznać, że obecność chłopaka ją peszy. Przecież zadusiła kiedyś żołnierza telekinezą. Jak może ją peszyć wzrok jakiegoś przystojnego natręta? Nie było to zupełnie w jej typie. Pewnie i była zamknięta i próbowała wiecznie dbać o interesy swojego brata i swoje. Ale... Nie no, serio? Serio była w głębi takim mięczakiem? Nie była wcale wrażliwa ani nic w tym rodzaju. Bardziej chodziło o obecność faceta. Ale skoro potrafiła stawić czoła przeciwnikom na polu walki, to czemu ma teraz się poddać?
Lux Bloomfield spojrzała na Daniela swoimi czarnymi oczyskami i odgarnęła włosy z twarzy. Następnie wzięła głębszy oddech i pochyliła się błyskawicznie w stronę Daniela Manninga Juniora. Zamknęła oczy i z całych sił docisnęła swoje usta do jego ust, składając dość... Niespodziewany pocałunek? Nie pchała mu języka do ust, o nie. Po prostu go pocałowała. Pewnie z tego chorego pędu, żeby zrobić coś, do czego nigdy by zdolna nie była, użyła trochę telekinezy, dociskając lekko głowę chłopaka do swojej. Trwało to kilka sekund, zanim oswobodziła go ze swoich mocy... Po tym odwróciła głowę i rzuciła do niego:
- Tego chciałeś, prawda?
 
 
Daniel Manning Jr.


19

czerwony




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-11-12, 03:29   
   Multikonta: A. Carey, D. Wosley
[Cytuj]

Daniel spodziewał się, że dziewczyna go oleje i sobie pójdzie. W grę wchodziło też dostanie po mordzie, brzuchu i jajach. W najprzyjemniejszym scenariuszu po prostu mu coś opryskliwego odpowie. Pocałunek zdecydowanie nie łapał się na listę, nawet jako tortury.
Był tak zaskoczony, że z początku po prostu tam siedział jak dwunastolatka, która całuje się po raz pierwszy w życiu. Daniel wcale nie był taką dwunastolatką. Miał już przecież dziewczyny, nawet całkiem sporo jak na zamknięte społeczeństwo, którym jest Pryzmat. Żadna nie była na poważnie, a przynajmniej nie z perspektywy czasu. Bo w momencie zakochania, to Danny świata poza nimi nie widział.
Szybko się ogarnął, żeby przypadkiem jego reputacja nie została naruszona i porzucił rolę dwunastolatki. Odruchowo położył jej rękę na włosach, chociaż przyciąganie jej bliżej było praktycznie niemożliwe, głównie dlatego, że trzymała go przy sobie telekinezą. Nie było mu obce takie... zastosowanie mocy PSI. Dzieciaki tutaj częściej używały ich tutaj w takich celach niż w jakiejkolwiek walce.
Wciąż był oszołomiony, gdy puściła go wolno.
- Nie, znaczy się tak, znaczy się nie, zdecydowanie nie - powiedział zmieszany, nie bardzo potrafiąc wymyślić odpowiedź, która będzie dobra i przy okazji nie urazi dziewczyny.
Nie mógł powiedzieć, że tego chciał, ale teraz, gdy było już po fakcie, to zdecydowanie nie mógł też powiedzieć, że nie chciał.
_________________


I got guns in my head
And they won't go
Spirits in my head
And they won't go
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-11-13, 00:31   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Lux Bloomfield kogoś pocałowała. Było to nie lada wydarzenie, biorąc pod uwagę jej usposobienie i tendencję do robienia tragicznego pierwszego wrażenia. Zresztą, nie tylko pierwszego. Przez chwilę walczyła z głosem w głowie, który powtarzał, że jest głupia oraz z czymś na wzór radości. Nie spodziewała się, że ten incydent tak na nią wpłynie.
Reakcja chłopaka, dość szybko ją jednak ocuciła. Odebrała jego słowa negatywnie, wręcz jako obelgę. Zdecydowanie nie? Co to miało znaczyć? Ona się tu otwiera, a on wyjeżdża z takim tekstem?
- Zdecyduj się – burknęła, zupełnie zamykając się we własnej skorupie. Ponownie. Mimo, że wciąż podobał jej się sposób w jaki Daniel na nią parzył, to nie miała zamiaru tego okazywać. Ani nawet być dla niego miłą. W końcu zdecydowanie nie chciał, żeby go całowała, prawda? - Więc czego ode mnie chcesz? – Gwałtownie się obróciła, wbijając w niego lodowate spojrzenie. Wpatrywała się tak przez dłuższą chwilę, aż wreszcie wstała. – Dobrze. W takim razie ja sobie pójdę. – Nieśpiesznie się odwróciła. Jakaś jej część chciała, by ją zatrzymał. Złapał za rękę, albo po prostu się odezwał. Od kiedy tylko pamiętała, czuła się niechciana. Chciała, by choć raz ktoś o nią zawalczył. Tak, zdawała sobie sprawę z tego jaka była głupia. Nie dość, że go pocałowała, to teraz oczekiwała jeszcze takich dupereli. Gdzie się podziała Lux sprzed kilku minut?
 
 
Daniel Manning Jr.


19

czerwony




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-11-13, 01:37   
   Multikonta: A. Carey, D. Wosley
[Cytuj]

Daniel bardzo próbował zrozumieć, co tu się właśnie stało, ale nie był w stanie. Wątpił, żeby potrafił to zrobić nawet jakby był Zielonym. Zamrugał kilkukrotnie zdezorientowany i wpatrywał się intensywnie w dziewczynę w poszukiwaniu odpowiedzi.
Nie wiedział, czego ona od niego oczekuje. Pocałowała go, a on przecież nawet nie zna jej imienia. A potem go oskarża, że po to tutaj przyszedł.
- Nie chodziło mi o to, że pocałunek nie był dobry - zaczął szybko się bronić.
Odruchowo złapał dziewczynę za rękę, żeby powstrzymać ją przed odejściem. Nie chciał zostawiać tego nieporozumienia niewyjaśnionego.
- Nie przyszedłem tutaj, żeby cię podrywać, jeśli o to mnie oskarżasz - powiedział obronnym tonem. - Jestem Daniel, tak przy okazji.
Wow, to był zdecydowanie jeden z najbardziej interesujących dni w Pryzmacie.
_________________


I got guns in my head
And they won't go
Spirits in my head
And they won't go
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-11-13, 01:56   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

- Lux Blomfield - powiedziała Lux, spoglądając na niego. Lekko uniosła czarną jak smoła, lewą brew i powoli usiadła, poprawiając protezę swojej nogi. Była praktycznie niewidoczna - w końcu dziewczyna miała długie, czarne jeansy. Pewnie gdyby nie nienaturalne zachowanie nogi, to w życiu nikt by się nie zorientował, że jest sztuczna. Cóż, nie wiedziała. Zupełnie nie wiedziała jak ma postępować z Danielem. Z jednej strony, było to dziwne. Wiadomo, czemu go wtedy pocałowała, jednak tyle emocji biło się w niej w tym samym czasie, że nie potrafiła układać logicznych zdań czy zachowywać się normalnie. Po prostu było to zbyt... Skomplikowane? Te wszystkie przyziemne problemy, z którymi musiała się tutaj zmierzyć.
- Chciałeś pogadać? Druga baza, którą zaliczyliśmy nie ma żadnego znaczenia? - rzuciła, przypominając sobie jej brata opowiadającego o kobietach i zaliczaniu baz. To było miłe wspomnienie. Kiedy jeszcze wszystko było zupełnie normalne a jej problemy wciąż ograniczały się do braku pieniędzy na czynsz czy pracą w weekendy w sklepie z płytami. To też było miłym wspomnieniem.
 
 
Daniel Manning Jr.


19

czerwony




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-11-13, 15:25   
   Multikonta: A. Carey, D. Wosley
[Cytuj]

- Miło mi cię poznać, Lux - powiedział uśmiechając się ciepło.
Zdecydowanie było mu miło.
Dopiero teraz zauważył w jaki nienaturalny sposób poruszała się jej noga. Miała protezę. Daniel poczuł się jakby ktoś zrzucił mu pianino na plecy. Z niewiadomych i całkowicie nielogicznych powodów poczuł się winny. Podczas, gdy on siedział tutaj, w ciepłym, bezpiecznym miejscu, ona gdzieś traciła nogę.
Nie chciał się nad nią litować, jednak w tym momencie najchętniej by ją przytulił i powiedział, że wszystko będzie dobrze. Chociaż nie będzie, ale był gotowy skłamać.
- Tak właściwie, to całowanie jest pierwszą bazą i to tylko po francusku, więc... - powiedział zanim zdążył się ugryźć w język. Dlaczego się z nią o to kłócił? Przecież to nie miało żadnego cholernego znaczenia.
- Oczywiście, że ma znaczenie. Jednak przychodząc tutaj nie miałem tego w, em, planach.
Wprawdzie niczego nie miał w planach, jednak w żadnym, nawet najbardziej niedorzecznym scenariuszu, nie zakładał, że dziewczyna go pocałuje. Robiła tak z każdym chłopakiem, którego widziała pierwszy raz w życiu? Jeśli tak, to to wcale nie polepszało sytuacji.
_________________


I got guns in my head
And they won't go
Spirits in my head
And they won't go
 
 
Carter Hunt


20 lat

Niebieski




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-11-13, 15:43   
   Multikonta: Kira K.; Lola Rodriguez
[Cytuj]

Carter była zmęczona dzisiejszym dniem, fizycznie, ale też psychicznie. Otrzymała taką dawkę negatywnych bodźców, że pomimo rozmowy z Johnem gubiła się we własnych myślach. Szła po prostu przed siebie, cały czas mając przed oczami masakrę, jakiej dokonała Trzynastka podczas symulacji. W jednej chwili miała przed sobą szpaler uzbrojonych żołnierzy przeszkolonych do walki z PSI, by kilka sekund później patrzeć na nich, jak eksplodują zostawiając po sobie jedynie krew i wnętrzności. Wyglądało to, tak jakby Trzynaście dosłownie rozsmarowała ich po ścianach.
Najgorsza była świadomość, że sama też była zdolna do takich czynów, co uświadomił jej incydent na placu przed podziemiem. Po prostu rzuciła tą kobietą, jak szmacianą lalką. Nie obchodziło jej, że może ucierpieć w kontakcie z wybetonowanym placem. Co jeśli ją też dopadnie zezwierzęcenie?
Szła po prostu przed siebie, zastanawiając się nad własnym losem, nad możliwościami swoich osiągnięć i sposobami, jak mogła je wykorzystać dla dobra ogółu. Nie zauważała reszty świata, dopóki na głównym placu nie natknęła się na Dannego i jakąś dziewczynę. Przez chwilę ich obserwowała, pocałowała go... Po raz kolejny była wściekła, był to ten rodzaj gniewu, gdzie na zewnątrz wydawała się zupełnie opanowana, a w rzeczywistości miała ochotę wszystko wokół zniszczyć.
- Cześć Daniel. - Podeszła do nich, nie przejmując się, że mogła im przeszkodzić w schadzce. Dannego nazywała pełnym imieniem, tylko gdy była na niego zła i on doskonale o tym wiedział.
- Kim jest twoja nowa koleżanka? - Dalej była zupełnie opanowana, przynajmniej z zewnątrz. Wiedziała, że właściwie nie była to już jej sprawa, ale nie potrafiła przejść obok obojętnie. Po prostu chłopak był dla niej zbyt ważny, żeby sobie odpuścić.
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-11-13, 18:51   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

- Pierwsza baza to macanie - powiedziała, zanim zdążyła ugryźć się w język. Jakie miało to znaczenie? Chociaż dzieciaki z tej dzielnicy w której mieszkała nauczyły ją która baza to która. Ale przeważnie przeskakiwała dwie pierwsze. Lux spojrzała na niego, po chwili dodała:
- A co właściwie miałeś w planach? - zapytała. Cóż, dobrze było wiedzieć, jakie właściwie miał zamiary, skoro nie chciał się rzucać na nią i zasypywać pocałunkami, to co? No, zresztą. Kto właściwie by chciał, prawda? Dziewczyna lekko rozprostowała swoje nogi i zaczęła wpatrywać się w słońce, które oblewało jej bladą cerę. Dawno nie widziała tak ładnego dnia. Zupełnie, jakby pogoda nad Pryzmatem była zaprogramowana i nigdy tam nie padał deszcz. Przerażało ją to trochę.
- Zawsze tutaj tak spokojnie? Nikt was nie ściga i nie próbuje was zabić? - zapytała, a wynikło to pewnie z refleksji, która przeszła przez jej głowę. Aż nagle blask słońca został przysłonięty przez jakąś szkaradę z włosami kolorowymi jak wata cukrowa. Lux spojrzała na nią i dodała do Daniela:
- Kolejna koleżanka?

Kolejka:
Daniel, Carter, MG.
 
 
Carter Hunt


20 lat

Niebieski




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-11-15, 21:34   
   Multikonta: Kira K.; Lola Rodriguez
[Cytuj]

Carter przesunęła spojrzeniem po sylwetce dziewczyny. O ile figurą całkiem nieźle nadrabiała, to z ogólnego wyglądu... Było słabo, rozwichrzone, na oko lekko przetłuszczone, czarne włosy i ta ciemna pomadka z połączeniu z jasną skórą. Wyglądała, jak jakiś upiór. Jednym słowem chodząca maszkara. Zresztą nie zamierzała jej współczuć, każda dziewczyna w Pryzmacie powinna wiedzieć, że od Daniela to akurat powinna trzymać się z daleka, jeśli chciała być kimś więcej niż przyjaciółką.
- Nie, kolejna, i nie koleżanka. - Carter nadal była wręcz nienaturalnie spokojna. Miała ochotę, wielką ochotę po prostu wprasować tę dziewczynę w ziemię, tak by nie został po niej ślad. Jednak nadal pamiętała słowa Johna. PSI mogli normalnie funkcjonować w społeczeństwie, jeśli zaczną nad sobą panować, a nie zachowywać jak dzikie zwierzęta wypuszczone z klatek.
Poza tym, że nawet w porwanych spodniach, przybrudzonych kurzem oraz tynkiem z walących się podziemi, wyglądała lepiej od tej dziewuchy. Właściwie można by powiedzieć, że wyglądała jak modelka, którą specjalnie tak wystylizowano. Gdyby miała kilka centymetrów wzrostu więcej spokojnie mogłaby, jako modelka pracować.
- Daniel, chciałam z tobą porozmawiać. - Zwróciła się do chłopaka, kompletnie ignorując dziewczynę, która obok niego siedziała. No może nie kompletnie. Nie znała jej, więc wobec niej nastawiła się na widzenie peryferyjne wiedząc, że w ten sposób będzie mogła zareagować szybciej, niż gdyby patrzyła na nią wprost.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-11-15, 21:53   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Wybacz, ale wyraźnie chyba widać, że tutaj siedzę? - rzuciła Lux, a jej oczy zapłonęły nienawiścią w stosunku do Carter. Pewnie, że miała wyrąbane w jakimś sensie na Daniela. Nie znała go, nie zależało jej na nim. Bo po prostu był dla niej zupełnie obcym człowiekiem, ale kiedy jakaś dziewczyna zachowywała się w stosunku do niej w ten sposób, to załączał się jej tryb lwicy. Ale... Teraz to chyba Carter nie miała na to tak do końca czasu. Bo nagle za jej plecami wręcz wyrósł. Ktoś.
A do jej uszu dotarł ten dziwny, znajomy głos, którego nie słyszała już tak bardzo długo. To tak działa, że czasem gdy słyszymy coś takiego, to ten głos wręcz osiada się na naszym żołądku, powodując dziwny ucisk. Carter nie musiała się nawet odwracać, żeby dowiedzieć się, do kogo należał tamten głos. Był on wręcz wryty w jej pamięć niczym inicjały w drzewie. Możliwe, że mogła na moment przestać się ruszać i oddychać. Ale to zupełnie zrozumiałe.
- Carter? - powiedział głos i poczekał, aż odwróci się do niej. Surowy wzrok, którym zawsze ją obdarzał znowu spoczął na jej ramionach, twarzy. Było to jak niewidzialne brzemię. Ale był tam on. Jej ojciec. W Pryzmacie, zaraz za nią. Przez chwile pewnie zastanawiała się, czy to jakiś psikus albo halucynacja. Ale to był on. Żywy. Zmienił się przez ostatnie lata tak bardzo, że ciężko było go połączyć z tą samą osobą. Ale głos tłumaczył wszystko. To on. Tylko zmęczony.
_________________


 
 
Carter Hunt


20 lat

Niebieski




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-11-15, 23:02   
   Multikonta: Kira K.; Lola Rodriguez
[Cytuj]

Nie zaszczyciła Lux spojrzeniem, gdy ta się odezwała. Oczekiwała za to jakiejś reakcji Daniela, ale oczywiście tej nie było. Dlaczego zawsze taki był, kiedy go potrzebowała? Taki niezdecydowany, taki danielowaty... To było idealne określenie, mimo że de facto nie istniało.
Już właściwie miała się odgryźć czarnowłosej potworze, ale przerwał jej głos. Głos tak boleśnie znajomy, że aż zabrakło jej tchu. Nie mogła go pomylić z żadnym innym, mimo że minęło tyle lat... Co miała zrobić tej sytuacji? Był ostatnią osobą, której się tutaj spodziewała, co było widać na jej twarzy, zanim odwróciła się w jego stronę. Tęsknota mieszała się z niedowierzaniem, co widoczne było tylko przez chwilkę, po czym na oblicze Carter wrócił całkowity spokój. Powoli odwróciła się w kierunku mężczyzny, którego kiedyś nazywała tatusiem, z którym bawiła się, gdy nie był w pracy.
Gdyby spotkała go na korytarzu Pryzmatu w ogóle by go nie poznała, zmienił się, zresztą jak każdy po tylu latach, a pewnie w pracy nie miał lekko.
- Cześć... tato. - słowo "tata" dodała po chwili wahania, jakby nie była pewna, czy może się do niego tak zwrócić. Właściwie co miała zrobić? Rzucić się mu w ramiona? Po takim czasie nie była w stanie tego zrobić, po prostu stała z luźno opuszczonymi rękami i patrzyła na swojego ojca. Znowu czuła się, jak mała dziewczynka, która coś zbroiła. Cała pewność siebie, która czasem zakrawała o arogancję uleciała z Carter, pozostawiając tę miłą część jej osoby. Tą podatną na zranienia, którą kiedyś bardzo często pokazywała Danielowi i nikomu innemu...
 
 
Daniel Manning Jr.


19

czerwony




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-11-15, 23:44   
   Multikonta: A. Carey, D. Wosley
[Cytuj]

Daniel czuł się jak piąte koło u wozu. Carter wzięła go całkowicie z zaskoczenia, nie spodziewał się, że tutaj przyjdzie. Jeśli miał być szczery, to starał się jej na ogół unikać. Ich zerwanie nie należało do... najmilszych doświadczeń w jego życiu.
Więc, gdy Lux i Carter zaczęły pojedynek na spojrzenia, on chciał się trzymać od tego z daleka. Nie przepadał za konfliktami, szczególnie, gdy toczyły się one o niego.
- To jest Lux - wymamrotał tylko, zanim zdążył się zastanowić czy to jest dobry pomysł.
Wtedy sytuację uratował ojciec Carter. Chociaż uratował to zdecydowanie za mocne słowo. Sytuacja dla Daniela lekko się polepszyła, a przynajmniej do czasu, do kiedy ojciec Carter nie zorientuje się, kim on jest. Daniel zakładał, że córka mu o nim mówiła i pewnie nie były to dobre rzeczy.
_________________


I got guns in my head
And they won't go
Spirits in my head
And they won't go
 
 
Toni Martin


18 lat

Złota




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-11-16, 13:30   
   Multikonta: Rosemary
[Cytuj]

Próba wymuszenia na Donavanie nawet śladowych ilości kultury osobistej, była jak walka z wiatrakami. Toni nie chciała tracić czasu na walkę, choć dalej nie podobał jej się sposób, w jaki była traktowana. Cóż, przynajmniej wiedziała o co chodzi.
- Dobrze. - Uważnie wysłuchała wszystkiego, co miał do powiedzenia. - Do widzenia.
Szybko wyszła z gabinetu i od razu poszła do swojego pokoju. Jeszcze nie wiedziała, cieszyć się czy płakać? Nie przepadała za treningami, więc szkolenie powinno być dla niej prawdziwym koszmarem. Choć ostatnio coś się w niej zmieniło. Podczas symulacji, po przejściu przez rzekę, jakby troszkę bardziej polubiła swoje umiejętności. A raczej przestała aż tak ich nienawidzić.
Poza tym, miała dziwne wrażenie, że po tym wszystkim co się stało, wyjazd z pryzmatu dobrze jej zrobi. Pewnie dziwnie to zabrzmi, ale chciała odpocząć od tego luksusu.
Nie zastanawiała się specjalnie co ją tam czeka. Po co martwić się na zapas? Po prostu zrobiła co jej kazano. Spakowała się i poszła na główny plac. Faktycznie, kilku agentów już tam było. Kilkoro z nich nawet znała. Chciała nawet podejść, przywitać się z Carter, ale już z kimś rozmawiała. Więc Toni położyła swoją torbę na ziemi, by użyć jej jako krzesła. Zostało tylko czekać, aż ktoś po nich przyjdzie.
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-11-16, 18:53   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Carter i Daniel
- Nareszcie. Widać, że macie rodzinne spotkanko, więc może nie będziesz nam przeszkadzała? - zwróciła się do Carter, a następnie odwróciła się w stronę Daniela. Następnie położyła lewą dłoń w okolice jego krocza. Widziała to tyle razy na filmach! A teraz? Czy mogło być coś lepszego, żeby odegrać się na tej kolorowej zołzie niż coś takiego? Lux posłała Carter ostatnie spojrzenie i mrugnęła. Na szczęście za nimi był jej ojciec, który oczywiście zmierzył szatynkę od stóp do głów srogim spojrzeniem. Było to ohydne, było mu wstyd, że jego córka rozmawia z kimś tak prymitywnym jak ta dziewczyna. Popatrzył po chwili na Carter i zmarszczył brwi, a następnie ruszył powoli przed siebie i machnął delikatnie dłonią na córkę, sugerując, żeby za nim poszła. Co go obchodziło to, co panuje w Pryzmacie? Przybył tutaj tylko na jakiś czas, żeby zwerbować kilka osób i wyszkolić. No i oczywiście po swoją córkę. Gdy byli już dostatecznie daleko, ten odwrócił się do córki i dodała:
- Mam nadzieję, że się z nią nie zadajesz.
Zawsze brzmiał tak samo dziwnie, surowo. Ale taki już miał charakter. Wiadomo, że kochał swoją córkę i zrobiłby dla niej wszystko, ale zachowanie czarnowłosej było poniżej pasa. Dosłownie.
Mężczyzna po chwili odwrócił się do Carter i zaczął mówić:
- Chciałbym, żebyś wyjechała na szkolenie - dodał sucho. Oczywiście, to duża szansa dla Carter. Może i to nie jest poprawne z jego strony, ale... Nie. Po prostu on jej nie powie tego, że chciałby mieć ją wreszcie bliżej siebie. Tęsknił za nią i to bardzo. W końcu ją kocha. Ale nie przyzna tego ot tak. To nie w jego ojcowskim stylu. A dziewczyna powinna to już od dawna wiedzieć.
- Będziesz tam ty i kilka innych osób z Pryzmatu. Jestem jednym z prowadzących szkolenie - powiedział i zerknął na Toni. Wiedział, że czeka na wyjazd i jest gotowa. Jednak w życiu by sobie nie wybaczył, niezaproszenia Carter osobiście. W końcu była to jego córka.

Toni
Długo nikt nie przychodził, a plac robił się pusty. Jedynie widziała w oddali Carter rozmawiającą z kimś, kto jej się przyglądał. No i oczywiście Lux i Daniela, siedzących gdzieś tam razem. Wszystko to wydawało się być jej teraz takie obce. Jej już tutaj nie będzie. Wyjeżdża. Przestaje być częścią tego miejsca. Z jednej strony to straszne, choć z drugiej... Przynajmniej nie będzie musiała znosić Donavana tutaj. O ile nie wyjedzie z nimi na szkolenie. Mulatka siedziała tak przez dłuższy czas sama, co niewątpliwie dało jej sporo czasu na przemyślenie tej sytuacji. Po chwili ktoś przywalił jej torbą, a raczej po prostu rzucił nią w jej kierunku, co lekko uderzyło jej bark. Był to jakiś chłopak, który nie wyglądał jak Psi. Nie był tak młody jak ona. Wyglądał na jakieś dwadzieścia parę lat. Nie miał włosów, a na jego twarzy znajdowały się dziwne blizny. Usiadł również na swojej torbie, zaraz obok Toni i odpalił papierosa, dodając do mulatki:
- Też na szkolenie?

Kolejka 1: Toni, MG (dowolnie)
Kolejka 2: Carter, Mg (dowolnie)
Kolejka 3: Daniel, MG (dowolnie)
Każdy z was może teraz odpisać.
Boże, ale się pomieszaliście.
 
 
Carter Hunt


20 lat

Niebieski




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-11-16, 20:50   
   Multikonta: Kira K.; Lola Rodriguez
[Cytuj]

Po raz kolejny zmuszona była zignorować chamskie odzywki Lux, mimo że najchętniej to oderwałaby jej ten paskudny łeb. Krew wręcz się w niej zagotowała, gdy zobaczyła gdzie dokładnie wędruje ręka dziewczyny. O ile wcześniej nienawidziła dziewczyny od pierwszego wejrzenia, tak teraz można było czuć żądzę mordu od Carter. Gdyby spojrzenia mogły zabijać, to Lux byłaby teraz bardzo zmasakrowanym trupem. Jednak nie miała zamiaru się poddawać. Może i nie dała tego odczuć Dannemu po rozstaniu, ale nadal zależało jej na nim, po prostu nie przestała go kochać.
- Pierwszy raz dzisiaj ją spotkałam. Pewnie jest jedną ze sprowadzonych dzieciaków Ligii. Ich pojawienie się tutaj jest błędem. To już druga dziewczyna stamtąd, którą spotykam i która wykazuje objawy zezwierzęcenia. - Była wściekła, ale nie było tego słychać. Poszła za ojcem. Nie wiedziała, czego od niej chce, ale pewnie zaraz się dowie. Poza tym nie była w stanie dłużej patrzeć, jak Daniel grucha sobie w najlepsze z tym... czymś. Jak widać bardzo szybko mu przeszło... Zupełnie nie dbał o jej uczucia. Znowu.
- Ja mam wziąć udział? Na pewno? - Miała ochotę skakać z radości, mimo że jednocześnie bardzo chętnie wróciłaby się te kilka kroków, żeby rozsadzić łeb Lux. Postanowiła jednak, że będzie używać swoich mocy w dobrym celu, a nie do spełniania własnych zachcianek.
- A mógłbyś jeszcze kogoś zabrać? Proooszę. - Poza tym, że urosła i stała się nieco bardziej poważna, niż jako mała dziewczynka, to właściwie dużo się nie zmieniła. Nadal potrafiła zrobić to szczenięce spojrzenie, któremu tak często ulegał i spełniał jej życzenia. Jeśli tym razem się zgodzi to już w ogóle chyba padnie ze szczęścia. I zepsuje jednocześnie komuś humor, a to było coś, o co warto było walczyć.
Spojrzała w tym samym kierunku, co ojciec i zobaczyła Toni siedzącą na torbie. Ona też jedzie? Super, przynajmniej będzie miała z kim normalnie porozmawiać po zakończonych treningach. Może przy tej delikatnej dziewczynie nabędzie kilka innych cech, jak na przykład pokora albo właśnie delikatność, której często Carter brakowało, zwłaszcza w takich momentach.
- Co właściwie będziemy robić na tym szkoleniu? - Była tego ciekawa, chciała wiedzieć wcześniej, co ją czeka. Poza tym chciała wiedzieć, ile konkretnie czasu będzie jej dane spędzić ze swoim tatą zanim wróci do Pryzmatu, o ile wróci...
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-11-16, 21:47   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

Carter
- Nic dziwnego. Liga była pomyłką. Na szczęście nie wszyscy agenci tacy są - dodał i znowu obrzucił Toni spojrzeniem. Co prawda nie była z Ligi, ale miał na myśli kilku agentów, których zdążył już poznać. Nigdy nie popierał tego ruchu - to zrozumiałe. Jednak nie przez fakt wrogości wobec rządu. Tworzyła dzieci, które był zdziczałe. Wyrywała je rodzinom z rąk i tresowała niczym psy. Zupełnie tak, jakby on robił co innego, jednak... Tutaj nie o to chodziło. Tworzyli oddział. Nikogo nie wydarł z czyichś rąk. Chciał wyszkolić ich na przydatne osoby, które mogłyby przyczynić się do naprawy kraju. Nigdy nie wierzył w metody, które zastosował tutaj Gray.
- Tak. Już powiedziałem - dodał Henry i zaczął spacerować wraz z córką po placu. Nie chciał jeszcze nawiązywać kontaktu z resztą. Spędzenie z nią chociaż kilku minut sam na sam było na wagę złota. W jakiś sposób był też z niej dumny. Wyrosła na młodą, stanowczą i inteligentną kobietę. Pochwalał takie zachowanie.
- Nie jest to moja decyzja, Carter, jednak możesz powiedzieć mi personalia tej osoby. Może również została powołana - powiedział. Co prawda to Donavan wybierał niektóre osoby, nie wiedział, czy pozwoli mu zabrać kogoś jeszcze. Ale zawsze można było spróbować, prawda? W końcu był coś winny Carter. Nawet, jeśli miała na tym ucierpieć jego osoba, to spróbuje spełnić jej życzenie.
- To, co robili moi agenci, Carter - stwierdził. Chciał powiedzieć "kochanie" jednak się pohamował. Wiedział, że mimo iż są rodziną, podczas szkolenia będzie musiał traktować ją jak zwykłego rekruta. Było to pewnie wręcz niemożliwe, wnioskując ile czasu się nie widzieli i jak dużo czasu chciałby z nią spędzić. Ale jest tutaj. Z nim. A to już była połowa sukcesu. W końcu pozwolili im się spotkać.
- Szkolenie z różnych technik. Nauczycie się używać umiejętności, działać w terenie. Sama zobaczysz. Jestem pewien, że sobie poradzisz.
_________________


 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-08-15. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,156 sekundy. Zapytań do SQL: 9