Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Lounarie de Coudray szuka chętnych graczy do relacji między postaciami.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
- Silas Yuriev poszukuje swojej drugiej, męskiej połówki.
-Ceridwen Murray Poszukuje 1 osoby do byłego oddziału 7 z ligi dzieci.
-Gabriel O'Donnell Poszukuje brata/siostry.
-Summer Dawson Poszukuje relacji dla swoich postaci. Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy luty 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
Klinika
Autor Wiadomość
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-09-20, 12:58   Klinika
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Gigantyczną część skrzydła zajmuje sporych rozmiarów klinika. Zaopatrzona jest w najwyższej klasy sprzęt medyczny. Jest tutaj masa łóżek, osobnych pokoi, sal operacyjnych. Ponadto w jednej części znajduje się dość sporych rozmiarów sala, gdzie w podłodze umieszczone są dość duże wanny. Całość tej części kompleksu utrzymana jest w jasnych kolorach. Wszystko jest bardzo czyste i sterylne. W niektórych miejscach znajdują się zielone akcenty - kwiaty w doniczkach stojące na ziemi bądź wiszące przy suficie.
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-09-20, 13:06   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

-> Alannah, Lux

Kolejne godziny mijały, a Alannah powoli zaczynała się budzić. Pierwsze uczucie jakiego doświadczyła po kilku godzinach snu był... Ból? A może raczej kojące zimno płynące z każdej, nawet najmniejszej części jej ciała. Dziwne było to uczucie. Nie mogła się poruszyć. Zupełnie tak, jakby ze wszystkich stron coś ograniczało jej ruchy. Otworzyła szerzej oczy. Była naga.
Całe jej ciało zostało zanurzone w dziwnej brei, której kolor przypominał coś w rodzaju błota. Zielony pomieszany z czymś ciemniejszym. To właśnie ta substancja ograniczała jej jakiekolwiek ruchy. Jedynie jej głowa była wynurzona - od szyi w dół cała znajdowała się w dziwnym pojemniku. Jej włosy były spięte. Mogła ruszać głową, rozglądać się. Miejsce wydawało się dziwne. Zaraz obok niej znajdowało się kilkadziesiąt takich samych wanien - w jednym z nich mogła dostrzec kilka innych osób. Wszystkie spały. Jednak najbliżej jej leżała ona. Lux Bloomfield. Kojarzyła ją. Czarnowłosa również spała i tak samo jak inni była zanurzona i jedynie głowa wystawała jej z tej dziwnej substancji.
Pomieszczenie prezentowało się... Normalnie? Wyglądało bardzo zjawiskowo - ściany były białe a podłoga wyłożona marmurem. W rogach znajdowały się białe filary, które raczej stały tam jedynie dla ozdoby. Całość oświetlał żyrandol składający się z tysięcy maluteńkich kryształów. A takich żyrandoli było aż kilka. W pomieszczeniu było cicho. Spokojnie. Nie dochodziły tam żadne dziwne, niepokojące dźwięki. Jednak... Czy wszystko było w porządku?
 
 
Alannah Carey
Allanah Akbar


18

blue monday




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-09-20, 13:20   
   Multikonta: D. Manning, D. Wosley
[Cytuj]

Proces budzenia się był stopniowy niczym powolne odgrzewanie jedzenia w piekarniku. Pierwsza przyszła świadomość, że sen się skończył. Później był otępiały ból w każdym mięśniu, który posiadała. Na koniec pozostał szok, który pojawiał się po otworzeniu oczu.
Niewiele pamiętała z ostatnich wydarzeń, a zdecydowanie już jak się tutaj znalazła. Była na misji, próbowali wydostać jakieś dziewczyny z obozu, ale... co poszło nie tak? Nie trzeba było wielkiego mózgu, żeby wywnioskować, że nie jest to Liga. Pomieszczenie kosztowało pewnie więcej niż cała ich baza. Równie dobrze mogłaby się znajdować w piwnicy jebanego prezydenta.
Próbowała się ruszyć, ale otaczająca ją breja najwyraźniej miała inne plany. Zaczęła więc krzyczeć, bo wyglądało na to, że to jedyna rzecz, którą może jeszcze zrobić. Miała gdzieś, że ściągnie pewnie tuzin strażników. Niech przyjdą. Niech kurwa przyjdą i odpowiedzą na jej pytania.
_________________
And way down we go...
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-09-20, 15:10   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Tuzina strażników nie było, ale i tak było całkiem... Przyjemnie? Breja w której zanurzona była dziewczyna zaczęła robić się cieplejsza, przez co nieco mniej ograniczała jej ruchy. Mogła wyciągnąć dłoń, przyjrzeć się jej, jednak... Była absolutnie naga! W dodatku w pomieszczeniu byli inni - co prawda w stanie dziwnej hibernacji, ale... Byli. Jednak jej krzyki nie zostały zupełnie zignorowane, po chwili do jej uszu dobiegł dziwny, mechaniczny głos.
- Obiekt numer cztery tysiące sześćset osiemdziesiąt siedem wykazuje nadmierną aktywność. Wszystkie czynności życiowe w normie. Tętno wynosi sześćdziesiąt osiem, temperatura ciała to trzydzieści sześć i sześć stopni, szesnaście oddechów na minutę. Ciśnienie krwi prawidłowe.
Robot zdawał jeszcze dalszą część raportu, skupiając się na obrażeniach, jakie odniosła trzynastka. Była przede wszystkim poturbowana, jakby ktoś rzucał jej ciałem jak workiem kartofli. Z tego co było wiadomo, to nawet miała jakieś nieszkodliwe złamania. Jednak... Nie czuła ich? Na samym końcu robot zresztą dodał:
"Urazy wyeliminowane"
I Alannah już wiedziała, że czuje się tak, jakby ktoś wymienił jej części i pospawał na nowo. Jednak nie była robotem - w przeciwieństwie do blaszanego czegoś, co przyjechało i tak szczegółowo opisało jej stan zdrowia.
Wyglądało to jak mały, płaski talerz-odkurzacz, do których wygrywa się mapę domu, a następnie pozwala wszystko wysprzątać. Ten jednak był nieco inny, ponieważ był w rzeczywistości wyświetlaczem hologramowym, który po chwili pokazał swoje prawdziwe oblicze.
Woho, szeryf-doktor. Hologram wydawał się zapewne zabawny. Szczególnie, że przed chwilą zapoznał ją z jej stanem zdrowia. Zapewne miał za zadanie poprawiać humor młodym pacjentom... Tego miejsca. Gdzie właściwie było?
- Obiekt numer cztery tysiące sześćset osiemdziesiąt siedem - Alannah - wycedził hologram, lekko zacinając się podczas wymawiania imienia. Po chwili stał tak, jakby czekał na dalsze rozkazy.
 
 
Alannah Carey
Allanah Akbar


18

blue monday




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-09-20, 15:54   
   Multikonta: D. Manning, D. Wosley
[Cytuj]

Czuła jak błoto, które ją otacza zaczyna robić się coraz cieplejsze, a ona odzyskiwała czucie w nogach i rękach. Zaczęła delikatnie ruszać palcami. Przynajmniej nie była sparaliżowana, to już jakiś sukces. Spodziewała się jednak kilku uzbrojonych strażników, a zamiast tego dostała gadającą blaszkę. To co ma być, powrót do przyszłości? W dodatku czuła się dziwnie nieswojo. Jakby powykręcał jej ręce i wstawił nowe. Spojrzała w dół i dopiero wtedy zorientowała się, że jest naga. Mimo brei, którą była otoczona, doskonale widziała swoje blizny na brzuchu i jasne kreski, które pozostały po jej ciąży. Zaczęła w panice rozglądać się dookoła. Sala była pełna takich samych pojemników, w którym ona się znajdowała. Całe szczęście, że ludzie, którzy w nich byli spali. Albo gorzej. Nie widziała dokładnie ich twarzy, jedynie rozpoznała leżącą obok Lux.
- Co to chuja pana - krzyknęła zdenerwowana. Niby nie było tutaj nikogo przytomnego oprócz robota, ale Alannah miała przeczucie, że ktoś ich obserwuje. - Co za jebany zbok mnie rozebrał?!
Trzynaście nienawidziła, gdy traciła kontrolę nad własnym ciałem. W głowie już zaczęły pojawiać jej się obrazy, co oni mogli z nią zrobić. Skupiła swoją moc, starając się rozwalić to pierdolone pudełko, w którym ją trzymali. Nie będzie znowu przez to przechodzić.
_________________
And way down we go...
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-09-20, 16:53   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Sprytnie. Mimo iż hologram szeryfa-doktorka był tylko i wyłącznie pomocnikiem, który posiadał swojego rodzaju kontrolę nad całym tym bagnem to... Wyczuł to. Alannah wyraźnie czuła, jak breja zaciska się na jej ciele, gęstnieje i uniemożliwia jej rozsadzenie tego wszystkiego. No proszę. Widocznie tutaj przeszli na nieco inną, ładniejszą formę Białego Szumu. Dziewczyna nie czuła się w żadnym wypadku otępiała czy cokolwiek w tym rodzaju... Po prostu nie mogła się ruszyć. Nie mogła użyć umiejętności. Zupełnie tak, jakby była zwykłym człowiekiem, który nie może wcale przenosić przedmiotów siłą woli. Blaszak, a raczej holo-blaszak odezwał się:
- Obiekt A-l-a-n-n-a-h nie powinien uaktywniać zdolności psionicznych. Obiekt wyraża chęć opuszczenia kliniki? - zadał jej pytanie tym swoim sztucznym, robocim głosikiem. Nie reagował na żadne komendy pokroju "co za zboczeniec mnie rozebrał" ani nic takiego. Jeżeli kolejna komenda Alannah nie będzie spełniała jego kryteriów, to będzie musiał przedstawić jej warunki swojego egzystowania jak i zasady zadawania pytań. Zresztą... Był i tak starszym modelem, który tylko i wyłącznie miał pocieszać młodszych agentów. Chyba kiepsko spisał się w tej sytuacji...
Lux powoli zaczęła dochodzić do siebie i od razu poruszać kończynami. Czując, że nie może właściwie niczym ruszyć - zaczęła również krzyczeć.
- Kurwa mać, wypuszczać mnie!
Wtem pojawił się kolejny blaszak, recytując wiersz o czynnościach życiowych numeru cztery tysiące sześćset osiemdziesiąt osiem. Gdy już skończył, dziewczyna nazbierała w ustach potężną kulę śliny i jak na niegrzeczną dziewczynkę przystało, plunęła w robota. Oczywiście przeleciało to przez niego na wylot. Nie był przecież ciałem stałym. Jednak to wystarczyło, by wyrecytować:
- Projekt Prytmat jest projektem rządowym założonym przez prezydenta Joseph'a Gray'a. Skupiamy się tutaj na rozwoju młodych talentów psionicznych i wykorzystaniu ich w codziennych czynnościach i nie tylko. W skład kompleksu wchodzą trzy skrzydła - Skrzydło rekreacyjne, mieszkalne i organizacyjne. Aby dowiedzieć się więcej o projekcie, powiadom mnie mówiąc "powiedz mi więcej".
Obecnie znajdujesz się w klinice. Tutaj ranni agenci projektu Pryzmat wracają do zdrowia. Ciecz w której się znajdujesz...
- Kurwaaaaa! - wrzasnęła Luxie, słysząc gadaninę, jednak nie przerwało to monologu robota:
... ma za zadanie pomóc Twoim kościom zrosnąć się. Ponadto działa też na skórę, powodując zagojenie się wszelkich ran. Podczas trwania zabiegu radzimy pozostać w stanie śpiączki farmakologicznej. Jeżeli obudziłeś się i czujesz ból - powiadom mnie o tym, mówiąc "odczuwam ból". Jeżeli obudziłeś się i nie czujesz bólu, to oznacza, że czas twojego zabiegu zakończył się. Możesz teraz opuścić klinikę - jednak przed wyjściem, należy jeszcze raz sprawdzić stan twojego zdrowia. Aby opuścić klinikę, powiedz "chcę opuścić klinikę".
Lux szeroko otworzyła oczy. Po chwili przeniosła wzrok na Alannah, czekając na to, aż cokolwiek powie. Zatkało ją. Totalnie.
 
 
Alannah Carey
Allanah Akbar


18

blue monday




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-09-20, 18:45   
   Multikonta: D. Manning, D. Wosley
[Cytuj]

Czuła jak breja zaciska się mocniej wokół jej skóry. O dziwo, była w stanie zablokować jej moce. Nie widziała niczego takiego od czasów białego szumu, jednak to zdecydowanie nie było to. Oprócz lekkiej irytacji, nie czuła żadnego bólu czy dyskomfortu związanego z blokadą zdolności. Zamknęła się na chwilę, uważnie słuchając co drugi toster miał do powiedzenia. Pryzmat? Prezydent? Nic dziwnego, że wszystko wygląda tu jak wagina Paris Hilton.
- Chcę opuścić klinikę - wysyczała przez zęby, z trudem powstrzymując swój gniew. Fakt, że Lux odzyskała przytomność wcale nie poprawiał jej sytuacji, wręcz przeciwnie, było jeszcze gorzej. A co jeśli zobaczy jej blizny i zacznie zadawać pytania? Lux sama oczywiście posiadała kilka, jednak Trzynaście wątpiła, żeby była w tych sprawach wyrozumiała.
_________________
And way down we go...
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-09-20, 19:00   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Breja na całe szczęście zakrywała blizny w większości. Zanurzona po szyję Alannah była bezpieczna, nie musiała czuć żadnego dyskomfortu. Chyba, że zaczynała się wynurzać. Lux zresztą nie spoglądała na nią jak na dziwactwo czy coś w ten deseń. Zresztą... Gdy również ona powtórzyła, że chcę wyjść, od razu była w stanie wynurzyć swoje dłonie z tego... Błota? Miała blizny. Przede wszystkim na nadgarstkach. Jednak nigdy nie chciała o nich opowiadać.
Wokół obu wanien zostały rozstawione parawany - prywatność przede wszystkim. Od razu breja została wypompowana z wanny i Alannah czuła się praktycznie jak nowo narodzona. Jej skóra od szyi w dół była idealnie gładka, odżywiona. Nie miała żadnych widocznych ran, a nawet jej blizny zaczęły o wiele lepiej wyglądać. Oczywiście nadal były widoczne, ale jeszcze kilka kąpieli w tym dziwnym specyfiku i kto wie... Breja nie przykleiła się do skóry - dziewczyna była czyściutka i absolutnie sucha. Jej skóra pachniała jak świeżo ścięte konwalie. Świetnie. Po chwili jeden z blaszaków przyniósł dwa komplety uniformów. Wyglądały dość... Dziwnie? Były to swojego rodzaju sukienki z rękawkami. Miały białe kolory, zaś ich rękawki były niebieskie. Uroczo. Sukienki były lekko nad kolano. Ładnie, schludnie skrojone. Podobne do tych, które noszą stewardessy. Po tym były... Wolne? Mogły wyjść. No, jednak nie do końca. Przypełzł kolejny gad, a zaraz za nim wysoka kobieta, która miała podobną sukienkę. Jednak jej rękawki były białe jak śnieg.
Zwróciła się uprzejmie do obu dziewczyn, dodając przy tym:
- Cześć! Alannah i Lux, tak? Witamy w pryzmacie. Jeśli nie macie nic przeciwko, to chętnie was oprowadzę. Czy potrzebujecie czegoś, zanim zaczniemy?
Wszystko tutaj pachniało... Inaczej. Czystością. Sama kobieta wyglądała bardzo schludnie - jej włosy były spięte w ciasny kok, a ona sama wciąż szczerze się do nich uśmiechała. Nie było żadnego powodu do... Niepokoju?
 
 
Alannah Carey
Allanah Akbar


18

blue monday




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-09-20, 21:56   
   Multikonta: D. Manning, D. Wosley
[Cytuj]

Zerwała się jak oparzona, gdy maź przestała krępować jej ruchy i chowając się za szpitalną zasłonką, błyskawicznie ubrała się w naszykowane ubranie. Czuła się dziwnie nieswojo w sukience. Nie nosiła żadnej od kiedy miała trzynaście lat. Liga nie bardzo jest miejscem do strojenia się.
Nie mogła też przywyknąć do nie odczuwania bólu. Od kiedy tylko sięga pamięcią, coś zawsze ją bolało. Nie czuła się tak zrelaksowana od... od nigdy. Trudno było jej też powstrzymać uśmiech, gdy rozstępy i blizny na brzuchu stały się mniej widoczne. Nie przywiązywała wielkiej wagi do swojego wyglądu, jednak było to coś, co nieustannie przypominało jej o horrorze sprzed czterech lat. Może wreszcie pojawiła się szansa na coś stopniowe pozostawienie go za sobą?
Trzynaście spojrzała podejrzliwie na kobietę. Wydawała się taka sterylna. Nie podobało jej się to.
- Trzynaście, na imię mam Trzynaście, nie Alannah - mruknęła pod nosem. Mogli ją umyć, wyleczyć jej blizny, ale nie zmienią tego, że Alannah umarła już dawno temu, a to co po niej zostało, to Trzynastka. Szalona, nieprzewidywalna, brutalna Trzynastka.
_________________
And way down we go...
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-09-20, 23:23   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

- W porządku - powiedziała kobieta, właściwie nie wykazując żadnego zdziwienia czy czegokolwiek w tym rodzaju. Pomagała już wielu osobom, które tutaj przybyły. Nie wszystkie były zdrowe na umyśle, ale skoro Alannah nie zaczęła się na nią rzucać i próbować wydrzeć jej flaki paznokciami... Było w porządku. Lekko uniosła wargi. Nie umiała tego ukryć. Była uradowana tym, że Pryzmat się powiększa i że mogą teraz gościć tutaj osoby z Ligi. Ostrzegano ich przed tym - dobrze to pamięta. Mówili, że tam warunki były zupełnie inne, dlatego też musieli podchodzić bardzo wyrozumiale do nowych agentów. Nie chcieli zrazić ich już na początku. Pierwsze wrażenie było bardzo ważne.
- Trzynastko, Lux - zwróciła się do dziewczyn, zerkając na ich nowe stroje. Czuły się trochę nieswojo, więc zasugerowała:
- Chciałybyście się przebrać? Mamy magazyn, gdzie są w miarę normalniejsze ubrania. Mogę was tam zaprowadzić - powiedziała i zerknęła na mały zbiór kartek, który trzymała w dłoniach. Był tam cały plan dotyczący ich wprowadzenia.
- Przebierzecie się a potem przejdziemy dalej, okay? - zakończyła z typowym amerykańskim 'kay'. Nie chciała wcale sprawić, żeby dziewczyny poczuły się jakoś źle. Lekko się zarumieniła, uśmiechnęła się i odgarnęła włosy z twarzy i wskazała im jeden z pokoi. Garderoba. Tam Pryzmat gromadził ubrania, które później były noszone przez agentów. Oczywiście było to jak mały sklep z ubraniami. Przede wszystkim były tam wygodne ubrania, niezobowiązujące. Jeansy, trampki/buty sportowe, poza tym kilka bluz/koszul/swetrów.
 
 
Alannah Carey
Allanah Akbar


18

blue monday




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-09-21, 16:02   
   Multikonta: D. Manning, D. Wosley
[Cytuj]

Alannah zaskoczył gest dobrej woli ze strony dziewczyny. Terapia niczym w spa, porządnie ubranie, miłe traktowanie - to zdecydowanie nie było miejsce pokroju Ligi. Ale czy to dobrze?
- Byłoby miło - powiedziała z przekąsem, kierując się za dziewczyną. Widziała, że się stara, ale Trzynaście również się starała. Nie mogła dać się tak łatwo omotać ładnymi zapachami i czystymi ubraniami. Było jednak ciężko się oprzeć, gdy weszły do pokoju pełnego różnego rodzaju ubrań. Trzynaście nie widziała tylu różnokolorowych rzeczy od kiedy włamała się do centrum handlowego cztery lata temu.
Udając całkowite niewzruszenie, podeszła do jednego z wieszaków łapiąc pierwsze lepsze ubranie, które wpadło jej pod rękę. Ostatecznie znalazła jakąś parę jeansów, białe trampki i różową koszulkę z jednorożcem. Była pewna, że gdyby bardziej się postarała, to znalazłaby coś odpowiedniejszego dla siebie, ale nie chciała pokazać, że jej zależy. Więc chodziła z miną grumpy cata i jednorożcem na cyckach.
- Żądam nutelli - powiedziała składając ręce na piersiach. Było to pierwsze absurdalne żądanie, które przyszło jej do głowy. Postanowiła sprawdzić jak długo będą w stanie udawać Świętego Mikołaja.
_________________
And way down we go...
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-09-21, 16:36   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Luxie bardzo, bardzo dawno temu miała jakąkolwiek możliwość ubrania się w to, co chciała. Jej ciuchy w głównej mierze pochodziły z różnego rodzaju lumpeksów i innych takich miejsc. Widząc niezliczoną ilość ubrań, spędziła trochę czasu, wciąż nie wierząc w to, gdzie się znajduje. Cały czas jednak w głowie świdrował jej obraz braciszka. Chciała wiedzieć gdzie jest i co z nim. Tak więc od razu po wyjściu zadała pytanie:
- Gdzie jest reszta Ligi Dzieci?
Pytanie zabrzmiało jeszcze chwilę jako echo, kobieta jednak od razu dała odpowiedź. Nie zwlekała:
- Większość agentów zostanie tutaj przetransportowana dziś wieczorem. Wszystkie ich spisy są w biurze, tak więc...
Luxie nie czekała długo i nie miała zamiaru pozostać tam. Chciała zobaczyć spisy, żeby upewnić się, że jej młodszy brat będzie tutaj dziś wieczorem. Nie było czasu na żadne oprowadzanie. Zadomowi się tutaj dopiero wtedy, gdy będzie przekonana o jego bezpieczeństwie. Jeden z dronów odprowadził dziewczynę do specjalnej sekcji.
Nie znała Alanny, więc nie czuła się jakoś źle z tym, że ją zostawia. Naturalnie, czuła z nią jakąś więź, ale o wiele bardziej niż szukać nowych kumpelek, wolała sprawdzić co z jej bratem.
Kobieta po tym odwróciła się do Trzynastki i skupiła już jedynie na niej całą swoją uwagę. Zaczęła mówić, zaraz po usłyszeniu jej zabawnego żądania.
- Wiele osób po przybyciu do Projektu wymaga rzeczy tego typu. Możemy zacząć oprowadzanie właśnie od jadalni. Tam z pewnością będą słodycze. Czy to Ci odpowiada, Trzynastko?
Chciała pokazać, że w stu procentach rozumie sprawę z jej imieniem, tak więc od teraz będzie starała się jak najczęściej wypowiadać tę formę. Zależało jej na tym by Niebieska czuła się tutaj dobrze. Zależało jej na dobrym samopoczuciu wszystkich nowych agentów. Z tego względu również puściła Lux samą (no, co prawda z dronem) żeby zaspokoiła swoją ciekawość. Zaczęły kierować się w stronę skrzydła, w którym była stołówka wraz z kuchnią. Spacer trochę się ciągnął - to była jedna z wad całego kompleksu. Poruszanie się między kolejnymi sekcjami wymagało czasu, dlatego też wiele osób decydowało się na rolki czy inne rzeczy tego typu.
Pogoda na wyspie była dziwnie wspaniała. Niebo było praktycznie bezchmurne, a słońce od razu zapiekło Trzynastkę w oczy. W Lidze nie widzieli słońca przez całe dnie - chyba, że na misjach. Ale to jedynie zachody i wschody i i tak przelotnie. Zresztą, nikt podczas trwania zadań nie miał czasu na to, by skupiać się na pogodzie. Światło oblewało cerę dziewczyny, powodując lekko niekomfortowe pieczenie w okolicy ramion. Delikatny wiatr rozwiewał jej włosy, a do jej uszu powoli dochodził śpiew ptaków, dźwięk rozmów czy cichej muzyki. Pachniało tam cudnie. Jak na wakacjach. Kwiaty rosły przy wąskich alejkach, które ciągnęły się między kolejnymi altankami do spędzania wolnego czasu czy wielkimi budynkami kwalifikowanymi jako sektory. Na jednym z większych placów, na trawie, bawiła się grupka młodszych dzieci. Nikt tutaj nie odczuł epidemii. Nie odczuł Ligi, śmierci, krwi i przemocy. Wszystko wyglądało tutaj jak w pięknym śnie, w którym nigdy nikt nie zachorował. W którym nikt niczego nie stracił. Przerażający był kontrast, który malował się w oczach Alannah. Znała ból. Odczuła go tak dotkliwie na swojej skórze. Przerażające jest to, że było gdzieś w tym kraju miejsce, gdzie nikt nie cierpiał.
 
 
Alannah Carey
Allanah Akbar


18

blue monday




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-09-21, 17:07   
   Multikonta: D. Manning, D. Wosley
[Cytuj]

Szła w milczeniu, jakby rozmowa z dziewczyną była zdradą stanu. Trzynaście nie czuła żadnej więzi z Ligą, a tym bardziej dzieciakami, którzy się tam znajdowali. Zawsze była na uboczu, trzymała wszystkich na dystans. Bo po co? Nie wiadomo czy wrócą z następnej misji albo czy nie wylądują jutro w akwarium. Wszystko robiło się na szybko, na krawędzi. Nic nie było trwałe czy spokojne.
Alannah miała w pamięci film, który oglądała z tatą, gdy była mała. Miała nie więcej niż sześć lat. Film opowiadał o świecie, w którym walutą został czas. Ludzie mieli na rękach zegarki, dzięki którym mogli go sobie przekazywać. W biedniejszych dzielnicach, ludzie żyli z dnia na dzień, nigdy nie mają więcej niż jedną dobę. W bogatszych kręgach, na rękach mieli kilka dekad, a nawet i stulecia. Gdy główny bohater podróżował między kręgami, zauważył jedną ciekawą różnicę - im bogatsi ludzie, tym coraz wolniej chodzili. W głównym kręgu nikt już nie musiał biegać.
Tutaj również nikt nie biegał.
- Co to za miejsce? - spytała z trudem powstrzymując złość. Nie mogła w spokoju patrzeć na tych ludzi. Byli tacy... niewinni. Jakby cały ten szajs, który dział się na świecie od kilku lat nigdy nie miał miejsca. Jakby te wszystkie dzieci nigdy nie zginęły. Jakby jej nikt nigdy nie zabrał ludzkich odruchów, a w zamian nie włożył śmiercionośnych narzędzi.
_________________
And way down we go...
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-09-21, 19:01   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Nie mam zamiaru ciągać Cię po wszystkich tematach lokacji, przez które przejdziemy, okej?
____________________

- Oh, to miejsce? - zapytała i zaczęła się rozglądać. Zaczęła po chwili monolog, a na jej twarz zawitał uśmiech:
- To baza Projektu Pryzmat. Obecnie znajdujemy się na placu głównym (http://caledonia.cba.pl/viewtopic.php?p=1918#1918), z tego miejsca jest przejście do wielu innych budynków, które znajdują się w tym sektorze. To sektor C, czyli sektor organizacyjny. Mamy tutaj klinikę w której byłaś, laboratorium, centrum dowodzenia, biura. Różne takie. Pryzmat to organizacja, do której zostałaś przyłączona z dniem, w którym się tutaj znalazłaś. Zajmujemy się tutaj przede wszystkim opieką nad dziećmi Psi. Pomagamy im tutaj wrócić do normalnego życia. Znaczy... Nie wszystkim. Teraz jednak przygarnęliśmy wszystkich agentów Ligi. Widziałam, w jakich warunkach żyłaś. Jestem jednak przekonana, że to miejsce to szansa dla Ciebie. Na lepszą przyszłość. Szczęśliwszą. Co do głównego wprowadzenia, to jeszcze je przejdziesz. Jednak jeśli masz jakieś pytania, to możesz je zadać. Z chęcią odpowiem! - powiedziała kobieta. Była dumna z miejsca w którym przyszło jej pracować. Cieszyła się z tego, że ma okazję pomóc chociaż garści dzieci chorym na Psi. Szczególnie teraz tym z Ligi. Przerażał ją fakt tego, przez co musiały przechodzić...
Alannah i ona powoli zmierzały w stronę jadalni. Musiały w tym celu przejść do kolejnego sektoru, jednak droga - zważywszy na ich rozmowę - nie dłużyła się aż tak bardzo. Minęły w tym czasie laboratorium, gdzie przez okna można było dostrzec trenującą Laylę Gray z jakimś facetem. Lay' strzelała z łuku. Jeszcze przez inne okna można było dostrzec ludzi, którzy grali w ping-ponga. Oczywiście minęły też basen, gdzie trenerzy i dzieci się relaksowali. Jeszcze inni grali w koszykówkę. Wszyscy byli tak przerażająco szczęśliwi z tego, że tutaj są. Szło zwymiotować tą całą radością. Jednak... Była całkowicie uzasadniona. Wyglądało to jak egzotyczne wakacje, a nie baza.
- Są szczęśliwi - dodała kobieta, praktycznie wchodząc do budynku jadalni. Zawiesiła wzrok na dziewczynach w wieku Alannah. Wszystkie leżały na leżakach przy basenie i plotkowały, trzymając w dłoniach numery najnowszych magazynów modowych z Francji. W Stanach przestano je wydawać.
- Niedługo wszyscy będą musieli przejść trening. Agenci Ligi będą ich szkolić - powiedziała kobieta i popatrzyła na Trzynastkę. Powiedziała:
- Trzynastko. Jeśli czujesz się przytłoczona tym wszystkim... Zwróć się do mnie. W bazie jest sporo psychologów, gdybyś chciała z kimś porozmawiać. Czy znasz tą drugą dziewczynę, z którą zostałaś tutaj sprowadzona? Jest Ci bliska? - kobieta ewidentnie chciała, by dziewczyna nie czuła się aż tak źle tutaj. Zależało jej na tym, by nie czuła się przytłoczona tą sytuacją. Szczególnie, żeby miała tutaj przyjaciół bądź kogokolwiek z kim będzie mogła o tym porozmawiać.
Po chwili minęły drzwi i skierowały się w stronę magazynu. Tam też kobieta otrzymała słoik nutelli, który od razu podała dziewczynie razem z łyżką. Obie zajęły miejsce na tarasie, gdzie był widok na cały basen, korty i boiska.
 
 
Alannah Carey
Allanah Akbar


18

blue monday




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-09-21, 19:21   
   Multikonta: D. Manning, D. Wosley
[Cytuj]

Trzynaście ponownie zamilkła, dając kobiecie wyrzucić z siebie wszystko, co miała do powiedzenia. Wszystko jednak wydawało się być sztuczne. Jakby ściany były zrobione z tektury, a ludzie w środku byli plastikowymi manekinami. Wszystko tutaj krzyczało "uciekaj", ale Alannah nie mogła się powstrzymać przed uczuciem spokoju, który powoli zaczynał przejmować władzę nad jej ciałem. A co jeśli to wszystko jest prawdą? Jeśli to już jest koniec? Jeśli nie musi więcej uciekać? Jeśli może się zatrzymać, zamknąć oczy i wyspać się, choć nie mogła tego zrobić od czterech lat?
Nie. To nie mogło być takie proste.
Usiadła na tarasie i ze smakiem zajadała się nutellą. Nie wiedziała nawet, że tak bardzo za nią tęskniła. Nie wiedziała też dlaczego zaczęła myśleć o Bambi. Nie znały się długo, były tylko razem na misji i...
- Co się stało z resztą? Z resztą dziewczyn, które były ze mną na misji? - spytała, całkowicie ignorując pytanie o Lux i poradę, żeby poszła do psychologa. Ostatnie czego potrzebowała, to żeby ktoś opowiadał jej jakim gównem się stała. Była tego doskonale świadoma.
_________________
And way down we go...
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-09-21, 19:27   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

- Ciężko stwierdzić, Trzynastko. Przekazano mi tylko to, że byłaś tam sama z Lux. Nie mam pojęcia gdzie one mogą teraz się znajdować. Jedyne co wiem to to, że wszyscy agenci Ligi, którzy byli na misjach będą sprowadzani już bezpośrednio tutaj. Nie martw się, może uda wam się jeszcze zobaczyć - powiedziała w nadziei, że taka odpowiedź zadowoli dziewczynę. Kobieta przez moment zaczęła się zastanawiać, dodała:
- Mogły równie dobrze uciec. Nie było tam po nich żadnego śladu... - powiedziała i skrzywiła się lekko. Nie chciała, żeby coś stało się przyjaciółkom Alannah, skoro zapytała o nie to z pewnością coś ją z nimi łączyło.
- Chciałabyś przejść dalej? Do kolejnych sektorów? Co chciałabyś zobaczyć? Może masz jakieś inne życzenia? - zapytała w nadziei, że Trzynastka wykaże jakiekolwiek zainteresowanie sytuacją. Tak bardzo chciała przekazać jej część swojego entuzjazmu. Jakoś jej pomóc...
 
 
Alannah Carey
Allanah Akbar


18

blue monday




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-09-21, 19:35   
   Multikonta: D. Manning, D. Wosley
[Cytuj]

Pokiwała głową. Nie potrzebowała więcej informacji. W ogóle nie potrzebowała żadnych informacji na ten temat, nie wiedziała po co w ogóle o to pytała. Wepchnęła sobie do ust pełną łyżkę nutelli i podniosła się z leżaka.
- Chcę pogadać z którymś z dzieciaków - powiedziała stanowczym głosem. Potrzebowała potwierdzenia, że cała ta instytucja nie jest jedną wielką farsą, z której trzeba jak najszybciej spierdalać. Wprawdzie prawdopodobieństwo, że dzieciak, którego jej podstawią będzie mówił prawdę było znikome, ale zawsze mogła zobaczyć czy zachowuje się nerwowo lub dziwnie.
- I chcę potrenować.
Czuła jakby nie korzystała ze swoich zdolności od kilku miesięcy, chociaż było to bardzo dalekie od prawdy.
_________________
And way down we go...
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-09-21, 19:59   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

- W porządku - powiedziała. No cóż... Co prawda planowała wprowadzenie Alannah w szeregi Pryzmatu, opowiedzenie o jej obowiązkach i tak dalej. Ale zapewne lepiej zajmie się tym ktokolwiek inny, prawda? Szczególnie w jej wieku i szczególnie ktoś Psi. Krążyły jej po głowie różne osoby, jednak każda z nich była... No, przesiąknięta Pryzmatem. Nie była dumna z tego, że ich społeczność to bogate dzieciaki. Jednak wiedziała, że są wśród nich takie persony, które mogłyby się w sumie dogadać z Alannah.

zt -> http://caledonia.cba.pl/viewtopic.php?p=2089#2089
 
 
Carter Hunt
CIA Princess


20 lat

Niebieski




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-10-03, 17:38   
   Multikonta: Kira K.; Xanthe O.; Clary Lacroix
[Cytuj]

Chyba przesadziła z tym kopniakiem, zwłaszcza że dziewczyna przeprosiła. Przynajmniej wydawało się jej, że słyszała od Toni słowo przepraszam. Jeśli tak było to sama winna była jej przeprosiny. Carter może i była suką, a miła była tylko wobec wybranych przez siebie osób, ale nie mściła się za krzywdy, kiedy została przeproszona. Nie tak ją wychował ojciec.
- Słuchaj... Toni, tak? - Nie wiedziała, jak miała z dziewczyną rozmawiać. Znała ją z widzenia, wcześniej chyba nie rozmawiały.
- Przepraszam, za tego kopniaka. Nie usłyszałam twoich przeprosin. - Znaczy.. coś słyszała, ale nie była pewna co usłyszała, więc na wszelki jej dołożyła. Niemniej nie miała zamiaru jakoś mocniej dziewczyny skrzywdzić i było jej przykro.
- Carter jestem. - Zdawała sobie sprawę, że większość znała ją w Pryzmacie przynajmniej ze słyszenia, ale i tak poczuła się w obowiązku przedstawić dziewczynie. Tego wymagało od niej wychowanie.
 
 
Toni Martin
Chwilowo bezdomna


18 lat

Złota




Wysłany: 2016-10-03, 18:13   
   Multikonta: No chyba nikt
[Cytuj]

Lecznica była jednym z powodów, przez które Toni uwielbiała Pryzmat. Siedzenie w baniaku pełnym dziwnej mazi może nie należało do najprzyjemniejszych, ale efekt był imponujący. Wystarczyło piętnaście minut, by nieprzyjemne skutki sparingu zniknęły. Jakby ktoś wymienił jej ciało na nowe.
Czuła się odrobinę lepiej, wiedząc, że Carter także nic się nie stało. Nie chciała, by miała przez nią blizny po oparzeniach. Prawie jej nie znała i nie miała powodów, by jej nie lubić. No, może po za rzuceniem na mate i kopem w splot słoneczny. Ale to był trening, nie? Na tym właśnie polegał. Toni też przecież nie była delikatna.
Gdzieś tam, została jej rezerwa w stosunku do niebieskiej. Można powiedzieć, że odrobinę się jej bała. Strach nie był jednak spowodowany kilkoma mocniejszymi ciosami, a raczej wściekłością, z jaką je zadała. Jakby na prawdę chciała ją zabić. Lub przynajmniej porządnie skrzywdzić. Nawet gdy siedziały razem w klinice, Toni raczej unikała patrzenia w jej stronę, jakby bojąc się, że może ją to sprowokować. Z drogiej strony nie chciała wyjść na jakąś obrażoną i wielce poszkodowaną, dlatego naprawdę cieszyło ją, gdy Carter odezwała się jako pierwsza.
- Naprawdę nie ma za co... - bąknęła, nie wiedząc co powinna odpowiedzieć. Nie spodziewała się przeprosin. - To tylko sparing, nie? O to w nim chodzi. - Uśmiechnęła się blado. - Świetnie ci szło.
- Toni. - przedstawiła się. Oczywiście kojarzyła Carter z imienia i tego, czym zajmują się jej rodzice. Jak zresztą prawie wszystkich w Pryzmacie. Niebieska najwidoczniej także ją znała, zwróciła się przecież do niej po imieniu. Żółta była zwyczajnie i szczerze uprzejma.
Jak zwykle w takich momentach, nagle dopadła ją nieśmiałość. Najpierw mówiła pierwsze, co przyszło jej do głowy, a później, wszystko co powiedziała wydawało jej się idiotyczne. A winny - jak zwykle - był fakt, że zbyt mocno zależało jej by dobrze wypaść. Nie chciała przecież, by wszyscy w Pryzmacie zali ją jako durnia.
- Podobają mi się twoje włosy. - mruknęła, mając wrażenie, że powinna coś jeszcze dodać.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,068 sekundy. Zapytań do SQL: 10