Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Lounarie de Coudray szuka chętnych graczy do relacji między postaciami.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
- Silas Yuriev poszukuje swojej drugiej, męskiej połówki.
-Ceridwen Murray Poszukuje 1 osoby do byłego oddziału 7 z ligi dzieci.
-Gabriel O'Donnell Poszukuje brata/siostry.
-Summer Dawson Poszukuje relacji dla swoich postaci. Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy luty 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
Klinika
Autor Wiadomość
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-11-13, 18:45   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Ten świat stawał się zbyt wygodny dla ludzi. No proszę, ciekawe ile razy przeprowadzali tutaj takie zabiegi? Było przecież sporo Pomarańczowych w Pryzmacie, jednak pewnie częściej usuwali wspomnienia o niedoszłej miłości niż o trupach porozrzucanych po korytarzu.
- Jesteś pewna? - zapytała jeszcze raz kobieta, tak dla pewności. Wolała wiedzieć, czy Toni rzeczywiście wyraża na to zgodę. Szczerze? Nie chciała jej tam odsyłać, ale nie miała innego wyjścia. Rozkaz to rozkaz i ciężko się im przeciwstawić. Szczególnie, jeśli są wydawane przez kogoś takiego jak Donavan. Ale wiedziała, że Toni sobie poradzi. Że jest dzielną, młodą kobietą i pokona wszystkie przeciwności losu, jakie zostaną przed nią postawione. Po prostu nie jest do tego przygotowana. Ale chyba w życiu każdej osoby, nadchodzi moment w którym musi dojrzeć do jakichś rzeczy. Choć w tym przypadku jest to wręcz przerażające, do czego będzie musiała dojrzewać. Tak czy siak pielęgniarka wyciągnęła komunikator i zameldowała, że wysyła Toni. I, że "bez odbioru". Następnie dopiła swoją kawę i spakowała dziewczynce rogalika do małej, papierowej torby. Podała go jej i dodała:
- Biura zarządu. Piętro 3A, pokój szesnaście - powiedziała i uśmiechnęła się lekko. To chyba był najmniej szczery uśmiech, jaki w życiu wpłynął na jej usta. Ale nie było czasu na tłumaczenia. Modliła się, by Toni odeszła, a ona mogła w spokoju schować się w składziku i zapalić papierosa, połączonego ze łzami.
Dlaczego zgodziła się na taką pracę? Dlaczego musi oszukiwać te biedne dzieci?
 
 
Ewangelina Cory
Człowiek demolka


31 lat

Pielęgniarka



niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-11-14, 13:35   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

| start |


Ah, jak ja tego nienawidzę, pomyślała Ewangelina kiedy zajmowała się pacjentem: poprawiała poduszkę, regulowała przepływ kroplówki, zerkała na monitor pokazujący funkcje życiowe... Bo rzeczywiście tak było. Jest i raczej będzie. Że nie obdarza sympatią pacjentów, ani w ogóle nie przepada za wykonywaniem swoich obowiązków jako pielęgniarka, o tym wiedzą niektóre osoby. Ale Ewangelina dobrze się z tym kryje. Czasami żałowała, że poszła w ślady swojej rodzicielki, wkraczając na taką a nie inną ścieżkę. Ścieżkę, która zaprowadziła ją właśnie do bycia tym, kim jest.
A ona, ze skwaszoną miną (spokojnie mogła pozwolić sobie na taki wyraz twarzy, nikt jej nie widzi, a pacjent leży nieprzytomny) robiła dalej to, co do niej należy. Wiadomo jednak, że nie może to trwać w nieskończoność. Skończywszy, westchnęła głęboko i podeszła do okna, by podziwiać widok zza szyby oprawionej w plastikową, białą ramę. Zaraz potem odwróciła głowę w kierunku leżącego pacjenta. Tutaj chyba wszystko było białe. Biel. Intensywna, a jednocześnie monotonna. Przyprawiająca Ewangelinę o zawroty głowy. Ale trzeba przyznać, że i tak jest lepiej niż było, kiedy została przyjęta do pracy w klinice. Po prostu nawykła. Przyzwyczaiła się. To raczej dobrze, a przynajmniej dla naszej pielęgniarki.
Nagle wpadła w panikę. Jasny gwint, gdzie jest mój zeszyt?!, pomyślała, przerażając się nie na żarty. Zaczęła oddychać głęboko, byle się uspokoić i móc jako tako racjonalnie myśleć. Po wstępnym ostudzeniu emocji, zaczęła rozglądać się dookoła siebie. A zeszytu jak nie było, tak nie ma. W końcu coś ją olśniło. No tak!, walnęła się w czoło w wyrazie własnej frustracji. Pewnie zostawiłam go w dyżurce! Tak, tam pewnie jest bezpieczny, chociaż nie była tego aż taka pewna. Postawiła jednak się tym nie przejmować. Przecież nie rozpłynie się w powietrzu!, zachichotała niezauważalnie, nie myśląc nawet, że ktoś mógłby go ukraść i zachować dla siebie.
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-11-14, 14:27   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Klinika w Pryzmacie była od kilku dni pełniejsza niż zwykle. Przeważnie do opieki nad pacjentami stosowało się coś w rodzaju kąpieli błotnej. Ciecz zaciskała się, gdy pacjent się ruszał - chyba, że była ona 'dezaktywowana' przez pielęgniarkę. Było to dobre wyjście - leczyło złamania, otarcia czy rany. Jednak nie wszyscy - a szczególnie ci z Ligi - dawali się wsadzić do wanny. Mimo iż łączyło się to z większą ilością cierpienia i bólu, to wołali być szyci w tradycyjny sposób. Dlatego też otworzono kolejną salę - tak samo luksusową jak wszystkie pozostałe. Jednak zajmowały tam miejsce normalne łóżka, kroplówki i wszystko to, co wyposażenie szpitala powinno mieć.
Jedna z pielęgniarek, konkretnie Sam, weszła do owej sali i zobaczyła tam Ewangeline. Widziała ją już wcześniej, jednak nie znała jej imienia ani niczego w tym rodzaju. Zresztą, i tak dopiero wróciła z urlopu, a już - w pierwszy dzień! - sytuacja w Pryzmacie kompletnie ją załamała. Kilka minut wcześniej musiała wypuścić Toni na trening do CIA. Dziewczynkę, która tyle przeszła w ostatnich dniach. Której stan wcale nie ulegnie poprawie, jeśli będzie musiała się szkolić. Samantha podeszła do kobiety i spojrzała w okno, a następnie dodała do niej:
- To, co się tutaj dzieje. To przerażające... - powiedziała i zagryzła wargę. Była młodsza niż Ewangelina i z pewnością mniej doświadczona. A takie widoki jak ten wcześniej... Przyprawiały ją o ból głowy.
 
 
Toni Martin
Chwilowo bezdomna


18 lat

Złota




Wysłany: 2016-11-14, 16:45   
   Multikonta: No chyba nikt
[Cytuj]

Przytaknęła, odrobinę zdziwiona pytaniem. Reakcja pielęgniarki wydawała jej się co najmniej dziwna, bo to miała być przecież tylko rozmowa, nic specjalnego. Prawda? Każde słowo sanitariuszki sprawiało, że Toni coraz bardziej w to wątpiła.
Jednak nie wycofała się. Coraz mniej z tego wszystkiego rozumiała. Czego mogli od niej chcieć ludzie z zarządu? Była przecież jedną z wielu pospolitych dzieciaków z pryzmatu. A jednak ktoś z "góry" chciał porozmawiać z nią, jak tylko trochę jej się polepszy. Wcale nie bała się tej rozmowy. Była bardziej ciekawa, co mają jej do powiedzenia. Zresztą, czego miała się bać? Ufała pryzmatowi. Nawet po incydencie z wizualną rzeczywistością, który na długo zapadnie jej w pamięci. Szczerze wierzyła, że wszystko co się tam dzieje, jest dla ich dobra.
Ścisnęła w dłoni papierową torbę z rogalikiem w środku i uśmiechnęła się do pielęgniarki. Chwilę później mijała próg kliniki i kierowała się do wskazanej przez kobietę części kompleksu, Chciała jak najszybciej dowiedzieć się o co chodzi. I mieć to za sobą.
z/t
 
 
Ewangelina Cory
Człowiek demolka


31 lat

Pielęgniarka



niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-11-16, 11:20   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

Minęło trochę czasu więc zdążyła się już prawie w pełni uspokoić, ale natrętne myśli odnoszące się do zeszytu, a raczej jego położenia nie zniknęły całkowicie. Ewangelina miała nadzieję, że ten rzeczywiście znajduje się w dyżurce pielęgniarskiej. Jakoś nie ciągnęło ją do tego, żeby tam iść by to sprawdzić osobiście. Poniekąd było to spowodowane lenistwem, poniekąd myślą, że wyglądałoby to co najmniej dziwacznie dla osób tam się znajdujących (chodziło oczywiście o inne kobiety, zatrudnione jako pielęgniarki, bo nie przypominała sobie by mieli w klinice jakichkolwiek pielęgniarzy). Wytworzyłby się następujący obrazek: Ewangelina wkraczająca do pokoju, szperająca chwilkę w swoich rzeczach a po chwili wychodząca. Liczyła na to, że miała rację. Dlatego nie ruszała się nigdzie, wciąż stojąc przy oknie i obserwując widoki.
Ewangelina przejmująca się tym, co inni sobie o niej pomyślą? Niecodzienny widok, nie można zaprzeczyć. A jednak, tak właśnie było. Przynajmniej teraz.
Nie zwróciła uwagi, jak drzwi otwierają się. Albo wkraczająca do sali inna pielęgniarka zrobiła to bardzo cicho, albo panienki Cory niezbyt ciągnęło do tego, by to sprawdzić. Tak czy owak, już po chwili obydwie kobiety stały obok siebie, obserwując widok z okna. Zauważywszy jej przybycie, Ewangelina odwróciła głowę w jej kierunku z wielkim znakiem zapytania malującym się na jej obliczu. Obliczu, które z pozoru nie zdradzało jej charakteru, więc Samantha początkowo nie mogła wiedzieć, jaka jest pielęgniarka, do której postanowiła dołączyć.
- No co ty nie powiesz – zaśmiała się cicho i sarkastycznie. Raczej pod nosem, niż w pełni na głos. - Naprawdę zasługujesz na nagrodę Nobla za to odkrycie.
Jeszcze na chwilę zerknęła przez szybę okienną, ale jej wzrok znowu zwrócił się na Sam, pielęgniarkę, której nie zna, a raczej nie kojarzy (pewnie winą obarczyć trzeba jej amnezję). I sama nie wiedziała, czy chce ją bliżej poznać. Ani poznać w ogóle, bez tego "bliżej".
- Co ty tu w ogóle robisz? – teraz odwróciła się ku niej całym swoim ciałem i położyła dłonie na biodrach, eksponując swoją pewność siebie. - Zajęłam się już pacjentem, więc jesteś tutaj raczej zbędna.
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-11-16, 18:16   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Sam nie przypuszczała, że ktokolwiek może się tak tutaj do niej odnosić. Wszyscy, praktycznie zawsze starali się wspierać w tej cholernej grze, w której zawsze wygrywał Donavan. Cóż, jednak widocznie nie każdy był po ich stronie i próbował robić cokolwiek wobec chorego systemu, który wprowadził. Nie ma nic lepszego, niż pozszywanie pacjenta tylko po to, by mógł iść walczyć, prawda? Kojarzyło się do Sam bardziej z lekarzem na wojnie niż cywilizowaną kliniką w centrum świata. Ale cóż, Donavan w końcu był żołnierzem. Nic dziwnego, że powoli tresował swoje dzieciaki. Ale ona nie była lekarzem takiego rodzaju i niezmiernie kuło ją w sercu to, że musiała tak robić. A teraz jeszcze tak ją traktują. Samantha tylko popatrzyła na Ewangelinę i zacisnęła usta w wąską linię. Nauczyła się, że wszczynanie niepotrzebnych konfliktów nie prowadzi do niczego i w większości przypadków najlepiej jest wyjść i dać sobie spokój. Tak też zrobiła młoda pielęgniarka. Nie odezwała się do niej nawet słowem i opuściła salę, idąc w kierunku balkonu, gdzie jeszcze wcześniej siedziała z Toni.
Przez większą część dnia dziś było spokojnie - spokojnie, czyli jedyne co było to kilka pacjentów, których należało umieścić w cieczy. Nic wielkiego. Pod koniec dnia jednak zaczęła się zabawa. Ponieważ... Zaczęto ewakuować kolejne osoby, które jeszcze jakiś czas temu znajdowały się w podziemiach. A w tym celu, do kliniki wkroczyło kilku żołnierzy jak i agentów i zaczęli drygować pielęgniarkami. Dano prosty rozkaz - wydzielenie osobnej sali tak, aby żadne wścibskie oczy nie widziały tego, co wyniesiono z dołu. A wyniesiono dość sporo rzeczy. Po pierwsze, wszystkie ciała - które, do cholery jasnej nie były wcale martwe - wniesiono przykryte specjalnymi płachtami i tyłem - tak, aby żaden agent Pryzmatu tego nie zauważył. Od razu przeniesiono rannych do osobnej, wydzielonej sali i położono na łóżkach. Na pierwszy ogień poszła młoda dziewczyna o bladej cerze i różowych włosach. Miała masę blizn na ciele - między innymi na twarzy. Zapewne doświadczonej pielęgniarce nie trzeba było mówić, że nie był to wypadek, a zwykłe tortury. Miała masę otarć na ciele, a jej prawa dłoń była nienaturalnie wygięta. Ewangelina została wyznaczona do opieki nad przybyłymi dziećmi. Miała pod sobą cała drużynę gotową na jej polecenia.
 
 
Ewangelina Cory
Człowiek demolka


31 lat

Pielęgniarka



niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-11-19, 18:48   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

No i dobrze, pomyślała Ewangelina widząc, jak pielęgniarka, która dopiero co uraczyła ją swoją obecnością, wychodzi z sali. Ale było jedno "ale": dopiero potem zrozumiała, jak wielką ochotę miała na doczepki i słowne obrażania, dlatego uznała, że jednak źle zrobiła. Spłoszyła ją, a teraz została tu sama, ze swoimi dziwnymi pragnieniami. Pragnieniami, by kogoś urazić jak tylko najmocniej się dało. Cóż, jeszcze będę miała taką okazję... a raczej okazje, uśmiechnęła się sama do siebie w duchu.
Po jakimś czasie stania i oglądania widoku z okna uznała, że zaczyna się nudzić. Dlatego, westchnąwszy ponownie, odkleiła ręce od parapetu i udała się w kierunku wyjścia. Sięgnęła dłonią do klamki i zanim ją nacisnęła, jeszcze raz spojrzała na pacjenta, a upewniwszy się że wszystko jest w porządku, wyszła.
Miała nadzieję na ciszę i spokój. Los jednak nie wysłuchał jej pragnień. Zamęt. Wielki zamęt. Żołnierze. Agenci... ah, i wiele, wiele innych osób. Łóżka, w większości nakryte płachtami. Ktoś dał rozkaz wydzielenia pokoju, adresowany do pielęgniarek a Ewangelina wmieszała się w tłum znajomych po fachu, by nie spadły na nią żadne obowiązki. A jednak, stało się tak, jak się stało, czyli nie na wzór jej własnych pragnień. Mówiąc jaśniej, powiedziano Ewangelinie że od teraz będzie zajmowała się dziećmi, które zostały tu teraz przywiezione. Początkowo do panny Cory nic nie docierało, żadne polecenia, których powinna od razu wysłuchać i od razu się do nich dostosować. Powód był prosty, zagapiła się na twarzyczkę pewnej dziewczyny o nienaturalnym kolorze włosów. Dziwne, ale Ewangelina poczuła coś na wzór smutku i współczucia, co nie było do niej podobne. Kiedy otrząsnęła się, usłyszała polecenie ponownie i, nawet się nie kłócąc, postanowiła się do niego dostosować. Zwłaszcza, że obiecano jej, że cokolwiek rozkaże, zostanie spełnione. Pod warunkiem oczywiście, że będą to rozkazy mające na uwadze dobro pacjentów, co rozumie samo przez się. Jeszcze raz spojrzała ze współczuciem na różowowłosą dziewczynę. Zastanawiała się, od czego powinna zacząć... wiedziała, że teraz powinna odłożyć na bok swoje egoistyczne zachcianki, chęci dokuczenia i zranienia innych. Teraz musiała przemienić się we wzorową pielęgniarkę.
Ale czy oby na pewno potrafi taką być?...
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-11-20, 16:31   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

W czasie, w którym Ewangelina spoglądała na twarz dziewczyny, która właśnie została odkryta, jeden z agentów warknął do niej groźnym głosem:
- Głucha jesteś, siostro?! Do roboty, nie mamy całego dnia, a już na pewno nie ma go Donavan - syknął agent i trącił jej ramie dłonią. To akurat było tutaj zupełnie normalne, reszta kobiet pracujących w klinice wykonywały polecenia tak, jakby były wręcz do tego stworzone. Nie chciały mieć po prostu problemów, nic więcej. Nie było zbyt wiele czasu, nawet dziewczyna z różowym włosami nie czuła się najlepiej i zaczęła kaszleć, a na podłogę zaczęły skapywać małe krople krwi. Dziewczyna lekko uniosła wzrok i zaczęła szukać w pomieszczeniu kogoś, kto swoją posturą przypominał Donavana.
- ZAPIERDOLĘ GO JAK PSA! - wrzasnęła i w tym samym momencie agenci, którzy byli ubrani w specjalne kombinezony przycisnęli ją do łóżka i docisnęli do jej przedramienia igłę ze środkiem uspokajającym. Samantha, ta sama kobieta, którą wcześniej Ewangelina potraktowała jak zeszłoroczny śnieg, podała jej gumowe rękawice i dodała:
- To pomarańczowa, musimy być ostrożne - powiedziała. Cóż, to była jej sprawa czy włoży rękawice i tym samym nieco się ochroni od mocy dziewczynki. Zawsze przecież mogła na tej podstawie odkryć jej tajemnicę. Lepiej było się zabezpieczać. Tak czy siak trzeba było szybko się ruszyć i pomóc rannym. Nie mieli oni zbyt wiele czasu.
 
 
Ewangelina Cory
Człowiek demolka


31 lat

Pielęgniarka



niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-11-22, 20:56   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

Słowa agenta ocuciły ją od razu. Spojrzała na niego z pełnym pretensji spojrzeniem.
- Nie odzywaj się tak do mnie. – warknęła tym samym tonem, jakim ów człowiek zwrócił się do niej samej. - Nie jestem głucha.
Rozejrzała się dookoła. Na moment ponownie jakby coś ją wytrąciło z właściwego potoku myśli, ale już po chwili powróciła do siebie. Rozejrzała się ponownie, tym razem z pełną trzeźwością.
- I proszę mnie nie dotykać – odparła dopiero po jakimś czasie, gdyż dopiero teraz wpadła na pomysł, by coś takiego powiedzieć. - Umiem dostosować się do zadanych mi poleceń.
Zobaczywszy krwawy kaszel dziewczyny z nienaturalnym kolorem włosów, już wkrótce wydała jasny rozkaz. Ah, jak wspaniale jest tak wszystkim dyrygować!, pomyślała i odwróciła się do reszty.
- Proszę coś z tym zrobić – nie wiedziała kompletnie, jak powinna zachować się w takiej sytuacji, by pomóc pacjentce. Do głowy wpadł jej tylko jeden konkretny pomysł. - Aha, i zetrzeć tę krew z podłogi. – nie pomyślała nawet, że przez takie niezbyt konkretne polecenia oraz swego rodzaju lenistwo może mieć potem kłopoty. Albo nawet zaraz.
Wiedziała, że musi działać. Jak na dobrą pielęgniarkę przystało. Dlatego już po chwili dała bardziej przydatny rozkaz.
- Wszystkim dzieciom natychmiast zmierzyć ciśnienia. – odparła głośno i wyraźnie, tak, by rozkaz dotarł do każdego.
Nagle usłyszała krzyk, donośny krzyk, a pielęgniarka odwróciła się w kierunku, z którego dochodził. Dowiedziała się, kto krzyczał, więc czym prędzej ruszyła żwawym krokiem ku dziewczynie.
- Ciszej, dziewczynko – całe współczucie względem różowowłosej ulotniło się niczym hel z powoli opadającego balona. Nie wiadomo dlaczego. Może to przez ten okrzyk dziewczyny? Możliwe, ale niekoniecznie. - Ma być cisza i spokój. Zrozumiano? – warknęła, uciekając się ponownie od tego samego tonu głosu, z jakim odniósł się do niej agent. Uciekając się do tego samego tonu głosu, jakim sama się do niego odniosła.
Skończywszy mówić, zauważyła jak dziewczynie podaje się zastrzyk. Ewangelina najwidoczniej była zadowolona z takiego obrotu spraw. Uśmiechnęła się kącikiem ust, a wtedy podeszła do niej pielęgniarka, ta sama, która wcześniej przeszkodziła jej chwilowo w oglądaniu widoku z okna. Teraz panienka Cory nie uśmiechała się, mina jej zrzedła, na jej obliczu pojawiła się wyraźna niechęć oraz swego rodzaju powaga.
- Dziękuję. – odparła chłodno i przejąwszy rękawice z rąk tamtej, pospiesznie naciągnęła je na swoje dłonie.
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-11-23, 19:28   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
Agent zignorował to, co powiedziała do niego kobieta. Skoro zastosowała się do polecenia, to na co były jakieś słowa? Nie ma tutaj teraz miejsca na konflikt, a co do mówienia co mu się podoba - i tak to będzie robił. Ale teraz musieli zatuszować cały ten wałek, który miał miejsce w podziemiach. Mężczyzna ruszył przed siebie, zupełnie ignorując kobietę. Ludzie po chwili zwrócili wzrok na kobietę i jedna z pielęgniarek podeszła do różowowłosej i zaczęła ją uspokajać, ponadto przeniosła ją lekko tak, by dziewczyna nie udusiła się własną krwią. To, co kapało na podłogę było na bieżąco ścierane przez inne sanitariuszki. Po chwili, gdy pielęgniarki usłyszały nieco bardziej korzystne polecenie, zaczęły robić to. Dzieci nie czuły się najlepiej, były w głębokim szoku i niektóre z pewnością miały jakieś obrażenia wewnętrzne. Ponadto poparzone kończyny, blizny na twarzy. Były tez przerażająco chude, marne wyglądały. Cóż, dziewczyna z kolorowymi włosami nie zamierzała jednak przestać, mimo iż przez jej żyły przepływało morze środka usypiającego. Łamiącym się głosem zaczęła mówić:
- Niech mnie któryś dotknie, wy pierdolone krętacze. Zrobię z jego mózgu truskawkowego szejka. Dajcie mi umrzeć, do cholery jasnej - zaczęła lamentować. Pomiędzy każde słowo wplatała się cisza, która pewnie była chwilą odpoczynku. Dziewczyna z pewnością musiała chwile odpocząć po wymówieniu każdego słowa.
- Myślicie, że to się skończy? Pozszywacie mnie i co dalej? Znowu będę torturowana - powiedziała jasno i wyraźnie, żeby wszystkie pielęgniarki zrozumiały.
- Myślicie, że to dobra sprawa? - dodała po chwili różowosłowa i zaczęła ledwo jedną ręką mącić coś przy swojej kroplówce.
- Chcę zginąć - powiedziała znowu, a po chwili jej powieki zaczęły się powoli zamykać. Na szczęście środek zaczął działać, co prawda pozostanie wciąż przy życiu, jednak uniemożliwi to dalsze poruszanie i pogarszanie swoich ran wewnętrznych.
- Musimy zrobić jej prześwietlenie - powiedziała Samantha, która zwiększyła jej dawkę środka uspokajającego.
_________________


 
 
Ewangelina Cory
Człowiek demolka


31 lat

Pielęgniarka



niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-03, 14:17   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

Z zadowoleniem przyglądała się, jak inne pielęgniarki robią to, co sama im rozkazała: mierzą ciśnienie dzieciom. Kiedy któraś z sanitariuszek postąpiła zgodnie z zaleceniem, Ewangelina podchodziła do niej i w niewielkim notesie notowała pomiar ciśnienia, dopisując obok nazwisko danego pacjenta, napisane na tabliczce powieszonej na ramie każdego łóżka. Słysząc ponownie głos, dochodzący z krtani dziewczyny o różowych włosach, nie była zadowolona. Szczerze powiedziawszy, bardzo chciała by środek usypiający zaczął działać, a dziewczyna zamilkła, a najlepiej żeby zapadła w głęboki sen, bo w końcu to było celem wstrzyknięcia jej płynu ze strzykawki. Tak, to była zdecydowanie kusząca wizja. Jej słowa doprowadzały Ewangelinę do białej gorączki. Przerwała "obchód" pomiędzy łóżkami, przy których stały pielęgniarki i spełniały polecenie panienki Cory by podejść do różowowłosej. Pierwszym, co zrobiła, to uderzyła ją w dłoń, by odkleiła ją od kroplówki.
- Nie damy ci umrzeć. Będziesz się męczyć jeszcze przez wiele, naprawdę wiele lat. A teraz bądź tak łaskawa i się zamknij, do jasnej cholery. – uśmiechnęła się do niej krzywo. Miała zamiar dodać coś jeszcze, ale Ewangelina zauważyła, że płyn ze strzykawki zaczął spełniać swoją rolę, a dziewczyna o różowych włosach powoli zapadała w sen. Wtedy usłyszała głos. Ale inny głos (bo przecież dziewczyna zasnęła więc nie mogła mówić), tym razem dochodzący z ust tamtej pielęgniarki (która zagadała ją, gdy Cory stała przy oknie), którą Ewangelina zdążyła już znienawidzić.
- Halo, łaskawa pani, to ja tu wydaję rozkazy – spojrzała na nią nieco wrednym a zarazem pretensjonalnym spojrzeniem. - Tak, dokładnie tak, proszę zrobić jej prześwietlenie.
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-03, 14:53   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

Pielęgniarki popatrzyły na Ewangeline, lekko przerażone. Cóż, nie cały personel był przeciwko traktowaniu dzieci w taki właśnie sposób. Widocznie Cory raczej nie miała nic przeciwko temu, że właśnie z podziemi przyprowadzono jej dzieciaki, które wolały umrzeć niż otrzymać pomoc. Sanitariuszki tylko popatrzyły na chwilę na nią, a później zaczęły rzucać sobie przerażone spojrzenia. Po tym wróciły znowu do swoich zajęć, próbując wymazać z pamięci to, co się przed chwilą stało i po prostu wykonywać dalsze polecenia. To było teraz najważniejsze, jeśli chciały właściwie obudzić się następnego dnia. Samantha zbladła, słysząc ponownie słowa Ewangeliny. Co to była za denerwująca baba - chciała wręcz pomyśleć w ten sposób. Jednak wolała nie, a 'denerwująca baba' było zdecydowanie zbyt słabym słowem, żeby opisać to, co musiało dziać się w głowie panny Cory. Nic dziwnego, że tak się zachowuje - może ma jakieś powiązania z Donavanem, a co lepsze jego łóżkiem? Zapewne to będzie kolejną plotką, która zostanie puszczona wśród personelu Pryzmatu. Różowowłowa, a już w sumie Delilah Axford, bo takie personalia wisiały na tabliczce, została przeniesiona do sali, gdzie można było zrobić jej prześwietlenie. Gdy jego wyniki były już gotowe, od razu zostały one podane Ewangelinie, drżącymi, rzecz jasna, rękami. A co tam było? Kilka złamań w okolicach brzucha, złamane żebro, uszkodzony obojczyk. Ktoś ewidentnie upodobał sobie kopanie młodej Pomarańczowej w okolice brzucha. Nie miała więcej poważnym urazów, mimo to wyglądała strasznie marnie. Ewangelina mogła zauważyć, że jest wychudzona no i ma jeszcze sporo innych siniaków i blizn. Biedne dziecko.
- Czy...Czy... Co mamy teraz zrobić, pani Cory? - zapytała się Samantha, a jej nogi praktycznie były jak z waty. Dziewczyna ewidentnie była przerażona kolejnych słów, które wypowie jej przełożona. Nie chciała już dziś słyszeć większej ilości obelg. Przerażało ją to wszystko wręcz. Jednak co mogła zrobić. Nie miała dokąd odejść.
_________________


 
 
Ewangelina Cory
Człowiek demolka


31 lat

Pielęgniarka



niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-04, 20:53   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

- Co się tak gapicie? – Ewangelina zwróciła się do innych pielęgniarek podniesionym tonem. Tak, zauważyła te spojrzenia, mimo że były dość dyskretne. Może nie wszystkie, no ale zdecydowaną większość. Była co najmniej zdenerwowana. Praktycznie rzecz biorąc, była wściekła. - Mamy dużo roboty. Teraz... – nie zdążyła dokończyć, gdyż w tej samej chwili ktoś podał jej wyniki prześwietlenia dziewczyny z różowymi włosami. Ewangelina przyglądała im się dokładnie przez jakieś dwie minuty, co parę sekund odklejając spojrzenie i posyłając je (pełne niesmaku) innym tu obecnym, czyli głównie pielęgniarkom, bo raczej nie pacjentom. Młodym pacjentom, konkretyzując. Przecież większość z nich nie była w stanie zobaczyć wyrazu jej twarzy. Ewangelina żałowała, że tak właśnie było. Chciałaby, by jej podejście, wymalowane na obliczu trzydziestoletniej sanitariuszki, czyli na obliczu jej samej, było widoczne dla wszystkich, znajdujących się w promieniu paru metrów. Kiedy skończyła analizować wyniki, usłyszała głos jednej z pielęgniarek. Tak jakoś wyszło, że to ta sama osoba, która uprzednio przeszkodziła jej w chwili samotności, kiedy stała przy oknie zaraz po tym, jak zadbała o pacjenta i uznała, że ma prawo do chwili wytchnienia. Usłyszała słowa, następnie popatrzyła chwilę na nią tym samym spojrzeniem do którego uciekła się wcześniej, kiedy przyglądała się wynikom prześwietlenia. A zaraz potem otworzyła usta i odezwała się.
- Przyprowadź mi tu chirurga. I to zaraz. – przeliterowała ostatnie słowo, żeby dobrze dotarło do jej aktualnej rozmówczyni. Być może również dlatego, że chciała pokazać, iż uważa ją za osobę niezbyt inteligentną, niezbyt ogarniętą, a takie podejście było u niej codziennością. Przecież wiemy już, że Ewangelina uważa się za osobę aż nazbyt bystrą. Bystrzejszą od naprawdę wielu osób.
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-04, 23:54   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
I przestały się gapić, gdy się odezwała. Wzięły się do roboty tego, co wcześniej zostało im zlecone, albo co same uważały za stosowne. Jednak zaprzestanie późniejszego gadania o tej sytuacji było praktycznie niemożliwe. Samantha również rzuciła Ewangelinie wredne spojrzenie. Najchętniej to naplułaby jej w twarz czy coś w tym rodzaju, ale wiedziała, że teraz będzie musiała przenieść wszystkie te negatywne uczucia na inny tor. Zrobić to, co od dawna powinna zrobić Cory. Czuła się teraz przez to od niej lepsza i z pełnym profesjonalizmu spojrzeniem i idealną angielszczyzną dodała:
- Nie mamy tutaj chirurgów, Ewangelino - powiedziała po imieniu. Bo w końcu wszystkie tutaj były takimi samymi sanitariuszkami. Tyle, że panna Cory została dziś wybrana na liderkę. Jednak nic nie zobowiązywało Sam do nazywania tej kobiety "per pani" czy cokolwiek w tym rodzaju.
I tak. Czy byli tutaj chirurdzy? Tak codziennie? Nie. Ale było inne wyjście.
- Musimy go wezwać z Rhode Island. Ale jeśli chcesz to zrobić szybko, to wrzuć wszystkich rannych do wanien w sali głównej. Jeśli słowo Donavana Ci nie straszne. Ich obrażenia zostaną wyleczone w kilka sekund - powiedziała zgodnie z prawdą. Czas zmienić Ewangeline i sprawić, by przestała zachowywać się jak damska wersja Donavana. Każe wezwać chirurgów czy może o wiele bardziej będzie wolała ułatwić swoją pracę i złamać polecenie wydane przez kogoś z góry? Ciężko stwierdzić. Jednak polecenie łatania ich z tyłu lecznicy w normalnych warunkach było zdecydowanie dziwne i w dużej mierze narażało życie wszystkich pacjentów. W końcu mieli dostęp do czegoś, co w chwile pomogłoby każdemu z osobna. Jednak... Wtedy złamałyby zasady. Jednak co może bardziej się liczyć? I co grozi Ewangelinie za niewykonanie zadania zgodnie z instrukcją? Sprowadzenie tutaj chirurga będzie kosztowało ich jakąś godzinę z hakiem. A w tej sytuacji życie pacjentów wisiało na włosku. Szczególnie różowowłosej.
_________________


 
 
Ewangelina Cory
Człowiek demolka


31 lat

Pielęgniarka



niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-08, 18:56   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

- Jak to nie ma?! – Ewangelina ponownie podniosła swój głos, ale ponownie nie uciekła się do krzyku. Po prostu nie czuła potrzeby, by wszystko, co czuła, przedstawić odpowiednio w tonacji własnego głosu. W końcu westchnęła głęboko i wbiła swe spojrzenie w podłogę. Następnie podniosła je i objęła nim wszystkich tu obecnych. Każdemu z osobna poświęcając swoje spojrzenie na jakieś dwie sekundy. - Eh... co to w ogóle za szpital? A co by było, gdyby nagle do szpitala sanitariusze przyprowadzili kogoś na noszach, kogoś, którego stan nakazywał wykonanie natychmiastowej operacji? – uśmiechnęła się kącikiem ust. - Ale taka informacja to dla was pewnie wyższa szkoła jazdy, nie? Pewnie w ogóle mało kumacie.
Znowu była zadowolona. Zadowolona ze swoich ostatnich słów nie myśląc nawet, że tego typu zachowanie może pociągnąć ze sobą pewne (niekoniecznie miłe) konsekwencje. No ale trudno. Co nie oznacza, że Ewangelina tak właśnie pomyślała.
Po chwili powiedziała coś, co planowała powiedzieć zaraz po tym, jak tamta pielęgniarka zwróciła się do niej. Chodziło konkretnie o to, jak uświadomiła Ewangelinę o aktualnym braku jakiegokolwiek lekarza o specjalności chirurgicznej w szpitalu, przynajmniej jak na ten moment.
- I proszę zwracać się do mnie "pani". Może być nawet "pani Ewangelina", jeśli chcesz sobie uprzykrzać życie i mówić dłużej, zamiast mówić w skrócie, czyli "pani Cory". – posłała jej spojrzenie, z pozoru miłe, a które w rzeczywistości kryło w sobie wiele jadu. W końcu usłyszała propozycję, co dalej zrobić. Postąpiła tak samo jak wcześniej, czyli objęła wzrokiem każdego z osobna, poświęciła parę sekund na milczenie w czasie którego zastanawiała się, czy dać rozkaz, który jej zaproponowano, czy zrobić im na złość? Oczywiście wolała uciec się do tego drugiego, bo co to by była za Ewangelina która nie lubi denerwować innych. Ale uciekła się do tego pierwszego uznawszy, że to dość dobry pomysł. W końcu czasami musiała odłożyć na bok swoje zachcianki i pragnienia, by spełniać się jak najlepiej w swojej roli. W roli pielęgniarskiej.
- Tak – podrapała się po przedziałku – Tak, proszę umieścić pacjentów w wannach.
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-08, 19:23   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
A co miały jej poradzić? Pielęgniarki otworzyły oczy o wiele szerzej, praktycznie każda zaczęła się trząść. Ich ręce ledwie były w stanie utrzymać podstawowe narzędzia. Nie udzielało im się to zbytnio. Samantha po chwili odpowiedziała Ewangelinie:
- Takie osoby umieszczamy w wannach. Po kilku godzinach czują się znacznie lepiej. To wynalazek Zielonych, nie wiem jak działa - powiedziała i zmierzyła kobietę spojrzeniem. Skoro miała ich za gorszych, to po co tutaj właściwie pracowała? Wyższa technologia chyba była właśnie czymś, czego one sama nie rozumiała. Samantha stwierdziła jednak, że zachowa to teraz dla siebie. Nie ma sensu prowokować kłótni, nie ma sensu... Wzięła głęboki oddech, policzyła do dziesięciu i po chwili była już praktycznie w stu procentach spokojna. Sam popatrzyła na nią. Ponownie. Co ta kobieta sobie myślała? Nie będzie z nią dłużej dyskutowała, nie ma mowy. Po chwili jednak odwróciła się i dodała do niej:
- Nie mam obowiązku mówienia tak do Ciebie, więc przestań się wywyższać. Słuchamy Twojej nieznośnej dyktatury tylko dla dobra pacjentów - warknęła sanitariuszka, marszcząc czoło i zwężając powieki. Zaraz po tym zacisnęła dłonie w pięści i ruszyła w stronę pacjentów. Napięcie jednak nie minęło ani trochę. Pielęgniarki, pełne stresu, zaczęły umieszczać pacjentów w wannach, wynosząc ich z wcześniej wydzielonej sekcji. Każdy z nich miał swoją własną, w dodatku oddzieloną parawanem od innych. Kilka dzieciaków zebrało się przy wejściu do kliniki, zaczęły obserwować to, co się tam właściwie dzieje, chwilami pytając o coś innych, szepcząc między sobą. W końcu jeden z chłopaków krzyknął:
- Ej! Co to za ludzie?! - oczywiście w kierunku Ewangeliny. Nieźle przegięła, nie stosując się do rozkazów góry. Teraz dzieciaki dowiedzą się, że nie były wcale tutaj same. Chociaż jedyna dobrą wiadomością było to, że pacjenci powoli zaczynali czuć się lepiej. Jednak niektórzy będą musieli spędzić jeszcze większą ilość czasu w wannie, żeby wszystkie urazy udało się wyleczyć. Pielęgniarki były jednak w jakimś sensie szczęśliwe, że Ewangelina zastosowała się właśnie do tego. Przecież szycie ich wszystkich byłoby wręcz niewykonalne, lecznica nie była przystosowana do prowadzenia skomplikowanych operacji, od kiedy wprowadzona została metoda wanien i płynu. Po prostu to było znacznie efektywniejsze, jednak... Dzieciaki miały pozostać tajemnicą. Nikt nie mógł ich zobaczyć, nie bez powody wydzielono dla nich sale. A teraz? Co teraz...?
_________________


 
 
Ewangelina Cory
Człowiek demolka


31 lat

Pielęgniarka



niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-11, 20:40   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

- Nie jestem taka głupia, jak sądzisz – spojrzała na nią z widoczną na pierwszy rzut oka wyższością. Chętnie powiedziałaby coś jeszcze, w stylu "bo jestem mądrzejsza od was wszystkich", lecz uznawszy że tego typu tekst będzie tutaj zbędny, nie powiedziała tego. Dlaczego zbędny? Ano może z tego względu, że owo zdanie było zbyt proste, zbyt oczywiste, a Ewangelina wolała coś ukrywać między wierszami, no, może ne zawsze tak robiła, ale lubiła stosować się do tej metody. - I tak, jak mówiłam, proszę umieścić te dzieciaki w wannach.
Jeszcze przez chwilę było spokojnie, do czasu, aż pielęgniarka, ta sama która uprzednio podeszła do niej, gdy Ewangelina podziwiała widoki z okna, zabrała głos. Kiedy ta otwierała usta, panna Cory patrzyła na nią jak na jakąś wariatkę, oczekując słów, które już za chwilę miały uwolnić się drogą krtani Samanthy. Oczywiście, nasza wredna pielęgniarka nie znała jej imienia. Ostatecznie mogła znać, ale zapomniała. Przez zwyczajne ludzkie zapominanie, a może jej amnezję? Amnezję dysocjacyjną, ma się rozumieć. No ale to nie jest aż tak istotne.
- Ja? Ja się wywyższam? – podeszła do niej jeszcze bliżej, wyciągnęła prawą rękę w jej stronę i dłonią tej samej kończyny pogładziła ją po policzku, co miało oczywisty, sarkastyczny, drwiący przekaz. - Oh, kochaniutka, chyba nigdy jeszcze nie spotkałaś kogoś, kto się wywyższa. – wyszczerzyła się, wciąż trzymając dłoń na jej twarzy, ale bez gładzenia, ot, po prostu ją tam trzymała. - Pewnie po prostu nie jesteś jeszcze zbyt obeznana w świecie. – wyszczerzyła się ponownie, po kilkusekundowej przerwie – Moje biedactwo.
Chciała dodać coś jeszcze, lecz okrzyk kogoś pozbawił jej szansy na to, by to zrobić. Odwróciła się gwałtownie i zmierzyła chłopaka okrutnym spojrzeniem, ot bez żadnych podtekstów, bez ukrytego sarkazmu.
- Jakiś problem, skarbie ty moje? – słowa zupełnie nie pasowały do jej miny. To pierwsze coś w sobie skrywały, zaś spojrzenie – nic. Kompletnie nic.
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-11, 22:15   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
Nikt już nic nie powiedział, wszyscy zajęli się opieką nad chorymi w wannach. Do okien kliniki przychodziło coraz więcej mieszkańców Pryzmatu, którzy wpatrywali się w sytuację, która miała tam miejsce. Wszyscy byli ciekawi, bo przecież skąd tutaj tylu pacjentów? Zawsze było ich miej. I dlaczego wszyscy są pozakrywani parawanami? Czym była ta tajemnica? Chłopak podszedł nieco bliżej i przecisnął się obok kobiety, chcąc dostać się do środka pomieszczenia. Nikt tutaj nie zważał na to, że było to teraz w jakimś sensie pomieszczenie zamknięte. Nigdy nie było. Zawsze każdy miał wstęp do kliniki i nikt się nie fatygował tym, że nagie osoby leżały w wannach. Jak ktoś chciał wyjść, to prosił o parawan, ubierał się i tyle. Zawsze można było tutaj wchodzić, więc czemu nie zrobić tego teraz? Tłum dzieciaków zaczął napierać na Ewangeline, chcąc się przecisnąć dalej. Pewnie, mogła ich tamować, ale ile mogło to trwać? I tak gdzieś obok przeszła jakaś osoba, kiedy ona właśnie skupiała się na kimś innym.
- Co to za osoby? Powiedzcie nam! - powiedziała jeszcze jakaś inna dziewczyna. Wiadomo, że będą ciekawi. Mieli też prawo wiedzieć, co dzieje się na terenie kompleksu, który uważali za dom. Pielęgniarki dość niespokojnie patrzyły na Ewangeline i dzieciaki obok niej, od razu podeszły, czekając na jakieś... Zadania? Rozkazy? Wszyscy byli przerażeni, bo przecież... Co teraz się stanie? Co oni im powiedzą? W końcu ktoś zamelduje i będą kłopoty. Trzeba to szybko... Uspokoić?
_________________


 
 
Ewangelina Cory
Człowiek demolka


31 lat

Pielęgniarka



niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-18, 13:16   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

Myślała, że Samantha zareaguje w jakiś sposób na słowa i gesty Ewangeliny. Przez jakiś czas była więcej niż pewna, że tak się właśnie stanie i zaiste, marzyła o tym. Teraz, jeszcze bardziej niż kiedykolwiek do tej pory marzyła o jakimkolwiek konflikcie. Rozmowie, w trakcie której mogłaby jeszcze bardziej pokazać możliwości swojego ciętego języka. Spojrzała na pielęgniarkę morderczym spojrzeniem (chodzi oczywiście o Samanthę), ale, niestety, ta w tej akurat sekundzie nie patrzyła się na Ewangelinę, z czego ta ostatnia nie była raczej zadowolona. Zaczęła w swojej głowie układać plan, który miał na celu kogoś sprowokować. Kogoś – to znaczy niekoniecznie Sam, przecież tu było tak wiele ludzi... - kto byłby dobrym materiałem na wzajemne obrażanie się, oczywiście pod przykryciem słów, które nie sugerowałyby od razu niezbyt miłych zamiarów. Takie ukrywanie prawdziwych zamiarów między wierszami.
Niestety (a może stety?), nawet nie zaczęła układać sobie w głowie swojego "planu", gdyż zauważyła, że część niewtajemniczonych dzieciaków, które uprzednio zaglądały tutaj przez okna zaczęły bezczelnie gromadzić się w środku. Ewangelina początkowo radziła sobie z ich natłokiem, ale z czasem było ich tak wiele, że panna Cory była zarówno wściekła, jak i zdezorientowana. Jak sobie z tym poradzić? W takiej sytuacji przecież trudno o zwycięstwo. To wszystko ją przerastało, ten cały burdel powstały z niepotrzebnych osób, osób które na pewno przeszkadzały personelowi medycznemu w pracy, jaką musi wykonać, słuchając poleceń Ewangeliny. W końcu pielęgniarka przypomniała sobie, że przecież to ona tu dyryguje i była zaskoczona, że nie użyła jeszcze w tej kwestii swojej władzy.
- Macie wyrzucić stąd tę niepotrzebną zgraję. – powiedziała do innych pielęgniarek, a sama dodała od siebie coś jeszcze, obejmując spojrzeniem niepotrzebny tłum, jaki tu się zebrał. - Macie stąd natychmiast wyjść. O ile nie chcecie żałować. A jeśli odmówicie, uwierzcie, mamy arsenał sposobów, by was ukarać i pokazać, że to był wasz błąd, że tu przyszliście. – uśmiechnęła się cwano – Może jakieś elektrowstrząsy bez znieczulenia, może jakaś mała lobotomia? Będę tak dobroduszna i każdemu pozwolę wybrać jeden z tych zabiegów.
 
 
Lynn Gray


17

pomarańczowa




Wysłany: 2016-12-18, 19:40   
   Multikonta: Val, MG
[Cytuj]

MG
Dzieciaki naprawdę były przerażone. Może nie tymi groźbami, które raczej nie będą miały pokrycia, bo są nielegalne. Jednak chodziło o sam fakt tego, że ktoś powiedział tak do nich - do cudownych, bogatych dzieci, które żyły tutaj w błogiej nieświadomości. A trochę ich tutaj jeszcze zostało, nie ma się co oszukiwać. Ci, którzy rzeczywiście poczuli się urażeni - wyszli, kryjąc oczywiście swój strach i mówiąc coś w rodzaju "no, w sumie i tak miałem/miałam zrobić to/tamto". No i ruszyli w stronę wyjścia, oglądając się jeszcze kilkukrotnie za siebie. Reszta, która oczywiście nie zamierzała opuścić pomieszczenia dobrowolnie i już na języki cisnęły im się obelgi i słowa typu "nie mów tak do mnie stara krowo" zostały wyproszone przez pielęgniarki i... No cóż, siłą przeciągnięte za drzwi. Wszystkie okna po chwili zostały zasłonięte dużymi roletami, a gdy w pomieszczeniu było już kompletnie ciemno, zapalono owe kosztowne żyrandole, które jednak nie były tutaj jedynie dla ozdoby. Sytuacja opanowana? Prawie.
- Kto jest za to odpowiedzialny! - warknął Donavan i wszedł do pomieszczenia. Henry. Nie miał chyba dziś zbyt dobrego humoru. Jego brat wyraził się jasno w swoich rozkazach, a tutaj taki bubel. Podszedł on do pielęgniarek i dodał:
- Która z was to zrobiła?! Czy ktoś tutaj wyraził się do cholery niewyraźnie? Czy wy naprawdę jesteście aż tak tępe, że nie potraficie wykonać prostego polecenia? - warknął Donavan. Był ewidentnie zdenerwowany, w końcu jego plan raczej rozpadł się w drobny mak. Życie dzieciaka nigdy nie było ważniejsze niż własne plany i knucie po kontach.
- TY! - powiedział i podszedł do Ewangeliny. Była tylko zwykłą pielęgniarką, a on zastępcą dyrektora Pryzmatu. Mógł wylać ją stąd na tyle sposobów, że raczej ciężko było spisać je na jednej kartce. Mogła wrócić do biedy, żyć poza tym gigantycznym luksusowym hotelem. Lepiej, żeby miała dobre wyjaśnienie dla swoich czynów.
- Czy Ty nie potrafisz wykonać polecenia?! Bachory miały zostać w innej sali - powiedział, mierząc ją srogo wzrokiem. Chyba nie trzeba mówić, że pielęgniarki od razu pochowały się, że niby nagle każda z nich musiała zająć się jakimś młodym pacjentem. No cóż...
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,109 sekundy. Zapytań do SQL: 10