Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Lounarie de Coudray szuka chętnych graczy do relacji między postaciami.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
- Silas Yuriev poszukuje swojej drugiej, męskiej połówki.
-Ceridwen Murray Poszukuje 1 osoby do byłego oddziału 7 z ligi dzieci.
-Gabriel O'Donnell Poszukuje brata/siostry.
-Summer Dawson Poszukuje relacji dla swoich postaci. Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy luty 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
Laboratorium
Autor Wiadomość
Lux Bloomfield


21

Niebieska




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-07, 12:55   
   Multikonta: Val, MG, Willow, Lynn
[Cytuj]

- Tak się robi John, to jak taka zasada z książki. Jak jesteś komuś wdzięczny, to dziękujesz i tyle. Też możesz komuś podziękować, o ile jest ktoś kto dużo dla Ciebie zrobił. No wiesz, ja wcale nie mówię tak do końca tylko o tym sprzęcie. Po prostu dziękuję, że poświęciłeś ten cenny czas i pogadałeś ze mną, uświadamiając parę rzeczy. No i tyle - powiedziała, wzruszając ramionami. Dyskusje z geniuszami wydawały się być zupełnie przytłaczające. Nie rozumieli norm społecznych, ale wyjaśnianie ich było całkiem zabawne. A może nawet trochę przyjemne. Po chwili jOsie podała im dwie filiżanki zalane ciepłą wodą, a na spodeczkach leżały herbatki. Lux oczywiście odebrała jedną, a następnie usiadła na stole do pracy i zaczęła parzyć swoją herbatę. Zerknęła na Johna, dodając:
- Potrzebujesz instrukcji jak to zrobić czy wszystko okej? - zapytała, wyciągając swoją zużytą torebkę. Cóż, miała chociaż nadzieje, że napije się z nią herbaty.
- To taki element bycia miłym. Picie z kimś herbaty. Rozumiesz? - dodała, marszcząc lekko czoło. Miała nadzieje, że chociaż to zrozumie. Poza tym chciała zapytać go o coś jeszcze, ale wolała to zostawić na później.
_________________


There is nothing I do better than revenge
 
 
John White
I'd call you genius, except I'm in the room.


19

Zieleń




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png owd-male http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2017-01-09, 00:20   
   Multikonta: Alice, Nathan
[Cytuj]

-Nie rozumiem. Czemu jesteś mi wdzięczna, skoro praktycznie nic nie zrobiłem? - Zapytał, po czym machnął ręką. -Zresztą, nie ważne. I tak nie zrozumiem waszego sposobu myślenia. - Ciekawe, do kogo odnosiło się to "waszego". Być może chodziło o osoby, które nie były geniuszami, albo o dziewczyny. Choć znając Johna równie dobrze mogło chodzić o wszystkich pozostałych ludzi na ziemi. -Chyba nie ma nikogo takiego. - Odpowiedział piorunująco szczerze. Cóż, w sumie nic dziwnego. -Od zawsze radzę sobie sam. Nie potrzebuję innych ludzi do życia. Choć nie, to nie jest prawda. Gdyby nie inni ludzie, nie miałbym motywacji do życia. I do robienia tego wszystkiego. Więc chyba powinienem być wdzięczny wszystkim, tak? Bo gdyby nie osoby takie jak ty, którym chcę pomóc, dla których warto spróbować zmienić ten świat, to nie miałbym powodu do robienia tego wszystkiego. Więc, zgodnie z waszym sposobem myślenia... Dziękuję. - Nie wyglądało na to, że robi sobie jaja. Zresztą, John chyba nigdy sobie nie żartował. Zawsze był rozbrajająco szczery i śmiertelnie poważny. Taki typ człowieka. -Oczywiście, że umiem. - Stwierdził i sam zaczął parzyć swoją herbatę. Jak mógłby nie potrafić wykonać tak prostej czynności? Trzeba by było być naprawdę upośledzonym, żeby nie umieć tego zrobić. -Tak, rozumiem. Więc po to miałem zaoferować ci napój. Żeby się z tobą napić. Wcale nie chodziło o zaspokojenie twojego pragnienia? Trochę to dziwne. Co jest miłego w piciu z kimś herbaty, jeśli wcale nie chce się pić i nie trzeba uzupełnić płynów? - Cóż, widać, że nawet on mógł się nauczyć czegoś od osób, które geniuszami nie były. Na przykład sposobu myślenia tych, którzy myśleli znacznie wolniej od niego. Skoro nadarzyła się taka okazja, to grzechem byłoby z niej nie skorzystać.
_________________
To the rational mind, nothing is inexplicable; only unexplained.
 
 
Lux Bloomfield


21

Niebieska




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-09, 00:32   
   Multikonta: Val, MG, Willow, Lynn
[Cytuj]

- No wiesz, John. Myślę że osobom takim jak Ty ciężko będzie to wyjaśnić. Ale załóżmy, że za wynalazki, okej? Będzie łatwiej. Tak sadzę - stwierdziła Lux i wzruszyła ramionami. Długo musiałaby mu tłumaczyć o co chodzi.
- I no cóż, nie ma sprawy - powiedziała po chwili. No, powoli chyba zaczynał załapywać. Jeszcze trochę czasu spędzi w towarzystwie innych i może zrozumie ten cały bajer z herbatą i innymi sprawami tego typu. Już niedługo.
- Cieszę się - powiedziała i posłodziła swój napój. W sumie nie wiedziała czemu mógłby tego nie umieć, ale pewnie skojarzyło jej się to z resztą rzeczy dotyczących oferowania herbaty. Ale to, że nie oferował jej nikomu nie mogło znaczyć tyle, że nie wiedział jak ją wykonać. Wzruszyła ramionami i wzięła większego łyka z filiżanki.
- Nie, przeciwnie. Chciało mi się pić - powiedziała, próbując nieco naprostować sytuacje. Ale chcieć... No wiadomo, jakoś mu to wyjaśnić i nie wprowadzać już tego samego tematu, że on nie potrafi tego i tamtego, bo to nielogiczne.
- Skończmy już ten temat, co? - zaproponowała i odstawiła swoją herbatkę na spodek. Po tym zerknęła na niego i dodała:
- Słuchaj. Mam pewien problem... Nie wiem jak się zachowasz wobec niego, ale mam nadzieję, że chociaż postarasz się pomóc - powiedziała.
_________________


There is nothing I do better than revenge
 
 
John White
I'd call you genius, except I'm in the room.


19

Zieleń




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png owd-male http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2017-01-09, 01:25   
   Multikonta: Alice, Nathan
[Cytuj]

-Wykonywałem tylko swoją pracę. Ale dobrze, jak chcesz, to możemy skończyć ten temat. - Powiedział spokojnie po czym upił małego łyka herbaty. Była gorąca. Nie przepadał za gorącymi napojami. Trzeba było je tak powoli pić. W tym czasie można było wypić kilka chłodniejszych napojów, i było to znacznie zdrowsze dla organizmu. No ale przecież sam zaproponował jej herbatę, nawet jeśli tylko dlatego, że tak było w książce, to teraz nie mógł się wykręcić. Wyszedłby na idiotę. Choć chyba zgodnie z myśleniem takich osób jak Lux, wychodzenie na idiotę było jak najbardziej w porządku... Ale mimo to nie mógł sobie na takie coś pozwolić. Musiał więc skończyć herbatę. Szkoda tylko, że tracił w ten sposób czas, który mógłby wykorzystać na przykład na skończenie któregoś projektu. Dlatego nie poświęcał dziewczynie całej swojej uwagi, ale część procesów myślowych skierował w inną stronę, zastanawiając się, jak rozwiązać problem z jednym z urządzeń, które właśnie tworzył. Z zamyślenia wyrwały go dopiero kolejne słowa Lux. Więc znów chciała, żeby jej pomógł. Cóż, w końcu po to tu był, prawda? -Nie mogę obiecać, że ci pomogę, ale mogę obiecać, że zrobię co w mojej mocy, żeby to zrobić. O ile oczywiście nie będzie się to kłóciło z moimi zasadami. Łatwiej by było gdybyś najpierw powiedziała o co chodzi a potem spytała czy pomogę, wtedy znając cały obraz sytuacji mógłbym ci odpowiedzieć zgodnie z prawdą, ale rozumiem, że właśnie miałaś do tego dojść. Więc zamieniam się w słuch. - Jak zwykle, odpowiedź trochę przydługa, i łatwo byłoby się w niej doszukać jakiejś obrazy, choć oczywiście w stu procentach niezamierzonej. W końcu rozmawiała z Johnem, więc pewnie była przygotowana na właśnie takie a nie inne odpowiedzi.
_________________
To the rational mind, nothing is inexplicable; only unexplained.
 
 
Lux Bloomfield


21

Niebieska




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-09, 02:13   
   Multikonta: Val, MG, Willow, Lynn
[Cytuj]

- Osz rany... - powiedziała Lux i przewróciła oczami. Noo tak, kolejny raz wytykał jej kwestie logiki i tak dalej. Ale chociaż wypił z nią tą herbatę, prawda? Chociaż poświęcił jej tyle czasu, mimo iż nieco kolidowało to z jego planem dnia. Ale teraz był czas na coś poważniejszego. Dziewczyna spojrzała na niego i lekko zmarszczyła czoło. O jezu, jak miała mu to powiedzieć? Wiedział, że pewnie zostanie potępiona. Ale nie mogła przecież rozegrać tego inaczej, odpuścić czy coś. Takie coś zupełnie nie wchodziło w grę. Tak więc Lux wzięła głębszy oddech i spojrzała na niego, a następnie podciągnęła rękawy koszuli, pokazując mu masę, naprawdę, gigantyczną ilość różnego rodzaju świeżych zadrapań. Czerwone linie wyrobione od paznokci pokrywały się z dziwnego rodzaju wysypką. Lux nie wiedziała co ma właściwie powiedzieć. Po prostu pokazała mu swoje świeże rany i dodała:
- Mam ich więcej. Mam pewien problem - powiedziała i wzięła głębszy oddech. Spokojnie, Luxie, dali ci leki, nie powinnaś...
- Potrzebuję adrenaliny. Wiem, że ją macie. Calum ją miał. Nie sądzę aby było inne miejsce, gdzie mogę ją otrzymać.
_________________


There is nothing I do better than revenge
 
 
John White
I'd call you genius, except I'm in the room.


19

Zieleń




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png owd-male http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2017-01-09, 20:28   
   Multikonta: Alice, Nathan
[Cytuj]

-To chyba dobrze, że nie ma innych miejsc, gdzie mogłabyś ją otrzymać. - Powiedział po chwili milczenia. -Nie sądzę, żeby dobrym pomysłem było zażywanie tego, nawet, jeśli miałbym do tego dostęp. A nie mam. Dlaczego miałbym mieć? Siedzę w laboratorium. Jeśli PSI są najmniej znaczącą warstwą społeczną pryzmatu, która nie ma nic do powiedzenia, to ja jestem najniżej wśród PSI. Nie dają mi misji, nie dają mi żadnych informacji, nie wysyłają na żadne szkolenia. Siedzę tutaj, wśród swoich czterech ścian, zajęty swoimi własnymi sprawami. Miałem czas zrobić to wszystko dla ciebie, bo ostatnim zleceniem jakie miałem, było zrobienie ci protezy. Poza tym nikt o niczym mnie nie informuje. Do niedawna nie wiedziałem nawet, że zmieniły się władze. Nie obchodzi mnie to wszystko co się tam dzieje. Mam swoje własne rzeczy do roboty, swoje własne plany, swoje własne cele. Tak długo jak jestem przydatny, czyli robię dla zarządu to o co proszą nie zadając pytań, tak długo oni pozwalają mi robić co chcę. I dobrze. Pasuje mi ten układ. Nie obchodzi mnie, co się dzieje w tym miejscu. Nie obchodzi mnie co robi cała reszta. Jestem tylko ja i moje laboratorium. - Wzruszył ramionami. Nie wyglądało na to, że zbytnio się tym wszystkim przyjmuje. Cóż, naprawdę pasował mu ten układ. Czuł się jak w OWD, gdzie raz na jakiś czas musiał coś naprawić, a poza tamtymi chwilami robił swoje własne rzeczy, projektując i eksperymentując. Oczywiście, w OWD miał dużo więcej pracy, zważywszy na to, że odpowiadał za cały sprzęt. Miał też słabszy dostęp do materiałów. Tu było o wiele łatwiej, wszystko szlo mu szybciej, a do tego miał więcej czasu. Miejsce idealne dla niego. Nic więcej do szczęścia nie potrzebował. Mógł się skupić na pracy, by kiedyś zmienić ten świat. -Więc, odpowiadając, nawet jak bym chciał a nie chcę, to nie mógłbym ci dać adrenaliny. Wybacz. - Wzruszył ramionami. -Jedyne co o niej wiem, to to, że wzmacnia zdolności PSI, i że jest cholernie niebezpieczne. Lepiej tego nie szukaj. Jeśli stracisz kontrolę, to znów możesz kogoś zabić. Myślałem, że tego nie chcesz. Zresztą, wierzę, że jesteś na tyle zdolna, by poradzić sobie bez niej. W ten sposób będziesz bezpieczniejsza. - Oczywiście kłamał, ale nie było jak tego sprawdzić. Wbrew pozorom John dobrze ukrywał prawdę, choć zazwyczaj nie widział powodu by to robić. Teraz było inaczej. Adrenalina była niebezpieczna. Dla osoby używającej i osób w otoczeniu.
_________________
To the rational mind, nothing is inexplicable; only unexplained.
 
 
Lux Bloomfield


21

Niebieska




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-09, 22:09   
   Multikonta: Val, MG, Willow, Lynn
[Cytuj]

Lux wysłuchała jego długiego monologu. Ale tak w rzeczywistości, jedyne co się dla niej liczyło to te kilka słów. Nie, nie dostanie adrenaliny, jest podrzędnym psionikiem i tak dalej. Ale... Dlaczego on? W sumie to czuła się przez to źle gdzieś tam w samym środku. To było dziwne - oczywiście, że było. Ale z jednej strony skoro ona i inni psionicy przymusowo jeździli na szkolenia, a on... Siedział tutaj? Dlaczego mu się aż tka upiekło? Oczywiście, robi te wszystkie cholerne wynalazki. Moment, co?
- Kogoś zabić? A co ty właściwie do cholery wiesz o moim zabijaniu? - warknęła i zmarszczyła czoło. To już nie była taka miła herbatka, bo John ewidentnie trochę przeholował. Kogo ona zabiła... Ale nie, nie - najważniejsze pytanie, to co on do kurwy może o tym wiedzieć, skoro spędza cały czas w laboratorium? Starała się opanować, wzięła głębszy oddech i odwróciła wzrok. Sam John czuł, że jego filiżanka zaczęła lekko podskakiwać na boki, jakby Lux miała nad nią chociaż minimalną kontrolę.
- Nie chcę nikogo skrzywdzić, ale to po prostu silniejsze ode mnie. Potrzebuje tylko maleńką ilość i pójdę za Pryzmat postrącać puszki. Po prostu... Nie wiem, czuje, że muszę. Cały czas się drapie i nie mogę przestać. Wiem, że muszę coś rozjebać i wiem, że kiedy zrobię to z pomocą swoich umiejętności. Tych... Prawdziwych. To nic nie da. Po prostu muszę iść i to zrobić. Nie chcę, żeby mi odwaliło podczas wędrówki. Słuchaj, po prostu skołuj mi coś, co mnie uspokoi. Nie wiem... Co to może być. Po prostu cokolwiek, rozumiesz?
_________________


There is nothing I do better than revenge
 
 
John White
I'd call you genius, except I'm in the room.


19

Zieleń




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png owd-male http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2017-01-10, 22:46   
   Multikonta: Alice, Nathan
[Cytuj]

-Nic. - Odpowiedział zgodnie z prawdą. -Nigdy nikogo nie zabiłem. Ale widziałem dużo śmierci. Być może więcej niż ty. Nie chcę tego mówić, nie wiem ile widziałaś, a to nie jest jakaś rywalizacja. Nie nadaję się do pracy w terenie, więc być może dużo mnie ominęło. Ale widziałem osoby, które umierały. I które szły na bezsensowną śmierć. Nie chcę pozwolić, byś i ty bezsensownie umarła. - Napił się herbaty, jakby nic sobie nie robiąc z zagrożenia. -Jesteś uzależniona. - Powiedział spokojnie odwracając wzrok. -Nawet jakbym coś miał, a nie mam, to z pewnością bym ci nie dał. Możesz mnie bić, możesz mi grozić, możesz nawet mnie zabić i przeszukać laboratorium. Nie ma tu nic, co mogłoby cię zainteresować. Nie jestem lekarzem. Nie znam się na medycynie i lekach. Dlatego nie mam środków, których ode mnie wymagasz. - Spojrzał na nią. -Potrzebujesz terapii odwykowej. Niestety, nie mogę ci jej zapewnić. Być może ktoś w pryzmacie może. Jeśli chcesz mogę kogoś takiego poszukać. Ale sama musisz tego chcieć. Jeśli nie, to odejdź. To twoje życie, masz prawo zrobić co chcesz. Ale nie będę ci pomagał brnąć dalej w ten niezdrowy nawyk. - Ponownie napił się herbaty. -Adrenalina nigdy nie powinna powstać. Fakt, że powstała, i że ktoś jej zażywał... To był błąd. Niewybaczalny błąd. Nie pozwól, by zawładnęły tobą twoje żądze. Uwierz mi, nie potrzebujesz adrenaliny.
_________________
To the rational mind, nothing is inexplicable; only unexplained.
 
 
Lux Bloomfield


21

Niebieska




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-11, 19:54   
   Multikonta: Val, MG, Willow, Lynn
[Cytuj]

- Właśnie, że potrzebuje. Nie wiem jak inaczej mam sobie z tym poradzić - odparła, wielce oburzona. No bo co miała zrobić? Jak miała poradzić sobie z tym okropnym uczuciem? Że musi, że musi coś rozwalić i najlepiej za pomocą adrenaliny. Chciała znowu poczuć te moc. Przypływ tej całej energii, którą fundowały jej zastrzyki. Westchnęła.
- Nie wiem co mam robić, John. Kurwa mać - powiedziała i westchnęła. Bo nie wiedziała co robić jak się zachować.
- Boję się terapii odwykowej. Chcę wyjść na zewnątrz, spróbować znaleźć dom. Ale... Jezu, nie wiem. Nie chcę słyszeć tego, że to moje życie nawet jeśli tak jest - zaczęła próbować mówić, jednak po tym po prostu westchnęła i wstała, odkładając swoją herbatę. Nie miała chyba nic więcej do powiedzenia. Oczywiście, wiedziała, że John miał rację i że potrzebowała terapii. Jednak wiadomo, że głos w głowie już zawsze będzie jej przypominał, że potrzebuje tego. Musi coś rozwalić. Lux, przecież musisz walczyć, prawda? Jak chcesz to zrobić sama?
Nie było chyba nic gorszego niż uzależnienie tego typu. Musieli wymyślić coś, by trzymać psioników w szachu.
Lux wzięła plecak i wyszła, mówiąc:
- Masz rację. Przepraszam
Nie wiedziała zbytnio za co przeprasza, ale może idzie właśnie zrobić jakąś głupotę. Tak czy siak zaciągnęła rękawy, chowając rany i wyszła. Wiedziała, że na nią czekają, prawda?
Cóż, co właściwie John miał do roboty po tym, jak skończył pracę nad rzeczami dla Lux?

Lux zt
_________________


There is nothing I do better than revenge
Ostatnio zmieniony przez Valerie Cadle 2017-01-12, 22:21, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
John White
I'd call you genius, except I'm in the room.


19

Zieleń




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png owd-male http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2017-01-22, 12:37   
   Multikonta: Alice, Nathan
[Cytuj]

Trochę zajęło mu ogarniecie swoich spraw. Musiał skończyć to co zaczął, a także wykonać kilka dodatkowych zleceń z góry. Wszystko to dziwnie wpłynęło na odwlekanie sprawy podziemia najbardziej jak się tylko dało.
John nie miał pojęcia co zrobić. Jak zareagować. Powinien komuś o tym powiedzieć? Wzniecić bunt? Ale mimo wszystko Pryzmat dawał dzieciakom dom. Nie był do końca zły. Większość żyłą tu spokojnie. Miał to zniszczyć dla bezpieczeństwa garstki osób? A może powinien to zignorować? Całkiem o tym zapomnieć? Ale wtedy byłby współwinny. Jego protest na nic się nie zda. Nie był tu nikim ważnym, ot zwykłym zielonym zajmującym się laboratorium. Nikogo nie obchodziło jego zdanie, więc jego protest nic nie zdziała. A może powinien zwyczajnie porozmawiać z dyrekcją o tym wszystkim? Przekonać ich że to złe? Ale czy wtedy nie zniknie tak samo jak córki prezydenta?
John nie umiał podjąć decyzji. Dlatego jej nie podejmował. Niepodjęcie decyzji też było decyzją, ale w tym wypadku nie wiedział, co innego mógłby zrobić. Po raz pierwszy w życiu nie potrafił ocenić które wyjście będzie najlepsze. W ciągu tych kilku dni w jego głowie układały się setki, może nawet tysiące scenariuszy. I w każdym z nich szansa na powodzenie była mniejsza niż 50%. Mniej niż połowa. John nigdy nie robił nic, co miało tak małą szansę powodzenia. Znaczy oczywiście, robił wynalazki które od początku mogły nie działać, ale zawsze mógł je poprawić, podrasować, zmienić, czy wyrzucić. Tu sprawa miała się inaczej. Jeśli popełni błąd, ucierpi mnóstwo osób. Nie chciał by znów ktoś przez niego cierpiał. Dlatego musiał zająć się czymś innym. Zmusić głowę do porzucenia tych myśli. Musiał stworzyć coś, co pomogłoby mu rozwiązać ten problem.
Mikroboty, roboty wielkości małej muchy, o kształcie kulistopodobnym, dzięki polu magnetycznemu zdolne łączyć się w większe konstrukcje o zwiększonej mocy obliczeniowej. Takie roboty świetnie sprawdzałyby się w zwiadzie, a odpowiednio użyte mogłyby przyspieszyć procesy budownicze. Co więcej, jeśli udałoby się je zmniejszyć i stworzyć nanoboty, to byłaby zupełna rewolucja w medycynie.
Teleporter. Rewolucja w podróżach. Dwie bramy, wchodzisz w jednej wychodzisz w drugiej. Postawione na dwóch krańcach świata pozwolą przebyć tysiące kilometrów w kilka sekund.
Jak był mały to marzył o zrobieniu tego. O stworzeniu nanobotów, które zlikwidują problemy zdrowotne, o stworzeniu teleportera, który umożliwi błyskawiczną podróż, o zrobienie czegoś co umożliwi błyskawiczną podróż międzygwiezdną... Ale czy mógł zacząć to robić w pryzmacie? Mimo wszystko, to byli żołnierze. Jaką miał gwarancję, że w swej arogancji, zamiast wykorzystać te rzeczy do pomocy ludziom, do zjednoczenia całej ludzkości, nie wykorzystają tego na swój przerażający sposób? Jako broni?
Od jakiegoś czasu, mimo wielu pomysłów, nie był w stanie nic zrobić. Poprawiał więc urządzenia pozostawione tu przez innych zielonych, nie zajmując się wcielaniem w życie swoich planów. Myślał o konsekwencjach. I ta myśl go gubiła. Przez tą myśl nie był w stanie przeć do przodu. Stał w miejscu. To, czego tak długo unikał stało się rzeczywistością.
W OWD nie miał takich problemów. Mimo, że miał mniej materiałów, że nie miał tylu możliwości, to był wolny. Naprawdę wolny. Nie musiał bać się że jego wynalazki będą źle wykorzystane, bo zwyczajnie by na to nie pozwolił. W swoim warsztacie był królem, i wszyscy to wiedzieli. Nikt nawet nie ośmieliłby się wykorzystać jego wynalazków wbrew jego woli. Ale tutaj? Tutaj sprawa miała się zupełnie inaczej.
Westchnął odsuwając się od biurka i spoglądając na coś, nad czym kiedyś siedział jakiś zielony, jednak z jakichś powodów nie zdołał tego skończyć. John zdołał. Ale to nie sprawiało mu już tej radości co kiedyś. Chciał robić swoje rzeczy. Bez obawy, że będzie musiał wziąć odpowiedzialność za osoby, które zostały skrzywdzone przez jego nieuwagę. Bowiem nie był w stanie przewidzieć wszystkiego. Nie był w stanie przewidzieć, jak użyte zostaną jego wynalazki. A były one na tyle duże, że ich złe użycie mogłoby stworzyć więcej cierpienia, niż John był sobie w stanie wyobrazić.
-jOsie, mam coś jeszcze do zrobienia? - Zapytał obojętnym głosem. Wyglądało, że stracił cały swój zapał.
_________________
To the rational mind, nothing is inexplicable; only unexplained.
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-22, 14:20   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

jOsie pomagała Johnowi we wszystkim wynalazkach za które się zabierał. Co prawda nie była już aż tak pomocna jak wtedy, gdy planował odkryć wielką tajemnicę Pryzmatu, ale... No wiadomo, wykonywała jego polecenia. Ale nie wychodziła z żadną własną inicjatywą, chyba, że John prosił ją o radę. To wtedy mechanicznie kalkulowała prawdopodobieństwa i inne rzeczy tego typu, żeby wybrać jak najkorzystniejszą drogę do stworzenia czegoś. Jak zwykła SI. Jakby również utraciła jakąś część swojego zapału. Część, która sprawiała, że była czymś bardziej wyjątkowym. Część o nazwie Layla.
Nikt już nie używał trzeciej soczewki. Nie było jej w spisie. Może to wszystko było jakoś połączone? Kto wie.
- Tak, przyszło przed chwilą nowe zlecenie od 2932008 - powiedziała jOsie i przedstawiła jOhnowi wstępne papiery dotyczące zlecenia. Cóż, a więc ktoś chciał coś, co będzie w stanie wykryć truciznę w napojach a następnie ją unieszkodliwić. Coś bardzo ale to bardzo dyskretnego. Ciężko było rozszyfrować to, od kogo wpłynęło takie zgłoszenie. Ale jednak było na samym czubku listy, czyli od tak zwanej Góry. A kiedy oni sobie czegoś życzyli, to musiało być to zrobione. Nic więcej nie było wiadome. Ktoś planował kogoś otruć? A może się bronić przed tym? Tak czy siak, gdy przychodzi zlecenie tego szczebla...
John nie był wolny. W Pryzmacie nigdy nie będzie wolny. A skoro zaczynają napływać zlecenia, to jedyne co może robić by tutaj pozostać, to je wykonywać. Nic więcej. Po chwili na ekranie pojawiło się jeszcze więcej zleceń różnego rodzaju. Począwszy od czegoś co będzie w stanie wykrywać skład substancji - ze szczególnym uwzględnieniem tych śmiertelnych, a na jakimś modelu małej, przenośnej broni kończąc. Coś stylowego jak rewolwer, ale równocześnie cichego i dyskretnego.
Od kogo są te zgłoszenia, do cholery?
_________________


 
 
John White
I'd call you genius, except I'm in the room.


19

Zieleń




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png owd-male http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2017-01-22, 16:31   
   Multikonta: Alice, Nathan
[Cytuj]

Przejrzał listę zleceń i westchnął głęboko. Nie miał zamiaru robić żadnej broni, choć byłby w stanie zrobić coś cichego i dyskretnego. Chodziło o same przekonanie. Broń służyła do zabijania. Nigdy nie zrobi broni, i Góra musiała o tym wiedzieć. -jOsie, prześlij im informację, że nie wykonam zleceń na broń. Nie obchodzi mnie co powiedzą, powtórzę się, nie będę im jej robić. Nie wiem czego oczekują ode mnie, ale zlikwidowanie trucizny nie jest takie proste, a małe urządzenie wykrywające i likwidujące każdy rodzaj trucizny jest wręcz niemożliwe. Napisz im to. Mogę stworzyć coś na wzór zegarka, w nim będzie specjalny pasek, który będzie pobierał ciecz z pojemnika, a po umieszczeniu go z powrotem w zegarku, na ekranie pojawi się analiza substancji, z szczególnym uwzględnieniem substancji trujących dla człowieka, ale nie obiecuję, że wykryje to każdą truciznę, bo nie znam każdej trucizny. Samo zniszczenie trucizny o nieznanych własnościach jest niemożliwe bez specjalistycznego sprzętu którego nie dam rady zminimalizować. Przynajmniej póki moja wiedza na temat trucizn jest tak uboga. Jeśli im to pasuje mogę zabrać się do pracy. Co do pozostałych zgłoszeń... - Przeglądając kolejne zamówienia mówił co jest w stanie zrobić a co nie i jak będzie wyglądać efekt końcowy. Kilka zleceń opuścił by wrócić do nich później, jak będzie miał pomysł, a kilka z nich zwyczajnie odrzucił z uwagi na zbyt duże podobieństwo do broni. Po przeanalizowaniu wszystkiego co był w stanie, kazał jOsie stworzyć raport na podstawie jego słów i odesłać je do Góry. Póki nie zaakceptują takiego sprzętu jaki sobie wymyślił nie miał zamiaru tracić czasu na wykonywanie zleceń, wstał więc z krzesła i skierował swoje kroki w głąb laboratorium, rozglądając się po sprzęcie i szukając czegoś ciekawego, co mogłoby go zająć na jakiś czas. Przynajmniej do chwili odesłania zgody od Góry. A może powinien w końcu zająć się tym systemem, który pozwoliłby mu wejrzeć w system kamer rozmieszczony na terenie całego Pryzmatu? -jOsie, zdołałaś już wgrać tą furtkę do systemu zabezpieczeń Pryzmatu? Mogę dostać się do systemu kamer? - Zapytał spokojnie, jakby nie zdając sobie sprawy z tego, że ktoś go może przecież podglądać.
_________________
To the rational mind, nothing is inexplicable; only unexplained.
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-22, 16:43   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

jOsie odebrała wszystko, co powiedział do niej John. Wiadomo, że nie sprawiło jej to absolutnie żadnego problemu. Dość szybko przyjmowała i analizowała każde wypowiedziane przez niego słowo i przesyłała je tam, gdzie jej kazał. Tak więc po kilku sekundach, po skończeniu monologu Johna, jOsie zabrała się za wykonywanie zadań. Osoba, która zleciła wykonanie tych rzeczy odezwała się po kilku minutach, przesyłając wiadomość dotyczącą tego, że John ma zrobić to, co da radę zrobić. I już. Bez żadnych innych, dodatkowych rzeczy.
- Tak, John - powiedziała jOsie. Cóż, soczewka pozwalała mu na wiele. Layla wiedziała co tworzy i zapewne wiedziała też do czego będzie to wszystko używane. Tak więc żyć nie umierać. Podglądanie przez kamery różnych osób i rzeczy było całkiem fajne, czyż nie? Mógł teraz zajrzeć do różny miejsc, do których normalnie ciężko byłoby uzyskać dostęp. No dobra, tylko co on chce zrobić z tą wiedzą? Z tymi umiejętnościami?
_________________


 
 
John White
I'd call you genius, except I'm in the room.


19

Zieleń




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png owd-male http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2017-01-22, 17:52   
   Multikonta: Alice, Nathan
[Cytuj]

-Dobrze, bardzo dobrze. Rozpocznij analizę. Obserwuj dzień i noc wszystkie pomieszczenia, wszystkie wyjścia z tego budynku, wszystkie łodzie, wszystkie helikoptery i środki transportu. Prześlij mi wszystkie dostępne poradniki pilotażu statków powietrznych i wodnych. Wszystkie miejsca mają swoje słabe punkty, a takie miejsce najeżone technologią w szczególności. Z jakiegoś powodu udało się tu włamać tamtym, więc powinno dać się stąd wyjść najdyskretniej jak się da. - Teoretycznie mógł wyjść w każdej chwili, tak jak Lux i Val, ale obawiał się, że jeśli zacznie działać przekroczy próg "można wyjść" i wejdzie w "nie można wyjść żywym". Jeśli chciał zagrozić Pryzmatowi lub siłą zniszczyć podziemie, musiał mieć drogę ucieczki. Musiał opracować sobie plan który pozwoli mu się stąd wydostać w razie takiej konieczności. Najpierw stworzy warunki do zniszczenia podziemia, potem spróbuje przemówić im do rozsądku. Jeśli się nie uda, to zniszczy tamto miejsce i ucieknie. To był jedyny wybór, dający mu małe szanse na przeżycie, za to duże szanse na to, że Pryzmat porzuci swoje chore eksperymenty. Jeśli okaże się, że nie można z nimi normalnie porozmawiać, to porzuci wszelkie wątpliwości. Setki niewykorzystanych pomysłów... Co z tego że miał możliwości, jak i tak miał związane ręce?
Póki jednak nie będzie ubezpieczony, musiał wykonywać polecenia Góry. Zabrał się więc do pracy, przy okazji opracowując plan ucieczki, na podstawie analiz jOsie i własnych obserwacji. Potrzebował jednak czegoś więcej. Urządzenia, które pozwoli mu wyłączyć prąd w ośrodku, co w połączeniu z okularami multiwizyjnymi pozwoli mu ominąć strażników, urządzenia które pozwoli mu otworzyć zamki, głównie te elektroniczne ale też te mechaniczne, środków usypiających, a także sprzętów które pomogą mu przetrwać na zewnątrz. Prowiantu i trudno dostępnych materiałów, których w Pryzmacie było na pęczki. Wiedział, że przygotowanie tego wszystkiego tak, by nikt nie nabrał podejrzeń zajmie mu co najmniej kilka tygodni, ale nie mógł znieść tego, że wciąż stoi w miejscu. Nie będzie kolejną Laylą. Jeśli ucieknie, to na własnych warunkach. I nie pozwoli by w Podziemiu znów ruszyły eksperymenty. -Mamy kamery w Podziemiu? Chcę wiedzieć, czy eksperymenty zostały przerwane czy nie. A nie chciałbym znów się tam wybierać, o ile nie będzie to konieczne.
_________________
To the rational mind, nothing is inexplicable; only unexplained.
 
 
Lux Bloomfield


21

Niebieska




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-22, 20:14   
   Multikonta: Val, MG, Willow, Lynn
[Cytuj]

I tak to John otrzymał wszystkie informacje dotyczące rzeczy które są wnoszone bądź wynoszone z Pryzmatu. W sensie... Środki transportu również. jOsie przesłała mu też informacje odnośnie pilotażu i tak dalej. W sumie to całkiem niezły zbiór powstał. Całkiem użytecznych informacji. Mógłby to sprzedać na czarnym rynku, gdyby naszła go taka ochota. Czy tak będzie? Zobaczymy.
- Nie ma tam żadnych kamer, John - odezwała się jOsi, uświadamiając go. Gdyby zerknął tam to pewnie zobaczyłby to samo co wcześniej. Podziemia raczej nadal są opuszczone i nikt tam nic nie knuje. Może to dobrze, a może nie do końca. Tak czy siak John dostał to o co prosił i najlepiej byłoby, gdyby jak najszybciej przyniósł gotowe wynalazki. Szczególnie, że zgłoszeń przybywało coraz więcej i raczej ciężko będzie mu się wyrobić ze wszystkim. W sensie, głównie były to takie szybkie rzeczy typu "potrzebujemy tutaj i tutaj ulepszonej mikrofali, ponieważ komuś się zepsuła". A komuś innemu zacinał się zegarek. A tutaj trzeba było kilka ulepszonych krótkofalówek. Takie zgłoszenia przychodziły cały czas i bądź co bądź były całkiem banalne do zrobienia. Ale ich ilość po prostu była duża. No na Boga, ile razy można zepsuć cholerny sprzęt do gotowania? To robiło się całkowicie monotonne, jednak John musiał dostarczyć gotowe rzeczy jak najszybciej. Jeżeli się nie wyrobi, to pewnie wreszcie doślą tutaj innych Zielonych. A pracowanie w jednym laboratorium z innymi i knucie było kiepskim pomysłem. Więc jeżeli chciał sobie knuć, to najlepiej po pracy. O ile takowa się kończyła.
Po chwili w laboratorium słychać było czyjeś kroki. Weszła tam młoda dziewczyna, którą już wcześniej gdzieś widział. Znaczy, możliwe. Pracowała w Pryzmacie.
- Witaj, John - powiedziała, cały czas zapatrzona w jakąś kartkę z różnymi notatkami, dodała: - Potrzebuję kilku... Protez. Byłbyś w stanie je wykonać na dziś? Kilka osób przybyło z obozów. Mają poważne obrażenia i po prostu potrzebujemy dla nich protez. To dość istotne... - powiedziała.
Rany... Skąd te dzieciaki łapały tyle ran, blizn i tak dalej? Niby wszystkie przychodziły "z dworu", co wiązało się z tym, że był w obozach i wyszły na wolność. A teraz chcą służyć Pryzmatowi. Tylko był jeden problem - wszystkie były dziwnie ranne. Przynosili ich starzy znajomi bądź wcześniejsi członkowie Pryzmatu.
- Czy mogłabym tutaj je przyprowadzić? Te dzieciaki. To naprawdę bardzo istotne - zapytała. Chciała by zrozumiał, jak bardzo ważne to teraz jest. No bo bez jaj, ile Pryzmat ma niańczyć te chore dzieci? Mają stawać na nogi i do walki. Jak zawsze. Znaczy... Takie były słowa jej przełożonych. Najchętniej splunęłaby im w twarz, ale niezbyt miała jak.
_________________


There is nothing I do better than revenge
 
 
John White
I'd call you genius, except I'm in the room.


19

Zieleń




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png owd-male http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2017-01-22, 21:57   
   Multikonta: Alice, Nathan
[Cytuj]

Praca, praca, więcej pracy. Gdyby mógł się sklonować, zapewne oszczędziłoby to sporo kłopotów, ale przecież klonowanie było fizycznie niemożliwe. Znaczy, było możliwe, ale za to cholernie niebezpieczne. Wolał się w to nie bawić. A zlecenia coraz bardziej go zalewały. Oczywiście, niektóre rzeczy to była kwestia kilku minut, a John był przyzwyczajony do pracy w ciężkich warunkach. W OWD miał mniej więcej tyle samo pracy, ale tam nie miał tylu materiałów i SI do pomocy. Dlatego nie było powodu by narzekać. Był w stanie bez większych problemów wyrobić się z zamówieniami, przynajmniej tymi które był w stanie wykonać, i zostawało mu jeszcze trochę czasu na zajęcie się swoimi sprawami, to jest układaniem planu ewentualnej ucieczki z Pryzmatu, i zbieraniu ewentualnie potrzebnego ekwipunku. Nie było to łatwe, ale John uwielbiał wyzwania. Zresztą, co innego miał robić? W ten sposób rozwijał swój umysł. Pobudzał go do pracy. To prawie jak treningi innych PSI, z tym że on nie krzywdził nikogo, wręcz przeciwnie, wszystkim pomagał.
Wtedy do pomieszczenia, do jego oazy spokoju weszła kobieta. Oczywiście, wcześniej wiedział że tu przyjdzie. Kamery robiły swoje, jOsie z pewnością poinformowała go, że ktoś się zbliża. Dlatego był w stanie się odpowiednio przyszykować, to znaczy schować rzeczy których kobieta widzieć nie powinna. Choć z drugiej strony, czy ktoś taki jak ona byłby w stanie zrozumieć czym są rzeczy na biurku? Prawdopodobnie nie. Tylko inny zielony mógłby to zrozumieć, a może i nie. Nie wszyscy zieloni byli tak inteligentni jak John. Przez skupianie się na niepotrzebnej walce czy innych tego typu pierdołach zaniedbywali siłę własnego umysłu. Tak, nie ulegało wątpliwości, że John uważał, że znajduje się nawet ponad zielonymi. Nie we wszystkich dziedzinach, łatwo było bowiem znaleźć kogoś kto był od niego lepszy na przykład w medycynie, ale jeśli chodziło o wynalazki i komputery, John nie podejrzewał, że istniał ktoś lepszy od niego. Co najwyżej równie dobry. Być może była to arogancja, ale możliwe, że byłą to po prostu pewność siebie. Nie widział możliwości przegrania z kimś w jego kategorii. Był w niej najlepszy. W przeciwieństwie do innych zielonych, on był geniuszem od urodzenia. A moce PSI tylko powiększyły tą przepaść, która oddzielała go od innych ludzi. Oczywiście, miało to swoją cenę. Jeśli chodziło o walkę, John był poniżej przeciętnej, a jeśli chodziło o rozumienie uczuć innych, John nie był nawet na poziomie dziecka. Był inny, ale nigdy tego nie żałował.
Spojrzał na kobietę i wysłuchał jej słów. -Góra zawala mnie masą roboty. - Skwitował krótko wracając do pracy. -Więc jeśli wysyła mi jakieś dzieciaki, to powinna mieć świadomość, że reszta wynalazków nadejdzie z opóźnieniem. Nie mam zamiaru nikogo niańczyć, więc jeśli chcesz tu przyprowadzić dzieci, to przyślij tu kogoś z nimi. Możesz być nawet ty, wszystko mi jedno. Ważne, żeby ktoś opanował je, by nie grzebały mi w rzeczach. Trochę się napracowałem żeby przywrócić niektóre z nich do porządku i nie chcę żeby jakieś dzieciaki zniszczyły moją pracę. Ale jeśli już tu przyjdą, staną się moim priorytetem. Zrobię im protezy i opatrzę rany czy co tam chcecie. Tylko się pospiesz, nie mam całego dnia. - Machnął ręką nie patrząc na kobietę. Cóż, John może i był lekko gburowaty i nie najprzyjemniejszy w rozmowie, ale jedno było pewne. Kiedy przyślą kogoś rannego, albo potrzebującego pomocy, John z pewnością tego nie zignoruje. Chłodne słowa były jednym, ale jego serce to zupełnie co innego.
_________________
To the rational mind, nothing is inexplicable; only unexplained.
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-22, 22:12   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
Nie no, rozumiała to, wiadomo. Znaczy była pewna w stu procentach tego, że jeżeli będzie próbowała załatwić coś na własną rękę co do tych dzieci, to spotka się głównie ze słowami "nie mam czasu" i tak dalej. Czyli nie dość, że nadstawiała karku jednym, to jeszcze musiała to samo zrobić dla Góry. Cóż, ale taka praca pielęgniarki, szczególnie pełnej uczuć i empatii wobec ludzi.
- Przyprowadzę tutaj kogoś, w porządku? - zaproponowała, jednak nie czekała na żadne potwierdzenie. Po prostu ruszyła w stronę lecznicy. Chciała powiedzieć Górze, że dała znać Johnowi i podrzuciła mu inne wynalazki. Ale zdecydowała się na to, żeby sobie darować. Poszła prosto do lecznicy a tam przygotowała pacjentów.
Zgłoszenia dalej napływały,tak więc John musiał się znowu streszczać. To już było raczej ponad przeciętnej. Czyżby Pryzmat się na coś szykował? Potrzebowali konserwacji sporej ilości sprzętu wojskowego. Krótkofalówki, lornetki. Wszystko to trzeba było sprawdzić i zaopatrzyć w nowoczesną technologię. A to wymagało sporego nakładu pracy, nie ma się co oszukiwać. Jednak głównie przez nadmiar tych rzeczy. A sklonować się nie mógł. Musiał to wszystko robić sam z drobną pomocą SI.
- Jesteśmy - powiedziała Samantha i przyprowadziła dwóch chłopców. Znaczy... Przyprowadziła to kiepskie określenie. Byli ranni, praktycznie całe ich ciało było obwinięte bandażami różnego rodzaju. Nie wyglądali najlepiej. Albo spali, albo byli nieprzytomni, albo byli tak wyczerpani walką o życie, że nie mieli sił udawać żywych. Cóż.
Sam podeszła do jednego ze stołów i przeniosła na niego jednego z chłopców. Był on czysty i pusty, to było to samo miejsce, gdzie wcześniej "opatrywał" Valerie. Pielęgniarka zerknęła na Johna i zaczęła pozbywać się opatrunku z nogi chłopca. Cóż. Nogi, której brakowało. Mogła zdjąć tylko część bardzo grubego bandaża.
- Stracił prawie całą nogę. Nie mam pojęcia jakim cudem. Jakby została wyrwana - powiedziała przejęta. Cóż, pewnie wiedziała, że cała ta sprawa specjalnie Johna nie interesuje. No i że ma masę roboty i tak, więc co go obchodzą okoliczności? Szybki pomiar i kolejne rzeczy. Priorytety. Sam sądziła, że powoli utożsamia się z tymi okropnymi władzami Pryzmatu. Powolutku staje się tym samym robotem co inni. Znajduje swoje miejsce w całej tej hierarchii i haruje pod innymi, wydając polecenia jeszcze tym innym, pod nim. I nic innego nie ma znaczenia. Myliła się? Ciężko stwierdzić.
_________________


 
 
John White
I'd call you genius, except I'm in the room.


19

Zieleń




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png owd-male http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2017-01-22, 22:34   
   Multikonta: Alice, Nathan
[Cytuj]

Spojrzał na chłopaka i skrzywił się nieznacznie. Tak właśnie wyglądał ich świat. Bezpodstawna przemoc, która niszczyła ludzi. Ku chwale kilku wyżej postawionych jednostek, tu na dole ludzie walczyli o przetrwanie. Wojna nie bolała ich tak bardzo, bo nie doświadczali tego na własnej skórze. Stracili pionki. A nawet nie stracili. Dało się je odzyskać. Bowiem byli zieloni. Bowiem był John, który za pomocą kilku mechanizmów mógł przywrócić chłopaków do życia, by ci znów mogli wrócić na pole walki i oddać na nim życie, ku chwale ludzi których imion nie potrafili nawet wymówić. W walce o ideały których sami nie popierali. Co za różnica, gdzie byli wcześniej i gdzie trafili teraz. Co za różnica do kogo strzelają, kogo zabijają. Dla nich, ludzi którzy byli do tego zmuszani, nie było znaczenia, czy strzelają do tych czy do tamtych. Kazali im strzelać, więc strzelali. Pryzmat w swoim sposobie myślenia nie różnił się zapewne od innych tego typu instytucji. Nawet w OWD były głosy, by przestać się ukrywać. By zaatakować. By zabić ich zanim oni zdążą zabić nas. Świat właśnie tak wyglądał. Świat w którym przyszło mu żyć.
Ale co miał zrobić? Jeśli nie sprawdzi tego sprzętu, jeśli go nie poprawi, ci ludzie i tak ruszą. I zostaną zabici, przez wadliwy sprzęt. Nie mógł nic na to poradzić, choć tak bardzo chciał. Choć tak bardzo tego pragnął.
Lux pokazała mu, że można zmienić sposób myślenia ludzi. Być może jeśli zmieni sposób myślenia każdego człowieka, wszystko się skończy. Ale czy to było możliwe? Trzynaście, którą spotkał w wirtualnej rzeczywistości, była dowodem na to, że niektórych nie da się przekonać. Niektórzy byli tak przesiąknięci śmiercią, że nie potrafili bez niej żyć.
Jak mógł zmienić świat? Czy istniał wynalazek, który zmieniłby spojrzenie ludzkości na to wszystko? Tu już nie chodziło o samo istnienie PSI. To była tylko jedna z wielu kropel w morzu. Gdyby nie było PSI, prawdopodobnie połowa z tych dzieciaków trafiłaby do wojska, i nie byłoby żadnej różnicy. Ludzkość nie dojrzała do podróży międzygwiezdnych, bo nie potrafiła się zjednoczyć.
Ale mimo to nie mógł się poddać. Zabrnął tak daleko. Wierzył, że jest sposób. A jeśli sposób istniał, to musiał go odnaleźć. Był geniuszem. Jeśli on tego nie znajdzie, to kto to zrobi?
Pobrał wymiary na protezy i opatrzył niektóre z ran. Trzeba by było zanurzyć ich w mazi. -jOsie, przygotuj materiały. - Mruknął cicho spoglądając na kobietę. -Jak to jakim cudem? - Zapytał po chwili ciszy. -Jak długo żyjesz na tym świecie? Pozbądź się złudzeń. Oni walczyli o przetrwanie. Na śmierć i życie. Być może zrobił mu to inny PSI, być może to był efekt wybuchu jakiejś bomby bądź użycia specjalnej broni. Może to był wypadek przy pracy, być może sam to sobie zrobił. Co za różnica? Leży tutaj, ledwo żywy. Pytaniem nie jest co mu się stało, tylko jak do tego doszło. Ale chyba wiesz jak, prawda? Nie ważne czy Rząd czy Liga, czy inne tego typu organizacje. Wszyscy mówią wielkie słowa, a w rzeczywistości liczy się tylko jedno. By zrobić z PSI armię nie do zatrzymania. By wykorzystać broń którą dostali w swoje ręce. Powiedz mi szczerze, po co robię im te protezy? Po to by mogli cieszyć się życiem? By mogli odnaleźć swoich przyjaciół, swoje rodziny? A może po to, by mogli pójść na kolejne pole bitwy, by mogli przed śmiercią zabić choć jeszcze kilku wrogów? - Odwrócił wzrok czekając na materiały. To nie była wina tej kobiety. John sam zaczynał żałować, że się tu znalazł. Kiedy był w OWD jego działania miały sens. A tutaj... Tutaj był tylko kolejnym narzędziem w rękach kogoś wyżej. Nienawidził słuchać rozkazów, ale co miał zrobić? Przecież oni potrzebowali pomocy. Nie mógł po prostu odejść. A może właśnie powinien? Skoro te dzieciaki mają znów trafić na pole walki, to może lepiej dla nich, jeśli zwyczajnie pozwoli im umrzeć? Miał prawo do takiej decyzji?
Nie. Właśnie dlatego jej nie podejmował. Właśnie dlatego, mimo wątpliwości szedł dalej. Z nadzieją, że jego działania coś znaczą. I że kiedyś znajdzie sposób, by zapobiec całej tej przemocy.
_________________
To the rational mind, nothing is inexplicable; only unexplained.
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-22, 22:53   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
Samantha wysłuchała w milczeniu jego przemowy. Nie mogła raczej tego inaczej określić. Z pewnością to był niezbyt dobry dobór słów, głupio jej teraz było.
- Masz racje. Przepraszam - powiedziała na początku i odwróciła wzrok. Głupio jej było. On miał racje. Bo ile ona żyje w tym świecie? Ilu ludzi połatała?
- Oni... - zaczęła mówić, otrząsając się z kolejnych napływów myśli.
- Nie wiem co dla nich przygotowano. Z pewnością po tym, jak zrobisz im te protezy... Nie będą mogli odejść wolno, jeżeli wiesz co mam na myśli. Dwóch przyjaciół przyniosło tych chłopców dziś rano. Ponoć niedawno wyszli z obozu. Nikt nie chciał mówić co się konkretnie stało, ale cała ta noga... Ona była tak okropnie zmiażdżona, poharatana. Oni mają na ciele masę różnego rodzaju... Nie wiem. Ktoś się nad nimi znęcał - powiedziała, spoglądając na niego. Po tym wzruszyła ramionami i wzięła głęboki oddech.
- Wiesz. Nie wiem kto im to zrobił i co się dzieje na zewnątrz. Judith wypuszcza kolejne dzieciaki, a one czasami wracają ranne. I to dość poważnie. To chyba najcięższy przypadek jaki widziałam - powiedziała.
- Może jestem współwinna? Wiesz. Szyję dzieciaki, które możliwe, że zostały tak potraktowane w rządowych obozach. Idą więc do Pryzmatu, żeby ktoś udzielił im pomocy medycznej. A to zmusza je do służby. Tej samej organizacji, która je tak załatwiła. Judith nieźle sobie to wszystko ukartowała - stwierdziła.
- Co my możemy z tym zrobić? Myślałam jakiś czas... Znaczy... - zerknęła na boki, dodała: - Ja nie wiem... - popatrzyła w górę, na kamery umieszczone w laboratorium. Chciała coś przekazać Johnowi.
_________________


 
 
John White
I'd call you genius, except I'm in the room.


19

Zieleń




pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png owd-male http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2017-01-23, 18:11   
   Multikonta: Alice, Nathan
[Cytuj]

Przyglądał się jej uważnie. -jOsie, zapętl obraz w kamerach. Chcę żebyśmy byli odcięci na kilka minut. - Powiedział cicho. Może właśnie ładował się w kłopoty, ale weźmie wszystko na siebie. Powie, że testował jakiś program czy coś, i wymknęło się spod kontroli. Nie ważne, zapewne mu uwierzą. Był zbyt cenny by pozbyli się go za taką pierdołę. -Nie jesteś winna. - Powiedział spokojnie. -Ja też nie. Robimy to co do nas należy. Wykonujemy nasze obowiązki. Przecież ich nie zostawimy w takim stanie. Nie jesteśmy potworami. - Nie, nie byli potworami. Nie byli też winni całej tej sytuacji. To ci wyżej postawieni byli winni. Zawsze. Nie było różnicy kto zasiadał na tamtym fotelu, kto sprawował władzę. Niezależnie od tego kto to był, to zawsze wyglądało tak samo. -I nic nie możemy na to poradzić. Fakt, że ratujesz te dzieciaki świadczy o tym, że jesteś dobrą osobą. Nawet jeśli choć jeden z nich zdoła zyskać dzięki temu wolność, to warto. - Czy tak naprawdę było? Być może tak. Być może było warto. A może nie? A może skazywali te dzieciaki na dodatkowe cierpienie, kiedy mogły już zanurzyć się w objęciach wiecznego snu? Bez bólu, bez smutku, bez cierpienia... Ale on robił im te protezy. Jakby mówił, że nie wycierpiały jeszcze dostatecznie dużo. Że muszą cierpieć dalej. Nie chciał tego. Ale nie mógł przecież odmówić im pomocy, prawda? Nie wiedział czy postępuje dobrze, i ona też tego nie wiedziała. W takiej sytuacji nie miał innego wyboru. Musiał wierzyć w to, że to co robi jest słuszne. -Nikt nas nie podsłuchuje. - Powiedział po chwili. Gdyby były tu podsłuchy poza kamerami, to z pewnością by o zauważył przez swój czas spędzony tutaj. A skoro tego nie zauważył, to kamery były jedynym urządzeniem do obserwowania laboratorium. A skoro jOsie zapętliła obraz, zakładając, że zrobiła to wystarczająco dobrze, to mieli kilka minut czasu na rozmowę. I nikt nawet nie zauważy różnicy.
_________________
To the rational mind, nothing is inexplicable; only unexplained.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,137 sekundy. Zapytań do SQL: 10