Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Syndykat poszukuje członków! Jeżeli chcesz odgrywać mafiozę bądź członka rodziny mafijnej, przestępce czy kogokolwiek innego, pasującego do grupy - zapraszamy. Więcej w linku
- Wednesday Sherman szuka całej paczki starych przyjaciół!
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Kelly McCarthy szuka swojego przyjaciela.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy styczeń 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
Laboratorium
Autor Wiadomość
Lux Bloomfield


21

Niebieska




Wysłany: 2017-01-07, 12:55   
   Multikonta: Val, MG, Willow, Lynn
[Cytuj]

- Tak się robi John, to jak taka zasada z książki. Jak jesteś komuś wdzięczny, to dziękujesz i tyle. Też możesz komuś podziękować, o ile jest ktoś kto dużo dla Ciebie zrobił. No wiesz, ja wcale nie mówię tak do końca tylko o tym sprzęcie. Po prostu dziękuję, że poświęciłeś ten cenny czas i pogadałeś ze mną, uświadamiając parę rzeczy. No i tyle - powiedziała, wzruszając ramionami. Dyskusje z geniuszami wydawały się być zupełnie przytłaczające. Nie rozumieli norm społecznych, ale wyjaśnianie ich było całkiem zabawne. A może nawet trochę przyjemne. Po chwili jOsie podała im dwie filiżanki zalane ciepłą wodą, a na spodeczkach leżały herbatki. Lux oczywiście odebrała jedną, a następnie usiadła na stole do pracy i zaczęła parzyć swoją herbatę. Zerknęła na Johna, dodając:
- Potrzebujesz instrukcji jak to zrobić czy wszystko okej? - zapytała, wyciągając swoją zużytą torebkę. Cóż, miała chociaż nadzieje, że napije się z nią herbaty.
- To taki element bycia miłym. Picie z kimś herbaty. Rozumiesz? - dodała, marszcząc lekko czoło. Miała nadzieje, że chociaż to zrozumie. Poza tym chciała zapytać go o coś jeszcze, ale wolała to zostawić na później.
_________________


There is nothing I do better than revenge
 
 
John White
I'd call you genius, except I'm in the room.


19

Zieleń




Wysłany: 2017-01-09, 00:20   
   Multikonta: Alice, Rich
[Cytuj]

-Nie rozumiem. Czemu jesteś mi wdzięczna, skoro praktycznie nic nie zrobiłem? - Zapytał, po czym machnął ręką. -Zresztą, nie ważne. I tak nie zrozumiem waszego sposobu myślenia. - Ciekawe, do kogo odnosiło się to "waszego". Być może chodziło o osoby, które nie były geniuszami, albo o dziewczyny. Choć znając Johna równie dobrze mogło chodzić o wszystkich pozostałych ludzi na ziemi. -Chyba nie ma nikogo takiego. - Odpowiedział piorunująco szczerze. Cóż, w sumie nic dziwnego. -Od zawsze radzę sobie sam. Nie potrzebuję innych ludzi do życia. Choć nie, to nie jest prawda. Gdyby nie inni ludzie, nie miałbym motywacji do życia. I do robienia tego wszystkiego. Więc chyba powinienem być wdzięczny wszystkim, tak? Bo gdyby nie osoby takie jak ty, którym chcę pomóc, dla których warto spróbować zmienić ten świat, to nie miałbym powodu do robienia tego wszystkiego. Więc, zgodnie z waszym sposobem myślenia... Dziękuję. - Nie wyglądało na to, że robi sobie jaja. Zresztą, John chyba nigdy sobie nie żartował. Zawsze był rozbrajająco szczery i śmiertelnie poważny. Taki typ człowieka. -Oczywiście, że umiem. - Stwierdził i sam zaczął parzyć swoją herbatę. Jak mógłby nie potrafić wykonać tak prostej czynności? Trzeba by było być naprawdę upośledzonym, żeby nie umieć tego zrobić. -Tak, rozumiem. Więc po to miałem zaoferować ci napój. Żeby się z tobą napić. Wcale nie chodziło o zaspokojenie twojego pragnienia? Trochę to dziwne. Co jest miłego w piciu z kimś herbaty, jeśli wcale nie chce się pić i nie trzeba uzupełnić płynów? - Cóż, widać, że nawet on mógł się nauczyć czegoś od osób, które geniuszami nie były. Na przykład sposobu myślenia tych, którzy myśleli znacznie wolniej od niego. Skoro nadarzyła się taka okazja, to grzechem byłoby z niej nie skorzystać.
_________________
To the rational mind, nothing is inexplicable; only unexplained.
 
 
Lux Bloomfield


21

Niebieska




Wysłany: 2017-01-09, 00:32   
   Multikonta: Val, MG, Willow, Lynn
[Cytuj]

- No wiesz, John. Myślę że osobom takim jak Ty ciężko będzie to wyjaśnić. Ale załóżmy, że za wynalazki, okej? Będzie łatwiej. Tak sadzę - stwierdziła Lux i wzruszyła ramionami. Długo musiałaby mu tłumaczyć o co chodzi.
- I no cóż, nie ma sprawy - powiedziała po chwili. No, powoli chyba zaczynał załapywać. Jeszcze trochę czasu spędzi w towarzystwie innych i może zrozumie ten cały bajer z herbatą i innymi sprawami tego typu. Już niedługo.
- Cieszę się - powiedziała i posłodziła swój napój. W sumie nie wiedziała czemu mógłby tego nie umieć, ale pewnie skojarzyło jej się to z resztą rzeczy dotyczących oferowania herbaty. Ale to, że nie oferował jej nikomu nie mogło znaczyć tyle, że nie wiedział jak ją wykonać. Wzruszyła ramionami i wzięła większego łyka z filiżanki.
- Nie, przeciwnie. Chciało mi się pić - powiedziała, próbując nieco naprostować sytuacje. Ale chcieć... No wiadomo, jakoś mu to wyjaśnić i nie wprowadzać już tego samego tematu, że on nie potrafi tego i tamtego, bo to nielogiczne.
- Skończmy już ten temat, co? - zaproponowała i odstawiła swoją herbatkę na spodek. Po tym zerknęła na niego i dodała:
- Słuchaj. Mam pewien problem... Nie wiem jak się zachowasz wobec niego, ale mam nadzieję, że chociaż postarasz się pomóc - powiedziała.
_________________


There is nothing I do better than revenge
 
 
John White
I'd call you genius, except I'm in the room.


19

Zieleń




Wysłany: 2017-01-09, 01:25   
   Multikonta: Alice, Rich
[Cytuj]

-Wykonywałem tylko swoją pracę. Ale dobrze, jak chcesz, to możemy skończyć ten temat. - Powiedział spokojnie po czym upił małego łyka herbaty. Była gorąca. Nie przepadał za gorącymi napojami. Trzeba było je tak powoli pić. W tym czasie można było wypić kilka chłodniejszych napojów, i było to znacznie zdrowsze dla organizmu. No ale przecież sam zaproponował jej herbatę, nawet jeśli tylko dlatego, że tak było w książce, to teraz nie mógł się wykręcić. Wyszedłby na idiotę. Choć chyba zgodnie z myśleniem takich osób jak Lux, wychodzenie na idiotę było jak najbardziej w porządku... Ale mimo to nie mógł sobie na takie coś pozwolić. Musiał więc skończyć herbatę. Szkoda tylko, że tracił w ten sposób czas, który mógłby wykorzystać na przykład na skończenie któregoś projektu. Dlatego nie poświęcał dziewczynie całej swojej uwagi, ale część procesów myślowych skierował w inną stronę, zastanawiając się, jak rozwiązać problem z jednym z urządzeń, które właśnie tworzył. Z zamyślenia wyrwały go dopiero kolejne słowa Lux. Więc znów chciała, żeby jej pomógł. Cóż, w końcu po to tu był, prawda? -Nie mogę obiecać, że ci pomogę, ale mogę obiecać, że zrobię co w mojej mocy, żeby to zrobić. O ile oczywiście nie będzie się to kłóciło z moimi zasadami. Łatwiej by było gdybyś najpierw powiedziała o co chodzi a potem spytała czy pomogę, wtedy znając cały obraz sytuacji mógłbym ci odpowiedzieć zgodnie z prawdą, ale rozumiem, że właśnie miałaś do tego dojść. Więc zamieniam się w słuch. - Jak zwykle, odpowiedź trochę przydługa, i łatwo byłoby się w niej doszukać jakiejś obrazy, choć oczywiście w stu procentach niezamierzonej. W końcu rozmawiała z Johnem, więc pewnie była przygotowana na właśnie takie a nie inne odpowiedzi.
_________________
To the rational mind, nothing is inexplicable; only unexplained.
 
 
Lux Bloomfield


21

Niebieska




Wysłany: 2017-01-09, 02:13   
   Multikonta: Val, MG, Willow, Lynn
[Cytuj]

- Osz rany... - powiedziała Lux i przewróciła oczami. Noo tak, kolejny raz wytykał jej kwestie logiki i tak dalej. Ale chociaż wypił z nią tą herbatę, prawda? Chociaż poświęcił jej tyle czasu, mimo iż nieco kolidowało to z jego planem dnia. Ale teraz był czas na coś poważniejszego. Dziewczyna spojrzała na niego i lekko zmarszczyła czoło. O jezu, jak miała mu to powiedzieć? Wiedział, że pewnie zostanie potępiona. Ale nie mogła przecież rozegrać tego inaczej, odpuścić czy coś. Takie coś zupełnie nie wchodziło w grę. Tak więc Lux wzięła głębszy oddech i spojrzała na niego, a następnie podciągnęła rękawy koszuli, pokazując mu masę, naprawdę, gigantyczną ilość różnego rodzaju świeżych zadrapań. Czerwone linie wyrobione od paznokci pokrywały się z dziwnego rodzaju wysypką. Lux nie wiedziała co ma właściwie powiedzieć. Po prostu pokazała mu swoje świeże rany i dodała:
- Mam ich więcej. Mam pewien problem - powiedziała i wzięła głębszy oddech. Spokojnie, Luxie, dali ci leki, nie powinnaś...
- Potrzebuję adrenaliny. Wiem, że ją macie. Calum ją miał. Nie sądzę aby było inne miejsce, gdzie mogę ją otrzymać.
_________________


There is nothing I do better than revenge
 
 
John White
I'd call you genius, except I'm in the room.


19

Zieleń




Wysłany: 2017-01-09, 20:28   
   Multikonta: Alice, Rich
[Cytuj]

-To chyba dobrze, że nie ma innych miejsc, gdzie mogłabyś ją otrzymać. - Powiedział po chwili milczenia. -Nie sądzę, żeby dobrym pomysłem było zażywanie tego, nawet, jeśli miałbym do tego dostęp. A nie mam. Dlaczego miałbym mieć? Siedzę w laboratorium. Jeśli PSI są najmniej znaczącą warstwą społeczną pryzmatu, która nie ma nic do powiedzenia, to ja jestem najniżej wśród PSI. Nie dają mi misji, nie dają mi żadnych informacji, nie wysyłają na żadne szkolenia. Siedzę tutaj, wśród swoich czterech ścian, zajęty swoimi własnymi sprawami. Miałem czas zrobić to wszystko dla ciebie, bo ostatnim zleceniem jakie miałem, było zrobienie ci protezy. Poza tym nikt o niczym mnie nie informuje. Do niedawna nie wiedziałem nawet, że zmieniły się władze. Nie obchodzi mnie to wszystko co się tam dzieje. Mam swoje własne rzeczy do roboty, swoje własne plany, swoje własne cele. Tak długo jak jestem przydatny, czyli robię dla zarządu to o co proszą nie zadając pytań, tak długo oni pozwalają mi robić co chcę. I dobrze. Pasuje mi ten układ. Nie obchodzi mnie, co się dzieje w tym miejscu. Nie obchodzi mnie co robi cała reszta. Jestem tylko ja i moje laboratorium. - Wzruszył ramionami. Nie wyglądało na to, że zbytnio się tym wszystkim przyjmuje. Cóż, naprawdę pasował mu ten układ. Czuł się jak w OWD, gdzie raz na jakiś czas musiał coś naprawić, a poza tamtymi chwilami robił swoje własne rzeczy, projektując i eksperymentując. Oczywiście, w OWD miał dużo więcej pracy, zważywszy na to, że odpowiadał za cały sprzęt. Miał też słabszy dostęp do materiałów. Tu było o wiele łatwiej, wszystko szlo mu szybciej, a do tego miał więcej czasu. Miejsce idealne dla niego. Nic więcej do szczęścia nie potrzebował. Mógł się skupić na pracy, by kiedyś zmienić ten świat. -Więc, odpowiadając, nawet jak bym chciał a nie chcę, to nie mógłbym ci dać adrenaliny. Wybacz. - Wzruszył ramionami. -Jedyne co o niej wiem, to to, że wzmacnia zdolności PSI, i że jest cholernie niebezpieczne. Lepiej tego nie szukaj. Jeśli stracisz kontrolę, to znów możesz kogoś zabić. Myślałem, że tego nie chcesz. Zresztą, wierzę, że jesteś na tyle zdolna, by poradzić sobie bez niej. W ten sposób będziesz bezpieczniejsza. - Oczywiście kłamał, ale nie było jak tego sprawdzić. Wbrew pozorom John dobrze ukrywał prawdę, choć zazwyczaj nie widział powodu by to robić. Teraz było inaczej. Adrenalina była niebezpieczna. Dla osoby używającej i osób w otoczeniu.
_________________
To the rational mind, nothing is inexplicable; only unexplained.
 
 
Lux Bloomfield


21

Niebieska




Wysłany: 2017-01-09, 22:09   
   Multikonta: Val, MG, Willow, Lynn
[Cytuj]

Lux wysłuchała jego długiego monologu. Ale tak w rzeczywistości, jedyne co się dla niej liczyło to te kilka słów. Nie, nie dostanie adrenaliny, jest podrzędnym psionikiem i tak dalej. Ale... Dlaczego on? W sumie to czuła się przez to źle gdzieś tam w samym środku. To było dziwne - oczywiście, że było. Ale z jednej strony skoro ona i inni psionicy przymusowo jeździli na szkolenia, a on... Siedział tutaj? Dlaczego mu się aż tka upiekło? Oczywiście, robi te wszystkie cholerne wynalazki. Moment, co?
- Kogoś zabić? A co ty właściwie do cholery wiesz o moim zabijaniu? - warknęła i zmarszczyła czoło. To już nie była taka miła herbatka, bo John ewidentnie trochę przeholował. Kogo ona zabiła... Ale nie, nie - najważniejsze pytanie, to co on do kurwy może o tym wiedzieć, skoro spędza cały czas w laboratorium? Starała się opanować, wzięła głębszy oddech i odwróciła wzrok. Sam John czuł, że jego filiżanka zaczęła lekko podskakiwać na boki, jakby Lux miała nad nią chociaż minimalną kontrolę.
- Nie chcę nikogo skrzywdzić, ale to po prostu silniejsze ode mnie. Potrzebuje tylko maleńką ilość i pójdę za Pryzmat postrącać puszki. Po prostu... Nie wiem, czuje, że muszę. Cały czas się drapie i nie mogę przestać. Wiem, że muszę coś rozjebać i wiem, że kiedy zrobię to z pomocą swoich umiejętności. Tych... Prawdziwych. To nic nie da. Po prostu muszę iść i to zrobić. Nie chcę, żeby mi odwaliło podczas wędrówki. Słuchaj, po prostu skołuj mi coś, co mnie uspokoi. Nie wiem... Co to może być. Po prostu cokolwiek, rozumiesz?
_________________


There is nothing I do better than revenge
 
 
John White
I'd call you genius, except I'm in the room.


19

Zieleń




Wysłany: 2017-01-10, 22:46   
   Multikonta: Alice, Rich
[Cytuj]

-Nic. - Odpowiedział zgodnie z prawdą. -Nigdy nikogo nie zabiłem. Ale widziałem dużo śmierci. Być może więcej niż ty. Nie chcę tego mówić, nie wiem ile widziałaś, a to nie jest jakaś rywalizacja. Nie nadaję się do pracy w terenie, więc być może dużo mnie ominęło. Ale widziałem osoby, które umierały. I które szły na bezsensowną śmierć. Nie chcę pozwolić, byś i ty bezsensownie umarła. - Napił się herbaty, jakby nic sobie nie robiąc z zagrożenia. -Jesteś uzależniona. - Powiedział spokojnie odwracając wzrok. -Nawet jakbym coś miał, a nie mam, to z pewnością bym ci nie dał. Możesz mnie bić, możesz mi grozić, możesz nawet mnie zabić i przeszukać laboratorium. Nie ma tu nic, co mogłoby cię zainteresować. Nie jestem lekarzem. Nie znam się na medycynie i lekach. Dlatego nie mam środków, których ode mnie wymagasz. - Spojrzał na nią. -Potrzebujesz terapii odwykowej. Niestety, nie mogę ci jej zapewnić. Być może ktoś w pryzmacie może. Jeśli chcesz mogę kogoś takiego poszukać. Ale sama musisz tego chcieć. Jeśli nie, to odejdź. To twoje życie, masz prawo zrobić co chcesz. Ale nie będę ci pomagał brnąć dalej w ten niezdrowy nawyk. - Ponownie napił się herbaty. -Adrenalina nigdy nie powinna powstać. Fakt, że powstała, i że ktoś jej zażywał... To był błąd. Niewybaczalny błąd. Nie pozwól, by zawładnęły tobą twoje żądze. Uwierz mi, nie potrzebujesz adrenaliny.
_________________
To the rational mind, nothing is inexplicable; only unexplained.
 
 
Lux Bloomfield


21

Niebieska




Wysłany: 2017-01-11, 19:54   
   Multikonta: Val, MG, Willow, Lynn
[Cytuj]

- Właśnie, że potrzebuje. Nie wiem jak inaczej mam sobie z tym poradzić - odparła, wielce oburzona. No bo co miała zrobić? Jak miała poradzić sobie z tym okropnym uczuciem? Że musi, że musi coś rozwalić i najlepiej za pomocą adrenaliny. Chciała znowu poczuć te moc. Przypływ tej całej energii, którą fundowały jej zastrzyki. Westchnęła.
- Nie wiem co mam robić, John. Kurwa mać - powiedziała i westchnęła. Bo nie wiedziała co robić jak się zachować.
- Boję się terapii odwykowej. Chcę wyjść na zewnątrz, spróbować znaleźć dom. Ale... Jezu, nie wiem. Nie chcę słyszeć tego, że to moje życie nawet jeśli tak jest - zaczęła próbować mówić, jednak po tym po prostu westchnęła i wstała, odkładając swoją herbatę. Nie miała chyba nic więcej do powiedzenia. Oczywiście, wiedziała, że John miał rację i że potrzebowała terapii. Jednak wiadomo, że głos w głowie już zawsze będzie jej przypominał, że potrzebuje tego. Musi coś rozwalić. Lux, przecież musisz walczyć, prawda? Jak chcesz to zrobić sama?
Nie było chyba nic gorszego niż uzależnienie tego typu. Musieli wymyślić coś, by trzymać psioników w szachu.
Lux wzięła plecak i wyszła, mówiąc:
- Masz rację. Przepraszam
Nie wiedziała zbytnio za co przeprasza, ale może idzie właśnie zrobić jakąś głupotę. Tak czy siak zaciągnęła rękawy, chowając rany i wyszła. Wiedziała, że na nią czekają, prawda?
Cóż, co właściwie John miał do roboty po tym, jak skończył pracę nad rzeczami dla Lux?

Lux zt
_________________


There is nothing I do better than revenge
Ostatnio zmieniony przez Valerie Świeca 2017-01-12, 22:21, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,094 sekundy. Zapytań do SQL: 11