• Kiedy stracisz wszystko, nikt się już z tobą nie liczy.
    Black is the color
    Nie, oni nie lękali się o dzieci, które mogły umrzeć. Nie martwili się pustką, którą miały po sobie pozostawić. Oni bali się nas – tych, którzy przeżyli.
  • Pryzmat:

    Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. "- Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię." W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.

    Judith zamyka projekt Pryzmat.

  • Obecnie mamy luty 2023r.
    Odczuwalna temperatura to -5°C, pada śnieg.

    Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu z notatnikiem! Tutaj link!

    W Systemie co chwila pojawiają się nowe eventy! Zachęcamy do odwiedzenia tematu: LINK

    Każdy nowy może rozpocząć grę jako exagent Pryzmatu i zamieszkać na strzeżonym osiedlu należącym do rządu!

    Odwiedźcie nas też na facebooku!

  • Bieżące poszukiwania:
    - Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
    - Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
    - Lounarie de Coudray szuka chętnych graczy do relacji między postaciami.
    - Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
    -Ceridwen Murray Poszukuje 1 osoby do byłego oddziału 7 z ligi dzieci.
    -Summer Dawson Poszukuje relacji dla swoich postaci.
    -Cora Wellworth Poszukuje pozytywnych relacji dla swojej postaci.
    -Toni Martin Poszukuje relacji z osobami z Syndykatu.
    -Hunter McAvoy Poszukuje osób do swojego własnego, prywatnego gangu.


  • Cookie
    Levi
    Lou
    Pravi


Poprzedni temat «» Następny temat
[Pandemonium] Joyce Foley
Autor Wiadomość
Joyce Foley



21 lat

czerwony




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-male http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2016-10-12, 13:52   [Pandemonium] Joyce Foley
   Multikonta: MG, Levi





Joyce


Foley


20 lat



- Przejawia typowe cechy psychopaty: nie odczuwa lęku, wyrzutów sumienia, nie odróżnia dobra od zła, ma problem z okazywaniem emocji, impulsywny, agresywny, budzący lęk wśród osób niżej od niego postawionych

- Od czasu ucieczki z ośrodka nie przyjmuje leków, przez co jego choroby psychiczne znacznie przybrały na sile.

- Jest nieobliczalny, nigdy nie wiesz jak się zachowa. Nie zważa na uczucia innych, głównie dlatego, że ich nie rozumie.

- Regularnie się okalecza, a ból przynosi ukojenie – stąd wiele blizn na jego ciele.

- Nigdy nie został schwytany do obozu, jego dane są usunięte z systemu, a on sam zmienił nazwisko i dodał sobie kilka lat na fałszywych dokumentach, dzięki temu mógłby funkcjonować w normalnym środowisku (gdyby tylko chciał)

- Jest nieprzeciętnie inteligenty, ale często jest to przyćmione przez psychozę i urojenia.

- Uzależniony od papierosów, potrafi spalić nawet dwie paczki dziennie. A po alkoholu zaczyna jeszcze bardziej wariować, dlatego ci, którzy go znają pilnują by trzymać go z dala od procentowych trunków.

- Dzięki czarnym interesom, które prowadził od piętnastego roku życia, nie narzeka na brak pieniędzy. Na jego fałszywych kontach w różnych krajach spoczywa pokaźna sumka.

- Nienawidzi czekolady, od samego jej zapachu robi mu się niedobrze.
- Uwielbia patrzeć na cierpienie innych. Jest specjalistą od wszelkiego rodzaju tortur.

Dzięki niezwykle spaczonej psychice i poglądowi rzeczywistości., był jednym z tych dzieciaków, którego nazwano by „trudnym”. Spędzał wiele czasu na obmyślaniu rożnego rodzaju tortur, które nawet spisywał w swoim różowym pamiętniczku, który trzymał pod poduszką. Wypruwanie wnętrzności, tryskająca krew, swąd przypalanej skóry i krzyk obdzieranego ze skóry człowieka – to było to, co przynosiło chłopakowi ukojenie. Często granica między wyobraźnią a jawą zacierała się. Tak było i tym razem.

Wyobraź sobie, że siedzisz sobie w jednym z pokoi przeznaczonych do zajęć artystycznych. Twoim poleceniem jest narysować swoje najmilsze wspomnienie. A jedynym, co przychodzi ci do głowy jest ogień. Ten cudowny płomień, który rozprzestrzeniał się po ogródku twoich sąsiadów. Skwierczenie ognia przerywane jest krzykiem twojego sąsiada, który akurat spał na hamaku w ogródku. A wszystkiego dopełnia swąd jego palonej skóry. Sięgasz po odpowiednie kolory i z zamkniętymi oczami kreślisz to, co widzisz właśnie oczyma wyobraźni. A potem otwierasz oczy. Widzisz płomienie dookoła siebie, ale płomienie nie palą twojej skóry, możesz je swobodnie dotknąć. Co więcej zachowują się jak twoi przyjaciele – iskierki radośnie tańczą wokół ciebie, a ty z fascynacją przyglądasz się jak twój opiekun i kilku innych wychowanków nieruchomo leżą na ziemi. Mógłbyś napawać się tym widokiem bez końca. Jednak po chwili czujesz jak ktoś szarpie cię za rękę i wyciąga z płonącego pomieszczenia. Jest to twój najlepszy przyjaciel, który kosztem swojego życia, próbował uratować twoje.

Następnego dnia nagłówek w gazecie brzmiał: ”Niewyjaśniony pożar w ośrodku dla młodzieży River Valley. Cztery osoby nie żyją. Kilkoro podopiecznych uciekło. Pod spodem widniały fotografie płonącego budynku i zdjęcia zbiegłych dzieciaków, z prośbą o kontakt i pomoc w odnalezieniu.
Lecz tego dnia J. i K. byli już wiele kilometrów dalej, bunkrując się w jakiejś opuszczonej fabryce.

Kojarzycie jedną z tych piosenek, co się w kościele słyszy: Joyful, Joyful coś tam, coś tam God of Glory?
To już wiecie skąd u takiego sadystycznego pesymisty wzięło się imię oznaczające „radość”.
Tak, racja nie zawsze taki był. Kiedyś… A nie, jednak nie. Zawsze miał skłonności sado-maso.
Jego ojciec był podstarzałym pastorem w małej mieścinie gdzieś na końcu świata, a jego świętojebliwa matka śpiewała w chórze, a gdyby mogła to by krzyżem na środku kościoła leżała. Ale zamiast tego wolała leżeć pod pastorem, który wprost uwielbiał prowadzić dodatkowe zajęcia śpiewu dla „wybitnie utalentowanych młodych solistek”. To właśnie na jednej z takich prób jego matka tak ochoczo wyśpiewywała tę pieśń pochwalną, że z tej radości począł się Joyce i jego siostra bliźniaczka Hope. Oczywiście, żeby to ludzie nie gadali, chajtnęli się nim jeszcze u kobiety pojawił się widoczny brzuszek i tak oto została Panią Pastorową. Szanowaną obywatelką społeczności. Co niedzielę stawali się rodziną jak z okładki kościelnego magazynu. Oczywiście na kazaniu musieli siedzieć w pierwszej ławce i z udawanym zachwytem wsłuchiwać się w ociekające hipokryzją kazania. Następnie wymuszone uśmiechy i konieczność rozmawiania z tymi wszystkimi moherami, które idealnie wpasowywały się w realia tego obłudnego miejsca.
Nigdy nie miał dobrych kontaktów z rodzicami. Brzydził się nimi i ich owładniętym hipokryzją życiem. A i rodzice nie specjalnie się nim interesowali. Wystarczyło im, że przy ludziach odgrywał przykładnego synka.
Tak to wyglądało w głowie dziesięcioletniego chłopca, który od małego miał problemy z postrzeganiem rzeczywistości.
Prawda była taka, że był adoptowany, jego biologiczna matka zmarła w szpitalu psychiatrycznym, gdzie przebywała od dłuższego czasu, a dziecko poczęło się z aktu gwałtu jednego z pielęgniarzy. Kobieta niedługo po porodzie zmarła, a dzieckiem zajął się jej brat – pastor, którego żona spodziewała się właśnie narodzin córki. Między dziećmi było zaledwie kilka dni różnicy. Postanowili uznać ich za bliźnięta i nie wyjawiać nikomu bolesnej prawdy.
W rzeczywistości otaczany był miłością, której chłopak nie potrafił zrozumieć. Czuł się obco w tym domu i na każdym kroku widział fałsz. Rodzice nie chcieli liczyć się z tym, że mógł odziedziczyć po matce zaburzenia psychiczne. Otworzyli oczy dopiero, gdy w wieku dziesięciu lat podpalił ogród sąsiadów, w wyniku czego zginęła jedna osoba. Można by było uznać to za wypadek, bo przecież to dziecko, bo to nie jego wina, bo on nie chciał,, itp. gdyby nie fakt, że na przesłuchaniu chłopak przyznał, że chciał sprawdzić czy jego wyobrażenie jest bliskie rzeczywistości. Dlatego wylał w ogrodzie benzynę, rzucił zapałkę i siedząc na werandzie przyglądał się jak ogień trawi wszystko na swojej drodze.
Po tym incydencie został odesłany do zakładu psychiatrycznego dla nieletnich. Nie była to jednak typowy szpital dla obłąkanych, ale bardziej placówka dla trudnej młodzieży, a warunki tam były adekwatne do grubych pieniędzy płaconych przez rodziców dzieciaków.
Tam stwierdzono u niego osobowość dysocjacyjną, znaną lepiej jako psychopatia i początki psychozy maniakalno-depresyjnej.
Życie w szpitalu nie było złe, a terapia i spora ilość leków w jakimś stopniu pomagały. Była tam szkoła, gdzie odbywały się normalne lekcje, codziennie odbywały się terapie: grupowe lub indywidualne, a czas wolny mogli spędzać na powietrzu, oczywiście pod odpowiednią opieką.
Spędził tam cztery lata, w tym czasie jego kondycja psychiczna poprawiła się, a co za tym idzie miał więcej swobody, złapał kontakt z opiekunem, który prowadził między innymi zajęcia informatyczne. Zawsze ciągnęło go do komputerów, a mężczyzna wprowadził go w podstawy hakerstwa, które chłopak szybko rozwinął. Poznał tam swojego pierwszego przyjaciela.
Gdy obydwaj odkryli swoje moce – uciekli zanim zdążono oddać ich w ręce rządu. Dzięki umiejętnościom hakerskim Joyce’a i pomarańczowych mocach K. uniknęli schwytania. Zaszyli się w jakiejś dziurze i wymazali swoje istnienie z systemu. Przez lata kręcili się w przestępczym podziemiu, co bardzo odpowiadało psychopatycznej naturze Joyce’a. Często przenosił się z jednego miasta do drugiego i tak trafili na ślad nowo tworzącej się organizacji - Pandemonium, które jak się okazało było miejscem wprost stworzonym dla niego.


 
 
Kelly McCarthy



19 lat

Niebieska Matka Teresa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png lowcy-female http://i.imgur.com/RlDynJq.png owd-female http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2016-10-12, 14:02   
   Multikonta: Szejn, Mistrz Gry, Cookie


Akceptacja Karty
Witamy w piekle!
Jest to jedna z niewielu postaci na forum, którą się zachwyciłam. Zwykle pomysły są ciekawe, ale twój jest wspaniały! Mam nadzieję, że uda ci się odgrywać jej charakter na fabule. Liczę też na relację z tobą, jeszcze z pobytu w psychiatryku. Ode mnie oczywiście akcept.
Przypominam o relacjach i informatorze, oraz o tym, że miała miejsce mała aktualizacja mechaniki, w związku z czym na start masz 20 punktów, nie 10.
Miłego pobytu!
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,031 sekundy. Zapytań do SQL: 9