Strona Główna



  • ♣Forum powoli wraca do życia, niedługo zostaną pociągnięte rozgrywki mające na celu zamknięcie niektórych wątków.
    ♣Niedługo powstanie nowa grupa - rząd.
    ♣Niedługo zostanie zmieniony wygląd, do szablonu zostanie dodany nowy skład administracji. Jak na razie z przyjemnych wieści - możemy w nim powitać naszą starą userkę Summer Dawson.
    ♣Zaktualizowany został regulamin rzutów kośćmi.
    ♣Apelujemy o nieco szybsze odpisywanie w tematach - jeżeli ktoś ma podciągnąć fabułę, to jesteście to przede wszystkim wy.
    Obecnie na forum mamy luty, 2023 rok, -5 stopni celsjusza, lekkie opady śniegu.

  • Pryzmat: Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. - Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię. W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.


Poprzedni temat «» Następny temat
Leliel.
Autor Wiadomość
Admin


Wysłany: 2016-10-13, 16:35   Leliel.

Duży pokój w stylu wiktoriańskim. Po otworzeniu drzwi widzimy duże, bogato zdobione biurko. Sypialnia znajduje się za dużym, drewnianym parawanem, tak aby oczy wchodzących nie mogły zobaczyć co się za nim kryje. Leliel nie wpuszcza tam praktycznie nikogo. Za biurkiem stoi małe krzesło, a pod samą ścianą regał wypchany książkami. W pokoju zawsze pachnie kadzidłami.
 
 
Jessica Meyers


19 lat

Niebieska




Wysłany: 2016-10-13, 20:44   
   Multikonta: Cam, Toni


Pokój, który sobie wybrał może nie zachwycał, ale jak osłonił okno i nakleił na drzwi kartkę ze swoim imieniem, to zrobiło się całkiem domowo. Albo akademicko. Zresztą, Jeremy, przychodząc tam z własnej woli, wcale nie oczekiwał luksusowego apartamentu i kawioru na śniadanie. W zupełności wystarczało mu to, co ma.
Szybko zrobił wszystko, o co poprosiła go Leliel, głownie dlatego, że chciał jak najszybciej z nią porozmawiać, dowiedzieć się co i jak. Dlatego właściwie od razu odnalazł na korytarzu drzwi z napisem "Leliel". Zapukał, ale nie czekał na zaproszenie. Pociągnął za klamkę i wszedł do sporych rozmiarów pokoju.
- Miałem do ciebie przyjść, gdy skończę. - oznajmił, zatrzymując się w progu. - Czy teraz mogła być mi wyjaśnić, o co tu tak właściwie chodzi?
Chciał wreszcie dowiedzieć się, czego tak właściwie będą od niego oczekiwać. Nawet jeśli miało to być coś całkowicie pojebanego. Trudno go było przestraszyć.
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-10-13, 23:00   
   Multikonta: Admin


Leliel siedziała na obrotowym krześle za biurkiem, wyraźnie skupiona na widoku za oknem. Usłyszawszy jak ktoś wchodzi, od razu odwróciła się wraz z fotelem w kierunku dźwięku. Na widok Jemeriego, uśmiechnęła się łagodnie i wskazała dłonią na duży fotel przed jej biurkiem.
- Usiądź. - rzuciła ciepło i oparła łokcie o blat biurka, podpierając brodę na złączonych dłoniach. Wszyscy zwykle chcieli wiedzieć wszystko od razu. To nie tak, że ona nie chciała im mówić. Wolała ich najpierw poznać, nim komukolwiek zdecyduje się opowiedzieć o organizacji.
- Zrobiłeś listę? - zapytała kompletnie ignorując jego pytanie. Na wszystko przyjdzie czas. Zaczekała ze słowami dopóki Jeremy nie usiadł. Wyciągnęła wtedy z szuflady biurka kilka papierków, aby móc dołączyć do nich listę zakupów spisaną przez chłopaka.
- O nic. Staram się dać wam miejsce, gdzie możecie się zatrzymać i ze spokojem żyć. Oczekuję od was tylko pisemnej zgody, która pozwala mi przeprowadzić śluby milczenia. Planujemy rozpętać małą wojnę z rządem, który przedstawia nas jako potwory. Trzyma w klatkach jak zwierzęta, robi na nas eksperymenty, dorośli się nami brzydzą... Wiesz dlaczego? Bo wiedzą tylko to, co rząd chce im pokazać. - rzuciła na jednym wydechu, widocznie sfrustrowana.
 
 
Connor Peyne



20

Niebieski




systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-male http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2016-10-13, 23:45   
   Multikonta: -


Niespecjalnie miał zamiar dyskutować o celach tej grupy, czy samym fakcie, że musiał podpisać ślub milczenia. Jak na razie oczekiwał tylko dachu nad głową i jakiegoś zajęcia. Nie był zbyt wymagający, wiedział, że niewiele potrafi i musi się wiele nauczyć. Miał nadzieję, że grupa, do której dołączył pomoże mu w rozwijaniu umiejętności. Mógł przystać na wszystko, ale jeśli chcieliby go zabić, uciekłby szybciej, niżeli spodziewaliby się tego. Idąc za dziewczyną rozmyślał o liście rzeczy, które chciałby mieć. Nie przychodziło mu nic do głowy. Starał się coś wymyślić, ale szło mu to marnie. Bo przecież co mogłoby mu się przydać w tym miejscu?
Gdy znalazł się w swoim pokoju zobaczył coś, czego nigdy by się nie spodziewał. To naprawdę wyglądało całkiem przytulnie. Kilka małych poprawek i to naprawdę mogłoby być jego królestwo... Wziął kartkę i zaczął na niej pisać.
Ciche stukanie odbiło się głuchym echem po pokoju Królowej Zamieszania. Nieśmiało pociągnął za klamkę i zajrzał przez szparę w drzwiach.
- Nie przeszkadzam?- zapytał starając się być skromnym. Zauważył dziewczynę rozmawiającą z Leliel. Chyba przyszedł w złym momencie...
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-10-13, 23:59   
   Multikonta: Admin


O proszę, nowi w komplecie. Leliel uśmiechnęła się ciepło i w stronę Connora, który nieśmiale zaglądał do pomieszczenia.
- Śmiało, wejdź. Siadaj. - wskazała dłonią drugi fotel obok Jeremiego. Upiecze dwie pieczenie na jednym ogniu, nie będzie musiała powtarzać dwa razy tego samego i może jeszcze dzisiaj uda jej się uzyskać pisemne zgody na śluby milczenia, a za parę dni ota dwójka oficjalnie będzie członkami Pandemonium.
- Przygotowałeś listę potrzebnych ci rzeczy? - zapytała tym razem Connora, wyciągając dłoń po zwitek papieru. O ile jej go podał, kobieta wsunęła go do małej teczki i odłożyła ją na biuko.
- Śluby milczenia to swojego rodzaju test dla was i waszej psychiki. Wymagam od was oddania się sprawie. Jak już wspomniałam, walczymy z rządem. Musicie liczyć się z tym, iż będziecie musieli zabijać. W waszej obronie, obronie swoich partnerów jak i wszystkich dzieci PSI. - zrobiła tu krótką pauzę, aby zobaczyć jak zareagują na nowe wieści. Splotła palce dłoni, które spoczywały na biurku i westchnęła.
- Śluby milczenia to jak już wspomniałam test. Po pomyślnym zdaniu, wszczepimy wam czipy z nadajnikami, abyście mogli się z nami kontaktować i abyśmy wiedzieli gdzie jesteście. To nie inwigilacja, a ochrona, gdybyście na przykład zostali porwani, nic takiego nie nastąpi, jednak chcemy być przygotowani. - znów zrobiła krótką pauzę, jednak nim zdążyli cokolwiek powiedzieć, Leliel kontynuowała swój długi monolog.
- Czipy wszczepiamy w wyznaczone przez was samych miejsce na szyi. Później tatuujemy tam runę, która odróżnia nas od zwykłych śmiertelników i skutecznie maskuje mikronacięcie na skórze. W ten sposób ciężej zlokalizować czip, co za tym idzie w polowych warunkach nikt wam go nie wyjmie. Będzie potrzebny wyspecjalizowany lekarz, a w momencie porwania, nie będzie takiej możliwości. Jakieś pytania? - mówiła spokojnie, z pełną powagą wyrysowaną na szczupłej twarzy. Wyjęła dwa formularze z szuflady i podała im je do rąk wraz z długopisami. Nie sądziła, że bez fali pytań je podpiszą, ale wolałaby to mieć już za sobą. Formularz składał się z kilku pytań odnośnie płci, koloru PSI, imienia i nazwiska oraz miał jeden punkt. Podpisujący się niżej, był zobowiązany zachować milczenie i pod żadnym pozorem nie rozmawiać z nikim o Pandemonium, w przeciwnym wypadku, właściciela czipa zabijano.

/ Kolejka dowolna
Ostatnio zmieniony przez Kelly McCarthy 2016-10-14, 13:41, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Connor Peyne



20

Niebieski




systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-male http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2016-10-14, 13:35   
   Multikonta: -


Szczerze miał to wszystko gdzieś. Ważne, aby wiedział na co się pisze, ale on był gotowy na wszystko. Nie interesowało go czy podpisuje cyrograf, czy może poddaje się kastracji. Po prostu nie przywiązywał do tego tak dużej uwagi, aby się nad tym zastanawiać. Zabijanie leżało w jego naturze, robił to nawet gdy nie chciał.
- Czy mogę przejść te śluby już teraz? Nie mam nad czym się zastanawiać...- powiedział prostując się. Podrapał się przy tym po głowie, bo nie wiedział czy robi dobrze przerwyając jej wypowiedź.
Z ogólu jej wypowiedzi mógł wywnioskować, że wkracza do małej armii. Pewnie będą się za tym kryły jakieś szemrane interesy, w końcu służba i wszystko dookoła nich sporo kosztuje. Miał to gdzieś. Jeśli ma na siebie zarabiać, zrobi to. Potrafił zabić całą swoją rodzinę, zabije każdego innego. Nie ma wyjątków. Nie ma osób aż tak ważnych, są po prostu chwilowe przygody.
- Jeśli jest to możliwe, chciałbym to zrobić jak najszybciej. Może jeszcze do czegoś się dzisiaj przydam...- dodał po chwili. Nie wyglądał na zdesperowanego. Jego twarz teraz przyjęła wyraz obojętności.
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-10-14, 13:51   
   Multikonta: Admin


Uśmiechnęła się szeroko z widocznym entuzjazmem. Nie pomyliła się co do neigo ani trochę. Wiedziała, że będzie ciekawym przypadkiem, może kiedyś zasiądzie u jej boku wraz z Joycem. Wyciągnęła dłoń po podpisany dokument i schowała go do drugiej teczki, która również leżała na biurku, po czym ponownie splotła palce dłoni układając je na biurku.
- Śluby odbędą się najprawdopodobniej za kilka dni, abyście mogli odpocząć i zregenerować siły, pozbierać myśli i w pełni sił podejść do testu. - rzuciła rzeczowo, po czym spojrzała na Connora wnikliwie. Przez moment siedziała w bezruchu przyglądając się jego twarzy, jednak po krótkiej chwili letargu, pokiwała głową.
- Pójdziesz z moją prawą ręką do lasu, wprowadzi cię we wszystko. Nie daj się zabić, Joyce jest... - zamilkła na moment, szukajac w głowie odpowiedniego określenia na osobę Joyca.
- Dość osobliwy... Przekażę mu, aby cię wdrożył w sprawę. Weź ze zbrojowni broń, powinna ci się przydać. - postawiła sprawę jasno. Zwróciła twarz w kierunku Jeremiego, dając tym samym znać Connorowi, że już z nim skończyła. W międzyczasie napisała do Joyca smsa o treści:
"Świeży idzie z tobą, nie szalej."
- Jeremy, jakieś pytania?

Connor zt.
 
 
Jessica Meyers


19 lat

Niebieska




Wysłany: 2016-10-14, 14:26   
   Multikonta: Cam, Toni


- Właściwie, nie mam żadnych specjalnych życzeń. - Pewnie znalazło by się coś, o co mógł by poprosić, ale jak na razie nic nie przychodziło mu do głowy. I dobrze, nie chciał marnować czasu na takie głupoty.
Jeremy szybko przeczytał treść formularza, otrzymanego od Leliel i równie szybko zapisał odpowiedzi. Zatrzymał się na chwilę przy pytania u płeć i imię. Teoretycznie, we wszystkich papierach był dziewiętnastoletnią Jessicą Meyers, kobietą. Ale przecież miał tu rozpocząć nowe życie, bez oglądania się na przeszłość. Po chwili zastanowienie, wpisał w rubrykę imię "Jeremy", po czym oddał kartkę dziewczynie.
- Jeśli to konieczne. - Z jednej strony chciał jak najszybciej zostać oficjalnie "jednym z nich", ale z drugiej, może kilka dni na odpoczynek i przemyślenie tego wszystkiego dobrze mu zrobią? Tak na prawdę decyzje, czy zostanie w Pandemonium podjął już przekraczając próg budynku, nie sądził by cokolwiek co tam zobaczy, mogło ją zmienić.
- Jest teraz dla mnie jakieś zajęcie? Czy mam wrócić do siebie i czekać na śluby? - Jeremy nie cierpiał bezczynności, wolał by sprzątać kible, niż siedzieć na dupie i nic nie robić.
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-10-14, 19:43   
   Multikonta: Admin


Pokiwała głową przyglądając się Jeremiemu z zainteresowaniem. Wiedziała, że z nim pójdzie nieco trudniej niż z Connorem, przynajmniej miała takie przeczucie. Jeremi wydawał się być zbyt... Dobry, przepełniony współczuciem. Z pewnością musi wyzbyć się tych cech, jeżeli chce zostać w Pandemonium na dłużej. Ba! Jeżeli w ogóle chce przeżyć!
- Znasz się na broni? Mógłbyś pomóc w zbrojowni. - mówiła dokładnie przeglądając oba formularze i sprawdzajac czy wszystko się w nich zgadza. Odłożyła je w chwilę później na bok i zwróciła spojrzenie zielonych oczu spowrotem na Jeremiego. Potrzebowała pomocy stricte organizacyjnej. Segragacją broni, kogoś, kto zajmie czas jej kontrahentów, kiedy to ona będzie szykować papiery i ogólna pomoc przy prowadzeniu Pandemonium. Potrzebowała asystenta. Joyce się do tego nie nadawał, więc...
- Ewentualnie możesz zejść na dół, poprosić służbę o trzy kawy i wrócić do mnie. Niebawem mam ważne spotkanie, mógłbyś mi towarzyszyć i nauczyć się czegoś o interesach. - oblizała usta, kiedy to telefon zadzwonił, a ona zwyczajnie wyszła z pomieszczenia, aby móc porozmawiać na osobności. Czy Jeremi zajmie się myszkowaniem po gabinecie, zrobi to o co prosiła czy pozostanie na miejscu?
 
 
Jessica Meyers


19 lat

Niebieska




Wysłany: 2016-10-16, 16:05   
   Multikonta: Cam, Toni


- Coś tam wiem. - Może i nie był całkowicie zielony (choć zważając na okoliczności, to niezbyt trafne określenie), ale nie uważał się też za jakiegoś eksperta w kwestii broni.
Pierwszym, co przeszło mu przez myśl, gdy Leliel wyszła, było przeszukanie pokoju. Cholernie nie podobały mu się te wszystkie tajemnice, a dokumenty, leżące na biurku, kusiły. Z drugiej strony, nie chciał sprawdzać, co czekało by go, gdyby został przyłapany na grzebaniu w rzeczach Leliel. Poza tym, jeśli miał stać się częścią Pandemonium, powinien im zaufać.
Nie zamierzał też bezczynnie czekać, aż dziewczyna skończy rozmowę. Jeremy raczej nie przepadał za zajęciem chłopca na posyłki, no, ale nie od razu Rzym zbudowano. Na lepszą fuchę musiał sobie zasłużyć. Poza tym, Leliel wspomniała coś o spotkaniu, w którym miał by jej towarzyszyć. Jeremy uznał to za sygnał, że jest traktowany całkowicie poważnie. Coraz bardziej przekonywał się do tego miejsca.
Kilka minut później, bogatszy o trzy kubki z kawą wrócił do pokoju Leliel, odstawił napoje na biurko i poczekał, aż dziewczyna skończy rozmowę.
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-10-17, 13:26   
   Multikonta: Admin


Leliel wróciła do pomieszczenia równocześnie z "chłopakiem", który to właśnie stawiał na biurku kubki z kawą. Do jednej dosypała sproszkowanych ziół, a kolejne dwa postawiła po swojej części biurka. Siedzisko, na którym chwilę wcześniej spoczywał Jer stanęło po jej stronie biurka. Skinęła głową dając mu znak, aby usiadł. W milczeniu zajęła miejsce i upiła łyk kawy. Cisza wręcz piszczała w uszach, jednak nie dane im było się nią długo rozkoszować. Chwilę później drzwi otworzyły się z impetem, a do pomieszczenia wpadł wysoki, tęgi mężczyzna, którzy obrzucił zniesmaczonym wzrokiem obie postaci za biurkiem.
- Leliel. - rzucił sucho ni twierdząc, ni pytając. Spojrzał jeszcze na Jeremiego, ale zwyczajnie go zignorował. Rudowłosa skinęła mu głową, z nieodgadnionym wyrazem twarzy.
- Joseph, stary przyjacielu, usiądź. - uśmiechęła się uprzejmie i wskazała miejsce przed biurkiem.
- Nie mam czasu na ceregiele. Płacę wam kupę pieniędzy za raporty z badań, a twoi zieloni się opierdalają! Nie mam dużo czasu, moja córka umiera, a ty masz to zwyczajnie gdzieś. - krzyczał tak głośno, że jego twarz przybrała kolor purpury, dłonie zacisnął mocno w pięści i ruszył energicznie w stronę biurka, uderzajac w blat ręką. Leliel wyglądała na spokojną, jakby w ogóle się nim nie przejmowała.
- Napij się kawy, przedyskutujemy wyniki. - rzuciła ze spokojem i odchyliła się do tyłu, opierając plecy o fotel. Położyła dłoń na dłoni Jeremiego.

Jeżeli nas zaatakuje, rzuć w niego czymś ciężkim. - przekazała mu w myślach. Jej głos rozbrzmiał w jego głowie tak wiarygodnie, jakby kobieta mówiła te słowa na głos.
 
 
Jessica Meyers


19 lat

Niebieska




Wysłany: 2016-10-19, 21:49   
   Multikonta: Cam, Toni


Wolał nie wnikać, czemu dziewczyna dosypuje do kawy jakichś ziół. Miał tylko nadzieję, że nie poda tego napoju jemu, ani ich "gościowi", który właśnie wpadł do gabinetu. Cholera wie co to za zielsko.
Joseph (czy jak mu tam było), raczej nie zachowywał się jak normalny gość. Trudno mu się dziwić, wspominał coś o umierającej córce. Niezrozumiałe dla Jeremy'ego było tylko to, czemu Leliel pozwalała mu pozwalała. Był zdecydowanie za stary jak na PSI, nie powinien być zagrożeniem dla nich dwóch. Gdyby to zależało od Jeremy'ego, już dawno wyrzucił by go, przy okazji trochę obijając. Tylko, że chłopak był tam by "uczyć się o interesach", więc wolał siedzieć cicho.
Dopiero gdy Leliel dała mu wyraźny komunikat, posługując się telepatią, Jeremy zrozumiał, że jest ona pomarańczowa. Nie domyślił się na początku, gdy dziewczyna wiedziała o nim wszystko, zaraz po niby-nic-nie-znaczącym dotyku. Chyba należała mu się nagroda, za najszybsze łączenie faktów... Skinął nieznacznie głową, by pokazać pomarańczowej, że zrozumiał.
Wcale nie miał zamiaru się odzywać, jeśli nie było to konieczne. Nie znał sytuacji, układów jakie tam panowały. On miał jedynie słuchać, zapamiętywać, a gdyby zrobiło się niebezpiecznie, ogłuszyć kogo trzeba.
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-10-20, 13:47   
   Multikonta: Admin


Leliel siedziała wyprostowana wlepiając wzrok w swojego gościa, któremu najwyraźniej puszczały nerwy, a chwilę później i emocje wzięły górę. Mężczyzna usiadł na fotelu i schował twarz w dłoniach.
- Leliel, ona umiera... - łzy trysnęły z jego oczu, a mięśnie co chwila spinały się widocznie. - Nie mam więcej pieniędzy, mam dzieci, żona nas opuściła, pracuję gdzie się da... Robię wszystko co w mojej mocy, aby mała wyzdrowiała, ale nie mam już na to siły. - szeptał w dłonie, które wciąż zakrywały jego twarz. Dopiero teraz można było zobaczyć, że za maską siły ukrywała się bezradność. Mężczyzna siedział skulony, co jakiś czas zaciągając się łapczywie powietrzem. Bezsilność. Tylko to czuł.
- Nie mogę ci dać leków, jeżeli nie zapłacisz, dobrze to wiesz. - rudowłosa nachyliła się w jego kierunku, opierając łokcie o blat biurka. Czy znała litość albo współczucie? Wyglądało na to, że nie. Odmawiała człowiekowi pomocy, odmawiałą pomocy dziecku, które najprawdopodobniej właśnie umierało w domu.
- Jeremy... Wytłumacz proszę panu Collinsowi, że nie można z nami pogrywać. - rzuciła sucho do chłopaka i znów opadła na oparcie fotela.
- Błagam, mam dzieci, beze mnie są skazane na śmierć... - szeptał te słowa jak mantrę przerywając napięcie między nimi, spowodowane głuchą ciszą.
Ostatnio zmieniony przez Kelly McCarthy 2016-10-20, 14:14, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Jessica Meyers


19 lat

Niebieska




Wysłany: 2016-10-21, 19:31   
   Multikonta: Cam, Toni


Podziwiał Leliel za spokój i cierpliwość. A może to zwykła bezduszność? No cóż, Jeremy współczuł mężczyźnie. Pewnie gdyby to od niego zależało, ugiął by się. Tylko że nie oczekiwano od niego współczucia, wręcz przeciwnie.
Wolał uniknąć mieszania się w "interesy", nie chciał narobić Leliel problemów, ale w pewnym stopniu chciał umyć ręce, od krzywdy wyrządzonej Collinsowi. Zmusiła go, by już na wstępnie umazał sobie dłonie, pokazał ile jest w stanie zrobić dla Pandemonium. Tylko co dokładnie miała na myśli?
- Nie jesteśmy fundacją charytatywną. - Co jak co, ale potrafił być stanowczy. - Nie płacisz, córeczka umiera.
Jeremy wciąż miał nadzieję, że wystarczy go trochę nastraszyć, nie chciał uciekać się do przemocy. Z drugiej strony, jeśli będzie tylko straszył, Joseph nie potraktuje go poważnie. Dlatego też, za pomocą telekinezy, podniósł kilka zwyczajnych przedmiotów jak lampka nocna, czy jakaś książka i niby od niechcenia, zaczął poruszać nimi w powietrzu, tak by kręciły koła, dookoła głowy faceta, raz trochę się zbliżając, raz oddalając. A któryś z nich w każdej chwili mógł uderzyć w jego skroń.
- Czyli będzie pan płacił, czy tylko narzekał?
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-10-21, 20:29   
   Multikonta: Admin


Leliel postanowiła zostawić wszystko w rękach Jeremiego, nie był specjalnie wprowadzony w sprawę, ale czuła, że sobie poradzi. Pan Collins wciąż szlochał żewnie, zakrywając twarz dłońmi, wydawał się nieprzejęty tym, iż przedmioty lewitują tuż nad jego głową.
- Proszę... Błagam, zapłacę kiedy tylko będę w stanie. - mężczyzna wstał i padł na oba kolana, niczym spowiadający się w konfesjonale. Po jego zmęczonej życiem twarzy płynęły najprawdziwsze łzy.
- Błagam, nie róbcie mi tego, proszę. - szeptał te słowa bardziej w niebiosa niźli do nich. Widać było, że Leliel traci cierpliwość, bo zaczęła stukać paznokciami o podłokietnik krzesła.
- Panie Collins, mój podopieczny wyraził się jasno, proszę wyjść. - rzuciła niewzruszona jego błaganiami i łzami. Mężczyzna jednak nie wstał, nie poruszył się nawet, zupełnie jakby odłączył się od świata zewnętrznego.
 
 
Jessica Meyers


19 lat

Niebieska




Wysłany: 2016-10-24, 18:22   
   Multikonta: Cam, Toni


Jeremy - starając się zachować dyskrecję - spojrzał na Leliel. Niecierpliwiła się, i raczej nie wyglądała, jakby miała zamiar reagować. Sprawdzała go. Dobrze o ty wiedział. Musiała zobaczyć, na jak wiele go stać, by spełnić jej oczekiwania. Wiedział o tym i wcale go to nie zdziwiło, nie zdenerwowało, nic. Co więcej, naprawdę chciał, by była z niego zadowolona.
Jednak w jego umyśle trwała zacięta walka, nie miał w końcu żadnych sadystycznych zapędów ani nic. To chyba normalne, że współczuł człowiekowi, którego dziecko umiera. Nie chciał nawet próbować postawić się na jego miejscu... Pandemonium wymagało poświęceń, ale wiele dawało w zamian. Pytanie, czy Jeremy naprawdę potrafił postąpić wbrew sobie, a później z tym żyć? Czy mógł podjąć taką decyzję, wiedząc, że jeśli podejmie ją teraz, postąpi tak jeszcze wiele razy?
Zamknął oczy i głęboko odetchnął. Trwało to dosłownie dwie sekundy, ale wystarczyło.
- Nie lubię się powtarzać. - rzucił, dość obojętnie, a wszystkie przedmioty, które jeszcze przed chwilą były w powietrzu, wróciły na swoje miejsca.
Nie czekał na odpowiedź mężczyzny, nie dał mu kolejnej szansy na opuszczenie pomieszczenia. Jeśli nie chciał zrobić tego samemu, to trzeba mu pomóc. Dlatego, używając telekinezy, pchnął Josepha w stronę drzwi. Natychmiast po tym, znów spojrzał na Leliel, jakby oczekując odpowiedzi, czy tego właśnie oczekiwała. Liczył, że pochwała uciszy jego sumienie.
Nie wiem, czy powinnam rzucać kostką.
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-10-25, 23:35   
   Multikonta: Admin


Leliel westchnęła ciężko i upiła łyk kawy. Nudziły ją takie rozmowy, lubiła jak ktoś od razu przechodzi do rzecz. Wykłada pieniądze, ona oferuje swoje usługi i klient wychodzi. Nie lubiła pogrywania, czas to pieniądz. Skoro pan Collins nie chciał współpracować, a Jeremy okazał się cierpliwy, postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Wstała z krzesła i spojrzała na chłopaka.
- Nie wyjdzie stąd. Zabij go. - rzuciła cicho i zniknęła za drzwiami od jej prywatnej łazienki. - Nie narób tylko bałaganu! - krzyknęła zza drzwi. Było słychać jak odkręca wodę i nalewa ją do wanny. Czas na odrobinę relaksu, a całą sprawę zostawi nowemu. Jak się spisze, będzie mogła mu zaufać.

/nie musisz rzucać.
 
 
Jessica Meyers


19 lat

Niebieska




Wysłany: 2016-10-28, 17:27   
   Multikonta: Cam, Toni


Czy naprawdę była tak bezduszna, by jakby nigdy nic, wydać wyrok śmierci, martwiąc się jedynie o czystość podłogi? Najwyraźniej tak. Przerażało go to, a jednocześnie wzbudzało pewnego rodzaju podziw. Pytanie tylko, czy Jeremy był w stanie stać się tak samo bezduszny. To nie tak, że był jakiś święty. Zanim trafił do Pandemonium zabił kilka osób w obronie własnej. Nie miał nawet specjalnych wyrzutów sumienie. Tylko czym innym było zabicie kogoś, by ratować siebie, a odebrać życie niewinnej osobie, ponieważ nie ma pieniędzy.
Gdy Leliel wyszła, Jeremy był prawie pewien, że nie da rady. Już chciał powiedzieć Josephowi, by uciekał. Sam nie wiedział, co go podkusiło, by tego nie zrobić. Może to przez te wszystkie razy, gdy to on został źle potraktowany? Nie raz obrywało mu się za okazywanie współczucia. Czemu nie miał by sobie tego teraz odbić? Przez chwilę popatrzeć, jak męczy się ktoś inny, niż on sam.
Powoli zaczynał rozumieć, dlaczego na świecie jest tylu sadystów i psychopatów. Cholernie podniecało go poczucie, że życie faceta, który dalej nie zdążył podnieść się z ziemi, zależy tylko od jego widzimisię. Równocześnie paraliżował go strach. Bynajmniej, nie przed tym, co musi zrobić. Bał się tego, że władza nad ludzkim życiem tak go kręciła. Zawsze lubił kontrolę, a to był wyższy jej poziom.
A jednak nie potrafił spojrzeć w -jak sądził przerażone - oczy pana Collinsa, gdy wysadził jego serce. Tak jak powiedziała Leliel, miał nie narobić bałaganu, więc zabicie go "od środka", wydało mu się najkorzystniejszą opcją. Najwyżej opluje się krwią, ale to nic takiego.
 
 
Mistrz Gry


Milion lat

Mistrz Gry



Wysłany: 2016-10-29, 12:00   
   Multikonta: Admin


Collins nie był świadom tego, co właśnie nakazała zrobić Leliel. Siedział pod ścianą za drzwiami i szlochał w najlepsze. Jedyną nadzieją na wyzdrowienie jego córki było właśnie Pandemonium. Teraz wszystkie jego marzenia legły w gruzach, a on sam nieświadom zbliżajacej się śmierci, poczuł bezradność i być może sam by ze sobą skończył, gdyby nie dzieci, które trzymały go przy życiu.
Gdy tylko zobaczył dziewczynę(?), w jego zaczerwienionych od łez oczach można było dostrzec przerażenie, jakby wiedział co go czeka, jakby przeczuwał, że nie ma ona dobrych zamiarów. Już nawet nie błagał, ani nie prosił o litość, stracił to, co człowiek ma najcenniejsze. Nadzieję. Poczuł tylko ostry ból w klatce i nic po za tym. Zapadła ciemność.

/ztx2
 
 
Lynn Gray


17

pomarańczowa




Wysłany: 2016-11-19, 15:09   
   Multikonta: Val, MG


Ciężko było znaleźć pokój, który mógł naleć do kobiety. Ale jedne drzwi się lekko wyróżniały, więc Lynn pomyślała, że to może być właśnie to. Nie czuła stresu czy przerażenia. Nie wiedziała nawet czy coś straciła, dając się tutaj zamknąć. Może to było głównym powodem, że po prostu nie czuła praktycznie żadnych emocji związanych z tym miejscem? Mimo iż czuła się tutaj zupełnie normalnie i swobodnie, to postanowiła - z przyzwyczajenia, które pewnie właśnie w sobie odkryła - zapukać do drzwi przed wejściem. I dopiero gdy przekonała się, że może wejść - wykroczyła do pokoju i wręczyła listę rudowłosej.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-08-15. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,112 sekundy. Zapytań do SQL: 12