• Kiedy stracisz wszystko, nikt się już z tobą nie liczy.
    Black is the color
    Nie, oni nie lękali się o dzieci, które mogły umrzeć. Nie martwili się pustką, którą miały po sobie pozostawić. Oni bali się nas – tych, którzy przeżyli.
  • Pryzmat:

    Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. "- Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię." W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.

    Judith zamyka projekt Pryzmat.

  • Obecnie mamy luty 2023r.
    Odczuwalna temperatura to -5°C, pada śnieg.

    Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu z notatnikiem! Tutaj link!

    W Systemie co chwila pojawiają się nowe eventy! Zachęcamy do odwiedzenia tematu: LINK

    Każdy nowy może rozpocząć grę jako exagent Pryzmatu i zamieszkać na strzeżonym osiedlu należącym do rządu!

    Odwiedźcie nas też na facebooku!

  • Bieżące poszukiwania:
    - Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
    - Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
    - Lounarie de Coudray szuka chętnych graczy do relacji między postaciami.
    - Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
    -Ceridwen Murray Poszukuje 1 osoby do byłego oddziału 7 z ligi dzieci.
    -Summer Dawson Poszukuje relacji dla swoich postaci.
    -Cora Wellworth Poszukuje pozytywnych relacji dla swojej postaci.
    -Toni Martin Poszukuje relacji z osobami z Syndykatu.
    -Hunter McAvoy Poszukuje osób do swojego własnego, prywatnego gangu.


  • Cookie
    Levi
    Lou
    Pravi


Poprzedni temat «» Następny temat
Amnezja
Autor Wiadomość
James O'Conor


25 lat

Prawa ręka O'Sullivana




Wysłany: 2016-10-27, 22:34   
   Multikonta: brak


Wizje go zaatakowały widział je już kiedyś i jedynie dobijały go jeszcze bardziej niż zwykle. Po za tym tyle wizji na raz to nie był dobry znak, wyszedł szybko spod prysznica wytarł się założył na szybko spodnie i kiedy otworzył drzwi do pokoju o mało się nie powrócił. Podbiegł do dziewczyny i sprawdził tętno. Kiedy w końcu je znalazł podniósł ją i otworzył drzwi na korytarz z buta. Nie było czasu. Ruszył biegiem do lecznicy krzycząc na swoich podwładnych żeby znaleźli medyka. Kiedy znalazł się już w lecznicy położył ją na kozetce, w tym samym momencie pojawiła się medyczka. James miał ochotę wyrwać sobie włosy z głowy. To już było dla niego za dużo Spojrzał na panią medyk, po czym warknął na nią żeby nie stała tylko coś zrobiła. Kiedy zabrała się do działania James nie wytrzymał i wyszedł. Poszedł z powrotem do pokoju i ubrał się, przymocował nuż do paska, po czym wyszedł z bazy. Miał serdecznie dość, brakowało mu na głowie jeszcze większych wyrzutów sumienia niż po tym jak użył białego szumu. Odpalił motocykl z buta i ruszył chwilę mieląc w miejscu w kierunku domu jej ojca. W tym momencie chciał to zakończyć raz a porządnie. Zatrzymał się dopiero pod domem ojca Caroline. Wszedł do gabinetu bezceremonialnie i zaczął wrzeszczeć. Musiał w końcu wyładować się i zakończyć tą udrękę. Owszem pojawiło się kilku ochroniarzy, ale szybko zostali obezwładnieni przez niego, wiedział, co robi i w żadnym wypadku nie miał zamiaru zabijać jej ojca. Po prostu chciał zakończyć tę farsę. Wszystko było by w porządku gdyby nie stwierdzenie jej ojca
„James rozumiem cię. Jesteś przemęczony, powinieneś odpocząć, zniknąć na jakiś czas i odpuścić sobie.”
James zacisnął szczękę ze złości. Jak miał sobie odpuścić i zniknąć na jakiś czas, jak do cholery?! Krążył poirytowany po jego gabinecie, ze złości nawet kopnął z całej siły w jednego ochroniarz, jak ą on miał czelność leżeć akurat na jego drodze? Chciał jeszcze coś powiedzieć, ale po prostu machnął ręką i wyszedł mieszkania. Wsiadł na motocykl i ruszył przed siebie. Dokąd? Po prostu przed siebie jak za dawnych dobrych lat musiał się uspokoić ochłonąć.
_________________
Feel The Power of The Darkside
 
 
Caroline O'Conor


18

Pomarańczowa




Wysłany: 2016-10-27, 22:50   
   Multikonta: Liam


Kiedy wychodził z łazienki ona była już całkiem dobrze przymroczona, zdążyła już stracić więcej krwi. Czuła, że ktoś ją podnosi i gdzieś niesie ale wtedy kompletnie urwał jej się film. Miała tylko nadzieję, że tym razem jej nie odratują.
Obudziła się chyba następnego dnia. Przez kilka pierwszych godzin nawet nie miała siły się podnieść, z resztą medyk i tak jej nie pozwolił. Po kilku godzinach bezczynnego leżenia w końcu się wkurwiła, wyrwała sobie kroplówkę i całą aparaturę i wyszła z lecznicy. Próbowali ją zatrzymać ale wymusiła na nich żeby tego nie robili. Wróciła do pokoju Jamesa bo w sumie nie wiedziała gdzie indziej może iść. Nikt jej nie pokazał gdzie mieszkała wcześniej jak była sama więc korzystając z okazji, że go nie było przejęła pokój. Oczywiście dawny charakterek szybko zaczął jej wracać, złapała pierwszego człowieka, którego spotkała na korytarzu i nakrzyczała, że natychmiast ktoś ma posprzątać ten bajzel u niej. Cała ekipa zjawiła się w pięć minut, a w ciągu godziny pokój lśnił.

////// PRZESKOK - TYDZIEŃ PÓŹNIEJ ///////

Jamesa nie było już siedem dni. I dobrze, bo nadal miała ochotę ukręcić mu łeb. W sumie cieszyła się, że nie musi się już z nim użerać. Pod jego nieobecność naprawdę odżyła. Zaczęła się zdrowo żywić żeby wyprowadzić się z tej anoreksji, zaczęła znowu ćwiczyć zarówno swoje umiejętności jak i ciało, znowu częściej spotykała się z Annabeth na drinka, nawet ze dwa razy wyszła na miasto! Czuła, że w końcu odzyskuje spokojne, dawne życie. Ba! Nawet okazało się, że inni łowcy już nie boją się do niej odzywać kiedy jej narzeczonego nie ma w pobliżu. Tylko nie wiedzieć czemu ten cholerny pierścionek nadal stał na szafce. Wieczorami leżała samotnie i wpatrywała się w niego tęsknym spojrzeniem. Musiała się wyleczyć z tego paskudztwa, które ją dopadły kiedy spędziła z nim dwa tygodnie nie będąc świadoma wszystkich wyrządzonych krzywd.
 
 
James O'Conor


25 lat

Prawa ręka O'Sullivana




Wysłany: 2016-10-27, 23:17   
   Multikonta: brak


James podróżował. Nie szukali go, czyżby to była sprawka ojca Caroline? Nie miał planu gdzie dokładnie jechać. Po prostu jechał przed siebie. Zatrzymywał się w momencie, kiedy kończyło mu się paliwo, albo zgłodniał albo trafił na znajomego. W taki sposób zdobył kilka nowych tatuaży. Spał po motelach, albo wcześniej wymienionych znajomych. Wszyscy byli zaskoczeni widząc go, tym bardziej, iż miał pieniądze przy sobie i to nie małe, co w dawnych czasach rzadko się zdarzało. Kiedy pytali go skąd je odpowiadał krótkim „gdybym ci powiedział musiał bym cię zabić” mówił to z poważną miną, po czym zaczynał się śmiać i wyjaśniać, jaka jest sytuacja pomijając istotne szczegóły, które mogłyby sprawić mu problemy. Przez ten czas zdążył się zapuścić broda była znacznie dłuższa włosy również i jakoś tak w nieładzie. Mało go to obchodziło z resztą mało, czym się przejmował w tym momencie. Kiedy trafił do jedynej przyjaciółki, jaką miał. Wygadał się jej ze wszystkich problemów życiowych. Fakt dostał od niej kopa, mętalnego ale za to ją uwielbiał. Potrafiła go zawsze postawić na nogi wyciągnąć z niego „dawnego demona”. Tak i teraz się stało, zajęło jej to nieco dłużej niż zwykle, ale w końcu wyciągnęła z niego Jamesa z dawnych lat. Nawet zagroziła, że jak zepsuje jej dzieło to go znajdzie i udusi gołymi rękoma. Kiedy zorientował się że zbliża się siódmy dzień postanowił wrócić do Bazy i zobaczyć jak się sprawy mają, a potem ewentualnie ruszyć dalej.
I tak siódmego dnia łowczy jak by dostali sraczki, zaczęli biegać i przestrzegać zasad, które sam kiedyś narzucił im. James natomiast pojawiając się korytarzu, który szedł do jego pokoju odezwał się.
-Co jest z wami do cholery? Latacie jakbyście dostali sraczki i wszystkie kible były zajęte.- roześmiał się ruszając dalej nie zwracając uwagi na rozluźnienie wśród jego oddziału, którzy w tym momencie tali jak słup soli i nie wiedzieli, co się właśnie stało. Normalnie dostali by srogi opierdol i musieliby wyczyścić całą bazę swoimi szczoteczkami do zębów, natomiast James zlał przestrzeganie zasad. Jego gabinet również był w tym korytarzu, nie wiedział do końca czy Caro przeżyła czy też nie, w zasadzie nie wiedział do końca czy przyjechał tu tylko po to by zobaczyć jak się mają sprawy papierkowe czy po to by właśnie zobaczyć co z Caroline.
_________________
Feel The Power of The Darkside
 
 
Caroline O'Conor


18

Pomarańczowa




Wysłany: 2016-10-27, 23:25   
   Multikonta: Liam


Ludzie Jamesa okazali się całkiem mili kiedy wyjechał. Dowiedziała się również, że czasem bywają przydatni i, że potrzebują nowego przywódcy. To ona tak rozbestwiła ich przez ten tydzień. No cóż, czasem ich zadaniem było pójście z nią na zakupy, czasem na całonocną imprezę, a bywały dni, kiedy tylko robili kawkę i dostarczali jej trawkę.
Właśnie wychodziła na trening ze związanymi włosami i ubrana w obcisłe dresy, w których robiła furrorę. Wszyscy z zadowoleniem witali ją po drodze ale jakoś miała dziwne wrażenie, że są poddenerwowani. Nie patrzyli jej w oczy, co wcześniej się nie zdarzało. Sama zaczęła być tym nieźle zaniepokojona. Czyżby tatuś albo wujcio próbowali przywrócić im dawny reżim i każdy dostał opierdziel? W końcu nie wytrzymała, złapała kolejnego kolesia, który próbował ją nerwowo zbyć i pchnęła go na ścianę, do której go przyparła.
-Co się do kurwy nędzy dzieje?! - warknęła ale nie musiał jej odpowiadać bo właśnie obróciła głowę w prawo i zobaczyła co wyłania się zza rogu. Jej nemesis.
 
 
James O'Conor


25 lat

Prawa ręka O'Sullivana




Wysłany: 2016-10-27, 23:39   
   Multikonta: brak


Kiedy wyszedł zza zakrętu zobaczył ją. W pierwszej chwili walczył ze sobą by się odwrócić wrócić do motocyklu i ruszyć dalej, ale przypomniał sobie słowa przyjaciółki i jakoś przeszły go ciarki po plecach. Ona była do tego zdolna oj tak. Ruszył wiec lekko się uśmiechając i trzymając ręce w kieszeni. Kiedy się zatrzymał pociągnął ją do siebie i pocałował namiętnie.
-Przepraszam za zniknięcie- po czym znów ją pocałował lecz tym razem nieco inaczej, delikatniej sprawiając iż każda jej komórka ciała chciała żeby chwila trwała jak najdłużej. Tak było całował ją tak delikatnie a na zakończenie pozwolił sobie pocałować ją w szyje, dokładnie parę centymetrów pod uchem gdzie znajdowało się jedno z największych skupisk nerwów. Dopiero wtedy się odsunął lekko wciąż się skromnie uśmiechając.
-Przepraszam za moje zachowanie. Jeżeli chcesz to ja sobie pojadę dalej- powiedział przyjemnie zachrypniętym głosem, ale jednocześnie lekko przepitym i przepalonym. I był już gotów na to by ruszyć dalej. Był inny i to nie tylko z wyglądu, ale i z zachowania. Jak by bardziej wyluzowany? Tak jak by przez ten tydzień ktoś mu wyciągnął kija z czterech liter i zrobił porządne pranie mózgu wyciągając jego wewnętrznego demona z powrotem na powierzchnię.
_________________
Feel The Power of The Darkside
 
 
Caroline O'Conor


18

Pomarańczowa




Wysłany: 2016-10-27, 23:50   
   Multikonta: Liam


Kiedy się zbliżał oparła ręce na biodrach przybierając bojową pozycję i wściekle ściągnęła brwi. Chciała obrócić się na pięcie i odejść ale skoro nie bał się tej konfrontacji to będzie ją miał. Tego pocałunku się nie spodziewała. Zaskoczył ją tak bardzo, że nawet nie zdążyła pójść po rozum do głowy i go odepchnąć.
-Wcale nie tęskniłam. Chyba nikt nie tęsknił - rzuciła szorstko. Kiedy znów ją pocałował zadrżała i na chwilę cała się rozpłynęła, dopiero pod koniec uświadamiając sobie, że on nią po prostu manipuluje. Ale nie ma tak łatwo, nie przekupi jej żadnymi całuskami. Chociaż o dziwo był jakiś odmieniony... zuchwały, pewny siebie ale mniej sztywny. O wiele mniej.
-Ćpałeś coś? - zapytała zdziwiona. -Z resztą rób co chcesz, jedź gdzie chcesz. Mnie to nie obchodzi. Dla mnie jesteś martwy - syknęła wściekle. Tęskniła za nim jak cholera ale nie chciała żyć z takim człowiekiem. Nie po tym wszystkim co jej zrobił i nie po tym jak zareagował na jej cierpienie kiedy się dowiedziała. Przecież kompletnie ją olał, nigdy nie widziała drugiego tak znieczulonego człowieka. A ona nie chciała spędzić życia z kimś takim.
-Masz coś jeszcze do powiedzenia? - zapytała z lekko uniesioną brwią, odrzucając niesforny kosmyk włosów do tyłu -Bo chciałabym już wrócić do spokojnego, szczęśliwego życia bez ciebie.
 
 
James O'Conor


25 lat

Prawa ręka O'Sullivana




Wysłany: 2016-10-28, 00:01   
   Multikonta: brak


-Nie, Nie ćpałem. I nigdy nie czułem się bardziej żywy- uśmiechnął się zadziornie na jej słowa. Spodziewał się tego, że dostanie w mordę. Tak się natomiast nie stało, Ciekawe, bo był niemal pewien, że to nastąpi a jednak nie następowało. Dlaczego?
-Ja za sobą też bym nie tęsknił- powiedział patrząc jej prosto w oczy. Jego postawa nawet była wyraźnie inna, jedną nogę miał ostawioną nieco dalej od drugiej a cały ciężar ciała spoczął na lewej nodze. Palnął się nagle w czoło jak by uświadomił sobie, że powiedział coś głupiego.
-Znaczy za tamtym ja- roześmiał się lekko. Mimo że ją olał to wciąż myślami wracał do niej dla tego też stał przed nią.
-ałć. To bolało, chodź spodziewałem się na końcu bardziej liścia czy czegoś takiego- faktycznie ostatnie jej słowa nieco go zabolały, ale starał się wszystko obrócić w żart. W sumie tyle mu zostało, nie przekona jej by zmieniła zdanie na jego temat.
_________________
Feel The Power of The Darkside
 
 
Caroline O'Conor


18

Pomarańczowa




Wysłany: 2016-10-28, 00:10   
   Multikonta: Liam


-Czyli pewnie dorzucili ci coś na nieświadomce - powiedziała cynicznie. Z każdą sekundą kiedy na niego patrzyła czuła coraz większe obrzydzenie. Nie tylko dlatego, że wyrządził jej krzywd ale... co on ze sobą zrobił?!
-Ach, czyli masz zwyczajnie rozdwojenie jaźni. To by wiele tłumaczyło - rzuciła kąśliwie. Naprawdę dopiero teraz zdała sobie sprawę z tego, że ten człowiek jest jeszcze większym psychopatą niż ona. Po prostu niewyobrażalne. Po jego kolejnych słowach wzruszyła ramionami i uznała, że w sumie czemu nie. Miała na to ochotę chyba od samego początku ale chyba zapomniała z wrażenia. Trzymając ręce za plecami włożyła kastet, który trzymała w tylnej kieszeni spodni. Następnie zamachnęła się i z całej siły przyłożyła mu ze swojego doskonałego prawego sierpowego, którego sam ją z resztą nauczył. Dopiero teraz na jej twarzy pojawił się uśmiech. Choć i tak nie mogła sprawić by cierpiał tak jak ona.
-W ogóle to wyglądasz jak menel - powiedziała patrząc na niego z odrazą. Nie sądziła, że można w ogóle zapuścić się jeszcze bardziej. -Ogarnij się bo nigdy nie znajdziesz żony - mruknęła ozięble, obróciła się na pięcie i zostawiła go z opuszczoną z szoku koparą. Nie miała zamiaru się z nim więcej patyczkować. Nigdy więcej.
 
 
James O'Conor


25 lat

Prawa ręka O'Sullivana




Wysłany: 2016-10-28, 01:15   
   Multikonta: brak


-Nie, i nie- Powiedział spokojnie. Miała prawo się na niego denerwować i w sumie nie wiedział, czego się spodziewał przejeżdżając tutaj. Widział że coś kombinuje, nadal był przecież przeszkolony do takich sytuacji a mimo to grzecznie poczekał aż Cao wymierzy cios. Co trzeba było przyznać to, to że miała dużo więcej siły niż ostatnio. Można było usłyszeć lekkie chrupniecie Jamesowi lekko zesztywniała szczęka a sam lekko odleciał. Kiedy się w końcu wyprostował, z miejsca gdzie go uderzyła spływała strużka krwi. Chwycił się za szczękę i dość gwałtownie nią ruszył tak, że można było znów usłyszeć chrupnięcie. Zrobiło mu się ciemno przed oczami na moment, kiedy ogarnął się lekko roześmiał się.
-Należało mi się, ale mówiłem o liściu a nie o prawym sierpowym z kastetem, i czy to nie jest prawy sierpowy z którego uczyłem cię?- Spytał się opierając prawą rękę o pobliską ścianę. Mówił nieco niewyraźnie ze względu, iż szczęka wciąż była lekko odrętwiała. Na słowa, iż wygląda jak menel wzruszył ramionami tylko i pozwolił jej odejść. Widząc jak jego odział się patrzy na niego, wyprostował się zaklaskał i spojrzał nieco gniewnie.
-No już widowisko się skończyło do roboty!- Powiedział nadal spokojnym głosem. A jego ludzie jak by w obawie o swoje życie nagle w popłochu ruszyli do swoich obowiązków. On jednak zdążył chwycić a właściwie zarzucić rękę na jego ramie i powiedzieć coś swojej ofierze. Ten tylko kiwnął głową i ruszył w pośpiechu. James natomiast ruszył do swojego pokoju, który był okupowany przez nią w momencie, kiedy go nie było. Z miejsca wszedł pod prysznic i puścił ciepłą wodę. Wykąpał się lekko przystrzygł brodę tak by wyglądała na ogarniętą. Następnie wygolił boki głowy i ściął lekko włosy. Kolejnym krokiem było założenie nowych ubrań. Chwilę mu zajęło zanim znalazł gdzieś upchnięte swoje rzeczy, ale koniec końców po tej całej operacji wyglądał już znacznie lepiej. Zakleił ranę plastrem, który miał zastępować szwy i w tym momencie do jego pokoju zapukał gość, którego wysłał przed chwilą gdzieś. Otworzył drzwi zabrał od niego rzecz, którą miał dla niego załatwić, po czym pomachał mu by ruszył do swoich zajęć. W tym momencie dopiero jego wzrok przykuło pudełeczko z pierścionkiem, które wciąż stało w miejscu gdzie je postawił. Podszedł do niego, po czym chwycił pudełko i schował do kieszeni spodni. Odwrócił się na pięcie i wyszedł z pokoju. Ruszył śladem Caroline. Nie wierzył, że to robi, ale chyba to wsiało nad nim jak klątwa, która musiała się w końcu zrealizować. Wszedł bezceremonialnie z bukietem kwiatów na sale treningową, ignorując resztę zebranych tu, którzy zainteresowali się tym, co właśnie robi. Caroline stała do niego plecami i zaczynała szykować się do rozgrzewki. Podszedł do niej, kiedy jeszcze była wyprostowana i zza pleców pokazał przed nią bukiet.
-Wiem, że nie jestem najlepszą osobą na ziemi, wiem że zjebałem, wiem że nie zaufasz mi przez marne słowa, wiem że nie jestem idealny, wiem że cierpisz mojego powodu i że nie byłem z tobą szczery bo chciałem pokazać tobie nieco innego mnie a nie widziałem innej alternatywy niż zrobienie tego w taki sposób jaki zrobiłem. Wiem, że jestem dupkiem, ale wybacz mi proszę naprawdę to znikniecie mi pomogło.- Kiedy odebrała od niego bukiet on zdążył przyklęknąć na jedno kolano i wyciągnąć pudełko z pierścionkiem i otworzyć je zanim ta się obróciła do niego przodem. Pierścionek był prosty w swej konstrukcji, lecz był zwieńczony niewielkich rozmiarów kryształem szlachetnym a całość była wykonana z białego złota.
-Caroline czy mimo wszystkich moich okropnych wad dasz mi tą ostatnią z ostatnich szans i wyjdziesz za mnie?- mówił spokojnym, lecz wciąż przyjemnie zachrypniętym głosem, a jego ton mówił, iż jest pewny siebie i tego, co właśnie robił. Ludzie w Sali treningowej przestali ćwiczyć i obserwowali całe to przedstawienie z autentycznym zapartym tchem. Raczej wszyscy spodziewali się tego, iż potraktuje go butem na twarz ichnie mu ten pierścionek tam gdzie światło nie dochodzi, gdyż chyba każdy zauważył jak napięta jest sytuacja między nimi. On jednak miał nadzieję, że nie zrobi tego, co spodziewali się wszyscy i chociaż da mu ostatnią z ostatnich szans na poprawę. Byle by to nie wyglądało tak, że będzie to działo się tylko w jedną stronę, że on będzie się starał a on będzie upierać się przy swoim zdaniu jak on jej nie rozumie i jak to bardzo ją skrzywdził. Chodziło mu tylko o to by zacząć od początku co mogło się okazać trudniejsze niż naprawienie tego co zostało z pogorzeliska jego błędów życiowych. Tak czy inaczej Jamesowi serducho prawdopodobnie zaraz wyskoczy przez gardło i spierdzieli gdzieś gdzie już nigdy go nie znajdzie. Robiło mu się strasznie sucho w ustach a na czole pojawił się pot. Autentycznie się bał i nie był to wcale mały strach.
_________________
Feel The Power of The Darkside
 
 
Caroline O'Conor


18

Pomarańczowa




Wysłany: 2016-10-28, 10:29   
   Multikonta: Liam


Uśmiechnęła się usatysfakcjonowana kiedy chrupnęła mu szczęka. Miała nadzieje, że bolało. Dziwne tylko, że się nie bronił tym bardziej, że to on wytrenował jej prawy sierpowy i mógł się tego spodziewać. Choć nawet gdyby się bronił to i tak użyłaby innego ciosu, wbrew temu co myślał, nie nauczył jej wszystkiego. W tajemnicy uczyła się też innych technik walki by nie być przewidywalna i móc się bronić również przed nim.
-Taaa, to ten - mruknęła obojętnie przez ramię i odeszła.
Wpadła do Sali treningowej jak burza, po rozmowie z Jamesem wszyscy zaczęli schodzić jej z drogi. I słusznie. Jeszcze zanim zaczęła się rozgrzewać na sali zapanowało jakieś dziwne poruszenie ale kompletnie to zignorowała. Do momentu aż przed nią pojawił się bukiet. Chwyciła go wściekle i obróciła się żeby zlać go tymi kolcami ale James już zdążył paść przed nią na kolana. Dziewczyna nieco speszona rozejrzała się po Sali. Widocznie wszyscy dookoła byli nimi zainteresowani. Od razu posłała mu mordercze spojrzenie. Wiedziała, że specjalnie zrobił to przy wszystkich by nie mogła odmówić. Ojciec na pewno go uprzedził, że nie załatwiają spraw rodzinnych publicznie i nawet kiedy jest najgorzej muszą robić dobrą minę do złej gry. Kiedy ludzie widzieli, że są jednością byli spokojniejsi i bardziej posłuszni. W każdym razem widziała jakie to dla niego stresujące i wiedziała, że w tym momencie każda sekunda płynie mu jak godzina. Napawała się tym najdłużej jak mogła i przeciągała milczenie by móc go chociaż trochę potorturować.
-Niech ci będzie - wywróciła oczami i zabrała pierścionek by móc założyć go sobie na palec. Nie była przekonana co do jego pomysłu ale wiedziała, że nie może zareagować inaczej kiedy wszyscy patrzyli. Musieli widzieć w niej silnego przyszłego przywódcę, a nie rozemocjonowaną babę przedkładającą swoje dobro nad dobro całej organizacji. Poza tym wiedziała, że ojciec jej nie odpuści.
-I niby jak chcesz wszystko naprawić? – spojrzała na niego pytająco bo ona jakoś nie potrafiła sobie tego wyobrazić. Ale on najwyraźniej już ubzdurał sobie jakąś wizję.
 
 
James O'Conor


25 lat

Prawa ręka O'Sullivana




Wysłany: 2016-10-29, 22:38   
   Multikonta: brak


Kiedy przyjęła pierścionek, kamień spad serca. Chwila, kiedy Caroline zastanawiała się rzeczywiście trwała jak by wieki, jak by cały wielki świat stwierdził, że w tym momencie zatrzyma dla niego czas.
-Nie wiem. Jak to naprawić, po prostu będę działał- Stwierdził spokojnie wstając z kolan. Szczerze mówiąc naprawdę nie miał zielonego pojęcia, wiedział jedno on sam nic nie zrobi, jeżeli Caro też tego szczerze nie będzie chciała. Westchnął ciężko spoglądając na nią
-Nie ważne ile będę się starał to, to nie uda mi się dopóki sama nie pozwolisz na to.- powiedział nieco ciszej. Fakt faktem nie wszyscy musieli wiedzieć co dokładnie między nimi się dzieje. Przytulił ja nagle tak by mógł coś powiedzieć by żadne ciekawskie uszy tego nie usłyszały.
-Kocham cię i mówię szczerze w tym momencie, chcę to wszystko naprawić, ale naprawdę nie mam zielonego pojęcia od czego zacząć.- po czym pocałował ją w policzek i osunął kawałek.
-Będę w gabinecie, zajrzyj tam jak skoczysz trening proszę- mówił spokojnie cały czas uśmiechając się. Po czym ruszył w kierunku swojego gabinetu. Przez ten czas na pewno jego praca papierkowa wzrosła a którą będzie musiał zrobić. Kiedy wszedł do swojego gabinetu, zasiadł przy biurku i zaczął pracować.
_________________
Feel The Power of The Darkside
 
 
Caroline O'Conor


18

Pomarańczowa




Wysłany: 2016-10-29, 23:03   
   Multikonta: Liam


Może i przyjęła pierścionek ale nie była w stu procentach przekonana co do tego pomysłu. Już dawno uznała, że byłoby prościej gdyby rozstali się w pokoju i każdy poszedłby w swoją stronę. To mogłoby zaoszczędzić jej wiele bólu. I nerwów. I to nie tak, że nie chciała tego naprawiać ale też nie tak, że się do tego paliła. W tym temacie pozostawała neutralna i obojętna. Kolejny raz nie zaufa mu już tak łatwo jak wiele razy wcześniej. Z resztą przecież nie wsadziła mu tego pierścionka w gardło ani w miejsce gdzie słońce nie dociera i nie skopała mu tyłka tylko przyjęła. Pod publikę ale przejęła. Powinien już to uznać za jakiś bodziec do działania.
Zaskoczył ją kiedy ją przytulił. Z jednej strony czuła lekką irytację, a z drugiej dziwną jakby... ulgę? A kiedy powiedział, że ją kocha? Jej żołądek nagle się ścisnął, a potem jakby zrobił dwanaście fikołków dookoła własnej osi. Nigdy wcześniej nie czuła czegoś takiego ale po tym co przeszła zdecydowanie nie była jeszcze gotowa by odpowiedzieć mu tym samym. Jedynie uśmiechnęła się blado, nawet trochę z przerażeniem. To wszystko działo się zbyt szybko.
-Wracać do treningu albo weźcie się za robotę - warknęła do wszystkich zebranych gapiów kiedy puścił ją ze swojego objęcia i ci natychmiast wrócili do swoich zajęć. W sumie całkiem nieźle ich wytresowała kiedy nie było Jamesa. I w sumie nawet nie odprowadziła go wzrokiem tylko zwyczajnie wróciła do rozgrzewki. Do rozgrzewki, po której dała sobie wycisk roku. Musiała w końcu jakoś dać upust wszystkim emocjom, które się w niej nagromadziły. Kiedy znudziło jej się obijanie worka treningowego dała wycisk każdemu po kolei na ringu. Niektórych biedaków całkiem nieźle poturbowała.
Po treningu wcale nie spieszyła się do jego gabinetu. Coraz bardziej lubiła trzymać go w niepewności i kazać mu czekać. Ot co, nowa rozrywkowa metoda torturowania go. Najpierw poszła do pokoju, wzięła prysznic, założyła świeże ubrania i nawet po drodze zahaczyła o kuchnię żeby coś zjeść. W sumie zeszło jej się ze wszystkim pewnie ze dwie albo ze trzy godziny. W końcu ustała w progu jego gabinetu, oparta o framugę i z nieco bojowo, a trochę pretensjonalnie rękoma splecionymi na wysokości klatki piersiowej.
-Co chciałeś? - zapytała tonem głosu kompletnie odbarwionym z jakichkolwiek emocji. I tych pozytywnych i negatywnych.
 
 
James O'Conor


25 lat

Prawa ręka O'Sullivana




Wysłany: 2016-10-29, 23:16   
   Multikonta: brak


Wdział jej uśmiech po jego słowach, to mu wystarczyło na tą chwilę. Wiedzia, że ma sporo pracy przed sobą, zdobyć zaufanie nie jest tak prosto. Kiedy ona trenowała on zajął się swoją pracą. Tak się na niej skupił, że kiedy Caroline nagle się do niego odezwała ten podskoczył wystraszony.
-Chcesz żebym dostał zawału?- powiedział żartem. Nadal był uśmiechnięty lekko, w prawej ręce trzymał jakieś dokumenty, lecz kiedy wyrwała go z pracy rzucił dokument i długopis na biurko i wstał.
-Chcesz się przejść, czy może wolisz odpocząć, mógłbym zrobić tobie masaż albo coś- spytał obchodząc swoje biurko i stajać przed nią na wyciągnięcie ręki. Jeszcze nie dawno odesłałby ją by mu nie przeszkadzała w pracy, jednak ten tydzień znacznie go zmienił, na tyle że można było brać jego zachowanie z pozoru jakby oszustwo. On jednak naprawdę się zmienił i miał nadzieję, że zamiana mu, że w odzyskaknu jej zaufania. Między innymi w ogóle się nie bronił, kiedy zadawała mu cios.
-W ogóle jak poszedł trening?- spytał się jej nie ukrywając swojego zainteresowania.
_________________
Feel The Power of The Darkside
 
 
Caroline O'Conor


18

Pomarańczowa




Wysłany: 2016-10-29, 23:27   
   Multikonta: Liam


Chyba nawet nie zdawał sobie sprawy z tego jak dużo pracy ma przed sobą. Ale miała nadzieję, że wystarczy mu tego nowego uporu i pozytywnego nastawienia, które swoją drogą nadal były dla niej podejrzane. Musi się koniecznie dowiedzieć kto to zrobił i zdobyć to, co mu dosypał!
Kiedy wspomniał o zawale teatralnie i z westchnięciem przewróciła oczami.
-Hmm... w sumie. Może poczekaj chociaż do ślubu bo jednak status młodej wdowy wygląda lepiej niż starej panny - mruknęła żartobliwie, choć ton jej głosu i mina niekoniecznie na to wskazywały. Jakoś jeszcze nie miała ochoty na wesołe narzeczeńskie żarciki tylko na czysty czarny humor. W każdym razie zaczęła myśleć nad opcjami, które zaproponował. W ogóle się tego nie spodziewała bo raczej myślała, że będzie czegoś od niej chciał i po kilku minutach wróci do swojej pracy jak zwykle. W każdym razie masaż w tym momencie w jej wyobraźni nie wyglądał zbyt obiecująco.
-Wolałabym iść na jakąś imprezę - stwierdziła stanowczo wiedząc czego dokładnie jej potrzeba. I jemu też na pewno się przyda. Z resztą o co mogą się pokłócić wyluzowani i rozbawieni wśród dobrze bawiących się ludzi? Fakt, ona na pewno by coś wymyśliła ale tylko mając wyjątkowo zły humor. A jak już miała okazję gdzieś wyjść to wolała tego nie psuć.
-Um... - podrapała się po głowie nieco zakłopotana kiedy zapytał o trening -znaczna część twojego oddziału potrzebuje zwolnienia na kilka dni - mruknęła niby ze skruchą bo bała się, że się wścieknie ale z drugiej strony miała to głęboko gdzieś i była z siebie zadowolona.
 
 
James O'Conor


25 lat

Prawa ręka O'Sullivana




Wysłany: 2016-10-29, 23:45   
   Multikonta: brak


Słysząc iż cześć jego oddziału jest niedysponowana, machnął ręką i dodał
-aż tak jesteś wciekła na mnie?- podniósł jedną brew do góry. Chyba do końca nie zdawał sobie sprawy z tego że Caro gdyby mogła to by go wykończyła gdyby wybrał opcje z potrenowaniem z nią. Kiedy usłyszał o imprezie w pierwszej chwili nie dał po sobie nic poznać.
-Nie przepadam za klubami ale myślę że się przemęczę tak że prowadź- stwierdził spokojnie czekając cierpliwie na to aż ruszy. Nie zamierzał prowadzić tak że przez krótkofalówkę którą miał na wyciągnięcie ręki powiedział żeby przygotowali auto luksusowe i by jeden z nich był gotowy na to że będzie szoferem dzisiejszego dnia. Następnie odłożył krótkofalówkę do ładowarki.
-Ponieważ nie znam się na klubach to zaufam tobie.- dodał jedynie w momencie, kiedy ruszyli.
_________________
Feel The Power of The Darkside
 
 
Caroline O'Conor


18

Pomarańczowa




Wysłany: 2016-10-29, 23:52   
   Multikonta: Liam


-Jeszcze nawet sobie nie wyobrażasz - powiedziała z nieco podstępnym uśmieszkiem. W ty momencie tylko brakowało jej ogona i dorobionych rogów. W sumie żałowała, że nie został na treningu bo ośmieszyłaby go przed jego wszystkimi podwładnymi. Może i na co dzień miał więcej siły niż ona ale Caroline ostatnio była w coraz lepszej kondycji, a on nie wiedział jeszcze jaką siłę ma kobieca furia. Kiedyś może będzie mu dane doświadczyć na własnej skórze.
-Po woli, przecież tak nie wyjdę - mruknęła z westchnięciem. On chyba naprawdę nie chodził na żadne imprezy skoro myślał, że ona wynurzy się z bazy bez makijażu, w luźnej tunice i legginsach. I do tego w płaskich butach i nieuczesana. Oczywiste, że pierwsze co to skierowała się do pokoju, w którym zaczęła się ogarniać jak tylko weszła do środka. Na szczęście w przeciwieństwie do innych kobiet była w miarę zdecydowana i konkretna więc szło jej to w miarę sprawnie.
-Ja też się nie znam odkąd mnie nie wypuszczasz, moda szybko się zmienia - rzuciła z całkiem sporą dawką pretensji. W sumie James zabił jej całe życie towarzyskie i póki co uchodziło mu to na sucho.
-Ale pojeździmy po centrum i zobaczymy gdzie teraz są największe kolejki...
 
 
James O'Conor


25 lat

Prawa ręka O'Sullivana




Wysłany: 2016-10-30, 00:13   
   Multikonta: brak


Strzelił sobie face palma, zapominając iż nie obędzie się bez chwilowego przystanku w pokoju. Wszedł za nią i uwalił się na łóżku wkładając ręce pod głowę. W taki sposób czekał aż ta się przygotuje.
-Jak to dobrze że nie będziemy musieli stać w kolejce.- powiedział uświadamiając sobie, że przecież w tym mieście wszyscy właściciele klubów kojarzyli wszystkie ważniejsze osoby dlatego też nie będą sprawiać im problemów. Kiedy Caro stanęła gotowa do wyjścia, James podniósł się i poniósł brwi.
-Łał. Świetnie wyglądasz- stwierdził nie ukrywając podziwu po czym sam wstał i ustawił ramie tak by mogła je chwycić.
_________________
Feel The Power of The Darkside
 
 
Caroline O'Conor


18

Pomarańczowa




Wysłany: 2016-10-30, 00:27   
   Multikonta: Liam


-Nawet gdyby mnie nie kojarzyli jako córki największego mafiozy w mieście to bez ciebie i tak bez ciebie weszłabym bez kolejki - skwitowała. Na szczęście jej uroda okazywała się być pomocna w kwestiach załatwiania spraw na mieście. Korzystała z tego wielokrotnie zanim ktokolwiek kojarzył ją z ojcem. W końcu jeśli wpuszczali do klubu najładniejsze dziewczyny to zaraz zlatywali się i faceci płacący za wejście i za drinki, czysty marketing i wszyscy byli zadowoleni. Było trzeba tylko wyróżnić się w kolejce, a tak właściwie w niej w ogóle nie stać tylko iść przed siebie, a Caroline nie miała z tym najmniejszego problemu. Inne kobiety jej za to nienawidziły więc czerpała z tego jeszcze więcej satysfakcji.
Odwróciła się do niego kiedy już była gotowa, z luźno rozpuszczonymi włosami, mocnym przydymionym okiem, w małej czarnej i cholendernie wysokich szpilkach.
-Dzięki - rzuciła krótko i zaczęła mierzyć go wzrokiem zupełnie jakby to była kwestia oczywista.
-A ty się nie ogarniasz? Tak ani trochę? - zapytała z lekko uniesioną brwią. W końcu teraz oficjalnie już nie był jej przydupasem ochroniarzem, który równie dobrze mógłby chodzić nawet w piżamie. Teraz jest jej narzeczonym i powinien jakoś reprezentować siebie i rodzinę, szczególnie kiedy wychodzi z nią na miasto. Naprawdę jej ojciec nie wtajemniczył go we wszystkie kwestie reputacji rodziny? Nie pisała się na bycie niańką ale chyba musi zabrać go na zakupy.
 
 
James O'Conor


25 lat

Prawa ręka O'Sullivana




Wysłany: 2016-10-30, 00:52   
   Multikonta: brak


-Hmmm? No raczej nie. W sumie to większość ciuchów mam takich samych. Nie lubie w niczym innych chodzić jak w tak zwanej stylówce motocyklowej.- stwierdził nie bardzo wiedząc nawet w co miałby się przebrać. Druga sprawa, że nawet nie wyobrażał siebie w garniturze, szczególnie że raczej dziwnie by w nim wyglądał razem z tymi wszystkimi tatuażami. Westchnął ciężko, po czym podszedł do garderoby, w której miał swoje ciuch i przebrał się nieco bardziej elegancko ale wciąż na modę motocyklową. Stanął gotowy, przed Caro wciąż nie mogąc oderwać od niej wzroku.
-Idziemy?- Spytał się jej znów układając tak ramie by mogła się jego chwycić.
_________________
Feel The Power of The Darkside
 
 
Caroline O'Conor


18

Pomarańczowa




Wysłany: 2016-10-30, 19:02   
   Multikonta: Liam


Zmarszczyła brwi patrząc na niego, to chyba mówiło samo za siebie. Jak w takim razie wyobrażał sobie kolację z nią w jakiejś eleganckiej restauracji albo przyjęcie u jej ojca? Chyba naprawdę nie przemyślał wejścia do ich rodziny. Poza tym już dawno nie był w gangu motocyklowym.
-W końcu - mruknęła zniecierpliwiona kiedy już się przebrał. Niechętnie chwyciła jego ramię i ruszyli w stronę wyjścia z bazy. Niech się lepiej aż tak nie przyzwyczaja, po prostu wszędzie dookoła byli ich ludzie. Zdążyła zauważyć, że cały czas patrzył na nią tym nieodgadnionym spojrzeniem i nie mogła za bardzo dojść dlaczego. Z racji, że nie byli sami nachyliła się nad jego uchem z mylącym wszystkich uśmiechem
-Czemu gapisz się jak sroka w gnat?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,083 sekundy. Zapytań do SQL: 9