Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Syndykat poszukuje członków! Jeżeli chcesz odgrywać mafiozę bądź członka rodziny mafijnej, przestępce czy kogokolwiek innego, pasującego do grupy - zapraszamy. Więcej w linku
- Wednesday Sherman szuka całej paczki starych przyjaciół!
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Kelly McCarthy szuka swojego przyjaciela.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy styczeń 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
Podchwytujący temat
Autor Wiadomość
Cassie Hardy
LENIWA BUŁA


20 było

Gest... pomarańcza




Wysłany: 2016-10-22, 01:17   Podchwytujący temat
   Multikonta: Nie.


Kto: Trzynaście i zdrajca.
Czas: Jakoś po trzynastej, kilka czasów temu.
Miejsce: Kwadrat. Albo to śmieszne koło - pryzmat

Hardy był zażenowany. Liga, przed upadkiem, była świetnym obozem. Dopiero teraz miał porównanie, kiedy dołączył - miał nadzieję, nie na stałe - do Pryzmatu, zmuszając się do nadludzkich wysiłków. Musiał nie paść ze śmiechu na treningach.
Kiedy ludzie z Ligi zazwyczaj nim gardzili, z Pryzmatu - chuj wie - a reszta rządowych była przekupna niczym lis po wypiciu dziesięciu kurzych jaj, Cassie miał mały wybór towarzystwa. Można rzec - istna selekcja naturalna. Co by nie było...
Został zam.
Codziennie zjadał swoje porcje w samotności, racząc się treningami z dala od reszty grupy. Później miał czas dla siebie, bardzo dobrze pożytkując go na czekanie. Chciał coś wreszcie zrobić! Chciał dostać zwykłe "Dobra robota!", za doprowadzenie pieprzonej Ligi do upadku. A co naprawdę dostał? Bardziej upośledzone dziecko Albana, które - pomimo zdrowego rozsądku - zamiast wypierać wirusy buszujące w organizmie, przyswajało je, uznając jako własność. Niezły sposób.
- Poproś o podwójną porcję, dzisiaj dostaniesz nawet za trzech - wymruczał do najbliżej stojącej osoby. Nawet nie patrzył, kto to dokładnie był. Kobieta, dziewczyna? Z Dałnatu czy może ligi? Nie obchodziło go to. Może jakaś dobra cząstka wciąż w nim była, skoro zapewnił jakieś duszyczce dodatkową porcję jedzenie. Zresztą - o wiele lepszego niż u Albana. Zdecydowanie, tutaj to gastro było mocną stroną.
Nie patrząc na nikogo, ruszył wprost do swojego pokoju. Miskę miał zamiar później przynieść - kiedy znalazłby na to czas.
A w Dałnacie miał go mnóstwo.
 
 
Alannah Carey
Allanah Akbar


18

blue monday




Wysłany: 2016-10-22, 01:48   
   Multikonta: D. Manning


Trening nie był nawet w najmniejszym stopniu męczący. W Lidze więcej wysiłku musiała włożyć w dostanie czegoś do jedzenia w stołówce, niż przy treningu tutaj. To była jedynie zabawa, głupie droczenie się, bawienie w berka czy w chowanego. Ten spokój, który ją tutaj otaczał sprawiał, że czuła się odrętwiała, jakby oglądała film, a nie faktycznie coś przeżywała. W dodatku był to wyjątkowo nudny film.
Jedyny plus przebywania tutaj, to ogólnodostępne jedzenie. Właśnie nakładała sobie naleśniki, gdy usłyszała znajomy głos. Od kilku dni było to coś zupełnie normalnego. Dzieciaki z Ligi waliły drzwiami i oknami, ale tak naprawdę, to nikogo z nich nie znała. Gdyby to Alannah trafiła do Ligi, to miałaby tam mnóstwo przyjaciół. Pewnie znałaby każdego z imienia, wiedziała o ich problemach i starała się im pomóc. Może nawet miałaby chłopaka. Lub dziewczynę.
Jednak na jej miejscu jest Trzynaście, a ona ma lepsze rzeczy do roboty niż interakcje z innymi ludźmi.
Rozpoznała twarz chłopaka, do którego należał głos. Pamiętała, że miał dziewczęce imię i wszyscy w Lidze o nim mówili. Nie wiedziała, co o nim mówili, jednak w pewnym momencie jego imię pojawiało się na ustach każdego.
Zanim jednak zdążyła mu cokolwiek odpowiedzieć, chłopak zniknął z pomieszczenia gastronomicznego. Były to jej pierwsze dni tutaj, więc ciężko było jej skojarzyć, w którą stronę się udał. Niewiele myśląc, co wcale nie było nowością, chwyciła swoją porcję i ruszyła za nim, doganiając go dopiero na korytarzu.
- Jesteś z Ligi - powiedziała to bardziej jak stwierdzenie niż pytanie, choć w zamiarze miało być tym drugim.
Dlaczego go zatrzymała? Nie potrzebowała towarzystwa. Nigdy wcześniej nie było jej potrzebne, więc dlaczego miałaby teraz zacząć go szukać. Jednak w pewnym sensie była samotna. Samotna nie pod względem szukania kogoś, z kim mogłaby porozmawiać, jednak w tłumie tych hermetycznie zamkniętych dzieci, których całe życie polega na grze "na niby", miło było dojrzeć kogoś, kto przeszedł przez podobny rodzaj piekła.
Albo po prostu szukała kogoś, komu będzie mogła z czystym sumieniem spuścić wpierdol.
 
 
Cassie Hardy
LENIWA BUŁA


20 było

Gest... pomarańcza




Wysłany: 2016-10-23, 01:46   
   Multikonta: Nie.


Kroki usłyszał jeszcze w wyobraźni, zanim zdążyły dobrać się do jego słuchu; może ich oczekiwał? Jednak - mimo wszelakim zasadom - nie zwolnił. Ani wtedy, kiedy do jego nozdrzy dobiegł zapach nieco inny od dobrze pachnącej miski z jedzeniem, ani, kiedy usłyszał pewne stwierdzenie. Po prostu szedł dalej, nie przejmując się niechcianym towarzystwem.
- Co za odkrycie - teatralnie mruknął, niby do siebie, a jednak tak, by każdy w jego promieniu sarkastycznego rażenia go usłyszał. Co miał poradzić? Nie mógł być miły - ta bajka się skończyła, a pies - który jeszcze chwile temu wodzony obietnicą bawolej kości - znowu dostał znalezionym kijem, czekając na kolejną okazję do wyrażenia swojej nieodwzajemnionej tolerancji. - Posłuchaj, jesteś teraz w t... - chciał wygłosić przemówienie: "Wstrzym pysk i nie rozmawiaj o Lidze, bo zrobię ci koszenie mózgu", kiedy dostrzegł włosy, oczy, rysy twarzy. On ją znał. Ten głos - wcześniej przypominający każdy inny - teraz wreszcie poruszył odpowiednie trybiki. Widział ją i w Lidze, i - o dziwo - w telewizji. A teraz tutaj była. Sam na sam z Cassiem.
Albo była bardzo głupia, albo nic nie wiedziała.
- Trzynaście, dobrze pamiętam? - karykaturalnie próbował nawiązać nieco szerzej pojętą konwersację, wciąż trzymając się bezpiecznej reguły: nie szukaj kija do zabawy, bo dostaniesz nim w pysk. - W każdym razie, cześć.
Niby wyciągnął swoją dłoń, niby przywitał się, choć w jego oczach wciąż było czuć pewien niedosyt. Może dyskomfort? Albo oburzenie z powodu stygnącego posiłku.
- Słuchaj, chcę zjeść jeszcze ciepłe. Więc kulturalnie byłoby, gdybym cię zaprosił na wspólny posiłek, a ty odmów... - nie skończył, kiedy w jego umyśle zaświeciła się lampka.
Przecież ona mogła niczego nie wiedzieć. Że był zdrajcą, że sprzedał Ligę. Więc po co miał ją do siebie zrazić, odrzucić mały kamyczek, wciąż uparcie szukając zaginionych głazów?
 
 
Alannah Carey
Allanah Akbar


18

blue monday




Wysłany: 2016-10-23, 02:14   
   Multikonta: D. Manning


Była szczerze zdziwiona, że znał jej imię, a właściwie to ksywkę, którą sobie nadała. Domyślała się jednak, że po tym wszystkim, co wydarzyło się na misji, wszyscy w Lidze musieli o niej rozmawiać. Nie było to pewnie nic dobrego, pomimo brutalnych metod, które Liga stosowała, to zabicie dwóch tuzinów żołnierzy nie było przez nich pochwalane.
Ale kogo to obchodzi. Ligi już nie ma.
- Cześć - mruknęła, ignorując wyciągniętą w jej stronę rękę. Unikała fizycznego kontaktu z innymi ludźmi, tak często, jak tylko było to możliwe. Moc jej to w pewien sposób ułatwiała, bo nie musiała nawet stosować przemocy fizycznej w klasycznym tego pojęcia rozumowaniu. Myślą, mogła zrobić im znacznie więcej.
Wpatrywała się w niego jak w zwierze w klatce; badawczo, spokojnie. Szukała czegoś, jakby sygnału, znaku, że jest taki jak ona. Może nie dokładnie taki sam, ale tego samego rodzaju. Że posiada brzemię, że rozumie pewne rzeczy. Jednak nic nie dostrzegła.
Nie był taki jak reszta dzieciaków z Pryzmatu, ale nie był też taki jak ona. Może była to naiwna, dziecięca fantazja, może po prostu znudziła jej się już samotność. Nie widziała jednak tego, co zawsze patrzyło na nią z drugiej strony lustra.
- Nie musisz być kulturalny - powiedziała oburzonym głosem. Brutalność nigdy nie szła w parze z kulturą. - Jeśli chcesz, żebym sobie poszła, to po prostu to powiedz.
Nie brzmiała jak przestraszona nastolatka, która zaraz miała się rozpłakać. Jej głos był chłodny i obojętny, jak wszystko tutaj, taka wymiana zdań nie potrafiła wywołać w niej żadnych głębszych emocji.
 
 
Cassie Hardy
LENIWA BUŁA


20 było

Gest... pomarańcza




Wysłany: 2016-10-23, 02:29   
   Multikonta: Nie.


Czekał zbyt długo.
Czuł to swoim super-świetnym umysłem, kiedy jego dłoń wciąż samotnie stała na estradzie, bezskutecznie oczekując jakiegokolwiek supportu. Nikt nie przyszedł - musiała sobie radzić sama. Zrobić coś pożytecznego, oprócz żałosnego wiszenia w próżni.
Chwyciła za talerz.
- Ustaliliśmy, że jesteśmy świniami bez kultury i udajemy zimnych drani? Dobrze - uśmiechnął się nawet, choć wcale nie chciał, by cokolwiek z jego emocji uszło ze szczelnie zamkniętego balonu. A jednak skądś uciekło; skądś, gdzie Cassie nie miał prawa wsadzać palucha i zatykać wrednej dziury.
Nie miał zamiaru odpowiedzieć jej na quasi pytanie, które niby to oczekiwało odpowiedzi, a jednak - najzwyczajniej na świecie - wyjechałoby na Karaiby. Czy coś w tym stylu. Po prostu dostało święty spokój i zostawiło tę dwójkę osób, które próbowały chyba rozebrać się wzrokiem.
Nie tędy droga!
- Jeśli tak, to może zapytasz, o co ci chodzi, a nie będziesz bezczelnie się gapić, co? - Znowu ruszył z miejsca, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że w tym momencie mógł zrazić do siebie jedyną osobę, która w - nawet upośledzony - sposób go tolerowała. Życie!
On również zaprzątał sobie głowę Trzynastką, jednak z zupełnie innego powodu. On nie szukał pokrewieństw - on chciał znaleźć dwulicowość. Nie mógł uwierzyć w to, że ot tak za nim poszła, nie nosząc ze sobą śladów szyderstwa i kpin, którymi miała opluć Hardy'ego w najmniej odpowiednim momencie. Tak działo się zawsze, więc i niby po co świat miał zmienić swój oczywisty porządek?
Po chuj?
 
 
Alannah Carey
Allanah Akbar


18

blue monday




Wysłany: 2016-10-23, 02:59   
   Multikonta: D. Manning


Wpatrywała się nieco zaskoczona w talerz, który jeszcze przed chwilę był w jej ręku, a teraz dumnie spoczywał w łapie Cassiego. Czy on naprawdę właśnie jej zabrał obiad? Trzynaście czuła jakby cofnęła się do szkoły, w dodatku w taki bardzo przerysowany, groteskowy sposób.
Skoro chciał się w ten sposób bawić, to proszę bardzo.
Nie minęły nawet dwie sekundy, gdy jego talerz grzecznie wyleciał z jego uścisku i wylądował w dłoni Trzynastki. Skoro mieli już tą dziwną wymianę obiadów za sobą, to mogli przejść do ważniejszych rzeczy, chociażby kontynuacji pojedynku na spojrzenia.
Bardzo chętnie odpowiedziałaby na jego pytanie, ale nie potrafiła. Pójście za nim było impulsem, kaprysem, który postanowiła spełnić. Nie miał określonego celu, a nawet jeśli, to Trzynaście jeszcze się do niego nie dokopała. Nie była też do końca pewna, czy tego chce.
- O nic mi nie chodzi.
Chwilę po tym jak to powiedziała, dotarło do niej jak stereotypowo to zabrzmiało. Matka Alannah nieustanie mówiła tak do jej ojca, gdy była na niego zła. Trzynaście jednak nie była zła, co najwyżej lekko rozczarowana, że chłopak nie okazał się tym, czego szuka. Prawda była jednak taka, że nigdzie tego nie znajdzie. I choć jej wspomnienia twierdzą inaczej, to w Lidze też tego nie miała. Pamięć o Lidze powoli się zacierała, a wszystkie związane z nią odczucia ścierały się ze sobą, tworząc niewyraźną breję, którą ciężko było odczytać. Czy była tam szczęśliwa?
Nie potrafiła sobie przypomnieć.
 
 
Cassie Hardy
LENIWA BUŁA


20 było

Gest... pomarańcza




Wysłany: 2016-10-28, 23:53   
   Multikonta: Nie.


Wszystko było jasne.
Cassie nie zdziwił się nawet, kiedy talerz nagle dostał palpitacji i w (on widział, że leciał krzywo) prostej linii poleciał do kobiety. Siła woli nie wystarczyła, by Hardy powstrzymał się od komentarzu, dlatego musiał - po prostu musiał - ugryźć się w język, czując przyjemne ciepło w buzi.
- Sądzę, że była to bardzo sprawiedliwa wymiana, kobieto - urzekł ją swoją elokwencją przebraną w płaszcz grubiaństwa, na koturnach wieśniactwa i złego gustu. Nawet uśmiechnął się złowrogo, a jego kieł - wcześniej bielutki - zabłyszczał piękną czerwienią.
Los to jednak był żartowniś.
- Chciałbym, żeby cisza trwała, aczkolwiek - skoro uczepiłaś się mnie - to spróbuję być miły, jeśli oddasz mi połowę kotleta. Stoi? - zapytał jak najbardziej poważnie, wreszcie docierając do drzwi prowadzących do jego pokoju. Otworzył je jedyną ręką, kiedy drugą - spojrzenie zresztą też - skierowaną miał w stronę Trzynaście. Musiał upewnić się, czy miał do czynienia z poważnym partnerem do rozmów.
I tak jutro będą udawać, że nigdy się nie znali.
 
 
Alannah Carey
Allanah Akbar


18

blue monday




Wysłany: 2016-10-30, 23:25   
   Multikonta: D. Manning


Trzynaście bez słowa minęła go i weszła do jego pokoju, całkowicie ignorując jego dziecinne warunki. Wcale nie potrzebowała, żeby był dla niej miły, więc nie miała najmniejszego zamiaru oddawać mu połowy kotleta. Nawet jeśli przed chwilą należał on jeszcze do niego. W końcu w Pryzmacie nic tak naprawdę nie należało do nich, bo niby z jakiej racji? Mógł sobie rościć prawo do tego obiadu na takiej samej zasadzie, co do kwiatka, którego zerwał w kogoś ogródku.
Usiadła przy krześle, zostawiają Hardy'emu do wyboru łóżko albo podłogę. Ewentualnie jak był nieśmiały, to mógł się schować w szafie.
Jego pokój niewiele się różnił od tego, który został jej przydzielony, z tą różnicą, że jej materac leżał na podłodze. Trzynaście nigdy nie potrafiła zasnąć w wygodnych warunkach, czasami nawet kończyła na gołej ziemi, przykryta jedynie własną kurtką. Ojciec jej kiedyś opowiadał o żołnierzach, który po powrocie z wojny nie byli w stanie zasnąć na łóżkach, które były zbyt wygodne na ich przyzwyczajonych do bólu pleców. Trzynaście miała podobnie, z tą różnicą, że ona nigdy nie wróciła.
Wbiła agresywnie widelec w kotleta, po czym zaczęła go kroić na mniejsze kawałki.
 
 
Kelly McCarthy


19 lat

Niebieska Matka Teresa




Wysłany: 2016-11-28, 00:06   
   Multikonta: Szejn, Mistrz Gry, Kai, Cookie


zamykam
_________________




VOICE


OUTFIT


RELATIONS


NOTES


 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,069 sekundy. Zapytań do SQL: 9