Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Syndykat poszukuje członków! Jeżeli chcesz odgrywać mafiozę bądź członka rodziny mafijnej, przestępce czy kogokolwiek innego, pasującego do grupy - zapraszamy. Więcej w linku
- Wednesday Sherman szuka całej paczki starych przyjaciół!
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Kelly McCarthy szuka swojego przyjaciela.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy styczeń 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
Zima.
Autor Wiadomość
Sahir Nailah
Beware of the Dog.


21

Czerwień




Wysłany: 2016-11-12, 12:35   Zima.
   Multikonta: Śmierć, Shirei


Kto: Tommy Black i Sahir Nailah
Czas: grudzień 2018 rok
Miejsce: Idaho

Zima otulała świat swoich puchem - zamiast bieli oferowała szarość i słotę, która uderzała o ciało i zamiast zatrzymywać się na skórze, dostawała się głęboko pod nią, prosto do samej duszy, prosto do samego wnętrza, odmawiając takich banałów, jak witamina D3, nie pozwalając w pełni unosić głowy, w pełni patrzeć przed siebie - jasne, żołnierze nie powinni mieć tego problemu, a raczej: nie mogą - ale Nailah sobie na niego pozwalał w pełni - na to uśnięcie na łonie samej panienki Zimy, która była o wiele bliżej swojej siostry, Śmierci, niż ktokolwiek chciałby ją o to podejrzewać - różnica polegała po prostu na tym, że jedna przybierała się w biel, a druga - w czerń - jedna ukazywała się oczom i dawała o sobie znać przymrozkami kąsającymi policzki, by tymi pocałunkami malować na nich rumieńce, czerwone ślady po swoich zębach (chciała być delikatna - nigdy jej to nie wychodziło) - druga przychodziła po cichu, powoli, nigdy się nie śpiesząc, nie będąc ograniczoną tylko trzema miesiącami w roku - zawsze wędrowała po świecie i była obecna w życiu codziennym na każdym kroku - och, byle ginąca mucha otrzymywała od niej swoją uwagę, jej bezstronność była wręcz zachwycająca.
Czarnowłosy spojrzał podkrążonymi oczami na dorosłych siedzących w drobnej oddali, którzy nie byli tutaj po to, by chronić, dawać mądre rady, podawać dłoń, gdy się upadnie - byli tu, by udzielać szkoły najważniejszej w życiu każdej osoby - szkoły życia, które nie głaskało z włosem, a tak jak ta Zima - rwało swoimi zębami, nawet jeśli potem tłumaczyło się: chciałem być delikatny. Mógł sobie siedzieć przy tym drobnym ognisku, otulony kocami i zawinięty w kurtkę ile tylko dusza zapragnęła - nie był potrzebny, więc miał siedzieć cicho - jak każda porcelanowa lalka, która zamiast delikatnych dłoni posiadała ostrza - trzeba było na nią uważać, by tymi ostrzami nie sięgnęła i jednocześnie by nic jej się nie stało, w końcu każdy dzieciak był na wagę złota - przynajmniej taki, który zdolności PSI posiadał.
Wiedzieli przecież, że nie ucieknie.
Para wysunęła się spomiędzy warg chłopaka, który skierował czarne oczy okolone gęstą linią rzęs osadzone w bladej twarzy, na którą opadały proste kosmyki kruczych włosów, na mdłe, ledwo tlące się płomienie, kiedy dwójka agentów wstała od głównego ogniska i odeszli drużką leśną, znikając z jego pola widzenia - wyciągnął do drobnego płomienia dłonie i otarł je o siebie - niby sensowne byłoby przeniesienie się tam, gdzie okrąg utworzony z namiotów chronił przed chłodnym wiatrem, próbującym dostać się do każdego zakamarku ciała i gdzie ognisko naprawdę dawało ciepło, ale wolał już siedzieć tutaj.
W pozorach swojej niezależności, która kompletnie nie istniała - na parę chwil jednak chyba można wyprzeć tą świadomość ze swojej głowy, prawda..?
_________________



He said
"Take me down to Hell
Because i think i' had fit in well"
You see - His life was full of sins.



 
 
Tommy Black
Gesu Christo


21

Niebiański




Wysłany: 2016-11-12, 15:23   
   Multikonta: Atturi, Mike


W Grudniu zazwyczaj komercja idzie pełna parą. Domy obwieszone są taką ilością lampek że oczy bolą, sklepy sprzedają prezenty, banki oferują pożyczki, no prawdziwy, tradycyjny klimat świąt. Jednak po dwóch latach od wybuchu epidemii, to wszystko się załamało. Mimo że wciąż wisiały jakieś nieśmiałe reklamy, a z kilku głośników płynęły świąteczne melodie, ale nie było to już to, co ledwo dwa lata temu.
Rok po ucieczce z Obozu Rehabilitacyjnego, Tommy wciąż doskonale go pamiętał. Oj tak, pamiętał i wciąż nie wybaczył tego co tam widział. Tak naprawdę nigdy nie wybaczy. Wtedy zdał sobie sprawę z tego, że rząd to bestie. Demony czyhające na jego żywot i moce.
Dlatego był łowcą. Nie należał do ugrupowania, był wolnym strzelcem. Polował.
Tak jak dziś.
Pomiędzy ulicami i uliczkami przechadzał się jakiś zakapturzony jegomość. Niepozornie wyglądająca osóbka wybrała się na spacer. Po co? Tylko on to wiedział. Wydawał się wiedzieć gdzie idzie, więc nie zwracał na siebie większej uwagi. Wyraźnie się gdzieś spieszył i wybierał jak najkrótszą drogę by się tam dostać.
Przez ,,przypadek" trafił na mała grupkę dorosłych. Konkretnie na jednego, oddalonego troszkę od pozostałej dwójki.
- Przepraszam - Powiedział, ale facet nie zdążył odpowiedzieć. Powód był prosty, miał nóż w tchawicy.
 
 
Sahir Nailah
Beware of the Dog.


21

Czerwień




Wysłany: 2016-11-12, 23:01   
   Multikonta: Śmierć, Shirei


Jeden mężczyzna, który odszedł z resztą, wrócił zaledwie po minucie - truchtem podbiegł do jednego z namiotów i zanurkował do środka, by po chwili się wynurzyć z jakąś niewielką torbą, którą przypiął do pasa - skupił na sobie wystarczająco uwagi Sahira, żeby przestał wpatrywać się w płomienie - samo spojrzenie nie mogło jednak rozgrzać w pełni, potrzeba było włożyć do tego kropelkę woli, drugą kroplę chęci, potem przekuć to w czyn - w końcu to nie powinno być takie trudne, zmusić ogień do posłuszeństwa, sprawić, by był on podatny umysłowi Czerwonemu - ponoć. Okazuje się jednak, że nie wszystko jest aż takie proste, a Nailah nigdy nie uważał się w kwestii Psi za geniusza.
Agent odsapnął i wyczuł chyba, że dzieciak na niego patrzy - już niby nie taki dzieciak, już nastolatek - tylko kto niby miał okrzykiwać go tymi następnymi tytułami, skoro nikt nawet nie zwoływał do stołu na urodziny, żeby zdmuchnąć symboliczną świeczkę, żeby zjeść jeszcze bardziej symboliczne ciastko - były tylko cyferki, którymi było się opisywanym, cyferki i imię - poza tym? Jedno słowo: Czerwień.
- Pilnuj. - Rzucił krótko i treściwie, obracając się do chłopaka tyłem, by odjeść dróżką w kierunku miasta - może zeszli właśnie do niego? - to ledwo parę minut drogi i miasteczko (miasto to za dużo powiedziane) objawiało się oczom - nie oczom czarnowłosego - jemu wszystko przysłaniały wysokie drzewa.
Podniósł się ze swojego miejsca powoli i skierował do większego ogniska - trzask ognia, szum drzew tańczących ponad jego głową - kiedy zszedł z tego niewielkiego pagórka zrobiło się jakoś ciszej, jakoś... bardziej ponuro. Może to dlatego, że w dźwięk trzaskającego drwa wdarło się bulgotanie, a potem odgłos upadającego ciała.
_________________



He said
"Take me down to Hell
Because i think i' had fit in well"
You see - His life was full of sins.



 
 
Tommy Black
Gesu Christo


21

Niebiański




Wysłany: 2016-11-13, 11:10   
   Multikonta: Atturi, Mike


Lewa ręka chłopaka wciąż trzymała nóż utkwiony w gardle mężczyzny. Prawa sięgnęła po maskę. Chłopak wyszarpnął nóż z tchawicy agenta i odkopnął jego ciało. Dwójka już przygotowała się do oddania strzału. Nie zauważyli twarzy zabójcy, maska już zasłoniła jego rysy. Nie byli pewni, czy powinni użyć Białego Szumu. Nie wiedzieli, czy napadający jest PSI. Jeżeli tak, nie mogli go zabić. Jeżeli nie, użycie szumu mogło być ich ostatnią czynnością w życiu. Byli w kropce. Dlatego strzelili, celując w nogi.
Kule odbiły się od niewidzialnej bariery. Nie było czasu na reakcję. Napadający sięgnął w głąb kurtki. Dwa noże pofrunęły w kierunku żołnierzy SSP. Jeden trafił idealnie w serce. Drugi mężczyzna miał więcej szczęścia. Zamaskowany poświęcił jego nożowi mniej uwagi, a on sam miał lepszy czas reakcji. Uskoczył i wykonał następny strzał. Zabójca skoczył w powietrze i tak zamarł. Agent był zbyt zaskoczonym by zareagować...
Wiedział co potrafią Niebiescy. Mówili mu, że umieją lewitować. Nigdy jednak tego nie widział. Jego dzieci byłyby zachwycone, gdyby nie to, że zginęły podczas epidemii OMNI. Jego żona chciałaby, żeby choć jedno przeżyło, nawet gdyby było PSI. Może przygarnęliby tego chłopaka? Może on choć trochę wypełniłby...
...Agent miał już zimną stal w czaszce.
Niebieski opadł na ziemię sprawdzając teren. Chyba było czysto. Mimo tego, nie zdjął maski. Nie chciał, by ktoś go rozpoznał. Podszedł do pierwszego upadłego i zaczął przeszukiwać go w poszukiwaniu jakiś wskazówek śladów innych grup, rozkazów albo czegoś podobnego.
 
 
Sahir Nailah
Beware of the Dog.


21

Czerwień




Wysłany: 2016-11-13, 13:00   
   Multikonta: Śmierć, Shirei


Widział to.
Wystarczyło parę kroków, żeby przejść do większego ogniska, a potem następnych kilka - tą wydeptaną drogą, lekko pod górkę, żeby drzewa przestały być ścianą zasłaniającą widok na świat - ten mały, ten malutki, ten bardzo swój (ten niby prywatny) - parę kroków, które... co? Miały zmienić rzeczywistość, miały położyć go na kolana, sprawić, by coś w nim pękło? Nic z tych rzeczy się nie stało - sylwetka w czerni stopiła się z linią drzew, krucze włosy muskane przez łagodne dotknięcia wiatru kołysały wolniej od liściastych koron, stanowiąc preludium dla ich śpiewu, który był jedynym dźwiękiem po agonalnych charknięciach, jakie wydali z siebie konający - słodka krew zaczęła rozpływać się wokół postaci, robić sobie stróżki na ich skórze, wsiąkała w ziemię - chwilę potrwa, nim utworzy się wokół nich kałuża, a może ze względu na temperaturę nie nastąpi to wcale - czysta robota tak długo, jak długo broń pozostawała w ciałach - tylko wokół tego jednego posoka zaczęła się rozpływać, wraz z kolejnymi uderzeniami wciąż bijącego serca wyskakując z gardzieli - nie umarł od razu, och nie, to tak nie działało - spazmatycznie drżał, uciekały mu oczy, kiedy próbował złapać dech - kiedy topił się we własnej jusze, która zalewała od wewnątrz i od zewnątrz.
Czerwień.
Słodka czerwień, która naprawdę pięknie prezentowała się z czernią - jeszcze lepiej z bielą - ale dobra Pani Zima nie była łaskawa zesłać swego błogosławieństwa na świat.
Sahir nie zrobił nawet jednego kroku w kierunku agentów, kiedy ci byli zarzynani jak świnie.
Obojętne, pozbawione jakiegokolwiek blasku życia oczy przestały spoglądać na dogorywających i przeniosły się na jednego żywego - jedynego żywego (strzeżcie się martwych za życia), który właśnie nachylał się nad jednym z agentów, żeby... żeby co? Okraść ich?
Cokolwiek robił, doprawdy, czy to było jego sprawą? No nie bardzo. Nawet jeśli powinno być.
_________________



He said
"Take me down to Hell
Because i think i' had fit in well"
You see - His life was full of sins.



 
 
Tommy Black
Gesu Christo


21

Niebiański




Wysłany: 2016-11-16, 20:02   
   Multikonta: Atturi, Mike


Widział go.
Choć na początku udawał, że nikogo tam nie widzi, to wiedział że on tam jest. Kto? Na pewno jakiś młodzieniec. Tylko dlatego nie zabił go na miejscu. Gdyby ujrzał tam dorosłego mężczyznę, ten już by nie żył.
Zabójca podniósł pistolet truposza i powili zaczął wstawać. Wzrok skierował w kierunku przybysza. Nie udawał już, że niczego nie widzi. Widział doskonale. Lufa obrała chłopaka za cel.
- Kim jesteś? - Dało się usłyszeć zza maski. Zamaskowany był gotów zabić przybysza, jeżeli ten wykona jakikolwiek niepewny ruch.
Krew wciąż lała się z umierających, znacząc biały śnieg.
 
 
Sahir Nailah
Beware of the Dog.


21

Czerwień




Wysłany: 2016-11-16, 21:45   
   Multikonta: Śmierć, Shirei


Nie był w stanie dojrzeć jego twarzy, ledwo widział jego oczy w półcieniach chmur i ponurych, wijących się gałęzi drzew - wszystko przemawiało jednak za tym, żeby jego twarzy nie poszukiwał - niech zostanie zakryta, niech dzisiejszej nocy nikt zbrodniarza nie ujawnia - zbrodniarza? A może właśnie wybawcy, który chciał pozbyć się agentów Ligi, by ochronić te państwo, te dzieci, tych bliskich... siebie? Granica tego, kto był tutaj zły a kto dobry dawno się zatarła i szukanie jej mieniło się bezcielesnością - po co więc gonić za tym, czego nigdy i tak nie uda nam się złapać, skoro o wiele bardziej praktyczne było zatroszczenie się o samego siebie i zadbanie, żeby przeżyć kolejny upiorny dzień poza "bezpiecznymi" murami Ligi?
Spotkały się oczy dwóch całkowicie spokojnych osób - jedne bardziej obojętne od drugich, prześcigając się w miałkowości, różnica polegała jednak na tym, że dzieciak opryskany krwią był stabilny, realny, z całą pewnością namacalny, a Ty? Duch, który wędruje z Nocą za ramię, którego egzystencja była tak samo potrzebna, jak egzystencja każdego drzewa i tak zbędna jednocześnie jak istnienie pojedynczej gwiazdy - jedna do drugiego da nam w końcu całe niebo usłane nimi, ale nikt nie zauważy braku pojedynczej gwiazdki, której nawet nie nadawano własnego imienia - po co? W końcu każda z gwiazd skazana była prędzej czy później na autodestrukcje.
Broń wycelowana w jego sylwetkę była wystarczającym powodem, by już więcej czanowłosy nie ośmielił się spuścić wzroku z... kogo? Swojego wroga? Przypadkowego zabójcy wykonującego rozkazy? Zamachowca? Albo może po prostu chłopaka takiego jak wszyscy inni. W końcu kiedyś szaleństwo coś znaczyło - dziś wszyscy są szaleni.
Rozchylił powoli wargi - tu było tak nieprzyjemnie zimno...
- Psem. - Zwykłym, chodnikowym kundlem, którym nikt nie powinien się przejmować, gdy przebiega obok.
_________________



He said
"Take me down to Hell
Because i think i' had fit in well"
You see - His life was full of sins.



 
 
Tommy Black
Gesu Christo


21

Niebiański




Wysłany: 2016-11-27, 16:41   
   Multikonta: Atturi, Mike


Kogo chciał bronić? Oto pytanie bez odpowiedzi. Chciał bronić siebie i sobie podobnych. Przed czym? Przed rządem, przed Ligą, przed wszystkim. Chciał dać im wolność i Sprawiedliwość. To nakazał mu The Wheel. Znaczy, nie nakazał, ale zamaskowany tak właśnie myślał. Nigdy nie mówił, że jest dobry. Nigdy nie mówił że jest zły. Nie ma dobrych i złych. Są tylko winni i niewinni. Są tylko ludzie.
Przybysz nie zląkł się broni, a zabójca jej nie spuścił. Czyżby tego człowieka nie obchodziło już życie? Czym było ono dla niego? Chyba był szalony.
- A więc, zaszczekasz na mnie? - Zamaskowany zapytał psa. Nie sądził, że jego śmierć jest potrzeba. Był tylko jednym z wielu niegroźnych szaleńców, jakich dziś nie brakowało. Lufa wciąż jednak namierzała cel.
_________________
Zestaw noży

Maska
 
 
Sahir Nailah
Beware of the Dog.


21

Czerwień




Wysłany: 2016-11-28, 00:32   
   Multikonta: Śmierć, Shirei


"Czy jesteś szalony?" - Zapytał Człowiek w masce, trzymający w dłoni broń, która w ułamku sekundy potrafiła przebić czyjeś serce i pozbawić go życia - człowiek, który stał pośrodku morza krwi, która wysuwała się z ran, wsiąkała w ubrania - wszystko w zgodzie z naturą, w spokojnym porządku rzeczy.
"A Ty jesteś szalony?" - Nie zapytał Człowiek, którego czarne oczy były jak maska sama w sobie - pozbawiona ducha i życia - a który nie zląkł się czarnej dziury ziejącej z lufy przerażającej broni, która była w niego wymierzona.
Szaleniec, który zadawał śmierć i ten, który śmierci się nie bał.
Byłoby kłamstwem jednak powiedzenie, że Nailah nie bał się śmierci - zdecydowanie nie było mu zbyt śpieszno do odchodzenia z tego świata - prawdą było jednak, że tego strachu nie odczuwał teraz z prostej przyczyny - nie czuł, by Śmierć kładła palce dzisiejszego dnia na jego ramionach.
- Nie szczeka się na ludzi z bronią.
Inaczej może zaboleć.
_________________



He said
"Take me down to Hell
Because i think i' had fit in well"
You see - His life was full of sins.



 
 
Kelly McCarthy


19 lat

Niebieska Matka Teresa




Wysłany: 2016-12-16, 01:10   
   Multikonta: Szejn, Mistrz Gry, Kai, Cookie


zamykam.
_________________




VOICE


OUTFIT


RELATIONS


NOTES


 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,073 sekundy. Zapytań do SQL: 10