• Kiedy stracisz wszystko, nikt się już z tobą nie liczy.
    Black is the color
    Nie, oni nie lękali się o dzieci, które mogły umrzeć. Nie martwili się pustką, którą miały po sobie pozostawić. Oni bali się nas – tych, którzy przeżyli.
  • Pryzmat:

    Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. "- Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię." W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.

    Judith zamyka projekt Pryzmat.

  • Obecnie mamy luty 2023r.
    Odczuwalna temperatura to -5°C, pada śnieg.

    Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu z notatnikiem! Tutaj link!

    W Systemie co chwila pojawiają się nowe eventy! Zachęcamy do odwiedzenia tematu: LINK

    Każdy nowy może rozpocząć grę jako exagent Pryzmatu i zamieszkać na strzeżonym osiedlu należącym do rządu!

    Odwiedźcie nas też na facebooku!

  • Bieżące poszukiwania:
    - Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
    - Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
    - Lounarie de Coudray szuka chętnych graczy do relacji między postaciami.
    - Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
    -Ceridwen Murray Poszukuje 1 osoby do byłego oddziału 7 z ligi dzieci.
    -Summer Dawson Poszukuje relacji dla swoich postaci.
    -Cora Wellworth Poszukuje pozytywnych relacji dla swojej postaci.
    -Toni Martin Poszukuje relacji z osobami z Syndykatu.
    -Hunter McAvoy Poszukuje osób do swojego własnego, prywatnego gangu.


  • Cookie
    Levi
    Lou
    Pravi


Poprzedni temat «» Następny temat
Sala wykładowa
Autor Wiadomość
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-07, 00:13   
   Multikonta: MG, Willow, Lux


MG
Kilka osób zebrało się na sali wykładowej i rozpoczęły się ćwiczenia. Nie były to oczywiście zwykłe - mimo iż wszyscy chcieli się teraz hartować i próbować jakoś zapomnieć o tym wszystkim, to... Nie mieli siły. Po prostu nie mieli w sobie żadnej woli walki, także woleli poprowadzić swojego rodzaju normalny wykład. A raczej coś w rodzaju zabawy. Agenci zebrali się niedaleko głównego podestu, na którym stało nic innego jak... Wykrywacz kłamstw! O tak, to było całkiem dobrze znane tutaj urządzenie. Teraz jednak chcieli się tym pobawić. Jeden ze szkoleniowców, przyjaciel ojca Carter - który swoją drogą również stał gdzieś w rogu i bacznie się jej przyglądał - siedział już na miejscu, przypięty do całej tej zabawki. Ktoś siedział obok niego, zadał mu pytanie:
- Czy George Clayton to Twoje prawdziwe imię? - Mężczyzna odpowiedział twierdząco, przez co oczywiście maszyna zapikała, a to spowodowało falę szeptów, która przeszła wśród tłumu. Cóż, spóźniła się na początkową część zajęć, ale została na resztę. Clayton zaczął być rozpinany z całej tej maszyny, a na jego miejsce został posadzony nikt inny jak Kenneth. Nie czuł się zbyt dobrze siedząc tam - wiadomo, że wolał być gdzieś indziej. Widocznie nie dostał przepustki i musiał siedzieć tutaj, opiekując się pozostałymi rekrutami. Widać było, że jest spięty. Nie ma ochoty na zabawy.
- Myślę, że każdy z was wie, jak odczytać kłamstwo. Jednak głównym punktem takiej zabawy są właściwie pytania. Dobry agent, umie też nieco zmiękczyć pytanego. Zbić z tropu i uczynić bezbronnym. A wtedy nie wiadomo, co odpowie - stwierdził szkoleniowiec.
- Zamiana par - dodał po chwili, a następnie popatrzył na Carter, która weszła do sali. Dodał do niej:
- Agentko Hunt, będziesz nową parą dla Kennetha - powiedział, zapraszając ją na scenę. Czyli to ona miała teraz zadać mu kilka pytań. Mogła pytać o co chciała, zresztą Clayton to potwierdził, mówiąc:
- Strzelaj bez rozkazu. Rozwal naszego małego buntownika - zaśmiał się. Kpił z tego, że Kenneth był aż tak honorowym czubkiem. Zresztą, sam fakt pozostawienia go w akademii był kpiną skierowaną w jego stronę. Był jednym z przyjaciół Caluma. A teraz musiał tutaj być. Tylko... Dlaczego dowództwo tak bardzo z niego kpiło?
_________________


 
 
Carter Hunt


20 lat

Niebieski




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-07, 23:17   
   Multikonta: Kira K.; Xanthe O.; Clary Lacroix


Specjalnie usiadła z tyłu, żeby nikt nie wpadł na genialny pomysł zaangażowania jej w ćwiczenia. Jednak modły Carter nie zostały wysłuchane i to ona miała przesłuchać Kennetha. Nie chciała z nim rozmawiać, nadal miała do niego urazę o ostatnie zadanie. Była ciekawa o co chodziło w jego rozmowie z innym agentem, ale nie mogła o to spytać. Nie przy wszystkich i nie przy swoim ojcu.
Tak, dostrzegła go między innymi agentami i była świadoma tego, że cały czas ją ocenia. Lekko ociągając się, wstała ze swojego miejsca, by skierować się w kierunku Kennetha i wykrywacza kłamstw. O co miała pytać? Głupie ćwiczenia, głupie szkolenie... Mogła odmówić udziału, ale wtedy w Pryzmacie nie mogła oprzeć się pokusie spędzenia większej ilości czasu z ojcem, by ostatecznie widywać go równie rzadko, co w dzieciństwie.
- Myślałeś nad rzuceniem palenia? - Nie przepadała za papierosami, z wielu powodów. Niszczyły organizm, śmierdziały. Plus Kennethowi z paleniem nie było do twarzy, zresztą z piciem też nie. W życiu nie weźmie więcej do ręki alkoholu... Nadal odczuwała jego skutki, które nie należały do milszych.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-08, 15:15   
   Multikonta: MG, Willow, Lux


MG
Gdy tylko wszyscy usłyszeli pytanie, nieco się roześmiali. No tak, wiadomo jaka aura panowała w całym budynku, a taki mały, niewinny żarcik nieco ją rozruszał, polepszył. Kenneth leniwym wzrokiem, spięty masą urządzeń, spojrzał na Carter wzrokiem pełnym litości i od razu powiedział:
- Tak - a po mniej niż sekundzie na wszystkich ekranach widać było wskaźniki, które pną się w górę jak sprzedaże na giełdzie. Wiadomo, że nie chciał rzucić i piknięcie urządzenia powiadomiło o tym caly kompleks. Wszyscy się głupkowato uśmiechali. Po chwili szkoleniowiec dodał do Carter:
- Widzisz, agentko Hunt. Jednak wymagam od Ciebie tego, byś zadała pytania, które rozwalą naszego agencika na łopatki. Potrafisz tego dokonać czy niezbyt? - zapytał i splótł dłonie na wysokości klaki piersiowej. Kenneth nadal wyglądał blado i widać było, że nie ma ochoty na te durne ćwiczenia. No ale musiał tutaj być i musiał odpowiadać na durne pytania innych agentów, tylko po to, żeby pokazać że można się fajnie pobawić wykrywaczem kłamstw. Nie mógł się doczekać aż się zamienią i to Carter zajmie jego miejsce.
- No, zapytaj go o coś krępującego, Hunt. Tylko nie zabawnego.
_________________


 
 
Carter Hunt


20 lat

Niebieski




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-08, 18:50   
   Multikonta: Kira K.; Xanthe O.; Clary Lacroix


Nie zdziwiła się, że wszyscy roześmiali się słysząc jej pierwsze pytanie. Nie miała pojęcia, o co powinna pytać. Nie wiedziała, co mogłoby "zagiąć" Kennetha. Nie wątpiła, że zaraz przyjdzie jej kolej, żeby odpowiadać na pytania, a tego trochę się obawiała. Nie potrafiła kłamać...
- Masz dziewczynę? - Nie wpadła na nic lepszego, no i była trochę ciekawa. Polubiła Kennetha, chociaż nie powiedziałaby mu tego. Współczuła mu straty przyjaciela i chciała, żeby miał kogoś, kto mógł go pocieszyć w tak trudnym momencie. Polubiła go podczas tego szkolenia.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-08, 19:25   
   Multikonta: MG, Willow, Lux


MG
- Nie - stwierdził, co było rzecz jasna prawdą. Miał dość jej pytań, i wiedział, że...
- Słabo, agentko Hunt. Widocznie nie wszyscy szczególnie radzą sobie z facetami przykutymi do krzeseł. Zamiana ról, siadaj, Carter - powiedział szkoleniowiec i zaczął usuwać z Kennetha wszystkie kable i inne rzeczy od wykrywacza. Po tym posadzono na nim Carter. Wiadomo, masa rzeczy do pomiarów tętna, sprawdzania siatkówki oka i tak dalej. Ale po kilku minutach wszystko było na swoim miejscu i Kenneth mógł się nieco wyżyć. Ale... Czy on tego chciał?
- Słuchajcie, ja serio nie mam zbytnio ochoty na gierki - stwierdził Kenneth i chciał zejść z podestu. A wtedy odezwał się dyrektor Hunt. Zmierzył Kennetha srogim spojrzeniem i dodał:
- Wracaj na swoje miejsce, chłopcze. Skoro przydzielono Cię do tego zadania, to wykonaj rozkaz - syknął. Kenneth wrócił na górę i spojrzał na Carter. O co miał ją pytać? Gdyby wszyscy byli podpici to cała ta zabawa byłaby pewnie o wiele, wiele lepsza. A tak? Wszyscy byli spięci po pogrzebie. Ale skoro Hunt poleciał po bandzie, to on też miał zamiar.
- Czy uważasz swojego ojca za dobrego rodzica, Carter? - zapytał, rzucając podejrzliwie spojrzenie Huntowi.

Mówiąc możesz kłamać, jednak w opisie musisz napisać, co wykazała maszyna.
_________________


 
 
Carter Hunt


20 lat

Niebieski




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-08, 20:11   
   Multikonta: Kira K.; Xanthe O.; Clary Lacroix


Nie miała ochoty, pomysłów, siły na dalsze szkolenia. Chciała wrócić do Pryzmatu, choćby i w hańbie, że nie dała rady sprostać wymaganiom CIA oraz... swojego ojca. Miała ochotę wzruszyć ramionami, w reakcji na opryskliwość instruktora. Nie każdy musi być we wszystkim dobry, a on powinien pamiętać, że w każdej chwili mogła zmienić go w maź na ścianach.
Szkoda tylko, że człowiek w środku nie pachniał fiołkami...
Dała podpiąć się pod tę całą aparaturę. Uważała to ćwiczenie za głupie. Słyszała o sposobach na oszukanie wariografu, ale nigdy nie zagłębiała się w szczegóły.
Czekała na pierwsze pytanie Kennetha, a gdy w końcu je usłyszała... Gapiła się na niego z otwartymi ustami. Nie wierzyła, że spytał o coś takiego. Co miała mu powiedzieć? Prawdę? Czy próbować oszukać wariograf? Jak miała to zrobić? Czy jej ojciec był dobrym ojcem? Nigdy go nie było, a kiedy zachorowała... Też go nie było. Przyszła za to dwójka agentów, który odstawili ją do Pryzmatu. Po prostu pozbył się niewygodnego członka rodziny.
W końcu jednak się pozbierała i powiedziała prawdę... a właściwie to, co uważała za prawdę.
- Nie, nie uważam go za dobrego rodzica. - Nawet się nie zająknęła, gdy to mówiła. Powiedziała to, co chciała powiedzieć od dawna. Myślała, że spędzą razem więcej czasu podczas tego szkolenia. Jednak, jak zwykle nie znalazł dla niej czasu. Myślała, że to z nim będzie trenować rano, ale zamiast tego wysłał Kennetha. Praca była ważniejsza od niej, jak zwykle.

Urządzenie nie odnotowało większych zmian parametrów.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-08, 20:27   
   Multikonta: MG, Willow, Lux


MG
Dyrektor Hunt stojąc gdzieś tam z tyłu poprawił swój krawat, nieco go luzując. No tak, publiczne mówienie takich rzeczy raczej nie przynosiło niczego dobrego. Hunt wiedział, że Kenneth zrobił to tylko i wyłącznie żeby go poniżyć. Zemścić się i tak dalej. Przecież tylko i wyłącznie o to tutaj chodziło, a skoro miał okazję wyżywać się na nim, w dodatku w ramach ćwiczenia... No halo, przecież właśnie zadawał Carter nieprzyjemne pytania i to było przecież częścią zadania. Wiedział o tym pewnie lepiej niż on. Większa część sali popatrzyła na ojca Carter, reszta na samą dziewczynę. A jeszcze inni na Kennetha, oczekując kolejnego pytania. Ktoś jednak wolał to przerwać.
- Kenneth - rzucił szkoleniowiec na podeście i podszedł do niego, mówiąc: - Wystarczy.
- Nie ma mowy, dopiero się rozkręcam. Sam powiedziałeś, że strzelać bez rozkazu. Nie mam zamiaru przerwać szkolenia przez to, że dobrze wykonuje polecenia, Clayton - rzucił do niego i skrzywił się, a następnie podciągnął rękawy koszuli i dodał:
- Jesteś dziewicą, Carter? Czy tatuś raczej nie zdołał cię upilnować, skoro tak cię zaniedbywał? - zapytał dziewczynę.
_________________


 
 
Carter Hunt


20 lat

Niebieski




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-08, 20:43   
   Multikonta: Kira K.; Xanthe O.; Clary Lacroix


Patrzyła tylko na Kennetha, który najwyraźniej się rozgrzewał. Nie zmierzał jej odpuścić, mimo że wcześniej miała wrażenie, że darzył ją jakąś sympatią. Jak widać uczucia i emocje nic tutaj nie znaczyły. Wpatrywała się w niego spokojna, pozornie bez emocji, ale wszystko w środku się w niej gotowało. Miała ochotę coś rozwalić albo kogoś. Powoli zbliżała się do stanu, w którym nie miałoby to znaczenia.
Mogła znieść pytania o ojca, o swoje dzieciństwo, o pobyt w Pryzmacie, ale Kenneth właśnie przegiął. Zamknęła dłonie w pięści, czuła ból, gdy paznokcie wbijały jej się we wnętrza dłoni. Była zła, jednocześnie zakłopotanie. Nigdy nie rozmawiała o swoim życiu osobistym. Nawet Danny nie wiedział wszystkiego, ale i tak znał ją lepiej, niż inni.
- Nie. - Wpatrywała się w niego wściekła. Jednak dalej nie próbowała oszukać maszyny. To jeszcze nie było pytanie z pokroju tych, na które kategorycznie nie chciała odpowiadać.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-08, 20:57   
   Multikonta: MG, Willow, Lux


MG
Oo tak, Kenneth się dopiero rozgrzewał. Oczywiście, że lubił Carter - lubił wszystkich swoich rekrutów. Ale było coś, co przebije nawet największą sympatię i jest to oczywiście czysta nienawiść. A okazja zemsty na swoich szkoleniowcach wydawała się nigdy nie być na wyciągnięcie ręki, tak jak teraz.
- Ohh, no proszę. Widać dyrektor Hunt nigdy nie był specjalnie dobrym ojcem - rzucił rozbawiony Kenneth. Nic nie przynosi większej radości niż zemsta - to trzeba przyznać. A Kenneth był pełen agresji i chęci do mszczenia się jak nigdy wcześniej. Był sfrustrowany tym, że góra postąpiła tak, jak postąpiła. Wydawało mu się to zupełnie niewybaczalne, ale szybko można zmienić się rolami i pokpić z innych. A to mu się dość bardzo podobało.
- W porządku, kolejne pytanie, Carter. To prawda, że trzeba było Cię wynosić z zadania w kafeterii, bo byłaś zupełnie napruta? - zapytał, a następnie spojrzał na Hunta. On jednak nie miał już nastroju do żartów. Carter oczywiście zdążyła odpowiedzieć a maszyna pokazać wynik, a wtedy Hunt dodał do agentów:
- Zdejmijcie ze sceny tego błazna - rzucił. Po tym na scenę weszło kilku agentów i wyprowadziło Kennetha, który jeszcze zdążył zadać ostatnie pytanie:
- Carter, a połykasz?! - za co został jeszcze mocniej potraktowany przy wyjściu. Wyprowadzili go z sali i zapewne nie wróci tam przez długi okres. Carter została odpięta od maszyny, a jej ojciec machnął dłonią, żeby poszła za nim. Zapowiadało się niezbyt ciekawie. Jedna z tych rozmów, których lepiej unikać.
_________________


 
 
Carter Hunt


20 lat

Niebieski




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-08, 21:15   
   Multikonta: Kira K.; Xanthe O.; Clary Lacroix


Oh... Czyli wolał poświęcić pozytywne relacje z innymi ludźmi, po to, żeby się zemścić? I to w sposób dość wątpliwy? Dupek! To właśnie myślała o nim Carter. Była już na krawędzi swojej kontroli, a nie chciała nikogo krzywdzić.
I wtedy Kenneth przesadził. Nie była z siebie dumna, była wściekła na siebie, że dała się podpuścić agentom. Była też wściekła na niego, że zadał to pytanie i jeszcze go to bawiło. Ewidentnie przesadził, co było widać po Carter. Napięła niemal wszystkie możliwe mięśnie i wariograf po prostu przestał istnieć. Wpatrywała się w Kennetha z żądzą mordu w oczach, cały czas siedząc na krześle.
Może i byłoby jej go żal, gdy zaczęli wyprowadzać go z sali. Jednak miała teraz przed sobą coś dużo gorszego, niż głupie zadawanie pytań.
Rozmowa z ojcem... Ostatnie pytanie puściła mimo uszu. Jeśli będzie miała okazję jeszcze spotkać Kennetha to powinien być pewien, że dostanie w mordę. I to solidnie, mogła mu to obiecać.
Wstała z krzesła, które jedyne ocalało się z wariografu i poszła za ojcem. On też powinien pamiętać, że nie jest już małą dziewczynką. Przede wszystkim on.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-08, 21:23   
   Multikonta: MG, Willow, Lux


MG
Kenneth był już przy końcu sali, gdy zdążył zadać ostatnie pytanie. No i wtedy Carter nie wytrzymała. Wariograf, dość duże urządzenie, rozniosło się po sali na drobny mak, a wszyscy zgromadzeni od razu zaczęli kucać, zakrywać swoje głowy i próbować wydostać się z pomieszczenia. Zapanowała panika, która zresztą była uzasadniona, prawda? Kto mógł wiedzieć, co Carter może jeszcze odbić i do czego może być zdolna. Tak więc wszyscy zaczęli próbować się ewakuować i wychodzić głównym wejściem. Do Carter też od razu ktoś podszedł i przy użyciu szybkiego ciosu i chwytu, została powalona na ziemie a na jej plecach znajdowało się kolano jakiegoś agenta. Drugi zaś założył jej na głowę opaskę, która miała uniemożliwić jej używanie jakichkolwiek umiejętności. Cóż, było to swojego rodzaju aresztowanie i agenci już chcieli założyć na dłonie Carter kajdanki. W tamtym momencie podszedł Hunt i dodał:
- Zaprowadźcie ją do mojego samochodu.
Carter słyszała, że nie był to wcale uradowany głos. Nie, nie był nawet zły. Nawet nie było mu przykro ani nic w tym rodzaju. Brzmiał tak bardzo chłodno, że ciężko było odróżnić jego głos od głosu jakiegoś losowego dowódcy. Nie był jak ojciec. Był jak dowódca.
Agenci podnieśli Carter i zaczęli ją szybko prowadzić w stronę samochodu dyrektora Cartera. Jeździł on Crown Victorią, przypominająca te policyjne. Cóż, to był dość stary wóz jednak miał swój urok, prawda? Dziewczyna została usadzona na tylnym siedzeniu i wciąż miała na swojej głowie dziwną opaskę, która uniemożliwiała jej używanie zdolności. Może lepiej jej jeszcze nie zdejmować? Po dość długiej chwili do samochodu wsiadł dyrektor Hunt i zatrzasnął drzwi, dość mocno. Odpalił samochód i wycofał, a następnie przejechał przez bramę. Nie odzywał się, chyba nie miał właściwie po co.
_________________


 
 
Carter Hunt


20 lat

Niebieski




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-08, 21:32   
   Multikonta: Kira K.; Xanthe O.; Clary Lacroix


Nie przejęła się tym, że agenci ją obezwładnili. Bolało, ale trudno, żeby nie bolało jak wciskają ci kolano w plecy. To jednak trochę boli, chociaż gorsze było wykręcenie rąk za plecy. Kajdanki i opaska, było jej już wszystko jedno. Nie obchodziło jej, co myślał ojciec. Zbyt długo się tym przejmowała, a i tak nic z tego nie miała. Dzisiaj to zrozumiała, jak daleko od siebie byli. Ona znała go doskonale, bo nic, a nic się nie zmienił. On? Nie znał jej wcale, a przez czas, który spędziła w ośrodku CIA nie zadał sobie trudu, żeby się do niej zbliżyć. Nic się nie zmieniło. Jak zawsze praca była ważniejsza od niej.
Twarz Carter nie wyrażała żadnych emocji. Była trochę, jak szmaciana lalka. Po prostu dała się bez oporu zaprowadzić do samochodu ojca. Nawet głupiego samochodu nie zmienił. Nic nie zmienił. Ona zmieniła wszystko.
Nie zdejmowała opaski, nie próbowała. Siedziała na tylnym siedzeniu i jedyne, co robiła to gapiła się w lusterko. Powinna się przejąć pustym spojrzeniem, ale nie miała ochoty. Miała dosyć tego dnia. Chciała zwinąć się na łóżku i schować się pod kołdrą, zostać tam na zawsze. Nigdy więcej nie wychodzić.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-08, 21:43   
   Multikonta: MG, Willow, Lux


MG
Ale on wcale nie miał zamiaru zabierać jej do Pryzmatu ani do żadnego innego miejsca tego pokroju. Przekreśliła swoją szansę na zostanie tym, kim tak bardzo chciał by została. Jej ojciec nie miał zamiaru już nigdy więcej pokładać w niej jakiejkolwiek nadziei. Zawiodła go i tyle, na tym kończyła się cała tak historia. Nie chciał mieć z nią nigdy więcej styczności, więc zabrał ją do jedynego miejsca, do jakiego mógł ją zabrać. Niech teraz wszystko się dzieje tak, jak Carter będzie tego chciała. On nie miał zamiaru nigdy więcej starać się jej czegoś wpajać. To jej życie, nawet jeśli ma tylko dziewiętnaście lat i wybuchowy temperament.
Jechali przez całą drogę w ciszy, Hunt nie miał zamiaru się do niej odzywać po tym, co tam zaprezentowała. Ani po tym, co zaprezentował Kenneth rzecz jasna. Na tym sprawa skończona i tyle, nie będzie nawet dochodzenia czyja jest to wina. I tyle, po prostu dojechali na miejsce a tam Hunt się zatrzymał. Nie powiedział żadnego do widzenia, niczego takiego. Po prostu syknął:
- Wyjdź z samochodu
I tyle. Nie wiedziała nawet gdzie byli i po co ma wychodzić ani gdzie iść. Ale on postanowił jedno - nie ma już córki i na tym się skończyło.
Byli jednak przed dość sporych wielkości budynkiem, nigdzie nie było żadnej tabliczki odnośnie tego, co to jest za miejsce. Ciężko więc było wywnioskować, czy jak tam wejdzie, to będzie miała jakiekolwiek szanse na wyjście. Jednak mogła tam iść, albo zawrócić i pójść... W las? Uciec? Co było lepsze? To było dość ciężko stwierdzić. Jednak jej ojciec odjechał, zostawiając jeszcze za nią jakąś walizkę.
_________________


 
 
Carter Hunt


20 lat

Niebieski




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-08, 21:59   
   Multikonta: Kira K.; Xanthe O.; Clary Lacroix


Myślała nad obecną sytuacją. Zastanawiała się nad swoimi uczuciami do ojca. Od samego początku, do tej chwili. I zdała sobie sprawę, że tak naprawdę nie miała ojca. Nie miała matki, bo tę straciła niemal na samym początku. Nie pamiętała jej.
Henrego widywała tak rzadko, a potem był ten dzień, gdy wszystko się zmieniło. Posłano ją do Pryzmatu, gdzie po prostu zamknięto ją w złotej klatce. Poznała wspaniałych ludzi. Zakochała się. Jednak wszystko niszczyła.
Zgodnie z własnymi przeżyciami, uważała, że na to nie zasługuje. Tak samo, jak nie zasłużyła sobie na miłość własnego ojca, więc przestała walczyć. Już dawno przestała.
- Nienawidzę cię. Zniszczę cię. - To powiedziała, zanim wysiadła z samochodu. Może on teraz stracił córkę, ale nie obchodziło ją to. Ona straciła rodziców wiele lat temu. Była sierotą. Teraz mogła być tym, kim chciała. I na pewno nie miała zamiaru dłużej znosić śmiechu ludzi z powodu imienia, a nazwiska z oczywistych powodów nie chciała zatrzymywać. Może wróci do panieńskiego matki?
Wysadził ją nie wiadomo gdzie. No nie na zadupiu, bo widziała budynek w oddali. Jednak zanim podjęła jakąkolwiek decyzję odnośnie kierunku marszu, sprawdziła, co było w walizce. Potem skierowała się w kierunku budynku.
Mogła zniszczyć samochód, mogła zabić go. Jednak to byłoby za mało. Chciała zniszczyć Henrego Hunta całkowicie, upokorzyć go, pozbawić wszystkiego. Niech cierpi, a dopiero później, niech ginie.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-08, 22:12   
   Multikonta: MG, Willow, Lux


MG
W walizce było tylko kilka ubrań i jakaś broszura o FBI. No nieźle, czyli stary wywiózł ją do kolejnej akademii, tylko do niższego szczebla? Dlaczego niby miała tam iść i go posłuchać? Przecież było tak wiele rzeczy, które mogłaby zrobić. Nie musiała wcale słuchać ojca i tam iść. Szczególnie, że miała kilka swoich rzeczy w walizce i pewnie mogłaby po prostu ruszyć przed siebie i nie fatygować się tym wszystkim. Bo po co miałaby dołączać do kolejnej organizacji, która zrobi z niej cholernego pionka? Marionetkę bez życia, która nie będzie nawet służyła pod swoim ojcem, tylko pod tysiącem ludzi, którzy są pod nim. FBI nie miało teraz żadnej władzy i było pewnie tylko jakąś zapchajdziurą. Zresztą, to, że podwiózł tutaj Carter też było miejscem do którego ją wyrzuca. Jak śmietnik. Było to coś, gdzie nie będzie miała żadnych szans na jakąkolwiek realizacje. Po co ma znowu przechodzić durne testy i być wiecznie degradowana do rangi jakiegoś podrzędnego krawężnika kiedy może po prostu pójść w swoją stronę i stać się tym, kim chce?
_________________


 
 
Carter Hunt


20 lat

Niebieski




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-08, 22:22   
   Multikonta: Kira K.; Xanthe O.; Clary Lacroix


Heh, Federal Bureau of Investigation, na nic innego nie było go stać? Serio? Wyciągnęła broszurę, przejrzała pobieżnie, po czym po prostu ją podarła. Naprawdę myślał, że pójdzie do miejsca, które miało małą władzę nawet przed epidemią Omni? No chyba nie...
To pewnie o ten budynek chodziło. Już nie miała ochoty iść w stronę pozornego schronienia. Wolała marznąć w lesie, niż dalej być marionetkach w rękach ojca. Nie wątpiła, że gdyby tam się znalazła to dałby radę jakoś namieszać w jej życiu. Słyszała przemówienie pani prezydent. Mogła robić, co chciała. Nikt nie zamknie jej w głupim obozie. Zawróciła na pięcie i po prostu poszła przed siebie, w las. Byle dalej od życia jako pionek w rękach innych ludzi. Znajdzie sobie zajęcie. Była PSI, była ładna, była bystra i zaradna. I, hehe, potrafiła rymować.
Może znajdzie sobie psa? Zawsze chciała mieć psa, ale Henry miał alergię, więc go nie miała. Mama pewnie by jej pozwoliła na zwierzaka. Mama miała na nazwisko Turner... Od dzisiaj będzie Carter Turner.
Nie! Imię też było złe. I to drugie też, mogła teraz wybrać sobie własne. I tak nie miała dokumentów. Będzie przedstawiać się jako Isis Turner, kiedyś ta organizacja sporo namieszała na świecie. Teraz mieszać będzie ona. Ładnie brzmiało. Isis, czyli Izyda, egipska bogini i matka pierwszego faraona. Właściwie pasuje, heh.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-08, 22:30   
   Multikonta: MG, Willow, Lux


MG
Dziewczyna musiała iść przez sporo czasu drogą, w jedną stronę. Raczej wchodzenie do lasu nie było specjalnie dobrym wyjściem, ponieważ od drogi oddzielał go rów. Ale cóż, było bezpiecznie, więc co mogło się stać? Mogła tutaj być. Swoją drogą to było dość przerażające, gdyby ojciec wysadził ją tak kilka dni temu. Teraz jednak wszystko wydawało się być w jak najlepszym porządku. Była wolna jak jeszcze nigdy i naprawdę mogła robić to, co chciała. A w tym świecie było sporo dróg, które mogłaby wybrać. Teraz jednak znacznie lepiej znaleźć sobie jakieś schronienie, chociaż na jakiś czas. Idąc tak drogą, praktycznie straciła swoje życie.
Jakiś samochód pędził polną drogą i prawie w nią wjechał, mimo iż wcale nie szła środkiem. Zahamowali w ostatniej chwili, zostawiając na ziemi długi, czarny ślad. Samochód zatrzymał się, bo w końcu prawie doprowadzili do wypadku, a sama Carter, żeby uniknąć śmierci pod kołami musiała użyć teleportacji i przenieść się w inną część drogi.
Psioniczka.
Ludzie z samochodu po chwili wyszli i podbiegli do Carter, sprawdzając czy wszystko z nią w porządku. Ulga była ogromna, gdy zorientowali się, że żyje i że wcale jej nie potrącili. Jedna z dziewczyn, która miała włosy ścięte bardzo krótko, a w dodatku pofarbowane na różne kolory powiedziała:
- O kurwa, przepraszam cię. W życiu bym się nie spodziewała kogokolwiek na tej drodze. Wszystko wydawało się takie...
- Daj spokój, dobra? - podszedł do niej jakiś facet i odciągnął od Carter, a następnie powiedział:
- To ja prowadziłem. Bardzo Cię przepraszam, nie chciałem na nikogo wjechać, ale ciężko tutaj kogoś zobaczyć. Jest naprawdę straszna pogoda... - po tym zawołał jakąś trzecią osobę. Niska blondynka wysiadła z auta i przejęła pijaną nastolatkę, a następnie znowu zaprowadziła do samochodu. Chłopak został, dodając do niej:
- Jesteś... No wiesz. Mutantem?
_________________


 
 
Carter Hunt


20 lat

Niebieski




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-08, 22:42   
   Multikonta: Kira K.; Xanthe O.; Clary Lacroix


Rów, no ładnie. Mało to miała problemów? Ciągnęła za sobą tą walizkę, szła sobie grzecznie po lewej stronie drogi. Wszystko ładnie, grzecznie i bez problemów, ale i tak prawie wylądowała pod kołami samochodu. Świetnie! Po prostu wspaniale. Całe szczęście miała dobry refleks i w ostatnim momencie użyła teleportacji. Wiedziała, że to użyteczna umiejętność.
W sumie to fajnie byłoby, jakby samochód się zatrzymał. Może zabrałby ją gdzieś, gdzie mogłaby się przespać. Zjeść coś ciepłego, wziąć prysznic, choćby i zimny.
- Jasne, nie ma problemu. Nie tłumacz się. - Głos Carter, a nie przepraszam... Isis brzmiał strasznie, zupełnie obojętnie, jakby nie przejęła się tym, że mogła zginąć. Nie przejęła się gadaniną pijanej dziewczyny, ani tym, że druga zaprowadziła ją z powrotem do samochodu.
Skupiła się za to na chłopaku, który wydawał się trzeźwy, a przynajmniej zadawał sensowne pytania.
- A jeśli nawet, to co? Zostawisz mnie tutaj? Dobijesz mnie? - Wzruszyła ramionami, podnosząc się w końcu z ziemi. Źle wycelowała i wylądowała na zadku między drzewami. Dziwna sytuacja, ale całe jej życie było porąbane.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-08, 22:47   
   Multikonta: MG, Willow, Lux


MG
- Niee, skąd. Wszyscy tutaj nimi jesteśmy i wbrew pozorom wcale się tego nie wstydzimy. To reszta nas tak nazywała i jakoś się... Przyjęło - powiedział. Jezu, no oczywiście, że nie chciał jej skrzywdzić ani nic z tych rzeczy. Nie należał do tych złych, o ile takowi jeszcze istnieli.
Chłopak oczywiście podał jej dłoń, gdy ta leżała na ziemi. Jednak nawet jeżeli mu odmówiła, to potraktował to normalnie. Nie chciał się jej narzucać ani nic z tych rzeczy, wiadomo. Lekko się uśmiechnął i dodał:
- Jeżeli jesteś psioniczką, to możemy Cię zabrać do schroniska. Znaczy... To brzmi kiepsko, wiem. Ale to serio spoko miejscówka. Prezydent założyła takich kilka i możemy tam nocować i tak dalej, jak tylko chcemy. Za darmo. Tylko nie wolno tam używać zdolności, bo wtedy cię wywalają. Jak chcesz, to mogę Cię tam zabrać. No... Jeżeli nie masz innych planów, rzecz jasna - powiedział i wskazał na samochód. To była całkiem niezła propozycja, lepsza niż siedzenie na mrozie czy zostanie agentką FBI. Tak więc chłopak wolał ją zabrać ze sobą. Zresztą, mógł przecież zabrać każdego psionika, którego spotkał. Kiedy wszyscy byli razem, było jakoś... Lepiej.
_________________


 
 
Carter Hunt


20 lat

Niebieski




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-08, 22:55   
   Multikonta: Kira K.; Xanthe O.; Clary Lacroix


No ładnie, jeszcze więcej psioników. Czy w tym durnym kraju były jeszcze jakieś normalne dzieciaki, które nie potrafiły zabijać spojrzeniem albo pozbawiać wspomnień, albo rozwiązywać równań z fizyki kwantowej na poziomie Einsteina? Chyba, jak widać nie. Może to lepiej. Normalni ludzie umrą i zostaną tylko ci normalni inaczej. Zresztą, jak to psychologowie mówią: nie ma normalnych ludzi, są jedynie niezdiagnozowani.
- Ah, spoko. Rozumiem... - Chętnie przyjęła jego pomoc, wystarczy, że jej tyłek spotkał się z ziemią. Nie potrzebowała jeszcze brudzić rąk. Uśmiechnęła się nawet do niego, nadal potrafiła się uśmiechać, ale ten uśmiech nie sięgał oczu. Nie było już w nich miejsca na radość. Liczyła się zemsta i w końcu dopnie swego.
- Chętnie się zabiorę. - Nie miała, co ze sobą zrobić, więc równie dobrze mogła spać w tym schronisku, noclegowni dla PSI. Zresztą nieważne, gdzie spała. Ważne, że dach nad głową i może jakieś jedzenie się trafi.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,091 sekundy. Zapytań do SQL: 9