• Kiedy stracisz wszystko, nikt się już z tobą nie liczy.
    Black is the color
    Nie, oni nie lękali się o dzieci, które mogły umrzeć. Nie martwili się pustką, którą miały po sobie pozostawić. Oni bali się nas – tych, którzy przeżyli.
  • Pryzmat:

    Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. "- Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię." W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.

    Judith zamyka projekt Pryzmat.

  • Obecnie mamy luty 2023r.
    Odczuwalna temperatura to -5°C, pada śnieg.

    Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu z notatnikiem! Tutaj link!

    W Systemie co chwila pojawiają się nowe eventy! Zachęcamy do odwiedzenia tematu: LINK

    Każdy nowy może rozpocząć grę jako exagent Pryzmatu i zamieszkać na strzeżonym osiedlu należącym do rządu!

    Odwiedźcie nas też na facebooku!

  • Bieżące poszukiwania:
    - Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
    - Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
    - Lounarie de Coudray szuka chętnych graczy do relacji między postaciami.
    - Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
    -Ceridwen Murray Poszukuje 1 osoby do byłego oddziału 7 z ligi dzieci.
    -Summer Dawson Poszukuje relacji dla swoich postaci.
    -Cora Wellworth Poszukuje pozytywnych relacji dla swojej postaci.
    -Toni Martin Poszukuje relacji z osobami z Syndykatu.
    -Hunter McAvoy Poszukuje osób do swojego własnego, prywatnego gangu.


  • Cookie
    Levi
    Lou
    Pravi


Poprzedni temat «» Następny temat
Centrum badań psychologicznych
Autor Wiadomość
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-06, 14:41   Centrum badań psychologicznych
   Multikonta: MG, Willow, Lux


Sporych rozmiarów budynek, gdzie odbywają się testy psychologiczne no i oczywiście warsztaty z różnych dziedzin powiązanych z psychologią. Budynek wygląda na najbardziej nowoczesny w całym kompleksie, jest również przeszklony. Z tego względu dość mocno kontrastuje z resztą. Ponadto w środku znajduje się sporo tablic z ogłoszeniami dotyczącymi szkoleń, zdjęcia innych agentów z poprzednich akademii. Całość jest urządzona w dość modernistycznym stylu, a zaczyna się recepcją.
_________________


 
 
Sahir Nailah


21

Czerwień




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-06, 14:56   
   Multikonta: Śmierć, Shirei, Lucis


Jak chodźmy to chodźmy - najlepszy zwrot z Wiedźmina III, ale to tak na marginesie, w końcu Nailah nie miał okazji grać w swoim życiu w gry komputerowe tego typu - popełznął za Calumem z łapskami schowanymi w kieszeniach bluzy zakładanej przez głowę z kapturem, nie bardzo podnosząc głowę, by zainteresować się osobami, które mijali po drodze - dopiero kiedy weszli do innego skrzydła uniósł spojrzenie na ściany i półki - fałszerstwo aż wylało się na jego twarz, zatapiając w sztucznych uśmiechach i uprzejmości - chociaż może kiedyś faktycznie świat był zbudowany na większej uprzejmości, może kiedyś nie traktowano każdego człowieka jako narzędzia? - mity, bajki i podania, w których zawsze było ziarno prawdy, jednak na tyle małe, że nie warto było go zasadzać w ziemi i starannie pielęgnować, by zobaczyć, co z niego wyrosło, zwłaszcza, że zbyt łatwo było o wyhodowanie fałszywej roślinki - bo i fałszywe ziarenko wzięło się do rąk, kiepsko przesiewając je na początku.
Kiwnął znów głową i polazł we wskazanym kierunku, świadom nadmiernie tego, że nie emituje z siebie żadnego zaangażowania, chociaż obiecał Calumowi, że się postara, zanim przybyli do tego miejsca - ale chyba nikt by go nie emitował po tak ciężkiej nocy. Dziwiło tylko lekko to, że nie wyglądało na to, by wyciągali jakiekolwiek konsekwencje z tego, że zabił jedną z agentek. Może to znowu jakaś podpucha? Wcale by go to nie zdziwiło.
Zapukał do wskazanych drzwi i wszedł do środka, zamykając je za sobą, by rozejrzeć się wokół - po tym pokoju już nieco uważniej, skoro miał tu przez chwilę... krótszą czy też dłuższą, posiedzieć, nim odszukał wzrokiem osobę rezydującą w tym miejscu.
_________________
Cute.
You still call me "human".
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-06, 16:26   
   Multikonta: MG, Willow, Lux


- Witaj, Sahir - dodała kobieta, która siedziała w pokoju. Po tym wstała i podeszła do niego, a następnie dodała:
- Nazywam się Sasha Parker. Będę dziś przeprowadzała badania, które są konieczne do Twojego przystąpienia do służby. Usiądź tutaj, proszę. Po tym zaczniemy - powiedziała i wskazała krzesło w rogu sali. No cóż, to raczej było coś bardzo znajomego. Przede wszystkim z durnych filmów akcji, które czasami Hyde przynosił do Ligi Dzieci i urządzał jakieś dziwne wieczorki filmowe. Wykrywacz kłamstw. No nieźle. Chyba nie było bardziej charakterystycznej rzeczy, która mogła kojarzyć się ludziom z tajnymi służbami. Jeśli Sahir usiadł na miejscu, to kobieta od razu zabrała się do podpinania go. Wiadomo, sprawa źrenic, bicia serca i tak dalej. Tak więc po kilku minutach intensywnego opatulania go kablami, był już gotowy. Pewnie nie było to jakoś bardzo komfortowe, jednak było potrzebne. Jeśli skończyli, to kobieta spojrzała na niego i dodała:
- Przedstawię Ci teraz zasady badania, w porządku? Jeśli czegoś nie zrozumiesz, to powiedz - spojrzała i wzięła jakąś małą tabliczkę, do której przyczepiona była karta. Zaczęła czytać zasady, które oczywiście zawierały wszelkie informacje odnośnie poufności tego badania jak i jego odpowiedzi i tak dalej. Po tym przeszli do głównych zasad.
- Zadam Ci teraz szereg różnych pytań, będziesz mógł odpowiadać jedynie "tak" lub "nie". Jeśli nie jesteś czegoś pewien, to mówisz "nie wiem". Tyczy się to jednak jedynie sytuacji, gdy nie rozumiesz jakiejś części pytania, jakiegoś słowa lub zagadnienia. Później zostanie ono sformułowane inaczej, aby ułatwić Ci zadanie. Musisz odpowiadać na wszystkie pytania. Czy wszystko rozumiesz? - skończyła kobieta, spoglądając na niego.

Okej, jeśli dojdzie do badania, to:
- Piszesz odpowiedź normalnie, jako to, co postać mówi. Możesz kłamać w tej kwestii.
- Po tym dodajesz to, co pokazał wariograf - czyli jeśli przyspieszy się Sahirowi tętno, zacznie się pocić etc. to musisz o tym napisać. Nie możesz kłamać w tych opisach, bo oszukanie maszyny niestety nie wchodzi w grę.
_________________


 
 
Sahir Nailah


21

Czerwień




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-06, 16:39   
   Multikonta: Śmierć, Shirei, Lucis


Spojrzał na twarz kobiety, po czym przeniósł ślepia na krzesło - naprawdę niewiele było trzeba, żeby wytrącić chłopaka z równowagi - a już na pewno nie było wiele potrzeba, kiedy przychodziło do krzeseł, kabli i dziwnych maszyn, które jakoś, każda kolejna, kojarzyła mu się tylko z bólem - od razu się nastroszył i napiął mięśnie, nie podchodząc od razu - jak zawsze jednak przeważyła jego posłuszna natura i oderwał nogi od ziemi, by zająć swoje miejsce i siedzieć spokojnie, chociaż znowu wszystkie wnętrzności zaczynały mu się ściskać i ściskały tym bardziej, im więcej było kabli - faktycznie trudno tu było mówić o jakimkolwiek komforcie, kiedy chłodne, nawet nie w ten nieprzyjemny sposób, przyssawki, czy jakkolwiek to nazwać, dotykały jego skóry, ale minę miał jak zawsze grobową, tak samo jak nie ożywały jego wpatrzone w psycholog, czy też psychiatrę, ślepia, badając każdy jej następny ruch w obawie, że to zwykłe siedzenie zmieni się zaraz w coś... jeszcze mniej komfortowego.
Kiwnął głową w odpowiedzi, raczej automatycznie, domyślając się, że milczenie nie będzie raczej tolerowane w dalszej części pytań.
_________________
Cute.
You still call me "human".
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-06, 19:44   
   Multikonta: MG, Willow, Lux


- W porządku, możemy więc zacząć - stwierdziła pani psycholog i zerknęła na monitory. No proszę, wszystkie parametry życiowe Nailaha na kilku ekranach. Tętno i te sprawy, a wszystko to miało za zadanie wykryć jakiekolwiek kłamstwo. Uroczo wręcz. Kobieta znowu sięgnęła po swoją tabliczkę z kartkami i zaczęła ją przeglądać, a zaraz po tym poprawiła okulary i spokojnym głosem zaczęła czytać Czerwonemu kolejne pytania, za każdym razem zerkając na niego, a następnie na maszynę. Zaczęła od czegoś prostego:
- Nazywasz się Sahir Nailah? - jednak takie były procedury, zawsze trzeba było zapytać się o to na samym początku. Nie dało się kłamać.
- Uczestniczysz teraz w szkoleniu Central Intelligence Agency? - kolejne pytanie, równie banalne co pierwsze.
- Należałeś kiedyś do organizacji terrorystycznej o nazwie Liga Dzieci? - zapytała, odgarniając kosmyk włosów za ucho. Teraz musiała już przejść do konkretów, ale dopiero po tym zaczęła sypać pytaniami jak magik kartami.
- Pracowałeś kiedyś dla rządu Stanów Zjednoczonych Ameryki?
- Pracowałeś kiedyś dla rządu innego państwa?
_________________


 
 
Sahir Nailah


21

Czerwień




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-06, 20:03   
   Multikonta: Śmierć, Shirei, Lucis


Słodki, uroczy gabinecik, tak samo przepełniony kłamstwami, jak wszystko to, co było na korytarzu, w tamtym holu i przy recepcji, a w nim słodka, urocza pani doktor o słodko fałszywym uśmiechu, sprawiająca, że chciało jej się poderżnąć gardło już na wejściu - chociaż chyba nie było to tak do końca prawdą - tą chęć wyzwalał w nim fakt, że znów został przykuty do jakiegoś krzesła, z którego nie mógł się ruszać i chociaż nie przypięto go żadnymi pasami i komenda "zostań" wyraźnie nie zabrzmiała, to wyczuwał ją wszystkimi porami swojej skóry w tych wszystkich ruchach i spojrzeniach tej doktor, która wcale nie wydawała się miła, ciepła, przyjazna, tak jak Naomi - miał tą aurą, która ujarzmiała zwierzęta... plus dodać do tego należało wczorajsze przeżycia - suma wychodziła taka, że skakanie i fikanie nie było czynnością, której czarnowłosy jednak chciałby się podejmować - lepiej siedzieć na tyłku i nawet nie drgnąć, żeby nie zostało to odebrane jako próba buntu... żeby samego siebie nie kusić - bo skoro zrobiło się mały ruch, to czemu nie zrobić ich więcej..?
Zacisnął zęby aż zgrzytnęły, kiedy padło pierwsze pytanie.
- Tak. - Pytania początkowe, no oczywiście, na rozgrzewkę i sprawdzenie, czy wszystko działa - by przytępić systemy obronne i udawać, że wszystko jest w porządku, że te pytania nie gryzą, uśpić czujność - ooj tak... czarnowłosy próbował się rozluźnić - kroczek po kroczku - ale te odgłosy pipkania tylko bardziej go denerwowały i rozpraszały - jednostajne, irytujące, wwiercające się w jego mózg dźwięki... - Tak. - Uczestniczy, bardzo trudno zaprzeczyć, tak samo jak temu, jak ma na imię i nazwisko... chociaż na to pierwsze zaprzeczyć łatwo - ha! - i wcale nie byłoby to kłamstwem... Pocieszające było to, że odpowiedzi wymagały prostych "tak" lub "nie" - chociaż nadal wydawało mu się, że wypowiadanie nawet tak krótkiego słowa jest zadaniem o wiele cięższym od zabicia prezydenta. - Tak. - Liga... słodki dom. - Nie. - Pracować dla rządu? Czyli być agentem, wojskowym... zwykłym piekarzem? Czy bycie piekarzem liczyło się jako praca dla rządu? - Nie. - Aaach, prosty z niego był facet, ograniczał się do jednej fuchy. Do pracowania dla Ligi.
I tak samo prosty był, jeśli chodzi o reakcje ciała na jego emocje - widoczne na aparaturze niemal jak na wymalowanym obrazku - mocniejsze bicie serca, nieco przyśpieszony puls, jak to w stresie - i wcale nie próbował się z tym nawet kryć - bo i po co? Zawsze był kiepski w te klocki. Ale powoli, kroczek po kroczku, się uspakajał. Nie to, żeby uważał, że miał jakieś wyjście. Musiał. Kabelki jak na razie krzywdy nie robiły, tak jak ta Zła Dorosła.
_________________
Cute.
You still call me "human".
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-06, 20:34   
   Multikonta: MG, Willow, Lux


Kolejna dawka pytań przyszła szybciej niż ta poprzednia, teraz już nie było czasu na żadne przerwy, spoglądanie czy badanie maszyn. Przecież słyszała piknięcie, jeśli mówił prawdę, więc po co miała się właściwie podnosić? Nie było to zupełnie potrzebne, więc po prostu utkwiła ze wzrokiem w kartce i zaczęła czytać kolejne pytania:
- Czy zamordowałeś kiedyś człowieka?
- Czy zamordowałeś agentkę Naomi Charlton? - ho, ho! No proszę. Prawdziwe imię znowu w akcji. Kto by pomyślał, że jeszcze ktoś je tutaj pamiętał.
- Czy zamordowałeś w swoim życiu większą liczbę osób niż dziesięć?
- Czy miewasz wahania nastroju?
- Czy potrafisz poradzić sobie w sytuacjach stresowych?
- Czy miewasz myśli samobójcze?
- Czy czujesz się osamotniony?
- Czy odczuwasz niekontrolowane przypływy smutku?
- Czy szybko tracisz motywację?
- Czy stwierdzono u Ciebie jakiekolwiek choroby psychiczne?
Skoro przeszły już pytania określające jego samopoczucie, to pora na pytania z grubej rury. Kobieta przeszła do nich spokojnie jak nigdy w życiu. Musiała je zadawać ludziom i pewnie była to dla niej codzienność.
- Czy myślałeś kiedyś o zdradzie rządu Stanów Zjednoczonych?
- Czy masz zamiar być w pełni lojalny wobec rządu Stanów Zjednoczonych?
- Czy motywują Cię pieniądze?
- Czy masz kontakt z kimkolwiek z Ligi Dzieci?
- Czy chcesz służyć swojej ojczyźnie?
Po kolejnej serii na moment umilkła, wpatrując się w chłopaka.
_________________


 
 
Sahir Nailah


21

Czerwień




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-06, 20:56   
   Multikonta: Śmierć, Shirei, Lucis


Im szybciej to minie, tym szybciej stąd wyjdzie, więc może to lepiej, że kobieta już nie unosiła spojrzenia, tylko po prostu robiła to, za co jej płacili i co do niej należy? Tak swoją drogą nie wierzył w żadne "tajemnice zawodowe" - w końcu po to robiła te testy, żeby ich wyniki móc przedstawić agencji i wycenić, czy jest dla CIA przydatnym narzędziem, czy może będzie tylko sprawiać kłopoty.
- Tak.
- Tak.
Przy pierwszym pytaniu nawet się nie zawahał - przy drugim odpowiedział nieco wolniej - i jego serce uderzyło mocniej. Naomi. Jak to dumnie brzmi: zginęła na służbie...
- Tak.
Wahania nastroju, huh... To nie tak, że to było banalnie proste pytanie - bo właściwie co miała na myśli przez: wahania nastrojów? Że siedział sobie i nagle mu odpierdzielało?
- Nie wiem. - Niby ta odpowiedź do tego pytania brzmiało dziwnie, ale jeśli chodzi o emocje, to był jak muł - zmuszenie go, żeby ruszył dupsko wymagało nie lada wysiłku.
- Nie. - Normalnie powiedziałby, że tak - dla niego "radzenie sobie w sytuacjach stresowych" oznaczało po prostu zabicie/zniszczenie tego, co sprawia stres, aczkolwiek było o wiele więcej sytuacji stresowych, w których w tak nie można było rozwiązać sytuacji. Jak na przykład ta. Raczej wątpił, by ściąganie na siłę wędzideł cokolwiek zmieniało - zwłaszcza, że jeśli próg zostałby podniesiony - po prostu by wybuchnął, a wiedział, że tylko on takie rozwiązanie uznaje za "prawidłowe", chociaż to chyba złe słowo... bo wiedział, że rozwiązanie wybuchu tak naprawdę nie było rozwiązaniem.
- Tak. - Samobójstwo, ha... za bardzo chciał żyć... ale myśli takie miewał, nie dało się ukryć - tylko że były jak nitki babiego lata, które przesuwając się przez ciało łaskocząc, zdumiewając swoim zjawiskiem - i równie łatwo znikały, co się pojawiły, nie pozostawiając po sobie śladu.
- Tak.
Niekontrolowane przypływy smutku... co to właściwie było? I co znaczyło? Czym był smutek? Chyba momentem, w którym odczuwa się chłód... Tak... Tą całkiem ludzką emocją, w której ludzie płaczą.
- Tak.
- Nie... - Nie był za bardzo pewien - sęk polegał na tym, że on w ogóle motywacji nie odczuwał... więc jak ją w ogóle tracić?
- Tak. - Syndrom Aspergera, hehe. Ale całkiem nieźle szło jego zwalczanie... za czasów Naomi.
- Nie. - W ogóle nie myślał o Stanach.
- Tak. - W końcu ojciec kazał! Chociaż to nie do końca tak. Teraz to było prawdą, bo był posłuszny Calumowi.
- Nie.
- Nie.
- Nie. Tak. - Dwie odpowiedzi - i żadna nie była kłamstwem, ha... - Tak. - Chciał. Tak długo, jak długo jego smycz była w rączkach kogoś, kto tej ojczyźnie chciał służyć.
_________________
Cute.
You still call me "human".
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-08, 19:47   
   Multikonta: MG, Willow, Lux


- W porządku, przejdźmy teraz do reszty pytań - stwierdziła kobieta i poprawiła swoje okulary. Następnie odsunęła się od biurka na krześle z kółkami i podjechała na nim nieco bliżej Sahira. Założyła nogę na nogę i była gotowa do rozmowy. Nie odłączyła go jednak. Może takie były procedury i nadal musiała badać jego tętno przez cały czas? Zawsze lepiej mieć do tego wgląd. Wykrywacze, jakie Sahir mógł pamiętać z filmów, działały na pytania z odpowiedzią tak lub nie. Jak działało to? Cholera wie. Tak czy siak kobieta chciała pozbyć się tej przestrzeni między nimi. Musiała z nim teraz normalnie porozmawiać.
- Sahir - zwróciła się, bo jakoś trzeba było zacząć. Nadal miała w dłoniach notatnik, gdzie miała notować kolejne odpowiedzi i spostrzeżenia dotyczące stanu zdrowia psychicznego Czerwonego.
- Kolejne pytania wymagają złożonej odpowiedzi. Mów to, co czujesz - powiedziała, a następnie popatrzyła na niego z pamięci wygłosiła pierwsze pytanie:
- Co sprawia, że odczuwasz utratę kontroli nad sobą? - zapytała, cały czas nie spuszczając z niego wzroku. Teraz musiał już mówić więcej niż po prostu tak lub nie. Poznanie odpowiedzi na te pytania były kluczowe dla przyszłości jego kariery tutaj. Bo skoro nie będzie wystarczająco odporny psychicznie na bycie agentem, to... To co?
- Jak mógłbyś opisać radzenie sobie w sytuacji, w której występuje stres? Jak się wtedy czujesz, jak sobie z tym radzisz? - zadała kolejne pytanie. To akurat było bardzo istotne, bo przecież wiadomo, że każda kolejna minuta Sahira spędzona w szeregach CIA będzie przypieczętowana stresem.
- Czy czujesz się dobrze w swoim ciele? Czy czujesz obrzydzenie w stosunku do swojej osoby? Jeżeli tak, to dlaczego?
_________________


 
 
Sahir Nailah


21

Czerwień




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-08, 20:42   
   Multikonta: Śmierć, Shirei, Lucis


Rozluźnił się - chociaż łatwiej by to było chyba porównać do opadnięcia z sił - nie miał energii, nie chciał, na co było denerwowanie się, skoro i tak niczego nie zmieniało? Na co było denerwowanie się o ciało, które... Nie ważne.
Obojętne.
Złapał głębszy wdech przez nozdrza, przymykając oczy na drobny moment w próbie oddzielenia się od denerwującego pykania - gdyby pomyśleć o tym nieco inaczej to rzeczywiście można było poczuć się jak w filmie - tylko że w tych wszystkich filmach zawsze był jakiś dobry, który w końcu wygrywał nad złymi w walce o prawa człowieka - a "tymi dobrymi" ponoć byli ci tutaj - przecież są w CIA - tym samym CIA, które w 2014 ujawniło dokumenty o stosowaniu okrutnych tortur na więźniach i terrorystach - naprawdę można było czuć się bardzo bezpiecznie, jak... w domu. No i mieli tu tamten przeklęty dywan. Bardziej przeklęte okazały się drzwi. Rozchylił powieki dopiero, kiedy usłyszał szuranie kółeczek o podłogę - rozwalona skroń nadal go bolała, albo zaczęła boleć dopiero teraz? - chociaż można to było zaliczyć do zadrapań to w całości ociężałego samopoczucia była dokuczliwa - przynajmniej lepiej było skupiać się na niej niż na maszynach. Nie spojrzał jednak na doktor.
- Gniew. - Bo nawet nie panika - ale zazwyczaj złość brała się właśnie z paniki - kiedy zaczynał czuć się zbyt przyparty do muru, wpadał w gniew - i ten już robił wszystko za niego. To potrafił nazwać. Wiedział, czym to było. Gniew. Słowo równie ogniste, co gorący płomień zawsze liżący jego wnętrze. Tylko, no właśnie, jak opisać radzenie sobie z tym? Tego jakoś go nie uczyli. Bo i po co? To jak drażnienie wściekłego psa kijem - wypuszczasz go w szale z klatki i wiesz, że zabije wszystko na swojej drodze - a potem, nażartego, częstujesz dawką środka usypiającego i zabierasz z pola rzezi. Jak w ogóle dokładniej opisać sam fakt, skąd utrata kontroli się bierze, ha! Emocja była prosta do opisania, ale to w końcu nie tak, że za każdym razem, jak był zły, tracił kontrolę. - Kiedy siła moich dłoni nie jest w stanie mnie uchronić. - Poczucie zagrożenia, no ba! To był jak instynkt samozachowawczy. Tak bardzo nie chciał skupiać swoich ociężałych myśli na słowach... - Zależy od sytuacji. - Ha! No właśnie... Chociaż zaczynał wątpić, czy w ogóle rozumie słowo "stres", im więcej o nim było i im częściej się przewijało - i im bardziej on próbował to uczucie zinterpretować, by znaleźć w swoim móżdżku odpowiedzi na pytania psycholog.
Dopiero następne pytanie sprawiło, że serce Nailaha znów uderzyło mocniej.
Wcale nie chciał o tym rozmawiać i odpowiadać na te pytania.
Żałujesz?
- Ciało jak... ciało. - Czy czujesz się w nim więc dobrze? Hahaha... Zrobiło się jakoś... nieco cieplej. Znów bardziej intensywnie.
Obrzydzenie... tu chyba pojawiała się blokada umysłu, którą bardzo ciężko było przekroczyć, by dalej współpracować z panią doktor.
_________________
Cute.
You still call me "human".
 
 
Willow Delecroix


18

Zielona




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-09, 23:41   
   Multikonta: Val, MG


MG
Odpowiedzi nie były wystarczające w żadnym stopniu. Pani psycholog poprawiła znowu okulary, starając się być nieco bardziej poważną. Pewnie nic to nie dało, ale ona musiała wyciągnąć z niego najbardziej głębokie informacje.
- Jak myślisz, po co tutaj jesteś? - zapytała go. W końcu miał wybór, to nie tak, że Pryzmat wysłał go tutaj z przymusu. Musiał zdawać sobie sprawę z tego, że teraz, gdy stanowił zagrożenie... Wcale nie musiał tutaj być. Mogli zawsze odesłać go do wojska i zrobić z niego bombę atomową, która będzie wypuszczana jedynie podczas najgorszych sytuacji. To było jakieś wyjście, prawda?
- Chcesz tutaj właściwie być? Uważasz, że nadajesz się na agenta?
Ona chciała wyraźnie zbadać jego motywację do pełnienia tej funkcji. Przecież musiała jakaś być, nie? Nie mogło to być czyste wykonywanie poleceń. Jak doszli do niego w Lidze? Kto z nim rozmawiał, że został agentem? Że przeszedł Akwarium i nie był tam więziony? Kim on był, zanim został wyciągnięty z tego okropnego schronu?
- Co motywuję Cię do pracy jako agent CIA? - kolejne pytania. Tym razem bez owijania w bawełnę. Gdy już je zadała, lekko uniosła twarz i wpatrując się we wszystkie skanery, które pokazywały jego puls i inne sprawy, dodała:
- Jak znosisz śmierć bliskich? - dość istotne pytanie, czyż nie? Jak on może czuć się teraz, gdy został pozbawiony... Gdy pozbawił się jedynej osoby, która tutaj pamiętała "stare czasy"? Jakie właściwie uczucia żywił do Naomi, że zrobił jej coś takiego? To pewnie na zawsze pozostanie jedynie zagadką.
- Dlaczego zabiłeś agentkę Charlton? - strzał prosto w serce. Ale takim czymś musiała się cechować ta kobieta. Prostolinijność na pierwszym miejscu. Przeniosła wzrok na wykresy. Czekała na wybuch.
_________________


my atoms have always loved your atoms
- Willow -
[mru]
 
 
Sahir Nailah


21

Czerwień




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-10, 00:16   
   Multikonta: Śmierć, Shirei, Lucis


- Donavan rozkazał mi tu przybyć. - Nie to, żeby Nailah był dobry w owijaniu w bawełnę - nie był - dlatego również wolał rozmowy prosto z mostu, a nie miliony słodkich słówek, które tylko sprawiały, że brało mu się na rzyganie - tak było lepiej, przejrzyściej, prościej - problem pojawiał się tam, gdzie dla niego "tak" lub "nie", a właściwie samo skinienie bądź pokręcenie głową, wystarczyło za wszystkie odpowiedzi świata - i tam, gdzie oczekiwano od niego komunikatywności, gdzie właściwie nie miał ochoty na rozmowę - właściwie nie miał ochotę na nic dzisiejszego dnia. Więc po co tu był? - Po tej nocy poczułem się prawie jak w domu, więc chyba tak. - O proszę, na ironię się zebrało! - w sumie nie tak do końca ironię, bo rzecz jasna nie pojawiła się ona w jego niezmiennym, monotonnym tonie, nie było też w nim żadnego rodzaju sarkazmu - ale taki żarcik, ot co, bo naprawdę wydało mu się to śmieszne pytać kogoś, czy chce zostać w miejscu, w którym mówią, że PSI nie traktują jak zwierząt - i na mówieniu poprzestają. - Nie sądzę. Jestem psem do zabijania. Nie śledzenia. - Agent, ha! Prawdopodobnie byłby z niego taki agent jak z koziej dupy trąbka. Ale kłamstwem byłoby chyba powiedzenie, że rzeczywiście chciał stąd odchodzić... Chyba. - Agent Calum. - No... to akurat prawda. I to chyba tylko przez niego odchodzić nie chciał. Już taki z niego przegryw, że bez "właściciela" nie potrafił funkcjonować i zapadał w dziwny, zimowy sen - a życie wtedy całkowicie mijało go bokiem, niewyraźne i zamazane, jakby w ogóle go nie było. - Nie posiadam bliskich. - Już nie, heh... dlatego tylko mógł tak odpowiedzieć. A jak naprawdę ją przeżywał? Co czuł? Przed nim samym było to chyba tajemnicą.
Wykresy rzeczywiście od razu zareagowały, kiedy tylko słowa zostały wypowiedziane.
Tych parę chwil stresu wyczerpało chyba jednak cały jego zasób energii na dzień dzisiejszy - wypalony, co za znakomite słowo... - kłamstwem byłoby jednak powiedzenie, że zupełnie nic się nie działo, bo jego serce znów uderzało mocniej - i szybciej - obijając się w klatce piersiowej... ale wcale nie aż tak wiele szybciej.
- Chciała uciec. Więc uciekła. - Na zawsze - do miejsca, gdzie nikt jej nie dosięgnie... Szkoda, że po fakcie okazało się, że najwyraźniej wcale nie chciała.
_________________
Cute.
You still call me "human".
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-10, 12:44   
   Multikonta: MG, Willow, Lux


MG
- Co jednak rozumiesz przez to pojęcie? Czym jest pies do zabijania? - zapytała go kobieta,ewidentnie zaintrygowana tym pojęciem. Jeszcze kilka minut temu głowiła się nad tym, jak właściwie to się stało, że w Lidze panowano nad Sahirem. Teraz jednak ta myśl dawno przeminęła z wiatrem, została jednak zastąpiona pytaniem, jak oni mogli mu coś takiego zrobić? Kim on był i co musiał przejść, żeby stać się tym wrakiem, który siedzi na przeciw niej. Przełknęła ślinę i lekko podwinęła rękawy białej koszuli. Chciała wiedzieć jak najwięcej o tym podejrzanym zjawisku. Jednak przede wszystkim chciała mu po prostu pomóc.
- Czy morderstwo było jedynym wyjściem z tej sytuacji? - zapytała po chwili, nie mogąc uwierzyć wręcz w to, co słyszy. Kto go tak wychował, kto mu to zrobił. Wciąż świdrowało to dziurę w głowie pani psycholog. To, co mogło dziać się w umyśle tego Czerwonego było nie do pomyślenia. Dodała po chwili:
- Co czułeś, gdy to się stało? I jak czułeś się po fakcie?
Musiała drążyć ten temat, innego wyjścia przecież nie było. Tak bardzo chciała dojść do tego, dlaczego. Co nim kierowało? Właśnie teraz praktycznie ważyły się losy tego, czy Sahir będzie mógł spokojnie wrócić do akademii i ukończyć szkolenie. Przecież wiadome, że nie puszczą na misję nikogo, kto nie potrafi panować nad sobą. A i tak ta sprawa była drugorzędna przy tej z agentką Charlton.
- Potrafisz opanować swoje moce, gdy wymaga tego sytuacja? Co, gdyby to co wydarzyło się podczas treningu w domu, nie było wcale tylko ćwiczeniem? - zapytała, unosząc lewą brew. Musiała to wiedzieć, bo przecież taki wybryk mógł skończyć się wręcz tragicznie. Co, gdyby to była prawdziwa misja?
- Czy chciałeś się jedynie popisać? - zapytała. Musiała go tak prowokować. Taki był tego cel.
- Co właściwie pomaga Ci się uspokoić? - dalej drążyła pani doktor. Chciała najbardziej po prostu wejść do jego głowy. Ona co prawda nie mogła. Ale co, gdyby zrobił to kto inny?
_________________


 
 
Sahir Nailah


21

Czerwień




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-10, 17:03   
   Multikonta: Śmierć, Shirei, Lucis


Chcieć, chcieć, chcieć... czuł się atakowany tym jednym słowem - tym i jego przeciwieństwem - chcenie i niechcenie świdrowało jego umysł bardziej, niż spojrzenie psycholog, w której oczy co prawda nie patrzył, trzymając je wciąż na monotonnie białym suficie, ale dostrzegał je kątem oka - i czuł je na sobie, to przede wszystkim - w tym wszystkim mocne "ja", które u niego wcale takie mocne nie było - rozpłaszczało się jak meduza, którą fala wyrzuciła na brzeg i przybierało formy w zależności od tego, czego oczekiwały od niego rozkazy, jak fale nim miotały, gdy jeszcze w wodzie był - w tym wszystkim główny rdzeń najzwyczajniej na świecie się gubił, zanikał w przejrzystej wodzie, można było przez niego oglądać piasek i zupełnie nic nie dostrzegać - chociaż zdaje się, że ta kobieta była tą meduzą o wiele bardziej zainteresowana niż skarbami, które mogłaby znaleźć wokół - co się dziwić - taka praca.
Lekko naprężył mięśnie przy nieco głębszym wdechu i podciągnął się trochę wyżej, zaraz się rozluźniając, by wybić się z zupełnego bezruchu, w który wpadł od momentu zasiadnięcia na tym miejscu - skupienie na tym "ja" i "chcę" pozwoliło nawet na to, że przestał zwracać uwagę na pikanie - ono wciąż się rozlegało, ale jakoś przestał je wyłapywać, próbując w miarę satysfakcjonująco odpowiadać kobiecie na tyle rzecz jasna, na ile potrafił - to nie był wcale łatwy orzech do zgryzienia.
- Mną. - Odpowiedział bez zawahania, jakby była to prawda zupełnie oczywista. - Czymś, co umiera i zabija dla ludzi. - Jeśli miałby to doprecyzować, bo domyślał się, że pierwsza odpowiedź nie była wystarczająco odpowiednia, to już bardziej by chyba nie potrafił - prócz oczywistej definicji tego, czym jest pies myśliwskich - zwierze, które ma wytropić zdobycz i zabić - ni mniej ni więcej.
Wiercenie tematu Naomi było o wiele cięższe - dobrze, że przynajmniej chwilowo temat kwestii samopoczucia co do własnego ciała został pominięty, bo naprawdę chyba by tylko siedział tu i milczał jak zaklęty, głównie dlatego, że pojęcie tamtego zjawiska i przekonanie, że to była tylko narkotyczna wizja, było wciąż nierozstrzygnięte - nie miał nawet czasu się nad tym zastanowić - tak czy siak kwestia dawnej... "znajomej" również rozstrzygnięty nie był - chociaż wdrażał się niby w rutynę życia - śmierć jakich wiele... dla niego chyba jednak śmierć, jakich bardzo mało. Inna. NIEPOTRZEBNA - to słowo nie zaświtało w jego głowie. Skoro jednak niepotrzebna, to czy rzeczywiście była jedynym wyjściem?
- Pewnie nie. - Brak oczywistego "tak" nie zmieniało wcale wydźwięku tej odpowiedzi - ta odpowiedź po prostu miała zaznaczyć, że zdawał sobie sprawę z tego, że wcale nie była jedyną - że były jakieś opcje... ale te opcje są dla niego niedostrzegalne. Przynajmniej nie były. A teraz pewnie musiałby się bardzo zastanowić, by jakąkolwiek wymyślić - myślenie zaś było jego słabą stroną. - Lepiej zginąć wolnym niż trafić w ręce ludzi, przed którymi chce się uciec. - Oto jego osąd tej sytuacji. - Chciało mi się śmiać. - Tak właśnie - śmiać. - Ale nie tak, jak ludzie potrafią się śmiać. To nie było miłe. Było drżące w swym zimnie i ułudzie. - Bo to zwyczajnie wydawało się popierdolenie nienormalne, popierdolenie niemożliwe! Niby czuł ciepło krwi Naomi na swojej dłoni, niby słyszał huk wystrzału świszczący w uszach, niby widział rozbryzganą na ścianie krew - a jednak... ta śmierć nie była tak jak... jak tych wiele innych. - Myślałem, że ją uratuję. Ale jestem głupi. Nie powinienem myśleć. - To było zawsze najgorsze - myślenie! Skierował w końcu oczy na twarz pani psycholog. - Nie traktowałem tamtych ćwiczeń jak treningu. - Przyznał się wprost. - Zależy od sytuacji. Nie wydarzyłoby się. Jestem głupi, ale nie aż tak, żeby nie zostawiać sobie otworzonych drzwi. Gdybanie jest bezwartościowe. Otrzymałem już stosowną karę za moje nieposłuszeństwo. - Jego ton i wyraz twarzy nie zmieniały się ani o jotę. - Nie chciałem. - Popisać czym? Brakiem kontroli, paniką? To było wręcz wstydliwe, że tak zawalił miejsce, chociaż Calum mu w jakiś sposób "zaufał", nie nakładając żadnych ograniczeń. - Środki uspakajające. - Odpowiedział znów bez zastanowienia. -Rozkazy. I miłe rzeczy. - Skierował wzrok z jej twarzy na najbliższą szafkę. - Naomi była miła.
_________________
Cute.
You still call me "human".
 
 
Willow Delecroix


18

Zielona




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-11, 17:16   
   Multikonta: Val, MG


- Nie mam więcej pytań. Dziękuję za przybycie - odezwała się pani psycholog. Nie mogła dłużej już ciągnąć tej rozmowy. Wiedziała już praktycznie wszystko co powinna, żeby zdecydować czy jest sens dalszego szkolenia. Jaki był werdykt? Tego nie mogła powiedzieć na głos. Wszystko i tak podlegało jeszcze decyzji osób "wyżej". Ona mogła jedynie powiedzieć to, czy tamto. Ale jednak decyzja nie należała do niej. Położyła swoje kartki na stole i wstała, a następnie zaczęła szukać czegoś w szafce. Następnie wyciągnęła kilka fiolek leków i podała je Sahirowi, dodając:
- Leki uspokajające. Nie chcemy więcej takich sytuacji, w porządku? - powiedziała.
Miał teraz leki uspokajające o które poprosił. Nie było zbyt wielu takich Psi jak Sahir. Nie tutaj. Jednak jeśli ktoś już rzeczywiście nie mógł się opanować, to zażywał leki uspokajające. Nieco zmniejszało to refleks, jednak... Chroniło życie. W jakimś sensie może pomoże Sahirowi. To jednak będzie dopiero przesądzone w kolejnych zadaniach. Kobieta uśmiechnęła się i dodała do niego:
- Jestem pewna, że sobie poradzisz. Dziękuję, że się tutaj zjawiłeś - po tym skierowała się w stronę drzwi i otworzyła je dla chłopaka. Tam już widział Caluma. Przez kilka sekund jego twarz była przerażająco smutna. Niczym kamienny posąg stał, a papieros znajdujący się między jego palcami powoli się wypalał. Gdy zobaczył Sahira, od razu krew zaczęła na nowo dopływać do głowy, a mimika wróciła. Mężczyzna lekko się uśmiechnął i od razu nabrał rumieńców. Zaraz po tym, widząc lekko rozgniewany wzrok pani psycholog, umieścił papierosa w koszu. Dodał do Sahira:
- Cześć, stary. Zabieram Cię na trening - dodał i schował dłonie do kieszeni. Jego ręce były blade, a w okolicach zgięć palców i kości, znajdowały się czerwone ślady i krwawe blizny. Calum nie wyglądał najlepiej. Po tym bez słowa ruszył w stronę drzwi i wprowadził po kilku minutach Sahira do sali treningowej.

Sahir jak pójdzie z Calumem, to z/t tu: http://caledonia.pl/viewtopic.php?p=5588#5588
Jak chcesz uciekać etc. to daj post tutaj, to odegramy przejście.
_________________


my atoms have always loved your atoms
- Willow -
[mru]
 
 
Ewangelina Cory


31 lat

Pielęgniarka



niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-27, 20:11   
   Multikonta: Brak


| z lądowiska |


Czekała i czekała. Wraz z innymi agentami. Niestety, jej cierpliwość powoli się wyczerpywała. Zwłaszcza, że ci agenci mieli na sobie wierzchne ubrania, a ona... no właśnie. Ona nie. Otulała się swoimi ramionami, trzęsąc się z zimna. W końcu, po jakimś czasie, zwróciła się do nich.
- Przepraszam bardzo, długo tu jeszcze będziemy stać? Jakbyście nie zauważyli, nie mam na sobie żadnej kurtki ani płaszcza...
Miała dodać coś jeszcze, lecz zobaczyła jak agentka kroczy w ich kierunku. Nie wiedziała z jakiej racji, ale w środku Ewangeliny coś się rozradowało. Sama nie rozumiała tych uczuć, ale nie miała zbyt wiele czasu, żeby się nad tym rozwarstwiać. Rozkazano jej iść. Skoro tak powiedziano, to chyba nie pozostało jej nic innego, nie? Tak właśnie było, jeśli chciała mieć jakieś szanse na normalne funkcjonowanie w nowym miejscu zamieszkania. Bo dotarło do niej już dawno, że raczej nie wróci do swojego pierwotnego domu. Nie to, że za nim tęskniła – ba, było wręcz odwrotnie! Po prostu wolała tamte miejsce zamieszkania od nowego. Mimo, że nie wiedziała jeszcze, jak będzie wyglądać to ostatnie. Bała się. Nie ukrywała tego przed samą sobą, chociaż powinna. Nie że to było koniecznością, bardziej chodziło o to, że to nie należało do jej zwyczajów.
Skinęła głową i ruszyła za mężczyzną. Szli i szli, ale to było o wiele lepsze od stania. Wiadomo przecież, że ruch ogrzewa ciało, więc dzięki temu było jej nieco cieplej.
- Dokąd mnie prowadzicie? – odpowiedziała jej cisza. Ewangelina jednak nie dawała jeszcze za wygraną. - Taktowny człowiek by mi odpowiedział, nie sądzicie, że mam prawo wiedzieć, dokąd zmierzamy? – ostatnie słowa wypowiedziała krzykiem. Znowu cisza. Zdziwiło ją to, ale jeszcze bardziej rozłościło. Wkrótce potem znaleźli się przed budynkiem który, to całkiem możliwe, był najnowocześniejszym w całej okolicy. A przynajmniej z zewnątrz. Ewangelina uniosła głowę do góry i przeczytała napis. Po tym roześmiała się histerycznie.
- Centrum badań psychologicznych, tak? To raczej wy... – ponownie jej przerwano. Ale tym razem nie chodziło o słowa, a o to, że zauważyła kilka osób w kitlach medycznych. Zmrużyła oczy.
- Kochana siostro, ja wiem, że mnie zapraszacie. A co będzie, jeśli odmówię wejścia? – stanęła w lekkim rozkroku i założyła ręce na piersi. - Nie zmusicie mnie – wycedziła.
Kompletnie zapomniała, że z takim zachowaniem będzie jej ciężej dogadać się, a co tu dopiero mówić o jakiejkolwiek pomocy z ich strony...
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-27, 21:03   
   Multikonta: MG, Willow, Lux


MG
Spotkanie się z odmową z jej strony jedynie pogarszało jej sytuacje. Ale to miał jej to wytłumaczyć? Pielęgniarka?
- Niech pani łaskawie wejdzie do budynku i pójdzie za mną - powiedziała tylko, lekko podniesionym tonem, po chwili dodała: - Jeżeli pani odmówi, będę musiała wezwać ochronę, która panią stąd wyprowadzi. A to, co będzie po tym nie będzie już ani moim problemem, ani nikogo z tego budynku - powiedziała. Cóż, Ewangelina pewnie nie do końca wiedziała w jakiej sytuacji się znalazła. Po pierwsze cała sytuacja była podejrzana, i to grubo. Nic dziwnego, że CIA musiało przeprowadzić wszystkie badania, które dowiodą o tym, że Ewangelina być może rzeczywiście jest na coś chora. Chociaż mogła też kłamać, prawda? Trzeba będzie nieco bardziej naświetlić jej sprawę, przebadać ją wykrywaczem kłamstw, przeszukać jej rzeczy. CIA znało chyba zbyt dobrze sytuacje,w których ktoś niższą rangą był zatrudniony w ich szeregach i dochodziło do licznych nadużyć, wynoszenia informacji i tak dalej. Wszystkie osoby, które zachowują się podejrzanie trzeba będzie prześwietlić. Co do Ewangeliny, to koniecznością będzie również sprawdzenie czy rzeczywiście jej choroba może być poważnym problemem. I czy będzie mogła nadal wykonywać swoją pracę, rzecz jasna.
- Nie jestem tutaj żeby panią zmuszać, jeśli będzie się pani tak zachowywała, to inny organ zajmie się tym i wykona moje zadanie - syknęła po chwili, marszcząc czoło.
_________________


 
 
Ewangelina Cory


31 lat

Pielęgniarka



niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-29, 20:12   
   Multikonta: Brak


Westchnęła głęboko. Cóż, najwidoczniej nie miała wyjścia. Musiała wejść do budynku, wedle ich rozkazów. Do głosu znów zapukał strach, domagając się uwagi. Musiała mu otworzyć drzwi, a wtedy cała ta obawa całkowicie przejęła nad nią kontrolę. Nie spodziewała się, że tak się właśnie stanie, no ale cóż, jeszcze raz spojrzała uważnie na tę pielęgniarkę, która nawiasem mówiąc nie należała do najmilszych (a czego się spodziewała? Zwłaszcza po tym akcie buntu z jej strony). Mogła tylko zgadywać, czy ludzie, inni ludzie których zapewne spotka w środku będą tacy sami, milsi czy gorsi. O, albo nie zgadywać – lepiej napisać, że powinna poczekać. Że powinna iść za tymi ludźmi, by dowiedzieć się, jakie będą jej dalsze losy.
- W porządku – rzekła oschle. - No to idźmy, nie?
Uczyniła pierwsze kroki...
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-30, 14:53   
   Multikonta: MG, Willow, Lux


MG
Obie kobiety ruszyły więc w głąb budynku. Składał się on z wielu, wielu różnego rodzaju sal, tytułujących się różnymi literami i cyframi. Niestety na próżno tam szukać jakichś nazw, które pozwoliłby by komuś kto tutaj nie pracuje, zidentyfikować gdzie właściwie się jest i który pokój jest od czego. Po chwili kobieta stanęła przy jednych drzwiach, wyciągnęła swój identyfikator a następnie przejechała nim przez czytnik. Zamek w drzwiach otworzył się, więc lekarka pchnęła drzwi i puściła Ewangeline jako pierwszą. Był to pokój H93b, a jego tajemnicza nazwa w sumie nie wyjaśniała niczego. Kobieta wskazała Ewangelinie krzesło, a następnie sama usiadła przed nią za biurkiem. Wyciągnęła jakieś akta, a następnie powiedziała do pielęgniarki:
- Muszę pani zadać kilka pytań.
Nie było oczywiście miejsca na jakieś zbędne rzeczy typu "czy zechciałaby pani odpowiedzieć na parę pytań". Tutaj wszystko wydawało się być koniecznością i nikt nikogo nie pytał. Wiadomo, że mało kto chciał tutaj być, odpowiadać na pytania i tak dalej. Ale cóż, wyjść raczej brak. Po chwili kobieta wyciągnęła arkusz, a następnie zaczęła zadawać pytania:
- Nazywasz się Ewangelina Cory? - zapytała, a następnie spojrzała na nią. Po tym dodała, zanim Ewangelina zdążyła cokolwiek odpowiedzieć:
- Odpowiedzi mogą być jedynie "tak" lub "nie". To zrozumiałe? - zapytała, a po chwili wróciła do pytań i zadała jeszcze raz to samo:
- Więc nazywasz się Ewangelina Cory?
_________________


 
 
Ewangelina Cory


31 lat

Pielęgniarka



niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-31, 12:23   
   Multikonta: Brak


Szły i szły. Ewangelinie się zdawało, że robiły to w nieskończoność. Przechodząc obok poszczególnych sal, z niemałym zdziwieniem przyglądała się, jak te są oznakowane. Pewnie wymyślili te dziwne kody, by to wyglądało inteligentnie, pomyślała i uśmiechnęła się do siebie w duchu. Możliwe, że ten cwany uśmieszek wylądował również na jej wargach, ale raczej nikt oprócz niej tego nie wiedział. Tak, nikt nie mógł tego zauważyć.
Rany boskie, ile to będzie jeszcze trwało? myślała, a wtedy towarzysząca jej kobieta, tak, ta sama która prowadziła Ewangelinę, stanęła przed pewnymi drzwiami (i one były dość dziwaczne oznakowane) i wprowadziła pielęgniarkę do środka.
Panna Cory zaczęła uważnie przyglądać się wystrojowi pomieszczenia, który nawiasem mówiąc był dość nowoczesny. Wkrótce potem zajęła miejsce przy biurku, a siedząc, rozglądała się jeszcze przez chwilę, po czym zaniechała tej czynności.
- W porządku, proszę pytać. – spojrzała jej w oczy i zamrugała zalotnie powiekami. Uwielbiała to robić, to fakt niezaprzeczalny. Chciała odpowiedzieć od razu, ale nie dano jej takiej możliwości. Dlatego odezwała się, gdy kobieta powtórzyła pytanie.
- Ja pierdolę, nie musisz się powtarzać. – wyszczerzyła się wrednie. - I tak, tak właśnie się nazywam. – założyła nogę na nogę i ułożyła dłonie w koszyczek, splatając ze sobą ich palce po czym oparła go o wierzchnie kolano – I proszę do mnie mówić na "pani", a nie na "ty". Chyba że pani chce, bym i ja nieformalnie się do pani odzywała. Tak, jak to zrobiłam, zwracając pani uwagę o powtarzaniu się. – wyszczerzyła się ponownie. Tym razem w tym wyszczerzeniu się można było wyczuć o wiele więcej jadu. - Wybór należy do pani.
Z miłą chęcią rozgadywała się aż tak dosadnie. Z równie miłą chęcią nie zastosowała się do polecenia, by odzywać się tylko na "tak" lub "nie". Uwielbiała łamać reguły gry. Nawet, jeśli taką grą jest rozmowa z kimś niezbyt miłym. W takim przypadku Ewangelina lubi podejmować wszelkie działania, które mogą kogoś takiego wyprowadzić z równowagi. Z zadowoleniem na twarzy, przyglądała się kobiecie. Nie mogła się doczekać aż usłyszy jaki będzie jej kolejny ruch. Nawet nie pomyślała, że przez takie odzywki może mieć niemałe kłopoty...
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,114 sekundy. Zapytań do SQL: 10