Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Lounarie de Coudray szuka chętnych graczy do relacji między postaciami.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
- Silas Yuriev poszukuje swojej drugiej, męskiej połówki.
-Ceridwen Murray Poszukuje 1 osoby do byłego oddziału 7 z ligi dzieci.
-Gabriel O'Donnell Poszukuje brata/siostry.
-Summer Dawson Poszukuje relacji dla swoich postaci.

Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy styczeń 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
Centrum badań psychologicznych
Autor Wiadomość
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-31, 14:00   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
Kobieta westchnęła i przyłożyła dłoń do twarzy, a następnie zaczęła masować swoją skroń. Czyli jednak to będzie długi, bardzo długi dzień. No i oczywiście będzie przepełniony takimi właśnie sytuacjami, a kolejka do tego typu badań ciągnęła się w nieskończoność. Nie było czasu na użeranie się z kobietą, która nie umiała zastosować się do prostego polecenia. Nikt nie będzie dawał jej szans w takim razie. Trudno.
Kobieta wyciągnęła dłoń, a następnie dodała do komunikatora stojącego na biurku:
- Przyprowadźcie pomoc medyczną - powiedziała. Po chwili do pokoju weszło kilka innych osób ubranych w białe kitle. Raczej nie wyglądali na przemiłych psychologów, a na dryblasów których ktoś przyodział w biały kolor. Ale raczej byli pomocni, bo jeden z nich odsunął zasłonkę, a drugi nakazał Ewangelinie wstać. Oczywiście raczej nie trzeba mówić, że w żadnym razie nie była to prośba ani nic takiego. To chyba było proste. Mężczyzna wygiął jedną z jej dłoni i zakuł w kajdanki, a następnie pociągnął ją i przykuł do jednego z krzeseł, które po chwili znalazło się za kobietą. A więc tak się bawią.
- Pani Cory, jest pani aresztowana pod zarzutem szpiegostwa do czasu wyjaśnienia sprawy. Ma pani prawo zachować milczenie, wszystko co pani powie może zostać użyte przeciwko pani. Ma pani prawo do adwokata, a jeżeli pani nie stać, zostanie pani przydzielony adwokat z urzędu. Następnie odbędzie się przesłuchanie. Może pani teraz żądać rozmowy z adwokatem albo dobrowolnie poddać się przesłuchaniu, które odbędzie się na naszych warunkach. Jaka jest pani decyzja? - wyrecytował jeden z facetów w kitlach. A więc tak to wszystko wygląda... Cóż, nic dziwnego że ją o to posądzili. Nie dość, że zachowywała się dziwnie, to odmówiła pierwszego przesłuchania. Wszystko to wydawało się zbyt bardzo podejrzane, by puścić to płazem. Ewangelina będzie musiała się sporo natrudzić, by wybrnąć z tej sytuacji i na nowo zbudować coś w rodzaju zaufania.
_________________


 
 
Ewangelina Cory
Człowiek demolka


31 lat

Pielęgniarka



niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-31, 14:46   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

Wiedziała, że dzieje się coś niedobrego, odnoszącego się do niej samej. A przecież wyraziła zgodę na pytania... nie pomyślała, że to, co jeszcze dodała, całkowicie zniweczyło szanse na normalną rozmowę, ale z czasem zaczynało to do niej docierać, i żałowała, że nie pozwoliła kobiecie normalnie zadawać pytania... no dobra. Pozwoliła, ale to, co jeszcze powiedziała... sprawiło, że najpewniej czeka ją coś podejrzanego.
Drzwi otworzyły się. Ewangelina gwałtownie odwróciła głowę w tamtą stronę i zobaczyła parę ubranych na biało osób. Przełknęła głośno ślinę. Ze strachu, rzecz jasna. Tym razem już nie ukrywała się z tym uczuciem, którego zazwyczaj się wstydziła, o ile się pojawiał, co nie było częstym przypadkiem.
- Co ty rob... – podniosła głos na mężczyznę, który założył jej krępujące nadgarstki kajdanki. Nie były raczej wygodne. No ale co mogła powiedzieć? Dokończyć przerwane zdanie? Lepiej nie pomyślała, uznawszy że jeszcze bardziej spartaczy swe położenie. A tego nie chciała.
To, co usłyszała potem, całkowicie zbiło ją z tropu. Zarzuty? Przeciwko niej? A co ona niby takiego zrobiła? Nie pomyślała, że jej bezczelność mogła być źle odebrana, bezczelność, która w przypadku Ewangeliny jest codziennością, bezczelność, która zazwyczaj nie zwiastuje niczego złego. Ale oni najwidoczniej mieli inne, zupełnie inne zdanie na ten temat.
Wiedziała, że musi od teraz powstrzymać swój cięty język oraz wieloznaczne miny i zachowywać się grzecznie, dobrze i kulturalnie. Cóż, to nie będzie dla niej łatwe...
- Wolę najpierw rozmowę z wybranym z urzędu adwokatem. – pierwsze litery tej wypowiedzi wypowiedziała niezwykle cicho, co zmieniało się z każdą kolejną głoską, aż w końcu ostatnie słowo prawie że wykrzyczała. I bała się. Chociaż powtarzała sobie nieustannie w duchu, że skoro jest niewinna, nie powinna się niczego obawiać.
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-31, 14:54   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- W porządku - dodała pani doktor i splotła dłonie, a następnie kiwnęła na mężczyzn, którzy odpięli ją od krzesła a następnie skrępowali jej nadgarstki.
Teraz miała zostać przeprowadzona do innego pokoju, gdzie miała oczekiwać rozmowy z adwokatem. Tak więc zabrano ją i zaczęto znowu prowadzić przez szereg pokoi. Zapewne każdy znaczył coś innego, a pewnie jeden z nich był przeznaczony do właśnie takich rozmów. Skoro przesłuchiwano tutaj nie tylko agentów ale tych, wobec których miało się podejrzenia, to musiało być tutaj coś w formie aresztu. Podczas całej tej drogi usłyszała jakieś głosy i do mężczyzn podszedł jakiś agent, dodając:
- Mam licencję prawniczą, mogę się tym zająć. Jeremy Hackett - dodał, wyciągając swoją legitymacje. Cóż, z jednej strony było to dość popularne, że ludziska przed Quantico uczęszczali na kursy prawnicze. Z prawnika zawsze można było zrobić agenta, a odwrotnie to już zupełnie inna bajka. No i cóż, zawsze były dwie strony medalu - niby gość jest prawnikiem i nie może być stronniczy, jednak jaką miała na to pewność Ewangelina? W końcu pochodził stąd. Ale tak czy siak obowiązywała go umowa jak i coś co nazywało się sekretem prawniczym. Mężczyzna wszedł do pokoju przesłuchać zaraz za facetami w kitlach, następnie jeden z nich dodał do Ewangeliny:
- A więc prawnik został pani przydzielony. Daję wam teraz czas na rozmowę - powiedział a następnie wyszedł.
Agent wyglądał na lekko zestresowanego, jednak błyskawicznie usiadł na krześle, położył swoją teczkę na ziemi, a po chwili zaczął wyjmować jakieś kartki. Pewnie mało kiedy miał okazję wykonywać takie zadanie - był tutaj rekrutem albo szkoleniowcem. Jednak o licencji się nie zapomina i kiedy może się komuś pomóc, pomaga się.
- Nazywam się Jeremy Hackett, będę pani prawnikiem. Chciałbym... Wiedzieć jak wygląda sytuacja - stwierdził i wyciągnął długopis. Przysunął do siebie kartki i był już w pełni gotowy na sporządzanie notatek.
_________________


 
 
Ewangelina Cory
Człowiek demolka


31 lat

Pielęgniarka



niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-01, 16:27   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

Wkrótce potem Ewangelina została ponownie zmuszona do ponownej wędrówki przez pokoje i korytarze. Była oczywiście prowadzona, bo jakżeby inaczej? Przyglądała się oznaczeniom dotyczącym poszczególnych drzwi mimo że sama wiedziała, iż to nic nie pomoże. To znaczy, nie zrozumie do jakich pomieszczeń prowadzą poszczególne wejścia. Po jakimś czasie przestała się przyglądać wiedząc, że to nic nie da. A tym bardziej nie pomoże jej wybrnąć z tej nietypowej, zagadkowej a zapewne również niebezpiecznej sytuacji. Co jej pozostało? Nic, poza pójściem tam, gdzie ją prowadzą. W końcu postanowiła, że powstrzyma się od teraz od, co by tu ukrywać, chamskich komentarzy. A przynajmniej spróbuje. Może, jeśli będzie się zachowywać jak normalna, kulturalna osoba, uda jej się wybrnąć z tej sytuacji?
Szli i szli, aż po jakimś czasie Ewangelina usłyszała jakiś głos, więc słuchając go, uważnie zlustrowała wzrokiem jego właściciela. Ah, a więc to będzie mój adwokat, pomyślała i mimo że w jakiś nieodgadniony sposób czuła do niego niechęć, uznała, że możliwe że to najlepszy człowiek w tym fachu, w tym miejscu. Dlatego nie powinna wybrzydzać, przecież zawsze mógł jej się trafić ktoś gorszy. Owszem, obawiała się że ów człowiek będzie nieuczciwy, że będzie wykonywał jakieś polecenia które mu zadano, skoro pracuje w tym miejscu, zupełnie nie przejmując się prawdą, jaka może wylecieć przez usta Ewangeliny. No ale cóż, i w tej kwestii nie miała wyboru. Grzecznie zajęła krzesło naprzeciwko prawnika, tak, jej prawnika.
- Jak wygląda sytuacja? – starała się mówić normalnie, bez żadnych docinek, co sobie postanowiła. Dlatego wyglądała naturalnie, na zwyczajną kobietę. Kobietę, która została wprowadzona w wir niezbyt przyjemnych wydarzeń, na dodatek należących do tego samego dnia. - Chce pan wiedzieć, jak się tu znalazłam, tak?
Opowiedziała mu, jak pracowała w klinice, jak zabrano ją stamtąd i wsadzono do śmigłowca, oraz o tym, że martwi się, że nie pozwolili jej zabrać żadnych bagaży, gdyż ma przedmiot, który pomaga jej w normalnym funkcjonowaniu, więc opowiedziała o tajemnicy swojego zeszytu oraz o swojej amnezji. Wspomniała, że bez niego ciężko będzie jej następnego dnia. Że powinna mieć ów dziennik zawsze przy sobie, i powtórzyła ponownie, że powinni pozwolić jej zabrać przynajmniej ten notatnik. Skończywszy, westchnęła głęboko i oparła się całymi plecami o oparcie krzesła. Z oczekiwaniem patrzyła się na adwokata, odczekując odpowiedzi.
 
 
Lux Bloomfield


21

Niebieska




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-01, 20:40   
   Multikonta: Val, MG, Willow, Lynn
[Cytuj]

MG
No nieźle. Zapewne zdarzało mu się bronić dziwnych ludzi, którzy dopuścili się przestępstwa i bardzo pilnie musieli z tego wybrnąć. Wiadomo - jego rola była prosta - pomóc. Nigdy nie był i nie jest teraz tego typu prawnikiem, któremu zapłacisz masę pieniędzy a on wyciągnie cie z najgorszego gówna. Jego zadanie przede wszystkim polegało na byciu pośrednikiem między sądem a Ewangeliną i w jakimś sensie tłumaczem tych wszystkich prawnych kruczków. Nie ukrywał, że sytuacja wygląda źle.
- Nie wygląda to zbyt dobrze. Pani pracodawca wiedział o pani chorobie? - zapytał agent, a raczej prawnik, notując coś w swoim zeszycie. Myślał, jaka droga byłaby dla Ewangeliny najlepsza, jak mogłaby z tego wybrnąć. Raczej nie wyglądało to specjalnie dobrze, ale najlepszym rozwiązaniem było nie dać się posądzić o jakiekolwiek wynoszenie informacji. To był priorytet.
- Niedługo pani rzeczy zostaną zabrane a następnie sprawdzone. Mówi pani, że w tym zeszycie są informacje jedynie o pani, tak? - zapytał po dłuższej chwili. Okej, zostanie to sprawdzone na sto procent. Tylko, że bardzo często ludzie mieli w swoich życiach jakieś niezbyt korzystne brudy. Więc jeśli Ewangelina zanotowała tam coś, co zrobiła i byłoby to niezbyt fajne dla władz - będzie kiepsko.
- Czy kiedykolwiek złamała pani jakieś zasady obowiązujące w pani miejscu pracy? Musi... Musi pani to sobie jakoś przypomnieć. To bardzo ważne - powiedział, chociaż w jakimś sensie wiedział, że było to niezbyt mądre. Ale cholera! Skoro dziewczyna nie wie kim właściwie jest i co robiła... Może miała to w swoim zeszycie, może czytała to jeszcze niedawno i pamięta, czy może być tam coś, co mogłoby pogorszyć jej sytuacje. Przecież niewiedza mogła ich zupełnie pogrążyć, zepsuć wszystko. Przed wybraniem jakiejś taktyki trzeba będzie to wiedzieć.
- Co było w tym zeszycie? Niech pani wymieni te informacje, to istotne. Nawet nie wie pani jak bardzo. Jeśli się dowiem, co tam jest, będziemy mogli zastosować jakąś taktykę. Do czego postaramy się doprowadzić. Nie wiem czy będzie możliwe, żeby wróciła pani do Pryzmatu albo gdziekolwiek z tak poważną chorobą. Czy ma pani jakiś dom poza kompleksem? Ma pani rodzinę?
_________________


There is nothing I do better than revenge
 
 
Ewangelina Cory
Człowiek demolka


31 lat

Pielęgniarka



niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-02, 20:40   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

Ciekawe, co najbardziej miał na myśli mówiąc że nie wygląda to dobrze, zastanawiała się. Ale nie miała zbytnio czasu na zastanawianie się, gdyż musiała odpowiedzieć na pytanie jak tylko najgrzeczniej umiała, bez żadnych docinków. Żeby nie wyglądało to podejrzanie, żeby nie wkopać się jeszcze bardziej w błoto, za którego istnienie można posądzić głównie to, jak się zachowywała, jak się odzywała (chociaż to nie tylko jej wina).
- Nie. – odpowiedziała automatycznie, zgodnie z prawdą, i nie wiedziała, czy tego żałować, a może wręcz odwrotnie. - Nie wiedział, no bo... – potarła palcami zmęczone oczy. Tak, po całej tej serii wydarzeń powoli robiła się senna, mimo że emocje powinny wskazywać na coś odwrotnego. - ...no bo nie dostałabym pewnie tej posady, pracy jako pielęgniarka. A... bardzo potrzebuję roboty.
No widzisz? Udało ci się, dziewczyno, pomyślała będąc dumną z samej siebie, że, po pierwsze nie kłamała, po drugie była miła i uprzejma. Takt mógł się okazać dla niej zbawczy, przynajmniej w tej sytuacji. Sytuacji, w której się znalazła po serii innych wydarzeń, na dodatek miała obawę, że zamyśli się za bardzo i ponownie straci pamięć. A wtedy będzie jeszcze gorzej, niż teraz... zaraz, to by oznaczało katastrofę. Pewnie by jej nie uwierzyli, uznaliby że Ewangelina symuluje amnezję, by jakoś wybrnąć z tego, co się teraz dzieje. Ale ona naprawdę ma amnezję. Mogą jej nie wierzyć, ale kiedy dobiorą się do jej zeszytu, dowiedzą się, że to była najszczersza prawda.
Usłyszawszy, że tak właśnie się stanie, Ewangelina uradowała się, a na jej wargach wykwitł miły, kulturalny, ani trochę podejrzany uśmieszek.
- No nie do końca. – ponownie potarła zmęczone oczy. - Na wewnętrznej stronicy okładki są rzeczywiście informacje jedynie o mnie samej, bym z samego rana wiedziała kim jestem i gdzie jestem... ale na kolejnych stronicach... każdego wieczora sporządzam notatkę na ostatnio zapisanej stronie, pisząc co robiłam dnia poprzedniego. Tak więc, widnieją tam również informacje o ludziach, których spotykam. A na tej okładce, na sam koniec zapisałam sobie informację, by zajrzeć do ostatnio zapisanej strony by dowiedzieć się, co robiłam dnia poprzedniego. – skończywszy, oparła się o oparcie siedziska. Była wyczerpana, gdyż to wszystko wypowiedziała jednym tchem (tak jej się przynajmniej zdawało). Zadziwiła przy tym samą siebie, że w ogóle dokonała czegoś aż tak – przynajmniej w jej mniemaniu – wielkiego.
Ale czy na pewno?...
Miała szczęście, że ani razu w tych notatkach nie napisała o niczym, co by rzucało cień na jej osobę. Nic, co mogłoby być w jakikolwiek sposób podejrzane. Nic złego, ot, po prostu zapisywała, co robiła, kogo spotkała. Nie miała pojęcia, że omijanie swoich przewinień w notatkach będzie dla niej w przyszłości korzystne.
- Mhm... – zamyśliła się po pytaniu, czy złamała kiedykolwiek jakieś zasady rządzące jej dawnym miejscem pracy. Chyba nie... a, zaraz!, nagle ją olśniło, co prawda początkowo walczyła ze sobą, czy o tym powiedzieć czy nie, ale pomyślała że ta informacja może sama przeciec do ludzi stąd, a tym bardziej do jej aktualnego prawnika, więc uznała, że lepiej powiedzieć pokazując, że jest kobietą uczciwą. To znaczy, na pozór uczciwą. Tak, teraz bardziej niż kiedykolwiek potrzebowała maski, którą założyła sobie na początku rozmowy. Po krótkim zamyśleniu się, odpowiedziała. Wspomniała jak została w tamtej klinice posądzona o niestosowanie się do reguł, mimo że nikt nie dał jej żadnych wytycznych jak powinna postępować, podczas gdy władza nad innymi pielęgniarkami została jej na jakiś czas przyznana. Nie pomyślała, że jej deklaracja może zostać nieprawidłowo odebrana. Może również zostać prawidłowo zrozumiana. Nie miała wyjścia, powinna oczekiwać reakcji.
Usłyszawszy prośbę co do opowiedzenia o treści notatnika, dopiero teraz zrozumiała, że to wszystko, co "opowiedziała" na ten temat, było jedynie w jej głowie, nie uwolniła tych słów na zewnątrz, poza swoje usta. Dlatego westchnęła głęboko i powtórzyła to wszystko ponownie, tyle że tym razem na głos. Wkrótce potem skończyła. Starała się idealnie odwzorować to, o czym myślała sądząc wtedy, że wypowiada to na głos. Robiła oczywiście przerwy, ale niezbyt często i nie były one długie.
- Ah, zapomniałam – uśmiechnęła się, tym razem jednak nieco inaczej, bo jedynie kącikiem ust – Przepraszam że tak trę i trę swoje powieki, ale... to ze zmęczenia. Proszę mnie zrozumieć. Ale możemy kontynuować, zapewniam pana że nie zasnę na tym krześle... – usłyszała jego ostatnie na tę chwilę pytanie i jej mina zbladła. W kącikach oczu pojawiły się malutkie kropelki łez. Miała nadzieję, że ten człowiek tego nie zauważy, dlatego nie było mowy o wytarciu ich palcami czy też przegubem dłoni. - I nie, nie mam. To znaczy dom tak, ale rodziny nie.
 
 
Lux Bloomfield


21

Niebieska




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-02, 22:07   
   Multikonta: Val, MG, Willow, Lynn
[Cytuj]

MG
- Jak my wszyscy panno Cory, jak my wszyscy - powiedział, mając oczywiście na myśli obecne, dość trudne czasy. No ale cóż... Miało to jednak swoje ciemne strony i agent oczywiście nie wahał się o nich wspomnieć: - Mogło to jednak mieć tragiczne skutki dla wielu spraw, a nawet dla ludzkiego życia. Zdawała sobie pani z tego sprawę? - zapytał, marszcząc czoło. To było dość istotne, nie ma co ukrywać. Wiadomo i tak nie będzie mogło to mieć żadnego znaczenia na obecną sprawę, bo to wszystko już miało miejsce. Bez znaczenia, czy Cory wiedziała o tym czy też nie.
- Rozumiem - dodał, słuchając informacji o zeszycie. Czyli byli mniej więcej w dupie. Bo zapewne kobieta nie pamiętała co tam wpisała, a skoro wpisywała wszystko żeby to pamiętać, to pewnie nie darowała sobie nawet różnych sekretów. A to mogło rozpocząć jeszcze większe kłopoty niż te, w których są teraz.
Wysłuchał tego, co miała mu do powiedzenia. Może to przewinienie nie było aż tak rażące i dało się z tego jakoś wybrnąć? No cóż, tak czy siak trzeba było zacząć działać. To było najważniejsze.
- Czyli ma pani gdzie mieszkać poza Pryzmatem? - zapytał, tak dla pewności. Raczej nie było wątpliwości co do tego, że dziewczyna będzie musiała opuścić kompleks i zacząć żyć na własną rękę. Takie już było życie. Może gdyby to wszystko nigdy się nie wydało, może gdyby była milsza, to wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej. Lepiej. Ale kłamstwa zwykle mają krótkie nogi.
- Przykro mi to słyszeć, jednak musimy dokończyć tą rozmowę. Nie wiem kiedy będzie miała pani odetchnąć - powiedział zgodnie z prawdą. Może gdyby wtrącili ją do pierdla, to miałaby chwilę żeby się przespać. Jednak woleli tego uniknąć.
- Chciałbym walczyć o to, by została pani uniewinniona. Pewnie posądzą panią o narażanie życia lub zdrowia pacjentów, jednak wolałbym, żeby dobrowolnie opuściła pani Pryzmat, podpisała przysięgę, że informacje o tym co pani widziała w Pryzmacie nie obiegną reszty kraju czy świata i osiedliła się gdzieś w Stanach. Najlepiej w swoim własnym domu. O to będę wnosił. Czy ma pani jakieś sugestie co do tego?
_________________


There is nothing I do better than revenge
 
 
Ewangelina Cory
Człowiek demolka


31 lat

Pielęgniarka



niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-05, 19:33   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

Szczerze powiedziawszy, nie do końca zrozumiała. Na dodatek wolała, by takie słowa nigdy nie zostały wypowiedziane, słowa które źle wpływają na obraz Ewangeliny jako pielęgniarki. Nie zrozumiała? Tak właśnie było. No bo niby z jakiej racji jej choroba mogła mieć tragiczne skutki w profesji kobiety? Nie pojmowała, dlaczego jej aktualny prawnik tak to widzi.
- Dlaczego właściw... – nie dokończyła wypowiadania swojej myśli na głos, uznawszy nagle że nie powinna tego mówić. Bo może wyjdzie na jakąś niedorozwiniętą, bo może odpowiedź na jej wątpliwości jest aż nazbyt oczywista? Tak jest, Ewangelina nadal tak samo przejmowała się tym, że powinna wyglądać i brzmieć i być rozumianą jako niezwykle inteligentna kobieta (bo w końcu za taką się uważała, nie?). Przerwała samej sobie, i powstałe u niej zakłopotanie zamaskowała jak najbardziej się dało (a i tak dość nieudolnie) serdecznym uśmiechem. Była z siebie dumna, że ów uśmiech nie był złośliwy ani ironiczny. Pomyślała, że może tak jej się tylko wydaje, a prawda była taka, że jej starania wypadły dobrze, a jej aktualny prawnik zobaczył na jej obliczu jedynie to serdeczne wykrzywienie warg. - Przepraszam. Już nieważne. Proszę kontynuować.
Po chwili milczenia, mężczyzna zabrał głos, a Ewangelinie aż oczy rozszerzyły się z powodu czegoś, co było swoistą mieszanką strachu, zaskoczenia, a nawet po części – niezrozumienia. Upłynęło jeszcze kilka chwil, zanim pielęgniarka (a może raczej "była pielęgniarka"?) odzyskała mowę i odezwała się.
- N-n-niestety nie – zająknęła się, co nie było przecież celowym zabiegiem. - Nie mam gdzie indziej mieszkać. Jeśli... jeśli zostanę odesłana tam, skąd przybyłam a jednocześnie zostanę pozbawiona zatrudnienia oraz dachu nad głową, to... to... – od teraz całe jej ciało zaczęło się trząść. Wzięła głęboki wdech, wydech, a wtedy, tuż po częściowym uspokojeniu się usłyszała jego kolejne słowa, więc Ewangelina powróciła do poprzedniego stanu. Trzęsła się, oddychała niespokojnie, na dodatek wpatrywała się w jego oczy z czymś w rodzaju niedowierzania.
Po jakimś czasie zdołała się chociaż częściowo uspokoić. Ponownie. Dlatego postanowiła poruszyć ten temat również ponownie.
- Największą prośbą, jaką mam do pana, oprócz tego bym została uniewinniona, jest to, by umożliwił pan jakoś swoimi rozkazami przywiezienie mi mojego zeszytu... Bo wie pan już, że bez niego nie potrafię normalnie funkcjonować... i konieczne jest, bym go otrzymała zanim zapadnie noc.
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-06, 01:38   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Oczywiście. Nic się nie dzieje - powiedział agent i oczywiście jeżeli Ewangelina weszła mu w słowo, to dokończył to, co miał do powiedzenia. Chciał by kobieta zrozumiała wszystko to, co do niej mówił. A wiedział, że zadawanie pytań było wskazane i sprzyjało łączeniu faktów, tak więc gdy już skończył mówić, dodał:
- Oczywiście może pani zadawać pytania, jeśli istnieją jakieś wątpliwości. To wskazane, oczywiście - stwierdził. No tak, zbyt wiele razy używał słowa "oczywiście" ale wydawało się tak bardzo pasujące do tego, co mówił.
- Zdaję sobie sprawę z tego, że może być pani ciężko... - powiedział od razu, gdy kobieta zaczęła się jąkać. Nie chciał sprawić żeby tak się czuła, żeby nagle była taka przerażona. Ale z drugiej strony wydawało mu się, że zawsze jest to lepsza rzecz niż więzienie czy jakakolwiek kara za to, że nikogo nie powiadomiła o swojej chorobie. Tak czy siak zostanie usunięta z pracy, jednak kwestia tego czy pójdzie za kratki była wciąż tym, o co mieli walczyć. To był priorytet, tak więc nawet nie wiedział co ma jej powiedzieć. Chociaż z drugiej strony wylądowanie na bruku w takim świecie musiało być przerażającą perspektywą. Ale... Co on miał zrobić?
- To będzie dość... Poważna rzecz - stwierdził. W sumie nigdy nie miał takiej sytuacji i powołanie się na jakieś prawa było mu zupełnie nieznane. Jednak pewnie Pryzmat będzie wolał przeczekać noc, przejrzeć wszystkie jej rzeczy a następnie rzeczywiście przeprowadzić badania, które umożliwią stwierdzenie u niej amnezji dysocjacyjnej. To z jednej strony musiało być przerażające, chociaż z drugiej obiecujące. Chociaż wykluczą to, że jest jakimś szpiegiem i rzeczywiście jest chora. O ile oczywiście jej uwierzą, ale skoro jest to prawda to... Choć z drugiej strony w Stanach mając takie organizacje za przeciwników prawda zwykle niewiele znaczyła.
- Nie wiem czy to jest możliwe, widzi pani. Rzeczy muszą zostać sprawdzone. To skomplikowana sprawa. Jednak myślę, że nasza rozmowa może uznać za zakończoną. Będzie musiała pani zostać zaprowadzona do aresztu.
_________________


 
 
Ewangelina Cory
Człowiek demolka


31 lat

Pielęgniarka



niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-08, 19:43   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

Przez cały ten czas, w trakcie którego mężczyzna zabierał głos, Ewangelina nic tylko przyglądała mu się z milczeniem. A przynajmniej od jakiegoś czasu. Bała się, że nagle przestanie nad sobą panować i powie coś niezbyt grzecznego. Dałoby jej to oczywiście ulgę, ale – niestety – jedynie chwilową, na dodatek wynikające z takiego zachowania negatywy byłyby o wiele większe i na pewno bardziej długotrwałe, o ile nie wyrządziłyby szkód na zawsze.
Zauważyła, że człowiek ten nadużywa słowa "oczywiście", co nie przeszkadzało jej tak bardzo, bardziej chciało jej się z tego powodu śmiać. Myślała, że żeby się powstrzymać od ataku śmiechu, będzie musiała zasłonić usta dłonią, ale – całe szczęście – nie musiała tego robić. Jedynie ugryzła się w język, westchnęła głęboko, a ochota przeminęła. Tak, całe szczęście. No bo dziwnie by wyglądało, jakby zasłaniała dłonią usta. To mogło sugerować prawdę, a jednocześnie sprowokować prawnika, który po takim akcie mógłby już nie być wyrozumiały, jak to było do tej pory. I Ewangelina żywiła wielkie nadzieje, że tak będzie do końca. Tak, w sensie że do końca ich rozmowy, bo wtedy nie wiedziała jeszcze że ich dyskusja zmierza ku końcowi.
Zanim ktokolwiek kazał jej wstać i opuścić pomieszczenie, spojrzała się na swojego prawnika jeszcze raz i odezwała się do niego.
- Ekhemn – zakaszlała cichutko – A może mi pan chociaż wyjaśnić, dlaczego posądzają mnie o szpiegostwo? – nie sprzeczała się, nie prowokowała kłótni. Akceptowała, że teraz zostanie poprowadzona do aresztu. Oczywiście, mogła w tej chwili, tu i teraz uruchomić swoją prawdziwą naturę, lecz... obiecała, a raczej postanowiła sobie coś na ten temat, prawda?
Prawda?
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-08, 20:21   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Ciężko jest to jednogłośnie wyjaśnić, panienko Cory - stwierdził mężczyzna, posługując się jak najbardziej prawniczym sloganem. Bo skąd on miał to wiedzieć? Mógł mieć tylko podejrzenia.
- Ale zakładam, że chodzi o pani chorobę. Nie są w stanie dopuścić do siebie faktu, że przeszła pani selekcje do tej pracy i nikt się nie zorientował. Albo może jest to też kwestia pani notatnika? Albo braku chęci współpracy? - stwierdził. Nie przedstawiono mu tak do końca tego wszystkiego, tak więc nie znał szczegółów tego, za co mogą ją posądzić. Znał je mniej-więcej, ale to, jakich dowodów mogą użyć było dla niego wciąż zagadką. Jednak mimo to czuł ulgę, że jakoś ułożyli plan działania i wiedzieli co powiedzieć, o co walczyć. Chociaż fakt tego, co Ewangelina może jutro mieć poważne problemy z pamięcią był lekko... Przerażający? Nie, nawet nie lekko. Nie wiedział jak właściwie może wyglądać proces, co będzie w następnych dniach również jest wielką niewiadomą. Nigdy nie miał przecież takiej klientki, tak więc jak miał się zachowywać? Wiedział, że nie doniesie jej tego cholernego zeszytu na czas,bo przecież procedury były takie a nie inne. Trudno.
Ewangelina minęła go w drzwiach i została zaprowadzona do aresztu. Był to zwykły pokój ze szczelnie zamykanymi drzwiami i kratami w oknach. W nim znajdowała się jedynie mała kanapa, łóżko, stół i mały pokój zwany łazienką. A tam rzecz jasna świeże ręczniki i inne potrzebne do funkcjonowania rzeczy. Cóż. Musiała sobie jakoś poradzić, prawda? Jedyne co jej pozostało, to czekać.
_________________


 
 
Ewangelina Cory
Człowiek demolka


31 lat

Pielęgniarka



niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-10, 14:43   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

- A jeśli... – tu dała sobie parę sekund do namysłu - ... a jeśli się okaże, że jednak wiedzą o mojej chorobie... a mimo tego mogłam tam pracować? Wie pan przecież że, z dość oczywistych powodów nie mogę mieć w niczym stuprocentowej pewności. – przełożyła nogę przez kolano – Jeśli tak właśnie było, to czy to jest możliwe, że nie wyrzucono mnie z pracy, albo odmówili mi jej, słysząc jak tłumaczę własną amnezję?
Odpowiedź na jej ostatnie pytanie powinno być dość oczywiste, o ile nie było pytaniem retorycznym. Mimo tego, że Ewangelina doskonale zdawała sobie z tego sprawę, postanowiła je zadać. No bo była bardzo ciekawa reakcji, w tym odpowiedzi prawnika, z którym aktualnie rozmawia.
"Brak chęci współpracy", powiedział. Dotarło więc do niej natychmiast, że to wszystko przez to, że była sobą. Co prawda nasza pielęgniarka zazwyczaj nie była świadoma, że przykładowo jej chamskie słowa są rzeczywiście chamskie. Ale w tym przypadku było inaczej. Zrozumiała swój błąd. Czyżby Ewangelina zaczynała zmieniać się wewnętrznie? Jednak kobieta nie zastanawiała się nad tym, ba, nie miała pojęcia, że zmienia się na lepsze. Albo jej aktualne zachowanie jest jedynie chwilowe, niezbyt istotne w procesie rozgryzania jej psychiki. Albo zmienia się i będzie już grzeczniejsza – co jest prawdopodobne – do końca swoich dni. A jej amnezja? Może zapominać, może sobie uświadamiać wciąż na nowo i na nowo pewne rzeczy, a jak do tego ma się sprawa jej (zazwyczaj paskudnego, chociaż, co już wiemy, coraz to lepszego) charakteru, można się tylko domyślać, można stawiać hipotezy. To może wyjść różnie, naprawdę różnie.
Wkrótce potem poprowadzono ją ponownie przez różne drzwi i korytarze, aż kazali jej wejść do pewnego pokoju. Był zwyczajny, mieścił w sobie parę rzeczy. Ewangelina rozglądała się wokoło, zauważywszy nagle że okna są zakratowane, więc teraz już miała pewność całkowitą, że to areszt. W tej chwili do jej uszu dotarł dźwięk charakterystyczny dla przekręcania w drzwiach klucza. Więc została zamknięta. Spojrzała kątem oka w bok i ujrzała jeszcze inne drzwi. Podeszła, otworzyła je i zobaczyła małą, ja najbardziej zwyczajną łazienkę. Mogło być o wiele gorzej, pomyślała. Wróciła do pokoju i położyła się na kanapie, patrząc w sufit. Przydałaby się jakaś książka, pomyślała. I pożałowała, że nie wyraziła wcześniej, jak była prowadzona do aresztu, swojej potrzeby zabicia tego czasu oczekiwania ludziom, którzy pewnie by odmówili albo by ją wyśmiali, bądź jedno i drugie, ale Ewangelina nawet nie pomyślała o tym w ten sposób.
Leżała i patrząc w sufit, usiłowała odegnać ze swojej głowy obawy dotyczące braku jej zeszytu przy sobie. Wiedziała, że jutro obudzi się ponownie z innym kontem, a wtedy... no właśnie, co wtedy? Uwierzą jej? Nie uwierzą? Bo mogą uznać, że to jej taktyka. Że Ewangelina wcale nie jest chora.
Tak więc, uparcie patrzyła na sufit.
 
 
Levi Yuriev


19

niebieski




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png systema-male http://i.imgur.com/qSptghe.png

Wysłany: 2017-01-10, 20:40   
   Multikonta: Joyce, MG
[Cytuj]

Mistrz Gry


No to go zupełnie przeraziło. Naturalnie, mogła być taka sytuacja ale... Jezus. Chyba nie było nic cięższego niż właśnie to, że nic nie mogło być do końca takie... Pewne. Nie wiedziała wielu rzeczy ze swojej przeszłości, więc to dawało sporo niewiadomych. Przecież w sądzie mogli jej wmówić praktycznie wszystko, nie mogła nawet wiarygodnie zeznawać. A on musiał coś z tym zrobić, żeby jakoś wybronić ją z tego z twarzą. Westchnął i spojrzał na nią, a następnie dodał:
- Ciężko mi to powiedzieć... - powiedział prawnik, pociągając wskazującym palcem swój kołnierz. Nie wiedział zbytnio co może powiedzieć a co nie, bo po prostu ta sprawa była istnym fenomenem. Powinien napisać o niej książkę czy coś takiego.
Gdy kobieta znalazła się w celu nie mogła raczej skupić się na niczym innym niż na rozmyślaniu o całej tej sprawie. Jutro obudzi się kimś zupełnie... Innym. Nie będzie wiedziała kim będzie ani w jak przerażającej sytuacji się znalazła. To był chyba najgorszy element całej tej sytuacji.


/zt -> PISZ TUTAJ
*z pozdrowieniami od Val
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,073 sekundy. Zapytań do SQL: 9