Strona Główna



  • Forum zostanie zamknięte w przeciągu kilku dni. Jeśli ktoś chciałby zatrzymać swoją kartę, to ma na to jeszcze trochę czasu. W tym miejscu chciałybyśmy podziękować wszystkim graczom za czas, jaki spędzili na forum tworząc je z nami.
    Dziękujemy - Administracja Caledonii.
    Obecnie na forum mamy luty, 2023 rok, -5 stopni celsjusza, lekkie opady śniegu.

  • Pryzmat: Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. - Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię. W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.


Poprzedni temat «» Następny temat
Garaże
Autor Wiadomość
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-08, 19:53   Garaże
   Multikonta: MG, Willow, Lux


Gigantyczne hale, w których niegdyś stała masa samochodów i różnych innych pojazdów. Teraz jednak, wypełnione są po brzegi różnymi przeszkodami i ruchomymi celami. Jest to miejsce do treningu strzelectwa i nie tylko. Metalowe kontenery znajdują się wszędzie i w większości służą jako osłony. W jednym z rogów umiejscowiona jest mała zbrojownia z nieco mniejszą strzelnicą, gdzie agenci mogą ćwiczyć swoje zdolności.
_________________


 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-08, 19:55   
   Multikonta: MG, Willow, Lux


MG
W jednym z rogów sali, a konkretniej w zbrojowni znajdował się trener, który miał dziś umówione spotkanie z Averly. Polerował on broń, a jak! W końcu o wiele lepiej było czymś zająć swój czas, niż po prostu stać i czekać. Rozłożył więc swojego gnata na czynniki pierwsze, na małej szmatce, a zaraz po tym powoli zaczął czyścić każdą z części, oglądając je przy tym z każdej strony. Averly powinna się nieco pośpieszyć, jeśli nie chciała zmarnować swojej szansy na trening. W końcu nie czuła się ostatnio zbyt dobrze, przez co postanowiono ją zwolnić z drugiego zadania. Teraz jednak musiała to nadrobić w czym innym, aby ukończyć szkolenie. Akademia mało kiedy robiła takie wyjątki, jednak Averly była psioniczką. A to mówiło samo za siebie.
_________________


 
 
Averly Sheridan


20

Pomarańczowa




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-10, 09:03   
   Multikonta: xxxxxxxx


Używanie umiejętności zawsze miało na nią jakiś wpływ. Chociaż na samym początku odczuwała go, to jednak z miarą upływu czasu ten odczuwany skutek był coraz mniejszy. Ten trening gdy miała wejść do pomieszczenia w domu nie wyszedł z jednego prostego powodu: migrena, ból głowy. Jak zwał tak zwał. Jednak w takim stanie nie mogła podjąć się zadania, a więc została z niego zwolniona. Wiedziała jednak, że będzie musiała je nadrobić, a więc stawiła się w umówionym miejscu. Podeszła do agenta, który polerował broń, A więc to on będzie jej dzisiejszym trenerem, ciekawe, można by rzec, że nawet bardzo ciekawe.
- Witam – powiedziała.
Uspokoiła swój umysł, trzymała go na wodzy, aby samej móc decydować o tym kiedy użyje swych zdolności, a kiedy nie. Opanowanie, czyste opanowanie.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-10, 12:52   
   Multikonta: MG, Willow, Lux


MG
- No witaj - rzucił agent i podciągnął rękawy kurtki, którą miał na sobie. Następnie zaczął w pośpiechu składać całą broń, zupełnie tak, jakby miał to wyryte w głowie na pamięć. Na szczęście nie był to jakiś gigantyczny kaliber, więc gość spędził na tym jedynie parę minut. Nie odzywał się, więc był to wyraźny znak dla Averly, że musi chwilkę poczekać. Gdy skończył, wsunął broń do swojej kabury udowej, a następnie ruszył w głąb zbrojowni. Musiał w końcu uzbroić swojego nowego rekruta.
- Jestem Sam, Calum powiedział, że Ty to Averly. Miło poznać, mandarynko - powiedział z uśmiechem na twarzy. Wyglądał dość przyjaźnie, jak spędziło się z nim chwilę. Chociaż nie był tak nadęty jak inni szkoleniowcy.
- Strzelałaś kiedyś właściwie, młoda? - zapytał jej, zdając sobie sprawę, że jeżeli Averly nigdy nie miała broni w dłoniach, to szkolenie będzie musiało odbyć się nieco inaczej. No pięknie. Ale bez obaw, on wyszkolił już tylu agentów, że to głowa mała. Odwrócił się do Averly, czekając na odpowiedź. Zdał sobie sprawę, że jest ona dość drobna. Przypomniała mu się wręcz jego córka, która zachorowała będąc wielkości jego snajperki. Stare czasy. Miło, że Calum wysłał ją tutaj. Sam uśmiechnął się i spojrzał prosto w oczy Averly. Chciał zaczynać trening, ale jeszcze musiał zapytać:
- Znasz jakieś sztuki walki?
_________________


 
 
Averly Sheridan


20

Pomarańczowa




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-10, 13:35   
   Multikonta: xxxxxxxx


Spojrzała na początku na agenta, a potem przeniosła swój wzrok na to co robił. Obserwowała bacznie jak w pośpiechu składa broń. Jej ulubiona rozrywka, obserwowanie innych, zdobywanie informacji na dany temat, a dzięki temu i nauka danych czynności. Milczenie, które panowało w danej chwili nie było niczym nadzwyczajnym, a ona uznała, że chociażby początkowa nauka poprzez obserwacje zachowania tego agenta, będzie dla niej dobrym treningiem. Gdy Sam ruszył do zbrojowni, ona poszła za nim. Skrzywiła się lekko, nieznacznie słysząc określenie per mandarynka. No cóż była już pomarańczą, mandarynką. Ogólnie cytrusy chociaż z wyłączeniem cytryn.
- A więc miło mi również poznać Sam… Czy strzelałam? Odpowiem w ten sposób, nie do ludzi, ale tak…przez pewien czas – odpowiedziała.
Nie mogła powiedzieć niczego więcej, a w sumie powiedziała mu prawdę. Jej ojciec chociaż była wtedy nastolatką zaczął ją oswajać z bronią, wiedząc, że kiedyś to się może przydać. Chociaż nigdy nie strzelała do ludzi, to jednak wiedziała, że gdyby zaszła taka potrzeba mogłaby to zrobić. To była tylko kwestia psychiki. Uśmiechnęła się nieco nieśmiało do niego.
- To zależy jak na to patrzeć. Umiem się bronić, ale nie osiągnęłam w żadnej sztuce walki perfekcji – odpowiedziała.
Nie powie mu przecież, że przez kilka lat się ukrywała zanim ją pojmano. To akurat nie wchodziło w grę, a wcześniej przed trafieniem do obozu mieszkała w miejscu, które było idealnym polem treningowym. Nie profesjonalnym, ale zawsze to lepiej niż nic.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-10, 14:00   
   Multikonta: MG, Willow, Lux


- Czyli podstawy znasz, to najważniejsze - kiwnął głową i zdjął z jednej z szafek broń krótką. Był to Glock, zupełna podstawa strzelectwa. Pewnie, że mógł dać jej coś więcej, ale czy było to potrzebne? W zadaniu, które dla niej przygotował, nie potrzebuje innej broni. Podszedł do dziewczyny i wręczył jej pistolet z pustym magazynkiem, a następnie dodał:
- To nie będzie jakieś super-trudne zadanie. Ale przed nim musisz mi coś opowiedzieć o tej Twojej obronie. Przejdźmy dalej, dobra? - powiedział i ruszył w stronę kontenerów i całej tej powierzchni, która była przeznaczona do testów. Skręcił i wszedł w jedno z pomieszczeń. Było chłodno. Ring stał na środku pomieszczenia, a wokoło znajdywały się ławki, szafki i tak dalej. Po jednej stronie było wejście do toalety, gdzie pewnie były prysznice.
- Pokażę Ci kilka chwytów, okej? Idź się przebrać, w szatni będą jakieś czyste stroje do ćwiczeń. Mam nadzieję, że znajdziesz coś w swoim rozmiarze - powiedział.
Walki? Teraz? Było tam dość chłodno, a pot połączony z takim miejscem raczej nie wróżył zdrowia. No ale cóż, nikt nie powiedział, że będzie komfortowo, czyż nie? Przecież wiadomo, że nie wybudują tutaj super-nowoczesnej siłowni. Wszystko wyglądało za to obskurnie i niezbyt przyjaźnie. Z wyjątkiem Sama. On, mimo kilku blizn na twarzy i białych włosów, wyglądał przyjaźnie. Podobnie jak Calum. Zapewne musieli być przyjaciółmi.
Jeśli Averly rzeczywiście poszła do szatni, to zobaczyła, że są tam czyste stroje do ćwiczeń. Krótkie spodenki i coś, co wyglądało jak biustonosz sportowy. Cóż, raczej nie będzie w tym ciepło, ale klucz w tym, żeby się rozgrzać.
_________________


 
 
Averly Sheridan


20

Pomarańczowa




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-10, 14:27   
   Multikonta: xxxxxxxx


- Tak możemy uznać, że podstawy już znam – zgodziła się z jego słowami.
Spojrzała na broń, którą od niego otrzymała. Nie wyglądała na zbyt skomplikowaną w użyciu, wygląd był jej jakby znany, a to dla niej najważniejszy. Wiedziała, że magazynek jest pusty, ale jakoś nie potraktowała tego jako utrudnienie. Przynajmniej nie na tym etapie treningu, gdy jeszcze nie musiała do czegokolwiek strzelać.
- Okej nie ma problemu dla mnie, mogę opowiedzieć – odrzekła.
Oczywiście opowie mu ale z pominięciem tego kto ją uczył i gdzie. Wiedziała, że tego typu informacje mogłyby niepotrzebnie sprowadzić problemy, niebezpieczeństwo na inne osoby. A tego jednak chciała uniknąć za wszelką cenę. Skierowała swe kroki za nim, idąc tuż obok niego. Spojrzała na miejsce w, którym się obecnie znaleźli.
- Dobrze. Postaram się znaleźć coś w czym się nie przewrócę – dodała.
Wiedziała, że była drobnej budowy ciała, ale jednak miała nadzieję na to, że w szatni znajdzie coś w swym rozmiarze. Gdy tylko znalazła się w pomieszczeniu zaczęła przeglądać znajdujące się tam ciuchy. Po pewnym czasie wzięła w swe dłonie krótkie spodenki, a także sportową górę, które to rzeczy założyła na siebie. Wróciła do Sama, starając się nie zwracać uwagi na to w jakich warunkach trenuje. Akurat do czegoś takiego była przyzwyczajona. W porównaniu z Obozem w, którym była to gdzie jest teraz było jak 5 gwiazdkowy hotel. Dosłownie.
- Już jestem – powiedziała.
 
 
Willow Delecroix


18

Zielona




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-10, 15:26   
   Multikonta: Val, MG


MG
- Okej, świetnie. Odłóż gdzieś na razie broń, potem do niej wrócimy - zasugerował Sam i zamknął swoją szafkę. W czasie, w którym Averly zdążyła się przebrać, on oczywiście również to zrobił. O wiele lepiej będzie się ćwiczyło w stroju sportowym, prawda? Skoro miał trenować wraz z pomarańczową, to musiał być odpowiednio przygotowany.
- No dobra, chodź tutaj - powiedział do dziewczyny i po chwili oboje wkroczyli na ring. Przed tym musieli zdjąć oczywiście buty. Podłoga była dość zimna, co nie było specjalnie przyjemne. Ale tego wymagał trening. Na szczęście stali na swojego rodzaju matach ćwiczebnych. Po jakimś czasie będą cieplejsze, jednak ich największą zaletą jest to, że podczas upadku ochronią przed poważniejszymi kontuzjami. Jednak teraz nie było zbyt wiele czasu, na zastanawianie się nad ich zadaniem. Samuel dodał do Averly:
- Chcę ocenić Twoje zdolności, dobra? Mówiłaś, że potrafisz się obronić. Sprawdźmy. A, żadnych mocy Psi. Chcę zobaczyć, jak radzisz sobie w sytuacji, gdzie nie możesz ich użyć - stwierdził, a potem wsunął do ust swojego rodzaju ochraniacz na zęby. Po tym jeden z nich podał Averly. Następnie dodał, już lekko niewyraźnym głosem:
- Gotowa? Start! - powiedział i zbliżył się do niej, trzymając gardę. Był teraz napastnikiem, którego Averly musiała załatwić w jak najkrótszym czasie. On jednak nie miał zamiaru czekać, aż pomarańczowa wykona pierwszy krok, więc od razu ruszył, próbując uderzyć ją z pięści w okolice gardła. Oczywiście bez przesady, nie był on jakoś specjalnie nastawiony na skrzywdzenie jej. Pewnie gdyby doszło co do czego, to byłoby to lekkie dotknięcie. Dopiero zaczynali, a on nie chciał jej skrzywdzić w żadnym wypadku. Czekał na to, aż dziewczyna zrobi jakiś unik, albo jak poradzi sobie w takiej sytuacji.
_________________
Niezrozumiani sa zawsze martwi
zanim inni ich zrozumieja.
[mru]
 
 
Averly Sheridan


20

Pomarańczowa




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-10, 19:45   
   Multikonta: xxxxxxxx


Podeszła do szafki na, której położyła broń trzymaną wcześniej w rękach. Obydwoje byli odpowiednio ubrani do treningu, gdy odłożyła broń na miejsce z uwagą zaczęła słuchać swego trenera. Wiedziała, że jego nauki mogą jej wiele dać. Po chwili wraz z nim ruszyła na ring, gdzie po zdjęciu butów stąpała po matach bosymi stopami. Czuła zimno, ale starała się wyprzeć to z umysłu co nie było takie trudne biorąc pod uwagę jej wcześniejsze przygotowanie życiowe. Zerknęła szybko na matę, a następnie ponownie spojrzała na Samuela.
- Okej, dobrze nie będę używała swych specjalnych umiejętności – odrzekła.
Skoro mu to obiecała, to dotrzyma słowa i nie użyje swych umiejętności. Sięgnęła po ochraniacz, a następnie sama go założyła. Oceniała swe szanse w starciu z przeciwnikiem postury Sama. Okej była drobniejsza od niego, mniejsza co mogło być plusem jeżeli chciałaby zastosować unik. Starała się wyłapać jak najszybciej wszystkie słabe strony przeciwnika, czy też rzeczy, które mogłyby wpłynąć na jej korzyść. Gdy on ruszył na nią, zdała sobie sprawę gdzie może próbować wyprowadzić swój cios. Jeżeli jej przypuszczenia okazałyby się trafne, mogłaby to odczuć. Ale miała do wyboru dwie drogi: unik albo poradzenie sobie w takiej sytuacji. Fakt, że była niższa postanowiła wykorzystać właśnie w tej chwili gdy schyliła się na tyle, aby ponieść próbę uniknięcia jego uderzenia, a następnie wyprowadziła uderzenie w brzuch. Ciało od końca obszaru żeber, do brzucha, początek pasa. Wiedziała, że ten obszar jest słaby chociaż wszystko zależało od danej osoby. Ona akurat gdy obrywała w Obozie odczuwała to i miała nadzieje, że teraz również pozwoli jej to jakoś poradzić sobie z Samem. Jedno, dwa uderzenia i próba przebiegnięcia na drugą stronę ringu, za jego plecy.
 
 
Willow Delecroix


18

Zielona




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-11, 17:26   
   Multikonta: Val, MG


Averly była przy Samie jak królik przy dużym psie. Mężczyzna uśmiechnął się, gdy dziewczyna starała się coś zrobić. Oczywiście, że pozwolił jej wprowadzić te ciosy. Nie sprawiały mu wielkiego bólu, bo przecież facet postury Samuela, który przeżył tyle co on, raczej był odporny na ataki młodej pomarańczowej. Mimo to, zaśmiał się i po chwili schylił, udając, że naprawdę go to zabolało, po tym dodał:
- Nieźle, mandarynko - dodał i po chwili ruszył w róg sali, przynosząc kilka ochraniaczy na ręce. To były typowe poduszki, które stosowało się do trenowania ciosów. Miały ochraniać Samuela i dać Averly możliwość kopania i bicia pięściami. Po tym dodał:
- Nieźle Ci idzie, ale chcę nauczyć Cię kilku podstawowych zagrań. Z początku Ci je pokażę, a później będziesz je sama ćwiczyła - dodał, a następnie stanął obok niej i zaczął przestawiać jej poszczególne ataki, każąc je jej potem powtarzać. Wiadomo, kopniaki, pięści. Typowe sekwencje ciosów, które powtarzało się w nieskończoność, aby wejść w idealną wprawę.
- Wiesz czym jest Krav Maga? Wojskowa sztuka walki. Całkiem niezła. Polega w głównej mierze na wyszukiwaniu słabych punktów w ciele. Zakładam, że lubisz to robić - dodał i przeczesał swoje siwe, białe włosy.
- Przede wszystkim są to ścięgna, nadgarstka, nogi. Wewnętrzna strona uda. Kark, tętnice. Gardło. Wszystko polega na stosowaniu ciosów właśnie w te miejsca. Przed chwilą pokazałem Ci przydatne sekwencje. Po prostu stosujesz je w najbardziej dogodne punkty. Potem nauczę Cię się bronić - dodał, uśmiechnięty.
- Gotowa? - zapytał, a następnie podniósł dwie poduszko-ochraniacze. Teraz Averly miała stosować sekwencje, próbując trafiać w punkty witalne mężczyzny. Oczywiście on będzie się bronił poduszkami.
_________________
Niezrozumiani sa zawsze martwi
zanim inni ich zrozumieja.
[mru]
 
 
Sahir Nailah


21

Czerwień




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-11, 17:59   
   Multikonta: Śmierć, Shirei, Lucis


Poczekał, aż psycholog odłączy go od tych wszystkich kabelków i maszyna przestanie pikać, nim zwlókł się z fotela i stanął na nogach, wyciągając dłonie po medykamenty - to było problematyczne, bo Nailah ogólnie był spokojny, dlatego raczej unikał brania ich - zwłaszcza, że, no właśnie - spowalniały refleks i kiedy je zażywał całkowicie przestawał w sumie myśleć - ale branie ich codziennie, kiedy nie było potrzeby brania udziału w żadnej misji, było... kojące. W końcu temu miały te leki służyć.
- Dziękuję. - Schował fiolki do kieszeni spodni i poprawił bluzę, zaciągając ją mocniej na dłonie i na spodnie, kierując się do drzwi. - Do widzenia. - Obejrzał się ostatni raz na kobietę, na jej twarz, na te oczy, które ciągle go uważnie lustrowały, nim spojrzał na Caluma - chyba nie spodziewał się go tutaj zastać, na pewno nie spodziewał się, że mężczyzna ciągle siedział przez ten czas pod drzwiami, skupiony, jakby dręczyły go wszystkie demony tego świata i szarpały kołnierz jego koszuli, by nawet zwykłe siedzenie przeciążało umysł i ciało - tak w razie czego przesunął się na bok, by nie wchodzić w wojnę na spojrzenia - lepiej nie stawać przed działem arteryjnym wytaczanym przez kobiecy wzrok a jej ofiarą - w tym wypadku Calumem.
- Źle się pan czuje? - Kapitan oczywistość zabrał swój głos, gdy drzwi zostały zamknięte i dwójka mężczyzn ruszyła w kierunku garaży, wychodząc ze skrzydła badań psychologicznych - czarnowłosemu nie umknęły bruzdy na dłoniach, ta bladość, która przeminęła dopiero, kiedy wyszedł - kolejny świetny aktor, który potrafi udawać to, czego naprawdę nie czuje?
Sahir rozejrzał się po rozległym polu treningowym dostrzegając Averly trenującą z jakimś mężczyzna - i tylko ona? Gdzie cała reszta PSI? Chyba nie powinno go to interesować, w końcu nie jego sprawa...
_________________
Cute.
You still call me "human".
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-11, 22:26   
   Multikonta: MG, Willow, Lux


MG
- Skąd, młody - dodał Calum i zaśmiał się, a następnie zaczął przekraczać kolejne przecznice. Powoli dochodzili do garaży. Gigantyczna hala, w której mieściły się dziwne, metalowe kontenery, które miały imitować osłony. Byli na miejscu, kolejny trening. Calum lekko się uśmiechnął i wprowadził Czerwonego do środka, a następnie zagwizdał. Nikt mu nie odpowiedział, więc zapewne Samuel był zajęty. Calum zresztą po chwili dostrzegł go przez szyby, ćwiczącego z Averly.
- Wygląda na to, że Sammy ma już towarzystwo - dodał i wzruszył ramionami. Chłopak musiał, podobnie jak cała reszta, przejść jakiś personalny trening. Przeważnie robili to główni opiekunowie grup, jednak Calum nie miał zamiaru pomagać nikomu więcej. Był zmęczony tym wszystkim. Nawet Averly wysłał do kogoś innego. Jednak nie zgrał tego tak do końca w czasie i teraz miał Czerwonego na swojej głowie.
- Potrenuję z Tobą - powiedział, mimo iż głos w jego głowie cały czas krzyczał, że nie. Nie chciał, jednak przez jego durną nieuwagę i... Roztrzepanie, po prostu zapomniał o tym wszystkim. Mężczyzna nie czekając zbytnio na reakcję Sahira, ruszył w kierunku szatni i zaczął się przebierać w strój do ćwiczeń. Miał cichą nadzieję, że Nailah posłucha i również się przebierze. W końcu za moment mieli zacząć trening. Agent raczej się do niego nie odzywał, w końcu nie był w najlepszym humorze. Starał się to w jakimś sensie ukrywać, jednak ile można? Po prostu czuł się okropnie i tyle. Nie będzie gadał z nim na siłę.

Mamy Dwie kolejki:
Av, MG
Sahir, MG
_________________


 
 
Sahir Nailah


21

Czerwień




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-11, 22:52   
   Multikonta: Śmierć, Shirei, Lucis


Ten śmiech wcale nie brzmiał szczerze - Calum jednak nie był tak przekonujący, jak przekonująca była Naomi - ale może to też wina tego, że w Naomi chyba za bardzo wierzył, za bardzo jej ufał - nawet po przyjęciu rozkazu, który odciął go od niej kompletnie, to gdy zjawiła się tej nocy w tych cichych, ciemnych podziemiach, jakoś nie potrafił po prostu zaakceptować faktu, że to wszystko jest kłamstwem - może tak było po prostu wygodniej: uwierzyć w to, że ona mówi prawdę? - może było wygodniej zostawić za sobą kolejne ciało, niż ducha, który ciągle by przemykał wśród żywych, budząc we wnętrzu cichy głosik, który chciał za tym duchem podążać? Nie było lepiej. Nawet jeśli mogło być wygodniej - chyba wcale nie było - wychodziło na to, że rzeczywiście był zwyczajnie zbyt tępy - szukanie jakichkolwiek wymówek stanowiło zbędną stratę czasu i zupełnie przeszkadzało w drodze samo udoskonalania się - trzeba znać swoje słabości, żeby próbować zakrywać je swoimi mocnymi stronami - prawda świata, której nie da się zaprzeczyć: wszyscy mieli słabe strony na swoim kącie - jedni po prostu miewali ich mniej, a inni potrafili je lepiej maskować.
Skinął głową, nie spuszczając z twarzy Caluma oczu - tylko na tą drobną chwilę, w której rozejrzał się po otoczeniu, zaraz jednak czarne ślepia znów na nim wylądowały - i tak patrzył na jego potylicę, kiedy za nim wędrował tym charakterystycznym, niesłyszalnym niemal dla ludzkiego ucha krokiem, by wkroczyć do przebieralni - dopiero tutaj Calum mógł się poczuć wolnym od spojrzenia Czerwonego.
- Mam swoją szafkę? - Rozglądnął się to w prawo to w lewo - nie wziął w końcu niczego ze sobą z pokoju, ale proszę, była! - nawet z gotowym ubraniem, ha... to tak by zaprzeczyć temu, że CIA nie wiedziało o ludziach, którzy się pojawiają w ich progach, wszystkiego. Ściągnął z siebie bluzę i spodnie - nadgarstki i kostki wciąż bolały od szarpania się na uwięzi, tak jak bolał rozbity bok głowy i zdarte ramiona, które zaraz zostały nakryte świeżym, miękkim materiałem t-shirtu.
- Boi się mnie pan? - Nie wiedział, czym jest spowodowane zachowanie Caluma. Mógł się tylko domyślać. Ale gdyby to był strach... - Nie wyczuwam od pana strachu. Nie lubi mnie pan? - Może nie powinien pytać? Może nie powinien się odzywać? Ale jakoś pogawędka z panią psycholog nawet przełamała jego poranną niechęć. Czary - bo przecież niby nic takiego nie zostało powiedziane... chyba nie w tym tkwił sęk. Sęk tkwił w tym, że uznał Caluma za swojego właściciela - i chciał, żeby jego właściciel był zadowolony i dumny, a nie przybity i uciekający spojrzeniem.
_________________
Cute.
You still call me "human".
 
 
Willow Delecroix


18

Zielona




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-12, 15:55   
   Multikonta: Val, MG


Sahir
- Ta. Poszukaj swojego nazwiska - rzucił agent i skierował się do swojej szafki. Każdy miał tutaj przygotowane rzeczy, jedynie dla siebie. Bo przecież to było wiadome, że prędzej czy później ktoś zjawi się na treningu. Tak więc przygotowano sprzęt dla każdego. Calum przebrał się dość szybko, a strój do ćwiczeń wisiał na nim jak na sklepowym wieszaku. Od jakiegoś czasu nieco gorzej się odżywiał. Albo może po prostu rzeczywiście schudł od czasu przyjazdu do akademii? Tak czy siak nie było aż tak źle, strój nie spadał. Ale nie wyglądał też najlepiej.
- Czego mam się bać, młody? - dodał Calum spoglądając na niego lekko zdziwiony. Nie bał się, nic z tych rzeczy. Po prostu źle się czuł i na tym się to wszystko kończyło. Nie chciał drążyć jednak powodu, wolał zachować go dla siebie. Zamknął teraz szafkę mocniejszym pchnięciem dłoni i ruszył w stronę drugiego ringu. nie czekając nawet na chłopaka. Nie odpowiedział na pytanie, czy go lubi. Nie miało to żadnego znaczenia w tym momencie. Czekał teraz na niego na sali, rozciągając dłonie i błądząc wzrokiem bo budynku hali. Było chłodno, jednak na ciele Caluma pojawił się pot. Wyglądał jak jakiś pieprzony narkoman na głodzie. Jego oczy były przekrwione, jego pięści zaciskały się same z siebie. Sam jednak go nie widział z takiej odległości, poza tym całą swoją uwagę poświęcał tak czy siak Averly. Teraz agent Hedger czekał, aż Sahir wkroczy zaraz obok niego na ring i będą mogli zacząć trening. Oby było to tak szybko, jak się zaczął. Niczego bardziej teraz nie chciał.
_________________
Niezrozumiani sa zawsze martwi
zanim inni ich zrozumieja.
[mru]
 
 
Sahir Nailah


21

Czerwień




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-12, 16:19   
   Multikonta: Śmierć, Shirei, Lucis


Nie odpowiedział już na zadane pytanie, bo chyba to pytanie nie wymagało odpowiedzi - było bardziej pytaniem retorycznym, czy może nie? Może Calum naprawdę chciał, żeby odpowiedział? Nawet jeśli to Sahir przeszedł w tryb milczenia - w końcu to naprawdę nie było istotne, co trapiło agenta, nie istotne też było to, jak się w tym wszystkim odnajdywał sam Nailah - generalnie niewiele było rzeczy naprawdę istotnych w miejscu, w którym jednostka miała znaczenie tak długo, jak długo była sprawna i służyła rządowi - nie tak samo było w końcu w Lidze? Miejscu wypełnionym kłamstwami, gdzie najpiękniejszym była wolność.
Tutaj było tak samo.
I z tego Nailah zaczynał czuć się jak w domu.
Sahir wyszedł za agentem na ring, bardzo instynktownie zmieniając swoje nastawienie i aurę wokół siebie - w miejscu takim jak to słowa były naprawdę bardzo mało istotne, przynajmniej tak długo, jak nie dawały przewagi jednej ze stron - czasem w walce wcale nie chodziło o wymachiwanie pięściami - zazwyczaj początek walki dyktowała zupełnie inna bitwa - bitwa woli i charyzmy - śmieszna, ale niezaprzeczalna sprawa - tak samo niby można by powiedzieć, że debil, który macha tylko łapskami, ma o wiele mniejsze szanse w starciu niż ten, który prócz mięśni używa jeszcze mózgu - ale tutaj już można byłoby się kłócić... na samym końcu, do mieszanki w tym kociołku, trzeba dorzucić szczyptę finalizującą danie.
Szczęście.
Wpatrywał się uważnie w sylwetkę Caluma.
_________________
Cute.
You still call me "human".
 
 
Willow Delecroix


18

Zielona




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-12, 22:31   
   Multikonta: Val, MG


MG
Stali zaraz przed sobą. Każdy z nich przez kilka sekund mógł oglądać sylwetkę drugiego. To właśnie był ten trening, prawdziwy tym razem. Prawdziwa próba, której jednak nie został poddany jedynie Sahir. Stali tak przed sobą, a ich sylwetki tak bardzo się od siebie różniły.
Zapewne każdy trening zaczynał się od krótkiego wprowadzenia i tak dalej. Zasady, to czego się uczymy, co będzie potem. Jednak tym razem Calum chyba nie miał specjalnej ochoty na wszystkie te bzdury. Wolał od razu przejść do rzeczy i tak właśnie zrobił. Zawalając test.
Agent miał na połowie twarzy swoje nieco dłuższe włosy. Kosmyk zasłaniał jego oczy, które wręcz płonęły nienawiścią do chłopaka, który odebrał mu Naomi. Naomi, której oczywiście nigdy nie mógł mieć. Która nigdy go nie kochała, która była pacynką CIA, która przypadkowo zdobyła jego serce. A teraz? Teraz ją stracił. Naomi była jak przepiękny motyl w klatce, który został zabity, ale i również w pewnym stopniu uwolniony. Nie będzie musiała już nigdy czegokolwiek udawać. Będzie mogła być sobą i tego pewnie chciał Sahir.
Jednak Calum był egoistą. I w jednej sekundzie, w której przyszło im rozpocząć tę dziwną, nierówną walkę, posiniaczona pięść agenta spotkała się z policzkiem Czerwonego. Nie miał prawa w jakikolwiek sposób zareagować, dostał po prostu w ryj z zaskoczenia, nie mając prawa do obrony. Przecież to miał być trening. Calum miał stać jeszcze przed nim i tak samo jak wcześniej Samuel, wyjaśniać Nailahowi to, co może a czego nie. Zasady treningu. Przecież zawsze tak było, prawda? Nie byli tutaj, żeby prać się jak nawaleni goście pod klubem.
A jednak tak to wyglądało. Agent uderzył go, wciskając swoją pięść mocno w jego szczękę, która pewnie wydała cichy, nieprzyjemny głos.
Sahir upadł.
Za mało jedzenia, za dużo stresu. Po prostu wziął go z zaskoczenia, nie mógł się uchylić. Nie miał przecież refleksu Zielonego. Nie wiedział nawet, że Calum miał zamiar coś takiego zrobić. Czerwony upadł na ziemie, jednak wtedy wiedział już, że to walka. Wiedział to z Ligi. Teraz nie jest bezpiecznie, adrenalina wzrasta i trzeba się bronić. Calum dał mu ułamek sekundy na reakcję, kiedy rzucił się na niego, a raczej spróbował, a po tym zaczął zadawać kolejne ciosy jego twarzy, zginając obie dłonie w pięści. Mógł walczyć. Mógł go skrzywdzić.
_________________
Niezrozumiani sa zawsze martwi
zanim inni ich zrozumieja.
[mru]
 
 
Sahir Nailah


21

Czerwień




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-12, 23:06   
   Multikonta: Śmierć, Shirei, Lucis


Właśnie... to nie był strach. To, co widział w oczach Caluma nie było strachem - nie było też... niechęcią - nie, nie - to była chęć... do czegoś złego. Wzrok, do którego był chyba przyzwyczajony.
Nailah stał i wyczekiwał - świst w uszach, zmęczenie, brak snu i jedzenia - wszystko to składało się na spadek kondycji nawet nie w małym, a w druzgocącym wręcz stopniu, a ten skutkował naturalnym spowolnieniem reakcji - tu, w tym miejscu, gdzie znów znikały granice pomiędzy zwykłym treningiem a prawdziwą walką, gdzie rozmywała się rzeczywistość i fakt, że wciąż przebywali w ośrodku CIA - wszystko, co nie było zwykłym, samotnym siedzeniem w czterech kątach w zupełnym bezruchu, co wciągało udział jednostek drugich gdzieś poza zwykłe rozmowy, wiązało się z walką - walką o przetrwanie - i każda podjęta w tym momencie decyzja decydowała o byciu lub niebyciu.
Chyba jednak nie spodziewał się tego po Calumie - akurat nie po nim - ale przecież nie był też Pomarańczowym by wiedzieć, jak dogłębnie skrzywdził tego człowieka, nawet jeśli jego myśli wiodły go ku prawdopodobieństwu, w którym podejrzewał, że Calum ma mu za złe tą sytuację - to, co stało się w tamtym domu i to, że zabił agentkę - w końcu sam miał sobie to za złe - i dlatego wcale nie miał ochoty na żadne pogawędki - blisko prawdy... ale nigdy nie wystarczająco blisko. Zawsze zbyt daleko, by dociec sedna sprawy, może gdyby poświęcił temu więcej myśli, gdyby naprawdę się wysilił..! Nie chciał. Chyba po prostu nie chciał...
Pierwszy cios padł tak, jakby Calum się właściwie teleportował - i Sahir niby zanotował, że mężczyzna się rusza, ale zanim to do niego dotarło, już był właściwie na ziemi, otwierając szerzej powieki z bólu, z dzwonienia, które obiło się o jego uszy - dzwonienie i ból, którym nie poświęcił nawet chwili, chociaż od siły uderzenia mroczki wystąpiły mu przed oczami - odczucia, które ponoć miały udowodnić, że żyjesz, że jesteś - i że to życie wcale nie jest przyćmiewane przez śmierć i szarość, bo właśnie przecina je czerwona wstęga krwi.
Czarnowłosy czuł tą zmorę spowolnienia - i wcale nie była mu ona miła - nie miał czasu nawet się ponieść tak na dobrą sprawę - Calum od razu na niego skoczył i wyciągnął do jego twarzy swoje pięści - czarnowłosy zareagował automatycznie - uniósł najpierw nogi, przewalony na plecy, by zapleść je mocno na biodrach przeciwnika i kiedy Calum wyciągnął do niego pięści, Nailah wychylił się w bok, przepuszczając cios i natychmiast oparł ciężar ciała na plecach, by przełożyć prawą nogę ponad głową mężczyzny i ułożyć łydkę na jego potylicy, chcąc boleśnie wykręcić jego głowę w tył, by przejąć kontrolę nad ich położeniem, blokując jego ręce dociskając je do swojej klatki piersiowej. Przynajmniej taka była teoria, gdy adrenalina uderzyła w żyły.
_________________
Cute.
You still call me "human".
 
 
Lynn Gray


17

pomarańczowa




Wysłany: 2016-12-13, 10:22   
   Multikonta: Val, MG


Sahir
- Stop, stop! - warknął ktoś, który pojawił się tutaj. Jakby magicznie. Albo chłopaki byli tak zajęci tą dziwną, nierówną walką, że nie zauważyli obecności kogoś innego. Ale nie był to Samuel.
Sahir rzeczywiście zdołał sie obronić przed kolejnymi ciosami. Calum raczej nie miał tutaj zbyt wiele szans - przesiąknięty gniewem i nienawiścią. Nie myślał trzeźwo, chciał się po prostu wyżyć, nic więcej.
Kobieta, bo był to ktoś tej płci, podeszła do nich i zaczęła próbować ich rozdzielić. Bezskutecznie oczywiście, bo agent Hedger nie miał zamiaru ustąpić i wciąż wyrywał się, próbując uciec z tej pułapki. Nie miał zamiaru się poddać, jak tylko uda mu się wyswobodzić, to znowu go zaatakuje. Taki był plan.
- Przestańcie, co wam odwaliło! - naciskała młoda agentka, chcąc zdjąć Sahira z Caluma, jakoś przeszkodzić im w krzywdzeniu się nawzajem. Jednak oczywiście, raczej nie będzie łatwe zatrzymać Czerwonego i jakiegoś agenta, który raczej wiedział jak się bić. Chyba, że był wkurzony jak teraz. Nadal próbowała coś zrobić, jednak niewiele to dawało. Po chwili krzyknęła:
- Jak nie przestaniecie, to wezwę kogoś wyżej! Wylecicie z akademii!
 
 
Sahir Nailah


21

Czerwień




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-13, 10:43   
   Multikonta: Śmierć, Shirei, Lucis


Jego ciało zareagowało instynktownie, umysł nadal wydawał się pozostawać daleko z tyłu, nie nadążając za obrotem akcji - ale to nie ważne, nie musiał - wpojone latami, niemal od urodzenia, zasady poruszania się w zwarciu robiły swoje - Nailah starał się myśleć trzeźwo, udawało się to trzy po trzy i udało się bardziej, kiedy oszołomienie po pierwszym ciosie minęło. Wykorzystał siłę i ślepotę przeciwnika przeciwko niemu - niby podstawa walki - i kiedy złapał mężczyznę miał wolną rękę, by zmienić ich pozycję i przejąć całkowicie inicjatywę w tym układzie - mocniejsze napięcie mięśni brzucha, wykorzystanie oparcia swoich nóg na przeciwniku - jeden ruch i mógłby przewalić Caluma, potem jeden cios w krtań, by ją zmiażdżyć...
Czarnowłosy nie ruszył się z tej pozycji, starając się utrzymywać Caluma w tej pozycji, biorąc tylko poprawki na jego szarpnięcia się, która bardzo mocno krępowała jego ruchy, narażając na ból przy każdym drgnięciu w zasadzie - ale im bardziej agent się szarpał, tym bardziej Czerwony miał wrażenie, że odpływa, że opuszczają go siły i staje się biernym obserwatorem własnego ciała, własnych akcji i reakcji - obraz oddalał się jak przy kręceniu obiektywem kamery, chociaż on wciąż tkwił w tym samym miejscu, z plecami przyciśniętymi do ziemi, czując jak wrzątek zalewa jego ciało od środka - nie miało ono jednak niczego wspólnego z gniewem, raczej z tymi siłami, które opuszczały go w zastraszającym wręcz tempie - i rzeczywiście, nie zwrócił najmniejszej uwagi na to, że ktoś się zbliża - błąd, błąd, karygodny wręcz błąd, który na polu bitwy mógłby kosztować życie. Czarnowłosy rozchylił wargi i nabrał głębszego wdechu - tlenu też brakowało. Zaczynało brakować wszystkiego.
I rzeczywiście - Nailah wcale nie chciał i nie zamierzał puszczać, nawet kiedy poczuł drobne dłonie kobiety na swoim ciele, kiedy słyszał jej nawoływania - w uszach słyszał pulsowanie krwi, czuł to specyficzne ożywienie, ten napęd do życia, do walki - więcej, bardziej, mocniej! - pomimo zmęczenia brnął w zaparte, wystawiając swój organizm na próbę - i kogo to niby obchodziło? - chyba tylko tą kobietę, która wychodziła z siebie, by rozdzielić dwójkę mężczyzn splątanych ze sobą mięśniami, ale w końcu on był tutaj persona non grata - martwienie się o indywidualne jednostki zostawmy między kartkami bajek - tak jak bajkę o tym, że przecież miał się stać jednym z agentów - wrażenie, że go stąd wykopią, pełzało po jego skórze jak jadowity pająk, szukający odpowiedniego miejsca, by ukąsić i zwiotczyć wszystkie mięśnie - i świadomość, że jeśli go stąd wykopią, znów skończy w pokoju cztery na cztery, zapominając, jak wygląda świat zewnętrzny - o całym tym syfie, o którego zapomnieniu zachęcał Pryzmat - o zrujnowanych budynkach, o pustych drogach, po których kiedyś jeździło tyle samochodów i opuszczonych sklepach z powybijanymi witrynami, w których kiedyś tętniło życie.
Dopiero kiedy rozległo się ostatnie słowo Nailah oparł silę ciała na Calumie i jednym ruchem uniósł się w górę, jednocześnie dociskając Caluma do ziemi, zderzając jego głowę z podłogą i zamieniając się z nim miejscami - czarnowłosy od razu puścił i odskoczył w tył, schodząc z przeciwnika i zrywając się na równe nogi - miał być krok, było parę kroków w tył, kiedy jego równowaga nieco się zachwiała.
_________________
Cute.
You still call me "human".
 
 
Lynn Gray


17

pomarańczowa




Wysłany: 2016-12-13, 11:01   
   Multikonta: Val, MG


- Przestańcie... - dodała ostatni raz kobieta i lekko się cofnęła. Calum leżał na ziemi i oddychał ciężko. Pewnie teraz musiał zostać na trochę sam i zrozumieć, co właściwie wstąpiło w niego, że posunął się do takich czynów. Niech tutaj leży, ktoś go pozbiera jak będzie trzeba. Dziewczyna spojrzała na Nailaha i dodała:
- Chcesz ćwiczyć?
Lepiej było się zapytać. Chociaż może o wiele bardziej wolałby usłyszeć jakieś wyjaśnienia, które pozwoliłyby zrozumieć mu co się do jasnej cholery tutaj dzieje. Z jednej strony byli w ośrodku CIA. Ale jednak były w nim miejsca na takie przejawy gniewu i agresji. Co poradzić. To się zawsze zdarzało, nie tylko w CIA.
- Na co się tak patrzysz, do cholery? - dodała po chwili kobieta i spojrzała na niego. Ostatnią niewiadomą pozostawała rzecz jasna kwestia tego, czy właściwie pójdą z tym do przełożonych. W końcu Calum zaatakował Sahira, powinien za to ponieść karę. To było coś, co nigdy nie powinno się zdarzyć. A jednak. Nie powinien był wpaść teraz na Hedgera. Miał ćwiczyć, nic więcej. Jednak dlaczego to wszystko się zdarzyło?
Samuel wciąż był zbyt daleko, żeby dostrzec całą tą sytuację. A zapewne chciałby pomóc. Przecież Calum był jego przyjacielem, a teraz ewidentnie kogoś potrzebował. To wszystko nie zapowiadało zbyt dobrej przyszłości w szeregach CIA.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-08-15. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,19 sekundy. Zapytań do SQL: 9