Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Lounarie de Coudray szuka chętnych graczy do relacji między postaciami.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
- Silas Yuriev poszukuje swojej drugiej, męskiej połówki.
-Ceridwen Murray Poszukuje 1 osoby do byłego oddziału 7 z ligi dzieci.
-Gabriel O'Donnell Poszukuje brata/siostry.
-Summer Dawson Poszukuje relacji dla swoich postaci. Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy luty 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
Bufet
Autor Wiadomość
Kelly McCarthy


19 lat

Niebieska Matka Teresa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png lowcy-female http://i.imgur.com/RlDynJq.png owd-female http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2016-12-14, 20:59   Bufet
   Multikonta: Szejn, Mistrz Gry, Kai, Cookie


Bufet to jedynie stół ustawiony na samym końcu sali, który również nakryty jest białym, długim obrusem. Jest tutaj wszystko, od alkoholu po małe przekąski i kwiaty, sporo kwiatów. Jak wiadomo służba jest obecna na sali i dostarcza do stolika ciepłe dania, ale co gdyby ktoś zgłodniał w trakcie balu? Cóż, tutaj znajdzie wszystko czego potrzebuje.
Szklanki, kieliszki, dodatkowe talerze, słodkości, a nawet dania z różnych stron świata. Znajdziemy tutaj nawet sushi czy zwykłe koreczki na słodko i słono. Kucharki najwyraźniej urabiały się po łokcie, aby niczego nie zabrakło.
Obok bufetu stoi dwuosobowa kanapa, z której jest doskonały widok na całą salę.
 
 
Shane Redfield


21 lat

Pomarańcz




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-male http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2016-12-21, 13:42   
   Multikonta: Kelly, Kai, Cookie, MG


Oddalił się od stolika dziewczyn, jednak co chwila zerkał za ramię, jakby chciał się upewnić jakie mają miny i że wciąż siedzą przy stoliku. Miał nadzieję, że Dzikuska zrozumiała jego słowa w odpowiedni sposób i teraz nie popadnie w paranoję czy jakiś inny obłęd. Nie chciał jej nastraszyć, ale wolał się upewnić, że nie oddalą się za daleko. Przechodząc między stolikami natknął się jeszcze na Leliel rozmawiajacą ze Stevenem. O dziwo chwycił ją za dłoń i ucałował jej wierzch, jednak nie spuszczał z niej wzroku nawet na moment. Mina Shane'a nie zdradzała kompletnie niczego. Ot zwykłe uprzejmości. Nikt z obecnych nie mógł usłyszeć co do niej mówi, bo żadne słowa nie wypłynęły z jego ust. Stali tak dłuższą chwilę. Shane z wargami przy jej szczupłej dłoni, a ona z szerokim uśmiechem, wyprostowana jak struna. Po chwili cała magia prysła, bo Shane puścił dłoń rudowłosej i znów odnalazł wzrokiem Joyca. Przeprosił Leliel i Harrisa, po czym ruszył w stronę chłopaka nonszalanckim krokiem. Zupełnie jakby takie imprezy były jego drugim życiem, co było wierutnym kłamstwem.
- Joyce. - mruknął sucho, stajac tuż za nim ze szklaneczką brandy w dłoni. Nie powinno się mieszać alkoholi, ale z lenistwa brał z tacek Lilian i Sarah co popadnie. Shane ułożył dłoń na ramieniu Joyca i poklepał go po nim, jakby byli najlepszymi kumplami.
- Musisz coś wiedzieć. - uśmiechnął się do niego. Czuł się bardzo nieswojo, kiedy non stop musiał szczerzyć zęby i udawać, że to dla niego całkiem naturalne.
- Napijesz się? - zapytał na głos, żeby nikt nie zorientował się, że właśnie rozmawia z Joycem, ale tylko w jego umyśle. Podsunął mu kolejną szklaneczkę alkoholu, wciąż nie zabierajac dłoni z jego ramienia. Bycie pijanym miało swoje pozytywy. Pomarańczowi mieli trudność z grzebaniem w naszych głowach, bo wszystko zdawało się wirować, a same myśli były mocno niezrozumiałe. Postanowił, że wleje w Joyca całkiem sporo i kiedy sam będzie miał trudność z odczytaniem jego myśli, wtedy zwróci mu wspomnienia. Nie chciał tutaj bójki, bo wiedział że w obecnej sytuacji Joyce jest do niego nastawiony raczej... Średnio.
 
 
Joyce Foley
jednoręki smok szczęścia


21 lat

czerwony




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-male http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2016-12-21, 14:02   
   Multikonta: MG, Levi


Odchodząc od stolika zgarnął kolejną szklankę z tacy jednej z bliźniaczek. Nie patrzył, co bierze i nie miało to dla niego najmniejszego znaczenia. Teraz, gdy już zaczął pić, w głowie pojawił się cichutki głosik, który jak u alkoholika będzie kazał mu sięgać po więcej… i więcej. Przy takim tempie to złapie zgona za jakieś pół godziny, do godziny maksymalnie. Potem drzemka na kanapie, przy której już zaczynał się czaić i być może wstanie na do północy, aby zobaczyć drugą część przedstawienia. Plan zdawał się być idealny.
Skierował się w stronę bufetu i z obrzydzeniem spoglądał na góry jedzenia, pod których ciężarem uginał się stół. Przez ułamek sekundy przemknęło mu nawet przez myśl, aby może jednak spróbować zjeść cokolwiek. Picie na pusty żołądek wydawało się dość kiepskim pomysłem.
Rozpoznał go po głosie i ścisnął mocniej szklankę w dłoni, po czym ją odstawi. Czuł jak się w nim gotuje i oddychał głośniej przez nos, próbując się powstrzymywać przed użyciem mocy. Odwrócił się na pięcie, a Shane mógł już zobaczyć pięść lecącą w stronę jego twarzy. Jednak, gdy Joyce kątem oka dostrzegł Leliel, która wbijała w nich te swoje puste oczy, powstrzymał się i westchnął głośno. Zatrzymał rękę milimetry od twarzy chłopaka i zabrał ją szybko, udając że musi się podrapać w bark.
Kobieta dalej obserwowała każdy jego ruch, w tej chwili miał więc związane ręce. Dorwie go później na zewnątrz albo po balu i wtedy dokończą swoje porachunki.
Spojrzał na niego z pogardą i przywołał do siebie kelnerkę, która roznosiła alkohol. Wziął jedną szklankę, a drugą podał Shaneowi.
- Czego chcesz? - spytał oschle.
 
 
Shane Redfield


21 lat

Pomarańcz




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-male http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2016-12-21, 14:19   
   Multikonta: Kelly, Kai, Cookie, MG


Nie drgnął nawet, mrużąc jedynie oczy i czekając na cios od Chucherka. Nawet zacisnął mocniej dłoń, co by mniej bolało. O dziwo nic takiego się nie stało i w swojej głowie usłyszał nawet myśli Leliel, która była średnio zadowolona z takiego obrotu spraw. Nie widziała jeszcze wspomnień Joyca, ale Shane wszystko jej pokazał. Nawet zapewnił ją, że idzie do chłopaka w pokojowych zamiarach, aby załagodzić całą sytuację. Teraz mógł być pewien, że ruda nie zainteresuje się wspomnieniami czerwonego z tamtego okresu. Ufała przecież Shane'owi, a to było najważniejsze.
- Chciałem pogadać. - ze stoickim spokojem odebrał od niego szklaneczkę i upił z niej łyk, uprzednio kończąc poprzedniego drinka duszkiem. Zaczynało mu sie robić przyjemnie ciepło, a nastrój jakoś sam skoczył. Po alkoholu ludzie są zazwyczaj tylko sobą. Niezdolni do udawania i grania. Jaki więc był Shane? To było dobre pytanie, ale wieczór był przecież jeszcze młody.
- Obiecałem ci przysługę. Długo się zastanawiałem nad tym, czy zwracać ci to co twoje, ale nie jestem jak... Nie jestem taki. - chwycił Joycową dłoń, stając nieco bliżej niego, aby nikt nie mógł zauważyć tego gejowskiego gestu. Marynarka Foleya skutecznie zasłoniła ten cały romantyczny splot ich palców. Stał tak dłuższą chwilę, wlepiajac w niego swoje czarne, wielkie oczyska, jakby jeszcze przez moment zastanawiał się czy to na pewno dobry plan. Nie chciał, żeby Kelly stała się krzywda, bo przecież wmówił mu, że jej nienawidzi. Nie chciał też bić się tutaj z Joycem... Wszystko było szalenie skomplikowane, a to nie był czas na podejmowanie niesłusznych decyzji.
Po dłuższej chwili Shane po prostu zwrócił mu wszystkie wspomnienia, ale zostawił ich bójkę w jego głowie. Teraz to Joyce musiał zdecydować co było prawdą. Chciał też, aby w razie wątpliwości Leliel też musiała się nieźle nagłowić. Pewnie uwierzy w to, co pokazał jej Redfield, bo przecież byli ze sobą tak blisko, że nie mógł jej okłamać, prawda?
 
 
Joyce Foley
jednoręki smok szczęścia


21 lat

czerwony




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-male http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2016-12-21, 14:47   
   Multikonta: MG, Levi


Joyce wyraźnie zmieszany nie miał pojęcia, o czym mówi Redfield. Nie przypominał sobie, by o cokolwiek go prosił. Nie zniżyłby się do tego poziomu, by być mu coś dłużnym. A potem złapał go za rękę, a Joyce wstrzymał powietrze w płucach. W tym miejscu podkreślmy całą tą gejowską otoczkę tej sceny: trzymanie się za ręce i patrzenie sobie w oczy. Do zakochania jeden krok… Jeśli ktoś w tej chwili spoglądał na nich, musiał być w niezłym szoku. Wszyscy w Pandemonium zdążyli już pewnie zauważyć, że obydwaj nie przepadają za sobą nawzajem. A tutaj takie romanse… Biedna rzesza fanek Szejna... Biedne załamią się jak się dowiedzą o nagłej zmianie orientacji ich obiektu uwielbienia.
Ale wróćmy do Joyca. W jego głowie pojawiło się mnóstwo nowych obrazów i odczuć. Nieświadomie odszukał wzrokiem Kelly, ale równie szybko powrócił wzrokiem do chłopaka i cofnął się o krok i wyraźnie zachwiał się na nogach. Nie wyglądało jednak na to, że skończy się to tak, jak gdy mu te wspomnienia zabierał i nie wykituje tu zarzygując się na śmierć. Musiał się jednak złapać Pomarańczowego aby złapać równowagę.
- Muszę się napić… – stwierdził w końcu, nie komentując w żaden sposób tego, co się przed chwilą wydarzyło. Jeśli Shane sprawdzał, co dzieje się w umyśle Czerwonego, mógł zobaczyć jeden wielki mętlik i to, że chłopak nawet nie próbuje tego uporządkować. Wolał się teraz zachlać w trupa niż zajmować własną głową, gdzie i tak nic by z tego nie wyszło. Mógł jednak zauważyć, że spojrzenie Joyca do jego osoby trochę złagodniało.
 
 
Shane Redfield


21 lat

Pomarańcz




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-male http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2016-12-21, 14:59   
   Multikonta: Kelly, Kai, Cookie, MG


Shane uśmiechnął się zadowolony z odwalenia brudnej roboty w tak szybkim czasie i puścił machinalnie dłoń czerwonego, odsuwajac się od niego na krok, może dwa. Nie chciał przecież żeby wiecej osób niż jest to konieczne zobaczyło co właściwie się tutaj wydarzyło. Miał tylko nadzieję, że teraz brunet nie rzuci się na niego i nie zaatakuje. Mógłby przecież nie uwierzyć w to, co właśnie mu pokazał. Musiał zaufać na słowo, że Shane nie byłby w stanie wyobrazić sobie Joyca w takiej scenerii i jeszcze wcisnąć mu tego do głowy. Więc z całą pewnością był zmuszony mu uwierzyć.
Shane stuknął dnem szklanki o jego naczynie i uniósł delikatnie, po czym upił łyk.
- Za dobrą zabawę. - rzucił rozbawiony. Rozbawienie? To pewnie wina kolejnej szklanki szkockiej wlewanej w gardło. Musiał chociaż na chwilę pobyć normalny, co było ostatnio co raz częściej spotykane w jego wydaniu. Niemniej przerażające. Stał tak przez chwilę w bezruchu, jakby czekając na to, czy Joyce się od niego oddali. Widział poruszenie na sali, a nawet już pląsające pary na parkiecie. W tym nowego zielonego, Kelly, Annę ze Stevenem, a nawet Williego w towarzystwie uprowadzonej pokojówki, która dzisiejszego wieczoru błyszczała jak wszyscy i nawet była zadowolona ze swojego towarzystwa. Impreza zaczęła się w najlepsze, zdecydowanie.
- Zaprosisz księżniczkę do tańca? - kolejny łyk szkockiej, krótkie spojrzenie na Leliel rozmawiajacą z jedną z bliźniaczek. Znów wzrok Shane'a spoczął na Foleyu, którego towarzystwo zaczął chyba nawet lubić.
O zgrozo, jutro będzie wielki kac... Moralny również.
 
 
Joyce Foley
jednoręki smok szczęścia


21 lat

czerwony




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-male http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2016-12-21, 15:34   
   Multikonta: MG, Levi


Po krótkiej chwili zawroty głowy ustąpiły, a przynajmniej te wywołane przez Szejna. Alkohol, który zdążył już w siebie wlać też powodował niemałe zamieszanie w jego głowie. Zabrał rękę z jego ramienia i upił duży łyk alkoholu ze szklanki. Rumieńce na jego policzkach zrobiły się bardziej widoczne, a on sam już teraz wyglądał na porządnie wciętego, mimo iż nie był jeszcze aż tak pijany.
Wzniósł z Shanem kolejny toast i odstawił pustą szklaneczkę na tacę jednej z przechodzących kelnerek. Uśmiechnął się jakoś koślawo, aczkolwiek szczerze, jak na pijanego. I klepnął chłopaka po plecach, ale tak że mógł poczuć jego siłę, której w tej chwili nie kontrolował.
- Dzięki… - odpowiedział i miał nadzieję zakończyć na tym cały ten temat i już do tego nie wracać. Dla Pomarańczowego to z pewnością była niemała trauma. Nietrzeźwy Joyce wydawał się być całkiem inną osobą. Z gejowskiego momentu uniesienia przeszli do relacji ziomeczków.
Na pytanie o księżniczkę, Joyce całkowicie przypadkiem i nieświadomie spojrzał na tańczącą na parkiecie Kelly, a dopiero potem wracając spojrzeniem do Shana natknął się na Leliel, która dalej bawiąc się w gospodarza, rozmawiała z gośćmi.
- Raczej wątpię… – przyznał z głupkowatym uśmiechem, kto jak kto, ale on z pewnością wiedział, jak się sprawy między nim a Lel mają. A Joyce próbował nie mieć z nią już nic wspólnego.
- A co z Tobą? Do której zarywasz? – nie patrząc na to czy chłopak ma jeszcze coś do picia czy nie, ponownie złapał za dwie przypadkowe szklanki z alkoholem. Zapowiadała się ciekawa impreza…
 
 
Shane Redfield


21 lat

Pomarańcz




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-male http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2016-12-21, 15:54   
   Multikonta: Kelly, Kai, Cookie, MG


Widział dokąd powędrowało spojrzenie Joyca i nawet zaśmiał się niesłyszalnie pod nosem. To było niezupełnie to, czego się spodziewał po czerwonym... Dla Shane'a wyglądało to bardziej jak niezobowiązujący numerek dla pocieszenia, niż coś więcej. Zmarszczył brwi, kiedy Joyce poklepał go po plecach i wcisnął kolejną szklankę w ręce. Cóż, to z całą pewnością będzie ciekawy wieczór. Redfield miał trochę mocniejszą głowę, biorąc pod uwagę fakt, że popijał dosyć często w swoim pokoju, ale Joyce? Już wyglądał na wstawionego, a nie minęło nawet piętnaście minut od zakończenia przemowy szefowej.
- Uważasz, że to dobry pomysł? - Shane oparł się o ścianę obok bufetu i upił łyk drinka. Joyce powinien wiedzieć co miał na myśli. Leliel może się to wydać podejrzane, że Joyce nie tańczy z nią, a z jakimś innym rudzielcem, który chyba bawił się całkiem dobrze w objęciach kogoś innego.
Swoją drogą... Mógłby nawet poczytać jej w myślach, bo zastanawiał się czy jest po prostu tak samo dobrą aktorką jak wszyscy tutaj, czy rzeczywiście szybko otrząsnęła się po... Cóż. Chłopak skrzywił się nieznacznie, otrząsając z chwilowego letargu.
- Jeden taniec na pewno należy się Annie. - odszukał kobietę wzrokiem i uniósł naczynie kiedy tylko ich spojrzenia się skrzyżowały w niemym toaście. Anna była chyba... Szczęśliwa? Wirowała właśnie na parkiecie z nowym doktorkiem i szerokim uśmiechem na ustach, chichocząc co chwila jak nastolatka. Taki widok zdecydowanie ucieszył pomarańczowego, który aż odetchnął z ulgą.
- A później... Porwę może tą, tą i tą. - kolejno wskazał na Bambi, Abigail i Kelly. Z tą ostatnią zamierzał zamienić tylko kilka słów, a taniec z nią może uspokoić Leliel. W końcu pokazał jej, że "coś" ich łączy. Jeżeli zaczął, musiał też skończyć to przedstawienie i uspokoić Leliel.
 
 
Joyce Foley
jednoręki smok szczęścia


21 lat

czerwony




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-male http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2016-12-21, 19:33   
   Multikonta: MG, Levi


Joyce, podążając za swoim towarzyszem, również oparł się o ścianę tuż obok niego. Teraz obaj wyglądali jakby podpierali ją, aby nie upadła, jak dwa pryszczate wyrzutki na studniówce, z którymi nikt nie chciał się umówić. Chociaż wyglądali jak przeciwieństwa nerdów, zwłaszcza teraz tak odstawieni.
Joyce miał plan idealny. Nie miał ochoty by jakakolwiek laska zepsuła mu dzisiejszy wieczór. Zamierzał przyczaić się gdzieś zboku (ale nie jak zbok) i zalać się w trupa. A z każdym kolejnym spijanym łykiem był coraz bliżej osiągnięcia zamierzonego celu.
Mimo wszystko był chyba jeszcze za mało pijany aby iść wywijać breakdance’a na parkiecie i chociaż nikt by go o to nie podejrzewał, to tańczył całkiem nieźle. Miał doskonałe poczucie rytmu, a przez to od małego jego pokój był jemu sceną, na której występy zarówno muzyczne, jak i taneczne obserwowane były jedynie przez pluszowego misia bez głowy o imieniu Gilbert. Nikt więc nie zdawał sobie sprawy z jego ukrytych talentów, nawet on sam. Wcześniej wspomniana scena służyła raczej pokazom „magicznym”, których głównym celem było torturowanie zabawek jego siostry.
- Zabronisz mi pić? – jego język wywijał już jakieś dzikie bounce, sprawiając że wypowiadane przez niego słowa stawały się mniej zrozumiałe. Robiąc mu na złość, wyzerował szklankę, którą natychmiast zabrała mu kelnerka, w przykrótkiej spódniczce, za którą Joyce podążył wzrokiem.
Czuł jak nadmiar alkoholu uderza mu do głowy, a zawartość żołądka niebezpiecznie zbliża się do gardła. Zacisnął powieki i mocniej wtulił się w ścianę. Okazało się, że picie jednego drinka po drugim było bardzo złym pomysłem. Teraz nawet nogi miał z waty, a przydałaby się wizyta w toalecie i to dość szybko, inaczej mogło to się skończyć przymusowym sprzątaniem Sali.
 
 
Shane Redfield


21 lat

Pomarańcz




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-male http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2016-12-21, 19:52   
   Multikonta: Kelly, Kai, Cookie, MG


Shane ze szklaneczką przy ustach wodził spojrzeniem za tańczącymi parami, uśmiechajac się pod nosem raz po raz w przerwach między małymi łykami szkockiej.
- Będziesz rzygał. - skwitował krótko, grzebiąc mu nieco w głowie, chociaż nawet go nie dotykał, ani nie patrzył w jego kierunku. To nie tak, że zrobił to celowo, ale czasami po alkoholu zdarzało mu się podsłuchiwać kogoś, kiedy to jego myśli wręcz wrzeszczały, tak jak to było w tym przypadku. Shane odsunął szklankę od ust i wyprostował się nieco, łapiąc przelotem Lilian (albo Sarah) za dłoń. Zdziwiona dziewczyna zawiesiła na nim spojrzenie i niemo zapytała o powód przeszkadzania jej w pracy. To z całą pewnością Lilian. Sarah zazwyczaj plątała się we własnych myślach, kiedy tylko jakikolwiek chłopak ją dotykał...
Bez słów Shane naprędce wyjaśnił jej stan Joyca, a dziewczyna odkładajac tackę na bufetowy stół, zgarnęła Joyca do łazienek. W ten sposób Shane stracił towarzysza, który zalał się szybciej niż ktokolwiek inny. Sądził, że dotrzyma mu towarzystwa nieco dłużej niż te kilka chwil. Przynajmniej dopóki nie natrafi się jakiś lepszy rozmówca, którym nie będzie Leliel ani jakiś jej przydupas.

Mistrz Gry - Lilian

Lilian wyprowadziła Joyca do łazienek na parterze, a nawet weszła z nim do męskiej, nie bacząc na spojrzenia mężczyzn przy pisuarach. Trzymała go pod ramię, aby przypadkiem jej się tutaj nie zaplątał o własne nogi i nie zaliczył bliskiego spotkania z ziemią. Otworzyła przed nim drzwi od kabiny, a sama została przy umywalkach, od niechcenia myjąc lustro.
 
 
Joyce Foley
jednoręki smok szczęścia


21 lat

czerwony




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-male http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2016-12-21, 20:15   
   Multikonta: MG, Levi


Shane chyba wiedział o tym lepiej niż Joyce, który tylko się zastanawiał dlaczego tak dziwnie się czuje, nie wiedząc do czego może go to doprowadzić. Zawroty głowy nasilały mdłości, a powstrzymywanie alkoholu, aby pozostał w żołądku przyprawiało o ból głowy i tak błędne koło się zamykało. Nikt by nie przypuszczał, że można się tak upić w tak krótkim czasie. Joyce był jednak jedyny w swoim rodzaju.
Całe szczęście z ratunkiem przybiegła mu jedna z bliźniaczek, która złapała go pod ramię i dyskretnie wyprowadziła z Sali, aby nie narobił niepotrzebnego zamieszania.
    Łazienki

W chwilę po zamknięciu drzwi od kabiny, Lilian mogła usłyszeć odgłosy wymiotującego Joyca. Z racji tego, iż nic nie jadł, długo to nie trwało. Zwrócił większość alkoholu, który wypił w ciągu zaledwie pół godziny, a który nie zdążył się jeszcze wchłonąć do krwioobiegu. Dzięki temu, gdy za jakieś piętnaście minut dojdzie do siebie, będzie mógł iść i pić dalej.
Po chwili w pomieszczeniu zapadła cisza i było słychać jedynie ciężki oddech chłopaka, który opierając się o ściankę kabiny, usiadł na ziemi. Oczywiście po wcześniejszym wytarciu ust papierem i spuszczeniu wody. Trochę kultury! Siedział i zdawało się, że jeszcze przez chwilę nie da rady wstać o własnych siłach.
 
 
Kelly McCarthy


19 lat

Niebieska Matka Teresa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png lowcy-female http://i.imgur.com/RlDynJq.png owd-female http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2016-12-21, 20:24   
   Multikonta: Szejn, Mistrz Gry, Kai, Cookie


Mistrz Gry - Lilian

Kiedy w kabinie nastała głucha cisza, Lilian obróciła się radośnie na pięcie i popchnęła drzwi od łazienki. Tak jak się spodziewała... Joyce zwymiotował wszystko, czego organizm już nie mógł dłużej trzymać w sobie i zaraz będzie jak nowonarodzony. Dziewczyna ukucnęła przy nim i z kieszeni sukienki wyjęła paczkę gum do żucia i wcisnęła mu w dłoń. Kiecka Lilian była elegancka, ale i bardzo praktyczna. Zwykła, skromna i czarna z białym kołnierzykiem, miała dwie głębokie kieszenie w okolicy brzucha, które był jednak skrzętnie ukryte.
- Przydadzą się. - uśmiechnęła się do niego promiennie i pomogła wstać, chwytajac za ramię. Świerze powietrze z całą pewnością dobrze mu zrobi. Wyprowadziła go na taras, gdzie oparła jego prawie-zwłoki o barierkę, a sama dygnęła lekko i wróciła do obsługi przyjęcia.

/Joyce, Lilian zt.
 
 
Jefferson Moonmaker


20 lat

Zielony




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-male http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2016-12-22, 02:16   
   Multikonta: James


Cóż człowiek nie kaktus pić musi, dlatego też pociągnął Kelly do bufetu. Wyszukał drinki i wręczył jej jeden. Cóż miał nadzieję, że Kelly nie będzie żałowała na drugi dzień swojej decyzji o piciu, on wiele lepszy w sumie nie był. W końcu sam wiedział dobrze, że jak przegnie i nie przestanie pić w odpowiednim momencie to będzie miał poranek kojota. Kiedy ciągnął rudowłosą do bufetu zauważył spojrzenie Leliel. Zbytnio się tym nie przejął, lecz po chwili przypomniał sobie, że Kelly raczej wolałaby unikać tej osoby. W momencie, którym dawał jej drinka szepnął.
-Będę miał wszystko pod kontrolą. Trzymaj się mnie- ruch warg był na tyle nikły, że z daleka nie można było rozpoznać to, co jej szepcze on natomiast grając dalej uśmiechnął się łobuzersko, po czym wzrok skierował na zbliżającą się Leliel. Cóż konfrontacja będzie na pewno ciekawa choć miał nadzieję, że uchroni Kelly przed ewentualnym atakiem na nią składając pewną ofertę nie do odrzucenia. Bądź co bądź takich kart w rękawie miał całkiem sporo powoli dążąc do tego by stać się Shadow broker’em czyli osobą która wyznaje zasadę: „Znam każdy twój sekret, podczas gdy ty błądzisz w ciemnościach.”
Ostatnio zmieniony przez Kelly McCarthy 2016-12-22, 02:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Kelly McCarthy


19 lat

Niebieska Matka Teresa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png lowcy-female http://i.imgur.com/RlDynJq.png owd-female http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2016-12-22, 19:26   
   Multikonta: Szejn, Mistrz Gry, Kai, Cookie


Kelly

Kelly dała się za każdym razem ciągnąć Jeffowi za rękę, omal nie zabijając się o własne nogi. Chodzenie w szpilkach jeszcze nie było jej największym talentem, a wręcz przeciwnie. Potykała się o poły sukienki, kostki wykrzywiały się nienaturalnie, a ona sama niejednokrotnie musiała się go podeprzeć, aby na nowo złapać równowagę. Z ulgą odkryła, że są już u kresu tej szalenie męczącej podróży i przystanęła z nogi na nogę, próbując ból zamaskować uśmeichem. Odebrawszy od niego drinka uniosła obie brwi i zamarła, kiedy tak szeptał konspiracyjnie.
Co będzie miał pod kontrolą? Odwróciła się delikatnie, aby zerknąć za ramię, a kiedy jej orzechowe oczy spotkały się ze spojrzeniem tych zielonych, należących do Leliel, dziewczyna zamarła. Kieliszek pękł w jej dłoniach kalecząc je przy tym. Kelly syknęła ciche "kurwa" i odsunęła od siebie skaleczoną dłoń, aby nie ubrudzić pudroworóżowej sukienki, którą miała na sobie. Właściwie to nawet nie wiedziała kiedy tak zaczęła dbać o swój wygląd, ale nie chciała do końca balu biegać w okrwawionej kiecce jakby dostała pierwszej miesiączki. Chwyciła serwetkę ze stolika i owinęła pokaleczoną rękę. Nie chciała teraz tej konfrontacji, nie była na to przygotowana, na pewno nie.
To nie tak, że nie ufała Jeffowi... Ona nie ufała Leliel.
- Muszę iść. - tłumacząc się skaleczeniem, wyminęła się z Leliel, która nawet do niej się uśmiechała, co było mocno podejrzane. Kelly zniknęła za drzwiami łazienki, nie wychodząc z niej bardzo długo. A może w ogóle zwiała z balu?
/Kelly zt.

Mistrz Gry - Leliel

Leliel szybko odnalazła wzrokiem kolejną parę, której chciała dotrzymać towarzystwa. Chciała raczej wymienić z nimi uprzejmości i ruszyć dalej, ale coś w zachowaniu rudowłosej na tyle ją zaniepokoiło, że postanowiła się przyjrzeć temu później. Z całą pewnością tak zrobi... Kiedy tylko Jeff został sam, Leliel uśmiechnęła się jeszcze szerzej. Kiedy znalazła się wystarczajaco blisko, skinęła mu głową.
- Wyślę do Kelly Annę, powinna zobaczyć skaleczenie. - dodała ze stoickim spokojem, jakby w ogóle nic nie robiło na niej wrażenia, a jedynie nikły uśmiech błądził po jej twarzy.
 
 
Jefferson Moonmaker


20 lat

Zielony




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-male http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2016-12-22, 21:31   
   Multikonta: James


Nie spodziewał się takiej reakcji. Chciał jej pomóc i patrzeć ranę a przynajmniej zrobić opatrunek prowizoryczny, ale ta już zniknęła mu już z oczu nie mógł już ruszyć za nią gdyż Leliel była praktycznie koło niego. Również skinął głową na powitanie przybierając beznamiętną minę.
-Byłbym bardzo wdzięczny za udzieloną pomoc mej towarzyszce.- westchnął ciężko kierując wzrok na toaletę mając nadzieje, że wszystko jest w porządku.
-W ogóle witam jestem Jefferson chodź znany jestem raczej z pseudonimu czyli Phantom. Dobrze się składa, że panią widzę gdyż mam pewną propozycję, rzekłbym, iż nie do odrzucenia gdybym był ojcem chrzestnym.- uśmiechnął się zabójczo łobuzersko szykując głowie kolejne argumenty oraz swoje karty przetargowe niczym prawdziwy handlowiec, który miał zaoferować swoje usługi. Pociągnął spokojnie łyk z literatki. Ton głosu oraz jego postawa stała się bardziej oficjalna. On sam był ciekaw czy już ktoś o nim słyszał z poza światka hakerskiego.
_________________
PRZED WYRUSZENIEM W DROGĘ NALEŻY ZEBRAĆ DRUŻYNĘ
 
 
Kelly McCarthy


19 lat

Niebieska Matka Teresa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png lowcy-female http://i.imgur.com/RlDynJq.png owd-female http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2016-12-23, 00:11   
   Multikonta: Szejn, Mistrz Gry, Kai, Cookie


Mistrz Gry - Leliel

Leliel przytaknęła głową z uśmiechem i zatopiła jedynie usta w szampanie znajdującym się w jej kieliszku. Odnalazła wzrokiem Annę, która wciąż pozostawała w szaleńczych objęciach Harrisa na prakiecie, ale otrząsnęła się szybko i udała do łazienek. Leliel zapewne telepatycznie wydawała rozkazy każdemu, kto był zbyt daleko, aby zamienić parę słów. Rudowłosa znów zwróciła spojrzenie na Jeffa, uśmiechając się przy tym uprzejmie.
- Oszczędźmy sobie proszę. Mów mi Leliel. - wysunęła ku niemu szczupłą dłoń w geście przedstawienia się.
- Mów proszę, zawsze staram się spełniać wasze oczekiwania. - jej ton był nad wyraz spokojny, a twarz opanowana. Zupełnie jakby spotkało się dwóch biznesmenów, omawiajacych budżet na przyszły rok.
 
 
Jefferson Moonmaker


20 lat

Zielony




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-male http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2016-12-23, 00:32   
   Multikonta: James


Spojrzał na dłoń i szybko coś przekalkulował po czym uścisnął jej dłoń. Akcja trwała zaledwie ułamek sekundy.
-Jak sobie życzysz będę mówił prosto z mostu i bez ogródek. Przysyła mnie Nanobyte planujemy założyć grupę hakerską działającą pod Pandemonium, która to będzie gromadzić informacje oraz je potem sprzedawać. Druga sprawa to zabezpieczenie baz danych Pandemonium są hmmm…- podrapał się przez chwilę po brodzie zastanawiając się nad dobraniem odpowiednich słów.
-Kiepskiej, jakości jeżeli daliśmy radę w dwójkę włamać się niezauważonym do przedsionka, z którego mielibyśmy pole do dalszego ruchu. Pracuje obecnie wraz z moim mentorem nad pewnym programem, który by zabezpieczył bazy danych przed innymi hakerami potrzebuję jednak funduszy na rozwój, oraz miejsca, które by się nie rzucało w oczy gdzie mógłbym wraz z osobami chętnymi działać. Nie ukrywam niektóre akcje będą się wiązać z działaniami w terenie, ale to w przyszłości.- dosłownie wyłożył kawę na ławę, ale przecież został o to poproszony. Elokwencja zmieniła się w pewny siebie ton głosu. Wypił kolejny łyk drinka patrząc prosto w oczy Leliel może jej nie znał, ale był pewien swych umiejętności ba mało tego jeżeli dziewczyna nie uwierzyła by w jego umiejętności to zawsze mógł rzucić plany na bok by znaleźć wszystko o niej i postawić na jej biurku pokazując ile można informacji wyciągnąć z sieci by potem je sprzedać.
_________________
PRZED WYRUSZENIEM W DROGĘ NALEŻY ZEBRAĆ DRUŻYNĘ
 
 
Kelly McCarthy


19 lat

Niebieska Matka Teresa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png lowcy-female http://i.imgur.com/RlDynJq.png owd-female http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2016-12-23, 00:58   
   Multikonta: Szejn, Mistrz Gry, Kai, Cookie


Mistrz Gry - Leliel

Leliel nie zamierzałą wcale grzebać mu w głowie. Na to jeszcze z całą pewnością przyjdzie czas. Póki co zamierzała wysłuchać jego ewentualnych propozycji i przemyśleć je, a w razie wątpliwości co do jego osoby dopiero zacząć go sprawdzać.
Wysłuchała wszystkich jego słów z uwagą wymalowaną na szczupłej i nieco pociagłej twarzy, przytakując co chwila na dźwięk kolejnych jego słów.
- Rozumiem. - skwitowała jedynie, a między nimi nastała chwila ciszy, która budowała napięcie. Leliel wyraźnie się nad czymś zastanawiała. Upiła jeszcze łyk szampana, po czym odetchnęła głucho i wlepiła w niego spojrzenie, przed którym kulił się pewnie nawet sam Bóg.
- Mamy jednego zielonego, który niedawno do nas dołączył. Zatrzymajcie się u nas. Udowodnijcie co potraficie, później możecie liczyć na wszystko czego zapragniecie. Taka jest moja propozycja. - znów ten sam rzeczowy ton, który nie zdradzał żadnych emocji, a był bardzo "służbowy".
 
 
Jefferson Moonmaker


20 lat

Zielony




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-male http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png

Wysłany: 2016-12-23, 01:17   
   Multikonta: James


Spojrzenie, którym go obdarowała zadziałał owszem poczół ciarki na plecach, ale nie dał po sobie znać o tym, że właśnie miliard mrówek przebiegło po jego plecach.
-Ma to być pokaz umiejętności czy coś co rzeczywiście przyniesie dochód podgrupie i pandemonium, o a może lepiej jedno i drugie- uśmiechnął się dziwnie można by rzec że dostał kociej mordy a w kącikach oczu pojawił się rozbłysk. Jeff uwielbiał rzucane mu wyzwania, on sam był energiczny wbrew temu, co się mówi o hakerach a całą tą energię wyrzucał na zewnątrz i to w takich ilościach, że można było się zachłystną.
-Jeszcze jedno. Nie wiem co łączy ciebie z Kelly, i nie obchodzi mnie to zbytnio szczerze mówiąc ale…- zaciął się na chwilę spoglądając na toaletę
-ale jeżeli dojdzie do tego że grupa stanie na własnych nogach to zabieram ją ze sobą by mi pomogła- swój wzrok skierował z powrotem na nią i teraz to on był śmiertelnie poważny a jego błękitne oczy wwiercały się w jej oczy tak jak by prześwietlał ją na wylot włącznie z jej duszą jeżeli takową miała. Spojrzenie trwało dosłownie chwilę i po chwili uśmiechnął się a energia, którą tryskał znów zalała dookoła wszystko i wszystkich.
-Mam nadzieję że nasza współpraca opłaci się dla obu stron.- wyciągnął dłoń w jej kierunku chcąc przypieczętować to, co właśnie wstępnie omówili.
_________________
PRZED WYRUSZENIEM W DROGĘ NALEŻY ZEBRAĆ DRUŻYNĘ
 
 
Kelly McCarthy


19 lat

Niebieska Matka Teresa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pandemonium-female http://i.imgur.com/6Rdj5zO.png lowcy-female http://i.imgur.com/RlDynJq.png owd-female http://i.imgur.com/baq9buf.png

Wysłany: 2016-12-23, 01:38   
   Multikonta: Szejn, Mistrz Gry, Kai, Cookie


Mistrz Gry - Leliel

Leliel beznamiętnie wzruszyła ramionami, ale uśmiech jakim go obdarowała mówił sam za siebie. Nie oczekiwała gotówki, bo przecież najpierw sama musiała ją wyłożyć, ale dla niej pieniądze nie miały znaczenia. Rozwój PSI i przewaga nad rządem. To było ważne.
- Pokażesz mi co potrafisz. - uśmiechnęła się lekko, na widok jego rozentuzjazmowanej twarzy. Zamarła na moment na wspomnienie o rudej. Dla Leliel było to bardzo na rękę. Jak zabierze McCarhty, ona nie będzie musiała więcej martwić się o swoją własno... O Joyca znaczy się.
- Oczywiście. - podała mu dłoń z uśmeichem. I wtedy poczuła na swoim ramieniu czyjąś rękę...
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,073 sekundy. Zapytań do SQL: 10