• Kiedy stracisz wszystko, nikt się już z tobą nie liczy.
    Black is the color
    Nie, oni nie lękali się o dzieci, które mogły umrzeć. Nie martwili się pustką, którą miały po sobie pozostawić. Oni bali się nas – tych, którzy przeżyli.
  • Pryzmat:

    Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. "- Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię." W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.

    Judith zamyka projekt Pryzmat.

  • Obecnie mamy luty 2023r.
    Odczuwalna temperatura to -5°C, pada śnieg.

    Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu z notatnikiem! Tutaj link!

    W Systemie co chwila pojawiają się nowe eventy! Zachęcamy do odwiedzenia tematu: LINK

    Każdy nowy może rozpocząć grę jako exagent Pryzmatu i zamieszkać na strzeżonym osiedlu należącym do rządu!

    Odwiedźcie nas też na facebooku!

  • Bieżące poszukiwania:
    - Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
    - Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
    - Lounarie de Coudray szuka chętnych graczy do relacji między postaciami.
    - Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
    -Ceridwen Murray Poszukuje 1 osoby do byłego oddziału 7 z ligi dzieci.
    -Summer Dawson Poszukuje relacji dla swoich postaci.
    -Cora Wellworth Poszukuje pozytywnych relacji dla swojej postaci.
    -Toni Martin Poszukuje relacji z osobami z Syndykatu.
    -Hunter McAvoy Poszukuje osób do swojego własnego, prywatnego gangu.


  • Cookie
    Levi
    Lou
    Pravi


Poprzedni temat «» Następny temat
Szpital polowy
Autor Wiadomość
Willow Delecroix


18

Zielona




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-18, 23:54   Szpital polowy
   Multikonta: Val, MG


Wysokiej jakości namiot, w którym znajdują się wydzielone sale, gdzie leżą niektórzy pacjenci - oczywiście ci w gorszym stanie. Cała konstrukcja jest dość spora, jednak sale mało kiedy są używane. Głównym celem tego miejsca jest opatrywanie ewentualnych kontuzji agentów, jednak skoro nigdy nie zdarzyło się nic poważniejszego, to stworzenie czegoś większego nie miało sensu. Pacjenci, którzy są w naprawdę ciężkim stanie, są przenoszeni do głównej siedziby Pryzmatu helikopterem.
_________________


my atoms have always loved your atoms
- Willow -
[mru]
 
 
Freya Baldwin


19 lat

Pomarańczowa




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-19, 20:25   
   Multikonta: Jake, Gigi


Ostatnie, co pamiętała to to, jak upada na podłogę. Chociaż nawet to wspomnienie było zdominowane przez przeszywający ból. Cała reszta, moment, kiedy Sahir rzucił jej apteczkę i pobiegł po pomoc, kiedy przybiegli ratownicy, kiedy nieśli ją do szpitala, moment opatrywania ran - nic, kompletna pustka. Nie ma co się dziwić, w międzyczasie na pewno zemdlała. Jednak, dopóki była przytomna, jej umysł też za wiele nie odnotował - skupiał się jedynie na ogniu palącym lewe biodro. Czuła go jeszcze długo po tym, jak Sahir cofnął rękę.
Powoli otworzyła oczy.
Była chyba zbyt skołowana, żeby orientować się, co dzieje się wokół niej. Ale po kolei. Leżała na niezbyt wygodnym łóżku, w czymś w rodzaju namiotu, przynajmniej tak jej się wydawał, była zbyt słaba, żeby rozglądać się dokładnie. W pierwszej chwili nie zdawała sobie sprawy, co to za miejsce, do momentu aż...
Aaa!
Syknęła aż z bólu, kiedy tylko rozbudziła się na tyle, że umysł już w pełni połączył się z ciałem i zaczął odbierać poprawnie wszystkie bodźce.
Powoli powędrowała dłonią w stronę biodra i delikatnie dotknęła bandaży. W tej samej chwili oczywiście pożałowała tego, bo rana niemiłosiernie zapiekła, nawet pod minimalnym naciskiem jej placów. Chociaż, na szczęście i tak było o wiele lepiej niż… No właśnie, niż kiedy? Rano? Wczoraj? Kilka dni temu? A może zaledwie kilka godzin?
Nie miała pojęcia, jak długo była nieprzytomna. Jednak, nie przejmowała się tym aż tak bardzo. Co innego było teraz istotne.
Sahir.
To wszystko było takie dziwne. Z jednej strony, nie chciała go widzieć, nie chciała, żeby kiedykolwiek się do niej zbliżył. Skrzywdził ją, zadał jej ból, którego nigdy wcześniej nie czuła i zapewne nie poczułaby, gdyby nie on. Ale z drugiej strony... Z drugiej strony jedyne czego chciała, to zobaczyć go teraz. Ot, tylko tyle. Na martwienie się o niego, o to, co mogą mu zrobić za karę, była chyba jeszcze zbyt skołowana.
Nie docierało do niej jeszcze, jakie konsekwencje mogą za to ponieść oboje.
_________________

x
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-19, 20:32   
   Multikonta: MG, Willow, Lux


MG
- Obudziłaś się? -dodał jeden z pielęgniarzy, który właśnie zajmował się czyszczeniem namiotu, w którym leżała Freya. Mył parkiet, który był tam położony. Wiadomo, że w takich miejscach trzeba było zachować niezbędną czystość. To było bardzo ważne.
- Wszystko z Tobą w porządku. Kilka poparzeń, nic ciężkiego. Jednak będziesz musiała tutaj pozostać póki się do końca nie wygoją. Nie wiem ile to zajmie. W ostateczności możliwe, że wrócisz nawet to domu. Zresztą, teraz to nic nie jest wiadome - dodał mężczyzna i wsunął mop do wiadra, a następnie dość intensywnie zaczął go wykręcać.
Freya słyszała radio, a tam wciąż puszczano przemowę jakiejś kobiety, która obiecała Psionikom pokój i równość. Przedstawiała się jako Judith Donavan. A więc układy Góry nieco się zmieniły, fotel prezydencki dostał ktoś inny. Ciężko jednak wywnioskować jakie to może mieć konsekwencje dla kraju. Chociaż pewnie zobaczymy w najbliższej przyszłości.
- Jakbyś czegoś potrzebowała to wal. Z pewnością jesteś głodna, więc przyniosłem Ci jakieś żarcie ze stołówki - powiedział i wskazał na talerz obok. Wojskowa Racja Żywnościowa. No nieźle. Freya musiała ją sobie tylko przyrządzić. Niestety na talerzu leżał pakunek, gdzie były wszystkie niezbędne rzeczy do przygotowania takiego jedzonka. Rozpoczynając od różnych rzeczy do podgrzewania, a na samych potrawach kończąc.
- Raczej nie są to frykasy jakie żarłaś w Pryzmacie, ale zawsze coś - dodał.
Czuła się już trochę lepiej, jednak ból nadal powodował spory dyskomfort. Na szczęście podawano jej leki przeciwbólowe, które były teraz kluczem do sukcesu i jej powrotu do służby.
_________________


 
 
Freya Baldwin


19 lat

Pomarańczowa




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-19, 21:22   
   Multikonta: Jake, Gigi


Powoli odwróciła głowę w stronę mężczyzny, nie trudząc się jednak, żeby na cokolwiek odpowiadać. Mimo to, ożywiła się troszkę na wzmiankę o powrocie do domu.
- Jak długo tu jestem? - spytała, o dziwo nie tak słabym tonem, jakiego się spodziewała. - Chłopak… - zaczęła, ale zawahała się. Na pewno chcę pytać o niego? - Chłopak który był ze mną… Gdzie on teraz jest? - dokończyła po krótkiej chwili.
Chociaż jakaś część niej chciała myśleć o nim, jak o potworze, to mimo to jednak się niepokoiła. Za to Sahir chyba się nie przejął… No bo czy w takim razie nie siedziałby teraz przy jej łóżku?
Co oni sobie właściwie myśleli? Przecież to było aż zbyt oczywiste, że to się tak skończy. Z resztą, nawet, jeśli by jej nie przypalił - co to właściwie był za pomysł? Okej, ona była w szoku, była roztrzęsiona, ale on? Naprawdę, zamiast wykazać odrobinę rozsądku, postanowił wykorzystać sytuację? Nie zważając nawet na konsekwencje?
Mimo tych wszystkich myśli nie potrafiła być tak po prostu zła, czy przerażona jego osobą.
Chcąc nie chcąc wsłuchała się w dźwięki wydobywające się z radia.
O cholera.
Nie bardzo miała pojęcie, kto to. Ale wystarczyło jej tylko to nazwisko. Donovan.
- Co to za babka? - spytała, wskazując głową w stronę radia. Jej przemowa brzmiała aż zbyt pięknie i obiecująco.
Dopiero na wzmiankę o jedzeniu uświadomiła sobie, że faktycznie jest głodna.
Uniosła brwi, spoglądając w kierunku, w którym teoretycznie miało leżeć wspomniane przez mężczyznę jedzenie, a w rzeczywistości leżały tylko rzeczy, których wcześniej na oczy nie widziała.
- To jest to jedzenie? - spytała, lekko kpiącym tonem. - I co ja mam niby z tym zrobić? - dodała.
Cóż, na szczęście, mimo zaistniałej sytuacji, Freya powoli powracała do bycia… Freyą.
_________________

x
 
 
Lynn Gray


17

pomarańczowa




Wysłany: 2016-12-19, 22:36   
   Multikonta: Val, MG


MG
To był raczej prosty facet. Freya mogła odpowiadać albo nie. Nie był na całe szczęście w Pryzmacie, gdzie musiałby dopytywać się o najmniejszy szczegół przebiegu zeszłej nocy i lizać dupę blondynce. Nie czekał jakoś specjalnie na to, aż się odezwie. A gdyby nie odzywała się dłużej, to pewnie spakowałby mopa do wiadra i wyszedł z sali.
- Kilka godzin. Spałaś. Ten gość? A skąd mam to wiedzieć? Ja tutaj tylko sprzątam, a wszyscy sanitariusze są zajęci, przygotowują sale.
- Dupa Donavana. Wygląda na to, że dorobiła się stołka. Nic wielkiego - dodał facet i pościelił jakieś puste łóżko, które było obok niej. Chyba nikt jeszcze tak nie ścielił łóżka - było to tak bardzo wymuszone, że aż żal było tego gościa. No ale cóż, nie każdemu przypada zawód agenta albo chociaż pielęgniarza. Jednak on nie mógł narzekać, prawda? W końcu nie klepał biedy jak inni ludzie poza granicami Pryzmatu czy akademii.
- Nikt Cie nie uczył przyrządzania żarcia? W życiu być nie przeżyła poza ukochanym Pryzmatem - prychnął sprzątacz i odsunął pojemnik z mopem w róg, żeby nie przewrócił się na ziemie. Kolejna sesja mopowania tego cholernego miejsca przyprawiłaby go o mdłości. Podszedł do niej i podsunął sobie jakiś mały stołeczek. Następnie zębami rozerwał pakunek i wyjął dwa inne worki - jeden do podgrzewania, a drugi zaś z daniem głównym. Po tym wyjął jeszcze jeden mniejszy pojemniczek. Poprzez umieszczenie wody w pierwszym worku z podgrzewaczem, nagrzewał się on i powodował podgrzanie dania głównego - tak też facet zrobił. Po tym dodał:
- Pewnie nie chcesz tu być, co? Nie Twoje standardy? - zapytał, a po chwili wyjął z worka z podgrzewaczem gotowe danie. Podwinął jedynie pokrywę i podał je Freyi wraz ze sztućcami. Był to jakiś ryż z warzywami.
- I tak robisz za każdym razem, jest tam jeszcze drugie danie. Chyba sobie poradzisz, co?
 
 
Freya Baldwin


19 lat

Pomarańczowa




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-20, 00:12   
   Multikonta: Jake, Gigi


Hmm, może to i lepiej? Kto wie, jakby zareagowała, mając teraz Sahira obok. Bałaby się? Byłaby wściekła? Na szczęście sprawdzenie tego przyjdzie nam jeszcze odroczyć. Chociaż, nie powiem, przeszło jej przez myśl, żeby zmusić sanitariusza, żeby go tu przyprowadził. A może nawet się jeszcze na to skusi? Wszystko okaże się w swoim czasie.
Spróbowała podnieść się do pozycji bardziej siedzącej, w końcu ciężko byłoby cokolwiek zjeść na leżąco.
- Cholera - wyrwało jej się, wraz z kolejnym syknięciem, kiedy tylko podsunęła się trochę w górę, po raz kolejny naruszając ranę.
I po co mi to było?
- Mam nadzieję, że obejdzie się bez blizny? - zapytała z nadzieją w głosie. No bo niby sama blizna nie byłaby niczym tragicznym, jasne - szpeciłaby jej gładkie ciało, ale zawsze to coś do przejścia. Gorszy byłby jednak sam kształt... No bo wyobrażacie sobie wypaloną już na zawsze na jej biodrze wielką, męską dłoń? No nie bardzo... Ale, liczyła na to, że skoro w Pryzmacie potrafią zdziałać cuda, to tutaj też nie będzie problemu. Naiwna...
Przemilczała kwestię pani prezydent. Temat był chyba zbyt poważny,a ona była zbyt słaba i wciąż zbyt skołowana, żeby go poruszać i poświęcić mu należytą uwagę. Odnotowała jednak w pamięci, że będzie musiała do tego wrocić. Z resztą - była niemal pewna, że chcąc nie chcąc, jeszcze nie raz o tym usłyszy w najbliższym czasie - w końcu świeża sprawa.
- Nie, nikt mnie nie nauczył - odpowiedziała lekko kąśliwie. No bo kto normalny jadał takie rzeczy?
Obserwowała z lekkim niedowierzaniem, jak mężczyzna przygotowuje jej "posiłek". O ile nazywanie tego tak nie było profanacją. Serio od teraz to ją czekało? Jedzenie z puszki, podgrzewane w worku?
- Nie moje standardy, nie moje... wszystko - powiedziała. - Nie mam pojęcia, co właściwie tu robię - dodała. Mówiąc "tu" miała oczywiście na myśli całe to durne szkolenie, do którego Donovan ją zmusił.
Wzięła od mężczyzny puszkę. Skrzywiła się, kiedy zajrzała do jej wnętrza.
Serio? Serio, kurwa?
- Nie ma szans, że znajdziesz mi coś innego? - spytała, licząc na to, że mężczyzna da twierdzącą odpowiedź. Była głodna, ale nie zamierzała tego tknąć. Kto wie, może tym razem jednak skusi się na użycie wobec niego mocy. Ale wpływanie na umysł tylko po to, żeby dostać żarcie? Brzmi słabo.
_________________

x
 
 
Lynn Gray


17

pomarańczowa




Wysłany: 2016-12-21, 18:41   
   Multikonta: Val, MG


MG
- Jak nie chcesz blizn, to wracaj do cholernego SPA w Pryzmacie. Tutaj jesteś na froncie i blizny są zupełną codziennością - powiedział, a następnie pokazał jej swoje blizny na ramieniu. Widocznie praca sprzątacza nawet wiązała się z jakimś ryzykiem. Albo był on ex-wojskowym i skończył w takim miejscu, a to akurat mogło wydawać się przykre.
- Ja nie mam zamiaru Ci niczego szukać - mam swoje obowiązki - powiedział mężczyzna, wzruszając ramionami. Po tym rzucił jej biały szlafrok na łóżko, dodając:
- Ale jak chcesz jakieś żarcie, to idź do kantyny. Ja Cię puszczam - dodał.
Mogła wyjść - w końcu oparzenie na tyłku nie było specjalnie groźne. Mogła się poruszać i tak dalej, ale przy większej aktywności fizycznej, która mogła wiązać się z treningiem, rana mogłaby się pogorszyć. W końcu wiadomo - Freya nie dość, że miała w jednym miejscu usunięte nieco martwej tkanki - co będzie pewnie wyglądało okropnie w przyszłości - to w innych miejscach pozostały bąble wypełnione cieczą. Wyjątkowo okropna sprawa - oberwać od czerwonego. Ale musiała się teraz tutaj męczyć, bo do Pryzmatu w najbliższym czasie nie wróci.
- Duża kantyna. Na samym końcu ścieżki - powiedział i wzruszył ramionami.
- Nie umierasz, więc jaki problem?

tutaj: http://caledonia.pl/viewtopic.php?p=6249#6249
 
 
Freya Baldwin


19 lat

Pomarańczowa




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-30, 22:32   
   Multikonta: Jake, Gigi


Freya w końcu zaczęła trzeźwieć.
Co by nie mówić - upicie się nie było najlepszym pomysłem na zaczęcie dnia, ale plus był taki, że kiedy już działanie alkoholu zaczęło mijać, to nie usnęła na kolejną dobę, spokojnie wystarczyła jej drzemka w pokoju Fabiena.
Mimo to i tak czuła się fatalnie. Właściwie - nawet gorzej, niż kiedy była pijana. Jeszcze nigdy nie miała kaca, ale gdyby wiedziała, że tak to będzie wyglądać, nie tknęłaby alkoholu.
Niewiele odnotowała z tego, kiedy pojawili się agenci i z całej drogi powrotnej do lecznicy. Kiedy już znalazła się w łóżku i dostała wodę, od razu sięgnęła też po leżące na szafce tabletki. Nie dość, że pękała jej głowa, to jeszcze znów zaczęło odzywać się przypalone biodro, które przecież dodatkowo podrażniła, upadajâc na podłogę pod łazienką.
Początkowo dźwięki dobiegające z radia tylko ją drażniły, nie znalazła jednak w zasięgu wzroku nikogo, kogo mogłaby poprosić o wyłączenie go. Jednak po chwili… Po chwili do jej uszu dotarły słowa, przez które zamarła na dłuższą chwilę.
Sahir Nailah.
Od tego momentu zaczęła z niesamowitym skupieniem wsłuchiwać się w wiadomości, jednak ilość informacji była zbyt duża dla jej skacowanego umysłu. Ale liczyło się jedno - Sahir nie zostawił jej umyślnie. Po prostu miał misję do wykonania. Na chwilę niemal jej ulżyło, jednak kolejne zdanie sprawiło, że znów zamarła. "Wielu agentów, żołnierzy. Członków naszej organizacji zginęło, oddając swe życie za przyszłość."
Nie, nie, nie, nie.
Musiała natychmiast znaleźć kogoś, kto powie jej, że w grupie zabitych nie było Sahira.
On na pewno żyje.
Podniosła się z łóżka i, starając się ignorować ból, ruszyła wolnym krokiem w stronę wyjścia z sali, w poszukiwaniu kogokolwiek, kto wie więcej.
_________________

x
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-30, 22:43   
   Multikonta: MG, Willow, Lux


MG
Dziewczyna wychodząc z części namiotu od razu wpadła na woźnego, który ewidentnie był zajęty tym samym co zawsze - mopowaniem podłogi. Freya przez swoją nieuwagę wpadła na niego, a nawet popchnęła go tak mocno, że facet wywalił się na mokrej podłodze, którą przed chwilą mył. Jezu, po co rozkładać ten cholerny parkiet w namiocie? Potem trzeba go myć.
- Do chuja! Po co tutaj ten pierdolony parkiet! - warknął, a następnie spojrzał na Freye: - Znowu ty! Wracaj do sali, kurwa! Miałem przez Cieie problemy - syknął do blondynki, a następnie zmierzył ją gniewnym spojrzeniem. Niby to był jego pomysł i pozwolił jej, ale kto znika na cały dzień, będąc na czyjejś łasce! Widocznie pomarańczowa. Teraz nie będzie mogła stąd wyjść.
Woźny po chwili wstał i otrzepał się. Nie miał zamiaru podawać dziewczynie ręki ani niczego innego, spojrzał na nią tylko dodając:
- Wracaj natychmiast do sali! Ani mi się śni z Tobą dyskutować - warknął i wskazał jej palcem łóżko. Lecznica nie miała najlepszych warunków, oczywiście. Polowe łóżka nie sprzyjały gojeniu się ran.
- No już! - krzyknął po chwili. Musiał dostać naprawdę niezłą burę od swojego przełożonego, bo nienawiść wypływała z niego na wszystkie strony.
_________________


 
 
Freya Baldwin


19 lat

Pomarańczowa




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-30, 23:16   
   Multikonta: Jake, Gigi


Tak, czym prędzej trzeba było znaleźć jakiegoś agenta. Nie no, Sahir na pewno żył. Musiał żyć. Ale co, jeśli stało mu się coś poważnego? W końcu w radiu mówili, że to on wszystko rozwalił... No, ktoś tutaj na pewno wie, co się stało. A jeśli nie... Na pewno wie to ojciec. W końcu jest niemal szefem tego wszystkiego. A skoro jestem jego córką, to na pewno pozwolą mi się z nim skontaktować. Nie będą mieli wyboru, w końcu...
- Ała! - krzyknęła tylko, zderzając się z jakimś człowiekiem. Na szczęście, ona jakimś cudem utrzymała się na nogach, mężczyzna za to poleciał na podłogę. - Uważaj, jak leziesz - warknęła do niego. Co z tego, że cały "wypadek" był ewidentnie jej winą, w końcu to ona nie uważała, jak idzie. Bardziej zajmowały ją jej przemyślenia.
Ignorując bluzgi faceta, przyjrzała się dokładniej jego twarzy. Wyglądał dziwnie znajomo.
Ach tak!
Dopiero gdy zwrócił się do niej, zorientowała się, że to właśnie on pozwolił jej wyjść do kafeterii. Tym razem nie brzmiał już jednak tak przyjemnie, więc i ona nie miała ochoty na miłą pogawędkę.
- Nie zamierzam nigdzie wracać - powiedziała. - Zaprowadź mnie do jakiegoś agenta - dodała, siląc się na stanowczy i groźny ton, chociaż nie do końca jej to wyszło.
Ciężko powiedzieć, na co liczyła. Nie użyła mocy, więc szanse na to, że ten człowiek gdziekolwiek ją zaprowadzi były nikłe, nie oszukujmy się. Z resztą, wejście w jego umysł wymagałoby teraz chyba zbyt dużego skupienia, na jakie ból głowy raczej jej nie pozwalał. Trzeba było skorzystać więc z innej broni...
- Jestem Freya Baldwin. BALDWIN - upewniła się, że dobrze zrozumiał nazwisko. Zirytowało ją to, w jaki sposób ją poganiał. - Mój ojciec nie będzie zadowolony z tego, jak mnie traktujesz - dodała. Miała nadzieję, że mimo bycia woźnym wiedział, kto zajmuje najwyższe stanowiska w tym całym CIA. - Zaprowadź mnie do jakiegoś agenta - powtórzyła, wciąż starając się brzmieć pewnie i stanowczo.
Już dawno nie powoływała się nigdzie na ojca, ale Sahir zdecydowanie był tego wart.
_________________

x
 
 
Lux Bloomfield


21

Niebieska




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-31, 03:20   
   Multikonta: Val, MG, Willow, Lynn


MG
- Nie ma tutaj żadnego agenta, głupia babo - warknął do niej woźny, a następnie gwałtownym ruchem wbił do wiadra mop, którym wcześniej mył podłogę. Nie miał zamiaru wzywać żadnego agenta do tej baby. Praktycznie nie było żadnego innego wyjścia, żeby dziewczyna się stąd wydostała teraz prócz jednego. Ale to leżało już tylko w kompetencjach dziewczyny i nie, nie trzeba było do tego mącić komukolwiek w głowie. Sposób był łatwy jak bułka z masłem, wystarczyło odrobinę przebiegłości i znajomości zasad postępowania z pacjentami. Tak czy siak woźny nie miał zamiaru wypuszczać dziewczyny i po prostu mocniejszym ruchem chwycił ją za rękaw od piżamy i zaczął prowadzić w stronę łóżka, mówiąc tylko:
- Masz siedzieć w szpitalu póki twój stan się nie poprawi. Nie możesz stąd nigdzie wyjść, czaisz?! - krzyknął i popchnął ją lekko na łóżko. Wiadomo, że teraz będzie swojego rodzaju strażnikiem całego tego cyrku, a raczej czegoś w rodzaju wież z księżniczką. Nie puści jej, bo będzie miał znowu przekichane od szefa. No bo bez jaj, naprawdę można zgubić nastolatkę i dać się jej wyrolować? Już widział ten wzrok przełożonego i śmiech. Ale on na to nie pozwolił Stał teraz w drzwiach pokoju, a następnie dodał:
- Będę Cię pilnował, bo wiem że z pewnością coś Ci strzeli do tego durnego łba. Nigdzie stąd nie wyjdziesz póki nie wydobrzejesz, a jak wydobrzejesz, to czeka Cię trening i tyle.
_________________


There is nothing I do better than revenge
 
 
Freya Baldwin


19 lat

Pomarańczowa




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-31, 13:57   
   Multikonta: Jake, Gigi


- Ogłuchłeś, czy naprawdę nie wiesz, kim jestem? - warknęła do niego. No bo chyba nawet byle sprzątaczka z mopem powinna znać nazwisko jej ojca, nie? Niestety, możliwość, że wiedział, czyją córką jest Freya, a i tak miał to w dupie, też wchodziła w grę.
Cholera jasna, co teraz?
Dziewczyna próbowała wyrwać rękaw z jego uścisku, ale zdecydowanie był za silny. Dała więc zaprowadzić się z powrotem do sali, rozmyślając przy tym.
Sahir na pewno żyje. Na pewno. Ale skoro nie ma go tutaj... Musi być w Pryzmacie. Tak, na pewno jest w Pryzmacie. Cholera, czy to znaczy, że jednak stało mu się coś poważnego? Inaczej nie byłoby potrzeby przewozić go tam, w końcu był traktowany jak agent, a woźny sam mi powiedział, że agentów przenosi się do Pryzmatu tylko w poważnych przypadkach... Hej!
Właśnie przyszedł jej do głowy genialny plan. Co więcej, na okazję do jego realizacji też nie musiała długo czekać, prowadzący ją mężczyzna przypadkiem umożliwił jej to już teraz, pchając ją na łóżko.
- Aaa! - krzyknęła, kiedy wylądowała na łóżku, odwracając się celowo tak, żeby to właśnie lewym biodrem dotknąć materaca. - Zwariowałeś?! - dodała, równie dramatycznie, łapiąc się za opatrunek.
Jasne, rana faktycznie ją zabolała, ale nie było realnego powodu, żeby aż tak panikować. Freya miała jednak nadzieję, że woźny nie jest tego świadomy, w końcu był od mopa, a nie od stawiania diagnoz.
Dziewczyna docisnęła niepostrzeżenie opatrunek, tak, że znów podrażnił jej ranę, co spowodowało automatyczny napływ łez do oczu.
- Nie stój tak, tylko idź po lekarza - warknęła do woźnego. W końcu miała nadzieję, że mężczyzna choć trochę wystraszył się, że faktycznie coś się jej stało. - Chyba nie chcesz mieć kolejnych kłopotów i odpowiadać za pobicie agenta, nie? - no okej, może tu trochę przesadziła, ale, hej, w końcu ją popchnął, nie? Jeśli cokolwiek jej się pogorszy,,to tylko i wyłącznie z jego winy.
Jeśli mężczyzna poszedł po lekarza, Freya raz jeszcze uderzyła pięścią w ranę i aż syknęła z bólu, ale przynajmniej kolejne łzy napłynęły jej do oczu.
Jeśli nie poszedł, skupiła się, aby wejść w jego umysł i wydała polecenie, nakazujące mu jak najszybciej znaleźć lekarza i przyprowadzić go tutaj, informując, że stan dziewczyny się pogorszył i dopiero po jego wyjściu uderzyła w ranę.
_________________

x
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-31, 14:12   
   Multikonta: MG, Willow, Lux


Mg
Głupia baba. Znowu robiła mu problemy, teraz jeszcze nagle jej się odwidziało i cała ta sytuacja była bardziej poważna. No a w dodatku wcześniej była na imprezie i wszystko było okej. Ale z drugiej strony wysłanie jej do Pryzmatu wydawało się o wiele bardziej korzystne - nie będzie miał jej na głowie i nie będzie musiał się z nią użerać. A tutaj akurat reguła ojca się niezbyt liczyła. Chyba, że był on prezydentem, ale tak czy siak nie u wszystkich to jakoś specjalnie działało. Woźny popatrzył na nią leniwym wzrokiem i bez słowa ruszył po personel medyczny tłumacząc całą sytuacje. Dziewczyna nie musiała nawet wnikać w jego łeb, sam ruszył i nagadał lekarzowi jak to bardzo panienka Baldwin źle się czuje i jak bardzo wymaga natychmiastowej pomocy medycznej. To takie bardzo przykre. Jej ojciec będzie bardzo zły gdy dowie się, że jego córeczka przy tak poważnych ranach została w szpitalu polowym. Lekarz przyszedł oczywiście do dziewczyny i dodał:
- Przeniesiemy panią do Pryzmatu, panienko Baldwin. Najbliższym helikopterem. Proszę położyć się na noszach, ktoś zaniesie panią do helikoptera - powiedział. Oczywiście jeżeli dziewczyna nie protestowała, to stało się to, co się stało. Została przeniesiona do helikoptera, a tam po krótkiej drodze została przeniesiona do Kliniki w Pryzmacie. Zaczęto przygotowywania kąpieli dla dziewczyny.

zt-> http://caledonia.pl/viewtopic.php?p=6991#6991
_________________


 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,087 sekundy. Zapytań do SQL: 10