• Kiedy stracisz wszystko, nikt się już z tobą nie liczy.
    Black is the color
    Nie, oni nie lękali się o dzieci, które mogły umrzeć. Nie martwili się pustką, którą miały po sobie pozostawić. Oni bali się nas – tych, którzy przeżyli.
  • Pryzmat:

    Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. "- Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię." W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.

    Judith zamyka projekt Pryzmat.

  • Obecnie mamy styczeń 2023r.
    Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.

    Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu z notatnikiem! Tutaj link!

    Pryzmat został zamknięty, a więc wszyscy znajdujący się w tej grupie, zostali przeniesieni do niezrzeszonych. Więcej dowiecie się w skrócie fabularnym!

    W Systemie co chwila pojawiają się nowe eventy! Zachęcamy do odwiedzenia tematu: LINK

    Do grona administracji dołączył Pravi.
    Odwiedźcie nas też na facebooku!

  • Bieżące poszukiwania:
    - Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
    - Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
    - Lounarie de Coudray szuka chętnych graczy do relacji między postaciami.
    - Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
    -Ceridwen Murray Poszukuje 1 osoby do byłego oddziału 7 z ligi dzieci.
    -Summer Dawson Poszukuje relacji dla swoich postaci.
    -Cora Wellworth Poszukuje pozytywnych relacji dla swojej postaci.
    -Eric Ainsworth Poszukuje kogoś aktywnego, chętnego do gry.

  • Cookie
    Levi
    Lou
    Pravi


Poprzedni temat «» Następny temat
Atturi
Autor Wiadomość
Atturi Evans


20

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-19, 19:39   Atturi
   Multikonta: Tommy, Mike
[Cytuj]

Pokój ten jest prosty, ale wygodny. Atturi posiada podstawowe meble, takie jak łóżko, czy szafa. Poza tym, ma też toaletkę i półkę, na której poukładał pamiątki z czasów Ligii.

*Budowa*
 
 
Atturi Evans


20

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-19, 19:50   
   Multikonta: Tommy, Mike
[Cytuj]

Atturi dość szybko poszedł spać, a przynajmniej się położył. Miał wiele rzeczy do przemyślenia. Wszystko to wydawało się jakieś nieskładne. Najpierw ci żołnierze i to, co mieli we wspomnieniach, potem to co mówiła kelnera, a na końcu dziwne zachowanie pielęgniarek, które w końcu powinny go odwieźć do Lecznicy. Nikt nie chciał mu powiedzieć, co tu się dzieje. Zastanawiało go też, czemu widzi tak mało PSI. Praktycznie nie widział nikogo. Słyszał też jakiś odlatujący helikopter, ale nie miał siły tego sprawdzić. Z tego wszystkiego w końcu zasnął.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-19, 20:26   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
Samatha weszła do jego pokoju dość wcześnie. Zresztą, tam przeważnie budzono go o poranku, podawano jedzenie i tak dalej. Tutaj też miało tak być, tak więc już w okolicach dziewiątej, rolety któe przysłaniały jego okna zostały podniesione. Samantha, młoda pielęgniarka, która pracowała w lecznicy lekko odchyliła jedno z okien i dodała do Atturiego:
- Pora wstać, panie Evans.
Lubiła się tak zwracać do pacjentów. Dopiero potem ewentualnie przechodziła z kimś na "ty". Z początku zawsze tak to działało. Oczywiście, była bardzo uprzejma i ułożona. No i przede wszystkim była dość miła dla innych dzieciaków - zawsze była tą uśmiechniętą, tą, która pomaga i z którą można porozmawiać o wszystkim. Dziś jednak było nieco lepiej. Może tyrania jaka panowała w Pryzmacie nieco się zmieni? To dopiero zagadka.
- Pomóc Ci? - zapytała i podeszła do niego. Była ubrana w zupełnie normalne ubrania, żaden kitel. Pewnie niedługo po przyjściu do swojej pracy od razu pozbierała się i wyruszyła do pacjenta.
- Zaraz zejdziemy na dół. Zrobię Ci śniadanie.
Pryzmat dbał o swoich członków - tak było zawsze. Skoro Atturi nie był jeszcze specjalnie gotowy do walki czy szkolenia, to był pod opieką lecznicy.
_________________


 
 
Atturi Evans


20

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-19, 21:30   
   Multikonta: Tommy, Mike
[Cytuj]

Chętnie pospał by jeszcze chwilę, ale został obudzony. To faktycznie był czas na wstawanie. Samantha wchodząc do pokoju, mogła zauważyć Atturiego, całego przykrytego kołdrą. Być może chciał wyżebrać jeszcze kilka chwil snu. Kiedy usłyszał głos, który skojarzył z zapamiętana z wczoraj Samanthą, wychylił głowę.
- Zapewne nie ma słów sprzeciwu. - Westchnął i zrzucił kołdrę. Bez problemów usiadł, po czym policzył do trzech i wstał z łóżka.
- Jak widać, nie była potrzebna. - Spojrzał za okno i przeciągnął się. Warto zauważyć, że Atturi spał w samych bokserkach, przez co pielęgniarka mogła obserwować jego poznaczony bliznami tors. Evans powoli i sumiennie odbudowywał tkankę mięśniową. Nie miał się czego wstydzić przed tymi kobietami, w końcu i tak często go takim widziały. Spojrzał na nią z powrotem.
- Pozwól, że najpierw się ubiorę. - Wybrał zestaw ciuchów i poszedł do łazienki. Musiał też po drodze uczesać włosy. Szybko się przebrał i zaczesał włosy, po czym wyszedł.
- Mówiłaś coś o śniadaniu? Może tym razem ja je tobie zrobię, co? Jadłaś już coś? - Mogli dbać o swoich członków, ale członkowie mogli też czasem zadbać o personel.
 
 
Lynn Gray


17

pomarańczowa




Wysłany: 2016-12-19, 22:10   
   Multikonta: Val, MG
[Cytuj]

MG
Kobieta raczej nie zwróciła uwagi na to, że chłopak jest przy niej prawie goły. Jako iż wykonywała taki zawód a nie inny, to było to zrozumiałe. Przecież widziała tyle golizny w całej swojej karierze, że nic chyba nie zrobi już na niej wrażenia. A stan jego torsu pozostawiał wiele do życzenia, jednak kobieta również go widziała. Pewnie gdyby chłopak chciał odbyć kilka sesji w wannach, które znajdują się w lecznicy, blizny mogłyby zniknąć. Chociaż w dzisiejszych czasach nie wszyscy faceci chcieli się temu poddawać. Czasem dobrze było zachować niektóre blizny - przypominały o naukach, które zafundowało życie.
Dziewczyna uśmiechnęła się, dodając:
- No, no. Postępy. Nieźle. I wstawaj, dzisiaj dużo się wydarzyło - powiedziała, ścieląc łóżko, z którego chłopak przed chwilą wyszedł. Raczej wchodziło jej to już w nawyk. Taka już była.
- W porządku, zarzuć coś na siebie - dodała. Następnie zarzuciła na łóżko narzutę, która wcześniej leżała na jakimś krześle. Gdy chłopak był już ubrany i powiedział to, co powiedział, Samantha zaśmiała się.
- Ale z Ciebie bajerant. Moją pracą jest zrobienie Ci śniadania, Atturi - dodała, spoglądając na niego serdecznym wzrokiem. Po chwili powiedziała:
- Jak chcesz zaprosić mnie na śniadanie, to wal poza godzinami pracy. Chociaż moja warta trwa 24 godziny na dobę, więc może być ciężko - stwierdziła. I zgodnie z prawdą! Po tym otworzyła drzwi przed chłopakiem, a jeśli on poszedł, to ruszyła wraz z nim na dół. Jeśli nie, to oczywiście poszła sama. Dodała do niego:
- Na co masz dziś ochotę? Może naleśniki, albo tosty?
 
 
Atturi Evans


20

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-19, 23:08   
   Multikonta: Tommy, Mike
[Cytuj]

Blizny były kolejnymi pamiątkami po jego przeszłości, a nie stanowiły zazwyczaj wielkiej przeszkody w normalnym życiu, anie podczas misji. Może jednak powinien się kilku pozbyć? Nie był chyba jeszcze na to gotowy. Najważniejsze, że nie przeszkadzały. Nie był to wcale pokaz jego męskości, po prostu pamiątka po przeszłości. Choć nie pamiętał historii ich wszystkich.
- Dużo znaczy, jak bardzo jest źle? - Mówił idąc już do łazienki. Kiedy wyszedł z niej i zobaczył jej reakcje na swoje słowa, przybrał bardziej swobodna pozycję, opierając się o framugę drzwi.
- Wolałbym zaprosić cię na kolację, ale w przypadku 24 godzina warty, to pewnie to samo. - Nie dał się przepuścić w drzwiach, ale jako bajerant sam je przytrzymał i przepuścił Samanthę. O przydomek trzeba dbać.
- Sądzę, że raczej naleśniki. - Nie sprzeczał się już z nią. Taka w końcu jest jej praca, miała mu robić śniadania.
 
 
Lynn Gray


17

pomarańczowa




Wysłany: 2016-12-21, 18:02   
   Multikonta: Val, MG
[Cytuj]

MG
- Źle? Nie sądzę, żeby były to jakieś złe wieści. Nic się nie martw, nie jest to nic poważnego - powiedziała Samantha. Głęboko wierzyła w to, że wreszcie coś się tutaj poustawia. Gdy znaleźli się na dole, włączyła mu radio, gdzie od rana nadawali przemowę nowej pani Prezydent. Atturi mógł wszystkiego wysłuchać.
- Kolację, tutaj? - zaśmiała się pielęgniarka i z uśmiechem przeszła przez drzwi, które ten dla niej otworzył. Idąc na dół, odwróciła się do niego i dodała:
- Raczej nie ma tutaj ciekawych miejsc. Chyba, że jakieś zorganizujesz. Ale byłam tutaj już prawie wszędzie - wzruszyła ramionami. Oczywiście był to taki żarcik. Nie chciała go spławić, ani nic z tych rzeczy. Jeśli chłopak zaczynał żartować, to był to jak najbardziej dobry znak. Czuł się pewniej w jej towarzystwie - to świetna wiadomość.
- Okej. Naleśniki raz - dodała do niego, chociaż może bardziej do siebie. Następnie skierowała się w stronę kuchni, gdzie zaczęła przyrządzanie naleśników. Musiała znać jego kuchnie dość dobrze, bo wyciągała poszczególne garnki, gdzie na początku przygotowała ciasto, a następnie zaczęła smażyć naleśniki. Nie było to dla niej specjalnym wyzwaniem, jednak widać było, że przykłada się do tego, co robi. Gdy śniadanie było już gotowe, nalała jeszcze soku owocowego do szklanki i zaniosła chłopakowi. Ciekawa była, na co właściwie ma on dziś ochotę. Jego rehabilitacja niedługo miała się skończyć - będzie wtedy mógł zajmować się zwykłymi sprawami, tak jak reszta Psioników. Jednak teraz jeszcze trochę czasu mógł spędzić na odpoczynku i dochodzeniu do siebie.
- Na co masz dziś ochotę, Atturi? Właściwie... - zaczęła. Jednak ta rozmowa wymagała nieco innej atmosfery. Kobieta chwyciła stołek, który stał przy małym barku w kuchni i usiadła na nim obok chłopaka. Dodała:
- Zastanawiałeś się nad tym, co chciałbyś robić? No wiesz. Później.
Jest Pomarańczowym. Nie zostawią go przecież w spokoju jak wyzdrowieje.
 
 
Atturi Evans


20

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-21, 20:02   
   Multikonta: Tommy, Mike
[Cytuj]

Ona też to przed nim ukrywała? Nikt nie chciał mu powiedzieć, co tak naprawdę się tu dzieje. Gdyby tylko przyznali się, że nie umieją sobie ze wszystkim poradzić, poszedłby od razu im pomóc. Skoro jednak szli w zaparte, to ich sprawa.
- Wiesz, to od ciebie zależy, jak szybko dasz mi wolna rękę. Wtedy może uda mi się ciebie porwać w ciekawsze miejsce. - Uniósł brwi porozumiewawczo. Takie "niewinne" żarciki były mu potrzebne. Pomagały mu się rozluźnić. A może faktycznie kryło się pod nimi coś jeszcze?
Nowa Pani Prezydent? Nawet niespecjalnie przysłuchiwał się jej przemówieniu. Zapewne, nie powinni liczyć na wiele zmian. W końcu, to nie osoba się liczyła, a ten kto nią włada. Atturi wiedział o tym zbyt dobrze.
Podziękował za śniadanie, po czym wziął pierwszy kęs. Były całkiem dobre, więc chętnie zjadł pierwszego naleśnika i napił się trochę soku.
- Nie miej mi tego za złe, ale chciałbym poznać jakiegoś innego Psionika. - Uśmiechnął się przepraszająco. - Bardzo cenię sobie twoje towarzystwo, ale chciałbym poznać kogoś, kto również nosi to brzemię.
Zadała mu całkiem trudne pytanie.
- Wiesz, w Lidze nikt nie myślał o tym, co będzie robić potem. Liczyło się tylko jutro. Gdybym mógł wybierać, to chciałbym kiedyś założyć rodzinę, o ile będę w stanie. Chciałbym też dowiedzieć się czegoś o krewnych w Finlandii i poinformować ich o tym ze żyję. - Pociągnął kolejny łyk, po czym zwrócił się do niej.
- A ty, chcesz zostać pielęgniarką w Pryzmacie do samego końca?
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-21, 22:06   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Masz tutaj coś na oku? - uśmiechnęła się, pokazując szereg bielutkich ząbków. Oparła jedną dłoń na biodrze i stała przez chwilę tak obok niego. Po chwili dodała:
- Mogę nawet dać się porwać. Jeżeli będzie się to wiązało z Twoim wyjściem gdzieś, to bardzo chętnie - dodała. Cóż, może i nie powinna go tak traktować - ale różnica wieku między nimi nie była wcale jakaś specjalnie ogromna. A wiedziała, że chłopak czuł się całkiem nieźle z tym, że tak z nim rozmawia. Nic dziwnego - tyle czasu spędził w klinice, to oczywiste jest to, że będzie chciał z kimś porozmawiać. Niekoniecznie o pogodzie.
- Oh, pewnie. Wy, Psionicy, zawsze się dogadacie - to jest pewne. Tylko z kim chciałbyś porozmawiać? Chodzi Ci o Pomarańczowych? - zapytała. Co prawda Pani Prezydent zdążyła już sprowadzić do Pryzmatu trochę Psioników. Nic, tylko z nimi rozmawiać. Dziewczyna jednak nie chciała, by on z nimi rozmawiał. Brzemię obozów jeszcze z nich nie zeszło, a ona nie chciała dołować Atturiego rozmowami o obozie. To nic przyjemnego. Trzeba dać tym ludziom trochę czasu i może wtedy będą lepszymi partnerami do rozmów.
- Masz całkiem ciekawe plany. Sama chciałabym, żeby Ci się rzeczywiście udało. Niektórzy boją się snuć plany na taką przyszłość. Ja poza tym pytałam o to, co chciałbyś robić w Pryzmacie. Czym się zająć. Ciągnie Cię na front? A może wolisz pomóc mi w lecznicy? - dodała i uśmiechnęła się. Oczywiste było to, że nikt nie zmarnuje potencjału Pomarańczowego w lecznicy. Ot, taki żarcik.
- Ja? Wiesz, zawód pielęgniarki tutaj to jak wygrana na loterii. Nie wiem nawet... Gdzie jest moja rodzina. Zapewne żyją w jakiejś nędzy. Wysłali tutaj tylko mnie, bo tylko mnie mogli. Pryzmat ma swoje dobre jak i złe strony. Pomaga nam, ale to nie znaczy, że pomoże innym. Karmi tych, którzy mogą mu coś dać. To przykre. Ale mam nadzieję, że coś się zmieni. Być może wtedy nawet i Ty będziesz mógł skontaktować się z rodziną. Kto wie- - powiedziała, po tym zaczęła myć naczynia i odkładać je na suszarkę. Sprzątanie w domu chłopaka było również jej zajęciem, jeśli miała chwilę. Gdy ten skończył jeść, dodała:
- Chciałbyś wyjść na zewnątrz? Musisz się tylko ubrać, bo robi się chłodno. Może tam spotkasz jakiegoś Psionika i zamienicie słówko. Chociaż... Wszyscy praktycznie zostali wysłani gdzieś. Ciężko znaleźć kogoś, kto... - Kto co? Samantha zaczęła myśleć. Co, ma mu powiedzieć, że ludziska z Ligi są na szkoleniu a Pryzmat jest przepełniony jakimiś uchodźcami, którzy są wrakami? Mógł zresztą wyczuć to, że Samantha się waha. Pytanie, czy to zrobił.
_________________


 
 
Atturi Evans


20

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-22, 15:40   
   Multikonta: Tommy, Mike
[Cytuj]

- Nawet w zasięgu wzroku - Przeczesał jej włosy. - A ucieczka z tobą na chwilę z tego miejsca, jest naprawdę wspaniałym pomysłem. - Może im trochę nie wypadało, w końcu była jego opiekunką. Uniósł brwi porozumiewawczo. Rozmowy o jego życiu i pogodzie już mu się znudziły.
- Niekoniecznie. Po prostu, ostatnio rzadko spotykam innych Psioników. Chciałbym po prostu pogadać z jakimś. Może popróbować naszych umiejętności... - Właściwie, to chciałby spotkać jakiegoś dzieciaka z Obozu. Upewnić się, że robił dobrze. Może pomóc im swoimi umiejętnościami?
- Co chce robić w Pryzmacie? Taktyka, oraz pomoc psychologiczna. Mam już dość walk na froncie, wolałbym wydawać rozkazy, a potem pomagać skrzywdzonym. Choć to co chcę, pewnie nie ma żadnego znaczenia. - Wiedział, że nie pozwolą mu zmarnować potencjału. Wolałby pozostać strategiem i stamtąd zarządzać ludźmi. Albo szybko i bezproblemowo ich przesłuchiwać, dzięki czemu nie musieliby przechodzić tortur.
- Nie dziwię się, że udało ci się tu dostać. Jesteś naprawdę dobra w tej pracy. Wiesz jednak, że państwo nie może karmić wszystkich. A niebawem, PSI będzie zdecydowanie zbyt dużo, by wszyscy żyli w luksusach. - Trochę mina mu zrzedła. Postanowił rozluźnić sytuację, w końcu miał dość zamartwiania.
- Jeżeli zaś chodzi o pomoc w lecznicy, to chętnie przyjmę. Będzie mi łatwiej cię porwać. - Uśmiechnął się szelmowsko.
- Dobra, możemy iść. Przejdziesz się ze mną po kurtkę? Faktycznie robi się chłodno, nawet dla mojego fińskiego ciała. Co tu mówić o twojej szczupłej sylwetce. - Nie dopytywał się. Pewnie i tak by mu nie odpowiedziała. To było bez sensu, a nie zamierzał wchodzić w jej myśli. Byłoby to zdecydowane naruszenie jej zaufania. Wstał od stołu.
- Dziękuję za posiłek.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-22, 17:24   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Hah, kiedyś możemy uciec. Czemu nie - dodała i mrugnęła do niego. Mówiła tak bo oczywiście, że chciała by poczuł się lepiej. No i całkiem go lubiła. Stanęłaby na rzęsach byleby poczuł się tutaj dobrze. I był tak samo uśmiechnięty jak dziś każdego dnia. Dziewczyna po chwili dostała jakąś informację na swój prywatny komunikator. To akurat nie były jakieś głupie romanse czy cokolwiek innego w tym guście. Nikt nie komunikował się, jeśli nie chodziło o coś poważnego. Dziewczyna przeczytała wiadomość i dodała:
- Ja... Nie jestem pewna, czy to będzie dobry pomysł. Nie mam pozwolenia na to, ale jestem pewna, że nikt nie będzie miał mi tego za złe - dodała, odrywając się od wiadomości. Słyszała to, co powiedział wcześniej chłopak. Nawet to o niej. Ale teraz... Coś było ważnego. Bardzo ważnego. I ona wiedziała, jak może rozwiązać tą sytuację. A to rozwiązanie właśnie było przed nią.
- Posłuchaj. Nie wiem, czy to będzie dobre wyjście. Dziś nad rankiem do Pryzmatu przywieziono rannych. Walczyli za Psioników - trzeba było aresztować ludzi, którzy byli odpowiedzialni za łapanie dzieci. Mówiła o tym Judith Donavan - wyjaśniła.
- Jeżeli chcesz, mogę Cię tam zabrać. Jesteś pomarańczowy. Pomożesz im... Mam przynajmniej taką nadzieję - dodała Samantha.
Pracowała w lecznicy i wiedziała, że mogłoby to okazać się swojego rodzaju przełomem. Mógł pomóc, prawda? Pewnie nie miała żadnego pozwolenia na zrobienie czegoś takiego, ale... Musiała spróbować. Musiała pomóc tym biednym dzieciom. Dziewczyna podała mu bez słowa kurtkę, jednak po chwili dodała, jak chłopak już się ubrał.
- Czy podejmiesz się tego?
_________________


 
 
Atturi Evans


20

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-22, 23:17   
   Multikonta: Tommy, Mike
[Cytuj]

Atturi nie był bardzo wymagający. Taka rozmowa zdecydowanie poprawiała mu humor i wywoływała uśmiech. Samantha jednak nie musiała robić dla niego jakiś zmyślnych rzeczy. Chciał po prostu czuć się dla kogoś ważnym, a nie tylko cennym.
Zauważył, że nagle dostała jakąś wiadomość, dlatego pozwolił jej ją odczytać. Może tym razem podzieli się z nim jakimiś informacjami?
Nie przeliczył się.
- Łowcy, prawda? - Słyszał o nich. Bestie, które łapią PSI dla zysku. Gardził nimi bardziej niż rządem, nawet jego poprzednia świadomość. Teraz nienawiść była inna, bardziej jadowita niż gniewna, ale była. Mimo tego, chciał im pomóc.
- Oczywiście - Złapał kurtkę i otulił się nią. Nie zamierzał jej denerwować, wychodząc w samej koszulce na ten chłód, choć mógłby to zrobić.
- Jasne, że się podejmę. - Kiwnął głową i spojrzał w kierunku drzwi. W końcu, będzie mógł wykorzystać swoje umiejętności, by komuś pomóc.
 
 
Willow Delecroix


18

Zielona




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-22, 23:28   
   Multikonta: Val, MG
[Cytuj]

Mg
- Tak, łowcy - powiedziała kobieta. Nie dodała już nic więcej, bo raczej żadne słowa nie pomogą wyrazić tego, jaką wdzięczność teraz czuje. Podjęcie się czegoś takiego z pewnością nie było specjalnie łatwe - szczególnie dla kogoś, kto dopiero dochodził do siebie. Tak czy siak kobieta zaprosiła ze sobą Atturiego i skierowali się w stronę zupełnie innego skrzydła. Nie chodziło widocznie o zwykłą lecznicę, gdzie wszyscy wchodzili sobie jak do SPA. Tutaj była mowa o nieco bardziej... Strzeżonej, sterylnej sali. Więc kiedy Samantha pokazała wszystkie możliwe identyfikatory o które mogli ją zapytać, otrzymała dwa fartuchy. Jeden dla niej, drugi zaś dla gościa. O dziwo nikt nie miał pretensji co do wprowadzenia tam Pomarańczowego. Nawet osoba, która zarządzała całą salą i starała się 'uspokoić' Valerie jak i Sahira, nie miała nic przeciw. Przecież z jednej strony było to całkiem dobre rozwiązanie sytuacji. Jeśli Atturi rzeczywiście jest pewien, że może coś zdziałać, to czemu ktoś miałby mu tego zakazać? Nie wierzyli w to, że ktoś taki mógłby być szaleńcem i wyprać mózgi ich wszystkich. Zresztą, nawet pani Prezydent od jakiegoś czasu zaczęła wierzyć w Psioników i dawać im coś w rodzaju szansy. Tak czy siak chłopak został wprowadzony do sali w której leżał Sahir jak i Valerie. Dziewczynka cały czas się wierciła, przez co wciąż była uspokajana przez personel. Sahir zaś leżał i nie do końca zdawał sobie sprawę z tego, co się dzieje. Widać było, że morfina zadziałała i powoli odpływał w kolejny, regenerujący sen. Pewnie nie był zbyt silny by rozmawiać z kimkolwiek, jednak pomarańczowy... Wszystko wydawało się inne.
- Proszę, nie skrzywdź ich - powiedziała Samantha, zerkając na nich. To nie było coś w rodzaju, że mogła uważać chłopaka za potwora. Po prostu chciała, by był delikatny, to, co przeżyły te dzieci w ostatnich dniach przerażało ją.

zt ->http://caledonia.pl/viewtopic.php?p=6359#6359 Daj tam post, kolejka; Atturi, Sahir, Val MG
_________________


my atoms have always loved your atoms
- Willow -
[mru]
 
 
Atturi Evans


20

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-06, 11:21   
   Multikonta: Tommy, Mike
[Cytuj]

Cóż, gdyby agent Hedger słyszał przemowy, wypowiedziane na jego pogrzebie, coś zdecydowanie byłoby nie tak. Śmierci łączą ludzi. Na pogrzebach zawsze jest więcej osób, niż na weselach. Tu nie ma ludzi, których się nie zaprasza. Przychodzi ten, kto chce pożegnać zmarłego.
Atturi również nie miał chęci by zostać dłużej na placu. Nie znał Caluma i nawet nie wiedział, jak powinien go teraz pożegnać. Zdecydowanie wolał już iść. Cieszył się, że Val nie opuszczała go przez cały czas trwania przemowy. Zdawał sobie sprawę, że może być to dla niej nienaturalne. Zawsze była taka wesoła. Taka radosna. Tu było szaro i ponuro. Zdecydowanie plac nie był miejscem dla niej.
- Faktycznie, lepiej żebyśmy już poszli. - Skierował swoje kroki w kierunku skrzydła mieszkalnego.
Otworzył drzwi do pokoju i wszedł tam razem z Valerie. Puścił jej dłoń, by mogła swobodnie rozejrzeć się po pokoju, a sam zamknął drzwi. Przeżyli dziś wiele i chba faktycznie potrzebowali odpoczynku. Ati zrzucił marynarkę i koszulę, odsłaniając poznaczony bliznami tors. Zdawał sobie jednak sprawę, że dziewczyna pewnie nie chciała oglądać każdej jego pamiątki, którą miał na ciele, więc założył jakąś koszulkę, którą znalazł w szafie. Spojrzał się na nią, by sprawdzić czym się zajęła.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-06, 13:16   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

Valerie weszła oczywiście razem z nim do pokoju, a kiedy wreszcie puścili swoje dłonie, usiadła na jakiejś najbliższej rzeczy i zaczęła się rozglądać. A więc Atturi też miał pokój sam. Dla niej było to dość dziwne, bo całe życie dzieliła pokój albo ze swoim denerwującym rodzeństwem, albo z oddziałem Zero w Lidze. A teraz była tam kompletnie sama jak palec. Swoją drogą mogłaby teraz spać tutaj, bo z drugiej strony bała się spać sama. Szczególnie, że gdzieś w Lidze zgubiła swoje przytulanki, książki przyrodnicze i gry planszowe. A bez nich ani rusz.
Po chwili Atturi się zaczął rozbierać, a ona nie wiedziała co ma zbytnio robić. Chyba nigdy nie widziała faceta w... Ten sposób. Chyba, że rozcinano jego ubrania nożyczkami, bo został postrzelony i trzeba było błyskawicznie zacząć zakładać opatrunki. Innych sytuacji tego typu raczej nie pamięta. No, albo nie chce pamiętać. Z braku lepszego zajęcia, dziewczyna również zdjęła swoją koszulkę. Cóż, jej ciało wyglądało bardzo, ale to bardzo porcelanowo. Była jak mała lalka zrobiona ze szkła i nawet kolor jej skóry był zbliżony bardziej do marmuru czy właśnie bielutkiej porcelany, niż skóry człowieka. Wiadomo, że nie nosiła biustonosza, w końcu raczej i tak nie miała zbytnio czym oddychać, jeśli o to chodzi. Popatrzyła na niego kiedy się odwrócił i podwinęła nogi tak, że jej kolana były pod brodą, po tym dodała:
- Mogę się w coś ubrać? - zaproponowała.
_________________


 
 
Atturi Evans


20

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-06, 14:32   
   Multikonta: Tommy, Mike
[Cytuj]

Również musiał się przyzwyczaić, do życia samemu. Jako dziecko, też do pewnego momentu współdzielił pokój z młodszym bratem. Nawet po sześciu latach mu go brakowało. Pusty pokój tylko mu o nim przypominał. Atturi chętnie przyjąłby czyjeś towarzystwo. Jeżeli miałaby to być Val...
Zdawał sobie sprawę, że dla niej może być to lekko niecodzienna sytuacja. On widział wiele. Nie tylko własnymi oczyma, ale również cudzymi. Zwłaszcza cudzymi.
Nie spodziewał się, zobaczyć ją bez koszulki. Była taka... delikatna. Nawet jej ciało wzmagało w nim chęć chronienia jej. Brak oka wcale jej nie szpecił. Czuć było od niej niewinność, ale jemu to wcale nie przeszkadzało. Patrzył się na nią chwilę, ale potem uznał, że mu nie wypada.
- Jeżeli tylko chcesz. - Nie zmuszał jej do tego. Sam nie wiedział, co woli, dlatego spojrzał w głąb szafy, poszukując czegoś dla niej. - Wszystko będzie dla ciebie zbyt duże. - Poinformował ją. Jego ciuchy były luźne nawet na nim.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-06, 16:01   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

- Ale ja nie mam żadnych ubrań tu - powiedziała i skrzywiła się, po tym zaczęła się znowu rozglądać po pokoju, a następnie przeniosła wzrok na chłopaka. No tak, kiedy ją stąd zabrali wszystkie ciuchy wrzucili do jakiejś klitki którą dostała w akademii, w CIA. Zresztą i tak nie lubiła zabierać zbyt wielu rzeczy z całego tego wielkiego magazynu Pryzmatu. Wolała swoje stare ubrania, z Ligi. Ale wiadomo, że wszystko praktycznie przepadło. Tak więc no cóż, musiał jej dać. Skoro on się przebierał to ona też chciała. Kiedy tak na nią patrzył zaśmiała się dość niezręcznie, a po tym odwróciła wzrok. Pewnie nawet jakoś specjalnie tego nie czuła, ale sekunda po sekundzie, jej ciało zaczynało się rozgrzewać a jej policzki oblały się czerwonym jak pomidor rumieńcem. Po kolejnych kilku sekundach wokół niej zaczął unosić się siwy dym. No tak, sofa na której siedziała raczej nie będzie już jakoś specjalnie ładnie wyglądała, gdyż Val zaczynała ją lekko przypalać, przez co siwy dym zaczął się unosić wokół dziewczyny. No i to samo stało się rzecz jasna z jej spodniami. Valerie tylko szeroko otworzyła oczy i lekko się cofnęła, odsuwając się od źródła dymu jakby została poparzona czy coś. No ale to ona. Wiadomo. Po chwili zaczęła nieco szybciej oddychać, próbując się skupić na ugaszeniu małych iskierek, które zaczęły pokrywać kanapę.
_________________


 
 
Atturi Evans


20

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-06, 16:36   
   Multikonta: Tommy, Mike
[Cytuj]

- Niestety. To będzie musiało ci... - Nie zdążył dokończyć, widząc jak stara się dogasić iskierki, które zaczęły obejmować sofę. Wypuścił koszulkę z rąk i podbiegł do niej. Nie spodziewał się, że tak ją zawstydzi. Co poradzić? Była naprawdę ładna i ciężko mu było oderwać od niej wzrok.
- Spokojnie Valerie - Powiedział do niej, zsyłając na nią spokój i senność. Nie był to rozkaz zaśnięcia, ale zdecydowanie mogła poczuć zmęczenie. Stanął obok niej, czekając aż wpływanie zacznie działać. Jeżeli zbiło ją z nóg, złapał ją tak, by nie upadła.
- Jeżeli chcesz ze mną tu zostać, będę musiał załatwić Biały Szum. - Uśmiechnął się do niej. Nie chciał, by wszystko tu się spaliło, a chciałby, aby została z nim. Wypełniła ten pusty pokój swoim śmiechem i radością. Spojrzał na kanapę, by sprawdzić, czy nie zaczęła się palić.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-06, 16:43   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

Dziewczyna od razu bezwładnie opadła na sofę, wpadając w ręce chłopaka. Pewnie, poczuła się bardzo zmęczona ot tak, znikąd. Wiadomo, że zadziałała tutaj moc Atturiego, wielokrotnie ktoś używał na niej takich zdolności, jednak nigdy jakoś głębiej się nad tym nie zastanawiała. Leżała więc tak praktycznie naga od pasa w górę, a jej spodnie również nie wyglądały specjalnie dobrze, bo w kilku miejscach były przepalone. No cóż, takie już były minusy bycia czerwoną i Val dobrze o tym wiedziała, że tak to się skończy. A wydawało się jej, że już coraz bardziej panowała nad swoimi zdolnościami. Kanapa na szczęście była w całości, gdyż praktycznie cały ten ogień pochłonęła, gdy tylko wpadła w ramiona chłopaka. Słysząc słowo Biały Szum od razu się skrzywiła. Przypominało jej się gdy używano go w Lidze. Nie było to w żadnym razie nic miłego, było to wręcz...Odrażające, że ktoś chciał go tutaj na niej używać. Dziewczyna się skrzywiła, mimo iż była dość senna. Słabym głosem dodała:
- Nie... Proszę... - pisnęła i schowała twarz, opierając ją o ramie chłopaka.
_________________


 
 
Atturi Evans


20

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2017-01-06, 18:36   
   Multikonta: Tommy, Mike
[Cytuj]

Chyba wpadł na nienajlepszy pomysł. Nie wiedział, że dziewczyna tak bardzo tego nie lubi.
- Przepraszam. - Wyszeptał zgaszony - Już nie będę mówił takich rzeczy. Jestem głupi. - Przyciągnął jej ciało bliżej siebie, chcąc pokazać że nie ma wobec niej złych zamiarów. Musi ją kontrolować własną mocą. Mimo wszystko, nie chciał puścić połowy kompleksu z dymem.
Jej skóra była taka ciepła. Tak przyjemna w dotyku. Chciałby tak ją przytulać i przytulać. Mogła wyglądać jak porcelanowa laleczka, ale była od niej cieplejsza. Znacznie cieplejsza. Nie mogli jednak tak wisieć w bezwładzie.
- Chcesz zostać dziś ze mną? - Zapytał. Nie miał zupełnie nic przeciwko temu.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,092 sekundy. Zapytań do SQL: 10