Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Lounarie de Coudray szuka chętnych graczy do relacji między postaciami.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
- Silas Yuriev poszukuje swojej drugiej, męskiej połówki.
-Ceridwen Murray Poszukuje 1 osoby do byłego oddziału 7 z ligi dzieci.
-Gabriel O'Donnell Poszukuje brata/siostry.
-Summer Dawson Poszukuje relacji dla swoich postaci. Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy luty 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
Duża kafeteria
Autor Wiadomość
Carter Hunt
CIA Princess


20 lat

Niebieski




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-24, 11:16   
   Multikonta: Kira K.; Xanthe O.; Clary Lacroix
[Cytuj]

No nareszcie sobie poszedł, koniec z chamskimi zaczepkami. Niech spróbuje z kimś ze swojej ligi. Carter nie była zainteresowana romansami z jakimś dzieciakiem. Zwłaszcza że traktował ją, jak głupszą, a przynajmniej miała takie wrażenie.
Potrząsnęła głową, chcąc zapomnieć o natrętnym chłopczyku. Miała w końcu robotę do wykonania, a do baru zaczęło schodzić się więcej agentów. Gdyby wiedziała, że szkolenie będzie związane z pracą w tłumie, to chyba nie zgodziłaby się. Cóż, teraz było na to za późno.
Dopiła swoją colę i ruszyła w tłum. Podeszła do grupki, która ustawiała beczkę z piwem albo jakimś innym napojem. Uśmiechnęła się do jednego z chłopaków, szkoda że nie była lepsza w nawiązywaniu nowych znajomości.
- Cześć, widzę, że macie zamiar rozkręcić imprezę. - Oby jej nie olał, chciała wykonać swoje zadanie...
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-24, 16:26   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG Carter
- Tak, dokładnie! - dodał jeden z agentów, który podłączał do beczki jakieś dziwne wężyki. Wiadomo, trzeba było ustawić to tak, by były one podłączone do beczki i żeby dało się "lać" piwo w górę. Było z tym trochę zabawy, jednak najciekawszą rzeczą był fakt, skąd do wzięli. Pewnie wszystko to działo się na potrzeby szkolenia. O ile nadal można to tak nazwać.
- Wskakuj, za moment będzie gotowe - powiedział ten sam mężczyzna, przez co większość osób się rozstąpiła. Zupełnie tak, jakby ona nagle została wybrana i musiała stanąć na tej beczce i wiadomo co zrobić. Oczywiście, przez cały czas będzie trzymana przez innych. Ale z jednej strony jeśli nigdy tego nie robiła, to było spore ryzyko, że dziewczyna po prostu się zakrztusi. Jednak wyjścia nie było i po chwili tłum agentów zaczął się śmiać i uśmiechać do niej, aż wreszcie finalnie mówić: "Dalej, dalej!", wraz z klaskaniem. Agent skończył podłączać wszystkie te rzeczy i zabawa była gotowa. Chwycił Carter za dłoń, chcąc pomóc jej wejść na beczkę.
_________________


 
 
Désirée St. Claire


20

Pomarańczowa




pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-25, 12:11   
   Multikonta: xxxxxxxx
[Cytuj]

Spojrzała z uśmiechem na Toni.
- No nie do końca. Ja dostałam to jako zamiennik tego, że wtedy nie wzięłam udziału w treningu, który był związany z domem – odpowiedziała.
Wtedy odesłali ją, ale w zamian za to miała stawić się na treningu z Samem i Mike jak się okazało. Słysząc słowa o Calumie skupiła spojrzenie na dziewczynie.
- Ale jak widzę tobie także trafił się indywidualny trening z Calumem. Na pewno będziesz mogła z tego dużo wynieść. – dodała.
Nie była zazdrosna co to, to nie. Po prostu wyraziła swa opinię, której nie widziała powodu, aby ukrywać. Taka była prawda i już. Jej kontakt z Freyą, opierał się na przekazywaniu sobie myśli ponieważ tak się złożyło, że obydwie były takie same. Pomarańczowe. Ponownie skupiła swa uwagę na Toni, gdy usłyszała jej pytanie.
- Tutaj jest zdecydowanie lepiej... – odpowiedziała.
Nie wiedziała co mogła powiedzieć więcej, urwała w połowie swej wypowiedzi. W końcu jeżeli nie przebywało się w Obozie, to nie mogło się mieć poglądu na to jak wyglądało życie w nim. A ona dzięki pobytowi przeszła prawdziwą szkołę życia, która procentowała tutaj. Nauczyła się zachowania, które pozwoliło jej przetrwać.
Uśmiechnęła się do Freyi i Toni. Po prostu przybyłam z innego miejsca. Z miejsca przy, którym Pryzmat jest Niebem. W sumie można określić, że przybyłam z piekła. Przekazała te myśli dziewczynie, jednocześnie nie wyjawiając prawdy. W końcu jej odpowiedź mogła mieć wiele znaczeń. Powiedziała, że przybyła z innego miejsca. A więc nie odpowiedziała wprost, że jest w Pryzmacie od niedawna. Na dobrą sprawę można było nadal podejrzewać, że albo była dobrze ukrywana albo faktycznie jest nowa. Ach ten efekt tajemnicy, który dla niektórych bywa naprawdę irytujący i denerwujący.
Obrzuciła spojrzeniem barmana, chcąc dać mu do zrozumienia, iż lepiej będzie jeżeli przerwie swe próby nachalnego odebrania własności dziewczyny. Pokręciła przecząco głową widząc zachowanie drugiego agenta. No cóż skoro oni mogli tak pogrywać, to ona nie widziała problemu z tym, aby podjąć kroki i zachować się tak jak oni. Spojrzała na dziewczyny.
- Drogie panie i tutaj mamy klasyczny przykład desperacji ze strony mężczyzn, którzy zapewne liczą na to, że zaliczą – powiedziała uroczym, słodkim tonem.
Okej byli młodzi i nie widziała potrzeby w tym, aby nie zachowywać się jak młoda osoba. A w dodatku odbiegnięcie od tematu jej zadania, było według niej świetnym manewrem. Odwróci od siebie uwagę jednocześnie skupiając ją na innym zagadnieniu. W tym przypadku określeniu zachowania dwóch młodych agentów, jako zdesperowanych mężczyzn, którzy liczą na to, że zdołają zaliczyć je.
- Nie, nie widziałam go dzisiaj. A to jest już dziwne – odparła.
Spojrzała na mężczyzne, który znalazł się obok nich.
- Nie, nie zamawiamy - odparła.
Dlaczego ci wszyscy przedstawiciele płci męskiej uparli się, aby do nich zarywać? Nie potrafiła jednak tego zrozumieć.
 
 
Toni Martin
Chwilowo bezdomna


18 lat

Złota




Wysłany: 2016-12-25, 23:31   
   Multikonta: No chyba nikt
[Cytuj]

Nieświadomie zgarbiła się, lekko unosząc ramiona, jakby chciała się schować. Robiła tak zwykle, gdy czuła się przez kogoś atakowana, jak teraz przez Freye. Nie miała jej tego za złe, pomarańczowa zachowywała się tak jak zwykle, na pewno nie chciała być niemiła dl Toni... Po prostu ona była zbyt przewrażliwiona na swoim punkcie.
Nie odpowiedziała Averly, ale nie dlatego, że jej nie lubiła, czy coś, po prostu - potocznie mówiąc - zapomniała języka w gębie. I to ze strachu. Niby nie działo się nic nadzwyczajnego, no chyba, że jesteś Toni. Chamskie odzywki barmana, stanowcza odpowiedź dziewczyny, to wszystko była dla nie zupełnie nowe. W końcu w idealnym pryzmacie nie było miejsca na takie rzeczy.
Przestraszonym wzrokiem skakała pomiędzy Averly, a Freyą. Nie podobało jej się tam. Strasznie jej się tam nie podobało. Zbyt dużo... wrażeń jak na jeden dzień. Zbyt dużo obcych osób dookoła - no, niby znała Averly, a nawet lubiła, Freye też niby kojarzyła z pryzmatu, ale teraz wydawały się być zupełnie obce. Dopiero teraz widziała, jak bardo się od nich różni. I trochę im zazdrościła. Obydwie pomarańczowe zachowywały się dorosłe osoby, albo przynajmniej starsze, niż faktycznie były, podczas gdy Toni mentalnie zatrzymała się gdzieś na poziomie sześciolatki, bojącej się pierwszego dnia w szkole i którą właśnie wrzucono między dorosłych.
To zdecydowanie nie było zadanie dla niej. Momentalnie zapragnęła wrócić do swojego pokoju, by zamknąć się w dobrze znanej kopule samotności.
Gdy podszedł do nich kolejny chłopak, prawdopodobnie niewiele starszy od niej, a do tego proszący, by kupić mu alkohol, Toni - ze wszystkich rzeczy, jakie mogła wtedy zrobić - wybrała chyba najdziwniejszą opcję.
Uciekła. Dosłownie.
Zerwała się z miejsca jak spłoszona sarna, zostawiając na blacie niedopity sok. Bez słowa odeszła od dziewczyn, znikając gdzieś w tłumie. I a tamtym momencie ani trochę nie obchodziło jej, że pewnie uznają ją za jakoś wartkie. W ogóle niewiele ją wtedy obchodziło, poza tym, że pewnie jeszcze chwila i zacznie płakać.
Oh, czyż nie była wprost idealnym materiałem na agentkę? Rozpuszczony bachor, którego nie można na chwilę spuścić z oka, bo coś sobie zrobi, lub będzie płakać gdzieś w kącie. Szczerze nienawidziła swojego charakteru, a jedyne na co miała ochotę, to wrócić do swojego pokoju i nigdy z niego nie wyjść. Ale zamiast tego zatrzymała się gdzieś w środku tymczasowego klubu i wzięła głęboki oddech.
Pewnie większość szkoleniowców miała ją za głupiego dzieciaka, który nic nie potrafi zrobić samemu. Tylko Calum w nią wierzył, a ona w jakimś stopniu nie chciała go zawieść. Dlatego zamiast wrócić do siebie, zajęła się zadaniem.
Próbowała przyglądać się ludziom dookoła, nie zwracając przy tym specjalnej uwagi. Starała się, ale wyszło jak zwykle. Wyglądała jak dziecko, które zgubiło się w supermarkecie.
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-26, 12:42   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG Averly, Toni, Freya

Mężczyzna który jeszcze chwilę temu spokojnie pił drinka, nagle wystawił swoją dłoń i chlusnął sobie mieszaniną soku i alkoholu w twarz. No tak, stracił nad sobą kontrolę w wyniku tego, co zrobiła Freya. Może nie było to specjalnie dobre patrząc na zadanie. Jednak przecież pomarańczowa nie miała o nim najmniejszego pojęcia, więc mogła się zachowywać tak, jak tylko chciała. Od razu wszyscy popatrzyli na niego, a facet dodał:
- Ty pomarańczowa wiedźmo - syknął, a następnie przetarł swoją twarz rękawem i skierował się w stronę wyjścia z kafeterii. Barman jednak nie zostawił tego tak. No, oczywiście podał dziewczynie drinka o którego poprosiła przed chwilą. Po tym zerknął na Freye i dodał:
- Ostrzegam, to niezbyt dobre wyjście. Już lepiej byłoby wdać się w bójkę, czy coś w ten deseń - rzucił, polerując jakieś szkło właśnie wyjęte ze zmywaka. Fabien w tym czasie przysunął się nieco bliżej dziewczyn i bezwstydnie zajął miejsce Toni. Bo czemu nie? Skoro wyszła, to raczej nie będzie go już używała, haa, a nawet zostawiła mu darmową colę. Fabien wyszczerzył się do dziewczyn i dodał:
- To jak? Zamówicie mi coś? Przecież to nic złego, a ten frajer nie chce mi sprzedać nawet piwa - wtem Fabien wskazał na barmana i przewrócił oczami.

Mg Toni
Ludzie nieco ją omijali, bo ewidentnie zachowywała się dziwnie. Zrobiło się wręcz wokół niej małe kółko, bo nikt nie chciał na nią wpaść. Zresztą... Nie bez przyczyny. Sama Toni widziała, że po jej palcach przechodziły małe iskierki, a jej włosy wydawały się być podniesione nieco bardziej niż zwykle. Stres nie działa dobrze i po prostu młoda żółta zaczynała nieco tracić kontrolę nad sobą... Jej oddech był nieco szybszy, a jej samej wydawało się, że wszystkie oczy są zwrócone prosto na nią. Wszyscy się na nią patrzą, a ich twarz wykrzywiały się w jakieś dziwne kształty. Jakby byli zdziwieni jej zachowaniem, a może nawet przerażeni? Zaczynali się zastanawiać kim właściwie była Toni i co robiła na szkoleniu? Przecież wyglądała jak mała dziewczyna, która właśnie zgubiła rodziców w supermarkecie. Nikt nie odważył się podejść do niej czy zapytać o co chodzi i czy potrzebuje jakiejś pomocy. Gdyby był teraz tutaj Calum, ona przecież tak bardzo go potrzebowała. Był jedyną osobą, która wierzyła w nią. Nie było nikogo innego. Toni nagle poczuła, że naprawdę musi wyjść na dwór i zakończyć zadanie. Przecież... To było zbyt wiele. Musiała się uspokoić, bo skończy się to źle. Bardzo, bardzo źle.

kolejki:
Freya, Av, MG
Carter, MG
Toni, MG
_________________


 
 
Carter Hunt
CIA Princess


20 lat

Niebieski




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-26, 13:47   
   Multikonta: Kira K.; Xanthe O.; Clary Lacroix
[Cytuj]

Nie była przekonana, co do pomysłu wchodzenia na beczkę i picia z niej zawartości. Nie pijała alkoholu, głównie dlatego że nie miała pojęcia, jak wpływa on na psioników. Jednak, gdy jeden z agentów podał jej rękę, nie miała już zbytnio odwrotu. Nie miała pojęcia, jak grzecznie im odmówić.
Dlatego wlazła na beczkę, w razie jakiś problemów zawsze mogła sobie pomóc... w wiadomy sposób. Szkoda tylko, że znów wpakowała się w coś, co przeszkodzi jej w wykonaniu zadania. A może nie przeszkodzi? Zresztą nie bardzo wiedziała, jak ma się do tego zabrać. Kenneth mógł powiedzieć jej więcej.
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-26, 14:01   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG Carter
Jeden z mężczyzn oczywiście pomógł jej wejść, a raczej chwycił jej nogi i odwrócił całe ciało Niebieskiej do góry nogami. Dziewczyna miała jedno zadanie - stać na rękach i starać się połknąć jak największą ilość alkoholu. Nie było żadnego innego wyjścia, no cóż... Jedyne co pozostawało, to modlić się, by to piwo było jedynie piwem.
A tutaj właśnie cały diabeł tkwił w szczegółach.
Carter po chwili poczuła w ustach nieprzyjemny smak alkoholu. Nawet jeśli kiedykolwiek miała jakiś trunek swojego ojca w ustach, to to nie mogło się z tym w żaden sposób równać. Zapach spirytusu od razu nieco ją omdlił. Przecież to śmierdziało tak okropnie, a jeszcze gorzej smakowało. Po chwili Carter poczuła, jak okropna substancja zatrzymuje się w jej gardle, parząc praktycznie cały jej przełyk. Ale nie trzeba było długo czekać na finał - dziewczyna poczuła, jak to coś przedostaje się również do jej nosa, a po chwili wylatuje przez niego. Wiadomą reakcją organizmu był kaszel. Ohh... I to jaki. Carter zaczęła się praktycznie dusić, jakby ktoś testował na niej waterboarding albo chciał wręcz utopić ją w denaturacie. Gdy tylko się zakrztusiła, od razu została zdjęta z beczki i posadzona przy niej. Ale... Wszystko ją piekło. Cały nos, w dodatku gardło, żołądek. Zrobiło jej się naprawdę niedobrze i jeśli zaraz się czegoś nie napije, to będzie bardzo, bardzo źle. Czuła cały czas ten gorzki smak w przełyku. Boże, czy to było piwo, do jasnej cholery?
Ale towarzystwo raczej zachowywało się nieco inaczej niż można się spodziewać. Wszyscy zaczęli się śmiać.
A Carter zaczęło się poważnie kręcić w głowie...
_________________


 
 
Toni Martin
Chwilowo bezdomna


18 lat

Złota




Wysłany: 2016-12-26, 14:37   
   Multikonta: No chyba nikt
[Cytuj]

Prąd, przebiegający przez jej ciało, wcale nie był delikatny i przyjemny jak zwykle. Nie sprawiał jej bólu - zwyczajnie nie mógł - zamiast tego przechodziło ją nieprzyjemne mrowienie, jakby cały ładunek elektryczny próbował za wszelką cenę wydostać się na zewnątrz. Ona także musiała wydostać się z kafeterii, zanim przypadkiem zrobi komuś krzywdę.
Tłum, które wręcz rozstępował się przed żółtą, chcąc uniknąć porażenia prądem, wcale nie pomagał. Fakt, łatwiej jej było poruszać się, gdy miała dookoła siebie wolną przestrzeń, ale równocześnie spojrzenia tych wszystkich ludzi jedynie wzmacniały stres. Dokładnie takich sytuacji starała się zwykle za wszelką cenę unikać. Nienawidziła znajdować się w centrum uwagi. I chyba jak wszyscy psionicy - nienawidziła tracić kontroli. A niewiele jej do tego brakowało.
Zacisnęła dłonie w pięści, jakby miało to sprawić, że prąd w postaci piorunów nie będzie mógł się z nich wydostać. Właściwie biegła w stronę wyjścia, jakby zależało od tego jej życie, choć była zupełnie bezpieczna - prąd nie mógł zrobić jej krzywdy - co innego ludziom w jej otoczeniu.
Gdy tylko dotarła do drzwi, gwałtownie szarpnęła za klamkę, by wydostać się na zewnątrz. Potrzebowała tylko trochę świeżego powietrza i chwili spokoju, zaraz wszystko się uspokoi...

z/t
 
 
Toni Martin
Chwilowo bezdomna


18 lat

Złota




Wysłany: 2016-12-26, 21:25   
   Multikonta: No chyba nikt
[Cytuj]

Carter

Toni ponownie przedzierała się przez tłum, tym razem by wrócić do Averly i Freyi Nie wiedziała ile ma czasu, na ostrzeżenie dziewczyn. Nie wiedziała nawet, czy da radę je przekonać, by stamtąd wyszły. Bo co im powie? "Hej, mam przeczucie, że zaraz stanie się coś złego, przerwijcie zadanie i chodźcie za mną!" To wszystko nie trzymało się kupy.
Droga do baru wydawała się teraz cholernie długa, a tłum o wiele gęstsze, niż wcześniej. Tak jest zawsze, nie? Gdy gdzieś się śpieszysz, masz wrażenie, że poruszasz się w zwolnionym tempie.
Nie dotarła do baru. Dlatego, że wcześniej zauważyła na swojej drodze Carter, która prawdopodobnie całkiem nieźle się bawiła. Toni nie spodziewała jej się tam spotkać, nie wiedziała, że ona też bierze udział w zadaniu.
- Carter! - wrzasnęła, gdy tylko zauważyła jej charakterystycznie, białe włosy. - Carter, jak dobrze, że cię widzę. - Ponownie krzyknęła, gdy podeszła trochę bliżej. Mówiła szybko i niewyraźnie, była zmachana i strasznie przejęta. - Mówimy stąd wyjść. Szybko.
Złapała dziewczynę za przedramię i pociągnęła za sobą w stronę najbliższego wyjścia. Zachowywała się zupełnie jak nie ona, bo przecież normalnie właściwie nigdy nie używała siły. Ale teraz nie miała czasu nic tłumaczyć.
 
 
Freya Baldwin
Królewna


19 lat

Pomarańczowa




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-26, 22:17   
   Multikonta: Jake, Gigi
[Cytuj]

Freya nieszczególnie interesowała się pogawędką między dziewczynami, ale uprzejmie im nie przerywała. Treningi, szkolenia, bla bla bla. Naprawdę to ją teraz czekało? Tylko to? Nie, dzięki. Poza tym, wciąż pochłonięta była bardziej rozmyślaniem, gdzie do cholery jest Nailah. Czy naprawdę zamierzał zachować się jak typowy facet i najzwyczajniej w świecie stchórzyć?
Wysłuchała uważnie telepatycznej odpowiedzi Averly.
Hmm, Pryzmat jest Niebem... Już raz to słyszałam...
Przekazała, uśmiechając się serdecznie i, o dziwo, jak najbardziej szczerze. Zabawne, ale sam fakt, że dziewczyna choć tym małym szczególikiem skojarzyła jej się z Sahirem, sprawiał, że od razu wydawała jej się jakoś bardziej... Sympatyczna? Godna uwagi? W końcu mimo aktualnej złości na chłopaka to wciąż te dobre uczucia były silniejsze. Nie nalegała jednak, żeby powiedziała coś więcej.
Uśmiechnęła się szerzej, słysząc komentarz dziewczyny, po czym zaśmiała w głos, kiedy mężczyzna wylał sobie na twarz zawartość szklanki.
Przyjęła od barmana swój napój, po czym wywróciła oczami, słuchając jego kazania.
- Dzięki za ostrzeżenie, ale ja wdaję się tylko w takie bójki. Nie mam w zwyczaju brudzić sobie rączek - odpowiedziała z uroczym uśmiechem, po czym spojrzała na to, co zamówiła.
Hmm, może jednak alkohol i silne leki przeciwbólowe to nienajlepsze połączenie?
Zrezygnowała więc ja na razie z picia i tylko zamieszała zawartością szklanki.
Odpowiedź na pytanie o Nailah trochę ją zmartwiła, ale postanowiła nie ciągnąć tematu. Przynajmniej na razie.
Uniosła brwi, słysząc nowego towarzysza.
- A ty to kto? - spytała dość ostro, zerkając w stronę chłopaka, albo może raczej chłopca, bo nie dość, że wyglądał młodo, to jego głos również nie brzmiał jakoś specjalnie męsko. Zdecydowanie nie zamierzała mu kupić czegokolwiek - z niewiadomych powodów nie wywarł na niej zbyt dobrego wrażenia.
- A tej co znowu odbiło? - rzuciła do Averly, jednocześnie odprowadzając Toni wzrokiem. Dlaczego ona zawsze zachowywała się tak dziko?
Freya zrobiła zdecydowanie niezadowoloną minę, kiedy na ledwo zwolnionym miejscu usiadł ten dziwny typ.
Może po prostu go sparaliżujemy i będzie po problemie?
Spytała telepatycznie, pół żartem, pół serio, swoją towarzyszkę, znów posyłając jej uśmiech. Zaraz po tym jednak wstała ze swojego miejsca, sycząc lekko z bólu - w końcu każdy ruch podrażniał ranę. Starała się jednak nie dać nic po sobie poznać.
- Wiesz co, masz i baw się dobrze - powiedziała do chłopaka, wręczając mu swojego drinka, którego nawet nie zaczęła pić. - Na nas już czas - dodała, chwytając Averly za rękę i próbując pociągnąć ją w głąb ludzi i zwracając się do niej po raz kolejny telepatycznie.
Błagam, jak już mamy z kimś gadać, to znajdźmy chociaż jakieś warte uwagi towarzystwo.
Skoro już tu była, to zamierzała się dobrze bawić. Mimo, eee, drobnej kontuzji. I tego jebanego szlafroka.
_________________

x
 
 
Carter Hunt
CIA Princess


20 lat

Niebieski




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-27, 13:40   
   Multikonta: Kira K.; Xanthe O.; Clary Lacroix
[Cytuj]

Czuła się źle, bardzo dziwnie. W głowie jej się kręciło, wszystko ją paliło. Czego do jasnej cholery dolali do tego piwa? Nie była przyzwyczajona do picia, nigdy tego nie robiła. Nie tykała niczego, co mogłoby doprowadzić do utraty panowania nad sobą. Nawet cholernej kawy unikała! Dlaczego wpakowała się w coś takiego? Ojciec będzie wściekły.
Zsunęła się z beczki, odepchnęła od siebie śmiejących się ludzi. Użyła do tego siły fizycznej, nie uciekała się do swoich umiejętności. Nie chciała ryzykować, że tak, jak Trzynaście rozmaże kogoś po ścianach. Nie chciała stać się potworem. Pamiętała minę tej kobiety, która przerzuciła przez bark. Przerażenie na jej twarzy, choć tak naprawdę nic jej nie zrobiła.

W tłumie natknęła się na Toni, która krzyczała jej imię. Carter, tak miała na imię Carter. Nie miała pojęcia, czemu ojciec nazwał ją, jak chłopaka. Może, dlatego że oczekiwał syna? A trafiła mu się tylko córka, a żona umarła przy porodzie, mimo że otoczono ją najlepszą opieką?
- Co się stało? - Dziwnie się zachowywała. Toni złapała ją za ramię i zaczęła ciągnąć ku wyjściu z kafeterii. Nie miała siły, ani ochoty jej się stawiać, dlatego grzecznie poszła za dziewczyną. Nie myślała trzeźwo, a przecież miała zadanie do wykonania. Znowu się nie popisała...
 
 
Désirée St. Claire


20

Pomarańczowa




pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-27, 14:30   
   Multikonta: xxxxxxxx
[Cytuj]

Jeszcze przez chwilę wymieniała z Toni uwagi na najróżniejsze sprawy, a potem Ssojrzała nieco zaniepokojona na nią, nie wiedziała co się dzieję z dziewczyną i czemu ona tak nagle zamilkła. Co się zaś tyczy zachowania tego mężczyzny za barem...jej również ono nie przypadło do gustu, ale starała się zachować jakiś spokój. Znała siebie i wiedziała, że nie jest zbyt przyjemna gdy ktoś zaczyna jej coraz bardziej dopiekać. Tylko ten spokój mógł ją uratować, a właściwie jego i innych.
Gdy mężczyzna chlusnął sobie drinkiem w twarz spojrzała zszokowana to na niego, aby potem przenieść wzrok na Freye. Doskonale wiedziała czyją sprawką jest to co miało przed chwilą miejsce. Skoro nie zrobiła tego ona, to pozostawała jedynie jedna osoba, czyją sprawką mogło być to wszystko.
Szok, znów została zszokowana gdy ciemno włosa dziewczyna nagle odbiegła od baru biegnąc przed siebie, a jej miejsce zajął jakiś chłopak. Już miała mu coś odpowiedzieć gdy nagle dotarł do niej zarówno przekaz telepatyczny jak i ten normalny, którego autorką była blondynką.
- Nie wiem czemu Toni tak nagle uciekła. W sumie wypada jej poszukać – powiedziała będąc całkowicie szczerą w swej wypowiedzi.
Parsknęła śmiechem cicho, kręcąc przecząco głową na znak, że nie wypada innych aż tak torturować. No cóż gdy ona ostatnio kogoś sparaliżowała to ta osoba wylądowała w skrzydle szpitalnym, a więc za taką próbę serdecznie podziękuję.
Nie wypada, a zresztą w mym przypadku to nie jest dobra opcja dla niego. Odparła nie chcąc więcj wyjaśniać. Uznała, że zawsze będzie mogła zrobić to potem, oczywiście gdyby zaszła taka potrzeba , a nie, że nagle najdzie ją na to ochota. Sięgnęła po swą szklankę z sokiem, który chciała dopić i nie była przygotowana na to, że praktycznie wypadnie jej ona z ręki gdy zostanie za nią złapana by zostać pociągniętą w głąb sali. Okej po raz kolejny zachowanie blondynki zaskoczyło ją, przy czym nie można było powiedzieć czy była z tego czegoś zadowolona.
- Freya pójdę poszukać Toni, martwie się o nią . Dołączymy do ciebie później – powiedziała by po chwili wyrwać się z jej uścisku.
Spojrzała jeszcze na chwilę na nią Znajdź dobre towarzystwo, najlepiej w liczbie trzech i w płci męskiej. Trzymam kciuki. Jeden, krótki telepatyczny przekaz, aby po chwili zniknąć w tłumie ludzi. Nie było takie łatwe szukanie tutaj dziewczyny, na domiar złego nie wiedziała czy ona znajduje się jeszcze w sali czy też nie. I kilka razy miała wrażenie, że już znalazła dziewczynę gdy nagle okazywało się, że to tylko ktoś podobny do niej. Świetnie, nie ma to jak pomylić osoby ze soba, a potem przepraszać tłumacząc się po raz kolejny tą samą wymówką.
W końcu wydało jej się, że dostrzegła szukaną osobę, zaczęła przeciskać się w jej kierunku. Na szczęście tym razem się nie pomyliła. Jednak nie wiedziała co się dzieje, bo nie spodziewała się ujrzeć sceny w, której Toni ciągnie za sobą jakąś dziewczynę. Nie wiedziała co one z tym mają, ale w tej jednej chwili zachowanie zarówno T jak i Freyi wydało jej się być dziwnym deja vu. Z tym, że tym razem nie dotyczył ono bezpośrednio jej osoby.
- Toni! Szukałam ciebie....co się dzieję? – zapytała będąc kompletnie zdezorientowaną.
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-27, 14:44   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG

Toni i Carter
Carter nawet nie miała sił opierać się Toni, czuła się naprawdę okropnie. Wszyscy ludzie wokół rozmazywali się na tle całej tej imprezy. Za każdą sylwetką ciągnął się jej ponury cień, rozmazywał twarz, ubrania, łączył ze sobą dwoje obcych sobie ludzi. Wszystko wydawało się jak namalowany akwarelami obraz, który nagle został wrzucony pod prysznic. To, co było w beczce już na zawsze będzie zagadką dla Niebieskiej, jednak jedno było ważne - Nigdy. Przenigdy. Więcej. Carter musiała szybko wyjść i jeszcze szybciej się napić. A jeszcze, jeszcze szybciej znaleźć miejsce, gdzie będzie mogła zwymiotować, bo od tego chodzenia zrobiło jej się nieźle niedobrze.

Dołącza Averly, więc kolejka to: Toni, Carter, Averly.

Freya
Chłopak szeroko otworzył oczy, gdy udało mu się zdobyć jakiegoś drinka. Dodał od razu do pomarańczowej:
- O rany, jeszcze nigdy żadna laska nie postawiła mi drinka. Dzięki - powiedział Fabien, uśmiechnięty od ucha do ucha. Mina nieco mu zrzedła jednak gdy Freya jak i ta druga dziewczyna odeszły, zostawiając go samego. Rany, co z tymi dziewczynami się dzisiaj działo? Wszystkie od niego szły, jakby brały udział w jakiejś durnej zabawie w olewanie go. A przecież był niczego sobie. Oglądał się za Freyą, obserwując całą tą sytuację z Toni jak i pijaną Carter. Oczywiście nie znał ich imion, kojarzył jedynie z pseudonimów typu "ta od Bonda" i tak dalej. Widząc, że Averly oderwała się od pomarańczowej, podszedł znowu do Freyi dzierżąc w dłoni drinka i dodał:
- Chyba kumpelka Cię wystawiła, to może spędzisz trochę czasu ze mną? Jestem Fabien - powiedział i uśmiechnął się lekko. Dopiero stając obok niej zorientował się, że jest od niej sporo niższy, praktycznie o głowę. Zanim obejrzała się na niego, chłopak uniósł się lekko na palcach, żeby to zamaskować.

Czyli dwie kolejki, ale Freya zawsze może się oderwać od Fabiena i pobiec do Averly, Toni i tak dalej.

Czyli: Kolejka 1: Freya, MG (teraz dowolnie, możesz nawet teraz dac posta)
kolejka 2: Toni, Carter, Averly na końcu.
Jak Freya się teraz do was zwróci, olewając Zielonego to uwzględnijcie ją w poście.
_________________


 
 
Toni Martin
Chwilowo bezdomna


18 lat

Złota




Wysłany: 2016-12-27, 15:20   
   Multikonta: No chyba nikt
[Cytuj]

Zamknęła oczy, dosłownie na sekundę, jakby próbowała przypomnieć sobie, jak się oddycha. Nie miała pojęcia, co odpowiedzieć Carter. Nie była w stanie choć na sekundę zebrać myśli. Więc nawet nie próbowała tłumaczyć. Zresztą, niebieska była w takim stanie, że pewnie i tak niewiele by zrozumiała. Toni, widząc, że ciągnięcie jej za sobą nie jest zbyt dobrym rozwiązaniem, zarzuciła jej rękę na swoje ramie, by mogła się na niej podeprzeć.
Początkowo nawet nie zorientowała się, że ktoś woła ją po imieniu. W całym tym zamieszaniu trudno było cokolwiek usłyszeć. Dopiero po chwili zauważyła sylwetkę pomarańczowej.
- Averly! - zawołała za nią. - Dobrze, że jesteś. - naprawdę cieszyła się, że ją widziała. Ją też chciała ostrzec, ale pewnie nawet nie dążyła by dopchać się do baru, zwłaszcza z pół przytomną Carter.
Pomarańczowa oczywiście też pytała, o co chodzi. I tym razem Toni nie miała jak wymigać się od odpowiedzi. Nawet chciała wszystko komuś powiedzieć, ale z tyłu głowy wciąż miała obawę, że tak naprawdę nic się nie dzieje, tylko ona panikuje z byle powodu. I może mieć przez to problemy.
- Wszystko ci wyjaśnię, gdy wyjdziemy na zewnątrz. - Tak, to zdecydowanie lepszy pomysł niż próba przekrzyczenia całego tego tłumu. - A teraz, pomóż mi wyciągnąć Carter na dwór.
 
 
Carter Hunt
CIA Princess


20 lat

Niebieski




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-27, 15:35   
   Multikonta: Kira K.; Xanthe O.; Clary Lacroix
[Cytuj]

Carter nie stawiała oporu. Teraz oprócz zawrotów głowy, czuła jeszcze nudności. Przynajmniej Toni, pomimo swojego zaaferowania była w stanie myśleć trzeźwo. Ojciec ją zabije...
Z pewnością to zrobi, mimo że sam lubił wypić. Jednak nie wyobrażał sobie, że pewnego dnia zobaczy swoją córkę pijaną lub na kacu. Miała nadzieję, modliła się, żeby nie zobaczył jej w jednym z tych stanów. Teraz już na pewno nie uda jej się ukończyć zadania. Była beznadziejna.
- Niedobrze mi. - Wymamrotała cicho. Nie chciała komuś puścić pawia na buty. Znosić złości innych osób, żeby samej się zdenerwować.
 
 
Désirée St. Claire


20

Pomarańczowa




pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-27, 15:55   
   Multikonta: xxxxxxxx
[Cytuj]

No cóż nie nawykła do sytuacji, która obecnie miała miejsce w tej sali. Po prostu nagle tłum zrobił się znacznie większy, a ona zaczynała się czuć znacznie mniej konfortowo. W dodatku szukała Toni, a w gratisie gdy ją dostała otrzymała dziewczynę co do, której trzeźwości miała poważne wątpliwości. W dodatku widząc próby tego, że ciemno włosa próbowała jakoś wyprowadzić blondynkę z sali też poczuła się zaskoczona. Coś było nie tak i to było widac gołym okiem. Uroczo, po prostu uroczo.
Gdy w końcu udało jej się zwrócić na siebie uwagę Toni, nie usłyszała wyjaśnień ale też nie miała zamiaru drążyć tego tematu. Właściwie gdy usłyszała, że dobrze iż się tu znalazła uznała, że na wyjaśnienia przyjdzie pora potem.
- Okej – powiedziała jedynie to jedno słowo.
Podeszła jeszcze bliżej nich, po czym zarzuciła sobie drugą rękę Carter na swe ramię. Zaczęła prowadzić ją w kierunku wyjścia, chciała jak najszybciej opuścić tą salę. A teraz musiała zrobić to z pozostałą dwójką.
- Zaczniesz potem marudzić, że ci niedobrze - powiedziała do dziewczyny
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-27, 16:08   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
Dziewczyny nie miały żadnego problemu z wyjściem na zewnątrz, tą samą drogą, którą chwilę temu wszedł jakiś agent. Toni dobrze wiedziała kim jest. Jednak zanim cokolwiek się stało, udało im się wyjść z pomieszczenia. Carter z pewnością poczuła się troszkę lepiej, gdy miała okazję oddychać świeższym powietrzem niż te w kafeterii. No i oczywiście nikt nie przeszkodził im w wyjściu na zewnątrz. Jednak wyraźnie coś je ominęło. Może Toni miała racje i rzeczywiście było to coś istotnego? Tak czy siak za ich plecami właśnie doszło do wymiany, którą oczywiście mogła zaobserwować najbardziej Toni, bo kojarzyła tego gościa - zresztą, widziała go wcześniej i wiedziała, że to on jest celem. Jednak może bezpieczeństwo przyjaciółek było ważniejsze niż jakaś durna gra.
Toni, Carter/Averly.
_________________


 
 
Freya Baldwin
Królewna


19 lat

Pomarańczowa




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-27, 16:19   
   Multikonta: Jake, Gigi
[Cytuj]

Cudownie.
Skrzyżowała ręce na piersi, wyraźnie niezadowolona ze słów nowopoznanej dziewczyny. Co to ma być? Czyżby wszyscy znajomi Toni byli równie dziwni co ona?
Machnęła ręką, słysząc w głowie jej przekaz, kompletnie ignorując fakt, że przecież w zasadzie był to miły przekaz...
A rób co chcesz. Ja nie zamierzam bawić się w niańkę.
Posłała do niej te słowa, po czym odwróciła się na pięcie.
Nie to nie.
Właściwie, to nie tak, że Averly zrobiła cokolwiek, za co Freya miała prawo być zła. Sęk w tym, że dziewczyna słabo znosiła sprzeciw, plus była w zdecydowanie słabym nastroju, a to wystarczyło. Wiecie, urażona duma królewny, której odmówiono tego, na co miała ochotę.
Blondynka rozejrzała się po pomieszczeniu, postanawiając, że kompletnie odpuści sobie już towarzystwo tych dziewczyn, nawet jeśli się znajdą. Zanim jednak zdecydowała, co zrobi, pojawił się przy niej ten lekko irytujący chłopiec, ktoremu oddała drinka.
Przewróciła oczami i właściwie chciała już odejść, jednak zamiast tego roześmiała się, kiedy zobaczyła, jak bardzo “stara się” dorównać jej wzrostem. Było w tym coś ujmującego. Kto wie, może właśnie to było to? Może takiego towarzystwa potrzebowała?
Dzisiejszy dzień był chyba tak naładowany wrażeniami, że już gorzej być nie mogło. Właściwie, czy to na pewno był jeden dzień? Freya troszkę się w țym pogubiła, z pewnością przez pobyt w szpitalu. No ale nieważne, w końcu teraz chciała się od tego wszystkiego oderwać, nie?
A co mi tam.
- Freya - powiedziała, również podając mu rękę. - Chodź - nie puszczając jego dłoni, pociągnęła go z powrotem do baru. Wciąż starała się ignorować ból w biodrze,powodowany przez podrażnianą ranę.
- Jeszcze raz to samo - rzuciła do barmana, wskazując na drinka swojego towarzysza, po czym odwróciła się do niego.
- Mam nadzieję, że tego nie pożałuję - powiedziała, uśmiechając się lekko. Ciężko jednak stwierdzić, czy szczerze, bo jej ton nie brzmiał do końca przyjaźnie, chociaż nie był też nieprzyjemny. Sugerował raczej coś w stylu: proszę bardzo, zajmij mnie czymś, jeśli sądzisz, że dasz radę.
_________________

x
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-27, 16:35   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

Mg Freya
- Oczy...Oczywiście, że nie, mała! - dodał do Freyi, a następnie znowu znaleźli się przy barze. Barman podał dziewczynie drinka i wtedy już oboje mieli co pić. Fabien lekko się uśmiechnął, dodając:
- Gdzieś już słyszałem to imię z tego co pamiętam - stwierdził, biorąc łyka alkoholu. Raczej we Francji nikt nie pozwalał mu pić - to oczywiste. Mamuśka Willow pilnowała go na każdym kroku, żeby czasem nie naklepał sobie biedy.
- Wiesz, akurat ja dużo pamiętam. Jestem Zielony a Ty jaki masz kolor? - zapytał jej, biorąc kolejnego drinka. Raczej był chudy no i raczej jego tolerancja na takie substancje nie była specjalnie wysoka, więc już po kilku łykach zrobił się nieco bardziej rozmowny i uśmiechnięty. Na boga, w końcu ile on miał lat, prawda? Jednak rozmowa z Freyą nieco go krępowała. Wcześniej gadał z Carter, która wydawała mu się zupełnie inna niż pomarańczowa. Tamta była jakby taka... pozornie fajna. A Freya? Najlepsza sztuka tutaj, która nawet nie musi udawać, że nią jest! Fabien w dodatku czuł się nieco skrępowany tym, że sama się nim zainteresowała. Zwykle to on wyrywał jakieś kobiety, a następnie spotykał się z odrzuceniem. Nigdy nie przemyślał planu "co będzie jak dziewczyna mu nie odmówi". Jednak wolał starać się zachować pozory macho, który był już w tej sytuacji wiele razy.
- Czemu właściwie chodzisz w szlafroku? Jak chcesz, to mogę Ci załatwić jakieś ciuszki - dodał i zarumienił się na policzkach.
_________________


 
 
Freya Baldwin
Królewna


19 lat

Pomarańczowa




niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-27, 22:09   
   Multikonta: Jake, Gigi
[Cytuj]

- Mam nadzieję... Mały - powiedziała, z lekko drwiącym uśmiechem. Serio? Chłopaczek niższy prawie o głowę zwracał się do niej per "mała"? Minęła dopiero chwila, a już zaczynała żałować, że jednak z nim została.
Podobnie jak poprzednim razem, teraz też zamiast wypić drinka, zaczęła mieszać jego zawartością w szklance. Nie miała zbyt wielkiego doświadczenia z alkoholem. Prawdę mówiąc - nie miała go praktycznie wcale. No ale każdy głupi chyba wiedział, że łączenie go z silnymi lekami przeciwbólowymi jest totalnym debilizmem. No ale z drugiej strony - co mogło się stać? W najgorszym wypadku najwyżej upije się szybciej, niż upiłaby się normalnie. No bo umrzeć nie umrze, nie?
Upiła łyk ze swojej szklanki, zaskakująco mocno się przy tym krzywiąc.
Fuu.
Nie znała się na alkoholach kompletnie, więc nie wiedziała, co właściwie pije, ale było koszmarnie gorzkie. I niedobre. Ale mimo to napiła się jeszcze.
- Bardzo możliwe, niestety nie jestem jedyną Freyą na świecie - odpowiedziała, kiedy już przestała czuć w ustach ten paskudny smak. Zgadnij - przekazała telepatycznie, w odpowiedzi na pytanie o kolor.
Co jak co, ale pod tym względem dobrali się idealnie. Dziewczyna też już po kilku łykach zrobiła się o wiele bardziej rozmowna i mniej… Przejęta? Zachowawcza? No w każdym razie - poczuła się jakoś tak przyjemnie rozluźniona.
Opróżniła duszkiem pozostałą zawartość szklanki.
- To dlatego, że leże w szpitalu - odpowiedziała. - To znaczy, nie teraz - Łał, serio? - Teraz wyszłam coś zjeść - dodała, uśmiechając się do chłopaka. Początkowa niechęć prawie już jej minęła.
Zaczynała czuć się dziwnie. Zapewne dotarłoby do niej właśnie, jak głupim pomysłem było dotykanie jakiegokolwiek alkoholu, gdyby nie to, że jej umysł nie działał już do końca racjonalnie.
Zgięła rękę w łokciu i oparła ją o blat, by ułożyć na dłoni swoją głowę. Chciała zamówić jeszcze raz to sama, ale ponieważ język z jakiegoś powodu odmawiał jej posłuszeństwa, postanowiła wydać barmanowi polecenie, korzystając ze swojej mocy. Zamiast tego, przypadkiem weszła tylko w jego myśli.
_________________

x
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,092 sekundy. Zapytań do SQL: 9