Strona Główna



  • Forum zostanie zamknięte w przeciągu kilku dni. Jeśli ktoś chciałby zatrzymać swoją kartę, to ma na to jeszcze trochę czasu. W tym miejscu chciałybyśmy podziękować wszystkim graczom za czas, jaki spędzili na forum tworząc je z nami.
    Dziękujemy - Administracja Caledonii.
    Obecnie na forum mamy luty, 2023 rok, -5 stopni celsjusza, lekkie opady śniegu.

  • Pryzmat: Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. - Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię. W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.


Poprzedni temat «» Następny temat
Sala Intensywnej Terapii
Autor Wiadomość
Sahir Nailah


21

Czerwień




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-29, 01:18   
   Multikonta: Śmierć, Shirei, Lucis
[Cytuj]

Wyjść tak po prostu - zrobić coś, o czym Freya zawsze bardzo marzyła, wydostać się z tego miejsca bez groźby trafienia w inne kraty, w inne miejsce zamknięte, ale co potem? Opuszczą to miejsce, oni znajdą swoje rodziny, zaraz, on też swoją znajdzie, odwiedzi ich, spotka się z nimi, ze swoją matka, babcią, ojcem - tylko że nie mógł z nimi zamieszkać... Wizja rozkładająca się przed jego oczami była tak samo niesamowita, jak i przerażająca, a co najważniejsze - brzmiała jak najlepsza bajka pod słońcem, bo niemożliwa do zrealizowania, nie bardzo chciała wślizgnąć się w ograniczony, wątpiący umysł Nailaha, który ruszył z kopyta, starając się nadążyć za tą rozmową, która niby toczyła się normalnie, niby nikt w niej nie gnał na złamanie karku, a jednak dla niego rzecz działa się zbyt szybko, zbyt niespodziewanie. Nie żeby fakt, że zapomniał języka w gębie, był jakoś wyjątkowo dziwny.
Tylko co z Freyą, kiedy stąd odejdzie? Ona też będzie mogła wyjść? Tylko po co, skoro jej ojciec rezydował tutaj, pewnie nie byłby zachwycony gdyby się dowiedział, co Sahir zrobił... zresztą czy ona chciała go nadal widzieć po tym... po tym, jak przekonała się, dlaczego powinna trzymać się z daleka od niego i czemu on powinien równocześnie być daleko od niej? Co jeśli nie zechce na niego spojrzeć gdy dowie się o tym wszystkim, co stało się w jego życiu od czasu ich rozłąki w Pryzmacie? Tak niewiele zdążył jej powiedzieć... Zwątpił. Zwątpił, czy chciał naprawdę stąd wychodzić, ale jednocześnie zapach wolności tak mocno ciągnął go do siebie, rozbudzał, pobudzał, sprawiał, że jego serce zaczynało znów bić jak u żywej osoby, nawet jeśli szybko na nowo zwolniło przygaszone myślą, że to wszystko to pewnie pic na wodę fotomontaż, ale nawet jeśli, to jak zwykle, ta jego pieprzona naiwność, nakazywała niemal wierzyć, chociażby dlatego, że... chciał. Tak jak chciał wierzyć w słowa pani Prezydent.
- Możemy potem... tu wrócić? - Może był nienormalny, może chory, ale... nie chciał zostawiać Freyi do tego stopnia, że gotów był prędzej spalić wszystko wokół, chociażby mieli go rozstrzelać.
Co z pogrzebem Caluma? Gdzie się odbędzie? Kiedy będzie? Tutaj? Raczej nie... może nie powinien pytać? Nie, nie powinien - cienie wokół dziewczyny... z pewnością był ostatnią osobą, która powinna pytać o cokolwiek. Tylko że chyba... tak bardzo chciał odwiedzić rodzinę, chociaż na chwilkę...
Poczuł się nieco tak, jak na początkach w Lidze, gdy cała grupa zbierała się do robienia czegoś, co zostało zakomunikowane, a ojciec ciągnął go za kark. "Ciebie to nie dotyczy" - mówił.
Potężna fala sprzecznych emocji, które zaczęły przelewać się przez jego ciało ogłupiały zupełnie.
_________________
Cute.
You still call me "human".
 
 
Atturi Evans


20

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-29, 01:38   
   Multikonta: Tommy, Mike
[Cytuj]

Chyba został źle zrozumiany. Atturi chciał stąd wyjść stąd tylko na chwilę. Przez chwilę posmakować wolności, a potem wrócić, jak gdyby nigdy nic. Ostatecznie nie miał lepszych perspektyw. Latanie po całych stanach i szukanie miejsca dla siebie niespecjalnienmu się uśmiechało. Wolał służyć jakiejś sprawie, tutaj, w Pryzmacie.
- Chodziło mi o jednorazowe wyjście. Taki po prostu urlop od tego miejsca inod wszystkiego. - Wyjaśnił, po czym westchnął. Prawda była taka, że żadne z nich nie będzie żyć normalnie. Jedynie Lux miała na to jakieś minimalne szanse. Czerwoni byli zbyt wybuchowi, a nikt nie porzuci Pomarańcza z talentem.
- Jeżeli tylko będzie mi to dane, wyruszę z wami choćby na Alaskę, a potem wrócę. To jest jedyne miejsce, do jakiego wrócić mogę. - Wyjaśnił. Sahir wydawał się myśleć podobnie. Oboje najlepsze życie mogli wieść właśnie tutaj, w projekcie Pryzmat. Stanął obok Valerie. On był prawie gotowy do drogi. Musiał jeszcze zdobyć urlop.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-29, 18:55   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Oczywiście, że tak. Judith powiedziała, że teraz to otwarte miejsce, bezpieczna przystań - powiedziała Lux, odgarniając włosy i splatając je na lewym ramieniu w coś na kształt warkocza. Była zdenerwowana lekko tym, że to ona wyszła z tym pomysłem. Nie chciała mieć ich wszystkich na głowie, jednak zdawała sobie sprawę z tego, że im więcej ludzi będzie z nią podróżowała tym lepiej. Wizja tego, że każdy dzieciak mógł odejść, jeśli wcześniej się przysłużył była naprawdę wspaniała. Dziewczyna pomyślała o tym wszystkim. O powrocie. O normalnym życiu. Perspektywa tego wydawała się tak piękna.
- Musiałbyś zapytać Judith. Ona będzie wiedziała najlepiej - powiedziała do Atturiego. Gdzieś w głębi liczyła, że pozwoli chłopakowi wyjść z nimi. Odprowadzić ich. Pomóc im.
- Możemy więc ruszać, jak tylko Sahir poczuje się lepiej. A Ty, Atturi... Mógłbyś pójść porozmawiać z Judith. Wtedy moglibyśmy już powoli planować to wszystko. Całą tą podróż. W porządku?
Valerie ledwo wytrzymywała to całe napięcie. Wyglądała jak mała dziewczynka, której obiecano wyjazd do wesołego miasteczka.
- Sahir? Jak właściwie się czujesz? - zapytała go Lux. Chciała mniej-więcej określić termin, w którym będą mogli wyruszyć.
_________________


 
 
Sahir Nailah


21

Czerwień




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-29, 19:10   
   Multikonta: Śmierć, Shirei, Lucis
[Cytuj]

Czyli... będą mogli stąd wyjść i wrócić, tak po postu, bez żadnych konsekwencji, tak samo jak mogli tak po prosu wrócić, nie napotykając z żadnej strony zamkniętej klamki. Tylko czy to było bezpieczne? Czy to nie miało jakiegoś haczyka? To wszystko naprawdę zaczynało brzmieć zbyt pięknie.
- Dobrze. - Lepiej niż jeszcze wczoraj, kiedy jedną nogą był w grobie, a to już zawsze coś, ale chyba jednak, nawet z regeneracją PSI, ciężko spodziewać się, że będzie skakał po płotach już po dwóch dniach od momentu, kiedy wszystkie flaki mu właściwie wychodziły na wierzch. Skoro jednak oni na niego czekają, to mógł wstać chociażby teraz już, nawet jeśli znów miałyby mu wnętrzności wypaść przez obie strony, ha! Grunt to zaangażowanie żołnierza. Richard powiedział, całkiem słusznie, że żołnierz zaangażowany w sprawę jest wiele więcej wart niż ten, którego zmuszono, by szedł na bój - ponoć to tylko zwykła wyprawa, wyjście na świat zewnętrzny i dla normalnych ludzi taka by była, ale nie dla nich, nie dla niego - ten świat, który jak dotąd przemierzali tylko pod czyjąś komendą, tylko po to, by wykonać jakąś misję, a teraz? Teraz ta misja miała być o wiele bardziej poważna.
Miała być misją prywatną tylko dla nich samych.
Nawet jego spojrzenie nabrało na mocy, przestało być zupełnie obojętne, matowe, nabrało uwagi, którą poświęcał słowom i obrazom wokół, nabrało ostrości i skupienia.
_________________
Cute.
You still call me "human".
 
 
Atturi Evans


20

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-29, 22:46   
   Multikonta: Tommy, Mike
[Cytuj]

- Bezpieczna przystań... - Powtórzył Atturi. Tak, przyda się bezpieczna przystań. W końcu, każdy kto przysłużył się państwu, ma iść na emeryturę. Całkiem możliwe, że byłą to nieprzemyślana obietnica wyborcza. Wielu będzie teraz próbowało zdobyć moc PSI dla siebie. Prawda była taka, że Psonicy będą bezpieczni tylko w swoim towarzystwie mogli czuć się bezpieczni. Dlatego po części Atturi nie chciał póki co porzucać pracy dla rządu. Jeżeli będzie ich agentem, zawsze może liczyć na jakieś zainteresowanie z ich strony. A właśnie pokazał, że może być naprawdę przydatnym. Sahir również wydawał się mieć jakieś obiekcje, względem tego pomysłu. Atturi wyczytał to raczej z jego nastroju.
- Nie bądźmy tacy prędcy, Sahir faktycznie musi w pełni wyzdrowieć, a Val powinna implant biologiczny prawego oka. - Powiedział do Lux, wstając i przeciągając się.
Naprawdę zaczynał się martwić o Samanthę. Nie było jej już całkiem długo, a Lux się odnalazła. Co robiła? Atturi chciał się tego dowiedzieć, ale nie chciał opuszczać starych przyjaciół. Wiedział jednak, że będzie musiał.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-30, 15:25   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- I tak jest jeszcze sporo spraw do załatwienia. Co Ty na to, żebyś skoczył do Judith, a ja wtedy zajmę się Sahirem? Pójdę z nim do Lecznicy. Myślę, że jak oboje poleżymy trochę czasu w wannach, to poczujemy się lepiej - powiedziała Lux, a następnie popatrzyła na Val. Po tym dodała:
- Słuchaj, może pójdziesz do laboratorium? Jest tam taki Zielony, John. Z pewnością coś dla Ciebie znajdzie.
Lux nie lubiła sterować ludźmi, jednak nadal chodziło tutaj o to, o co wcześniej - musiała zająć się przygotowaniami. Pomóc im się pozbierać, żeby ona sama mogła jak najszybciej się stąd ulotnić. Nie chciała długo czekać, bo każdy, nawet najmniejszy kawałek Pryzmatu kojarzył jej się z walką o przetrwanie. Z bezustannym biegiem, ucieczką przed czymś, czego nie dało się nawet określić. Zapewne przed przeznaczeniem. Jednak teraz, skoro dziewczyna wcale nie musiała walczyć, to dlaczego tak się czuła? Przecież ktoś zwolnił ją z tego chorego obowiązku, więc nie musi się stresować. Pozostanie kilka dni dłużej w Pryzmacie przecież jej nie zaszkodzi. Jest tutaj bezpieczna, tak jak mówiła Judith. Jednak jej nadal zdawało się, że dziś znowu będzie musiała stanąć na polu walki. Zmierzyć się ze swoim strachem.
Poza tym wszystko tutaj przypominało jej o utracie Caluma. Nie mogła się z tym tak bardzo pogodzić...
- Idziesz? - dodała do Sahira, a następnie przyprowadziła za pomocą telekinezy kolejny wózek, na którym wcześniej ktoś woził ją.
- Poczujesz się lepiej. Pomogę Ci, nie martw się - dodała.
Cóż, ciekawe dlaczego wcześniej ich tam nie wzięli. Valerie w tym czasie najzwyczajniej w świecie wstała i wyszła, lekko obijając się o kolejne meble i łapiąc ścian. Na to Lux dodała do Attriego:
- Może... Mógłbyś ją tam odprowadzić, co?
_________________


 
 
Sahir Nailah


21

Czerwień




niezrzesz-male http://i.imgur.com/i3ry5YH.png syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-30, 15:50   
   Multikonta: Śmierć, Shirei, Lucis
[Cytuj]

Gdyby miało nie być jutra, to co chciałbyś zrobić?
Określenie Pryzmatu jako bezpiecznej przystani nie powinno brzmieć fałszywie, a jednak w tym momencie brzmiało, nawet jeśli uważał Pryzmat za raj, w którym można był zapaść w pół sen i wegetować bez obaw o własne życie, nie wiedział przecież o tym, że prowadzone tutaj badania nad PSI były okrutne i bezwzględne, nastawione na rozwój medycyny ale nie tej, w której ktokolwiek chciałby im rzeczywiście pomóc - kiedy tutaj trafił naprawdę mógł się snuć i nie wiedział, czy chciał do tego powrócić, czy jednak otwarte przestrzenie ograniczone drapaczami chmur i murami kamienic wołały zbyt mocno, zbyt intensywnie, żeby faktycznie chcieć się tutaj zatrzymać. Niewiadomą było, czy osoba żyjąca tyle lat na adrenalinie byłaby w stanie zatrzymać się w jednym miejscu na dłuższy czas. Przypuszczalnie nie, w innym wypadku tyle żołnierzy nie wpadałoby w depresję po powrocie z wojny, tak jak i on sam pewnie nie miałby tylu regresji gdyby nie spędził w tym spokojnym miejscu ostatnich miesięcy, a jednak coś wciąż podgrzało tą piękną nazwę, która popłynęła z ust Lux i przepłynęła przez gardło Atturi'ego, chyba po prostu dlatego, że świat nie miał szans zmienić się z dnia na dzień, a chociaż on sam był idiotą, to nie był głupi na tyle, by oszukiwać samego siebie, że ma jakiekolwiek szanse na przetrwanie w świecie zewnętrznym. Potrafił tylko zabijać, jak niby miałby zarabiać pieniądze? Co by się stało, gdyby nie zapanował nad swoją złością, niby kto by go powstrzymać z cywili? Nawet abstrahując od niepewności, czy byłby w stanie zostawić wspomnienia o pewnych osobach i samą Freyę... nie, przepraszam, to było akurat oczywiste - nie byłby w stanie zostawić tego miejsca tak po prostu, nawet jeśli go nienawidził, chociaż nie mógł patrzeć na większość twarzy, chociaż ta nienawiść sama w sobie zdążyła w nim się wypalić. I tak czego chciał? Najlepiej tego, by ktoś wydawał mu polecenia i zadecydował o tym, co ma robić. Ta śmiałość w wyrażeniu chęci podróży do rodzinnych stron dziwiła jego samego.
Czarnowłosy uniósł się na przedramionach, nieśmiertelniki zadzwoniły, kiedy zsunęły się z jego klatki piersiowej - czuł się naprawdę zadziwiająco stabilnie, aż podejrzanie - nie był pewien, czy to dzięki środkom znieczulającym czy może... rzeczywiście dzięki możliwościom Pryzmatu tak szybko postawili go do pionu. Czuł mięśnie, czuł ból, kiedy usiadł, spoglądając na swój brzuch, ale nie był to ból rozrywający, jakby rzeczywiście zaraz miał wypluć wnętrzności, tak samo jak już nie bolała go twarz. Opuścił nogi w dół, na podłogę, badając siłę własnych mięśni i potrząsnął głową, by błędnik wrócił do poprawnego funkcjonowania.
- Dzięki. - Odezwał się do Lux i przeniósł na wózek, raczej sam, ach, wiecie, ta męska duma.
_________________
Cute.
You still call me "human".
 
 
Atturi Evans


20

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-male http://i.imgur.com/gTiQdIs.png

Wysłany: 2016-12-30, 17:25   
   Multikonta: Tommy, Mike
[Cytuj]

- No dobrze, trzeba pogratulować naszej wspaniałej przywódczyni, nowego stanowiska. - Atturi przeciągnął się i jeszcze raz spojrzał po zebranych. Może powinien umówić się na spotkanie. Prezydentura zżerała w końcu sporo czasu.
Atturi nawet polubił Pryzmat. Nie miał i tak innego miejsca, które nazwałby domem. Jego dom był nieosiągalny. Tak czy siak, nie czekało go póki co nic lepszego. Oczywiście, chciał wieść w miarę normalne życie, ale zdawał sobie sprawę, że i tak nie czeka go w życiu lepsza służba, niż ta dla kraju. Kim mógł być? Nie miał nawet wykształcenia zawodowego. Najlepszy był właśnie w używaniu mocy, a służba rządowi zapewne nie raz mu się opłaci.
Już chciał wychodzić, ale zauważył, że Val ma problemy z wyjściem z pomieszczenia. Pokiwał głową.
- Właśnie o tym pomyślałem. - Podszedł do Czerwonej kruszynki i objął ją w tali, pomagając ustać w pionie. I tak miał po drodze do Skrzydła C.
- Chodź, zobaczymy co dla ciebie mają. - Powiedział prowadząc ją w stronę wyjścia.
- Do zobaczenia później. - Rzucił pozostałym i wyszedł

// Valerie, Atturi zt
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-30, 17:44   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
Dziewczyna zabrała więc go w stronę lecznicy, pchając wózek cały czas do przodu. Jedynie wcześniej pożegnała się z Atturim i Val, którzy zaś ruszyli w kompletnie inną stronę.

MG Sahir
Powoli dochodziła pora obiadu, więc będą mogli potem wstąpić do kawiarni, zjeść coś ciepłego. Chociaż teraz o wiele lepiej było udać się do lecznicy i zanurzyć po uszy w wannie. Pomagała jak nic innego. Lux więc skręciła w stronę lecznicy, a kiedy już tam doszli, podeszła do jednej z wanien. Zaraz obok oczywiście była kolejna. Wszystkie były w jakimś sensie "wbudowane" w ziemie, nie wystawały. Były jak maleńkie baseniki. Lux stanęła przed jedną i już chciała pozbyć się swojej piżamy, ale wcześniej zerknęła na Sahira, dodając:
- Pomogę Ci, co? - podeszła, a następnie za pomocą telekinezy rozpięła wszystkie guziki w koszuli chłopaka tak, że został on w samych bokserkach z koszulą zarzuconą jedynie na ręce. Oczywiście w okolicach brzucha miał dość sporej wielkości opatrunek. Oczywiście trzeba będzie go zdjąć, jednak to wolała zostawić już Sahirowi. Sama zaś zrobiła to samo ze swoją koszulą, po tym zaś zdjęła ją, zostając jedynie w samych majtkach. Bez skrępowania weszła powoli do wanny i zanurzyła się w niej po samą szyję.
Nigdy nie krępowała się nagości. Jednak jej ciało pozostawiało wiele do życzenia. Jej klatka piersiowa była praktycznie w całości w dziwnych bliznach. To samo dotyczyło pleców, dłoni. Pewnie szyto ją nie raz. Plus torturowano.
- Chyba byłam tutaj raz w życiu - powiedziała. Co w sumie pokrywało się z tym wszystkim. Blizny schodziły praktycznie w całości po kilkunastu kąpielach.


zt na lecznice

MG Atturi.
Valerie uśmiechnęła się i podała dłoń Atturiemu, a następnie praktycznie zawiesiła się na nim. Ciężko było jej cokolwiek dostrzec, więc żeby obserwować otoczenie, musiała ruszać swoją głową na różne strony. Tak więc oglądała się wszędzie, próbując zignorować to, że wciąż jakaś część obrazu jej umyka. Dodała do Atturiego:
- Jak to jest widzieć na dwa oka? - zapytała. Zapewne już teraz było to dla niej dość odległe wspomnienie. Jednak kiedy wszystko było z nią okej, nie zwracała nawet uwagi na to wszystko. Na to, jak wiele ma. Było to teraz tak bardzo odległe, zapomniane.
Para powoli zbliżała się w stronę Laboratorium. Dziewczynka cały czas ściskała go za rękę, uśmiechając się we wszystkie strony.
- Rany, ale to głupie tak mało widzieć. Denerwuje mnie to bardzo - powiedziała, a następnie odwróciła się znowu do niego, spoglądając tym jednym okiem, które jej zostało. Uśmiechnęła się. Nadal była bardzo pogodna, mimo wszystko. Chyba już zawsze taka będzie.
- Odprowadzisz mnie a potem pójdziesz poprosić o wyjście? Bardzo chciałabym,żebyś poszedł z nami! - powiedziała, uśmiechnięta od ucha do ucha. Tak bardzo cieszyła się z tego, że będą mogli odejść.

zt na laboratorium
_________________


 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-08-15. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,053 sekundy. Zapytań do SQL: 10