Strona Główna



  • ♣Forum powoli wraca do życia, niedługo zostaną pociągnięte rozgrywki mające na celu zamknięcie niektórych wątków.
    ♣Niedługo powstanie nowa grupa - rząd.
    ♣Niedługo zostanie zmieniony wygląd, do szablonu zostanie dodany nowy skład administracji. Jak na razie z przyjemnych wieści - możemy w nim powitać naszą starą userkę Summer Dawson.
    ♣Zaktualizowany został regulamin rzutów kośćmi.
    ♣Apelujemy o nieco szybsze odpisywanie w tematach - jeżeli ktoś ma podciągnąć fabułę, to jesteście to przede wszystkim wy.
    Obecnie na forum mamy luty, 2023 rok, -5 stopni celsjusza, lekkie opady śniegu.

  • Pryzmat: Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. - Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię. W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.


Poprzedni temat «» Następny temat
[Syndykat] Shirei Shinoda
Autor Wiadomość
Shirei Shinoda



21

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-12-22, 23:06   [Syndykat] Shirei Shinoda
   Multikonta: Sahcio, Lampka





Shirei


Shinoda


20 lat



* Zodiakalny Wąż spod żywiołu ognia.
* 司令 - Shirei - pisane znakiem "dowódca"
* Niektórzy hodują rybki, inni koty, jeszcze inni psy... a Shirei pytona królewskiego.
* Uwielbia Syndykat za typowo azjatycki hipokretynizm: walczmy z władzą, bo jest zła, ale pod rządami Japońskiego rządu! Rzecz jasna bardzo upraszczając. W końcu żaden szanujący się Japoniec nie powie ci niczego prosto w twarz... podobno.
* Ogląda codziennie o 22:30 Baby Jake'a z Jakem. Oprócz weekendów.

Pstryk, pstryk, pstryk...
Palce wybijają równostajny rytm, przesuwając po sobie w następujący sposób: kciuk naciska na najmniejszy palec, zjeżdża na serdeczny - tak powstaje dźwięk, najprostszy na świecie dźwięk, który mógłby być podłożem do muzyki, nawet mógłby stanowić wspomnienie jakiejś piosenki, gdyby tylko jakakolwiek błąkała się po jego umyśle...
Ambitny, sumienny, wierny, ahahaha, skądże, to wcale nie On!
Tap, tap, tap...
Dzwoni deszcz o szyby, woła Matka Woda, gdzieś tam daleko, zaklęta za lądem, złożona do snu w oceanie, złączona długimi, błękitnymi liniami na mapach z każdym zakątkiem ziemi - tak powstaje dźwięk, najprostszy na świecie dźwięk, który mógłby być podłożem do muzyki, gdyby tylko on potrafił docenić jej naturalne piękno.
Bezduszny, sprawiedliwy, oceniający, ahahhaha, niee, no przecież, że to nie On...
Wycie czajnika...
Trzeba się podnieść, dołącza do kakofonii dźwięków szurnięcie krzesła, flegmatyczne pstrykanie urywa się - dość... Teraz kroki - sylwetka chłopaka, nie dałbym mu nawet 14 lat, kieruje się do kuchni, wyłącza gaz, zalewa kubek z herbatą - kompletnie rutynowa czynność w kompletnie rutynowym świecie.
Najzabawniejsze jest to, że nic się nie miało tutaj wydarzyć.
Nigdy nie miało.
Wszystko powoli ucichało - darcie się czajnika, kroki, pstrykanie - wyłączamy każdy pstryczek po kolei, by zostawić tylko jeden, nad którym nie mamy i nigdy nie będziemy mieli kontroli.
Wyłącz więc samego siebie.
Zamykasz oczy, wypuszczasz spomiędzy warg powietrze, dreszcze przechodzą przez twój kark, głowa pulsuje bólem, chociaż czym jest to spowodowane - sam nie wiem, ona po prostu boli, chyba od zawsze bolała.
Zabierasz herbatę, wracasz do salonu, gdzie telewizor milczy, odbijając w czarnym ekranie półcienie wnętrza.
Znowu cisza.
Wyłącz więc samego siebie.
Wyłączasz.
Cisza...
Deszcz, który bębnił o szyby, powinien był być śniegiem.
- ... wyobrażasz! Nie oddam... -
Spokojne, czarne oczy przesunęły się po telewizorze, w którym odbijała się jego własna sylwetka i skierowały na korytarz - pstrykanie zamarło w szepcie ciszy, gdy słowa przedarły półmrok salonu znajomym głosem, lecz marmurowe posągi rodziców nie skierowały swoich miękkich kroków do miejsca, w którym został zaklęty - przesunęły się przed wejściem i zniknęły za ścianą, nawet na niego nie spoglądając.
Ten dzień nie różnił się zupełnie niczym od poprzednich odkąd wybuchła choroba OMNI i rodzina wpadła w panikę, piejąc: co będzie, jeśli jedyny potomek umrze..?
Pewnie nic - wystarczy znaleźć następnego.
Znów bierzesz głębszy oddech - dobrze wiesz, dlaczego ta głowa boli tak mocno, zwala z nóg, sprawia, że przed oczyma wirował niepewnie świat.
Widziałeś.
Drobne dłonie Azjaty ledwo podtrzymywały kubek, zmęczone wizjami przeszłości, które objawiały przedmioty, kiedy podniósł się i powędrował tropem rodziców, chociaż sądzę, że nazywanie ich wizjami to przerost formy nad treścią. Były chaotycznymi, agresywnymi obrazami, które zalewały umysł feerią barw i przytłaczały, sprowadzając młodego chłopca do ciasnego kąta własnego pokoju, z którego wyszedł dopiero teraz, w pidżamie, nie przejmując się myślą, że będzie musiał pobierać nauki czy iść do szkoły - od paru dni niemal nic nie musiał prócz słuchania kłótni rodziców.
- ... zrobisz, kiedy po niego przyjdą?! - Kobieta, smukła, piękna Koreanka, wycelowała dłoń w drzwi, w których progu zatrzymał się Shirei, nieświadoma w pierwszej tego, że jej dziecko było bliżej, niż sądziła.
Nastała cisza.
- Shirei..! - Głos kobiety zmiękł, tak jak rozpuściło się jej spojrzenie, gdy zdała sobie sprawę z obecności chłopaka - podeszła do niego sprężystym krokiem, opadając na kolana, by musnąć jego policzki i złapać kubek, który wciąż kurczowo ściskał w palcach, a który ona odłożyła na bok, pod ścianę, na panele, by nie przeszkadzał jej dłonią, które opatuliły syna. - Zobacz tylko jak on wygląda..! Ta choroba go wykończy!
Mężczyzna, w którym Shirei utkwił spojrzenie, poruszył się miękko i również przyklęknął, by wyciągnąć dłoń w jego kierunku i ułożyć ją na jego ramieniu.
Muszę go stąd zabrać...
Myśli ojca przepłynęły przez jego ciało, tak jak przesiąknął go smutek i obawy matki, która wstrzymywała łzy - przecież była silną kobietą... przecież ojciec był silnym mężczyzną.
On był przecież silnym chłopakiem.
Chłód i ból wspomnień dnia dzisiejszego odbił się jak piłeczka, w kierunku rodziców, dzieląc się z nimi wszystkimi chaotycznymi obrazami, mieszając je ze sobą wzajem i przelewając do umysłu dorosłych w jeszcze mniej przystępny sposób.
Zamarli w bezruchu.
Tap, tap, tap...
Deszcz dzwoni o szyby w dniu takim samym jak każdy kolejny.
W dniu otwierającym zupełnie nową podróż.

Urodzony 1 stycznia 2002 roku w rodzinie Shinoda stojącej na czele największej organizacji Yakuzy, Yamaguchi-gumi, w stolicy prefektury Hyōgo, w Kobie. Jego rodzina posiadała swoje udziały na Hawajach, więc spędzał tam dużo czasu, aż w pewnym momencie swojego życia niemal się tam osiedlili.
Kiedy nadeszło OMNI myśl była jedna: uchronić potomka - Shirei również został dotknięty chorobą.
Yakuza jak to Yakuza - zawsze sposoby znajdzie - i chłopak zupełnie zniknął z rzeczywistości Stanów w formie cyfrowej jak i fizycznej, kiedy choroba już zmutowała i chłopak nie dołączył do jednych z tych dzieciaków, które umarły - razem z ojcem i matką wrócił do Japonii, gdzie życie toczyło się własnym rytmem, jeszcze przed zamknięciem granic. Własnym rytmem skupionym na USA.
Nie od dzisiaj wiadomo, że yakuza bardzo swawolnie sobie poczynia na niektórych obszarach Ameryki - Hawaje, Kalifornia, Nevada, Nowy York - granice zostały zamknięte, ale informacje wciąż napływały i tak rosła zarówno fascynacja jak i niepokój Yamaguchich, którzy tą wiedzę zachowali do siebie. Problem był jeden - granice pozostawały przez lata zamknięte.
Dopiero od niedawna zaczęło się poruszenie, kiedy yakuza znów obsadziła swoje stołki w rządzie i Yamaguchi dopchali się do władzy - kryzys w USA i coraz więcej niepokojących wieści sprawiły, że możliwość przejęcia kontroli nad tym krajem zaczęła być obiecująca - i coraz bardziej nagląca, skoro chcieli ciągle działać, bo USA zaczynało powoli podnosić się ze swego tragicznego kryzysu - zbyt wiele niewiadomych kryło się w tym kraju.
Mimo zamkniętych granic podróżowanie nie było całkowicie niemożliwe - w końcu jakby na to nie patrzeć Kazuya Shinoda, potomek Kenichi Shinody, obecna głowa rodu i ojciec Shirei zarazem, był poważanym, obrzydliwie bogatym biznesmenem i politykiem - załatwienie przepustki proste nie było... ale się udało. Jak przemycił do kraju Indian swojego syna?
Całkowicie normalnie.
W końcu formalnie Shirei był całkowicie normalnym chłopakiem urodzonym na terenie Japonii, zdrowym i bez żadnych problemów, który USA nigdy nie odwiedził.
Zostawił go tutaj, by dołączył do Syndykatu i pomógł w jego tworzeniu, aby yakuza znów miała swojego przedstawiciela w USA, który złapałby niepokornych za mordy.
Nie, nie - formalnie go tutaj wcale nie było.
W końcu na lotniksu było przynajmniej 20 świadków mogących potwierdzić, że wsiadł do samolotu i wrócił do Koby.
Tego węża, który został przywieziony prywatnym samolotem razem z nim za to nie widział nikt.
A jednak wąż jest.


_________________
Nobody prays unless they lose a son
Don't believe in God till a war's to be won
I know of lies by the truth I've been told
The biggest one is that we're not growing old
Ostatnio zmieniony przez Kelly McCarthy 2016-12-25, 23:43, w całości zmieniany 13 razy  
 
 
Annabeth O'Sullivan



20 lat

Zielona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png lowcy-female http://i.imgur.com/RlDynJq.png

Wysłany: 2016-12-23, 19:55   
   Multikonta: Lounarie; Ceridwen; Mistrz Gry


Akceptacja Karty
Cześć i czołem, kluski z rosołem!
Ładnie rozpisana karta, którą po kilku poprawkach mogę już zaakceptować. Jestem ciekawa jak Japończyk odnajdzie się w Ameryce, więc nie przedłużając łap akcepta i leć pisać na fabule! <3 Życzę miłej gry w Syndykacie!
A, no i pamiętaj o informatorze. :D
_________________
NOTATNIK

RELACJE

GŁOS

UBIÓR
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-08-15. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,062 sekundy. Zapytań do SQL: 10