Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Syndykat poszukuje członków! Jeżeli chcesz odgrywać mafiozę bądź członka rodziny mafijnej, przestępce czy kogokolwiek innego, pasującego do grupy - zapraszamy. Więcej w linku
- Wednesday Sherman szuka całej paczki starych przyjaciół!
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Kelly McCarthy szuka swojego przyjaciela.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy styczeń 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
Główne biuro
Autor Wiadomość
Arthur Scarth


31 lat

.



Wysłany: 2017-01-09, 22:16   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

Został zawołany na jakieś zebranie, które podobno miał prowadzić Craig. Szczerze powiedziawszy za nic nie chciało mu się na nie iść. Znowu będą omawiali jakąś operację, której celem będzie zniszczenia jakiegoś miejsca czy coś w tym stylu. Oczywiście lubił coś zniszczyć raz na jakiś czas, ale no bez przesady. No ale co na to poradzić, chociaż wolałby w tym momencie robić coś innego, na przykład potrenować. Powoli poszedł do sali w której miało się odbyć spotkanie. Ciekawe czy będą tam też ci nowi. Nie miał nic przeciwko tym dzieciakom, ale nie znał ich za dobrze, przez co nie do końca im ufał. Otworzył drzwi i spokojnie wszedł do środka.
- Cześć wszystkim.- Powiedział do zebranych i skierował się do miejsca w pobliży Craiga, Trippa i Jamie. Rozejrzał się po ludziach którzy na razie się zebrali. Oprócz wspomnianej trójki, zauważył też dwie dziewczyny, które są w grupie jakoś tak od tygodnia. Ciekawa gromadka. Usiadł wygodnie na wolnym miejscu po stronie stołu, przy której siedział Craig i pozostała dwójka. W spokoju wysłuchał planu. Znowu chcą coś spalić.
- Zgranie tego na czas ma jakąś szansę, ale to dość ryzykowne.- Powiedział po przemyśleniu tego, chociaż to co powiedział bardziej opierało się na jego instynkcie, aniżeli na kalkulacjach. Dalsza część nie powinna być trudna i Boże, czemu Craig jest tak wulgarny cały czas. Wysłuchał też Mike'a i zaczął się cieszyć, że nie jest jednym z tych dzieciaków.
 
 
Lux Bloomfield


21

Niebieska




Wysłany: 2017-01-09, 22:30   
   Multikonta: Val, MG, Willow, Lynn
[Cytuj]

MG
- Ja jebie! Co wy gadacie? Co trudnego w rozjebaniu kilku ruder na czas? - zarzucił im Craig. No tak, raczej nie należał do tego spokojnego typu człowieka, który wolał siedzieć i planować. Zresztą, on był gotowy nawet dzisiaj wstać i rzucać koktajlami mołotowa do Psioników. Ale wiadomo, Kenji powiedział, że musi posłuchać też opinii innych. A najbardziej liczył się z opiniami reszty - szczególnie tych dorosłych.
- Kurwa, dzieciaki wyjdźcie stąd, tutaj się poważnie planuje ważną akcję - stwierdził, spoglądając na Jamie, Trippa i tak dalej. Jamie podeszła więc do Ann i Kiry, dodając:
- Chcecie iść ze mną na patrol? Raczej tamten typek nie zdzierży komentarzy od psioników dotyczących jego genialnych planów. Także chodźmy, co? - zaproponowała. Miała sporo fajnych rzeczy do roboty i zapewne dziewczyny mogły porobić to wspólnie z nią. Ogólnie ciężko było jej przywyknąć do tego, że właściwie się tutaj pojawiła. Ale skoro stara gwardia zaczynała się zbierać, to mogli się ulotnić i porobić coś bardziej produktywnego niż fantazjować i rozwalaniu ludzi. Albo dotykać się nawzajem. Tego Jamie nie mogła wykluczyć, prawda?
- To co? No, chodźcie. Pokaże wam fajne miejsce - powiedziała i pchnęła lekko obie dziewczyny. Wolała zapewnić im fajniejsze rozrywki.
- Dokładnie, wypierdalać stąd - dodał szczyt inteligencji Craig i wskazał im drzwi. A następnie poprawił swoją czapkę i spojrzał na Mike'a, dodając:
- O czym Ty mówisz? Możesz to przybliżyć? Może to nie jest aż taki zły plan. A Ty, Arthur? Kurwa, gadajcie coś, bo Kenji powierzył NAM zaplanowanie tego skoku!

Dwie kolejki *na razie*
Kira, Ann, MG
Mike, Arthur, MG
 
 
Annabeth O'Sullivan


20 lat

Zielona




Wysłany: 2017-01-09, 23:02   
   Multikonta: Lounarie; Ceridwen; Mistrz Gry
[Cytuj]

No i chuj w bąbki strzelił. Już zostali wywaleni, bo gościowi nie podobało się to, że się odezwała. A nawet nie zjechała całego jego planu od góry do dołu, uczepiła się tylko jednej rzeczy, którą mogła rozwiązać w kilka minut! Po kiego czorta byli tu zawołani, skoro po jednym jej zdaniu, że coś może być trudne, zostali wywaleni. Była traktowana tak, jakby sama nie planowała różnych akcji u łowców. Skoro nie chcieli pomocy w planowaniu to zamknęła się i wstała, żeby wyjść, ale wtedy podeszła do nich Jamie.
- Chodźmy, zanim jednak wygarnę co o tym myślę. - Powiedziała cicho do dziewczyny, tak żeby tylko Jamie i Kira ją słyszały. Na ponowne wyganianie przez Craiga już chciała coś odpyskować, ale zdążyła się ugryźć w jęzor i tylko mroziła wszystko wzrokiem. Jak można być takim debilem? Żeby nawet nie wysłuchać zdania zielonej psioniczki? Wyrwało jej się kilka cichych, irlandzkich przekleństw. Tego nie powinni rozumieć, więc w sumie mogłaby im nawet wygarnąć i wyjść trzaskając drzwiami, ale nie zdecydowała się na to. Chwilowo próbowała trzymać nerwy na wodzy i po prostu wyjść z blondyną.
_________________
NOTATNIK

RELACJE

GŁOS

UBIÓR
 
 
Kira Krios
Troublemaker


21 lat

Pomarańczowa




Wysłany: 2017-01-09, 23:29   
   Multikonta: Carter H, Marina V.
[Cytuj]

Wiedziała, żeby się nie odzywać, po prostu czuła to pod skórą. Jednak nie wszyscy mieli tyle samokontroli, żeby nie wskazać oczywistych luk w planie Craiga. Może to lepiej, bo dzięki temu wrócą z całymi tyłkami? Miała ochotę walnąć się dłonią w twarz, ale pohamowała się.
Jednak ktoś tego nie zrobił, a mianowicie Craig i po prostu wywalił ją wraz z Ann z sali. Kurde, a ona to za co obrywa? Nic nie powiedziała złego i od razu odpowiedzialność zbiorowa?
- Jasne - Kira poprawiła choker, którym udoskonaliła swój "mundur". Długo się przekonywała do włożenia tych ubrań, ale w końcu się przemogła. Przecież do tylko mundur, kawał materiału.
- To co będziemy patrolować? - Patrole, łażenie w kółko. Praca w wykonaniu nużąca, ale z pewnością nie bezsensowna, chociaż tyle.
 
 
Valerie Cadle
prawie jak pirat!


18

Czerwona




Wysłany: 2017-01-09, 23:50   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- O rany, nie przejmujcie się. Craig to debil. Jedyne co potrafi to zapinać jakieś laski ze swojego oddziału i dyskryminować innych. Gdyby był tutaj Kenji, to sytuacja byłaby zupełnie inna - powiedziała Jamie. Oczywiście miała racje, bo w przeciwieństwie do murzyna - lider zawsze ich słuchał, nieważne co miały do powiedzenia. Kiedy były jakieś obrady i ktoś miał cenne informacje, zawsze mógł je przedstawić. Ale akurat Craig był takim typem człowieka, że myślał, że wszystko załatwi sam.
- Jemu wciąż się wydaje, że jest czarnym gangsterem w Kalifornii i wszyscy jadą zabijać, bo on tak mówi. Jest czarny, trzeba mu więc to wybaczyć - powiedziała Jamie i wybuchnęła szyderczym śmiechem. Następnie zeszła z dziewczynami na sam dół i dodała:
- Wyjdziemy z kompleksu i połazimy gdzieś. Co wy na to, panie? - zaproponowała.
- Wiem, że jesteście na okresie próbnym, ale mam prawie tą samą rangę co Layla, co równa się z tym, że mogę wychodzić a wy możecie ze mną. Więc? Chętne? Będzie fajnie, może rozwalimy parę łbów, czy coś takiego - powiedziała. Było to chwilami całkiem relaksujące.
- Poza tym jest kilka zleceń, które możemy wykonać. A, jeszcze jedno, Kira. Nie bierz mojego wcześniejszego zachowania zbyt "do siebie". Wszystkich nowych tak traktujemy.

zt -> kolejka dowolna http://caledonia.pl/viewtopic.php?p=7349#7349
_________________

I walk through the valley of the shadow of death.
I fear no evil because I'm blind to it all.
My mind and my gun they comfort me,
because I know I'll kill my enemies when they come.
 
 
Mike Nemo


37 lat

Biały




Wysłany: 2017-01-11, 19:19   
   Multikonta: Atturi i Tommy
[Cytuj]

Przyprowadził tu dziewczyny, bo uznał je za dość ogarnięte, by pomóc planować. Ann była zieloną, a jej rady mogły być całkiem cenne. Craig miał jednak chyba inne zdanie.
- Generator Białego Szumu. Jeżeli dostaniemy się do ich wewnętrznej sieci głośników, podłożymy klika mocnych generatorów w kluczowych punktach, albo zbuduję naprawdę mocny wzmacniacz, to może zdołamy ogłuszyć wszystkich obecnych tam PSI. Jak myślicie, jaką ochronę może mieć budynek pełen dzieciaków z supermocami? Na pewno nie taką, z którą nie damy sobie rady. Za to, jak złapiemy te wszystkie dzieciaki, będziemy mieć małą armię. - Starał się ochronić choć część tych dzieciaków. Dać im jakąś szansę. Gdyby tak po prostu tam wparowali, mogłoby być krwawo. Niby nie chcieli zabijać PSI, ale wiadomo, gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą. To było chyba lepsze wyjście, niż puszczenie kompleksu tak po prostu z dymem.
 
 
Arthur Scarth


31 lat

.



Wysłany: 2017-01-11, 21:46   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

Spodziewał się, że to się tak skończy. Craig wygonił zieloną, która była chyba jedyną, oprócz Mike'a, osobą która mogła pomóc obmyślić sensowną strategię. Dla tego idioty Craiga liczy się tylko siła.
-Nie musiałeś ich od razu wyrzucać z pokoju. Mogły nam pomóc.- Powiedział do niego, licząc się z pewnym ryzykiem, że ten może wkurzyć się jeszcze bardziej i zaatakować go. Na szczęście Mike odratował trochę całą tą sytuację. Jego pomysł był całkiem dobry. Starał się zminimalizować ilość ofiar.
- Dobry pomysł. Zwłaszcza podłączenie się do sieci głośników albo zbudowanie tego wzmacniacza. Na pewno mają jakieś kable od tej sieci poprowadzone w takich miejscach, gdzie nikt nie zauważyłby nawet, że ktoś coś przy nich robi a z tego sprzętu co mamy, prawdopodobnie dało by się coś zmontować ale ty powinieneś wiedzieć o tym najlepiej. Ja się nie znam na elektronice.- Powiedział do Mike'a i starał się mówić na tyle przekonująco, żeby uzmysłowić Craiga, że nie trzeba wszystkiego niszczyć.
- Craig, a po drugie co bardziej odstraszy innych od prób tworzenia takich miejsc? Pożar, których jest mnóstwo, wywołanych specjalnie i niechcący oraz wyłapywanie tych dzieciaków, czy sprytna akcja z białym szumem, gdzie szybko wchodzimy zabieramy ich i znikamy? Może nie będzie to tak spektakularne, ale wszyscy będą myśleli, że możemy uderzyć wszedzie i w każdej chwili?- Powiedział i lekko odetchnął. W takich momentach wolał planować coś z Kenjim, on przynajmniej potrafił wszystkich wysłuchać.
 
 
Valerie Cadle
prawie jak pirat!


18

Czerwona




Wysłany: 2017-01-11, 21:57   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Zamknij się Arthur - stwierdził Craig, nadzwyczaj miłym dla niego głosem. Słuchał na początku pomysłu Mike'a. Oczywiście, było mu trochę głupio. On chciał jeździć, rozwalać i tak dalej, jednak reszta ewidentnie nie podzielała tego zdania. Jednak cóż, Nemo miał całkiem niezły plan. Szkoda, że to Craig na niego nie wpadł.
- Jajogłowy dobrze prawi - stwierdził i pokiwał głową. Jajogłowy, wiadomo. Bo taki trochę naukowiec z niego.
Cóż, nic dziwnego, że raczej nie lubili tutaj Craiga i woleli trzeźwe podejście do sytuacji Kenjiego. Jednak musieli się użerać z murzynem. Tak już było. Ale on nie miał zamiaru nic mówić. No, chyba, że...
- Rany stary no! Po prostu tak mi się chciało, kumasz? - inteligencja ich przyjaciela raczej przeskakiwała wszystkie normy. O Boże, gdzie są normalni ludzie w tym cholernym pobojowisku?
- No dobra, to co robimy? Zaplanujcie to - zadecydował Craig i wyciągnął jointa ze spodni. Cóż, raczej nie był specjalnie dobrym zastępcą dla Kenjiego. Wszyscy pewnie w duchu modlili się, żeby wreszcie lider zjawił się na spotkaniu.
- No, to wy coś wymyślcie - dodał po chwili.

/ Tak, robię to specjalnie. Macie to zaplanować i na podstawie waszego planu przebiegnie akcja. Macie przedyskutować to fabularnie, ale możecie też komunikować się przez komunikatory/PW. Od was zależy event i z pewnością jeśli pójdą psionicy, to nagrodzę ich sporą ilością punktów za fajne pomysły.
_________________

I walk through the valley of the shadow of death.
I fear no evil because I'm blind to it all.
My mind and my gun they comfort me,
because I know I'll kill my enemies when they come.
Ostatnio zmieniony przez Lounarie de Coudray 2017-01-12, 18:15, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Mike Nemo


37 lat

Biały




Wysłany: 2017-01-13, 22:33   
   Multikonta: Atturi i Tommy
[Cytuj]

Mike westchnął ciężko. A więc wszystko zostało zrzucone na głowę ich dwójki. Craig nie wytrzymał napięcia, co było wiadome. A przecież Mike miał tylko wynajdywać, a nie zajmować się taktyką, albo strategią.
- Rozsądne podejście Arthur. Dostanie się do kabli pewnie nie będzie trudne. Mój plan jest banalny. Potraktowałbym całą placówkę Białym Szumem. Kiedy wyłączymy wszystkie dzieciaki, możemy tam wkroczyć bezbarwnymi i wybić dorosłych, którzy będą stawiać opór. Dzieciaki po prostu wywieziemy. Planu ataku nie opracuję, dopóki nie zobaczę konkretnego planu budynku. - Miał nadzieję, że wszystkim ten pomysł odpowiada, ponieważ Mike chciał obejść się z dzieciakami dość ostrożnie - Mamy opcję z głośnikiem i opcję z systemem wewnętrznym. Wykorzystałbym oba. Jeżeli jeden nawali, użyjemy drugiego. - Oparł się o ścianę i westchnął. Gdyby wszystko było takie idealne - Pojawia się jednak pytanie, czy naprawdę tego chcemy? Chcemy zniechęcić rząd, do budowania takich miejsc? Przecież to dla nas idealny łup. Jeżeli zbudowaliby drugie takie miejsce, mielibyśmy kolejną zwierzynę, a jeżeli zaczekamy... łup może być większy. - Podzielił się swoimi przemyśleniami z zebranymi. Chciałby, żeby Kanji go wysłuchał i powiedział, czy mogą coś takiego zrobić. Ten plan to jedno wielkie ryzyko, podbite jedną wielką korzyścią. Tylko co jest większe? Musiał się zdać na ocenę tej dwójki.
 
 
Nathan Jones
He may look cute but he's a psycho


38

?



Wysłany: 2017-01-15, 23:26   
   Multikonta: Alice, John
[Cytuj]

-Ej, chyba się nie spóźniliśmy? - Zapytał Nathan wchodząc radośnie do środka. Ohh, jak dobrze było zabić sobie z rana niewinną osóbkę, człowiek od razu czuł się dużo lepiej. -Craig, stary draniu, dawno się nie widzieliśmy! - Zawołał zarzucając mu prawą rękę na ramiona i opierając się o niego. -Nie uwierzysz, jakie fajne sportowe bryki zgarnęliśmy. Mam Mustanga z 74', czaisz? Trochę rozwaliłem zawieszenie, ale zaraz to naprawią i będzie można śmigać. No a Ceri zgarnęła kilka prawdziwych mustangów. Czaisz to, w bazie mamy prawdziwe konie! I dwie sportowe bryki! Jezu, jak ja kocham swoją pracę. - Jakoś nie bardzo przejmował się całą sytuacją. Nathan nie był typem osoby, która wnosiła wiele do takich zebrań. Nie potrafił myśleć o tak odległych rzeczach i był słaby z teorii, ale potrafił dostosować się do planów innych, a także dorzucić swoje trzy grosze jeśli chodziło o jakąś rozróbę. Nic dziwnego, nie ceniono go tutaj za bystry umysł, ale za zdolności i sadystyczne zapędy. W tym nie dorównywał mu nikt. Oderwał się od znajomego gangstera i spojrzał na pozostałych. -Sorry, przeszkodziłem? Już się zamykam, możesz kontynuować Biały. - Uniósł ręce w przepraszającym geście i odsunął się kawałek, siadając na jakimś krześle. Obrócił je jednak tak, by mieć oparcie przed sobą, i jak sama nazwa wskazuje, móc się o nie oprzeć. Założył więc ręce, położył je na oparciu, a następnie oparł się o nie szczęką, i przysłuchiwał się dalej dyskusji. Raczej wszyscy wiedzieli co oznacza dobry humor Nathana, który właśnie wrócił z misji.
 
 
Valerie Cadle
prawie jak pirat!


18

Czerwona




Wysłany: 2017-01-16, 19:44   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Gdzie tam - dodał Kenji i przy pomocy nogi otworzył drzwi do swojego biura. Craig stał sobie przy oknie i wpatrywał się w to, co widział przez szybę. Widząc jednak resztę, podszedł do nich i przywitał się. Oczywiście na początku z Japończykiem, który zresztą wszedł pierwszy. Potem był czas na powitanie Nathana.
- Yo, stary - dodał, oczywiście ze swoim akcentem prosto z Los Angeles. Wiele osób zaczynał już denerwować tą gadką, jednak w końcu wychował się w tamtych rejonach. Tego raczej się z człowieka ot tak nie usunie. Trudno. Kenji uśmiechnął się, słysząc to, co mówi Nathan. Czyli nie tylko on był podekscytowany jak cholera. Zresztą, było czym! Sportowe bryki, konie. To całkiem sporo, z pewnością im to pomoże w realizacji dalszych celów. Ciche patrole. Szybsze przemieszczanie się.
- O stary, co ty pierdolisz! - dodał, przykładając dłonie do policzków i robiąc niemalże teatralną minę.
- Dasz się przejechać, co? - zapytał z nadzieją, że ten się zgodzi. A jak nie to weźmie inne auto. Przecież kradzież takich wozów ma we krwi.
- Wróćmy do spraw - stwierdził Kenji, spoglądając na Mike'a. Chyba było to zupełnie bezsprzeczne, że to on tutaj dowodził, prawda?
- No, co tam macie? - zapytał.

Mike, Nathan. Ew. Arthur, jak się ocknie.
_________________

I walk through the valley of the shadow of death.
I fear no evil because I'm blind to it all.
My mind and my gun they comfort me,
because I know I'll kill my enemies when they come.
 
 
Arthur Scarth


31 lat

.



Wysłany: Wczoraj 19:44   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

Dobre było to, że Mike zaakceptował to, że to on ma zająć się strategią. Przynajmniej wymyślił coś sensownego, co nie wiąże się z ogromną ilością przemocy, która jest obowiązkowym elementem każdego plany Craiga.
- Potem, samo wywiezienie dzieciaków nie będzie problemem. Chociaż nie do końca wiem, skąd moglibyśmy wziąć plany tego budynku…- Powiedział i ledwo po wypowiedzeniu ostatniego słowa, do sali weszli Nathan i Kenji. Ten pierwszy był coś bardzo wesoły. Pewnie miało to jakieś powiązania z jego sadystycznymi zapędami. Po wejściu zaczął gadać o tym co udało im się zdobyć. Rozumie, że można się cieszyć z Mustanga z 74’. To piękne auto, ale z koni? Na cholerę im konie? I czy czasami mustangi to nie są zdziczałe konie? W takim razie co oni robili. Zapierdalali po łąkach łapiąc konie na lasso?
- Cześć Kenji, Nathan. Widzę, że jesteście w dobrym humorze.- Rzucił w ich stronę. Potem odezwał się Craig z tym swoim akcentem, który już trochę denerwował Arthura, ale trzeba być tolerancyjnym. Zwłaszcza, że ten człowiek nie miałby żadnych oporów przed skrzywdzeniem cię, chociaż on też jest w dobrym humorze, więc może skończyłoby się tylko na groźnym spojrzeniu. Rozsiadł się wygodnie w fotelu, bo skoro jest już Kenji, to raczej nie będzie już potrzebny w fazie planowania. Trochę się bał, że jako główną siłę szturmową wrzucą jego i Nathana, co nie jest najbezpieczniejszą opcją, zwłaszcza dla Arthura i tych dzieciaków. Chociaż w sumie to niech zaplanują co chcą, dostosuje się.
- W sumie to możemy zabrać tamte dzieciaki naszymi nowymi środkami transportu. Tylko trzeba ustalić kto jedzie Mustangiem, a kto robi za oddział na koniach.- Powiedział żartobliwie do Mike'a. Taki żarcik sytuacyjny.
 
 
Mike Nemo


37 lat

Biały




Wysłany: Wczoraj 21:35   
   Multikonta: Atturi i Tommy
[Cytuj]

Przemoc miała to do siebie, że zazwyczaj kończyła się niezbyt opłacalnie. Myśli Mike'a krążyły wokół zdobywania łupów, nie siania chaosu. To czyniło z niego nieco lepszego stratega, od brutalnych członków całej tej organizacji.
- Tu właśnie leży problem - Pewnie nigdy nie zdobędzie żadnego konkretnego planu. Nie lubił działać na ślepo, ale chyba zostanie do tego zmuszony.
- Hej Kenji. Yo, Nathan. - Powitał przybyszów, wyraźnie zamyślony. Może tego nie pokazywał, ale nie lubił, kiedy musiał się wszystkim zajmować. Kenji może wyznaczyć kogoś bardziej adekwatnego do tej roboty. Jak na razie, jedyne wsparcie miał w Arthurze. Mike podszedł do Japończyka i uścisnął jego dłoń
- Jedynie zarys. Wiesz już o skoku. Chciałem zdobyć jak najwięcej dzieciaków, używając Białego. Mamy w końcu całkiem niezłych bezkolorowych żołnierzy. - Wskazał głową na pozostałych mężczyzn. - Ale potrzebuję do tego środków. Przynajmniej mamy czym przewieźć te dzieciaki. Muszę jednak zbudować spory wzmacniacz, albo dostać się do głośników w placówce. Najlepiej jedno i drugie. - Westchnął. Nie chciał marudzić, ale wolał postawić sprawę jasno. To nie będzie łatwa akcja, ale opłacalna. To chyba najważniejsze.
 
 
Nathan Jones
He may look cute but he's a psycho


38

?



Wysłany: Wczoraj 22:06   
   Multikonta: Alice, John
[Cytuj]

-Udało mi się trochę zabawić na misji. - Stwierdził wesoło. Nie bardzo wiedział o czym jest ta cała rozmowa i w sumie mało go to interesowało. Jeśli każą mu działać, będzie działać. -Mustang raczej nie nada się do przewożenia dzieciaków, sugerowałbym wzięcie jakiejś ciężarówki z pojemną paką. - Stwierdził, choć zapewne był nie w temacie. Ale jeśli chodziło o większą grupę dzieci to powodzenia z przewiezieniem ich mustangiem. Spojrzał na Mike, który był od niego zdecydowanie mądrzejszy. Nie miał zamiaru dyskutować z nim o planie, i być może zaraz palnie jakąś głupotę, ale coś w jego słowach nie dawało mu spokoju. -Więc zbuduj. - Powiedział przyglądając się mężczyźnie. Co to był za problem? Przecież Mike był geniuszem, i zbudowanie jakiegoś wzmacniacza nie powinno być dla niego problemem. -Jeśli chcesz się gdzieś dostać, mogę cię tam wprowadzić. Jeśli ktoś nam wejdzie w drogę po prostu go zabiję. Czemu to miałby być jakikolwiek problem? - Zapytał wzruszając ramionami. Wydawało mu się, że ci mądrzy zawsze szukali problemu tam gdzie go nie było. Dla niego sprawa wyglądała prosto. Wchodzą do środka, zabijają wszystko co się rusza i nie wygląda na psi, resztę traktują białym szumem i ładują na pakę. Prosta akcja, dużo rozpierduchy, krwi i trupów. Takie właśnie misje lubił najbardziej, a odkąd dołączył do Syndykatu, to nie miał okazji się tak zabawić. Tutaj wszyscy myśleli, nikt nie używał starej dobrej siły by wziąć to co się chciało. Misje były planowane, i kiedy coś nie szło z planem to wszystko się wykładało. Po co więc mieć jakikolwiek plan? Zabić wszystkich na swojej drodze i siłą wziąć to co chcieli. Właśnie tak powinno to działać. Takie podejście nigdy go jeszcze nie zawiodło. Fakt, w takiej sytuacji ktoś zginie, być może nawet sam Nathan, ale jakie to miało znaczenie jeśli ostatecznie osiągną swój cel? Wszyscy tutaj mówili o poświęceniu się dla wyższych celów, ale tak naprawdę nikt z nich nie chciał być tym który zginie. Nikt nie chciał zaatakować pierwszy, bojąc się śmierci. Nathan nie znał tego strachu. Śmierć była nieunikniona, więc czemu miałby przed nią uciekać? A jeśli mógł zginąć dobrze się bawiąc, to czemu miałby tego nie zrobić?
Być może w całym Syndykacie Nathan był jedyną osobą, która naprawdę była w stanie poświęcić swoje życie dla dobra misji. Jednak nie dla wyższych celów, nie dla pokoju, nie dla bezpiecznego świata, nie dla dzieciaków czy dla rodziny, nie dla własnych przekonań. O nie, on po prostu chciał się zabawić. Być może dlatego w jego sercu nie było żadnych wątpliwości. I dlatego mógł tak spokojnie mówić o zabijaniu i o byciu zabijanym. Ponieważ doceniał piękno śmierci w walce.
Po wyrażeniu swojego zdania zamilkł, wiedząc, że teraz rozmawiają ludzie mądrzejsi od niego, przewidując rzeczy których on nie był sobie nawet w stanie wyobrazić. Nie miał zamiaru kłócić się z sensem ich działań, ponieważ to oni tutaj byli mądrzy. Skoro uważali, że takie wyjście jest niemożliwe, to pewnie mieli rację.
 
 
Valerie Cadle
prawie jak pirat!


18

Czerwona




Wysłany: Wczoraj 22:25   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Dzieciaki? - rzucił Kenji. No, nie znał jeszcze całego planu, ale przewiezienie jakichkolwiek dzieciaków autem, które ma dwa miejsca (no, może opcjonalnie jakiś tył) mijało się z celem. Ale nie wypowiadał się dalej. Wolał poczekać na dalsze konkrety, więc kiwnął głową na Mikea, który miał mówić o dalszej części planu.
- Jasne, rozumiem - dodał, wysłuchując całego planu. Powoli, zapełniał wszystkie luki. Ale wolał zacząć od początku.
- Weźmiemy helikopter - dodał i wyciągnął spod stołu mapę USA, a na niej zaznaczone informacje dotyczące Pryzmatu. Czyli... Położenie. Massatshusets. Wyspa. Na tym kończyły się informacje, bo mało kto wiedział jakieś przydatne rzeczy o tym miejscu. Niestety...
- Weźmiemy stary kontener. Wciśniemy dzieciaki, które będą porażone Białym. Umieści się w nim głośniki, akumulator i tak dalej. Zieloni. Nasi Zieloni to zrobią. To samo ze wzmacniaczem - stwierdził i popatrzył na facetów. Czekał na jakieś... No, wiadomo. Opinię dotyczące tego lekko porąbanego planu. Ale wiadomo, że to mają być żołnierze. Żywa broń. Przecież nie pojadą po nich limuzyną, nie?
- Nate ma racje. Pójdziemy tam z obstawą. Plus mamy w terenie Cissy i jej oddział. W razie czego zawsze będą mogli pomóc. A my możemy ich przy okazji zawinąć.
- Dasz radę coś takiego zbudować z pomocą Zielonych? To istotna sprawa - stwierdził.

Kolejka dowoolna
_________________

I walk through the valley of the shadow of death.
I fear no evil because I'm blind to it all.
My mind and my gun they comfort me,
because I know I'll kill my enemies when they come.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,089 sekundy. Zapytań do SQL: 10