Strona Główna



  • Forum zostanie zamknięte w przeciągu kilku dni. Jeśli ktoś chciałby zatrzymać swoją kartę, to ma na to jeszcze trochę czasu. W tym miejscu chciałybyśmy podziękować wszystkim graczom za czas, jaki spędzili na forum tworząc je z nami.
    Dziękujemy - Administracja Caledonii.
    Obecnie na forum mamy luty, 2023 rok, -5 stopni celsjusza, lekkie opady śniegu.

  • Pryzmat: Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. - Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię. W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.


Poprzedni temat «» Następny temat
Piwnice
Autor Wiadomość
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-23, 23:07   Piwnice
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

Kilkanaście małych piwnic, które znajdują się oczywiście pod ziemią. W każdej nie ma zupełnie nic, jest pusta. Jednak przy suficie zawieszony jest haczyk jak i lina. W niektórych z nich na podłodze znajdują się ślady krwi... No i kilka zębów. Przed wejściami są jakieś stare krzesła a w tyle głównego holu jest szafka wyglądająca na taką, która dawniej mogła stać w jakimś warsztacie samochodowym. Czuć tam wilgoć.
_________________


 
 
Kira Krios



21 lat

Pomarańczowa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-12-23, 23:19   
   Multikonta: Carter H.; Xanthe O.; Aithne H.
[Cytuj]

Dobra, może przegięła... No, ale witanie kogoś nieuzbrojonego kajdankami nie było zbyt uprzejme, a kto mógł wiedzieć więcej na temat uprzejmości od Azjatki? Jak widać ów Syndykat nie uczył swoich ludzi uprzejmego postępowania ze swoimi jeńcami.
Mogła przeżyć, że dziewczyna cisnęła nią telekinezą o ścianę, nie powstrzymało to Kiry przed czarującym uśmiechem. Gdyby miała się porównać do zwierzęcia, to byłaby kobrą tuż przed atakiem. Właściwie to dobre porównanie, bo 2002 rok był Rokiem Węża.
Później było jednak dużo gorzej, byczek odpalił Biały Szum, nie cackał się. Czuła krew wypływającą jej z nosa, spływającą po twarzy, dostającą się do ust i zostawiającą tam po sobie metaliczny zapach. Jak zwykle w przypadku działania szumu, miała zwyczaj skupiania się na jednej, konkretnej piosence. Nie pomagało to odciąć się od przeraźliwego dźwięku rozsadzającego głowę, ale stanowiło pewną pociechę. Tym razem był to rap jakiejś niewielkiej koreańskiej idolki. I'm fuckin' top madam... Chciała, żeby tak było w tym wypadku. Niestety, tamci mieli przewagę, a byczek niestety nie był ciotą z piosenki...
Gdzieś ją przenieśli, ale gdzie? Chyba do piwnicy, zeszli na dół. Na pewno szli na dół, w dół. Było tutaj odrobinę chłodniej, niż wyżej, ale to już uroki piwnic.
Eh... wpakowała się w niezłą kabałę, niemal jak za starych czasów.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-23, 23:43   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Cholera, Ty ją niesiesz? Wydaje mi się, że robię to sama - warknęła do Scarlett Jamie. Co prawda Niebieska używała telekinezy, co nieco bardziej ją nadwyrężało. Jednak to wcale nie zwalniało Czerwonej z pomocy, prawda? Dziewczyny schodząc ze schodów, przypadkowo upuściły kawałek Kiry, przez co dziewczyna uderzyła się dość boleśnie w głowę. Nie straciła przytomności, jednak prócz krwi spływającej z jej nosa, czuła ciepłą ciecz w okolicach jej skroni. No cóż, nikomu nie obiecywały, że będą delikatne czy coś. Po chwili położyły dziewczynę na ziemi i zamknęły drzwi do piwnicy. Stały przez moment przed wejściem. Jamie wyciągnęła dłoń i przy pomocy swoich niebieskich zdolności, umieściła emitor białego szumu w czymś w rodzaju dziury w ścianie. Tak, aby Kira cały czas była pod jego wpływem, jednak żeby nie było aż tak łatwo go zdjąć.
- No dobra, to co robimy? - zapytała Scarlett. Nie ukrywała, że była tą niżej postawioną w hierarchii Syndykatu, tak więc zostawiła ostateczną decyzję swojej koleżance. Jamie miała już plan i błyskawicznie przy pomocy krótkofalówki sprowadziła do piwnicy Ruth, która wcześniej pomagała przy aresztowaniu Annabeth.
Zielona zeszła na dół i popatrzyła na dziewczyny, a następnie w ciszy wysłuchała ich wyjaśnień dotyczących całej tej sytuacji. Ruth otworzyła powoli drzwi i spojrzała na Kirę. Cóż, cała trójka nie czuła się specjalnie dobrze przez Biały Szum. Oczywiście, nie obezwładniał ich, ale po prostu było to dla nich bardzo irytujące i niekomfortowe. Działał jedynie na Pomarańczową.
- Dobra, weź ją. Byleby szybko - dodała Ruth, a po tym Jamie i Scarlett związały nogi Kiry, by następnie Niebieska mogła zamocować ją na haku w górze. Tak więc Azjatka wisiała teraz na linie do góry nogami, która była przyczepiona do haku przy suficie. Po chwili Jamie sięgnęła po emitor i wyłączyła go.
- Dajmy jej kilka minut, co? Niech się ocknie do cholery - powiedziała Scarlett i całe trio wyszło z pomieszczenia. Tam stały przez jakieś dziesięć minut. Niedługo miał dołączyć do nich Craig, więc lepiej, by skośna była gotowa do przesłuchania. Po chwili przyszła Ruth, niosąc wiadro wody. Weszły znowu do piwnicy i oblały dziewczę zimną wodą. Miało to pomóc szybciej jej się... Zregenerować? Dojść do siebie? Coś w ten deseń.
_________________


 
 
Kira Krios



21 lat

Pomarańczowa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-12-24, 00:27   
   Multikonta: Carter H.; Xanthe O.; Aithne H.
[Cytuj]

Czuła się, jak worek ziemniaków w kształcie człowieka. Te dziewczyny pewnie też tak uważały, patrząc jak ją niosły. Nie uważały zbytnio, jak idą. Nie należały też do delikatnych, cóż... Raz na wozie, raz pod wozem. I tym razem znalazła się pod tym wozem. Trzeba było brać, co życie daje.
Szkoda, że nie mogła zmusić tych dziewczyn, żeby zaczęły ze sobą walczyć, aż któraś z nich umrze. Wszystko przez ten cholerny Biały Szum! Nienawidziła tego dźwięku, nie było od niego ucieczki, nieważne czego próbowała, a próbowała wielu rzeczy. Zawsze wwiercał się w najgłębsze pokłady świadomości i nie dawał o sobie zapomnieć.
Najważniejsze to nie dać się złamać. Pozostać sobą, mimo bólu. Jakoś wątpiła, żeby zaczęli nagle obchodzić się z nią delikatnie, zwłaszcza gdy już pokazała do czego jest zdolna.
Miała wrażenie, że na chwilę odpłynęła, ale przecież zachowała przytomność.
Zawisła głową do dołu. Niewygodna pozycja, za chwilę zacznie odczuwać dyskomfort związany nie tylko z szumem. Ten nieznośny ucisk w głowie, związany z nadmiarem krwi spływającej do mózgu. Okropność, zwłaszcza dla Kiry, gdzie mózg był dla niej najważniejszy. To gdzieś w nim kryły się jej wszystkie umiejętności. Zimna woda, szum ustał, powoli wracała do siebie, choć nie zwróciła uwagi, że mruczy pod nosem słowa piosenki.
- Dwidoraboji anha han beondo naneun
Duhoeneun eopseo ijen meomchul su eopseo
Ajikdo naneun
Run & run & run Run & run & run
-
Nie było odwrotu, nie potrafiła się cofnąć. Czasu nie da się cofnąć, może popełniła błąd. Po drodze na pewno popełniła wiele błędów, ale już nie mogła się wycofać. Już od dawna potrafiła biec jedynie do przodu, nie oglądała się w tył. Uczyła się na błędach, a potem żyła chwilą.
Tak, jak w nuconej przez Kirę piosence.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-24, 11:01   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Rany, jebnięta jakaś - dodała Ruth i weszła do pokoju. Po chwili dołączyły do niej dwie pozostałe dziewczyny, jednak wolały trzymać się z dala. Każda cały czas patrzyła na każdą, a Ruth starała się obserwować wszystkie pozostałe. Wiadomo, gdyby którakolwiek zachowała się podejrzanie, trzeba było ją unieruchomić. Tak to już było z pomarańczami.
- Dobra, dosyć tego - dodała Jamie, a po chwili wezwała Scarlett. Wszystkie trzy dziewczyny wyglądały dość podobnie - wszystkie miały ubrane coś w rodzaju mundurów. Zresztą, była to raczej mieszanka Amerykańskich mundurów Marines, niektóre z nich miały jakieś Japońskie wstawki. Ale ogólnie miały wojskowe, trwałe ciuchy. Wyglądały jak trzy siostry. Tyle, że jedna z nich była ruda, a dwie pozostałe miały brązowe włosy. Cóż... Trzy dziewczyny torturujące jedną. Ale Kenji im ufał. Wiedział, że zrobią wszystko co w ich mocy by... No właśnie, co?
- Dobra, masz zamiar jeszcze to robić? Za moment przyjdzie tutaj nasz szef i... - Ruth wzięła kij baseballowy zza drzwi i zaczęła nim wymachiwać, a po chwili trafiła Kirę w okolice żeber. Dziewczyna dość dotkliwie to poczuła, szczególnie, że Zielona zrobiła to z lekkiego... Zaskoczenia? Bo bez jaj, wiadomo, że chciała ją postraszyć, ale... Czy na serio chciała ją uderzyć? Tak czy siak zrobiła to, a coś w okolicach brzucha Kiry nieprzyjemnie gruchnęło.
- Będziesz grzeczna, czy nadal masz zamiar odpierdalać?! - warknęła Zielona i znowu trafiła ją kijem, tym razem w okolice miednicy. Kira była bezbronna. Jej dłonie przecież znowu były spięte kajdankami, a ona mogła tylko wisieć i się gapić. Co prawda... Mogła użyć zdolności, ale... Czy było to rozsądne? Może lepiej przyjąć karę w ciszy? Będzie przynajmniej miała nauczkę na przyszłość.
- I co? Dalej jesteś taka mądra, idio... - krzyczała młoda Ruth. Wyglądała bardzo, bardzo młodo. Jednak to, co wyprawiała przechodziło ludzkie pojęcie.
- Ruth! - warknęła po chwili Jamie i zatrzymała przy pomocy telekinezy kij, wystawiając prawą dłoń.
- Ogarnij się, kurwa - dodała, mierząc ją surowo wzrokiem. - Już dosyć - dodała po chwili.
_________________


 
 
Kira Krios



21 lat

Pomarańczowa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-12-24, 12:39   
   Multikonta: Carter H.; Xanthe O.; Aithne H.
[Cytuj]

Kira wpatrywała się w trzy dziewczyny z obojętnością. Pewnie z łatwością mogłaby każdą "przekonać", żeby zabiły się na wzajem, a sama mogłaby jatkę z radością oglądać. Jednak, czy miałaby z tego jakieś korzyści? Pewnie niezbyt wielkie, dlatego nie robiła nic.
Kiedy ta wariatka walnęła ją kijem, zabolało... Cholernie bolało, usłyszała dziwny dźwięk. Debilka chyba złamała jej żebro. To już był powód, żeby kazać którejś z pozostałych dwóch dziewczyn zabić kretynkę z kijem.
Nie zrobiła tego, po prostu się uśmiechnęła. W Lidze robili jej gorsze rzeczy od łamania żeber kijem. Nawet nie jęknęła z bólu, gdy drugi cios trafił ją w miednicę. Heh... Czyli miała do czynienia z sadystką. Brunetka pewnie chętnie zatłukłaby ją na śmierć.
Przyjrzała się pozostałym dwóm dziewczynom. Wszystkie były ubrane w wojskowe cichy... I to nie byle jakie, wszystkie miały mundury marines. Wkurzyło to Kirę. Te mundury były dumą Jay'a i Jasona, a one profanowały je dodatkowo japońskimi oznaczeniami.
- Ty też byłaś w Lidze. Pamiętam cię. - Zwróciła się niewerbalnie do Niebieskiej, która uprzejmie pozbawiła sadystkę kija. Nie zapominała tego, jak wyglądają umysły ludzi, których raz dotknęła. W tym zamieszaniu jednak potrzebowała chwili, żeby skojarzyć odczucia. Każda psychika wyglądała inaczej, dzięki czemu mogła rozpoznawać ludzi po ich myślach. To było coś, jak mentalny odcisk linii papilarnych, widocznych dla każdego Pomarańczowego.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-24, 16:56   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Zostaw ją już... - dodała po chwili znowu dziewczyna. No tak. Była w Lidze i co? Nie miała nastroju na spoufalanie się z nową dziewczyną. Zanim przejdzie proces wprowadzenia, raczej nie powinno się z nią rozmawiać o czymkolwiek innym. Tak więc nie zwróciła na to uwagi. A sam fakt wrzucania myśli do jej głowy, a raczej komunikacji w ten sposób, był zupełnie normalny. Wiele osób tutaj tak robiło, więc nie było w tym nic dziwnego. Jednak wolała to olać. Na razie. Kto wie? Wielu Psioników dopiero po wprowadzeniu naprawdę poznaje ludzi, którzy wcześniej bili ich kijem. Tak to po prostu działało, dzieciaki wolały się nie spoufalać z nikim przed. Bo wiadomo. Jeśli odmówi, a pozna się nią nieco lepiej to... Lepiej się nie przyzwyczajać. Do nikogo. Trzymać wszystkie rzeczy na wodzy - tak było najłatwiej i najlepiej. Ruth nie była specjalnie zadowolona z takiego przebiegu wydarzeń, ale miała trochę racji. Wyciągnęła jednak scyzoryk i obcięła linę, na której wisiała Kira. Czyli podsumowując - jej nogi jak i ręce były unieruchomione. Dłonie wciąż spięte kajdankami, a nogi zaś związane liną, na której wcześniej wisiała.
- Zaraz przyjdzie Craig - powiedziała Scarlett i schowała krótkofalówkę, a raczej przypięła ją do swojego paska.
Nie trzeba było długo czekać. Afroamerykanin zszedł do piwnicy i wszedł do pomieszczenia. Po chwili wszyscy stanęli w kole wokół dziewczyny. Trzeba było przeprowadzić z nią rozmowe.
- Jakiekolwiek użycie umiejętności będę traktował jako odmowę umowy. A radzę Ci nie odmawiać póki nie usłyszysz wszystkich warunków - powiedział Craig. Cóż, całkiem mądre.
- A teraz powiedz skąd się tutaj wzięłaś i co robiłaś - dodał po chwili. Byli wszyscy razem. W razie czego Ruth zawsze mogła wyczuć jakiekolwiek pomarańczowe zdolności - w końcu była Zielona. Ją byłoby najciężej opanować, bo umiała się oprzeć zdolnościom Pomarańczy poprzez umiejętności obronne. W razie czego zawsze mogła też odciągnąć innych. Czyli coraz mniej dróg.
_________________


 
 
Kira Krios



21 lat

Pomarańczowa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-12-24, 21:56   
   Multikonta: Carter H.; Xanthe O.; Aithne H.
[Cytuj]

Oh? Zignorowała ją, nie miała ochoty na pogaduszki? Cóż, przynajmniej powstrzymywała z koleżanką świruskę z kijem bejsbolowym. Lepiej będzie dla tej, żeby przy innych okazjach trzymała się z dala od Kiry. Jeszcze przypadkiem coś jej się stanie.
Kolejną przyjemną niespodzianką, oprócz tego, że brązowowłosa sadystka przestała ją łaskawie okładać lagą, było to, że nie wisiała już do góry nogami. Co prawda po odcięciu liny grzmotnęła całym ciałem o podłogę, no i nadal była skrępowana, ale przynajmniej zniknął nieprzyjemny ucisk w głowie. Za dużo krwi to jednak też niezbyt dobrze.
Przyjdzie Craig? Ale chyba nie miały na myśli Daniela Craiga? Właściwie to fajnie, jakby sam James Bond do niej przyszedł. Co prawda nie chciałaby zostać kolejną dziewczyną Bonda, ale może miałaby autograf.
Niestety nie odwiedził Kiry przystojny aktor, a czarny byczek, który wcześniej myślał o niej, jak o porcelanowym chuchrze. Wyglądał groźnie, jak gangster z czarnej dzielnicy, zupełnie jak na starych filmach.
Na słowa mężczyzny zareagowała jedynie powolnym skinięciem głowy. W końcu było to zwykłe stwierdzenie faktu, będzie kombinować, zginie. Będzie grzeczna, ma szanse na przeżycie, a Kira cholernie nie chciała umierać.
- Gubiłam agentów FBI, po tym jak wykonałam zlecenie na głowę dyrektora wydziału stanowego FBI. Tutaj trafiłam przypadkiem. - To, że przy okazji zwinęła z jego biurka swoją teczkę, to zupełnie co innego. Podejrzewała, że nie była to jedyna kopia, ale przynajmniej miała okazję przeczytać swój profil psychologiczny. Nie było w nim niczego, czego się nie mogła się spodziewać. I chyba powinna była powiedzieć, że przez słowo "gubiłam" rozumiała zabijałam, ale może się tego domyślą...
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-25, 11:37   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- To widzę, że całkiem interesujący świąteczny poranek miałaś - rzucił czarnoskóry marszcząc czoło. Że co? Czyli wygląda na to, że pomimo lalkowej twarzy dziewczyna ma również całkiem niezła wyobraźnie. Dzięki bogu, że mieli tutaj Pomarańczowych, którzy mogli upewnić się, czy ktoś mówi prawdę. Przecież to załatwiało wszystko, nie musiał nawet z nią rozmawiać. Jednak wydawała się zabawna, więc może lepiej zamienić z nią chociaż kilka słów?
- Rany, serio? - parsknęła śmiechem Ruth, spoglądając na dziewczynę. Wiadomo, nikt nie mógł uwierzyć w to, co powiedziała. Przecież to, co wymyśliła było kompletnie komiczne. Gdzie niby w tym świecie było miejsce na FBI? Większa część agentów została usunięta albo przymusowo wcielona do SSP. Federal Bureau of Investigation raczej nie działało tak, jak wcześniej. Jedynym filarem jaki pozostał, to CIA i szpiedzy - oni mieli jakąkolwiek racje bytu w tym świecie. Zresztą, Craig musiał to wiedzieć, skoro miał walczyć z rządem. Przynajmniej takie informacje zostały mu podane, a dziewczyna mogła mieć błędne informacje, albo po prostu skasować kogoś z jeszcze ledwo działającej placówki. Zresztą, to nie jego sprawa. Lepiej, żeby zobaczył to Japończyk.
Craig nieco się cofnął i dodał do krótkofalówki po angielsku:
- Wyślijcie mi go tutaj.
Wszyscy wiedzieli o kogo chodzi, kiedy przychodzili nowi "rekruci". Najlepiej będzie, jak rzuci na to okiem i powie to, co właściwie dziewczyna robiła. Ale zanim przyjdzie, lepiej się dopytać.
- Skąd pochodzisz? Kto daje Ci te... "zlecenia"?
_________________


 
 
Shirei Shinoda



21

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-12-25, 12:23   
   Multikonta: Sahcio, Lampka
[Cytuj]

Shirei odsunął się od Ann i wykonał połowiczny ukłon, jak na starą japońską szkołę wypadało, przyjmując rozkaz w ciszy. Nic tutaj już do dodania nie miał - pozostały formalności i oporządzenie dziewczyny, którym on się już nie zajmował.
Wyszedł z gabinetu.
Korytarz nie zmienił się ani o jotę - przerażające, odbijające się echem wspomnień dźwięki białego szumu zniknęły całkowicie, zsyłając już tylko nieprzyjemny dreszcz wzdłuż karku samym jego wspomnieniem, albo może zsyłałoby, gdyby nie fakt, że Shirei nigdy tego bólu nie doświadczył i jakoś nie bardzo śpieszyło mu się do zmienienia tego stanu rzeczy. Cisza była przyjemna, o wiele przyjemniejsza od krzyków i kłótni, i trzaskających drzwi,które co jakiś czas przetaczały się przez to miejsce, nim zamierały w historii ścian, zupełnie jak biały szum, który wypełnił to miejsce kawałek czasu temu. Te mury potrafiły wywrzeć wrażenie. Historia w nich pisana rozpoczynała się na nowo, a jednak echo dawnych dni wcale się w nich nie zatarło.
Zszedł na niższy poziom i skierował swoje kroki do pokoju, do którego zabrali Kirę - wszedł bez pukania. Najwyraźniej wszyscy chcieli urządzić małe party na 300 osób, by Kirę powitać.
Przesunął wzrokiem po obecnych i na samym końcu jego oczy spoczęły na Pomarańczowej - zupełnie nowa twarz, kolejna tego dnia, czyżby kolejna Łowczyni zbłądzona po rozbiciu ich kryjówki? Biorąc pod uwagę, jaki ogrom zniszczeń został poczyniony nie byłoby to zbyt dziwne, gdyby niedobitki się rozdzieliły, próbując ratować swoje życie.
Dziewczyna wyglądała na Koreankę - drobna, niewielka, ale ciężko było przez pryzmat brania ocenić jakkolwiek jej fizyczne predyspozycje - wyglądała niegroźnie, ale pozory kochały mylić, zwłaszcza, że dziewczyna nie miała uroczej twarzy niewiniątka, typowej Azjatki oglądającej się za chłopakami i piszczącej na przecenach z Hello Kitty - ostre rysy, oj tak - i spojrzenie, którego nie dało się zignorować - wydawała się należeć do tego grona osób obok których nie przechodzi się obojętnie - które można albo pokochać albo znienawidzić - zresztą jej stan, narzędzie zbrodni w dłoni Ruth... czy to tylko tego nie udowadniało?
- Witamy w progach Syndykatu. - Odezwał się, wpatrując się nienachalnie w oczy Kiry. Miał przyjemny głos, spokojny i melodyjny. No i nie łamał angielskiego jak typowy japoniec.
Ach, nie ma to jak azjatycka gościnność.
_________________
Nobody prays unless they lose a son
Don't believe in God till a war's to be won
I know of lies by the truth I've been told
The biggest one is that we're not growing old
 
 
Kira Krios



21 lat

Pomarańczowa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-12-25, 12:38   
   Multikonta: Carter H.; Xanthe O.; Aithne H.
[Cytuj]

Wyobraźnię? Heh... To nawet nie wiedzieli, że szef tutejszego FBI starał się razem z SSP ogarnąć wzrost przestępczości w stanie? I całkiem nieźle mu to szło? No teraz, to agentów zostało mu może z trzech, czy może nawet dwóch. Trzeba było przyznać, że policja nie radziła sobie z nadmiarem obowiązków w ostatnim czasie.
- Kto? Różni ludzie, czasem zlecenia są po prostu zawieszone w sieci. W tym przypadku komuś nie spodobało się, że facet działa na własną rękę. - Wyobraźnię... Gdyby miała wyobraźnię to zajęła by się czymś innym, niż zabijanie na zlecenie. Na przykład rysowaniem albo może śpiewaniem? Głos miała całkiem niezły, według własnego zdania.
- Jestem byłą agentką Ligii. Z pochodzenia jestem Koreanką, urodzoną w dzielnicy Gangnam w Seulu. W USA mieszkałam w pobliżu bazy Marynarki Wojennej w Norfolk. - Nie miała pojęcia, co rozumiał przez "skąd pochodzisz", dlatego podała najważniejsze informacje.
Nie żartowała, nie była osobą skłonną do żartów. Miała wręcz zerowe poczucie humoru i zawsze mówiła poważnie, ewentualnie kpiła sobie, ale nie tym razem.

Odpowiedziała na pytania Craiga, gdy do pomieszczenia wszedł Azjata. Na oko pewnie Japończyk, taak... To pasowało do tych "udoskonaleń" mundurów marines. Zresztą potrafiła rozpoznać, skąd jaki Azjata pochodził, mimo że biali uwielbiali się mylić i traktować wszystkich tak samo.
- Wiem, gdzie jestem. Jednak... doceniam uprzejmość. - Uśmiechnęła się czarująco do nowo przybyłego. Może ten przynajmniej jej nie zlekceważy. Kusiło ją, żeby sięgnąć ku jego myślom, ale czarny ostrzegał ją przed tym... więc poskromiła swoją ciekawość.
- Czemu Japończycy tak zainteresowali się sytuacją w USA? - Zdecydowanie wszyscy w tym budynku powinni lepiej strzec swoich myśli.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-25, 23:07   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Nie mamy czasu na tłumaczenia, pogadamy potem o ile będzie taka okazja - prychnął czarnoskóry a następnie odsunął się nieco i dodał po Japońsku do chłopaka:
- Zajmij się nią. I pilnuj Ruth, żeby nie odjebała jej tego łba. Bądź co bądź może nam się przydać. Jako ona, bądź nie. I wiesz, co mam na myśli.
Chooolera... Tak łamanego Japońskiego to chyba jeszcze nikt tutaj nie słyszał. Mimo iż Craig raczej nie miał w swoim życiu zbyt wielu okazji do chodzenia do szkoły czy nauki, to z pomocą kilku Zielonych i Pomarańczowych nauczył się chociaż podstawowych zwrotów, by zwracać się do swoich współpracowników w języku, którego inni nie rozumieją. No i z jakiegoś szacunku, prawda? Przygotowywał się do tej akcji przez jakiś czas, więc trochę na to miał. Gdy przekazał uwagi Pomarańczowemu, wyszedł, zostawiając go z Kirą i trzema członkiniami organizacji. Ruth na całe szczęście nadal była uzbrojona i wymachiwała kijem, bo wreszcie ktoś z patrolu nauczył ją jak to perfekcyjnie robić. Jamie przewróciła oczami.
- Nie Twój interes - prychnęła po chwili Ruth. Wiedziała, że raczej jej tutaj nie chcą - wywnioskowała to po wzrokach dziewczyn. Była agresywna, to prawda. W niektórych momentach było to całkiem przydatne, ale czasem po prostu przeszkadzało. No i była bardzo młoda do tego, więc to dodatkowo raziło w oczy.
Zielona opuściła pomieszczenie, zostawiając jedynie Scarlett i Jamie, które oczywiście się odsunęły. Jako iż Jamie miała nieco wyższa rangę w szeregach, dodała do chłopaka. Już po angielsku.
- Będziemy obok, w razie czego. Dziś już miała swoje pięć minut, a nie chcemy więcej wypadków.

Shi, Kira.
_________________


 
 
Shirei Shinoda



21

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-12-26, 11:51   
   Multikonta: Sahcio, Lampka
[Cytuj]

Posiedzenie trzech niewiast i jednego czarnego mężczyzny, w tym jednej sadystki, której temperament przydałoby się trochę opanować, ale ten jej temperament z drugiej strony był całkiem przydatny - była jak wściekły pies, któremu wystarczy dać komendę "bierz", ona przecież tylko na ten podszept czekała, na zgodę, która pozwoli jej puścić wodzę swoich własnych zachowań temperowanych przez innych, jak na przykład w tym przypadku - Kirze zdecydowanie odechciało się używania swoich zdolności, obawiając się kija, który może opaść na jej kark, czy też samej Śmierci, która zastukała w progi tego pokoju i której cienie, widoczne tylko dla jej oczu, rozpełzły się po podłodze, sięgając mackami tylko i wyłącznie ją samą - wszyscy wokół tej panienki z kosą nawet nie wyczuwali.
Kąciki warg mężczyzny poruszyły się leniwie ku górze w odpowiedzi na bajeczny uśmiech zmęczonej twarzy Koreanki - chociaż może Koreanką nie była? - w dzisiejszym mieszaniu się Azjatów czasami ciężko było cokolwiek powiedzieć "na pewno" - zwłaszcza, że byli w Ameryce. No tak, oczywiście, że wiedziała gdzie jest... ale wiedziała, ponieważ ją poinformowano, czy może wiedziała, ponieważ sama wiedziała, czego szukać? Opcja numer dwa wydawała się więcej niż nieprawdopodobna, ale w dzisiejszych czasach zdolności PSI równie ciężko stwierdzić bezpieczeństwo danych, co pochodzenie niektórych jednostek.
Skinął głową w kierunku Craig'a, przenosząc na niego swoje spojrzenie - taak, ten japoński zdecydowanie kuł w uszy, normalnie Shinoda skomentowałby to krótko, by więcej nie ranił jego ojczystego języka, ale nie zrobił tego z prostego powodu: chwilę czasu tutaj był i wiedział, że Craig jest oddany sprawie i... starał się. Nazwijcie to śmiesznym, ale Shirei podchodził do niego jak do dużego zwierzaczka, który jest całkiem milusi, kiedy głaska się do z włosem. Ciemnego zwierzaczka. Hehe.
- Ruth. - Syknął na kobietę, gdy Craig zniknął za drzwiami i dziewczyna znów nabrała animuszu do wszczynania burd - nie wiedział dokładnie, co tutaj się odjebało, że aż puścili Biały Szum, oczywiście się domyślał - słodko uśmiechająca się dziewczyna musiała im sprawić problemy. - Dziękuję. - Krótko, prosto i treściwie, rozwiązania siłowe w końcu nie zawsze były tymi najlepszymi... barbarzyństwo, ha! Nie żeby on to jakoś szczególnie tępił, albo żeby taki sposób załatwianie spraw mu nie odpowiadało.
- Stany Zjednoczone odcięły się od świata i w tajemnicy próbowali produkować ludzkie bronie. Jak moglibyśmy się tym nie zainteresować? - Zapytał, kierując wzrok znów na kobietę. - Raczej dziwnym jest, że jak dotąd żaden inni kraj nie postanowił interweniować. - Splótł palce dłoni przed sobą. - Zbieramy ludzi gotowych zaangażować się w naszą sprawę.
_________________
Nobody prays unless they lose a son
Don't believe in God till a war's to be won
I know of lies by the truth I've been told
The biggest one is that we're not growing old
 
 
Kira Krios



21 lat

Pomarańczowa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-12-26, 13:14   
   Multikonta: Carter H.; Xanthe O.; Aithne H.
[Cytuj]

Czy obawiała się kija? No właśnie, nieszczególnie. Wściekłe psy należało ignorować, ewentualnie uśpić zanim zdołają stać się zagrożeniem dla innych. Pewnie, gdyby chciała to mogłaby zgnieść psychikę sadystki, ale po co? Zresztą gdyby to zrobiła to na karku miałaby czarnego byczka, niebieską koleżankę z Ligii i... wielką niewiadomą w postaci drugiej brunetki. Zresztą nie chciała obrywać za chwilę zabawy, z zepsutą już zabawką.
Heh, była Koreanką, urodziła się w Korei. Czuła się Koreanką, chociaż wychowała się w USA. Śmieszne, co? Nie czuła przywiązania do tego kraju, chociaż jej wujowie byli w stanie oddać życie za niego. Zresztą Stany nie były już tym samym miejscem, gdzie ponoć wszystkie marzenia się spełniają.
Wiedziała, gdzie jest, ponieważ grupka, która prowadziła ją przez budynek nie pomyślała, żeby skupić swoje myśli na czymś innym. Reszta była tylko prostą dedukcją.
- Próbowali to dobre słowo. Raczej niezbyt dobrze im to wyszło. - Przeszła na japoński, skoro miała już okazję zauważyć, że tylko nieliczni znali tutaj ten język. Po co dawać komuś powód do plotkowania po kątach? Przy czym po japońsku mówiła zdecydowanie dużo płynniej, niż Craig. Może było słychać delikatny zaśpiew, związany z innym akcentem, ale to nie wpływało, przecież na znajomość języka.
- Nie próbowali, bo politycy są świadomi, że mimo problemów USA dalej jest w stanie wystawić większą armię, niż oni. Samo położenie też stanowi problem. Z tego samego powodu Japonia, tak długo była w stanie izolować się od innych państw. - Nie była głupia, potrafiła łączyć wątki. Kraje położone na wyspach, czy w dużych odległościach oddzielone morzem albo oceanem dużo trudniej było zająć, czy spacyfikować. Technologia może się rozwinęła, ale interwencje w takich miejscach są dużo trudniejsze.
- Huh, a na czym polega ta wasza sprawa? - Shirei, mógł wyczuć w głosie Kiry zainteresowanie. Nic dziwnego, bo zaczynało robić się ciekawie. Była ciekawa tego, co Japończycy planują zrobić. Nie zdziwiłaby się, gdyby Japonia dalej czuła urazę za Hiroshimę, czy Nagasaki. Takich rzeczy się nie zapomina. Takie tragedie zawsze zostawiają swoje piętno na ludziach. Kira nie przepadała jakoś specjalnie za Japonią, tym co Japończycy zrobili w Korei, ale za rządem USA też nie przepadała. Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem?
 
 
Shirei Shinoda



21

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-12-26, 15:54   
   Multikonta: Sahcio, Lampka
[Cytuj]

Ignorancja w stosunku do wściekłych psów w ldzkich skórach była rzeczywiście dobrym pomysłem, ale tylko w dwóch przypadkach: kiedy miało się pewność, że ten pies rzeczywiście nie zaatakuje, z różnych powodów, chociażby dlatego, że ma kaganiec, albo jest przyczepiony do smyczy lub w momencie gdy mamy pewność, że nawet kiedy skoczy, to nie wyrządzi nam szczególnej krzywdy, gdzie odpowiedź na pytanie: dlaczego mogła być przeróżna i nie było to nawet istotne. Tutaj było to kwestią czego... ignorancji? Ignorancja była ostatnią rzeczą, którą by przypisywał do tej niewiasty - kiedy tylko literki tego słowa nasuwały się na jej sylwetkę, zostawały rozpraszane, spalane w tempie natychmiastowym, tak naturalnie, że wątpliwości rozwiały się jak dym wijący się nad ognistymi językami. Rozsądek? Ach, dwa bardzo ciekawe, egzotyczne kwiaty pojawiły się dzisiejszego dnia w murach Syndykatu, rozsiewając swoją intensywną woń, która przyciągała do siebie zainteresowaniem mieszanki, którą w sobie zawierały. Ciężko myśleć o smrodzie mokrego psa, którego rzeczywiście najlepiej było uśpić, gdy zaczynał sprawiać zbyt wiele problemów i był niemożliwy do opanowania, kiedy obiekt zainteresowania wsuwał się przed oczy w ciele młodej Koreanki.
Ach, japoński! Czysty i klasyczny, w którym charakterystyczny zaśpiew był bardziej miły, niż rażący - kolejny plus na koncie nowej, potencjalnej członkini Syndykatu, dający jej punkt przychylności Japończyka o kamiennej twarzy - z czego to zresztą kitajce słynęli, w przeciwieństwie do wiecznie uśmiechniętych Chińczyków, ale nie był to ten rodzaj zimnej obojętności - w nim była łagodność, świadomość, zachęta do komunikacji, nie lodowa pustynia oddzielająca go od świata wokół. Zresztą zrobił się bardziej ciekaw, co miała mu do powiedzenia. Jedno krótkie zdanie i proszę bardzo, jak wiele mogło zmienić... zresztą nie jedno. Już jej poprzednie słowa sprawiły, że zamiast tak jak zazwyczaj po prostu podejść do niej, wydać wyrok, potem ewentualnie wymusić przysięgę, wolał zamienić z nią parę słów. W jej spojrzeniu była jakaś szczerość, jakieś... przekonanie we własne słowa? Coś, co sprawiało, że naprawdę miał ochoty jej słuchać. I słowa, którymi strzelała celnie, układając je w jeszcze celniejsze zdania. To była właśnie potęga osób z charyzmą.
- To prawda. - Jej słowa nie potrzebowały potwierdzenia, zrobił to z nawyków... grzeczności? By podtrzymać konwersację? By wiedziała, że jest zainteresowany? Ciężko niby okazywać komuś gest i grzeczność, kiedy druga osoba została przed chwilą sponiewierana i nadal była skrępowana.
Czarnowłosy zrobił kilka kroków w kierunku Pomarańczowej i wyciągnął dłoń w jej kierunku - oparł, delikatnie, pieszczotliwie wręcz, palce na jej skroni, by wsunąć się do jej umysłu.
"Zobaczysz, jeśli pokarzesz mi Prawdę." - Odezwał się w jej myślach, które wymuskał po kolei, sięgając początków OMNI, pobieżnie przeglądając jej historię, by w czasach obecnych odnaleźć jej motywację, odpowiedź na pytanie, jak się tutaj znalazła i oczywiście ewentualnych jej konszachtów z rządem.
Liga była jednak bardzo mało "pro rządowa".
_________________
Nobody prays unless they lose a son
Don't believe in God till a war's to be won
I know of lies by the truth I've been told
The biggest one is that we're not growing old
 
 
Kira Krios



21 lat

Pomarańczowa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-12-27, 13:33   
   Multikonta: Carter H.; Xanthe O.; Aithne H.
[Cytuj]

Nie nazwałaby tego ignorancją, a zwykłym zdrowym rozsądkiem. Po co prowokować wściekłego psa, skoro można poczekać, aż zwyczajnie się znudzi lub ktoś, jak w tym przypadku skróci smycz.
Zresztą problem sadystki pewnie sam się rozwiąże w swoim czasie. Taką przynajmniej żywiła nadzieję, plus miała swoje sposoby na rozwiązywanie podobnych sytuacji.
Charyzma była cechą, która raczej towarzyszyła większości pomarańczowych. Skoro to ich słowa, wraz z siłą umysłu wpływały na innych ludzi, to umiejętność wypowiadania się była więcej, niż użyteczna. Kirze nie brakowało charyzmy, przekonywanie ludzi było dla niej bardzo łatwe. Często nie musiała używać swoich umiejętności, żeby ktoś zrobił dokładnie to, czego chciała. Czasem wystarczyło pokierować rozmową tak, żeby rozmówca sam był przekonany, że wpadł na jakiś pomysł samodzielnie. Tacy ludzie bywali bardziej użyteczni, niż zwykłe marionetki kierowane mentalnymi poleceniami. Przede wszystkim w trudnych sytuacjach potrafili wykazać się kreatywnością i nie stali w miejscu, gdy pozornie nie mieli, jak wykonać polecenia.

Nie opierała się, gdy Shirei zaczął przeglądać wspomnienia. Wręcz sama podrzucała mu, co ciekawsze. Pokazywała mu swoje motywacje, rzeczy, które napędzały ją do działania. Nie ukrywała swojej niechęci do działań rządu USA, łącznie z ostatnim wystąpieniem pani prezydent. Nieufność, co do jej słów. Nie wierzyła, by PSI kiedykolwiek byli wolni. Jej słowa były niczym pułapka, a Kira wolała tę wolność wywalczyć samodzielnie. Niszcząc rząd, a następnie zbudowanie nowego, przychylnego PSI, gdzie psionicy mieliby władzę nad własnym losem. Nie byli obywatelami drugiej kategorii, ale nie byli też lepsi od zwykłych ludzi. Po prostu byli inni.
Pokazywała w jaki sposób zabijała ludzi, najpierw zdobywając ich zaufanie. Czasem pozbawiając ich życia własnoręcznie, innym razem namawiając do popełnienia samobójstwa. Za każdym razem wyglądała nieco inaczej.
Przez chwilę skupiła się na wspomnieniu, gdy okradła filię banku szwajcarskiego w Kalifornii. Miesiąc temu po prostu weszła na teren obiektu, wcześniej namawiając ochronę do wyłączenia kamer. Jedyne, czego nie wiedziała to, to że skarbiec ma system zabezpieczeń laserowych. Nigdy nie przypuszczała, że oglądanie starych teledysków może mieć znaczenie. I to był jedyny raz, gdy doceniła drobną sylwetkę. Po prostu przeszła przez wiązki, żeby je wyłączyć. To nie było proste. Cieszyła się, że niczego sobie nie nadwyrężyła w karkołomnych akrobacjach. Potem, przynajmniej miała pieniądze.

No i ostatnia robótka. Nie poszła tak gładko, jak planowała. Facet miał lepszą ochronę, nic dziwnego, skoro miał do czynienia na co dzień z psionikami. Kazała jednemu z ochroniarzy go zabić. Niby się udało, ale reszta zastrzeliła zamachowca. No i mieli ze sobą Zielonego, który ją dostrzegł. Ten dzieciak zginął następny, z jej ręki. Nie było już czasu na cackanie się. Wpakowała w niego całą serię z pistoletu maszynowego. Ochroniarze zostali pozbawieni jedynego członka oddziału, który był w stanie się jej oprzeć. Wybili się nawzajem, ale wcześniej ścigali ją, aż do tego lasu. Potem zabłądziła i trafiła pod mury siedziby Syndykatu.
 
 
Shirei Shinoda



21

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-12-27, 15:02   
   Multikonta: Sahcio, Lampka
[Cytuj]

Kiedy Pomarańczowy, Żółty bądź Czerwony mówi ci, że ma swoje sposoby na rozwiązywanie problemów z ludźmi, zaczynasz się bać. Jeśli się nie boisz to prawdopodobnie musisz mieć nie równo pod sufitem i mylisz odwagę z głupotą, no chyba że sam należysz do którejś z tych barw, jednak ci pierwsi mieli w sobie grozę innego rodzaju, której nawet te dwa pozostałe, ciepłe kolory, nie potrafiły się oprzeć - tajemnica tego, jak działają Pomarańczowi pozostanie znakiem zapytania prawdopodobnie jeszcze przez długi czas - owszem, groźna zginięcia w płomieniach czy w porażeniu prądem jest przerażająca, ale zarazem dość mocno abstrakcyjna, ciężko było sobie to wyobrazić, wczuć się w to, co jednak, kiedy myślisz sobie, że możesz stracić wszystkie swoje wspomnienia, myśli, albo że staniesz się marionetką w czyichś rękach, zatracając samego siebie? Tajemnica, która drzemała za drzwiami możliwości umysłu, dla Pomarańczowych całkowicie dostępna, nie należała do tych, które by przyciągały innych. One raczej odstręczały, chociaż jakieś chore przypadki zafascynowane tym tematem na pewno się znajdą. Dla nich, dla tych władców umysłu, mogła być to forma obrony, ale i sposób na upuszczenie swych sadystycznych skłonności, jeśli takie posiadali - pokusa, by stać się władcą marionetek czasami była zbyt silna, by wszyscy zdołali się jej oprzeć i by udało im się funkcjonować... normalnie - na tyle normalnie, na ile pozwalały na to realia współczesnego im świata.
Podróż przez jej myśli i wspomnienia była łatwa i gładka - niewiasta współpracowała z nim od momentu, kiedy jego obecność została zasygnalizowana - nie było oporu, tak jak w przypadku Annabeth, czysta współpraca - ach, jak przyjemnie spotkać inną osobę o takiej samej barwie, jaką miał on - poza tym Kira się ich nie wstydziła. Nie było w niej najmniejszego nawet wahania, obrazy były pełne i stabilne, nawet jeśli nie we wszystkich była duma, to w niektórych było jej całkiem sporo - na tyle sporo, że większością mogła się wręcz pochwalić - chyba słusznie, rzeczywiście niektóre akcje były spektakularne, tak jak ta z bankiem - jej działalność w Lidze była imponująca, co więcej mogło stanowić to pomoc do dalszego poszukiwania ewentualnych osób, które mogłyby zasilić szeregi Syndykatu - nie potrzebowali jednostek strachliwych, wahających się korzystać ze swych zdolności i zabijać, to nie Disneyland - potrzebowali takich osób, jak Kira, które gotowe były się zaangażować... tylko właściwie dlaczego? Jaka była jej motywacja? Chciał wiedzieć. Co ją motywowało do współpracy z nim. Sięgnął po te informacje.
"Można liczyć na twoją wierność i motywację do walki z rządem? Zadał to kluczowe pytanie. Imponujące. Pozwolił, by ta pochwała przesunęła się do jej myśli, nim zerwał kontakt i dopiero wtedy wysunął się z jej umysłu, zsuwając palce artysty z jej skroni, by odsunąć się o krok, oddając jej przestrzeń osobistą i oglądając za dziewczętami.
- Jest czysta. - Odezwał się po angielsku. - Gdzie Kenji? - Taaak, teraz trzeba będzie dokończyć wszelkie formalności.
_________________
Nobody prays unless they lose a son
Don't believe in God till a war's to be won
I know of lies by the truth I've been told
The biggest one is that we're not growing old
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-27, 15:12   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
Jamie lekko się zbliżyła i dość nieufnie popatrzyła na Kirę, prosto w jej oczy. Oczywiście, nie miała żadnych zdolności, które umożliwiłyby jej przeglądnięcie wspomnień Pomarańczowej, ale czasem lubiła sobie chociaż wyobrazić, że może polegać na sobie a nie na innych psionikach. Zerknęła na Shirei. Ufała mu bezgranicznie, a to było oczywiście tylko pragnienie. Zachcianka.
- Penetrujesz te laski szybciej, niż mój stary portfele - rzuciła, spoglądając na dwójkę. Po chwili odwróciła się do czerwonej, a następnie dodała:
- Sprowadź go tutaj, powiedz, że sprawa zakończona i możemy przejść do konkretów.
Gdy Jamie wydała polecenie dziewczynie, znowu zerknęła na Kirę i pomarańczowego, zapytała go od razu:
- Kim ona właściwie jest? Zgodziła się na wszystkie warunki? - zapytała, splatając dłonie na wysokości swoich piersi. Cały czas była na baczności, obserwowała ją i starała się zachować trzeźwość umysłu. Skoro Kira niby jest czysta, to nie ma się czego bać. Shirei zapewne wiedział co mówi i nie ma się czym przejmować. Jednak gdzieś tam w tyle głowy zawsze miała takie dziwne wyobrażenie o tym wszystkim. Co, jeśli się tutaj nie zaaklimatyzuje? Co, jak nie zrozumie ich celów? Po chwili zszedł do nich Kenji, wraz ze Scarlett która była za nim. Miał w dłoni umowę. Kiwnął głową do chłopaka, oczywiście witając się z nim gdy wszedł do pomieszczenia.
- Kto to jest, Shirei? - zapytał go po Japońsku, oczekując jak zawsze całego sprawozdania.

Shirei, Kira
_________________


 
 
Shirei Shinoda



21

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-12-27, 16:02   
   Multikonta: Sahcio, Lampka
[Cytuj]

Wyciągnął kąciki warg ku górze w subtelnym, pozornie nic nie znaczącym uśmiechu - ot, czysta uprzejmość, którą wypadało okazać w stosunku do kobiet, nie ważne czy starszych, czy też młodszych dam, które dopiero na kobiety miały wykwitnąć, tak jak stojąca przy nim Niebieska o dziecięcej wręcz urodzie, zachwycającej swą delikatnością - posiadali tutaj kilka naprawdę przepięknych kwiatów, aż zadziwiało, że uchowały się one w tym kraju, który na swoich bezdrożach rządził się wręcz bezprawiem.
- Jesteś zazdrosna, że ostatnio nie miałem dla ciebie czasu, Jamie? - Jej niepewność w stosunku do nowych osób była całkowicie zrozumiała, mimo wszystko jedyne co mogła, to ufać jego słowom, jego ocenie, którą w wątpliwość mógł poddać jedynie Kenji, tylko z drugiej strony po co? Oczywiście, nadal należy być ostrożnym, ale jak na razie był jedynym Pomarańczowym w tym miejscu i równie dobrze mógł ich wszystkich robić w kona, podawać nieprawdziwe informacje i niby kto by mu to udowodnił? Nikt. Tylko że jemu zależało na tej organizacji. Nie z powodów personalnych, zwyczajnie doprowadzenie Syndykatu do rozkwitu i "troska" o jego członków była jego obowiązkiem, tak jak obowiązkiem piekarza jest upieczenie codziennie chleba. Niby kiepskie porównanie, ale wiadomo, o co chodzi. - Podawanie warunków leży w zakresie obowiązków Kenji'ego. - To on był liderem, Shirei nie zamierzał jakkolwiek podważać jego autorytetu zawierając z kimkolwiek umowę lub zdradzając informacje dotyczące organizacji przed tym, jak lider uzna, że rzeczywiście ją chce jako osobę pod jego komendą. - Jeśli jesteś ciekawa, kim jest Kira, wystarczy zapytać. - Skierował wzrok na Kirę również i jej posyłając ulotny uśmiech, zanim do pomieszczenia wszedł drugi Japończyk.
- Soo Ji Park, Pomarańczowa, była trenowana w Lidze Dzieci, obwinia rząd o utratę swojej dwójki przyjaciół, nie wierzy w obecny rząd, wyznaje zasadę, że PSI również są ludźmi, którzy po prostu posiadają unikalne zdolności. Kiedy Liga Dzieci została rozbita podróżowała pracując jako płatny zabójca, złodziejka. Jest charyzmatyczną manipulatorką. Ma parę imponujących dokonań na koncie. Trafiła tutaj przypadkiem, zalecałbym przeszukanie terenu, prawdopodobnie trzeba pozbyć się jej ogona. Polowała na mężczyznę określonego jako dyrektor wydziału stanowego FBI, na którego zlecenie zdobyła w internecie, strona z której korzystała i skrzynka pocztowa są do zweryfikowania, liczę na współpracę od Kiry. Zbyt zwarta ochrona i obecność tam Zielonego sprawiły, że zamach, chociaż udany, zmusił ją do ucieczki, była goniona aż do tego punktu. Zabiła zielonego i zmusiła na większości ochrony, by wzajenie się wystrzelali, ale nie zdołała opanować wszystkich. - Dlatego też zalecał, by teren został sprawdzony, nie chcieli tutaj federalnych na karku. - Kira posługuje się biegle po japońsku. - Wolał uprzedzić, by nie było zdziwienia. Rzecz jasna mówił w rodzimym języku.
_________________
Nobody prays unless they lose a son
Don't believe in God till a war's to be won
I know of lies by the truth I've been told
The biggest one is that we're not growing old
 
 
Kira Krios



21 lat

Pomarańczowa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-12-27, 16:19   
   Multikonta: Carter H.; Xanthe O.; Aithne H.
[Cytuj]

- Można. Rząd pozbawił mnie rodziny, a potem przyjaciół. Zmusił mnie do robienia rzeczy, o których dzieciak nie powinien myśleć, a co dopiero robić. Rząd musi zapłacić za cierpienia setek dzieci. I zmuszę ich, żeby zapłacili. - Zdawała sobie sprawę, że to co robiła do tej pory było jedynie drobnymi ukąszeniami. Sama była niczym upierdliwy komar, w grupie miała szansę zdziałać o wiele więcej. Dlatego cieszyła się, że trafiła na organizację, której cele pokrywały się z celami Ligii.
Uśmiechnęła się do Niebieskiej, która nadal była wobec niej nieufna. Właściwie to dobry objaw, bo niby czemu miała ufać obcej, która zawładnęła umysłem jej kolegi? Jednak słysząc tekst o penetracji, skrzywiła się. Nie lubiła seksistowskich porównań, takich jak to. Nie mieściło się to Kirze w granicach dobrego smaku. Jednak Shirei'owi wydawało się to nie przeszkadzać.
- Konichiwa, Kenji - san. - Japoński nie był problemem, nie dla niej. Poza tym uprzejmie było się przywitać. Powitała szefa organizacji, tym samym czarującym uśmiechem, co Shirei'a.
Skrzywiła się lekko słysząc swoje prawdziwe imię. Tak dawno go nie używała, że niemal zapomniała, jak Jay ją tak nazywał, a koleżanki w szkole upraszczały jej imię do angielskiego "Suzy". Może powinna wrócić do swojego imienia, skoro dołączyła do nota bene japońskiej organizacji? Właściwie dołączenie tutaj byłoby, jak otworzenie nowego rozdziału w jej życiu. Było zwykłe dzieciństwo, potem choroba, ucieczka, Liga, wędrówka przed siebie, a teraz... Co? Syndykat? Jej losy spoczywały teraz w rękach Japończyka. Ironia losu, kolejny Koreańczyk zależny od decyzji Japończyków. [/i]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-08-15. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,123 sekundy. Zapytań do SQL: 9