Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Lounarie de Coudray szuka chętnych graczy do relacji między postaciami.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
- Silas Yuriev poszukuje swojej drugiej, męskiej połówki.
-Ceridwen Murray Poszukuje 1 osoby do byłego oddziału 7 z ligi dzieci.
-Gabriel O'Donnell Poszukuje brata/siostry.
-Summer Dawson Poszukuje relacji dla swoich postaci.

Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy luty 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
Lecznica
Autor Wiadomość
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-25, 11:29   Lecznica
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

Część budynku poświęcona opatrywaniu rannych. Szafki są pełne różnego rodzaju medykamentów i innych rzeczy tego typu. Sam budynek podzielony jest na kilka części, jedna z nich to miejsce wykonywania tatuaży, kolejna to tam, gdzie opatruje się mniejsze rany. Oczywiście znajduje się tutaj również prowizoryczna sala operacyjna. No i oczywiście magazyn, gdzie przechowywane się leki.
_________________


 
 
Annabeth O'Sullivan


20 lat

Zielona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png lowcy-female http://i.imgur.com/RlDynJq.png

Wysłany: 2016-12-25, 15:44   
   Multikonta: Lounarie; Ceridwen; Mistrz Gry
[Cytuj]

Spojrzała na Shirei z wyrzutem, jakby pytając, co on znowu chce zrobić. Bo, że coś zrobić chce nie miała wątpliwości, skoro znowu wyciągnął dłoń do jej skroni. Chociaż tyle, że nie wpychał się znowu w jej wspomnienia i myśli. Wciągnął ją za to w ciemną otchłań i zaszczepił wierność wobec Syndykatu. Nie, żeby ten przymus, który zaszczepił w jej głowie, jej się podobał, no ale skoro innego wyjścia nie ma, to trudno. Wolała jeszcze trochę pożyć. W końcu została wyrzucona z pustki. Poczuła, że chłopak wycofał się z jej umysłu i delikatnie pogładził, na koniec ścierając krew, która jej ściekła z nosa, gdy próbowała go powstrzymać przed oczytaniem wspomnień. Powitał ją w organizacji i poszedł gdzieś, zapewne dostał jakiś rozkaz od tego drugiego.
Wszystko potem działo się szybko. Została rozkuta i zaraz znowu jej coś chcieli zrobić. Całkiem odruchowo po prostu szarpnęła się resztkami sił, a łokieć z wolnej ręki zatrzymała w połowie ruchu w kierunku żołądka Polaka. Zacisnęła tylko zęby i pozwoliła im kaleczyć swoją dłoń i odcisnąć zakrwawioną rękę niczym podpis pod umową. Rana na ręce paliła, jednak Ann wolała siedzieć cicho. Pewnie każdy z Syndykatu to przechodził, nie mogła więc narzekać. Skinęła głową na polecenie i wyszła poszukać lecznicy.
Dowlokła się na miejsce i pierwsze, co zrobiła, to poszukała wzrokiem Mono. Nie zajęło jej to długo, bo pies jak tylko ją zauważył zaczął skowytać i drapać w drzwi od klatki chcąc się uwolnić. Od razu do niej podeszła i odsunęła zasuwkę, pozwalając mu tym samym wyjść. Zaraz skowyt ustał, a Mononoke wyskoczył i wtulił się w nią, prawie ją przewracając. Przytuliła się do niego i poczochrała jego kudłaty łeb zdrową ręką, po czym wstała i dopiero teraz zwróciła większą uwagę na pomieszczenie i ewentualnie osoby, które by się tutaj znajdowały.
_________________
NOTATNIK

RELACJE

GŁOS

UBIÓR
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-25, 23:15   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Cześć - powiedział jakiś głos z głębi pomieszczenia. Był on raczej przyjemny, ale dziwnie znajomy. Dziwnie, boleśnie, znajomy. Nagle z mroku wyszedł jakiś dziwny kościotrup, który w dodatku był łysy i poobijany. Jednak twarz wydawała się znajoma. Z telewizji. Ann mogła ją kojarzyć, w końcu dobrze wiedziała do kogo należy.
- Pozszywałam Twoje psa - powiedziała Layla Gray, zakładając na dłonie rękawiczki. Widziała, a raczej już z oddali czuła krew płynącą z dłoni Annabeth. Zresztą, swojego rodzaju mogła to być przenośnia.
- Zapewne świeża krew? - zapytała, spoglądając i na Ann i na jej dłoń. Dziewczyna kojarzyła wszystkich, którzy byli tutaj od dłuższego czasu, a Ann jeszcze nie spotkała. Więc z pewnością była tutaj nowa. Layla już szyła te cholerne rany, w które bawi się Craig i Kenji. Nie popierała tego, jednak sama nosiła na swojej ręce podobne znamię. No i oczywiście tatuaż, ale na niego przyjdzie kolej po opatrzeniu dłoni.
- Chodź. Jestem tutaj, żeby zszyć Twoją dłoń i zająć się dalszą częścią wprowadzenia - powiedziała dziewczyna, a po chwili przygotowała wszystkie potrzebne do tego narzędzia.
_________________


 
 
Annabeth O'Sullivan


20 lat

Zielona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png lowcy-female http://i.imgur.com/RlDynJq.png

Wysłany: 2016-12-26, 01:23   
   Multikonta: Lounarie; Ceridwen; Mistrz Gry
[Cytuj]

Czochrała Mono po łbie, kiedy usłyszała głos dziewczyny. był znajomy. I to zbyt dobrze znajomy. Spojrzała na wychudzoną córkę byłego prezydenta. Przez chwilę zawrzało w niej i miała ochotę rzcić się na bogu ducha winną dziewczynę, chociażby z pięściami. Kojarzyła jej się z rządem, a rząd kojarzył jej się z rodziną, którą jej wymordowali. Tyle, że to nie wina tej dziewczyny.
1.. 2... 3... policzyła do 10, chcąc się uspokoić. Zdrową dłoń miała zaciśniętą na futrze Mononoke. To nie wina tej dziewczyny. Powtarzała to sobie jak mantrę. Nie mogła zaraz po przyjęciu do grupy zacząć mordować jej członków. Chociaż mordować to raczej za dużo powiedziane, prędzej okaleczać. Nie mogła ich okaleczać, żeby nie stwierdzili, że trzeba się jej pozbyć.
- Dziękuję. - Wydusiła z siebie, kiedy usłyszała kolejne słowa Layli, a mże Lynn? Nigdy ich nie rozróżniała.
- Ta. - Nie była zbyt rozmowna. Chyba nic dziwnego, skoro była zmęczona i do tego hamowała swoje niezbyt mile widziane zapędy do okaleczania innych.
Wypuściła futro wilczaka i wstała, odciągając się o klatkę stojącą obok. Nawet normalnie wstać nie mogła, jej nogi powoli odmawiały posłuszeństwa. Niezbyt chętnie podeszła do dziewczyny i podała jej ranną dłoń. Wolałaby sama to zszyć, ale jedną ręką to byłoby trochę trudne, no i pewnie i tak by jej na to nie pozwolono. Mono cały czas plątał jej się pod nogami. W najbliższym czasie będzie pewnie ciągle łaził za nią.
- Jest coś jeszcze oprócz tej całej szopki, która była wcześniej?- Miała nadzieję, że nie zostało już dużo tego wprowadzenia. Miała serdecznie dosyć tego niekończącego się dnia. Chciała się już tylko położyć i wyspać.
_________________
NOTATNIK

RELACJE

GŁOS

UBIÓR
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-26, 13:52   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
- Usiądź sobie, dobra? - dodała Layla, wskazując na krzesło. Ona sama zaś usiadła po drugiej stronie i zabrała się za odkażanie rany, a następnie wyciągnęła igłę i nitkę. Powiedziała po chwili:
- Niestety... Nie mamy tutaj morfiny ani innych rzeczy. Przynajmniej nikt nie chce jej stosować na to durne rozcinanie dłoni. Gdyby urwało Ci rękę, to może wtedy byliby w stanie Ci jakąś podać - stwierdziła córka prezydenta i zabrała się za szycie. No pewnie, nie było to jakieś przyjemne zajęcie, ani do wykonywania, ani do znoszenia. Tak więc nic dziwnego, jeśli Ann lekko się krzywiła, gdy igła przechodziła przez jej skórę, a następnie przeciągano za nią nić do szycia ran. Jednak Layla starała się robić to najdelikatniej jak było to tylko możliwe - nic dziwnego, była zieloną, miała rękę do takich spraw i nie kryła się z tym. Czasami z tego względu pomagała w lecznicy. Słysząc słowa Ann, uniosła głowę i dodała:
- Tatuaż. Wiesz... Może i nie jest to specjalnie przyjęte, ale lubią nas naznaczać. Zresztą, noszenie takich symboli to raczej dobry znak. Tak uważam - powiedziała dziewczyna, kończąc sprawę z dłonią. Finalnie ją zabandażowała. Annabeth musiała chwilę poczekać, zanim się zrośnie. Przez kilka dni nie będzie mogła używać tej ręki, nadwyrężać jej.
- Jeszcze tatuaż, ale to akurat jest dość szybkie. Całkiem nieźle mi też to wychodzi - stwierdziła córka prezydenta i pokazała dziewczynie swoją dziarę, którą miała na ramieniu. Przedstawiała krwawy odcisk dłoni.
- Wybierz miejsce, w którym chciałabyś ją tylko mieć. Tylko nie może być na nogach. Ręce, okolice szyi, plecy. Klatka piersiowa.
_________________


 
 
Annabeth O'Sullivan


20 lat

Zielona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png lowcy-female http://i.imgur.com/RlDynJq.png

Wysłany: 2016-12-26, 18:28   
   Multikonta: Lounarie; Ceridwen; Mistrz Gry
[Cytuj]

Opadła na wskazane krzesło. I dała majstrować sobie przy ręce. Widać, ktoś tu bardzo ograniczał leki. Czyżby nie mieli ich zbyt dużo? Łowcy mieli kilka skrytek, więc jeśli się okaże, że z lekami jest bieda, to najwyżej polezie do tego sadysty na górze i powie, gdzie można ich trochę znaleźć. o ile oczywiści nie wyczytali już tego z jej wspomnień. W sumie ciekawe, czy baza wypadowa w lesie również została zniszczona. O niej rząd na pewno wiedział, ale czy coś z nią zrobili, to nie miała pojęcia.
- Rób, co trzeba, przeżyję bez morfiny. - Stwierdziła. Była tak zmęczona, że było jej już wszystko jedno. Byleby jej dali potem spać do oporu. I tak z zaszytą ręką zbyt wiele nie będzie mogła zrobić. Jedynie mogłaby chyba powkurzać ludzi znajdujących się tutaj, iluzjami, ale tego chyba lepiej nie robić. Przy murze byli jacyś nerwowi, nie wiedziała jak zareagowaliby na notoryczne iluzje wprowadzające ich w błąd. Może to kiedyś sprawdzi, ale to dopiero jak będzie miała sprawną rękę.
Tatuaż. Tu już coś tam mruknęła niezadowolona pod nosem. Niezbyt lubiła tatuaże. Nigdy nie chciała żadnego mieć. A tu proszę bardzo, będzie musiała sobie gdzieś ten badziew zrobić.
- Na łopatce. - Powiedziała tylko i zaczęła powoli ściągać kurtkę, potem sweter, koszule i chwilowo została w topie na ramiączkach, czekając, aż L. wskaże jej drogę do leżanki. Ciuchy zostawiła na krześle, raczej nikt się nie połasi na mundur łowców, a nawet gdyby, to wytropi taką osobę i skopie jej dupę.
_________________
NOTATNIK

RELACJE

GŁOS

UBIÓR
 
 
Valerie Cadle
urocza piratka


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2016-12-26, 20:22   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG
Po chwili Layla zajęła się tatuażem dziewczyny. Naturalnie, wskazała jej miejsce w którym ma się położyć i tak dalej, i od razu zajęła się wykonywaniem go. Polegało to przede wszystkim na wycięciu naskórka, a później opatrywaniu tej rany przez następne dni. Było to dość bolesne, jednak to, co potem wychodziło z takiego tatuażu było naprawdę czymś pięknym. Szczególnie, że Layla wiedziała jak robić takie rzeczy. Tak czy siak po jakimś czasie dzieło było skończone, a Ann praktycznie wolna. Dziewczyna dodała jeszcze:
- Pójdę się przygotować, bo niedługo ruszam w trasę. Polecam Ci rozejrzeć się po okolicy i znaleźć dla siebie jakiś pokój. Na głównym placu znajdują się kontenery z zapasami, ubraniami i tak dalej. W większości to solidne, wojskowe ciuchy. Weź sobie jakieś - powiedziała Zielona i ruszyła przed siebie, zabrać swoje rzeczy a następnie stawić się w miejsce zbiórki. Cóż, czyli Ann miała czas wolny. Zresztą, póki nie dojdzie do siebie to raczej nie będzie z niej jakiegoś większego pożytku.
_________________


 
 
Annabeth O'Sullivan


20 lat

Zielona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png lowcy-female http://i.imgur.com/RlDynJq.png

Wysłany: 2016-12-26, 22:24   
   Multikonta: Lounarie; Ceridwen; Mistrz Gry
[Cytuj]

Ann podeszła do wskazanego miejsca, ściągnęła koszulkę i położyła się. Mówiła o tatuażu, więc sądziła, że zrobią go normalnie, igłami i tuszem, a nie wycinaniem w skórze. Jak tylko poczuła ostrze, zamiast igły zaczęła kląć. Oczywiście wiązanka była po irlandzku, co w jej wykonaniu brzmiało nawet trochę śpiewnie, ale nie zmieniało to znaczenia słów.
- Tobie się jebany tatuaż ze skaryfikacją pojebał chyba. - Fuknęła wkurwiona. Nosz, co za sucz, żeby jej tu wciskać, że tatuaż zrobi, a zamiast tego zaczęła skaryfikację. No po prostu cudownie, będzie dłużej siedzieć i lizać rany i dostawać szału przez to, że nic nie będzie mogła robić. Po prostu cudownie. Dała dziewczynie dokończyć dzieła, po czym zeszła z kozetki i poszła się ubrać w swoje ciuchy, słuchając przy okazji jej paplania.
- Okej. - rzuciła tylko w odpowiedzi i zabrała się z tego pomieszczenia. Poszła na wyższe piętra szukać jakiegoś pokoju, ubraniami zajmie się na następny dzień. Mono zaś szedł tuż obok jej nogi, nie chcąc się od niej oddalić nawet na chwilę.

[z.t]
_________________
NOTATNIK

RELACJE

GŁOS

UBIÓR
 
 
Kira Krios
Troublemaker


21 lat

Pomarańczowa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-12-28, 23:40   
   Multikonta: Carter H.; Xanthe O.; Aithne H.
[Cytuj]

Oczywiście, że rozumiała taką konieczność. Po opuszczeniu Ligii kilka razy zdarzało się Kirze podróżować w towarzystwie innych PSI i za każdym razem nakładała na nich zakaz wspominania komukolwiek o takowym spotkaniu. Zabezpieczała się w ten sposób przez wykryciem przez rząd albo inne dziwne organizacje, które marzyły o wykorzystaniu psioników do własnych celów.
- Bywało gorzej. Tym razem skończyło się na pękniętym żebrze, powitanie w Lidze było mniej przyjemne. Sam zresztą wiesz. - Heh, przynajmniej nie musiała opowiadać Shirei'owi nudnej historii swojego życia. To nawet zabawne, że teraz ten chłopak, a w zasadzie młody mężczyzna wiedział o niej wszystko, a ona nie wiedziała nic o ludziach tutaj przebywających. No może nie kompletnie nic, ale nadal mniej, niż on.
Właściwie żałowała, że nie zwrócił uwagi, że nie tylko twarzyczkę miała piękną. A może nie żałowała? Sama nie wiedziała i wolała się nad tym zastanawiać. Zamiast tego szybko wyszła z tej cholernej piwnicy. Oby więcej nie musiała już wisieć głową do dołu, to naprawdę nie wpływało dobrze na samopoczucie.
- Najwyraźniej... To... Co teraz jest w harmonogramie rozrywki? - Zaczęła rozglądać się po pomieszczeniu. Sporo różniło się od lecznicy w siedzibie Ligii, a może tylko jej się wydawało? Nie skupiała się na własnych wspomnieniach, a w tej chwilę zbyt wiele na raz było żywych, przywołanych przez Shirei'a.
- Jeśli mogę spytać... Ile masz lat? - Może i była Azjatką, ale sama też miała problem z określaniem wieku przedstawicieli swojej nacji. Kiedy patrzyła w lustro czasem sama miała problem ze stwierdzeniem, ile ma lat. Tak z wyglądu, bo cyferki potrafiła policzyć.
 
 
Shirei Shinoda
Be like snow: beautiful but cold.


21

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-12-29, 00:27   
   Multikonta: Sahcio, Lampka
[Cytuj]

Był w jakiś sposób zafascynowany Kirą na tym wciąż łagodnym, nienarzucającym się, uprzejmym poziomie, o ile w ogóle wiecie, o co mi chodzi, a na to składały się wszystkie pojedyncze cechy i myśli, które poznał, zaglądając do jej umysłu, co zresztą zrobił bez żadnego skrępowania i nie było w nim żadne pokuty, tak jak i zresztą nie przeprosił za to, co się stało, bo prawda była taka, że nie było za co przepraszać w rozumieniu Syndykatu - ha! - i Kira nie oczekiwała przeprosin, ba! - nie była nawet niezadowolona, nie okazywała żadnej... słabości, nawet tego, że ból pulsował w jej klatce piersiowej tak naprawdę z każdym ruchem i każdym wdechem, została dość mocno obita, tamto dziewczę niespecjalnie sobie żałowało upuszczania swojej złości na Koreance, ale jej również nie winił, cokolwiek było powodem takiego zachowania stało się, czymś Kira ją rozwścieczyć musiała. Zdecydowanie niewiasta przypadła mu do gustu i wkupiła się bardzo szybko w jego łaski, wysuwając ją jako perełkę przed szereg, chociaż nowa Zielona również była interesująca tak na dobrą sprawę, tylko że w tej drugiej nie było swego rodzaju... pokory, zgodzenia z losem i uniżenia głowy przed nieuniknionym, kiedy została otoczona przez stado silniejszych, zorganizowanych wilków - nawet jeśli z pojedynczą jednostką dałaby sobie radę, to przecież wilki zawsze polowały stadami - w tym tkwiła ich przewaga. Opór Annabeth sprawiał, że stawała się interesująca w innym kontekście.
Sprawiała, że miało się ochotę ją złamać.
- Niektórzy mogą to potraktować jako wyzwanie. - Zażartował delikatnie, bo był to żart, nie żadna groźba, biorąc pod uwagę lekko zabarwiony głos i uśmiech, który znów ulotnie zagościł na jego wargach. Gdyby w tamtym momencie dziewczęta usłyszały, że Kira w sumie nie szanuje powitania, bo po powitaniu Lidze miała cięższe obrażenia, to z pewnością postawiłyby sobie za punkt honoru sprawienie, by przewartościowała ten fakt - zgoda, może nie wszystkie, ale ich Top Sadystka z pewnością. - Każdy z nowych członków zostaje wytatuowany symbolem Syndykatu.- Tak samo, jak każdy w yakuzie posiadał tatuaż na swoim ciele, tak i każdy członek syndykatu posiadał tatuaż. Dużo, dużo symboliki, dużo formalności, ale w końcu Azjaci to kochali. Kochali rytuały. - Tej zimy skończę 21 lat. - Spojrzał na niewiastę, kiedy nie dostrzegł nikogo w pomieszczeniu.
_________________
Siedzę teraz sam w ogrodzie
Wśród umarłych kwiatów
Trefne karty rozdał los,
Więc przegrałem partię z nim
A życie toczyło się dalej.
 
 
Annabeth O'Sullivan


20 lat

Zielona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png lowcy-female http://i.imgur.com/RlDynJq.png

Wysłany: 2016-12-29, 00:48   
   Multikonta: Lounarie; Ceridwen; Mistrz Gry
[Cytuj]

Cóż, w piwnicy minęła tej dwójce trochę czasu, więc Ann zdążyła już ogarnąć sobie nowe ciuchy, ogarnąć siebie i przekimać chociaż chwilę, żeby odzyskać siły. Właśnie w tym ostatnim ktoś jej przeszkodził i miał cholerne szczęście, że ją bolał bark, bo oberwałby najcięższą rzeczą jaką miała pod ręką, a tak zdążył zwiać zanim wygrzebała się z kołdry. Spojrzała tylko na drzwi poirytowana i poszła się ubrać, żeby następnie zawlec swój zadek na dół, do lecznicy. Mono plątał jej się pod nogami, z resztą jak zawsze. Teraz trzymał się jeszcze bliżej niej, bo go wcześniej zamknęli w klatce zabierając mu w ten sposób możliwość łażenia za właścicielką jak cień, czego nie cierpiał.
Cicho przekroczyła próg lecznicy, a widząc Shirei zablokowała swoje myśli. Taki już miała odruch na widok jakiegokolwiek psionika o tym samym kolorze, co jej zmarła przyjaciółka. Jej spojrzenie powędrowało do dziewczyny. Coś tu się roiło od Azjatów. Świetnie, będzie się wyróżniać w cholerę. Trudno, przecież na to nic nie poradzi.
Mokre włosy miała splecione w luźny warkocz, a na siebie narzuciła jeden z czystych mundurów, które zwinęła z kontenera. Koszulę zostawiła rozpiętą, a pod nią miała zwykłą bokserkę. W taki sposób mniej tkaniny naciskało na łopatkę, na której miała jakże piękny tatuaż. Szkoda tylko, że to nie był normalny tatuaż, a modyfikacja ciała zwana skaryfikacją.
- Cześć. - Przywitała się z nową. Przynajmniej dla niej nową. Nie wiedziała, czy to jest nowa osoba ogółem, czy może ma do czynienia z kimś, kto już jakiś czas tu siedzi. Spojrzenie niebieskich oczu, tym razem spokojnych, przeniosło się na Shi.
- Co jest do zrobienia? Powiedzieli mi tyle, że mam tu przyjść. - Kogoś dopytać musiała, a że znała w tym pomieszczeniu tylko jego, to i do niego skierowała pytanie. No i powstrzymała się przed narzekaniem, że ją wyrwali z łóżka, kiedy miała ochotę spać kilka dni. Przecież i tak nic na to nie poradzą, a jeszcze by jej się oberwało, że marudzi, czy coś.
____________
Kolejka dowolna.
_________________
NOTATNIK

RELACJE

GŁOS

UBIÓR
 
 
Shirei Shinoda
Be like snow: beautiful but cold.


21

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-12-29, 20:22   
   Multikonta: Sahcio, Lampka
[Cytuj]

Ach, oto i przyszła Nimrodel prosto ze srebrzystych wodospadów, już wypielęgnowana, z umytymi włosami, jeszcze bardziej olśniewająca niż w chwili, kiedy widział ją po raz pierwszy, w końcu miała na sobie świeże ciuchy i szansę na oporządzenie się, kiedy sytuacja w piwnicy rozwijała się w najlepsze (wstąp do pornolu, ekhem) - i tak jego czarne, spokojne, przenikliwe oczy zostały skierowane na kobietę, której kroki usłyszał za swoimi plecami - niezwykle ciche kroki nawet jak na niewiastę, to zrozumiałe, w końcu była szkolona od swoich najmłodszych lat, jako przywódczyni Łowców i wsparcie dla swojego ojca zmuszona była prezentować najwyższy kunszt, by być wartą swojej pozycji nie tylko przez wzgląd na swojego ojca.
Rozłożył lekko ręce na boki w geście powitania, jak Pastor co wita swą owieczkę - och wszyscy tutaj byli jego owieczkami, wszyscy po kolei tak samo kochani, ważni i piękni na swoje sposoby - niektórzy po prostu... byli piękniejsi od innych. I błyszczeli o wiele mocniej od pozostałych, nieoszlifowanych jeszcze kamieni.
- Annabeth. - Wymówił miękko imię niewiasty tak jakby wymawiał oficjalne powitanie. - Poznaj Kirę. Młodszą od ciebie stażem o ledwo parę godzin. - Wskazał dłonią na towarzyszącą mu kobietę. - Niestety rozkazy dla ciebie nie leżą obecnie w mojej jurysdykcji.
_________________
Siedzę teraz sam w ogrodzie
Wśród umarłych kwiatów
Trefne karty rozdał los,
Więc przegrałem partię z nim
A życie toczyło się dalej.
 
 
Annabeth O'Sullivan


20 lat

Zielona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png lowcy-female http://i.imgur.com/RlDynJq.png

Wysłany: 2016-12-29, 23:28   
   Multikonta: Lounarie; Ceridwen; Mistrz Gry
[Cytuj]

Słysząc, że dziewczyna jest młodsza stażem w organizacji, od razu załapała, co trzeba zrobić. Pytanie tylko, czy miała coś jeszcze do opatrzenia? Tego się pewnie dowie w międzyczasie. Ruszyła do odpowiedniej szafki, po drodze podwijając rękawy. Nałożyła najpierw rękawiczki jednorazowe i potem wzięła się za przygotowanie potrzebnych sprzętów.
- Usiądź tam, zaczniemy od ręki, zanim się wykrwawisz. Potem będzie skaryfikacja, chyba że masz jeszcze jakieś rany do opatrzenia. Wybierz sobie miejsce na symbol Syndykatu. Jedynie nogi odpadają, a tak to pełna dowolność. - Utrzymywała uprzejmy ton głosu przy, w pewnym sensie, wydawaniu rozkazów. Zabrała się za oczyszczenie rany Kiry, po czym sprawnie zaczęła zszywać jej rękę. Starała się robić to najdelikatniej jak potrafiła, mimo że opatrunek na jednej z dłoni wcale tego nie ułatwiał. Dla niej cięcie dłoni było głupotą, ale co poradzi? Nie miała tu władzy, żeby im tego zakazać, ba pewnie nawet wytknięcie im tego w twarz źle by się dla niej skończyło, więc wolała siedzieć cicho.
- W klatce, w której siedział Mononoke był drugi pies, to pewnie Twój, prawda? - Zagadała Kirę powoli kończąc zszywanie rany i zaczynając opatrywać rękę bandażem.
- Nie nadwerężaj ręki przez kilka dni, jakby coś się działo to daj znać. Szwy będą do zdjęcia za jakieś 7 do 10 dni, przez ten czas bez szaleństw, żeby nie puściły. - Chwilę odpoczęła, a jaka rozgadana się zrobiła. No, ale musiała przekazać Kirze wszystkie informacje, żeby sobie krzywdy nie zrobiła.
Wstała z krzesła, na którym siedziała podczas opatrywania Kiry i wskazała leżankę w części, która była studiem tatuażu.
- Wiesz już, gdzie chcesz dziarę? - Zapytała dezynfekując i odkładając na miejsce sprzęty, których używała i zabierając kolejne, które były jej potrzebne przy skaryfikacji. Przy tym przydałaby się pewnie jakaś morfina, no ale skoro nie ma to nie, będzie robić "tatuaż" na żywca.
Co w tym czasie robił Mono? Podszedł do klatki w której był jeszcze jego kumpel i ponownie się z nim przywitał, a potem sprężystym truchtem podbiegł do Ann i kręcił jej się pod nogami.
_________________
NOTATNIK

RELACJE

GŁOS

UBIÓR
 
 
Shirei Shinoda
Be like snow: beautiful but cold.


21

Pomarańcz




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-12-29, 23:40   
   Multikonta: Sahcio, Lampka
[Cytuj]

Fascynujące było to, jak Zieloni szybko się do wszystkiego adaptowali, jak wchłaniali wiedzę, z jaką łatwością przychodziło im dopasowanie się do otoczenia, nawet jeśli nie posiadali tak spektakularnych zdolności jak Czerwoni to byli naprawdę imponującymi jednostkami - zresztą chyba jak wszyscy PSI.
Japończyk cofnął się o dwa kroki i odwrócił, nie mówiąc ani me ani be, zostawił Kirę pod opieką dziewczyny i opuścił salę, może ktoś potem do nich zajrzy, chociaż Annabeth wydawała się już wystarczająco zorientowana, by sama zająć się nową członkinią Syndykatu. Skierował się do wyjścia miękki, cichym, gładkim krokiem.
[z/t]
_________________
Siedzę teraz sam w ogrodzie
Wśród umarłych kwiatów
Trefne karty rozdał los,
Więc przegrałem partię z nim
A życie toczyło się dalej.
 
 
Kira Krios
Troublemaker


21 lat

Pomarańczowa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-12-30, 17:29   
   Multikonta: Carter H.; Xanthe O.; Aithne H.
[Cytuj]

Cały czas przyciskała bluzę do rannej dłoni. Nie było to zbyt wygodne, zbyt duży kawałek materiału do zbyt małej rany. Dodatkowo było to zranienie w dość nietypowym miejscu. Do tego dochodziło rozkojarzenie spowodowane nowym miejscem, setkami myśli obcych jej ludzi. Od Shirei'a dowiedziała się, że był w tym samym wieku, co ona. Znowu była tą młodszą, niby kilka miesięcy, ale zawsze.

Kira podeszła do miejsca wskazanego jej przez Annabeth. Właściwie... Dlaczego nie miałaby się z nią zaprzyjaźnić, w końcu obie trafiły tutaj w podobnym czasie. Obie nikogo nie znały.
- Nogi odpadają? Czyli muszę zapomnieć o seksownej dziarze na udzie. - Uśmiechnęła się krzywo. Właściwie nie miała ochoty na tatuaż, wystarczyłaby jej głupia blizna na dłoni, choćby niewidoczna, a taki malunek zostałby jej na całe życie.
- Jasne, nie mam zamiaru szaleć. Przez pierwszy miesiąc jestem na warunkowym. - Roześmiała się krótko. Cóż, dzięki jej wyczynowi, przynajmniej znali część jej możliwości. Szkoda tylko, że dzięki temu zarobiła kilka ciosów kijem bejsbolowym.
- Jakbyś jeszcze mogłabyś mi pomóc z pękniętym żebrem. Jedna sadystka postanowiła mi przeliczyć kości bejsbolem. - Bolało, a nie chciała, żeby żebro złamało się całkowicie. Nie miała ochoty na długą i bolesną śmierć w postaci tonięcia we własnej krwi.
- Tak, to mój. Dog niemiecki, znalazłam go na ulicy. Nazwałam go Caim. Do tej pory był moim jedynym przyjacielem i towarzyszem. - Cieszyła się, że nie pozbawili jej psa życia. Uwielbiała tego cielaka, który nie zrobi nikomu krzywdy, chyba że zażyczy sobie inaczej. Jednak do tej pory starała się, żeby Caim nie musiał z nikim walczyć.
- Nie wiem, chyba na łopatce. - Miała dość nieszczęśliwą minę. Nie lubiła tatuaży, ani u siebie, ani u innych ludzi.
 
 
Annabeth O'Sullivan


20 lat

Zielona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png lowcy-female http://i.imgur.com/RlDynJq.png

Wysłany: 2016-12-30, 19:10   
   Multikonta: Lounarie; Ceridwen; Mistrz Gry
[Cytuj]

Kira mogła zwrócić uwagę na to, że Ann ją blokuje. Zielona nauczyła się już utrzymywać cały czas chociaż częściowo zasłonięty umysł, a że skupiła się na tym, co trzeba zrobić, to nie zwróciła uwagi, że Shirei wyszedł, więc dalej utrzymywała osłony wokół swojego umysłu.
- Skoro masz uraz żebra to miesiąc na pewno masz z głowy. Mi oszczędzili bejsbolu, ale pewnie tylko dlatego, że nie miałam siły się rzucać i używać mocy. - Stwierdziła zostawiając przy leżance potrzebne rzeczy i poszła jeszcze przeryć szafki w poszukiwaniu bandaża elastycznego, żeby zrobić opaskę uciskową wokół żeber. W końcu wyciągnęła to, czego szukała i spojrzała na Kirę.
- Jedyne co mogę zrobić w związku z żebrem to opaska uciskowa. Będziesz mieć zakaz jakiegokolwiek większego wysiłku fizycznego, dopóki to się nie zrośnie, inaczej może dojść do całkowitego złamania żebra, a to już może skończyć się gorzej. - Wyrzuciła z siebie kolejne informacje, czekając aż Kira ściągnie koszulkę i położy się na leżance.
- Też wybrałam łopatkę i pewnie miałam równie niezadowoloną minę co ty. Nie cierpię tatuaży. Gorzej, że zielona, która to ogarniała na mnie, nie uprzedziła mnie, że to skaryfikacja, a nie normalny tatuaż. Nastawiłam się na łaskotanie igłą, a nie cięcie skalpelem. W każdym razie najpierw ogarniemy wycięcie tego całego symbolu, a potem dopiero żebra, żeby opatrunki nie przeszkadzały. - Kiedy Kira położyła się na leżance Ann wzięła się do roboty starając się wyciąć symbol Syndykatu szybko i jak najmniej boleśnie w wybranym przez Kirę miejscu. Kiedy skończyła, sprawnie opatrzyła jej zarówno nową ranę, jak i żebra.
- Gotowe. Wypuśćmy może Caima z klatki. Na głównym placu w kontenerze są czyste ciuchy, nie ma zbyt dużego wyboru, same mundury, ale zawsze coś. No i musisz zająć sobie jeden z wolnych pokoi. Chyba koło mojego był jeszcze jeden wyglądający na pusty. - Kira wydawała się miła, a że obie nikogo nie znały, to możliwe, że Ann jak będzie się nudzić, to przylezie pomęczyć pomarańczkę.
_________________
NOTATNIK

RELACJE

GŁOS

UBIÓR
 
 
Kira Krios
Troublemaker


21 lat

Pomarańczowa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2016-12-30, 22:03   
   Multikonta: Carter H.; Xanthe O.; Aithne H.
[Cytuj]

Zauważyła, że Annabeth blokuje swój umysł. Zrzuciła jednak to na wcześniejszą obecność Shireia w lecznicy. Nie próbowała przełamać się przez obronę Ann, ponieważ naprawdę chciała się z nią zaprzyjaźnić.
- Widocznie miałam za dużo siły i według niektórych sobie zasłużyłam. - Uśmiechnęła się do Annabeth. Co prawda miesiąc bez treningów i ćwiczeń zapowiadał się strasznie, ale przeżywała już gorsze rzeczy.
- Wiem, widziałam już takie przypadki. Straciłam tak kilku znajomych. - Kilka tych żeber sama tak połamała, ale to już historie na inną okazję. Zresztą, czy to powinno mieć znaczenie, skoro Shirei i tak wszystko wiedział? Czuła się z tym dziwnie... Pierwszy raz była w takiej sytuacji.
- Skaryfikację? Kto to wymyślił? - Nie była zadowolona, co za idiota wymyślił coś takiego? To przegięcie, miała zostać oznaczona, jak bydło. Najpierw wymuszenie przysięgi wierności, a teraz skaryfikacja. Położyła się na plecach, wcześniej ściągając top i stanik. Dobra, dziwnie czuła się półnaga przed inną dziewczyną.
- Pewnie nie czuje się zbyt dobrze w tej klatce. Bałam się, że zrobią mu coś gorszego, niż wsadzenie za kratki. - Oparła brodę na dłoniach. Przygotowywała się na najgorsze. Dlaczego nie mógł być to po prostu tatuaż? Wolałaby tatuaż, niż blizny, których i tak miała już wystarczająco dużo.
 
 
Kira Krios
Troublemaker


21 lat

Pomarańczowa




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-03, 17:30   
   Multikonta: Carter H.; Xanthe O.; Aithne H.
[Cytuj]

Fajnie, wylądowała w miejscu, gdzie na dzień dobry zapewniano sporą utratę krwi i chęci do dalszego uczestnictwa w ich sprawie. Jednak... Cóż, słowo się rzekło, a i Kirze daleko było do pragnienia własnej śmierci. Poza tym wolała umrzeć na swoich warunkach, a wiadomo co zrobiliby jej członkowie Syndykatu, gdyby postanowiła od nich odejść? Nie wiedziała i wolała, żeby tak pozostało.
- Dzięki. Jakby coś się działo, to mogę wpaść? - Uśmiechnęła się do An, co prawda nie planowała żadnych nowych urazów, ale jak widać przypadki chodzą po ludziach. Kto wie, co się stanie jeśli znów wpadnie na tę psychopatkę z bejsbolem.
- Chodźmy po tego mojego cielaka, zanim postanowi przegryźć pręty. - Niezbyt zabawna wizja, zwłaszcza że Caim byłby w stanie to zrobić. Nie cierpiał być na uwięzi. Na wzmiankę o mundurach nie była zachwycona, ale marzyła o czystych ubraniach i prysznicu. Potem może o łóżku.
- To prowadź, zdaje się, że poznałaś to miejsce lepiej, niż ja. - Była obolała, ale miała nową koleżankę. Czas zdobyć się na odrobinę pozytywnego myślenia, co do najbliższej przyszłości.
 
 
Mike Nemo


37 lat

Biały




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-03, 21:43   
   Multikonta: Atturi i Tommy
[Cytuj]

Mike rzadko opuszczał na długo swoją pracownię. Zazwyczaj robił to tylko, by poprosić o nowe materiały, lub przetestować i oddać do użytku nowy sprzęt. Tym razem powód był podobny. Mikuś dostał zamówienie, na nowy, mniej inwazyjny generator szumu dla leczonych PSI. Stworzenie go nie zajęło mu długo, więc już po paru dniach z powrotem zmierzał do lecznicy trzymając w dłoniach mały pakunek.
Biały nie zwykł kurtuazyjnie pukać, dlatego po prostu nacisnął klamkę i pociągnął do siebie drzwi. W środku zauważył dwie nieznane mu twarze.
- Dzień dobry. - Przywitał je jak gdyby nigdy nic. Ludzie przychodzili i odchodzili, to nic specjalnego. Położył generator na półce, by był dobrze widoczny dla wszystkich profesjonalnych medyków, zajmujących się Lecznicą. Chciał już wyjść z sali, ale pomyślał, że może warto poznać nowych. Co mu w sumie szkodzi? Warto przecież utrzymywać dobe kontakty z każdym.
- Nie widziałem tu was jeszcze. - Przyznał. - Jestem Mike, a wy? - Polubił to imię. Jakoś tak do niego przylgnęło. Jakie było jego prawdziwe? Sam nie wiedział, czy dobrze pamięta. Póki co był Mikiem i to się liczyło. Może w przyszłości będzie kimś innym...
 
 
Annabeth O'Sullivan


20 lat

Zielona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png lowcy-female http://i.imgur.com/RlDynJq.png

Wysłany: 2017-01-04, 17:22   
   Multikonta: Lounarie; Ceridwen; Mistrz Gry
[Cytuj]

- Nie ma za co i jasne. - Uśmiechnęła się lekko do Kiry i ruszyła do klatki, żeby wypuścić krówkę. Pies zaraz wstrzelił z klatki i poleciał do Kiry. W międzyczasie wszedł ktoś nowy. W końcu jakiś nie Azjata. Patrzyła zaciekawiona tym, co stawia na półce.
- Dzień dobry. - Odpowiedziała automatycznie.
-Annabeth. - Odpowiedziała Mikeowi i podeszła do półki, żeby obejrzeć, co on tam przytargał. Ciekawość zielonej ujawniła się i nie dawała jej tak po prostu zignorować jakiegoś nowego urządzenia. Emitor białego szumu. Wiedziała po co to tutaj, ale wolała chyba jednak swoją wersję tego urządzenia.
- Nie wiem, czy tutaj też macie łagodną wersję białego szumu. U łowców, razem z resztą zielonych zrobiliśmy wersję, która blokowała moce, a jego skutkiem ubocznym była tylko migrena. - Powiedziała, odstawiając urządzenie w to samo miejsce, z którego je wzięła i spojrzała na Mikea. Skoro on tu przyniósł to urządzenie, to chyba wie, jaką wersję szumu ono wytwarza, więc może jej powie, co oni tutaj mają na stanie. Zawsze mogła stworzyć wersję łowców i tutaj, gdyby tylko miała odpowiednie narzędzia. Zaraz jednak przypomniała sobie, że Kira chciała, żeby ją oprowadziła po tym miejscu.
- Co do oprowadzenia... Sama jestem tu dosyć krótko, wiem tylko jak się dostać na plac główny, gdzie są wolne pokoje i lecznica, czy coś jeszcze wartego uwagi tutaj jest, tego nie wiem. - Wzruszyła ramionami do Kiry, bo zbyt dużo informacji o rozplanowaniu tego miejsca nie miała.
_________________
NOTATNIK

RELACJE

GŁOS

UBIÓR
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,098 sekundy. Zapytań do SQL: 9