Strona Główna



  • ♣Forum powoli wraca do życia, niedługo zostaną pociągnięte rozgrywki mające na celu zamknięcie niektórych wątków.
    ♣Niedługo powstanie nowa grupa - rząd.
    ♣Niedługo zostanie zmieniony wygląd, do szablonu zostanie dodany nowy skład administracji. Jak na razie z przyjemnych wieści - możemy w nim powitać naszą starą userkę Summer Dawson.
    ♣Zaktualizowany został regulamin rzutów kośćmi.
    ♣Apelujemy o nieco szybsze odpisywanie w tematach - jeżeli ktoś ma podciągnąć fabułę, to jesteście to przede wszystkim wy.
    Obecnie na forum mamy luty, 2023 rok, -5 stopni celsjusza, lekkie opady śniegu.

  • Pryzmat: Nadszedł czas kolejnych zmian. Zniesienie obozów to był zaledwie początek. Prezydent Donovan po miesiącu od zwycięstwa w wyborach, podjęła kolejny spory krok w kierunku uwolnieniu uciśnionych psioników. - Zdecydowałam, że zamykam projekt pryzmat. Psionicy, chociaż mają przewagę z mocami, to jednak dalej dzieci. Nie powinniśmy was wykorzystywać jako ochronę. Dlatego też wysyłam was na osiedle. Będziecie mieli tam zapewnione wszystko, co będzie potrzebne i będziecie mogli tam żyć bez strachu o jutro. - poinformowała ich dalej spokojnym tonem nie przerywając swojego wywodu, nawet jeśli usłyszała okrzyki protestu. Nie zamierzała się ugiąć. Już dosyć krzywdy wyrządzili tym dzieciakom. Starczy tego dobrego, pora im dać trochę wolności i chociaż namiastkę życia, które zostało im brutalnie wyrwane przez epidemię. W związku z powyższym członkowie biorący udział w projekcie, znanym pod nazwą Pryzmat zostali oddelegowani ze służby na zasłużony odpoczynek. Od teraz zamieszkają oni w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Denver.


Poprzedni temat «» Następny temat
Trasa Michigan - Massachusetts
Autor Wiadomość
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-11, 18:31   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG Wszzsycy
Layla i Thomas ewidentnie zajmowali się sobą, więc Layla dodała tylko do dziewczyn:
- Idźcie to sprawdzić, zanim królowa lodu się obudzi.
No tak... Czyli raczej mogły wykluczyć tą dwójkę i po prostu zająć się sprawdzeniem tego na własną rękę. Cóż, w końcu obie były czerwone. Obie dysponowały potężnym żywiołem i z pewnością poradzą sobie z tym, co siedzi w krzakach i tylko czeka, aż przyjdą. Cóż... O ile to coś było tym czymś. Ciężko w sumie stwierdzić co jest czym, bazując tylko na słuchu i cieniach pozostawianych na liściach. Jednak jedno było pewne, coś się do nich zbliża i lepiej będzie ruszyć się i wyprzedzić to coś, zanim dotrze do obozu.
Layla przewróciła oczami, zeszła z drzewa zostawiając Thomasa samego i dodała:
- Ruszcie się. Coś tam jest - powiedziała i wyszła przed nie. Dodała tylko: - Osłaniajcie mnie, bo ja nie zieję ogniem.
Dziewczyny musiały teraz z nią iść, bo ewidentnie Thomas nie będzie w stanie pomóc im. Może nawet zamienią się wartami? Tak czy siak, czy dziewczyny stanęły za Laylą i ewentualnie poszły razem z nią w środek buszu, tropiąc to, co tam...
- To człowiek - powiedziała Layla, wciągając nieco szybciej powietrze nosem. Była jak pies gończy, to był fakt.
Cóż, człowiek czy zwierze... Musieli to coś załatwić, prawda?

Faye/Scar
_________________


 
 
Scarlett Kersey



17 lat

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-01-13, 00:08   
   Multikonta: - Scarlett Kersey
[Cytuj]

Nie dane był jej pospać, a i zjedzenie posiłku graniczyło z cudem. Po co w ogóle mówiła, ze coś słyszała?! Może niepotrzebnie wzbudza panikę, a tak to by już grzecznie chrapała... No kurwa, no nie, kto wymyślił zasadę o tym, by każde niepewne podejrzenie sprawdzić?
A co, jeśli to podstęp i ktoś napadnie na ich obóz?
Byłaby dwójka Lodowych Królewiczów mniej, hue hue hue.
Nie, nie miała tak egoistycznych myśli. I tak, poszła wraz z pozostałą dwójką dziewczyn bez słowa sprzeciwu, rezygnując ze wspomagania się ogniem. Lepiej będzie jej przyzwyczaić wzrok do ciemności i wypatrywać czegoś w dali, niż widzieć czarno na białym gdzie stawia pojedyncze kroki. Gdyby umiała skierować światło płomienia w sposób latarkowy... ale nie jest specjalistką od fotokinezy, niestety. A i sama latarka nie jest najlepszym rozwiązaniem.
Szła za tą, która przechwalała się swoim węchem.
Oczywiście, przed wyjściem z obozu zaopatrzyła się w pistolet i dodatkowy magazynek. Iść bez broni w nieznany mrok to głupota.
Ziewnęła przeciągle i przetarła zaspane oczy. Senność. Ale lepsze to niż bezsenność i smutek.
_________________
 
 
Thomas Branwen



21

Niebieski




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-13, 21:48   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

Jak to nie mają Burger Kinga? To gdzie on zje śniadanie i wypije swoje beztłuszczowe latte z jagodami goi? Bez tego to on nie może funkcjonować w tym pozbawionym życia świecie. Toż to bezczelność. On to zgłosi do Rzecznika Praw Obywatelskich. O ile ten jeszcze żyje.
- Nie wiem czy jest. Sprawdzałaś? – odparł konspiracyjnie do Layli, dodatkowo ściszając głos. Dobrała się ta dwójka doskonale. Dwie małe france, które obgadują wszystkich wokół i których ciężko poskromić. Jednakże ta miła sytuacja zakończyła się kiedy Layla wlazła na drzewo i prowokowała Thomasa by też tam wlazł. Czy on wyglądał na jakąś małpę? Oczywiście jak był mały to chodził po drzewach, ale aż takiej wiary w swoje umiejętności wspinania się to nie posiadał. Ostatecznie skończyło się tym, że Layla zaczęła mu dokuczać i sypać na niego liście. Ile ona miała lat? Dziesięć? Branwena korciło by uszkodzić minimalnie gałąź tak żeby Zielona przy swoich popisówkach spowodowała pęknięcie i zleciała na dół. Oczywiście złapałby ją, ale co by się wystraszyła to już jej. Niebieski nawet wypatrzył ładne miejsce, lecz zanim użył swojego super wzroku to do obozowiska wróciły Faye i Scarlett, które były czymś poruszone. No i oczywiście nie poczekały na niego tylko zaraz poleciały do lasu sprawdzać. Nawet nie zabrały ze sobą broni, bo i po co? Lepiej podpalić las. W sumie jakby do tego doszło to Cissy by ich zamordowała wzrokiem. I teraz Thomas się zastanawiał się czy iść za nimi czy zostać i chronić królową lodu. Obawa o dziewczyny pchała go za nimi, lecz logika nakazywała zostać. Ich dowódczyni spała i była zupełnie bezbronna, więc do niego należało teraz chronię jej nawet zgrabnego tyłka.
- Szlag by to. – warknął Niebieski i odbezpieczył pistolet. Następnie usadowił się tak, by mieć oko na wszystko w obozie i nikt nie mógł go zaskoczyć. Spróbował też coś wypatrzeć, lecz diabli wiedzą czy mu się to uda. To nie były ściany, a na dodatek dziewczyny mogły być daleko. Zrobiło się jakoś cicho.
_________________


The things we can't obtain are the most beautiful ones
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-14, 01:11   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

Mg Scar

Layla jak i Scarlett ruszyły przed siebie. Faye została nieco w tyle, ale nie było ani minuty na ociąganie się prawda? Zielona od razu, idąc w kierunku sylwetki powoli i bezszelestnie wlazła na drzewo. Niczym małpa, czy coś w tym rodzaju, przemieszczała się przez kolejne gałęzie. Cóż, gracja Zielonej, która przeżyła tyle czasu w buszu była całkiem niezła. Na ostatniej stanęła. Scarlett mogła tylko iść za nią, nawet jeśli jej serce powoli zaczynało wyskakiwać z jej klatki piersiowej. W końcu wiadomo, że nie była to w żadnym rodzaju relaksująca chwila. Po chwili Layla poderwała się na drzewie i idealnie wymierzając swój skok, skoczyła na plecy tajemniczej postaci, powalając ją na ziemie i zakładając dość... Dziwny chwyt. No cóż, po prostu unieruchomiła tego... Faceta.
Który błyskawicznie zresztą wybronił się, a następnie powalił dziewczynę. Jednak nie zrobił jej krzywdy. Trzymał ją tak teraz powaloną, dociśniętą kolanem do ziemi.
- Skurwysyn - syknęła Zielona, po tym dodała do Scarlett, wkurzonym głosem: - No, zajeb mu! Kto to właściwie kurwa jest?

Mg Thomas
Niedługo po tym, jak Layla odeszła, chłopak zdążył usłyszeć jakieś krzyki. No tak, jeżeli ktoś mówił jakieś przekleństwa, to musiała to być oczywiście Layla. Wycedziła kilka nieprzyjemnych słów, które rozniosły się po lesie. Może trzeba było to sprawdzić nieco bliżej? Może kogoś mają?
Cissy, lekko zdenerwowana wyszła z namiotu i popatrzyła na Thomasa, a następnie dodała:
- Kto tak krzyczy, kurwa mać?
Oczywiście, że królowa lodu się obudziła. Teraz ta sytuacja nie mogła być jeszcze gorsza.

Dowolna kolejka
_________________


 
 
Thomas Branwen



21

Niebieski




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-15, 20:12   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

Ta warta raczej nie będzie należała do spokojnych. Nie dość, ze wcześniej dostał zjebę, za nic, to teraz jeszcze dziewczyny sobie polazły na wycieczkę do lasu. Thomas ufał im, że dadzą sobie radę, ale szczerze mówiąc to z każdą kolejną chwilą wyczekiwał momentu, aż zobaczy wielką ognistą łunę, a kilka sekund później przylecą tu z powrotem krzycząc i nawołując do odwrotu. No do tego nie doszło, ale za to krzyki i przekleństwa Layli były doskonale słyszalne. Jej piękny głosik niósł się po lesie i każdy mógł ją wyśledzić. Branwen aż sprezentował sobie facepalma i miał zamiar obudzić Cissy. Tak, to już była chyba odpowiedni moment. Ale nie musiał jednak tego robić, gdyż królowa lodu sama się obudziła i jej humor wcale nie był lepszy. Można powiedzieć, że była absolutnie wkurwiona. Niebieski miał wrażenie, że przy jego szczęściu w znajdowaniu się na pierwszej linii przed wkurzoną Cissy to nie dożyje poranka. No dobra. Jak się tak lepiej przypatrzy to aż tak źle nie było z jej humorem, ale radością to ona nie tryskała.
- Zapewne Layla. Tylko ona ma tak bogaty zasób wulgaryzmów. Kiedy poszłaś odpoczywać to Scarlett poszła odlać się do lasu. Faye denerwowała się więc poszła za nią. Po kilku minutach wróciły mówiąc, że coś słyszały. Poszły więc to sprawdzić z Laylą, a ja zostałem pilnować obozu. No i przed chwilą Layla zaczęła prezentować swoją znajomość łaciny. Myślę, że chyba trzeba im pomóc, bo znając opanowanie naszych czerwonych, to może się skończyć to wszystko wielkim pożarem. – powiedział Branwen. Cała relacja z warty w kilka chwil. Można? Można.
_________________


The things we can't obtain are the most beautiful ones
 
 
Faye Wong


17 lat

Czerwona




Wysłany: 2017-01-16, 10:47   
   Multikonta: Toni
[Cytuj]

Wróciła do obozu z myślą, że wreszcie będzie mogła się przespać. W końcu każda minuta odpoczynku była ważna, nie? Dlatego też od razu podeszła do ogniska, a raczej do swojego plecaka leżącego obok i zaczęła czegoś w nim szukać.
- Kurwa, naprawdę? - jęknęła, gdy Layla oznajmiła im, że teraz mają iść z nią, by sprawdzić, czy Scarlett się nie przesłyszała. To zielona i Thomas mieli teraz wartę, więc to chyba jedno z nich powinno się tym zająć, bo w końcu wyjdzie na to, że nie prześpią się wcale.
Dziewczyny już poszły, zostawiając Faye w tyle. Czerwona sprawdziła, czy na pewno ma ze sobą broń i odstawiła plecak, by dogonić resztę. Na początku zwyczajnie szła w tym samym kierunku, co one. Przecież nie mogły przez tą chwilę odejść jakoś super daleko. Dopiero gdy usłyszała krzyki Layli, zresztą zaledwie kawałek od siebie, zaczęła biec w stronę źródła dźwięku.
Minęły może dwie sekundy szoku, od zobaczenia zielonej, obezwładnionej przez jakiegoś faceta, do wyciągnięcia pistoletu i wymierzenia go w nieznajomego.
- Puść ją. - zażądała, stanowczo, ale spokojnie.
Nie miała zamiaru rzucać się na niego z pięściami. Jeśli obezwładnił Laylę - cholerną zieloną, która najlepiej z nich wszystkich znała jakiekolwiek sztuki walk, czy inne dźwignie - to Faye raczej nie miała z nim szans.
 
 
Scarlett Kersey



17 lat

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-01-16, 22:23   
   Multikonta: - Scarlett Kersey
[Cytuj]

Scarlett szła, uważnym wzrokiem starając się wypatrzyć cokolwiek w tym mroku. Senność na tyle się jej udzielała, że jej kolejne kroki były powolne i nieco chwiejne. Przystanęła pod drzewem gdy Zielona zaczęła się na nie wspinać. Zaskoczona była skokiem Layli i dopiero okrzyki dały jej do zrozumienia, co też jest grane - że tu był jakiś facet! Szarpali się, on był w lepszej sytuacji i wtem Fiona wyprzedziła ją i wymierzyła z pistoletu. Scarlett pozostało wyciągnąć swój i obserwować, czy jest ktoś drugi czy może nawet i trzeci. Te krzyki ożywiły jej świadomość, jeszcze do niedawna poszukującą okazji na sen.
Jej pistolet posiadał tłumik i gotowa była strzelić facetowi w drugą nogę. Zrobiłaby to, jeśli nie przerwałby swojego ataku na Zieloną, a nie zamierzała mu na to dawać zbyt wiele czasu.
_________________
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-17, 18:09   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG Thomas
- Ja pierdole... - rzuciła Cissy i wyciągnęła nóż z plecaka, a następnie broń krótką, którą przyczepiła sobie do paka. Po tym zerknęła tylko na Thomasa, niezbyt przykładając się do wysłuchania całego sprawozdania z tego czasu, w którym spała. Dodała tylko:
- Na co czekasz? Rusz się - warknęła i machnęła głową, sugerując, by szedł za nią i osłaniał ją w razie czego. Wiadomo, że rzeczy ani obóz nie miały większego znaczenia gdy w grę wchodziła utrata czyjegoś życia. Poza tym kto miał zabrać im rzeczy w środku lasu? I tak potrzebowałby trochę czasu, żeby spakować wszystkie ich plecaki i zabrać. Tak więc raczej na spokojnie mogli zacząć kierować się w głąb lasu, idąc za źródłem krzyków Layli.

MG Scar i Faye
Layla przez krótki moment siłowała się z facetem. Przynajmniej póki nie zdjęła mu kaptura z łba. W tej szarpaninie ciężko było domyślić się kto jest kim, ale gdy tylko Layla sprawiła, że widać było twarz tego jej... Oprawcy... Dziewczyna momentalnie znowu poleciała w dół, a facet znowu ją obezwładnił i... Roześmiał się cicho. Tak, wyraźnie było słychać, że pośród ogólnego szumu, dźwięków nocy i tak dalej, słychać było swojego rodzaju cichy śmiech. Layla też wyglądała na dziwnie odprężoną całą tą sytuacją, mimo iż gryzła ziemie, a jej policzek cały czas dociśnięty był do jakiegoś mchu i korzenia drzewa. Po chwili ktoś się odezwał:
- Jayden cię szkolił - stwierdził głos, a po chwili wygiął jej kolejną dłoń, jakby już był w stu procentach przygotowany na aresztowanie. Dodał: - A ja szkoliłem Jaydena.
A po tym docisnął jeszcze raz policzek Zielonej do mchu, a następnie puścił. Layla odskoczyła jak jakiś wściekły królik, którego trzymano za nogę przez chwilę, a następnie puszczono. Popatrzyła na znajomą jej twarz, otrzepała się i westchnęła głośno.

Thomas & Cissy
Oczywiście blondynka wraz z Thomasem z tyłu dotarli do miejsca wielkiego spotkania. Gdy światło księżyca oświetlało tak całą tą scenerię, Cissy wypuściła z dłoni broń, zupełnie nie wierząc w to, co właśnie dzieje się przez jej oczami. Aż nieco szerzej je otworzyła, żeby upewnić się, że to wszystko nie jest jakimś elementem jej wyobraźni. Że nie widzi tego tylko dlatego, że przed chwilą spała.

Mg Wszyscy
Joker, bo taką ksywę nosił żołnierz uśmiechnął się lekko. Spojrzał na Cissy i Faye, którą przecież kojarzył. Podszedł nieco bliżej, żeby spojrzeć na obie dziewczyny z bliska. Nigdy nie miał taktu, więc po prostu powiedział:
- Cześć
Layla uśmiechnęła się lekko i dodała dla tych, którzy zbytnio nie orientują się w sytuacji:
- Oto i Joker, zagubiony przyjaciel z Ligi Dzieci. No... Kto by pomyślał - stwierdziła.
- Możemy już wracać do obozu? - zapytała i spojrzała na parkę, Cissy machnęła tylko dłonią. Tak więc Layla podeszła do Thomasa, chwyciła go za dłoń i dodała: - Dajmy trochę czasu tej trójce, co? Weźmiemy wartę. Tak jak mieliśmy wcześniej, nie? A Ty, Scar? Idziesz z nami, prawda? - zapytała z uśmiechem na ustach.

Faye, MG
Scar/Thomas, MG
_________________


 
 
Faye Wong


17 lat

Czerwona




Wysłany: 2017-01-18, 15:51   
   Multikonta: Toni
[Cytuj]

Zawahała się przez chwilę, gdy facet zignorował żądanie. Dalej szarpał się z Laylą, więc strzał był dość ryzykowny. Jaką miała pewność, że przypadkiem nie rozwali zielonej głowy, zamiast unieszkodliwić napastnika? Z drugiej strony, nie miała zamiaru rzucać groźbami bez pokrycia, ot tak.
Strzeliła. Gdzieś w ziemię, jakieś pół metra od miejsca szarpaniny. Strzeliła, dokładnie w momencie, gdy zobaczyła czyja twarz ukrywa się pod kapturem. Pistolet miał tłumik, więc nie było jakiegoś okropnego huku, jedynie charakterystyczny dźwięk, mający ściągnąć uwagę dwójki na ziemi.
- Co do...? - przerwała, rzucając wiązankę chińskich przekleństw. Przez chwilę pomyślała, że padła ze zmęczenia gdzieś przy ognisku, a teraz ma dziwaczny sen, z którego zaraz się obudzi. Ale to chyba normalne myśli w takiej sytuacji, nie?
Chwilę później znów wymierzyła pistolet w faceta. Nawet gdy ten już wypuścił Laylę. Czerwona dalej nie wiedziała co tam robi, anie skąd wiedział, że tam są. Jego obecność akurat w tym miejscu, akurat wtedy, była co najmniej podejrzana. A znajoma morda nie dawała gwarancji bezpieczeństwa. Nie zamierzała też urządzać sobie pogaduszek ze starymi znajomymi. Skoro Cissy już się pofatygowała, żeby wstać i tam przyleźć, to jej wolała zostawić rozmowę.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-18, 16:23   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG Faye
Oczywiście gdy dziewczyna wystrzeliła, wszyscy podskoczyli. Wiadomo, normalna reakcja na strzał. Joker wystawił dłoń, dodając: - Spokojnie, rzuć tą broń. Przecież nic się nie dzieje - starał się mówić najbardziej spokojnym głosem, jaki tylko potrafił z siebie wykrzesać. Przecież wszystko było okej, prawda? Nie było powodów do nerwów, a już na pewno do strzelaniny. Cissy jednak nie była wcale taka milutka, od razu podeszła do Faye i trąciła ją ramieniem, a następnie dodała: - Rzuć tą broń, dziewucho - warknęła i popatrzyła na nią, a następnie spróbowała wyrwać jej broń. Przecież nie pozwoli strzelać do swoich przyjaciół. Wiadomo, obecność Jokera tutaj wydawała się podejrzana, ale nikt nie zwracał na to uwagi. A skoro nawet super-inteligentna Layla zostawiła ich samych, to wydawało się być... Okej? Przynajmniej taką nadzieje mają wszyscy.
- Wyluzuj, Faye. Nic się nie dzieje, jasne? - zaczął mówić, unosząc dłonie w górę. Nie chciał żadnej przemocy, żadnej walki. To chyba zrozumiałe. Przecież tylko szedł tędy. A odpowiedzi na pytania co tutaj robi Cissy i jacyś psionicy z wyciętymi iksami na dłoniach i dłońmi na ciele to... Inna bajka, prawda?
- Okej? - zapytał, spoglądając na nią jeszcze raz. Chciał, żeby przestała mierzyć. Szczególnie, jeżeli nie dała Cissy zabrać swojej broni.
_________________


 
 
Faye Wong


17 lat

Czerwona




Wysłany: 2017-01-18, 17:37   
   Multikonta: Toni
[Cytuj]

Początkowo wcale nie reagowała na próby uspokojenia. Zwłaszcza, że wcale nie wyglądała na jakąś specjalnie rozemocjonowaną, czy coś takiego. Właściwie to wyglądała tak samo jak zwykle. Ot, zignorował ją, dostał strzał ostrzegawczy. Jak widać skuteczny, bo w końcu podniósł ręce. I dobrze, tak powinien zareagować od razu, zamiast szarpać się z Laylą. A czerwona była zwyczajnie nieufna, nie śpieszyło jej się do strzelania.
- Jestem spokojna. - oznajmiła sucho. I faktycznie wyglądała na spokojną. Skupioną, czujną, ale bardzo wręcz spokojną.
Wręcz odruchowo cofnęła się, gdy Cissy próbowała zabrać jej broń. Chyba można by to podciągnąć pod odmowę wykonania rozkazu i pewnie normalnie wykonałaby polecenie, ale teraz miała wrażenie, że jest jedyną trzeźwo myślącą osobą. Nie oddała pistoletu, ale opuściła go lufą do ziemi, wciąż uważnie obserwując każdy ruch Jokera.
- Ciekawe sobie miejsce wybrałeś na spacer. - rzuciła ironicznie, przechylając głowę. - Czego się spodziewałeś? Uścisków? - W tym wszystkim brzmiała niezbyt uprzejmie, nie miała też najmniejszej ochoty silić się na bycie miłą. - Czasy ligi minęły. Nie mam żadnego powodu, żeby ci ufać. Stara znajomość tego nie zmienia.
Co jak co, ale Joker powinien ją zrozumieć. W końcu jeśli czegoś się nauczyła przez te kilka lat w lidze, to między innymi podejrzliwości i nieufności. Nie rozumiała tylko tej nagłej zmiany Królowej Lodu w taką sentymentalną.
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-18, 21:09   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG Faye
Cissy skrzywiła się tylko, gdy nie udało jej się wyrwać broni. Chyba były teraz ważniejsze sprawy niż rozbrajanie Faye. To był Joker. Wiadomo, że nie strzeli. Prawda?
Znaczy, tak jej się przynajmniej wydawało. To, jak to zadziała w praktyce było nieco wątpliwe. Ale Faye wyglądała na spokojną, opanowaną. Nie będzie mordowała ludzi bez potrzeby. I bez rozkazu.
- Podziwiam fakt tego, że tak dobrze cię wyszkolili, agentko Wong - stwierdził Joker, splatając dłonie. Cissy cały czas stała cicho. Może z jednej strony też zaczęła rozmyślać nad całą tą sytuacją? Bo co on tutaj właściwie robi?
- Nie powinno się nikomu ufać, a już w ostatniej kolejności komuś, kto buszuje niedaleko posiadówy - stwierdził. Rany, czy on kiedyś wypowiedział tak wiele słów? Pewnie gdyby był to normalny dzień i normalna sytuacja, to zminimalizowałby swoje wypowiedzi jedynie do suchych konkretów, rozkazów i poleceń. No ale chyba jednak był im winny jakieś wyjaśnienia? Cały czas trzymał dłonie w górze. Wiedział, że Wong nie żartuje. Przecież dobrze pamiętał kto ją szkolił i zaszczepił w niej właśnie takie zachowania.
- Byłem w siedzibie Pandemonium. Wtedy, kiedy to się stało. Starałem się dojść do sedna i dowiedzieć się, kto był za to odpowiedzialny. Niektórych śladów nie zatrze nawet Layla. Ani ty - stwierdził, dodając do Cissy. Blondynka spojrzała na niego i zmarszczyła czoło. Czyli ktoś jednak widział to, co zdarzyło się jakiś czas temu podczas balu. Tylko tam wpadli. Ciężko jej było przełknąć ślinę i zrozumieć to, co właściwie się stało. To tak, jakby zabili jakiegoś członka grupy swojego przyjaciela. No, ale skąd wiedzieli?

To samo
- Była tam Carey. Niebieska. Zagrażało to jej bezpieczeństwu - stwierdził.
_________________


 
 
Thomas Branwen



21

Niebieski




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-18, 22:14   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

Co jak co, ale zasób przekleństw to się na pewno powiększy Thomasowi po tej misji. A to wszystko dzięki Layli i Cissy, które opanowały uliczną łacinę niemal do perfekcji. Serio. Już mniej klęły te dzieci na multi, kiedy Thomas je rozjeżdżał czołgiem. Serio. Odkąd dołączył do Syndykatu, to naprawdę wiele się nauczył. Na przykład określenia na śrubę, która nie chciała puścić, czy też na deszcz który cały czas padał. I kto powiedział, że grupy przestępcze niczego nie uczą? Cissy oczywiście była do rany przyłóż. Branwen ruszył za nią bez żadnego słowa, bo nawet nie miał o co się kłócić. Trzeba sprawdzić dlaczego Layla darła się jak zarzynana świnia. Cissy narzuciła szybkie tempo, a słodki głosik Zielonej ich doskonale prowadził do celu. I wpadli idealnie w tym momencie, kiedy Faye postanowiła użyć broni. Następne wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. Serio? Odnalezienie kumpla w samym sercu zadupia? Czy on znalazł się nagle w jakimś filmie dla nastolatków? Jeśli tak, to gdzie jest jego przyczepa i fanki chcące autograf na biuście? Musi zadzwonić do swojego agenta. Thomas schował broń do pochwy z cichym westchnięcie. To się chyba może pożegnać ze snem. Coś czuł, że niedługo będą musieli ruszać. No, ale widać, że Cissy i Faye znały tego gościa, wiec może blondyna będzie mniej na nich drzeć się.
- Miło poznać. – odparł Branwen, lecz szybko został odciągnięty przez zieloną, która złapała go za rękę. No proszę.
- No chyba wypada wreszcie. Wiesz, że masz niezłą pojemność płuc. Słychać cię było w sąsiednim hrabstwie. – powiedział niebieski i wyszczerzył się do Layli.
_________________


The things we can't obtain are the most beautiful ones
 
 
Scarlett Kersey



17 lat

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-01-18, 22:55   
   Multikonta: - Scarlett Kersey
[Cytuj]

Ciekawe, jaki Scarlett spotkałby ochrzan, kiedy strzeliłaby Jokerowi na przykład w kolano, tak totalnie bez ostrzeżenia. Była do tego zdolna, bo cholernie nie lubiła kiedy obca strona konfliktu atakowała bezpośrednio jej sojusznika. A niech ten delikwent będzie miał na przykład nóż i tak po prostu, znienacka, poderżnie gardło schwytanej ofierze?
To, że Fiona strzeliła, sprawiło, że Scarlett się wstrzymała ze swoim strzałem, nad którego urealnieniem intensywnie głowiła się przez te parę sekund. To, że Chinka nie trafiła, sprawiło, że swojej spluwy wciąż nie skierowywała w neutralną przestrzeń. Ale kiedy jeden przez drugiego do trzeciego wraz z czwartym zaczęli krzyczeć, wydziwiać, obrzucać się winą i temu podobne rzeczy czynić... Cóż, Scarcia zabezpieczyła tylko broń i schowała ją do kabury.
Szkoda strzępić ryja, ale co racje, to racje Fiona miała.
Czas wracać.
A wyjaśnienia? Niewiele jej mówiły. Nie wiedziała, co jest na topie w tych organizacjach teraz i jak do tego wszystkiego najlepiej jest podchodzić. Chyba wszystko zależy od konkretnego przypadku, a dotychczas - do momentu wejścia w szeregi Syndykatu - przypadek był zawsze jeden i ten sam: każdy obcy jest nieprzyjacielem i potencjalnym zabójcą. I mniejsza o kolory i frakcje - pilnuj się, dziewczyno!
A teraz? Teraz przydałby się jakiś poradnik w wersji kieszonkowej. Może Joker jej takowy napisze? Dla niej, wygląda na takiego, co lubi pakować się w kłopoty, by kolejno pochwalić się swoją tożsamością i zebrać należne sobie laury.
- Tak, idę, idę... przespać się w końcu. Em, owocnej warty wam życzyć? Ale, hej, nie patrzcie tylko na siebie.
Poszłaby wraz z nimi w kierunku obozu, jeśli faktycznie zamierzali się tam udać.
_________________
 
 
Lux Bloomfield


21

Niebieska




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-18, 23:08   
   Multikonta: Val, MG, Willow, Lynn
[Cytuj]

MG Scar i Thomas
Layla zaczęła prowadzić Thomasa za dłoń w kierunku obozowiska. Dodała:
- Zamknij się - podsumowała i uśmiechnęła się. No, jak na córkę byłego prezydenta to miała całkiem gadane. Ale nauczyła się tego już po wybuchu epidemii, wiadomo. Jak na ten moment wolała zostawić Jokera i resztę... Samych. Nie chciała wnikać w to, co było między nimi i tak dalej. W końcu to oni znali go przez większą część życia po wybuchu epidemii. A ona? Była tylko przelotną osobą, którą spotkał będąc szpiegiem w Pryzmacie. Swoją drogą to całkiem sporo mu zawdzięczała, ale wolała nie mówić tego na głos. Nikomu. Nigdy. Nie chciała by wydało się to, że rozmawiała z Johnem i to, o co go poprosiła. Czuła się wręcz słaba wobec całej tej sytuacji, ale jak to zawsze było - wolała zgrywać dumną twardzielkę, nie mieć uczuć i tak dalej. Być obojętną. Ale wszyscy pewnie i tak gdzieś tam w głębi widzieli jak było. Czuła się głupio, że John okazał się kimś o wiele bardziej empatycznym niż ona. Jednak jak to Layla miała w zwyczaju - wolała udawać że taka sytuacja nigdy nie miała miejsca. I że jakiś facet umiał oprzeć się jej nadprzyrodzonej inteligencji, chęci zemsty i tak dalej, bla, bla, bla. Na szczęście był Thomas. Nie znała go jakoś specjalnie dobrze, ot, po prostu osoba którą poznała dołączając do Syndykatu. Ale czuła się dobrze w jego towarzystwie. Szczególnie, że pod żadnym względem jej nie oceniał. A to było, wbrew pozorom, bardzo istotne. Od zarania dziejów wszyscy w otoczeniu Prezydenta wiedzieli, że nie należy wypowiadać się na głos o stanie psychicznym Layli. Nawet teraz, gdy jej myśli samobójcze wyparowały i przeniosły się na kogoś innego. Nie chciała słuchać o tym jaka jest albo nie jest. I ani Thomas, ani Scarlett, ani nikt z Syndykatu nic nie mówił. Póki wykonywała rozkazy, rzecz jasna. A one był zawsze na pierwszej pozycji.
- Przecież nie mamy zamiaru się na siebie gapić. Możesz spać spokojnie - stwierdziła Layla i popatrzyła na nią. Widziała, że jest nieco zagubiona. Postanowiła wyjaśnić.
- To Joker. Gościu z Ligi Dzieci. Może zatka otwór Cissy, a ona przestanie strzelać jadem z pizdy - wyjaśniła Zielona, jak na córkę prezydenta i prawdziwą damę przystało. Zawsze przeklinała, a taki język już w całości pojawił się wtedy, gdy wszyscy wokół niej w Syndykacie przeklinali. Więc czemu i nie ona?
- Chcesz zostać z nami czy wolisz się kimnąć? W sumie to niedługo zrobi się już rano. Tak, jakby nasza warta minęła - stwierdziła, a po tym dodała: - I zaczyna się wasza. Ale chyba nie będę aż tak wredna.
_________________


There is nothing I do better than revenge
 
 
Thomas Branwen



21

Niebieski




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-20, 21:55   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

Nie trzeba było go prowadzić za rączkę, gdyż wbrew przyjętej opinii na temat orientacji mężczyzn w terenie to Thomas potrafił wrócić do Obozu. No, ale nie wyrywał się gdyż nie miał takiej potrzeby. To było nawet miłe. Sposób w jaki Layla go traktowała. Nie darła się i nie traktowała jakoś z góry, czy jak szurniętego dzieciaka, za którego go co poniektórzy mieli. No bo jednak powiedzmy sobie szczerze, że pomimo tych dwudziestu jeden lat Branwen zachowywał się czasami jak niespełna rozumu. Miało to swoje plusy, jak to, że niektórzy woleli z nim nie zadzierać, gdyż kto wie czego spodziewać się po gościu, który ma nierówno pod sufitem i może ci ten sufit na łeb zwalić. Więc pomimo tego, że był przydatny i nawet miły, to niektórzy woleli go unikać. Cóż psychika Thomasa nie była taka sama jak wcześniej, ale każdy się zmienił po tym jak wirus zaatakował. To był jego sposób na radzenie sobie i naprawdę miło mu było jak ktoś go nie oceniał tylko po tym jak się zachowywał. Layla była jedną z takich osób, które były w stosunku do niego w porządku, więc on był taki w stosunku do niej. No i śmiała się z jego żartów, więc to już jest coś.
- Spokojnie Scar zostawię coś dla ciebie. – odparł Branwen i wyszczerzył się do czerwonej. Co oni wszyscy się tak czepili ich. A to, że Cissy teraz będzie robiła maślane oczy do Jokera to już nic nie znaczy?
- Myślisz, że są tak blisko? Mi wystarczy jak się przestanie wydzierać na mnie. – odparł Thomas i lekko się przeciągnął. Cała ich warta prawie polegała na tym, że latali po lesie i odnajdowali starych znajomych. Fajna zabawa, nie ma co.
- Ja tam się nie znam. Ja jestem tu od pilnowania was. – odparł Thomas wchodząc do Obozu i siadając pod drzewem. Za dużo już łazili dzisiaj.
- Myślisz, że można mu ufać? – zapytał Layli, kiedy ona też już usiadła. – Ja wiem, że może to stary znajomy i w ogóle, ale to nie wydaje ci się dziwne, że nagle wpadł tutaj na nas? I co z tym naszym nie bierzemy nikogo? On też pod to podpada?
Niebieski nie chciał być wredny, ani nikogo zabijać. Wolał mieć tylko pewność. Żyli w bardzo niebezpiecznych czasach.
_________________


The things we can't obtain are the most beautiful ones
 
 
Valerie Cadle


18

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png pryzmat-female http://i.imgur.com/gTiQdIs.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png liga-female http://i.imgur.com/wei1zSu.png

Wysłany: 2017-01-22, 01:08   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG Thomas bo Scar nie
- Raczej są blisko. Pracowali razem jeszcze zanim Cissy była wiedźmą - powiedziała Layla. Pamiętała to, jak przesłuchiwano Jokera po przyjęciu go do Pryzmatu. Zresztą, z taką pamięcią jak ta należąca do Layli to raczej łatwo było zapamiętać takie rzeczy. Tak więc dobrze wiedziała co mówił o reszcie Ligi. No i o Cissy. Lubili się, jak wszyscy w Lidze. Byli przyjaciółmi. Zaufanie. To była druga kwestia.
- Raczej jestem kiepska w ocenianiu ludzi pod tym względem. Ale Joker to dobry gość. Nawet jeżeli doprowadził do totalnego rozpierdolu w Pryzmacie pewnego razu. Wiadomo, że zawsze będzie "wierny" swoim przekonaniom, swoim przyjaciołom. To czy można mu ufać to sprawa dosyć względna. Jeżeli wiesz, co mam w sumie na myśli - stwierdziła. Wiadomo, to było dość skomplikowane. Jeżeli Joker miałby stanąć przed Cissy w obronie - zrobiłby to. Ale przed innymi dzieciakami? No tego już nie wiedziała. A Syndykat polegał na wspólnej walce, nawet, jeżeli niektórzy pluli na siebie jadem. Każdy miał chronić drugiego niezależnie od sytuacji, bo wszyscy walczyli w jednej sprawie.
- Przecież wiadome, że Cissy go nie zabije. Dajmy im czas do rana, dobra? Potem zobaczymy. Wiesz, to dość... Są rozkazy, ale są i wyjątki. A tacy ludzie jak Joker, w sensie wiesz, wojownicy, bla, bla, bla... Może do nas dołączy. Nie wiem. To już sprawa blondi. Niech sobie z nim podyskutuje w nocy, wyruchają się a potem się zobaczy. Jak to w życiu bywa - powiedziała Layla, siedząc sobie na drzewie. Po chwili zapierając się nogami w kolanach, zaczęła zwisać głową w dół. Cóż, to było dla niej typowe. Nudziła się. Lekko.

// ruszać dupy, bo chcę zrobić przeskok fabularny, ile można grać kurde jedną noc xD jak mi nie zrobicie pełnej kolejki do jutra tej samej godziny, to robie przeskok i tyle //
_________________


 
 
Faye Wong


17 lat

Czerwona




Wysłany: 2017-01-22, 11:54   
   Multikonta: Toni
[Cytuj]

- Tak, to już wiemy. Teraz wyjaśnij co tu robisz. - słychać było po niej zmęczenie i irytację. W tamtym momencie naprawdę miała gdzieś pochwały na temat tego, jak ją wyszkolono. Chciała tylko by ta rozmowa się skończyła, a ona mogła wrócić do obozu. - I lepiej się pośpiesz, chciałabym jeszcze się dzisiaj przespać.
Brak energii dawał o sobie znać. Czerwona stała jeszcze na nogach chyba tylko dlatego, że wymagała tego sytuacja. Ale dalej nie umykał jej żaden ruch Jokera.Bardzo dobrze, że nie opuszczał rąk, nie powinien. Niestety, na braku energii traciła jej umiejętność słuchania i rozumienia, o mówieniu już nie wspominając.
Pandemonium. Coś jej się obiło o uszy, ale o co właściwie chodziło? I co to miało z nimi wspólnego? W tamtym momencie - choć sama nie wierzyła, że tak myśli - naprawdę się cieszyła, że Cissy jest obok i to ona podejmuje decyzje.
- Co z nim zrobimy? - zapytała w końcu, puszczając mimo uszu nie do końca zrozumiały bełkot. Właściwie to jej to nie obchodziło. Chciała tylko wiedzieć, co Cissy każe zrobić z ich starym znajomym.
 
 
Scarlett Kersey



17 lat

Czerwona




syndykat-female http://i.imgur.com/WXYGpT9.png niezrzesz-female http://i.imgur.com/i3ry5YH.png

Wysłany: 2017-01-22, 15:50   
   Multikonta: - Scarlett Kersey
[Cytuj]

Wiele nie rozumiała, wiele by mogła posłuchać, ale niewiele pytań ją męczyło. Lubi swoją skromną przestrzeń prywatną, na chuj jej wiedzieć, co inni robią ze swoją, skoro jej to się nie tyczy.
Choć teraz swoją przestrzeń prywatną oddała pod być albo nie być reszty grupy. Cholera, no, po co się zabierała w te wielkie wyprawy przez pół Ameryki?
- Oby, oby... Póki co jedyny powód z jakiego może się przydać w naszej grupie. Bo chyba go wezmą. Nie wyglądał na takiego, co miałby teraz coś do roboty. - odparła mocno życzeniowo.
- Przydałoby mi się trochę odpoczynku, przynajmniej dopóki nie wrócą, więc jeśli możeeeecie... - ziewnęła przeciągle, chowając usta w rękawie.
Skierowała się w stronę namiotu.
- ...chyba, że długo nie wrócą, to budźcie. - odparła, zafascynowana tym, jak bez ogródek córka Prezydenta się o nich wypowiada. Idealna z tego opowieść na Dobranoc.
Sen szybko ją zebrał. Taka ognista i taka bezbronna.
Lepiej żeby nie trafił się je jakiś koszmar, bo jeszcze podpali z wrażenia namiot.
Tak, kiedyś zasnęła na słomie i od tamtej pory stara się unikać spania w stodołach.
_________________
 
 
Thomas Branwen



21

Niebieski




syndykat-male http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-22, 22:11   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

Słuchał dokładnie tego co Layla miała do powiedzenia na temat Jokera i Cissy. Zanim była wiedźmą? Cóż, może zwyczajnie dla niego była miła, a ich nie znosiła. Zawsze trzeba było brać to pod uwagę. Nie ważne. Jeśli ten Joker wejdzie im w drogę i będzie trzeba go zabić, to zrobi to. Jak było powiedziane, nic nie może być ważniejsze od Syndykatu.
- Możliwe. W razie czego wiesz. Jeden mój look i jego głowa boom. – odparł z uśmiechem na ustach. Nie potrzebował broni palnej, by kogoś pozbawić głowy. W sumie przy Niebieskich stwierdzenie, że ktoś stracił głowę nabierało głębszego znaczenia. Z zabijaniem też nie miał problemów, gdyż jakoś sobie musiał radzić za nim przystąpił do Syndykatu. Pierwsze zabójstwo było ciężkie, ale im dalej w las tym łatwiej. Może to była też cecha, dla której go przyjęli. Nie bał się pociągnąć za spust, gdyż jego moralność stała na dość niskim poziomie.
- Myślę, że wiem. – odparł Thomas sadowiąc się wygodnie. Niech inni idą sobie spać, a oni sobie popilnują, by nikt ich nie zajebał w nocy. Branwen wyciągnął kolejnego papierosa i znów go odpalił. Spojrzał w górę na Laylę.
- Zejdziesz, czy mam tam wleźć? Nie chce mi się cały czas podnosić głowy by do ciebie zagadać. – powiedział Niebieski. Czy on wygląda na małpę?
_________________


The things we can't obtain are the most beautiful ones
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 2016-08-15. Pomysł na nagłówek zaczerpnięty z Shine. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,134 sekundy. Zapytań do SQL: 9