Image Map
Bieżące poszukiwania:
- Syndykat poszukuje członków! Jeżeli chcesz odgrywać mafiozę bądź członka rodziny mafijnej, przestępce czy kogokolwiek innego, pasującego do grupy - zapraszamy. Więcej w linku
- Wednesday Sherman szuka całej paczki starych przyjaciół!
- Kira Krios szuka swojej dawnej drużyny z Ligi Dzieci, postacie muszą należeć do grupy Syndykat.
- Kelly McCarthy szuka swojego przyjaciela.
- Shirei Shinoda szuka chętnych graczy do zarządu Syndykatu, którzy mogliby mieć z nim powiązania.
- Scarlett Kersey szuka sobie dziewczyny. Grupa to Syndykat.
Zapraszamy członków Syndykatu po zgłoszenia. W miarę chętnych będą dodawane. Więcej tutaj: LINK
Członkowie Pryzmatu nadal mogą brać udział w szkoleniu w CIA. Aby je ukończyć, musicie przystąpić do dwóch różnych zadań. Więcej tutaj

Wszyscy: Nikt nie wie skąd Psionicy wzięli się na świecie i raczej nikogo na tym poziomie to specjalnie nie obchodzi. Wszyscy byli na jednym etapie - zrozumieli, że są równymi wobec siebie potworami, a drążenie tego, czy ktoś zesłał na nich ten omen czy jest to tylko zrządzenie losu jest bezsensowne. Byli tacy sami i jedyne czym się różnili to typ umiejętności. Ale to było nieważne, bo w każdym przypadku, każdy kolor identycznie rujnował swoje normalne dotychczas życie. Każdy musiał się przyzwyczaić do tego, że wszystko było inne, że dysponowali czymś, co jednocześnie było darem jak i utrapieniem. No ale przede wszystkim wielką odpowiedzialnością. Myśleli, że chociaż wiedzą minimalnie na czym stoją. Minęło przecież siedem lat, wiedzieli na co mogą sobie pozwolić a na co nie. Jednak coś, co cały czas się zmienia nie daje większych szans na jakąkolwiek stabilność. Co, jak w pewnym momencie zmutują tak, że wybiją się wzajemnie? Nikt nie ma na to pewności, jednak jedno jest pewne - utracili kontrolę. I wirus zaczyna poważnie mutować po raz pierwszy.

Pandemonium: Bal okazał się być krwawą imprezą, na której nie zabrakło specjalnych pokazów i śmierci kilkorga z członków. Szefowa przybytku zorganizowała bal, aby pokazać Psionikom, że normalne życie jest na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe suknie, drogie garnitury, alkohol i jedzenie. To wszystko miało być swoistą obietnicą, że tak będzie wyglądać ich życie, kiedy tylko dojdą do władzy. Nic nie wskazywało na to, aby impreza miała zakończyć się nagłym upadkiem Pandemonium. Niektórzy jednak nie byli po stronie Leliel, jedynie dobrze grając jej sojuszników. Podczas gdy kobieta uwolniła z piwnic hybrydy, aby ponownie sprawdzić oddanie swoich podwładnych, w ścianach budynku zostały umieszczone ładunki wybuchowe. Ewakuowano wszystkich PSI do autobusu na tyły budynku. Pozostało dwadzieścia minut do samego wybuchu, a żadne nie wiedziało dlaczego właściwie wyjeżdżają. Do czasu...
Jeden z członków Pandemonium, powracając z misji został zaatakowany przez grupę zwiadowczą innej grupy. Czy to zwiastuje krwawy koniec PSI?
Podczas trwania balu Liam Carpenter nie był jedyną ofiarą. Zginęła również córka prezydenta, która przecież mogła być cenną zdobyczą w rękach tych, którzy chcieliby rozwalić rząd. Joyce Foley stracił dłoń, ale nawet to nie powstrzymało go przed zadaniem ostatecznego ciosu w samo serce organizacji. Leliel pokazała być może zbyt dużo i przypłaciła za swoje błędy własnym życiem.
Teraz jedynym ratunkiem okazał się być autobus pełen pijanych PSI, który zmierza… Właściwie donikąd.


Pryzmat: Harry Donavan nadal sprawuję władze w Pryzmacie, Henry zaś jest jego zastępcą. W wyniku tego, wielu Psioników zostało wysłanych na obowiązkowe szkolenia w CIA, w celu zwiększenia ich produktywności dla kraju. Niektórzy z nich nie pojechali tam z własnej woli, ale surowe, rygorystyczne zasady są najlepsze do uzyskania pożądanych efektów. Wszyscy mają nadzieję, że w późniejszym czasie staną się oni młodymi agentami, przyszłością tego kraju. A plany te sięgają bardzo daleko - począwszy od stworzenia specjalnej, elitarnej jednostki wojskowej, aż do wysłania siatki szpiegów CIA do innego kraju. Wielu agentów będzie również musiało zostać w Pryzmacie i tam pomóc w podjęciu kolejnych kroków. - Wy, którzy tutaj stoicie. Daliście mi szansę. Obiecuję, że nie zostanie ona zmarnowana - mówi Judith Donavan. Mimo iż kraj jest w kompletnej ruinie, to jakiekolwiek zasady polityczne muszą w nim panować. Wreszcie wejdzie ktoś nowy na miejsce prezydenta Graya i spróbuję poukładać rozsypane przez niego puzzle. Nie było tutaj miejsca na demokratyczne głosowanie, ponieważ nie było innych kandydatów. Gray z niechęcią oddał swoje przywileje, jednak skoro tego wymagało prawo, to ciężko było spodziewać się od niego czegoś innego. Zmiana we władzy jednak została przyspieszona przez parlament po tym, jak usłyszano postulaty Judith Gray. - Nie pozwolę, aby Psionicy żyli w strachu - stwierdziła młoda pani prezydent na jednej z debat, które były puszczane w telewizji jak i na terenie całego Pryzmatu, a nawet w kompleksie akademii CIA. I zrobiła to - skoro obiecała. Obozy, które zostały zbudowane przez prezydenta Graya opustoszały już całkowicie. Mimo swoich dawnych obietnic, mężczyzna pozostawił jeszcze kilka działających obozów. A pani Donavan postanowiła wywlec je na światło dzienne. Wszystkie dzieci z nich, zostaną przeniesione do organizacji zwanej jako Pryzmat, której skala zostanie znacznie powiększona. - Nie wiemy jak mamy dziękować setkom Psioników, którzy zdecydowali się wstąpić w szeregi CIA. Gdy tylko ich służba dobiegnie końca, a zadanie które zostały im przydzielone skończą się, pozwolę im szczęśliwie wrócić do Pryzmatu, gdzie jest ich prawdziwy dom - obiecuje nowa pani Prezydent. - Niech Pryzmat będzie prawdziwą społecznością, gdzie liczą się takie wartości jak szacunek czy lojalność. Od dziś każdy, kto tylko wyrazi chęć udziału w tej społeczności będzie do niej dopuszczony. Musimy przestać izolować się od dzieci, które naprawdę potrzebują naszej pomocy. Nie możemy zostawiać ich na pastwę losu, takie osoby później wybierają drogę przestępczą, co prowadzi do zamieszek i kradzieży. Nie pozwolimy na to! - dodała na kolejnej, innej debacie. - Z tego względu dojdzie do rozbicia organizacji przestępczej, identyfikującej się jako “Łowcy”. Nie będzie już dochodziło do bezpodstawnych aresztowań dzieci, a następnie sprzedaży ich. Członkowie grupy zostaną uniewinnieni za współpracę z moim poprzednikiem, jednakże będą pod stałą kontrolą organów policyjnych, a Psionicy znajdujący się w ich szeregach - przeniesieni do Pryzmatu i wcieleni do armii. Nie będziemy łapać psioników, którzy wolą żyć na wolności. Do kraju wkroczy jednak więcej Sił Specjalnych Psi, którzy będą kontrolowali ich życia, by wiedzieć, czy nie zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Owa jednostka nie będzie jednak kojarzona z bólem i cierpieniem. Pod wezwaniem nowego generała, Christophera Flynna, przeobrażą się w żołnierzy, którzy przede wszystkim będą nieśli pokój!- mówi nowa pani prezydent. W pewną grudniową noc do siedziby łowców została wysłana grupa z Pryzmatu. W jej skład wchodził agent specjalny Calum Hedger, jednostka wojskowa połączona z kilkoma agentami CIA jak i oddział składający się z Psionków - Valerie Cadle, Sahir Nailah i Lux Bloomfield. Walka była wyrównana przez większą część czasu, jednak były agent Ligi Dzieci, Sahir Nailah o zdolnościach określanych jako Czerwone, dokonał podpalenia całego kompleksu. Niektórzy z Łowców uratowali się, jednak wielu z nich zginęło w gruzach budynku. Mimo iż Pryzmat proponował im pokojowe rozwiązanie, to zdecydowali się oni na walkę. - Obywatele. Dzisiejszego dnia muszę poinformować was o przykrej sytuacji. Wczoraj w nocy doszło do... Rozbicia grupy przestępczej sygnującej się nazwą "Łowcy". Podczas akcji, nasz kraj poniósł wiele strat. Straciliśmy wielu żołnierzy, którzy oddali życie za bezpieczeństwo i lepszy świat dla Psioników - mówi Judith Gray. Ponadto zdeklarowała się, że umożliwi każdemu agentowi, który nie chce podjąć się służby, szansę na wycofanie. Jednak wciąż namawia do walki o kraj i prawa Psioników. - Ktoś musi zbudować lepszy świat. Wierzę, że będziemy to my - dodaje.

Obecnie mamy styczeń 2023r.
Odczuwalna temperatura to -19°C, pada śnieg i jest straszny mróz.
Każdy, kto podrzuci komuś z administracji na PW/GG link z odegraniem mutacji czy odkryciem nowych zdolności, otrzyma dodatkowy jeden punkt. Za ciekawsze odegrania (bardziej wpływające na otoczenie, inne postacie) zostaniecie nagrodzeni dwoma punktami. więcej informacji tutaj
Dodaliśmy system notatek! Zachęcamy każdego do stworzenia swojego tematu! Tutaj link!

- Zapraszamy do zabawy w anonimowe wyznania. LINK TUTAJ


Poprzedni temat «» Następny temat
Trasa Michigan - Massachusetts
Autor Wiadomość
Valerie Cadle
prawie jak pirat!


18

Czerwona




Wysłany: 2017-01-11, 18:31   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG Wszzsycy
Layla i Thomas ewidentnie zajmowali się sobą, więc Layla dodała tylko do dziewczyn:
- Idźcie to sprawdzić, zanim królowa lodu się obudzi.
No tak... Czyli raczej mogły wykluczyć tą dwójkę i po prostu zająć się sprawdzeniem tego na własną rękę. Cóż, w końcu obie były czerwone. Obie dysponowały potężnym żywiołem i z pewnością poradzą sobie z tym, co siedzi w krzakach i tylko czeka, aż przyjdą. Cóż... O ile to coś było tym czymś. Ciężko w sumie stwierdzić co jest czym, bazując tylko na słuchu i cieniach pozostawianych na liściach. Jednak jedno było pewne, coś się do nich zbliża i lepiej będzie ruszyć się i wyprzedzić to coś, zanim dotrze do obozu.
Layla przewróciła oczami, zeszła z drzewa zostawiając Thomasa samego i dodała:
- Ruszcie się. Coś tam jest - powiedziała i wyszła przed nie. Dodała tylko: - Osłaniajcie mnie, bo ja nie zieję ogniem.
Dziewczyny musiały teraz z nią iść, bo ewidentnie Thomas nie będzie w stanie pomóc im. Może nawet zamienią się wartami? Tak czy siak, czy dziewczyny stanęły za Laylą i ewentualnie poszły razem z nią w środek buszu, tropiąc to, co tam...
- To człowiek - powiedziała Layla, wciągając nieco szybciej powietrze nosem. Była jak pies gończy, to był fakt.
Cóż, człowiek czy zwierze... Musieli to coś załatwić, prawda?

Faye/Scar
_________________

I walk through the valley of the shadow of death.
I fear no evil because I'm blind to it all.
My mind and my gun they comfort me,
because I know I'll kill my enemies when they come.
 
 
Scarlett Kersey
Piję, kocham Ciocię i prawię bajki


17 lat

Czerwona




syndykat http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-13, 00:08   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Nie dane był jej pospać, a i zjedzenie posiłku graniczyło z cudem. Po co w ogóle mówiła, ze coś słyszała?! Może niepotrzebnie wzbudza panikę, a tak to by już grzecznie chrapała... No kurwa, no nie, kto wymyślił zasadę o tym, by każde niepewne podejrzenie sprawdzić?
A co, jeśli to podstęp i ktoś napadnie na ich obóz?
Byłaby dwójka Lodowych Królewiczów mniej, hue hue hue.
Nie, nie miała tak egoistycznych myśli. I tak, poszła wraz z pozostałą dwójką dziewczyn bez słowa sprzeciwu, rezygnując ze wspomagania się ogniem. Lepiej będzie jej przyzwyczaić wzrok do ciemności i wypatrywać czegoś w dali, niż widzieć czarno na białym gdzie stawia pojedyncze kroki. Gdyby umiała skierować światło płomienia w sposób latarkowy... ale nie jest specjalistką od fotokinezy, niestety. A i sama latarka nie jest najlepszym rozwiązaniem.
Szła za tą, która przechwalała się swoim węchem.
Oczywiście, przed wyjściem z obozu zaopatrzyła się w pistolet i dodatkowy magazynek. Iść bez broni w nieznany mrok to głupota.
Ziewnęła przeciągle i przetarła zaspane oczy. Senność. Ale lepsze to niż bezsenność i smutek.
_________________
 
 
Thomas Branwen


21

Niebieski




Wysłany: 2017-01-13, 21:48   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

Jak to nie mają Burger Kinga? To gdzie on zje śniadanie i wypije swoje beztłuszczowe latte z jagodami goi? Bez tego to on nie może funkcjonować w tym pozbawionym życia świecie. Toż to bezczelność. On to zgłosi do Rzecznika Praw Obywatelskich. O ile ten jeszcze żyje.
- Nie wiem czy jest. Sprawdzałaś? – odparł konspiracyjnie do Layli, dodatkowo ściszając głos. Dobrała się ta dwójka doskonale. Dwie małe france, które obgadują wszystkich wokół i których ciężko poskromić. Jednakże ta miła sytuacja zakończyła się kiedy Layla wlazła na drzewo i prowokowała Thomasa by też tam wlazł. Czy on wyglądał na jakąś małpę? Oczywiście jak był mały to chodził po drzewach, ale aż takiej wiary w swoje umiejętności wspinania się to nie posiadał. Ostatecznie skończyło się tym, że Layla zaczęła mu dokuczać i sypać na niego liście. Ile ona miała lat? Dziesięć? Branwena korciło by uszkodzić minimalnie gałąź tak żeby Zielona przy swoich popisówkach spowodowała pęknięcie i zleciała na dół. Oczywiście złapałby ją, ale co by się wystraszyła to już jej. Niebieski nawet wypatrzył ładne miejsce, lecz zanim użył swojego super wzroku to do obozowiska wróciły Faye i Scarlett, które były czymś poruszone. No i oczywiście nie poczekały na niego tylko zaraz poleciały do lasu sprawdzać. Nawet nie zabrały ze sobą broni, bo i po co? Lepiej podpalić las. W sumie jakby do tego doszło to Cissy by ich zamordowała wzrokiem. I teraz Thomas się zastanawiał się czy iść za nimi czy zostać i chronić królową lodu. Obawa o dziewczyny pchała go za nimi, lecz logika nakazywała zostać. Ich dowódczyni spała i była zupełnie bezbronna, więc do niego należało teraz chronię jej nawet zgrabnego tyłka.
- Szlag by to. – warknął Niebieski i odbezpieczył pistolet. Następnie usadowił się tak, by mieć oko na wszystko w obozie i nikt nie mógł go zaskoczyć. Spróbował też coś wypatrzeć, lecz diabli wiedzą czy mu się to uda. To nie były ściany, a na dodatek dziewczyny mogły być daleko. Zrobiło się jakoś cicho.
 
 
Valerie Cadle
prawie jak pirat!


18

Czerwona




Wysłany: 2017-01-14, 01:11   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

Mg Scar

Layla jak i Scarlett ruszyły przed siebie. Faye została nieco w tyle, ale nie było ani minuty na ociąganie się prawda? Zielona od razu, idąc w kierunku sylwetki powoli i bezszelestnie wlazła na drzewo. Niczym małpa, czy coś w tym rodzaju, przemieszczała się przez kolejne gałęzie. Cóż, gracja Zielonej, która przeżyła tyle czasu w buszu była całkiem niezła. Na ostatniej stanęła. Scarlett mogła tylko iść za nią, nawet jeśli jej serce powoli zaczynało wyskakiwać z jej klatki piersiowej. W końcu wiadomo, że nie była to w żadnym rodzaju relaksująca chwila. Po chwili Layla poderwała się na drzewie i idealnie wymierzając swój skok, skoczyła na plecy tajemniczej postaci, powalając ją na ziemie i zakładając dość... Dziwny chwyt. No cóż, po prostu unieruchomiła tego... Faceta.
Który błyskawicznie zresztą wybronił się, a następnie powalił dziewczynę. Jednak nie zrobił jej krzywdy. Trzymał ją tak teraz powaloną, dociśniętą kolanem do ziemi.
- Skurwysyn - syknęła Zielona, po tym dodała do Scarlett, wkurzonym głosem: - No, zajeb mu! Kto to właściwie kurwa jest?

Mg Thomas
Niedługo po tym, jak Layla odeszła, chłopak zdążył usłyszeć jakieś krzyki. No tak, jeżeli ktoś mówił jakieś przekleństwa, to musiała to być oczywiście Layla. Wycedziła kilka nieprzyjemnych słów, które rozniosły się po lesie. Może trzeba było to sprawdzić nieco bliżej? Może kogoś mają?
Cissy, lekko zdenerwowana wyszła z namiotu i popatrzyła na Thomasa, a następnie dodała:
- Kto tak krzyczy, kurwa mać?
Oczywiście, że królowa lodu się obudziła. Teraz ta sytuacja nie mogła być jeszcze gorsza.

Dowolna kolejka
_________________

I walk through the valley of the shadow of death.
I fear no evil because I'm blind to it all.
My mind and my gun they comfort me,
because I know I'll kill my enemies when they come.
 
 
Thomas Branwen


21

Niebieski




Wysłany: 2017-01-15, 20:12   
   Multikonta: Brak
[Cytuj]

Ta warta raczej nie będzie należała do spokojnych. Nie dość, ze wcześniej dostał zjebę, za nic, to teraz jeszcze dziewczyny sobie polazły na wycieczkę do lasu. Thomas ufał im, że dadzą sobie radę, ale szczerze mówiąc to z każdą kolejną chwilą wyczekiwał momentu, aż zobaczy wielką ognistą łunę, a kilka sekund później przylecą tu z powrotem krzycząc i nawołując do odwrotu. No do tego nie doszło, ale za to krzyki i przekleństwa Layli były doskonale słyszalne. Jej piękny głosik niósł się po lesie i każdy mógł ją wyśledzić. Branwen aż sprezentował sobie facepalma i miał zamiar obudzić Cissy. Tak, to już była chyba odpowiedni moment. Ale nie musiał jednak tego robić, gdyż królowa lodu sama się obudziła i jej humor wcale nie był lepszy. Można powiedzieć, że była absolutnie wkurwiona. Niebieski miał wrażenie, że przy jego szczęściu w znajdowaniu się na pierwszej linii przed wkurzoną Cissy to nie dożyje poranka. No dobra. Jak się tak lepiej przypatrzy to aż tak źle nie było z jej humorem, ale radością to ona nie tryskała.
- Zapewne Layla. Tylko ona ma tak bogaty zasób wulgaryzmów. Kiedy poszłaś odpoczywać to Scarlett poszła odlać się do lasu. Faye denerwowała się więc poszła za nią. Po kilku minutach wróciły mówiąc, że coś słyszały. Poszły więc to sprawdzić z Laylą, a ja zostałem pilnować obozu. No i przed chwilą Layla zaczęła prezentować swoją znajomość łaciny. Myślę, że chyba trzeba im pomóc, bo znając opanowanie naszych czerwonych, to może się skończyć to wszystko wielkim pożarem. – powiedział Branwen. Cała relacja z warty w kilka chwil. Można? Można.
 
 
Faye Wong


17 lat

Czerwona




Wysłany: 2017-01-16, 10:47   
   Multikonta: Toni, Cameron
[Cytuj]

Wróciła do obozu z myślą, że wreszcie będzie mogła się przespać. W końcu każda minuta odpoczynku była ważna, nie? Dlatego też od razu podeszła do ogniska, a raczej do swojego plecaka leżącego obok i zaczęła czegoś w nim szukać.
- Kurwa, naprawdę? - jęknęła, gdy Layla oznajmiła im, że teraz mają iść z nią, by sprawdzić, czy Scarlett się nie przesłyszała. To zielona i Thomas mieli teraz wartę, więc to chyba jedno z nich powinno się tym zająć, bo w końcu wyjdzie na to, że nie prześpią się wcale.
Dziewczyny już poszły, zostawiając Faye w tyle. Czerwona sprawdziła, czy na pewno ma ze sobą broń i odstawiła plecak, by dogonić resztę. Na początku zwyczajnie szła w tym samym kierunku, co one. Przecież nie mogły przez tą chwilę odejść jakoś super daleko. Dopiero gdy usłyszała krzyki Layli, zresztą zaledwie kawałek od siebie, zaczęła biec w stronę źródła dźwięku.
Minęły może dwie sekundy szoku, od zobaczenia zielonej, obezwładnionej przez jakiegoś faceta, do wyciągnięcia pistoletu i wymierzenia go w nieznajomego.
- Puść ją. - zażądała, stanowczo, ale spokojnie.
Nie miała zamiaru rzucać się na niego z pięściami. Jeśli obezwładnił Laylę - cholerną zieloną, która najlepiej z nich wszystkich znała jakiekolwiek sztuki walk, czy inne dźwignie - to Faye raczej nie miała z nim szans.
 
 
Scarlett Kersey
Piję, kocham Ciocię i prawię bajki


17 lat

Czerwona




syndykat http://i.imgur.com/WXYGpT9.png

Wysłany: 2017-01-16, 22:23   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Scarlett szła, uważnym wzrokiem starając się wypatrzyć cokolwiek w tym mroku. Senność na tyle się jej udzielała, że jej kolejne kroki były powolne i nieco chwiejne. Przystanęła pod drzewem gdy Zielona zaczęła się na nie wspinać. Zaskoczona była skokiem Layli i dopiero okrzyki dały jej do zrozumienia, co też jest grane - że tu był jakiś facet! Szarpali się, on był w lepszej sytuacji i wtem Fiona wyprzedziła ją i wymierzyła z pistoletu. Scarlett pozostało wyciągnąć swój i obserwować, czy jest ktoś drugi czy może nawet i trzeci. Te krzyki ożywiły jej świadomość, jeszcze do niedawna poszukującą okazji na sen.
Jej pistolet posiadał tłumik i gotowa była strzelić facetowi w drugą nogę. Zrobiłaby to, jeśli nie przerwałby swojego ataku na Zieloną, a nie zamierzała mu na to dawać zbyt wiele czasu.
_________________
 
 
Valerie Cadle
prawie jak pirat!


18

Czerwona




Wysłany: Wczoraj 18:09   
   Multikonta: MG, Willow, Lux
[Cytuj]

MG Thomas
- Ja pierdole... - rzuciła Cissy i wyciągnęła nóż z plecaka, a następnie broń krótką, którą przyczepiła sobie do paka. Po tym zerknęła tylko na Thomasa, niezbyt przykładając się do wysłuchania całego sprawozdania z tego czasu, w którym spała. Dodała tylko:
- Na co czekasz? Rusz się - warknęła i machnęła głową, sugerując, by szedł za nią i osłaniał ją w razie czego. Wiadomo, że rzeczy ani obóz nie miały większego znaczenia gdy w grę wchodziła utrata czyjegoś życia. Poza tym kto miał zabrać im rzeczy w środku lasu? I tak potrzebowałby trochę czasu, żeby spakować wszystkie ich plecaki i zabrać. Tak więc raczej na spokojnie mogli zacząć kierować się w głąb lasu, idąc za źródłem krzyków Layli.

MG Scar i Faye
Layla przez krótki moment siłowała się z facetem. Przynajmniej póki nie zdjęła mu kaptura z łba. W tej szarpaninie ciężko było domyślić się kto jest kim, ale gdy tylko Layla sprawiła, że widać było twarz tego jej... Oprawcy... Dziewczyna momentalnie znowu poleciała w dół, a facet znowu ją obezwładnił i... Roześmiał się cicho. Tak, wyraźnie było słychać, że pośród ogólnego szumu, dźwięków nocy i tak dalej, słychać było swojego rodzaju cichy śmiech. Layla też wyglądała na dziwnie odprężoną całą tą sytuacją, mimo iż gryzła ziemie, a jej policzek cały czas dociśnięty był do jakiegoś mchu i korzenia drzewa. Po chwili ktoś się odezwał:
- Jayden cię szkolił - stwierdził głos, a po chwili wygiął jej kolejną dłoń, jakby już był w stu procentach przygotowany na aresztowanie. Dodał: - A ja szkoliłem Jaydena.
A po tym docisnął jeszcze raz policzek Zielonej do mchu, a następnie puścił. Layla odskoczyła jak jakiś wściekły królik, którego trzymano za nogę przez chwilę, a następnie puszczono. Popatrzyła na znajomą jej twarz, otrzepała się i westchnęła głośno.

Thomas & Cissy
Oczywiście blondynka wraz z Thomasem z tyłu dotarli do miejsca wielkiego spotkania. Gdy światło księżyca oświetlało tak całą tą scenerię, Cissy wypuściła z dłoni broń, zupełnie nie wierząc w to, co właśnie dzieje się przez jej oczami. Aż nieco szerzej je otworzyła, żeby upewnić się, że to wszystko nie jest jakimś elementem jej wyobraźni. Że nie widzi tego tylko dlatego, że przed chwilą spała.

Mg Wszyscy
Joker, bo taką ksywę nosił żołnierz uśmiechnął się lekko. Spojrzał na Cissy i Faye, którą przecież kojarzył. Podszedł nieco bliżej, żeby spojrzeć na obie dziewczyny z bliska. Nigdy nie miał taktu, więc po prostu powiedział:
- Cześć
Layla uśmiechnęła się lekko i dodała dla tych, którzy zbytnio nie orientują się w sytuacji:
- Oto i Joker, zagubiony przyjaciel z Ligi Dzieci. No... Kto by pomyślał - stwierdziła.
- Możemy już wracać do obozu? - zapytała i spojrzała na parkę, Cissy machnęła tylko dłonią. Tak więc Layla podeszła do Thomasa, chwyciła go za dłoń i dodała: - Dajmy trochę czasu tej trójce, co? Weźmiemy wartę. Tak jak mieliśmy wcześniej, nie? A Ty, Scar? Idziesz z nami, prawda? - zapytała z uśmiechem na ustach.

Faye, MG
Scar/Thomas, MG
_________________

I walk through the valley of the shadow of death.
I fear no evil because I'm blind to it all.
My mind and my gun they comfort me,
because I know I'll kill my enemies when they come.
  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Szybka odpowiedź
Użytkownik: 


 
 
 
 
 
 
  

Forum zostało otwarte 2016-15-08. Właścicielką kodu wysuwanego elementu z boku jest corazon. Autorem systemu zakładek jest Noritoshi.
Strona wygenerowana w 0,044 sekundy. Zapytań do SQL: 9